Nawigacja

Wykład ze Szrenicy 06.2002 cz.2

Jezus podkreśla - "Moim Ojcem jest Ojciec w niebie - niecielesny". Dlatego mówi - "Kto będzie kochał matkę i ojca, tego nazwą synami rozpustnika". Dlatego mówi - "Moim Ojcem jest Bóg w niebie, a moją matką jest Duch Święty" - i gdy rozumiemy, że moc Boga i działanie Boga, oznacza, że Bóg jest Słowem, a Duch Święty jest mocą czynienia, czyli czynem Ojca i Syna i bez Niego nic się nie dzieje. W człowieku stworzonego przez Boga, na początku świata, jest ten sam aspekt, mężczyzna jest Słowem, a kobieta jest czynem (mocą), więc nic nie może zrobić mężczyzna, gdy jest oddzielony od kobiety i nic nie może kobieta zrobić, gdy jest oddzielona od mężczyzny, ponieważ ona, nie ma słowa, które by dawało jej przyczynę czynienia. Teraz można zrozumieć, że ten aspekt jest tak ważny, tak bardzo istotny. Dlaczego wszystko, nie dzieje się jak człowiek by chciał, a jeśli dzieje się to jest z tego niezadowolony.

Jeśli chodzi natomiast o małżeństwo na planie fizycznym, to jest napisane w Ewangelii: "Są trzebieńcy wytrzebieni przez matkę, są trzebieńcy wytrzebieni przez ludzi i są trzebieńcy, którzy wytrzebili się sami przez siebie, dla Ojca". Tu mówi o małżeństwie i trzebieńcach. Tylko wtedy nie ma istnienia małżeństwa, gdy jest prawdziwa przyczyna wytrzebienia. Tu, słowo trzebieniec może być niezrozumiane, ale oznacza tego, który został pozbawiony woli i siły. Jak już wiemy, Jezus o tym mówi tak - "Pozwólcie im przyjść do mnie" - tzn. nie wytrzebiajcie ich, nie pozbawiajcie ich siły i woli i celu życiowego, ponieważ oni mają własny cel, nie narzucajcie im własnych celów z powodu własnej próżności i braku działania. Gdybyście żyli w Bogu, to byście zobaczyli, że oni od Boga pochodzą i byście sami naśladowali ich, bo przecież - "Starzec nie zawaha się w dniach swych zapytać siedmiodniowego chłopca o miejsce życia i żyć będzie". Dlaczego siedmiodniowego chłopca? Ponieważ w kulturze żydowskiej w ósmym dniu dziecko zostaje obrzezane i do siódmego dnia jest jeszcze boską istotą, a od ósmego dnia jest już przypisane ziemi, jako miejscu które jest nieodzowne ku temu by odnalazł drogę bożą, ponieważ tylko tutaj jest w stanie odnaleźć prawdziwe umocnienie. Tutaj jest możliwość pozbycia się przeszłości i stania się czystą kartą rozumu i gdzie tylko przez wiarę ma dostęp do wiedzy duszy, i gdy ma dostęp do wiedzy duszy, korzysta z wiedzy duszy. Rozum tego nie może poznać - "Ani krew, ani ciało, nie może poznać tego, co przygotował Ojciec w niebie" - tzn. żaden zmysł nie jest w stanie tego poznać. - "Ci co poszukują mocy, poszukują na próżno i Ojca znaleźć nie mogą". Ci co poszukują mocy, mocy nie odnajdą jej, ponieważ przez poszukiwanie mocy w ten sposób Ojca się nie odnajdzie. Człowiek jest mocą i jedyną potrzebą jego jest poszukiwanie Słowa - CHRYSTUSA. Ojca odnajdzie się jedynie przez chęć bycia w jedności z Nim. Bóg przejawia się w człowieku przez radość, miłość i spokój. Jezus mówi - "Proście bez wahania, a będzie wam wszystko dane".

