"Pokój zostawiam wam, pokój mój daję wam. Nie tak jak daje świat, Ja wam daję." J 14.27

Jezus Chrystus przychodzi na Ziemię, aby odkupić świat, bo tu jest człowiek, świat który tego potrzebuje, bo w nim jest potrzeba Odkupienia, bo tu były warunki Odkupienia. Był w Niebie, ale tam nie dało się odkupić świata, bo odkupienie musi dokonać się tam, gdzie są do tego warunki, tam gdzie jest potrzeba, a warunki Odkupienia spełniają ci, którzy tego potrzebują. W owym czasie Jezus Chrystus ukazywał ludziom, że jest natura uczuciowa, że człowiek jest człowiekiem uczucia - to człowiek prawdziwie mówiący uczuciem, czyli miłością. Chrystus Pan, przyszedł na Ziemię, ale pozostawał w Ojcu, i sama Jego obecność uzdrawiała, sama jego obecność niosła światłość. Wszyscy jesteście tym światłem, wszystkich was Chrystus odkupił. Dlaczego nie chcecie tego uznać? Jesteście też światłością, świątyniami Żywego Boga. Cała natura prawdy jest tą naturą doskonałości, i dąży do uzewnętrznienia. Dlatego przez naszą postawę, nie tylko my się przemieniamy, ale Ziemia, i wszyscy ludzie, jesteśmy mocą światła dla tego świata, aby mógł zapłonąć światłem. Jezus Chrystus rodząc się na Ziemi, nie rozpoczął zmieniać ustroju, aby Mu było wygodnie żyć, tylko żył w tym miejscu, do którego został posłany, a ludziom ukazywał, że mimo że żyją tu, mogą żyć w Niebie już teraz, i też być w jedności z Ojcem, i że ten stan niebieski, on zmienia także ten stan ziemski na niebieski. To tutaj ta światłość, która jest w nas mocą Chrystusową, staje się uzewnętrznioną, ponieważ: istnieje światłość w człowieku światłości, czyli Syn Boży, on oświetla świat cały - i to jest objawieniem uzewnętrznienia tajemnicy wewnętrznej, aby stała się zewnętrzną naturą prawdy. I dlatego człowiek nie zastanawia się kim jest, tylko staje się tym, i jest. I wy musicie być w takim stanie wewnętrznym, aby być w stanie nieustannego leczenia, uzdrawiania, niesienia światła i naprawiania - wszystkich ludzi i wszystkiego. To jest tak naprawdę życie Boskie, życie Chrystusowe. To jest medytacja życia - świadomość tego, kim jesteśmy, świadomość tego, jaka jest nasza relacja z Bogiem, jaka jest relacja do sytuacji świata. Zewnętrzny świat nie pomaga nam być opanowanym, ani nie przeszkadza być opanowanym, łagodnym, wiernym, dobrym, uprzejmym, cierpliwym, niosącym pokój, radość i miłość; nie przeszkadza ani nie pomaga, bo to pochodzi od Boga, to pochodzi od Ducha Świętego. To nie świat daje nam opanowanie, łagodność, wierność, dobroć, uprzejmość, cierpliwość, pokój, radość i miłość, dlatego że to są owoce Ducha Świętego, a nie owoce świata. Duch Święty jest dawcą tych stanów. I ten świat nie daje nam też darów Ducha Świętego: mądrości, rozumu, rady, męstwa, umiejętności, pobożności i bojaźni Bożej - to nie świat nam daje, tylko Duch Święty, bo to są dary Ducha Świętego. Więc ten świat nie może nam tego zabrać, ani dać. Wszystko już mamy, tylko musimy to objawić, przychodzimy dla objawienia, nie dla zdobywania. Ten świat daje nam warunki objawienia się pełnego człowieczeństwa. Kol 3:12-13: "Jako więc wybrańcy Boży - święci i umiłowani - obleczcie się w serdeczne miłosierdzie, dobroć, pokorę, cichość, cierpliwość, znosząc jedni drugich i wybaczając sobie nawzajem, jeśliby miał ktoś zarzut przeciw drugiemu: jak Pan wybaczył wam, tak i wy!"
J 14:27: "Pokój zostawiam wam, pokój mój daję wam. Nie tak jak daje świat, Ja wam daję. Niech się nie trwoży serce wasze ani się lęka!"
Nasze życie duchowe nie jest czymś, co się dzieje gdzieś obok nas, o czym nie wiemy; nasze życie duchowe musi dotykać naszego wewnętrza, musimy je doświadczać, dlatego że jest to związane ze świadomością - jeśli nie jesteśmy tego świadomi, to nie uczestniczymy w nim. Jesteśmy odpowiedzialni za swoje życie, za to kim jesteśmy, że bezgrzeszność czyli świętość i niewinność, jest to moc, którą obdarował nas Chrystus, abyśmy dokonywali zwycięstwa, zwycięskiej bitwy, i aby nasze codzienne życie miało pełny sens i prowadziło do Boga. Musi nieustannie trwać w nas najgłębsza wiara i najdalszy sens posłuszeństwa Chrystusowi, Bogu Ojcu i Duchowi Świętemu. Musi w nas istnieć ta myśl, ten stan serca, to posłuszeństwo, to spełnianie woli Bożej. I wtedy możemy wykonać wszystkie te rzeczy, to posłanie, które pragniemy wykonywać, oprócz tego wszystkiego, co rozrywają tą jedność. Nie chodzi o to, abyście zastanawiali się nieustannie, czy te rzeczy was zbliżają czy was oddalają, trwajcie w Bogu, a Bóg się tym zajmie. Wierzcie w Boga z całej siły, On wie czego potrzebujecie i wam to da. Nie zastępujcie Boga, ponieważ jeśli będziecie chcieli sobie dać, to co On ma wam dać, to nie będziecie dbać o Niego. Dbajcie o Niego z całej siły, a On wie, że potrzebujecie tych rzeczy, i On wam je da, On wszystko naprawi. Tak jak syn marnotrawny - wróć do Ojca, a wszystko co potrzebujesz, On ci da, ty bądź wdzięczny, wróć, kochaj Ojca, stań się, przebudź się Synem, a wszystko to, co jest Syna powróci do ciebie. I Ojciec rzeczywiście zadbał o niego, nie uczynił go sługą, lecz uczynił go Synem, i otrzymał wszystko godne Syna Króla. Inaczej być nie mogło, bo gdyby Syn Króla był niewolnikiem, to niedobrze by to świadczyło o Królu. To jest prawda miłości, prawda życia. Są sytuacje, które Bóg nam nakazuje, i je wykonujemy, ale wtrąca się sumienie, mówi - będziesz miał grzech, nie rób tego, to jest niedobre. Uczniowie, są rybakami, Jezus Chrystus idzie i powołuje ich, a gdy ich powołuje, to nadrzędna myśl ich duchowa podlega Boskiej tajemnicy. Jezus Chrystus przedstawia tą sytuację: Ojcze to Ty ich naznaczyłeś, to Ty w nich zapisałeś zdolność wzrostu, gdy Ja ich powołałem, to w jednej chwili, moc którą w nich umieściłeś, nagle się otworzyła i byli już ze Mną. Ojcze, Ty w sercach ich już zapisałeś Moje powołanie, oni tylko czekali na to aż ich powołam, a gdy ich powołałem, oni nagle poszli za Mną, a sumienia ich nie wołały: zostawiam żonę, zostawiam matkę, zostawiam ojca, zostawiam dzieci, zostawiam rodzinę, co oni będą jeść, dlaczego to robisz. W tym momencie kiedy jesteśmy oddani Bogu z całej siły, sumienie jest wyłączone. Bo sumienie jest to prawo, ale nie może prawo ziemskie walczyć z Prawem Bożym. I w tym momencie trzymanie się nakazu Bożego, jest to trzymanie się sumienia Boskiego, czyli Prawa Boskiego, które zawiaduje naszym postępowaniem, ono nami kieruje i ono nas posyła, kreruje, posyła, przemienia, ono nas umacnia. Rz 7:6: "Teraz zaś straciło moc nad nami Prawo, gdy umarliśmy temu, co trzymało nas w jarzmie, tak, że możemy pełnić służbę w nowym duchu, a nie według przestarzałej litery."
J 14:28: "Słyszeliście, że wam powiedziałem: Odchodzę i przyjdę znów do was. Gdybyście Mnie miłowali, rozradowalibyście się, że idę do Ojca, bo Ojciec większy jest ode Mnie."
Chrystus Pan widzi w uczniach swoich, tych których dał mu Ojciec, widzi w nich tą tajemnicę Ojcowską, tajemnicę którą Ojciec w nich widzi. A to ich wznosi ogromnie mocno, ponieważ widzi w nich dzieło, którego jeszcze nie wypełniają, ale On do tego dzieła ich prowadzi. Mimo, że jeszcze go nie rozumieją, to już w nim trwają, przez Jego moc w nim trwają; czyli nie trwają w tej mocy dzieła z powodu tego, że je znają, a dlatego że Chrystus Pan w nich widzi to dzieło, utrzymuje to dzieło, i to dzieło ich wznosi, mimo że go nie znają. Dlatego, gdy my widzimy człowieka, takiego jakiego Chrystus uczynił, każdego człowieka, to my go wznosimy jego doskonałością. Mimo, że on nie zna tej doskonałości, ale wznosi się z powodu swojej doskonałości, którą my w nim widzimy, która w Chrystusie nieustannie jest żywa i trwa. Rz 9:30-32: "Cóż więc powiemy? To, że poganie nie zabiegając o usprawiedliwienie, osiągnęli usprawiedliwienie, mianowicie usprawiedliwienie z wiary, a Izrael, który zabiegał o Prawo u sprawiedliwiające, do celu Prawa nie doszedł. Dlaczego? Ponieważ zabiegał o usprawiedliwienie nie z wiary, lecz - jakby to było możliwe - z uczynków. Potknęli się o kamień obrazy,"
J 14:29: "A teraz powiedziałem wam o tym, zanim to nastąpi, abyście uwierzyli, gdy się to stanie."
Jezus Chrystus przychodzi na Ziemię, aby wypełnić wolę Ojca, dopełnia dzieło swojego życia, i to jest najdoskonalszy moment jego wewnętrznego prawdziwego życia: Ojcze, teraz Syn Cię uwielbił - to jest sens całego życia, nie może inaczej powiedzieć. Jezus Chrystus umiera na Krzyżu, Jego życie jest wewnętrzne, coraz mocniej się dopełnia życie doskonałe, życie wieczne, coraz bardziej dopełnia się Zbawienie dla ludzkości, dopełnia się wypełnienie dzieła Pańskiego, dzieła Jezusa Chrystusa, Jego życia. Jest wewnętrznym człowiekiem, mimo że zewnętrzny umiera, wewnętrzny coraz bardziej dopełnia dzieła i doznaje uwielbienia - teraz Syn Ciebie uwielbi, aby Ojciec uwielbił Syna; teraz Syn Cię uwielbia, ponieważ dopełnia dzieła. Więc nie jest to tylko śmierć, jest to rozerwanie więzi z grzechem. To jest największa radość wewnętrznego człowieka, a przenosi się na całego człowieka. Jego cała świadomość jest w wewnętrznym człowieku, Ojciec jest wszystkim, zachowanie woli Ojca jest najważniejszą rzeczą i w ten sposób, mówi Jezus Chrystus: nikt Mi życia nie odbiera, bo mam w sobie życie, mogę je dać i wziąć. I Bóg mówi: Syn ma życie w sobie. I każdy człowiek, który naprawdę żyje w Bogu, zależy mu na Bogu i na wypełnieniu Jego woli, to wie o tym, że wypełnienie tej woli jest wszystkim. Mówię tu o decyzji wewnętrznego człowieka, o decyzji wiary, decyzji prawdy, i niezaprzeczaniu swojej prawdzie, którą żyjemy. Dzisiaj Bóg nas ratuje, jest piętnowanie, Bóg ujawnia nam, otwiera naszą wewnętrzną rzeczywistość bo - wszystkie te rzeczy piętnowane stają się jawne dzięki światłu, a wszystko co staje się jawne jest światłem. Tylko że ludzie nie chcą tak być uratowani. Oni to traktują, nie jako ratowanie, tylko jako dołożenie im cierpienia. Ale jeśli są ratowani, bo są światłością, i to im przeszkadza, to kim naprawdę są? Są tacy, którzy nazywają ciemność światłością, a światłość ciemnością. Mówię o tym dlatego, aby odważył się wyjść z wnętrza człowiek światłości, człowiek Syn Boży. Ponieważ jest Łaska. Łaska jest to moc Chrystusa, która jest nieustannie z nami, nieustannie nas umacnia. Jezus Chrystus mówi: Ja nie boję się tego świata, bo jest ze Mną cały czas Ojciec, wszyscy Mnie opuścili, Ojciec natomiast ze Mną został, i On Jest, mimo że wszyscy Mnie opuścili. Mt 10:26-28: "Więc się ich nie bójcie! Nie ma bowiem nic zakrytego, co by nie miało być wyjawione, ani nic tajemnego, o czym by się nie miano dowiedzieć. Co mówię wam w ciemności, powtarzajcie na świetle, a co słyszycie na ucho, rozgłaszajcie na dachach! Nie bójcie się tych, którzy zabijają ciało, lecz duszy zabić nie mogą. Bójcie się raczej Tego, który duszę i ciało może zatracić w piekle."
J 14:30: "Już nie będę z wami wiele mówił, nadchodzi bowiem władca tego świata. Nie ma on jednak nic swego we Mnie."
Jezus Chrystus przyszedł do wszystkich ludzi, a chrześcijanie to są ci, którzy uwierzyli Jemu, że On uwolnił ich od grzechu Adamowego czyli od tak naprawdę złego ducha. Zły duch zajmuje się wymyślaniem nieustannym przeszkód w życiu człowieka. Szatan działa w świecie w taki sposób, aby człowiek nieustannie krzywdził kogoś innego, albo krzywdził siebie, nieustannie poszukując grzechów i dręcząc się grzechami, albo pokutami, albo innymi sprawami - diabeł tak wpływa na naturę ludzką - to są przesądy, ludzie trzymają się pewnych wyobrażeń, są nimi skuci, i zakuci jak w dyby, żyją nieustannie lękiem, lub śledzi ich niepokój, boją się tego wszystkiego, a to powoduje też dalsze genetyczne uwarunkowania. Niemożliwym jest, aby żyć naturalnie normalnym Boskim życiem bez wiary w Chrystusa. Jezus Chrystus przedstawia: Ja przyszedłem na tą Ziemię, aby wyzwolić wszystkich na tej Ziemi; wszyscy są w jakiś sposób, zmaltretowani, udręczeni i umęczeni, Ja wiem czego im potrzeba i wiem w czym są uwięzieni. Ci, którzy uwierzyli Mi, już są wolni. Co ludziom przeszkadza w uwierzeniu temu? Żyją w przekonaniach, że jest to niemożliwe, i są niewolnikami pewnych wyobrażeń. Ludzie postrzegają siebie tylko i wyłącznie jako ciało. Dlaczego człowiek jest tak uwieziony? Dlatego, że człowiek jest istotą, która ma świadomość, zwierzęta nie mają świadomości. To świadomość jest rzeczywistą naturą ludzką, i to świadomość łączy się z daną sytuacją - łączy się z Odkupieniem, łączy się z nowym człowiekiem, którego Bóg Ojciec w Chrystusie Panu stworzył. Ludzie nie mają problemu ze staniem się innym człowiekiem, jeśli jest to związane z jeszcze silniejszym związaniem z naturą cielesną, zmysłową, że jego świadomość się wiąże z tą przestrzenią. Ale jeśli jego świadomość wiąże się z naturą Boską, z naturą chwały, dlaczego jest to tak trudne? Dlatego, że tego wszystkiego zabrania szatan, i klątwa działa w taki sposób, że powoduje, że człowiek głównie obraca się w przestrzeniach, które tą klątwę utrzymują; wpływa ona na jego pojmowanie, rozumienie i myślenie. Ale Chrystus już usunął klątwę Adama i klątwę upadłych aniołów, i ona nie wpływa na nas, ale tylko wtedy kiedy jesteśmy Chrystusowi. Zstępując do głębin, nie podlegamy klątwie upadłych aniołów, oni nie mogą rzucić na nas klątwy, oni rzucili klątwę na siebie, ale gdy wchodzimy w tą przestrzeń, zaczynamy odczuwać ten wpływ. Proszę zauważyć - uczniowie są z Jezusem Chrystusem przez trzy i pół roku, uczy ich ogromnych tajemnic świata, wiary, mocy Ducha Świętego, cudów, ale jednocześnie przedstawia im tą sytuację: one was nie zbawią, te umiejętności, one was nie wywiodą z problemu; z problemu jesteście wydobyci wtedy, kiedy stajecie się jak dzieci, możecie to wszystko umieć, znać, ale wybawia was wiara. Ta prostota, o której jest mowa, jest dla jednych prosta, a dla innych niewykonalna. Ale najciekawszą rzeczą jest to, że jeśli ją uznają za wykonalną, to już nie są tym kim są, ale tą naturą, którą Chrystus ich uczynił. Mk 10:25-27: "Łatwiej jest wielbłądowi przejść przez ucho igielne, niż bogatemu wejść do królestwa Bożego». A oni tym bardziej się dziwili i mówili między sobą: «Któż więc może się zbawić?» Jezus spojrzał na nich i rzekł: «U ludzi to niemożliwe, ale nie u Boga; bo u Boga wszystko jest możliwe»."
J 12:49: "Nie mówiłem bowiem sam od siebie, ale Ten, który Mnie posłał, Ojciec, On Mi nakazał, co mam powiedzieć i oznajmić."
Modlitwa, którą daje nam Jezus Chrystus, jest naszą zbroją. Bo warunki, które są w głębinach, wymagają tej zbroi. To jest zbroja do ciężkiej bitwy, zwycięskiej bitwy. Tą zbroją jest Modlitwa, która jednoczy nas sciśle z Chrystusem Panem, z Bogiem Ojcem, i z Duchem Świętym. Jesteście ludźmi, którzy uwierzyli Chrystusowi Panu. Uwierzyliście, że jesteście bez grzechu, że jesteście święci i doskonali, że jesteście całkowicie pod władzą i mocą Chrystusa. Pamiętajcie o tym, że gdy jesteście w głębinach, to jest najważniejsza tajemnica, którą musicie zachować, i w której musicie postępować. Ponieważ tam w głębinach działa bylejakość, ona potrafi udawać ułożoną, że jest kimś dobrym... Wiara jest nieodzowną mocą przetrwania w głębinach. Izdebka to tajemnica dwojga - człowiek i Bóg. Nie może być medytacji życia w głębinach, jeśli nie ma żywej miłości między Ojcem i Synem czyli człowiekiem, kiedy nie ma Syna Bożego. Kiedy jest Syn Boży, to wtedy rozpoczyna się medytacja życia, czyli staje się on domownikiem Nieba, i ta tajemnica domostwa, ona się rozszerza w głębinach. Ponieważ piękna córka ziemska, staje się też tą, która się na jego oczach zradza, odnajduje i staje się nową istotą. On i ona są jak mąż i żona, bo spełniają wszystkie warunki męża i żony, są jednym ciałem, tajemnica między nim a nią, jest ich tajemnicą, to jest ich tajemnica miłości, która jest także znana dla Boga, nie robią niczego w tajemnicy przed Bogiem, ale to jest tajemnica między nimi a Bogiem, bo Bóg ich tam posyła, i Bóg daje im tą siłę, i Bóg daje tą moc właśnie jednoczenia się w małżeństwie niepokalanym, w tej tajemnicy, w tej relacji, tam spełniane są warunki, a warunki małżeństwa to jest być dwoje jednym duchem. Nieustannie wpatruję się w oblicze Pańskie, nigdy nie opuszczam tego spojrzenia, zawsze zanurzam się w Bogu moim, i wszystko to, co czynię, zawsze jest jawne dla Boga, nigdy nie czynię niczego co by było niejawne dla Boga, mimo że nie jest jawne dla ludzi, to dla Boga jest jawne; dla Boga wszystko jest jawne. 2 Tm 2:3-4: "Weź udział w trudach i przeciwnościach jako dobry żołnierz Chrystusa Jezusa! Nikt walczący po żołniersku nie wikła się w kłopoty około zdobycia utrzymania, żeby się spodobać temu, kto go zaciągnął."
J 12:50: "A wiem, że przykazanie Jego jest życiem wiecznym. To, co mówię, mówię tak, jak Mi Ojciec powiedział."