Z tego powodu przejawia się w nim, potężna radość, miłość, spokój, poznanie, miłosierdzie, mądrość, posłuszeństwo. W tym aspekcie jest niesamowicie ważne, posłuszeństwo, czyli istnienie w prawach Ojca, oraz cierpliwości, ponieważ jest wiecznie w stanie nadziei na poprawę. Ponieważ Ojciec jest Wieczny jest cierpliwy. Głównym aspektem jest również łagodność, spokój, miłość i równowaga. Tam gdzie jest łagodność nie ma przemocy. Ten który jest w Ojcu, mocy nie odczuwa i mocy nie widzi, ale widzi moc Ojca, która przez jego wiarę i pokorę się objawia. Inni patrząc na niego widzą jego moc. Moc nie jest jego, to moc Ojca przejawiająca się przez niego. Trzeba sobie więc głęboko uświadomić tą sytuację, że nie chodzi o to, aby podświadomość nauczyła się manipulowaniem i szastaniem mocą, a przeciwnie, aby ona nauczyła się poszukiwać Życia, dzięki któremu staje się Żywa, tzn. w duchu istniejąca. Jezus mówi - "Nieżyjącym nie jest ten, który jest trupem, ale jest ten który się w duchu nie narodził i żyjącym jest ten który powstał z Żywego. Powiedziane jest też - "Przypatrujcie się temu, który jest Żywy, abyście nie umarli i patrzcie na niego aby się przypatrzeć, póki żyjecie" - Czyli jest powiedziane, nie starajcie się widzieć, jeśli nie możecie się przypatrzeć, zawsze starajcie się przypatrzeć, bo aby się przypatrzeć, trzeba porzucić to co się posiada. Jeśli np. idziecie ulicą i rzeczy które was interesują, powodują że stajecie, aby im się przypatrzeć, przypatrywanie się oznacza to, że chcecie je poznać. Tu chodzi również o to, że nie wystarczy patrzeć tylko, trzeba poznać. Jezus również mówi o ówczesnych kapłanach - "Chcą owoców, a drzewa nienawidzą, a gdy chcą drzewa to owoców nienawidzą". Patrzą, ale nie chcą się przypatrzeć, bo aby się przypatrzeć, to musza porzucić to co maja, a nie chcą tego porzucić, ponieważ odczuwają większą stratę niż zysk. Oni widzą większy zysk w władzy niż w radości i miłości, równowadze i oddaniu się Ojcu i to jest duży problem.


Teraz postaram się przedstawić Państwu aspekt poszukiwania Życia, a nie manipulowania. Nie jest to trudne, ponieważ jest to najprostsza rzecz dotyczącą energii. Często jest przekazywana energia z podświadomości poprzez manipulowanie. Podświadomość to robi w każdej chwili, ale ta energia nie jest żyjąca, nie jest z Żywego. To wprowadzenie jest istotne, ponieważ łączy się z dalszym tematem i wracając do aspektu wiary, czyli do rzeczy bardzo ważnej, o której mówimy, to chcę podkreślić, jak bardzo człowiek boi się, żeby Bóg i jego chwała zaistniał w nim. Jest to przedstawione w Ewangelii, kiedy Jezus szedł po jeziorze, gdy wiedział że uczniowie wiosłowali już kilka godzin, chcąc dopłynąć do brzegu, a wiatr był bardzo silny, poszedł do nich po jeziorze. Kiedy był już blisko, oni wystraszyli się nie rozumiejąc co się dzieje. Jezus zawołał - "Nie bójcie się, to Ja idę." - Gdy Go zobaczyli przestali się bać, a Piotr spojrzał na Jezusa i zawołał do niego - "Każ mi przyjść do siebie!" - Dlaczego powiedział, każ mi przyjść do siebie, a nie powiedział - "Czy mogę przyjść do Ciebie?". Powiedział tak, ponieważ nie miał władzy nad swoja wolą i wiarą, i nie mógł takiej mocy uzyskać, aby wiara panowała nad nim całym, więc powiedział - "Miej moc nad moją wiarą i każ mi przyjść do siebie". Wtedy Jezus mówi - "Przyjdź do mnie Piotrze!" - Piotr wyskoczył z łodzi i zaczął iść po wodzie do Jezusa. Po chwili zaczął tonąć, co się stało, dlaczego nie szedł dalej? Zaczął iść, ponieważ potężna chwała Chrystusa zaistniała w nim i rozjaśniła potężnie wiarę, która z mocą wypełniała jego istotę, aż do krańców całego jego istnienia i nawet to co było ziemskie i ograniczało jego istnienie w Stwórcy zostało rozświetlone. Piotr nie chciał się właśnie tego co go ogranicza pozbyć, ponieważ bał się że utraci samego siebie. W tym momencie bał się utraty tego, co ziemskie, ponieważ gdy istnieje tylko prawo Boga, nie istnieje prawo ziemskie. Im większą chwała Ojca, tym mniej praw człowieka, a Piotr bał się, że prawa człowieka, tkwiące w jego podświadomości znikną.