Niektórzy uważają, że życie w Chrystusie jest oderwaniem się od rzeczywistości. Ale życie w Chrystusie powoduje to, że jesteśmy bardziej fizyczni, bardziej skonfrontowani z rzeczywistością tego świata, niż wszyscy ci, którzy szukają jakiejś duchowości. Oni po prostu nieustannie uciekają przed sobą, uciekają przed rzeczywistością, uciekają przed światem. Natomiast prawdziwy człowiek chrześcijanin to jest ten, który nie ucieka przed nikim, on jest człowiekiem, który konfrontuje się z rzeczywistością bardzo głęboko. I jeśli spotkacie chrześcijanina który żyje tylko ucieczką od prawdy, od rzeczywistości, bo ciągle są kłopoty, to on nie jest chrześcijaninem. Prawdziwy chrześcijanin konfrontuje się z rzeczywistością swojego życia, życia innych, konfrontuje się z Prawami Miłości. Dla ludzi żyjących w prawdzie Bożej, są to jasne tajemnice, objawione wewnątrz jego istnienia przez Boga. To jest wewnętrzny stan radości, gdzie uczucia to są Słowa Boga, które nie są już tylko uczuciem, ale to uczucie jest napełnione tajemnicą żywej obecności, i tajemnicą prawdy, miłości, doskonałości, i tej Boskiej tajemnicy mądrości, Boskiej tajemnicy obecności, która dociera do każdego człowieka i go przenika dotykając jego wnętrza, dotykając go wewnętrznie tajemnicą. Jezus Chrystus jest Bogiem, przychodzi na Ziemię i jest bardziej ludzki niż wszyscy inni, wykonując wszystkie czynności, które są dookoła, bo nie ma czynności złych i dobrych. Co to znaczy? Nie krzywdzimy innego człowieka, jeśli zachowujemy pierwsze przykazanie miłości: miłuj Pana Boga swojego z całego swojego serca, i bliźniego swego jak siebie samego. Zachowując tą tajemnicę, wszystkie rzeczy nie są złe ani dobre, tylko pozostają w tej relacji miłości. Mamy po prostu temu człowiekowi, wskazywać przez swoją postawę, właściwą drogę, a to prowadzi do przebudzenia - czyli aby temu człowiekowi zajaśniał Chrystus, czyli Życie, bo to On jest dawcą naszego życia. Wszystkie inne religie mówią o jakimś miejscu, o jakiejś historii wypełnienia czegoś, ale nie mówią o życiu wiecznym, o którym mówi Jezus Chrystus, gdzie Zbawienie mówi o życiu wiecznym w prawdziwym życiu, które nie rozpada się jak duchy samadhi, gdy rozpadną się ciała, które rozpadną się razem z Ziemią. Łk 6:27-28: "Lecz powiadam wam, którzy słuchacie: Miłujcie waszych nieprzyjaciół; dobrze czyńcie tym, którzy was nienawidzą; błogosławcie tym, którzy was przeklinają, i módlcie się za tych, którzy was oczerniają."
J 10:35: "Jeżeli [Pismo] nazywa bogami tych, do których skierowano słowo Boże - a Pisma nie można odrzucić"
Wchodzimy w przestrzeń pięknej córki ziemskiej, bóstwa na sposób ciała, i jesteśmy w jej wnętrzu. Teraz każdy na świecie w tym jest, tylko jedni są dlatego, ponieważ są tam posłani, a inni dlatego, że tam się znaleźli, "nie wiadomo skąd"(sic!). Bóg mówi: Ja was tam posyłam, przez posłuszeństwo idziecie tam, gdzie Ja was posyłam, a nie tam, gdzie chcecie iść, jesteście przygotowani, więc posyłam was tam: idźcie i tam głoście tajemnice. W jaki sposób głoszona jest tajemnica w głębinach? Nie słowem, ale zachowaniem prawdy, zachowaniem Odkupienia, zachowaniem świętości, uczuciem prawdy, a to jest dziecięctwo, pamiętamy kim jesteśmy, pamiętamy co nam Chrystus uczynił. Każdy człowiek jest odpowiedzialny przed Bogiem. Jak niezmiernie ważnym jest to, aby wykonać wszystko to, co jest w naszym życiu. Ale, aby we właściwy sposób wykonać wszystko to, co jest w naszym życiu, musimy mieć nadrzędną prawdę, bo zwalczamy zło i grzech. Sytuacje zewnętrzne temu nie pomagają, ani nie przeszkadzają, bo natura owoców Ducha Świętego, jest naturą obecności Boga, relacją z Bogiem, gdzie wychodzimy poza radość wynikającą z zewnętrznych sytuacji i smutek wynikający z zewnętrznych sytuacji. Człowiek przypisany jest do wyobrażenia tego świata - czym jest dobrobyt, czym jest opanowanie, łagodność, wierność, dobroć, uprzejmość, cierpliwość, pokój, radość i miłość, on wiąże się z tym, co gdzieś zapisane jest w jego komórkach, w jego psychice, w jego układzie nerwowym, w jego wspomnieniach. Ale my musimy przez wiarę zjednoczyć się z Chrystusem Panem, gdzie jesteśmy całkowicie podporządkowani mocy Boskiej, która w żaden sposób nie podlega modyfikacjom tego świata zewnętrznego, chociaż one chcą. Ten świat uważa, że każdego kupić można, ale to są ci, którzy nie wierzą tak naprawdę w Boga, nie mają Boga w pełni i całkowicie. Będąc w głębinach, jesteśmy pod wpływem innych sił. W świecie wewnętrznym, to są inne zakusy, to są te sytuacje, które wpłynęły na ówczesnych synów Bożych. Duch mocarstwa powietrza wpłynął na ich zmysłowe potrzeby, które na początku były ich wrogiem, a później stały się ich sensem, tak wielkim sensem, że objęli się klątwą, żeby porzucić Boga. W głębinach, to nie jest już stan tego, co oczy widzą, to są już ogromnie silne wpływy na emocjonalne, i uczuciowe decyzje. Gdy człowiek wydobywa się z tego ciała emocjonalnego, ciała demonicznego, to zaczyna odczuwać jak wielką siłę mają pragnienia, jak wielką siłę mają pożądania, i jaką wielką siłę ma zemsta, czy nienawiść; zaczyna sobie uświadamiać siłę, która działa jak straszna obsesja, która powoduje, że ludzie nieustannie pozwalają się oszukiwać sobie, udając że tego nie widzą. Wchodzimy w przestrzenie ogromnych emocji, i obroną przed tymi emocjami, jest uczucie miłości Bożej, tak czystej, jak u dziecka miłość do rodziców, które nie jest podszyte niczym, tylko jest prostą miłością; dlatego Chrystus mówi: jeśli nie staniecie się jak dzieci, nie wejdziecie do Królestwa Niebieskiego - to jest ta prostota w postawie. Iz 42:6-7: "«Ja, Pan, powołałem Cię słusznie, ująłem Cię za rękę i ukształtowałem, ustanowiłem Cię przymierzem dla ludzi, światłością dla narodów, abyś otworzył oczy niewidomym, ażebyś z zamknięcia wypuścił jeńców, z więzienia tych, co mieszkają w ciemności."
J 10:36: "to jakżeż wy o Tym, którego Ojciec poświęcił i posłał na świat, mówicie: "Bluźnisz", dlatego że powiedziałem: Jestem Synem Bożym?"
Człowiek - Syn Boży, przebywający w ciele, nie różni się w żaden sposób od człowieka zwyczajnego. Jezus Chrystus chodził po Ziemi, i ludzie Go nie mogli poznać, czy On jest Synem Bożym, czy nie jest Synem Bożym, niczym się nie różnił. To nasza wewnętrzna postawa względem Boga, powoduje to, że jesteśmy świadomi tego, kim jesteśmy, nasza relacja z Bogiem; bo zewnętrznie, inni nie faworyzują nas, ani w żaden sposób nie odrzucają czy oskarżają, bo jesteśmy po prostu między nimi, takimi samymi. Szczerość względem Boga jest najważniejsza. Zaczynacie docierać do natury pięknej córki ziemskiej, do bóstwa na sposób ciała, tam gdzie zostało zakłócone jej zanadrze, którym było życie Boga i sens prawdy Bożej, który był jej życiem; a została zmuszona ona do tego, aby opiekować się cudzymi winnicami. To jest sięganie do jej zanadrza, i eliminowanie u siebie podszycia, które może istnieć bardzo głęboko, poza postrzeganiem człowieka; ale będzie on czuł, gdy nie jest szczery względem Boga i względem siebie. Czyli jeśli Bóg go posyła do tych spraw głębin, do tych wydarzeń, do tych dzieł, to on w tym jest, i wykonuje dzieło Pańskie; i nie będzie przed Bogiem się wstydzić, że robi to, co Bóg mu nakazał. Ale jeśli robi coś, czego Bóg mu nie nakazał, to Bóg to widzi, i się wstydzi, a w ten sposób występuje sytuacja rozdzielenia; czyli emocje w człowieku nieposłusznym Bogu, zachowują swoją naturę złą, agresywną, ciemną, tą chytrą, ale człowiek na to pozwala. My nieustannie wznosimy piękną córkę ziemską ku doskonałości jej mocą, o której ona zapomniała, a my ją znamy i pamiętamy. Wznosimy ją tą potęgą, której ona nie pamięta, ale my jesteśmy jej pamięcią, my jesteśmy jej wołaniem, my jesteśmy w niej mocą jej wzrostu. Utrzymujemy w niej Ducha Chrystusowego, którego Chrystus nam dał, który jest naszym życiem, a także i jej. Ona jak my i my jak ona, bo staliśmy się odpowiedzialni, i byliśmy odpowiedzialni od zarania dziejów, a teraz widzimy swoje życie wewnętrzne, jak się w niej odbija i objawia na zewnątrz. Nasza postawa wewnętrzna, nasza postawa uczuciowa, która jest między nami a Bogiem, w niej jest w pełni objawiona, i staje się naszą postawą zewnętrzną, czyli to co wewnętrzne, się uzewnętrznia, aby stało się jawne. Gdy ona nie wznosi się, jest przyczyną rozterek i trosk ludzkich i różnych problemów. Ale kiedy nasza postawa doskonała w niej objawia się, to wtedy to co było naszą rozterką, staje się naszą radością, ponieważ nasza postawa wewnętrzna, staje się w niej uzewnętrzniona, i staje się rzeczywiście w nas zewnętrznym stanem. Synowie Boży, którzy byli wewnętrznymi, przez nią stają się zewnętrznymi, bo ona objawia całkowicie ich uzewnętrznionych. A zewnętrzna tajemnica Synów Bożych, staje się pełną obecnością człowieka światłości. Iz 60:1: "Powstań! Świeć, bo przyszło twe światło i chwała Pańska rozbłyska nad tobą."