Można powiedzieć, że to Kobieta w nim się wystraszyła, ponieważ kobieta jest mocą, a mężczyzna słowem. Wystraszyła, że straci władzę, poczucie bezpieczeństwa i świadomości, której tak naprawdę nie ma. Dlatego tak się zdarzyło. Wystąpił lęk przed przejawieniem się chwały Ojca. Kobieta bała się tak bardzo tego, że mężczyzna stanie się równy z Ojcem, ponieważ moment tego zjednoczenia staje się wtedy początkiem jej upadku w "starym reżimie" i w oparciu w prawach przodków. Ona przecież, nie ma Życia sama z siebie, a on mężczyzna tym bardziej nie ma Życia z tego, który nie ma Życia, ale z Boga. Prawa przodków nie mają w sobie Życia, one istnieją jedynie z tego, który ma Życie, z powodu siły duchowej, która zbyt często jest zniewolona w nas przez siłę ograniczenia przodków.

Fałszywy duch uzurpuje sobie nawet prawo do bycia mężczyzną. Ego jest fałszywym duchem, a kobieta nie może żyć bez mężczyzny, więc mocą którą otrzymuje od Żywego tworzy sobie fałszywe ego - wiąże się ze zmysłowością fizyczną - i przedstawia je jako tego, czyli mężczyznę, nadświadomość. Wtedy świadomość człowieka, która nie odnajdzie zrozumienia w sercu będzie, istniała w tym stanie i nie będzie wiedziała dlaczego wszystko się rozpada pomimo że żyje w "dobrym stanie". Ego to Fałszywy cel i fałszywe dążenie i trwanie w niezrozumieniu z premedytacją. Podświadomość jest bardzo konserwatywna i nie lubi zmian. Każda zmiana powoduje w niej wstrząs, dlatego przejście progu jest dla podświadomości wielkim wstrząsem, ale jeśli podświadomość, wewnętrzna kobieta odnajdzie radość w Bogu, to to przejście będzie radością życia, a nie wstrząsem. Radość życia, kobiety wewnętrznej pojawia się tylko wtedy kiedy powie - "Jestem służebnicą Twoją" - przez co wyrazi jedność z mężczyzną i on będzie również Prawem zewnętrznym, Prawem Bożym.

Ludzie sami ograniczyli Prawo, i dlatego powstało tak wiele wypaczeń. Ludzie ustanowili swoje prawo, aby mieć pod swoją kontrolą innych. To samo wystąpiło z rozdarciem na Ziemi między mężczyznami i kobietami. Mężczyźni uzurpują sobie władzę nad kobietą, w sposób fizyczny, degradując kobiety dlatego, że chcą mieć nad nimi władzę. Ale Jezus mówi, gdy uczniowie pytają, kiedy będą w niebie? Odpowiada im - "Kiedy będziecie w niebie nie będziecie mnie o to pytać". Innym razem mówi kiedy pytają Go, odpowiada im - "Gdy kobieta i mężczyzna będą jednością, staną się człowiekiem i staną na początku, bo gdzie jest początek tam i jest koniec".

Duchowa istota to aspekt kobiety i mężczyzny. Duch musi być wyniesiony i być zjednoczony z Duszą, a życiem Duszy jest Duch Święty który pochodzi od Ojca i Syna. Chrystus jest Słowem Boga, którego życiem jest Światłość. W Ewangelii jest napisane - "Uczniowie pytają Jezusa - powiedz nam gdzie ty jesteś, ponieważ musimy poszukiwać tego miejsca. - On im odpowiada - Kto ma uszy niech słucha. Istnieje Człowiek Światłości, w którym istnieje Światłość, On oświetla świat cały, gdy nie istnieje jest ciemność". On określił miejsce swego przebywania niesamowicie jasno i prosto. Rozum nie jest w stanie tego miejsca znaleźć. Dlatego nie mówi dla rozumu, ale do serca. Ono wie, czym jest łagodność spokój i cisza, więc serce bez najmniejszego problemu znajdzie to miejsce, ale tam rozum nie pójdzie. Rozum jest to wiedza, która nie pochodzi z serca, tylko jest gromadzona i staje się jakby siłą działania, ale nie jest to prawdziwa siła. W Ewangelii jest o rozumie napisane w ten sposób - "Uczniowie już długo chodzili z Jezusem, mieli dużą wiedzę i pytają go - Powiedz nam, jaki będzie nasz koniec. - A on odpowiada - A czy poznaliście początek, aby pytać się o koniec?" - I mówi dalej. - "Jesteście jak dzieci na cudzym polu, cóż poczniecie jak przyjdzie właściciel pola z czym zostaniecie?" - tzn. mądrość którą uważacie za swoją, nie jest waszą mądrością, jest jedynie w waszym umyśle, korzystacie z niej, ale nie pochodzi ona z waszego serca, kiedy więc przyjdzie właściciel pola, czyli tego życia to wyjmie was z tego umysłu i zobaczycie jak jesteście puści. To co z serca waszego wychodzi, jest wami w waszym skarbcu. Mówi, skarb swój składajcie tam gdzie go mól nie zje i złodziej nie ukradnie. Tym miejscem jest zrozumienie Boże, które mówi, nie martwcie się o to co będziecie mieć, bo ja wiem, czego potrzebujecie i wam to dam.