Link do nagrania wykładu - 14.11.2023r.
Link do wideo na YouTube - 14.11.2023r.

"Nie bój się i nie lękaj, ponieważ z tobą jest Pan, Bóg twój" Joz 1.9

Jesteśmy tymi, których Bóg powołuje do Swojego Życia, czyli do Zbawienia. Dał nam udział w tajemnicy Syna, Chrystusa Pana, dał nam tajemnicę pierworództwa, i tajemnicę udziału w chwale Bożej. Pierworództwo czyli zrodzenie się przez wiarę w Chrystusa do nowego Życia, Bóg powołuje nas do tego, abyśmy żyli już jako istoty powołane do nowego Życia - utwórzcie sobie nowe serce i nowego ducha. Jesteśmy narodzeni do Życia, ponownie, jako ci, którzy są doskonałymi, z nowego nasienia, nieśmiertelnego, jesteśmy nowym całkowicie stworzeniem. I jeśli Bóg mówi: utwórzcie sobie nowego ducha i nowe serce - oznacza to - jesteście zdolni do świętości i jesteście zdolni do czystości, żyjcie tak, a Ja uczynię, że duch będzie w was nowy, i serce nowe. Odrzućcie od siebie wszystkie grzechy, któreście popełniali przeciwko Mnie, i utwórzcie sobie nowe serce i nowego ducha. Dałem wam taką moc, dałem wam taką postawę. Dlaczego jesteście złymi ludźmi? Dlaczego tworzycie ducha złego zamiast dobrego? Dlaczego wolicie grzech niż prawość? Dlaczego wolicie umierać niż żyć? Przecież Ja nie mam upodobania w śmierci. Dlaczego sobie śmierć upodobaliście, a nie życie? Dlaczego uważacie, że to jest niemożliwe? Dlatego, że sami czynicie siebie istotami, które uznają za niemożliwe, aby być dobrymi? Ale Ja wam daję siłę. Szukanie grzechu jest to udaremnianie utworzenia sobie nowego ducha i nowego serca - a utrzymywanie ducha złego i serca przewrotnego. Bóg nie dał nikomu władzy nad grzechami człowieka, oprócz samego człowieka. Jesteście sami osobiście odpowiedzialni za wasze serca, za waszą postawę, za waszego ducha - nabierzcie ducha - mówi przecież św. Paweł - nie ma innego Pośrednika między człowiekiem a Bogiem jak tylko sam Chrystus Jezus - i my musimy pamiętać o tej sprawie. Mówi św. Paweł te słowa, jeszcze przed spisaniem Ewangelii J.20.23, przedstawia tą sytuację, że ona nie może tak istnieć - którym odpuścicie grzechy, są im odpuszczone, a którym zatrzymacie, są im zatrzymane - to jest niemożliwe, ponieważ Bóg jest najważniejszy, i nie ma nikogo, który by mógł Go zastąpić. Kościół oczywiście jest świadomy sytuacji tej, że nie może sam sobie wyznaczać celów z pominięciem Boga, więc samozwańczo wpisał sobie ten werset, jakoby faktyczny i prawdziwy. Ale on nie może być faktyczny i prawdziwy, ponieważ zaprzecza Ewangelii J.3.18: kto wierzy w Niego, nie podlega potępieniu; a kto nie wierzy, już został potępiony, bo nie uwierzył w imię Jednorodzonego Syna Bożego. Nikt nigdy tego zmienić nie może. Mówi św. Paweł - ja jestem obrońcą tej tajemnicy, mówię że Jeden Bóg odpuścił grzechy, Jeden Jedyny Bóg, a wy albo się z tym zgadzacie albo nie, od was zależy - czy jesteście potępieni czy nie. Jestem obrońcą ustanowionym przez Chrystusa, obrońcą tych słów, ze względu na nie, ja zostałem ustanowiony głosicielem i apostołem, mówię prawdę, nie kłamię, to są słowa prawdziwe. 1Tm 2:5-6: „Albowiem jeden jest Bóg, jeden też Pośrednik między Bogiem a ludźmi, człowiek, Chrystus Jezus, który wydał siebie samego na okup za wszystkich jako świadectwo we właściwym czasie.”
Joz 1:9: "Czyż ci nie rozkazałem: Bądź mężny i mocny? Nie bój się i nie lękaj, ponieważ z tobą jest Pan, Bóg twój, wszędzie, gdziekolwiek pójdziesz."
Życie w Bogu objawia się wtedy w pełni, kiedy będąc w zagrożeniu - wołamy do Boga, z Bogiem jesteśmy umocnieni, a Bóg daje nam trzeźwe spojrzenie; w sytuacji kiedy trzeźwe spojrzenie jest właściwie niemożliwe, On nam je daje. I jesteśmy zadziwieni, jak to było możliwe, w sytuacji takiej, gdzie taka logika jest niemożliwa, a jednak była. Bo to jest moc Boża, która przejęła całkowicie władzę. Kiedy my jesteśmy Jemu całkowicie oddani, On kieruje nami w taki właśnie sposób - nie układajcie mowy, gdy będziecie w zagrożeniu, Ja będę mówił. I tylko ci, którzy są ufni Bogu, tak postąpią. Ci, którzy nie są ufni Bogu, zaczną sami się bronić. Ale Bóg mówi: to Ja robię; ty tylko pogorszysz sytuację, Ja ciebie z tego wyprowadzę; to jest twoja sprawa, ale tym bardziej Moja, bo ty jesteś moim dzieckiem, więc tym bardziej Moja. Spójrzmy na świat cały - ludzie szukają życia wiecznego, i zamiast wrócić do Boga, to szukają życia wiecznego w całkowicie inny sposób; szukają odpowiednich procesorów, które mogły by zmieścić osobowość człowieka, bo ta osobowość to jest ich życie. Ale przecież życie to dusza. Osobowość to jest pewnego rodzaju stan, który rozumieją, dusza to jest to czego nie rozumieją, ale tym są. Są duszą. Upadli aniołowie chcą bronić swoją osobowość, bo Bóg spalił ich duszę, spalił ich wnętrze, więc chcą, żeby osobowość przetrwała. I dzisiejsi ludzie na Ziemi chcą to samo zrobić, chcą przepisać swoją osobowość do maszyny, bo uważają, że to jest ich istnienie - nie uczucie, ale złożoność ich myśli, domysły, wyobraźnia, iluzja, złudzenie, ułuda, wszystkie te rzeczy, przebiegłość jednym słowem, to jest to cała ich osobowość. Czyli szatan chce zadbać o osobowość swoją, która przetrwa w urządzeniach, wykorzystując do tego człowieka, wyzwalając w nim potrzebę życia wiecznego. Ale człowiek już ma życie wieczne, bo Jezus Chrystus już wszystko uczynił, abyśmy powrócili do życia wiecznego - ale nie jako osobowość, tylko jako dusza. Szatan ma osobowość, mimo że nie ma duszy. Upadli aniołowie też mają osobowość, ale nie mają duszy. Człowiek ma duszę, ale przeszkadza mu, we wzroście ku doskonałości Bożej, jego osobowość. Osobowość człowieka stała się głównym problemem duszy. Musi zaufać Bogu jak dziecko. A tylko wtedy może stać się jak dziecko, kiedy straci swoją osobowość, a osobowością jego jest Bóg - Bóg w nim myśli, kocha i pragnie - staje się to jego osobowością i prawdziwym życiem człowieka, bo życie człowieka to nie jego osobowość, życie człowieka to dusza, a Chrystus nabył duszę, aby miała osobowość Boga. Dzisiaj ludzie szukając grzechu, utrzymują osobowość ciemności, ale są dręczycielami swojej duszy. Wierząc Bogu z całej siły, porzucają swoją osobowość grzechu, a przyjmują życie wieczne, a przez życie wieczne przyjmują osobowość Boga. Mówię tu o powstawaniu świadomego Syna Bożego. Chwała Boga - Gloria - jest to osobowość Synów Bożych, którzy są świadomi Nieba, świadomi życia, którzy porzucają osobowość Ziemi i osobowość świata, aby stać się istotami dającymi osobowość Nieba człowiekowi na Ziemi, i Ziemi osobowość prawdziwej natury Boskiego spełnienia, tajemnicy, gdzie Niebo jest tronem, a Ziemia podnóżkiem Boga, a w ten sposób łączy się Niebo i Ziemia w jednym dziele - jako w Niebie tak i na Ziemi. Mt 18:3-4: "«Zaprawdę, powiadam wam: Jeśli się nie odmienicie i nie staniecie jak dzieci, nie wejdziecie do królestwa niebieskiego. Kto się więc uniży jak to dziecko, ten jest największy w królestwie niebieskim."
Jr 1:18: "A oto Ja czynię cię dzisiaj twierdzą warowną, kolumną żelazną i murem spiżowym przeciw całej ziemi, przeciw królom judzkim i ich przywódcom, ich kapłanom i ludowi tej ziemi."