Dlatego o tym wszystkim mówię, ponieważ zrozumienie coraz bardziej się przejawia czym naprawdę jest to poszukiwanie równowagi. Nie tym aby wyzwalać energie, bo nie o przekazywanie chodzi, nie o to, abyście to robili, co macie w jednym palcu, ale abyście to czynili, co macie w sercu Duszy. Prawdziwe duchowe uzdrawianie, jest prawdziwym życiem i nie pochodzi z chęci żądzy, a z prostoty, która z pokory się wywodzi. Ten aspekt jest najważniejszy, ponieważ on dopiero jest tym, który wznosi wewnętrzną kobietę, całego człowieka. W przejściach progu wewnętrzna kobieta, jest wstrząsana. Umysł jest oparty na prawach ojców i dziadów, którzy odeszli od Stwórcy i głównym ich stanem jest lęk. Lęk utrzymuje ich w tej sile, a nie wiara, która utrzymuje ich we właściwym wzroście. Ten kto utożsamia świadomość z umysłem nie odnalazł Ojca, a ten kto utożsamia świadomość z Duszą, odnalazł Ojca. Ten kto odnalazł Ojca utożsamia swoją świadomość z Duszą. Wtedy przejawia życie w Duszy. Mistrz Eghart mówi - "Gdy zostanie przywiedziony człowiek woli, do Duszy wtedy świadomość ujawni Prawdę. Jeśli mówi o świadomości, gdy jest w zrozumieniu Ducha Świętego to jest to prawda, a jeśli mówi o świadomości ciała, to tam nie ma Prawdy, ale jeśli mówi o świadomości Duszy to możemy powiedzieć, że Dusza objawia Prawdę świadomości, ponieważ Dusza jest wiecznie żyjącą, nigdy nie umiera. To ona przeżywa te wszelkie symbiozy.

W Ewangelii, jest napisane - "Miejcie wzgląd na własne duchy" - tzn. żyjcie tak, aby nie ulegać duchom, które były i są przeszłymi osobowościami, które żyły w symbiozie z Duszą. Są to tzw. duchy inkarnacyjne. I kiedy Człowiek jest umocniony w Bogu bardzo mocno, nie ulega duchom inkarnacyjnym, ale one ulegają jego przemianom. One ulegają jego wpływom, ponieważ on, istota żyjąca w Bogu jest o wiele potężniejsza, niż potrzeba realizacji upadku. W aspekcie pokoleniowym siła upadku jest tak wielka, że ciągnie wszystkich za sobą, ponieważ jest to potężny cel, aby wszystkich unicestwić, pociągnąć do upadku, ponieważ w tym odczuwają siłę istnienia. To jest paradoksalne, że w upadku odczuwają swoją siłę istnienia, swoją moc. Ale ciekawe jest to, upadku nie odczuwają jako upadku, ale odczuwają silniej istnienie swoje, w tym co jest iluzją, co nie jest Życiem w Stwórcy. Kiedy więc pojawia się prawdziwe Życie w Bogu, wtedy odczuwają to jako upadek. Kobieta wewnętrzna nie chce się wznieść, ponieważ dla niej, każde wzniesienie jest upadkiem. W takim opatrznym zrozumieniu żyje wielu ludzi. W Polsce jest 97% chrześcijan, a praktykujących chrześcijaństwo jest zdecydowanie mniej, ponieważ reszta tych, żyje tak jakby praktykowała buddyzm tybetański. Ponieważ on pozwala oswajać mały lęk, aby pokonać większy lęk. Spotyka się ludzi którzy mówią - "Jak się tak wymartwię to mi lepiej. A przecież praktykowanie życia w Bogu, to wiara".