Jezus Chrystus zstąpił na Ziemię, przyjął ciało z Marii Dziewicy, stał się człowiekiem, i żył pod prawem - co oznacza, że ten świat grzeszny też wpływał na niego. Ale nie mógł go złamać: kuszą Mnie i na próbę wystawiają, ale Ja trwam w Ojcu, i oni Mnie nie złamią, bo mam Ojca, który Mnie broni. Czyli Jezus Chrystus jako natura cielesna i jako wola, może zmienić zdanie, jest to powiedziane w Ogrodzie Getsemani, gdy szatan przychodzi i mówi: możesz odsunąć ten kielich, nie musisz tego kielicha pić, masz taką możliwość, masz taką wolę, możesz ten kielich odsunąć od siebie, nie musisz umierać. Ale Chrystus podejmuje decyzję i mówi: nie Moja, lecz Twoja Ojcze wola niech się dzieje. Szatan Go atakuje dlatego, ponieważ wola Chrystusa jest wolą Chrystusa-Boga(1J 5.20), która może zmienić wszystko, załamać cały system(Hi 42.2). Ale Chrystus tego nie czyni. Wpływały na Niego siły tego świata, które nie miały do Niego dostępu, bo na to nie pozwalał, ponieważ trwał w Ojcu, a Ojciec Go chronił całkowicie, i nie było możliwe, aby został złamany. I nie chodzi też o to, żebyśmy my sami się bronili. Życie Chrystusa i nasze życie jest jednym życiem, dla tych którzy żyją życiem Bożym, jest to tak silne zjednoczenie, że nie mamy już swojego życia. I jeśli Chrystus ma życie wieczne, a my jesteśmy z Nim zjednoczeni, to życie wieczne Jego, jest naszym życiem wiecznym. Jezus Chrystus złożył ofiarę ze swojego życia, i dał nam swoje życie, abyśmy byli Synami Bożymi. Więc ci, którzy nimi nie są, bluźnią przeciwko Chrystusowi, nie uznając tego, co im uczynił, aby żyli; nie uznają tego Życia. Dlaczego umiłowali tak bardzo śmierć? - bo ją miłuje szatan; tylko nie chce, aby smierć skończyła jego "życie", więc czerpie moc życia z człowieka, bo człowiek ma w sobie życie wieczne, tylko nie chce tym życiem żyć. Bóg przyszedł i objawił nam nasze życie wieczne, aby to życie w nas stało się pełnym życiem. Życie wieczne to jest człowiek, który się zrodził na nowo, czyli jest to związane ze świadomością Boga, gdzie my będąc tymi, którzy wyznajemy Boga, którzy przyjmujemy Jego życie, jesteśmy nie tą naturą cielesną, tylko jesteśmy naturą duchową, która przebywa w tym ciele. Ale ciało nie jest naszą naturą właściwą, tylko miejscem w którym przebywamy dla wyzwolenia tej, która żyje także w tym ciele. Łk 4:3,12: "Rzekł Mu wtedy diabeł: «Jeśli jesteś Synem Bożym, powiedz temu kamieniowi, żeby się stał chlebem». … Lecz Jezus mu odparł: «Powiedziano: Nie będziesz wystawiał na próbę Pana, Boga swego»."
Jr 6:28: "Wszyscy oni są niesforni, popełniając przestępstwa, są miedzią i żelazem, wszyscy postępują nikczemnie."
My wszyscy, którzy żyjemy na Ziemi, jesteśmy przez Boga odkupieni, i mamy w sobie żywy potencjał życia wiecznego. Więc dlaczego ludzie, którzy mają prawdziwy i żywy potencjał życia wiecznego, żyją śmiercią? Przecież mogliby żyć życiem. Dlaczego tego nie robią? Bo to jest ich wybór, istnieją jednocześnie w nich dwa stany - jednocześnie stan życia i stan śmierci, Boski stan i stan diabelski. I oni muszą dokonać wyboru, wyboru życia wiecznego. Jezus Chrystus ukazuje nam tą sytuację, że jest Synem, przyjął ciało, ale pozostał Synem Bożym na górze, jest nieustanie na górze. I my wszyscy, którzy jesteśmy Synami Bożymi, coraz bardziej w udziale Synostwa Bożego świadomie, jesteśmy w tym ciele na górze, nie na dole. I jak to św. Paweł powiedział: nie dla siebie żyjemy, i nie dla siebie umieramy; czyli przedstawia tą sytuację, że Synowie Boży są tymi, którzy przychodzą, aby objawiać tą tajemnicę w ciele, tym wszystkim, którzy żyją w ciele. Synowie Boży nie potrzebują takiego ciała, ponieważ mają już ciało nowe; ale im bardziej są Synami, tym bardziej są tymi, którzy są świadomi, jak bardzo chcą pomagać tym, którzy są zagubieni, aby ich wydobyć z udręczenia. Jesteśmy w tym ciele, i gdy człowiek żyje zmysłowo, jest na dole; kiedy jest na górze, nie żyje zmysłami, ale żyje uczuciem Bożym, i to ciało wyraża najwyższy aspekt Boskiej tajemnicy - żyjąc tak samo jak każdy człowiek, oprócz grzechu. Dlatego faryzeusze nie rozpoznają w Jezusie Chrystusie, że żyje On na górze, bo dla nich jest tylko jedna opcja - żyć w ciele, albo nie żyć w ciele, Bóg nie może żyć w ciele, On musi żyć poza ciałem, a jak żyje w ciele, to na pewno Bogiem nie jest. Ale jest taka sytuacja, że w tym ciele albo jest na górze, albo jest na dole. Na górze gdy jest, wszystko czyni to co każdy człowiek, oprócz grzechu, czyli wszelka czynność, wszelkie dzieło, wszelkie postępowanie, które ciało jego wyraża w sposób Boski - dla człowieka z zewnątrz patrzącego, jest nie do rozpoznania czy jest Boski czy nie. Dlatego, gdy jesteśmy Synami Bożymi będącymi na górze, to w tym ciele jesteśmy takim samym człowiekiem jak wszyscy inni - też jemy, śpimy, jesteśmy zmęczeni, musimy wypocząć itd, ale wszystko co czynimy jest pozbawione grzechu. Synowie Boży nie powstali z grzechu, tylko powstali z miłości Bożej, zostali stworzeni jako czysta istota, i żyjąc nadrzędnie w tym ciele, nie ulegają temu ciału, potrzebom tego ciała, ale to ciało podrzędne, poddane jest ich zarządzeniom, ich władzy, zarządzaniu, i w ten sposób to ciało wypełnia wszystkie te aspekty, do których jest stworzone, oprócz grzechu. Rz 8:11-12: "A jeżeli mieszka w was Duch Tego, który Jezusa wskrzesił z martwych, to Ten, co wskrzesił Chrystusa ‹Jezusa> z martwych, przywróci do życia wasze śmiertelne ciała mocą mieszkającego w was swego Ducha. Jesteśmy więc, bracia, dłużnikami, ale nie ciała, byśmy żyć mieli według ciała."
Jr 6:27: "Ustanowiłem ciebie, jako badającego mój naród, byś poznał i sprawdził jego postępowanie."
Na początku świata, gdy Bóg stworzył człowieka, to pierwszym sakramentem prawdziwym było małżeństwo, które było jedną naturą z kapłaństwem. Bóg stworzył ich małżonkami, a jednocześnie kapłanami. Dzisiaj jest to rozdzielone, małżeństwo jest czymś innym i kapłaństwo jest czymś innym; a okazuje się że małżeństwo i kapłaństwo jest jedną naturą, jedną całością, jedną prawdą. Małżeństwo niepokalane to jest to, kiedy żyjemy na górze, i na górze jest nasza jedność, a natura cielesna, w pełni wyraża tą jedność na górze - jak na górze, tak i na dole - będąc w doskonałej jedności z Boską tajemnicą. My zstępując do głębin z mocy Chrystusa Pana, Boga Ojca i Ducha Świętego, jesteśmy uposażeni i uzbrojeni, czyli odziani w zbroję Bożą, czyli w pełną chwałę Boga, który w nas mieszka, i który w nas żyje, i który w nas, jest z nami, pełną naturą jedności. A posłani jesteśmy na bitwę zwycięską z upadłymi aniołami, których obroną jest klątwa czyli wytwarzanie w człowieku lęku przed utratą kontroli nad życiem. Klątwa upadłych aniołów, wpływa na tych, którzy tam idą, i nie są umocnieni, i nie są posłani przez Boga, tylko idą samozwańczo, a gdy wejdą w przestrzeń działania zła i klątwy, pojawia się sytuacja, że wszystkie siły, które mają w sobie, cała siła człowieka, jest skierowana ku temu, aby zachować życie we własny sposób. Ludzie uważają, że to nie jest wpływ klątwy, tylko że oni odnaleźli sens istnienia, a wszyscy inni jeszcze o tym nie wiedzą - tak działa klątwa. Ona powoduje tą sytuację, że całe życie człowieka, i cała wola, i świadomość, zaczynają być podporządkowane klątwie, która skupia uwagę człowieka na tym, na czym skupiła się uwaga upadłych aniołów, ówczesnych synów Bożych, gdy chcieli spełnić to co chcą - swoje pożądania. Klątwa na zewnątrz jest tym, co wygląda jako coś strasznego, coś okropnego, od czego trzymać się trzeba z daleka, co jest złe, co czyha na życie człowieka, co jest deprawujące, niszczące, agresywne i wściekłe. Ale wewnątrz - kiedy już ktoś sprzeciwi się Bogu, i tam wejdzie, ulegnie temu, to w tym momencie już tego nie widzi, on już został przemieniony przez tą klątwę, i jest już samo pragnienie, sama radość, sam sens, sama doskonałość, są panami wszystkiego, ci wszyscy, którzy temu ulegają. Bo co klątwa robi? - przeprogramowuje całą jego siłę życiową, wszystkie jego myśli, wszystkie jego pragnienia, całą wolę i całą naturę jego wewnętrzną, w taki sposób, aby to co w tej chwili ma, było jedynym sensem jego istnienia. Tak jak alkohol, narkotyki, hazard i inne problemy, które działają w taki sposób - człowiek sprzeda wszystko, żeby tylko zagrać jeszcze raz, aby się jeszcze napić, aby się jeszcze przez narkotyki zaprawić, a może i umrzeć. Nie zdaje sobie sprawy, on tylko chce tego i nic więcej, jest zaślepiony. I jeśli ktoś jest pod wpływem klątwy, nic go nie wyciągnie, oprócz Chrystusa. Nic go nie wyciągnie, bo wszystkie siły tego człowieka należą do klątwy, klątwa w nim myśli, działa, pragnie, i jest wrogiem wszelkiej pomocy, która jest wroga klątwie. Bo klątwa sięga tak głęboko, do przekonań, że jest pewny, że wszystko robi dobrze, że ma rację, on to pojął, on to zrozumiał, on wie wszystko, a inni tego nie rozumieją. Dlatego nie ma takiej możliwości, aby człowiek wszedł do głębin, i wydobył tą, za którą jest odpowiedzialny, nie będąc tam posłanym, czyli nie będąc tym, który uwierzył Bogu, i stał się Synem Bożym. Mdr 1:3-5: "Bo przewrotne myśli oddzielają od Boga, a Moc, gdy ją wystawiają na próbę, karci niemądrych. Mądrość nie wejdzie w duszę przewrotną, nie zamieszka w ciele zaprzedanym grzechowi. Święty Duch karności ujdzie przed obłudą, usunie się od niemądrych myśli, wypłoszy Go nadejście nieprawości."
Za 12:10: "Na dom Dawida i na mieszkańców Jeruzalem wyleję Ducha pobożności. Będą patrzeć na tego, którego przebili, i boleć będą nad nim, jak się boleje nad jedynakiem, i płakać będą nad nim, jak się płacze nad pierworodnym."
Człowiek, gdy uwierzy Chrystusowi, Bogu Ojcu, Duchowi Świętemu, że On go całkowicie uwolnił od grzechów, jest zdolny do świętości i zdolny do niewinności; czyli jest już święty i jest już niewinny, tylko jego serce musi przyjąć nową postawę, i duch jego być całkowicie oddany Bogu. Więc nie jest to taka sytuacja, że my sami sobie stwarzamy ducha, i my sami sobie stwarzamy serce. Tajemnica nowego ducha i nowego serca, to jest odważyć się chlubić Chrystusem! Jestem odważny, bo On uczynił mnie świętym, bo On mieszka we mnie i przez to, że mieszka we mnie, czyni mnie świętym, więc odważyłem się chlubić Chrystusem. A Chrystus to już uczynił, i ci którzy wierzą Chrystusowi, to On w nich stwarza nowe serce i nowego ducha - serce niezłomne i duch oddany - więc zdolność oddania się Bogu. A Bóg mówi: ciesz się tym, co ci dałem, dałem ci świętość, ciesz się nią, dałem ci niewinność, ciesz się nią, chlub się świętością, chlub się niewinnością, bądź beztroski - niczego nie zepsujesz, niczego nie zniszczysz, bo ty nie robisz, ty nie wymyślasz, ty tylko wykonujesz to, co ci poleciłem; a Ja się nie mylę, zawsze cię prowadzę ścieżkami właściwymi. My nie jesteśmy po to, by sprawdzać jakie są Jego zamiary, bo wierzący wie o tym, że zamiary są Jego doskonałe względem nas i świata, więc kroczymy Jego ścieżką, zachowujemy Jego drogę, i jesteśmy posłuszni.
Dn 7:13: "Patrzałem w nocnych widzeniach: a oto na obłokach nieba przybywa jakby Syn Człowieczy. Podchodzi do Przedwiecznego i wprowadzają Go przed Niego."
Odważyć się chlubić - oznacza wyzwolić się z klątwy, którą zniewolił kościół człowieka, klątwą pragnienia czegoś kompletnie nie Chrystusowego, skierował go ku grzechom, skierował go ku innemu duchowi, i zniszczeniu serca, czyli stworzył kamienne serce, nieczułe na nic. Bo ta klątwa modyfikuje naturę woli, psychiki, potrzeb, dążeń, powoduje to, że człowiek zmienia swój sens zapatrywania, jest obsesyjnie skierowany na jakiejś przestrzenie życia, które nie jest życiem, czy to posiadania, czy jakiejś władzy. Klątwa jest to specyficzne niezmiernie głębokie pranie mózgu, tak głębokie, że człowiek nie pamięta już kim był, jest to inny człowiek. Jedyną możliwością, aby się wydobyć z klątwy, jest prosta sprawa, zauważcie - Chrystus już uwolnił nas z klątwy, uczynił nas Synami Bożymi przez Odkupienie, wydobył naszą duszę z udręczenia, spod klątwy wydobył ją, i On jest tą mocą, która znosi klątwę. Zwróćcie się do Mnie, przyjdźcie do Mnie, odważcie się chlubić, ponieważ wolnymi jesteście, czystymi jesteście. Ci którzy się odważyli chlubić, to są ci, którzy uznali całkowicie, że są wolni. Bóg jest wszechmocny, wszechpotężny, jak powiedział, tak uczynił. Bóg zamyślił, aby człowiek był wolny od grzechu i to uczynił. A ludzie nie dowierzają Jemu. A by wystarczyło, żeby Jemu uwierzyli, i w ten sposób powstanie w nich nowy duch i nowe serce, zdolne do chlubienia się mocą nowego życia, czyli dary Ducha Świętego - mądrość, rozum, rada, męstwo, umiejętność, pobożność i bojaźń Boża. Bądź odważny, uznaj Boga, i wychwalaj Go z powodu dzieł, które ci uczynił; jesteś niewinny, bo On uczynił cię niewinnym. 2 Kor 12:10: "Dlatego mam upodobanie w moich słabościach, w obelgach, w niedostatkach, w prześladowaniach, w uciskach z powodu Chrystusa. Albowiem ilekroć niedomagam, tylekroć jestem mocny."
Dn 7:14: "Powierzono Mu panowanie, chwałę i władzę królewską, a służyły Mu wszystkie narody, ludy i języki. Panowanie Jego jest wiecznym panowaniem, które nie przeminie, a Jego królestwo nie ulegnie zagładzie."
Zauważcie te wpływy ducha mocarstwa powietrza, i obsesyjnej potrzeby życia wiecznego synów buntu, która powoduje tą sytuację, że ludzie odczuwają w sobie jakąś obsesyjną potrzebę panowania nad wszystkim, kontrolowania wszystkiego, i życia wiecznego, które nie jest życiem chwały, tylko jakimś tam życiem, aby je mieć i panować. To jest właśnie siła buntu, to jest moc klątwy, którą objęli się upadli synowie Boży, czyli ówcześni aniołowie. Synowie Boży mają wszystko, mają moc Bożą, mają chwałę, mają Prawdę, wszystko Bóg im daje, całą tajemnicę, całą potęgę, całą moc. A ulegają zmysłom, zmysłowości. Nie znają jej, bo Bóg nie stworzył aniołów - synów Bożych zmysłowymi. Zmysłowym jest natomiast duch mocarstwa powietrza, nie zna on uczucia, jest tylko zmysłowy, i gdy dotyka on ówczesnych aniołów - synów Bożych, zmysłowością, oni nie wiedzą czym to jest, ale wydaje im się dobre, smaczne, ciekawe, i zaczynają odczuwać pożądanie, chcą tego. Na początku: nie, nie, nie możemy! - czyli posłuszeństwo broni ich przed tym. Ale później to posłuszeństwo porzucają, i wiążą się klątwą, wspólnie wszyscy wyrzekli się Boga, na rzecz ducha mocarstwa powietrza, aby spełnić swoje pragnienia. Zmysłowość spowodowała to, że porzucili prawdę, miłość, łaskę, życie wieczne i wszystko, a później chcą tego od bóstwa na sposób ciała, od pięknej córki ziemskiej. I będą zmuszali ją do tego, aby ona dała im swoje życie, zaopiekowała się ich winnicami, aby oni mieli życie wieczne kosztem jej istnienia, jej życia, jej mocy, jej jedności z Bogiem. I chcę powiedzieć o tajemnicy wewnętrznego stanu odruchowego podświadomości, czyli pięknej córki ziemskiej, bóstwa na sposób ciała, której nie jest to jej naturalny odruch, to jest odruch wynikający ze zniewolenia. My jesteśmy przez Boga uczynieni odpowiedzialnymi za bóstwo na sposób ciała, piękną córką ziemską, za tą tajemnicę - żonę Boga, jak Bóg nazywa tą naturę, i jej stan zagubienia bardzo głęboko wpływa na nas. Ludzie, gdy zbliżają się do prawdziwego Boskiego życia wiecznego, to odczuwają pewien dyskomfort, pewien niepokój, pewien jakby bezsens i brak pojęcia co się dzieje, dlatego że podważają wartość demonów, wartość klątwy. Dlatego tylko jako świadomi Synowie Boży, którzy uwierzyli Chrystusowi, wstępujemy do głębin, aby wydobyć tą, która została nam dana, i klątwa nie ma nad nami władzy. A ona ma w sobie potęgę i ma w sobie chwałę i moc przywrócenia życia w materii, aby materia chwaliła Boga. Iz 45:23: "Przysięgam na Siebie samego, z moich ust wychodzi sprawiedliwość, słowo nieodwołalne. Tak, przede Mną się zegnie wszelkie kolano, wszelki język na Mnie przysięgać będzie,"
1Tm 6:6-7: "Wielkim zaś zyskiem jest pobożność wraz z poprzestawaniem na tym, co wystarczy. Nic bowiem nie przynieśliśmy na ten świat; nic też nie możemy wynieść."
Musimy pamiętać o prawdziwej chwale Boga, i odważyć się chlubić, czyli cieszyć się: jestem wolny - to jest związane z dziełem Boga, Chrystusa Pana, Ducha Świętego, który uwolnił mnie z grzechu, który sprowadził Adam, i z powodu tego grzechu, narosły inne grzechy, Chrystus mnie z nich uwolnił, a ja Mu uwierzyłem, dlatego chlubię się tym dziełem, które we mnie uczynił i cieszę się tą świętością - i dlatego Bóg mi daje nowe serce i nowego ducha. Nie mamy żadnych granic, czy ograniczeń, niczego co by mogło nas ograniczać co do naszej świętości. Nasza świętość jest wynikiem Chrystusa Pana, i Jego dzieła, bo On w nas mieszka. Człowiek jest stworzony i przeznaczony na wieczne istnienie, jak to jest przedstawione - świątynia Boga nigdy nie zostanie zniszczona, ponieważ świątynia Boga jest świętą mocą świętego Boga, który jest niezniszczalny i wieczny. Ap 20:6: "Błogosławiony i święty, kto ma udział w pierwszym zmartw ychwstaniu: nad tymi nie ma władzy śmierć druga, lecz będą kapłanami Boga i Chrystusa i będą z Nim królować tysiąc lat."


Link do nagrania wykładu - 10.11.2023r.
Link do wideo na YouTube - 10.11.2023r.