Zmiany na Ziemi są olbrzymie i powodują wielkie transformacje i zmuszają człowieka do wielkich przemian, np. leki które zostały wymyślone powiedzmy, 30 lat temu np. antybiotyki, obecnie przechodzą swój upadek, nie działają, a nawet szkodzą, bo stworzyły się mutacje. Z punktu widzenia duchowego, moment ich triumfu, to tylko chwilka. Człowiek przez swój egoizm, myślenie, że jest na szczycie ewolucji - ponieważ rozumie siebie jako ciało, a nie ducha. Gdyby postrzegał siebie jako ducha rozumiałby, że to dopiero początek jego ewolucji duchowej, ale kiedy sądzi, że jest tylko ciałem i zaczyna władać przyrodą i chce zatrzymać siebie w ewolucji i nie chce swoich zmian bo uważa, że "zjadł wszystkie rozumy" powoduje to, że nie chce zmian i hamuje je, ale przyroda pod wpływem sił duchowych cała się zmienia. Dlatego cała roślinność, zioła, zwierzęta zmieniają się i są przystosowane do potrzeb dzisiejszego człowieka, dlatego mają teraz o wiele większą siłę działania. Dziś zioła i siła wewnętrzna człowieka jest większa, niż lekarstwa. Dlaczego taka jest sytuacja? Ponieważ wystąpiło przesunięcie, gdzie leki które są przekształcone na wzór człowieka sprzed 30 lat, nie działają, bo takiego człowieka już teraz nie ma. One działają na pustą przestrzeń. Człowieka tam już nie ma. Ale zioła cały czas działają na miejsce, w którym on jest. Zioła cały czas ewoluują, tak jak istota ludzka. Mimo, że bardzo wiele leków jest na podłożu ziół, nie stosują ich bezpośrednio, tylko modyfikuje się je, co powoduje, że nie są one już tymi ziołami.

Leki homeopatyczne działają inaczej, ponieważ pobudzają układ immunologiczny człowieka do działania. Nie są, zamiast układu immunologicznego. Antybiotyki są zamiast układu immunologicznego. One niszczą układ immunologiczny i zatruwają organizm i działają na zasadzie zastąpienia układu immunologicznego, dlatego człowiek, który wyzdrowieje jest słabszy. Zrozumienie z poziomu duchowego jest proste. Leki próbują zrobić to, czego nie zrobił Człowiek. Medycyna jest potrzebna człowiekowi, dlatego, ponieważ nie zrobił tego co powinien zrobić. Jeśli Człowiek zrobiłby to, co w swoim życiu powinien, to medycyna nie miałaby racji bytu. Jeśli zrobiłby to, co ma zrobić w duchu, to nie przejawiłby się problem ciała w sensie problemu, choroby, ponieważ ciało istnieje z mocy ducha. Jeżeli, ktoś nie wie o tym, to jeżeli duch wychodzi z ciała, to duch żyje dalej, ale wtedy ciało jest trupem, a ciało, które jest trupem, samo z siebie najmniejszym palcem nie może ruszyć, ponieważ jest w pełni zależne od ducha, więc gdy jest zjednoczone z duchem przejawia stan ducha, nie swój, ciała, bo swojego nie przejawia, bo go nie ma.

Jeśli stan ducha jest zrównoważony, czysty, pełny i radosny, to przez ciało przejawia się jasność, spokój, radość i moc. Ciało duchem jest mocne. I wtedy nie potrzebna jest medycyna, bo ciało jest mocne. Natomiast kiedy człowiek rodzi się już z chorobą, przejawia aspekt karmiczny, tzn. choroba ukazuje, że nie zrobił w poprzednim życiu czegoś, co powinien był zrobić. Jeśli nie zrobił tego w owym czasie, to choruje, aby zrobił to teraz. Taka sytuacja powstaje dlatego, ponieważ dla Duszy jest cały czas jedno Życie. On wie że właściwe odrobienie lekcji z poprzedniego wcielenia, to zrozumienie, że ciało nie jest najważniejszym aspektem. Tu przełożył całkowicie swoją świadomość w ducha i stał się pełnowartościowy, a gdyby tego nie zrobił, to czułby cały czas to upośledzenie, ale gdy przełożył całkowicie ten aspekt na ducha, to co stało się kiedyś jego upadkiem, dzisiaj stało się przyczyną jego wzniesienia.
Wygenerowano w sekund: 0.04
1,354,778 unikalne wizyty