"Wstąpże na wysoką górę, zwiastunko dobrej nowiny w Syjonie! Iz 40.9

Nasze w tej chwili przemienianie wewnętrzne, ono nie jest wynikiem naszej umiejętności, naszej zdolności czy naszego oczekiwania i świadomości. Ono po prostu następuje w czasie, kiedy zostało ustalone przez Boga. I ta przemiana następuje w nas, powodując zmianę przepływu energii - ona płynie od dołu, co każdy w tej chwili odczuwa. Czyli odczuwa nie siłę swojego umysłu, kim jest i co zdobył, i jakie ma umiejętności czy zdolności, i miejsce w świecie; tylko rzeczywistość wynikającą z natury wewnętrznej, która w nas istnieje. Są to sprawy dzisiejszego czasu, które na bieżąco się dzieją - jesteście odpowiedzialni, w tej chwili, za życie swoje wewnętrzne, ono stanęło przed wami otworem, i jest na wierzchu. To co czujecie w sobie, to ona - albo wroga prawdzie albo za prawdą zdąża - z oddolnej części, z natury pięknej córki ziemskiej, wypływa nasz stan, taki jaki tam jest, i objawia się sytuacja rzeczywista o nas, która podlega samemu Bogu, ponieważ jest to istota ogromnej potężnej mocy, nazywa ją Bóg, żoną Boga - bóstwo na sposób ciała; i tylko Bóg może panować nad tą wewnętrzną naturą, i może ją ustabilizować mocą nadrzędnej władzy. Nie może uczynić tego żaden człowiek, który chciałby tam zstąpić do głębin, z własnej poręki - jest tam pożarty, zakuty w dyby, zamknięty, albo przekabacony na przestrzeń demoniczną, która daje mu pozór jakiegoś zwycięstwa, pozór władzy, gdzie chwaląc się demonicznymi szlifami, coraz bardziej upada w ciemność. Piękna córka ziemska, od zarania dziejów, ma ukrytą tajemnicę w sobie. Tylko nie pozwolono jej tego czynić, ponieważ demony, upadli aniołowie zmusili ją do pilnowania swoich winnic, mówi ona: Bóg mi dał winnicę czyli Ziemię, świat, wszechświat, abym doprowadziła wszelką materię do chwały niebieskiej, żeby poznawała Boga; ale upadli aniołowie kazali mi moją mocą, pilnować ich wyobrażeń, aby stawały się rzeczywistością, żeby duch mocarstwa powietrza miał własny odrębny świat iluzji, złudzenia i ułudy, świat który jest więzieniem dla dusz, ponieważ on potrzebuje dusze uwięzione. Jedyną możliwością wydobycia duszy ze świata tego złudzenia - jest Prawda. Ale nie prawda wynikająca z tego świata podziemnego. Ale Prawda, którą Bóg nam objawił, że jeśli uwierzymy Chrystusowi, że On nas odkupił, jesteśmy nową istotą, jesteśmy Synem Bożym, który jest zdolny zstąpić do głębin i zjednoczyć się z piękną córką ziemską. A dalszy etap jego dzieła, to jest wykonywanie jej dzieła, i kiedy on wykonuje jej dzieło, staje się wyrazicielem jej tajemnicy, która ją realizuje, i jego objawia. Stajemy się tak bardzo świadomie nową istotą, że nią czujemy, pojmujemy, rozumiemy, żyjemy i nią jesteśmy, tak dalece, że zaczynamy odczuwać, że wszechświat wygląda inaczej, bo patrzymy oczami istoty nieograniczonej, wiecznej, i zaczynamy uświadamiać sobie, że upływ czasu zaczyna się zmieniać, jest inny - zaczynamy dostrzegać inaczej świat, inaczej ludzi, inaczej Boga, inaczej wszystko co istnieje, dlatego, że jesteśmy inną istotą, stającą się istotą nieśmiertelną. J 17:23-24: "Ja w nich, a Ty we Mnie! Oby się tak zespolili w jedno, aby świat poznał, żeś Ty Mnie posłał i żeś Ty ich umiłował tak, jak Mnie umiłowałeś. Ojcze, chcę, aby także ci, których Mi dałeś, byli ze Mną tam, gdzie Ja jestem, aby widzieli chwałę moją, którą Mi dałeś, bo umiłowałeś Mnie przed założeniem świata."
Iz 40:9: "Wstąpże na wysoką górę, zwiastunko dobrej nowiny w Syjonie! Podnieś mocno twój głos, zwiastunko dobrej nowiny w Jeruzalem! Podnieś głos, nie bój się! Powiedz miastom judzkim: «Oto wasz Bóg!»"
Jesteśmy wolnymi - to jest nasz list żelazny - On nas ratuje. Tym listem żelaznym jest sam Chrystus. To jest moc Chrystusa w nas; jeśli uwierzyliśmy Jemu, ona w nas mieszka, i my tak postępujemy, czyli nosimy list żelazny cały czas ze sobą. I szatan nie może mieć do nas prawa, ponieważ mając Chrystusa, mamy list żelazny, który nas uwalnia, i szatana czyni bezprawnym. Umarliście - oznacza - Ja zadałem śmierć waszemu złemu duchowi, i gdy wierzycie, to jest faktem dla was, bo Mój Duch, w tej chwili w was mieszka. To jest zależne od wiary. Moje dzieło jest istniejące, ale wy musicie je przyjąć, aby istniało w was. Nasza natura wewnętrzna, nasza świadomość, może przez wiarę łączyć się z inną naturą. Kiedy my przez świadomość wierzymy Chrystusowi, wierzymy Bogu - łączymy się ze Stwórcą naszej wewnętrznej natury, prawdziwego życia. A wszyscy, którzy uwierzyli, są Synami Bożymi. Moc Boża, która jest w Synach Bożych, ona powoduje tą sytuację, że wszelkie zło traci moc, nie jest możliwe, aby cokolwiek było niemożliwe dla nich. Każdy człowiek już dzisiaj jest odkupiony. Każdy człowiek już dzisiaj jest święty i niewinny z mocy Bożej. Jesteśmy wolni. Więc na czym polega to wszystko? - polega na tym, czy my Jemu wierzymy. Jezus Chrystus chodzi po Ziemi i mówi do człowieka: czy wierzysz, że mogę cię uzdrowić? Wierzę. I co się dzieje z tym człowiekiem? - jest zdrowy. Dlaczego dzisiaj ludzie nie mogą przejść tego etapu? - ponieważ nie mają prawdziwego Boga, który ich odkupił; mają wymyślonego boga, mają jakieś historie, mają mamona, albo ducha mocarstwa powietrza, albo jakiegoś innego ducha; trwają w nim, a on przytakuje im we wszystkim mówiąc: dobrze jest. Ludzie, gdy będą czekali, aż Synowie Boży przyjdą, nie doczekają się, ponieważ to oni są Synami Bożymi - gdy uwierzyli, a pomoc od nich jest skierowana do nich wewnętrznych. I dlatego, gdy są zniewoleni wewnętrznie, i myślą tylko wewnętrznie przez zniewolenie, to oczekują Synów Bożych. A Synami Bożymi są ci, którzy uwierzyli, a nie ci, którzy czekają, mimo że to jest ta sama istota, mimo że to jest ten sam człowiek, w nim istnieją dwie świadomości - świadomość Odkupienia, i świadomość oczekiwania na Odkupienie. Więc czy Odkupienie już przyszło, czy dopiero ono będzie? Przyszło do Synów Bożych, do człowieka, którego Bóg odkupił, tą właśnie duszę, która została przez Adama zniewolona. Ale jednocześnie jest jeszcze druga natura duchowa wewnętrzna nasza, nazywana przez Boga - żoną Boga. Pierwsi synowie Boży, którzy byli aniołami, i nie mieli nic wspólnego z naturą cielesną, zostali z nią związani odpowiedzialnością, aby chronić ją taką jaką jest. Ale oni ją zdeprawowali. A mieli utrzymać tylko doskonałość pięknej córki ziemskiej - żony Boga. Ale my, tak jak Chrystus, mamy wydobyć niedoskonałość ku doskonałości. Jesteśmy związani ściśle z Chrystusem, z Bogiem Ojcem, stworzeni nowym stworzeniem, nadrzędną istotą nad upadłymi aniołami, aby przez zachowanie doskonałości Bożej, wydobyć upadłą naturę z niedoskonałości, i doprowadzić ku doskonałości to, co przestało być doskonałe, ale w sobie doskonałość ma. Aby rozpoczęło się dzieło chwały, na którą oczekują wszyscy, nawet oczekują istoty pozaziemskie i inne cywilizacje, które mają też swoje proroctwa, o tej tajemnicy, która objawi im sens dalszego etapu materii, bo go nie znają, bo nie poznali Chrystusa, a bez Chrystusa nie da się tego uczynić. Więc muszą znaleźć człowieka, a człowiek ma odpowiedź na pytanie, do którego oni dorośli; mimo że byli pierwszymi, to na pytanie pierwszych odpowiadają im ostatni. Ez 11:18-20: "Wrócą tam i wykorzenią z niej wszystkie bożki i obrzydliwości. Dam im jedno serce i wniosę nowego ducha do ich wnętrza. Z ciała ich usunę serce kamienne, a dam im serce cielesne, aby postępowali zgodnie z moimi poleceniami, strzegli nakazów moich i wypełniali je. I tak będą oni moim ludem, a Ja będę ich Bogiem"
Iz 40:10: "Oto Pan Bóg przychodzi z mocą i ramię Jego dzierży władzę. Oto Jego nagroda z Nim idzie i przed Nim Jego zapłata."
Ludzie zapomnieli o tym, że nie są tylko naturą cielesną, ale także duchową, nie interesują się Chrystusem za bardzo, i do Chrystusa im jest nie po drodze, ponieważ wydaje im się, że mają jakąś lepszą możliwość, lepszą sytuację; ale tego potrzebują złe duchy, aby ludzie tak postępowali. Złe duchy wpływają na człowieka, zmieniają jego świadomość i kierują go ku sprawom, które im tylko odpowiadają, a człowieka zawsze będą niszczyły. Tylko, że człowiek o tym nie wie, gdy nie będzie poszukiwał Boga. Jeśli człowiek nie ma jasnego celu dokąd ma iść, to spotka na drodze ludzi, którzy będą mówili: tam jest droga, tam jest cel. Jeśli nie będzie znał celu, to tam pójdzie; ale jeśli będzie znał swój cel, to będzie wiedział, że to są ci, którzy chcą go odwieść od celu, ale tylko wtedy, kiedy wie dokąd zmierza. Bóg mówi nam o wolności naszej duszy, że dusza nasza jest czysta i doskonała, a przez to, że uwierzymy Chrystusowi, mamy jedność z naszą doskonałą częścią Boską w sobie, która czyni nas zdolnymi do pokonania grzechu w ciele. Dzisiejsze chrześcijaństwo skupia ludzi głównie na grzechu ciała, ludzie nieustannie się spowiadają, a to nic nie daje, ciągle mają te same grzechy; to nie ustępuje, bo nie może. Grzech w ciele ustępuje tylko przez świętość naszą, którą zaprowadzamy w tym ciele, przez świętość, którą już mamy, z którą się jednoczymy; a jednoczymy się ze świętością, którą Chrystus Pan już nam dał. Ludzie tak zostali odstręczeni od tej sytuacji, że nie mają o tym pojęcia, to się stało już w 418 roku, a właściwie już wcześniej, kiedy spłonęła Biblioteka Aleksandryjska. I nie jest to sytuacja związana z tym, że ona sobie po prostu spłonęła, bo spalili ją chrześcijanie, bo tak to zostało pokazane, tylko dlatego, aby zresetować świat - teraz jest też reset - aby zresetować świat, aby całkowicie zniszczyć wszelką wiedzę, i doprowadzić człowieka do nowego początku, a tym nowym początkiem jest życie bez Chrystusa; a właściwie z Chrystusem, ale nie Zmartwychwstałym, ale zamkniętym w skrzynce. Św. Paweł powiedział, że człowiek jest świątynią Ducha Bożego, bo nie może być świątynią Ducha Bożego jakaś martwa rzecz, jakaś skrzynka, jakiś posąg albo coś innego. Świątynią Boga Żywego jest żywy człowiek; nie kościoły z kamienia czy z cegły - Bóg nie chce takiej świątyni, bo takie świątynie są martwe. Świątynią Żywą jest sam człowiek. My jesteśmy Żywą Świątynią. Tylko, że ludzie nie chcą tego uznawać, dlatego że zrobił sobie szatan targowisko z człowieka. Jezus Chrystus powiedział: wyrzućcie te wszystkie rzeczy z tego miejsca, bo to jest Świątynia Pana, a nie targowisko - przedstawił w owym czasie, kiedy jeszcze nie Zmartwychwstał. Ale kiedy Zmartwychwstał, rozdarła się zasłona w Świątyni w Przybytku Bożym, bo moc Boża wróciła do serc człowieka i człowiek stał się duchową istotą, ponownie, przez to że Jezus Chrystus złożył ofiarę ze swojego życia. Ez 18:31: "Odrzućcie od siebie wszystkie grzechy, któreście popełniali przeciwko Mnie, i utwórzcie sobie nowe serce i nowego ducha. Dlaczego mielibyście umrzeć, domu Izraela?"
Iz 40:14: "Do kogo się On zwracał po radę i światło, żeby Go pouczył o ścieżkach prawa, żeby Go nauczył wiedzy i wskazał Mu drogę roztropności?"
Jezus Chrystus usunął grzech w ciele ludzkości przez doskonałą postawę, przez zachowanie chwały Ojca, przez świętość którą otrzymał: Ja pozostaję w Ojcu, Ja jestem Synem Bożym, jestem święty, doskonały i prawdziwy, ponieważ Ojciec mieszka we Mnie, i z tego powodu jestem w stanie pokonać ten grzech w tym ciele, on nade mną nie ma panowania. Zostaliśmy odkupieni, i świętość którą mamy w sobie i dar Boży jest naszą mocą pokonania grzechu w ciele - naśladujcie Mnie. A naśladowanie jest wewnętrzne, ponieważ praca jest wewnętrzna, a nie zewnętrzna. Jezus Chrystus w naszym ciele był doskonałą postawą naszej duszy, On ją wziął we władzę, wziął ją w panowanie, aby ona z powodu Jego doskonałej postawy stała się uświęcona, jakby ona to uczyniła, ponieważ dusza zjednoczona z Chrystusem jest Nim, ponieważ nie ma tożsamości własnej: mimo że Ja to uczyniłem, to wasze dusze stają się jednością ze Mną, i nie mają własnej tożsamości, ale tożsamość Moją, a to tak jakby one to uczyniły, niech się cieszą naturą swojej wolności, jakby same tego dokonały, ponieważ udzieliłem im swojej tożsamości. Kiedy Jezus Chrystus przychodzi na Ziemię, dusza człowieka ma nieustannie w sobie pragnienie życia, ale o tym nie pamięta, dlatego że jest pod wpływem śmierci; ale zachowuje w sobie iskrę Bożą, czyli ogień Boży, który ją stworzył. Chrystus przychodzi rozpalić ten ogień, i rozpalając ten ogień, płonie nowym życiem duszy, która zrzuca z siebie odium grzesznego ciała, i w tej chwili jest w chwale Ciała Świętego, przyjmuje nową szatę, jest to szata która się nazywa szatą oblubienicy, czyli komnaty małżeńskiej, czyli obleczenie w szatę godową i komnatę małżeńską, czyli zjednoczenie się z Chrystusem. Jest to przyobleczenie. My jesteśmy doskonali dlatego, że ta doskonałość jest scedowana przez przylgnięcie do Chrystusa, scedowana na nas, na dusze nasze, i dusze nasze doświadczają pełnej wolności, i pełnego doświadczenia zwycięstwa, i prawdy, w pełni świadomie, że są to ich zwycięstwa, bo one doświadczały jako jedno Ciało z Chrystusem. Zostały wyrwane ze starego ciała, czyli straciły pamięć starego istnienia, a w tej chwili doświadczają nowego, nie siebie, ale Chrystusa. I dusza nie mając swojej tożsamości, odczuwa zwycięstwo Chrystusa jako swoje zwycięstwo, bo nie ma osobnego pojmowania, tylko jest ściśle z Chrystusem związana, tak silnie zintegrowana z Chrystusem, że stanowi jedną naturę, i jest Nim, a On nią. Więc żeby ona grzeszyła, On by musiał to czynić, a to jest niemożliwe, bo ona nie ma swojej tożsamości, i jeśli On jest czysty, ona też ma tą czystość, ponieważ ma Jego tożsamość. I tak jak Chrystus przenikając dusze staje się nimi, tak samo my zstępując do natury głębin, przez naszą doskonałą postawę, w naturze pięknej córki ziemskiej, czyli bóstwa na sposób ciała, nasza doskonałość staje się jej doskonałością, bo my jesteśmy dawcami jej życia i jej doskonałości, my ją doskonalimy, czyli przez naszą doskonałość, wytrwałość w chwale Bożej, i Boskiej naturze, jej natura wewnętrzna doświadcza naszego życia i żyje nim jakoby własnym życiem. Ez 18:32: "Ja nie mam żadnego upodobania w śmierci - wyrocznia Pana Boga. Zatem nawróćcie się, a żyć będziecie."
Iz 52:8: "Głos! Twoi strażnicy podnoszą głos, razem wznoszą okrzyki radosne, bo oglądają na własne oczy powrót Pana na Syjon."
Ziemia - tam gdzie jest największa siła Boska, tam też ciemność chce ją zdławić, zniszczyć, i swoje interesy mieć. Ale Chrystus objawia nam z wielkim spokojem i jasnością te wszystkie sprawy, mnie kompletnie nie znane, mnie kompletnie niepojęte, a zanurzam się w nich w pełni ufności i oddania, i stają się dla mnie jasne, i rozumiem coraz głębszy ukryty cel ludzkości, człowieka, który został utajniony. Chrystus Pan nie utajnia przed nami niczego, ale wręcz odtajnia, objawia nam - rzeczy utajnione stają się odtajnione, rzeczy ukryte stają się odkryte, i staje się jawne wszystko, a człowiek staje się świadomym prawdziwego swojego dzieła wewnętrznego. Utrzymywany był w osaczeniu i ograniczeniu, przez utrzymywanie zewnętrznego człowieka, jakoby panującego w swoich potrzebach, i traktującego jako rzeczywistość złudzenie, wyobraźnię, ułudę, iluzję, jako rzeczywisty świat. W ten sposób był w pułapce, jakoby niemożliwej do wydobycia się. Ale gdy jesteśmy wierzącymi, dla wiary nie ma pułapki, bo pułapka działa na świadomość, która jest związana z umysłem i z rozumem. Ale kiedy świadomość nie jest związana z umysłem i z rozumem, nie może być taki człowiek schwytany, ponieważ jest niewidzialny dla systemu, który panuje nad umysłem i nad rozumem, chcąc manipulować człowiekiem w sposób podprogowy i jawny. Wyzwolenie się człowieka z tego stanu jest już faktem, ten stan już następuje, on już jest. Bóg otworzył przestrzeń wewnętrznego życia, wewnętrznego kierunku energii, która zaczyna wznosić się ku górze, eliminować umysł i rozum, a zaczyna płynąć uczucie, którym odczuwają. I ci, którzy żyją w Bogu z całej siły, i są radośni w Bogu, dzisiejsza moc płynąca od dołu, ukazuje im jeszcze większe umocnienie w Chrystusie Panu, jeszcze wiekszą prawdę, tajemnicę - płyną w nich zdroje wody żywej! 1 Kor 1:30-31: "Przez Niego bowiem jesteście w Chrystusie Jezusie, który stał się dla nas mądrością od Boga i sprawiedliwością, i uświęceniem, i odkupieniem, aby, jak to jest napisane, w Panu się chlubił ten, kto się chlubi."
Iz 52:11: "Dalej, dalej! Wyjdźcie stąd! Nie dotykajcie nic nieczystego! Wyjdźcie spośród niego! Oczyśćcie się, wy, którzy niesiecie naczynia Pańskie!"
Mamy wewnętrzną istotę, i wewnętrzne duchowe życie - czemu ono podlega, kiedy człowiek się nim nie interesuje? Diabeł zajmuje się tą sprawą, aby mieć z tego pożytek. Diabeł zajmuje się każdą częścią waszej osobowości, nie skierowaną ku Bogu, każdą się zajmie. Więc w tym momencie, kiedy wy się tym nie interesujecie, tylko pozostawiacie swoją część wewnętrzną duchową, którą już w tej chwili znacie, i wiecie, że ona istnieje, nie interesując się nią, to tym silniej jesteście świadomi tego co tracicie; a nie bacząc na to co tracicie, jesteście w relacji z szatanem. Gdy człowiek uświadamia sobie, że jest jego wewnętrzne życie, poznaje je wewnętrznie, ale nie chce skierować go ku doskonałości Bożej - co to oznacza? - nie jest Synem Bożym, mimo że wszyscy się nimi stali, przez Odkupienie. Drugi kanon, czyli sprzeniewierzenie Boskiej mocy i działanie przeciwko Chrystusowi, dlatego istnieje, ponieważ zdają sobie sprawę, że nawet gdyby ludzie nie poszukiwali Chrystusa, to moc Jego, by ludzi przemieniała, by to się działo siłą mocy Boskiej, nawet gdy ludzie o to nie zabiegają. I dlatego drugi kanon jest potrzebny, aby temu przeszkadzać, żeby osaczyć, osłabić, a wręcz zatrzymać moc Bożą, która by się rozprzestrzeniała z potężną siłą, gdyby nieustannie nie walczyli o to, żeby ludzie to niszczyli, i w sobie wykrzewiali z całej siły. Aby całkowicie zrujnować Boską tajemnicę, dać inną, i aby ta inna była lepsza niż prawdziwa, bo jest bardziej zrozumiała dla ich rozumu, że jeśli mają grzech i go widzą, to jak mogą go nie mieć - w ten sposób zaczęli podważać wiarę, że Chrystus uwolnił ich dusze, bo opierają się na tym co widzą. Ale Chrystus nakazuje wierzyć w Swoje dzieło względem nas. A wiara w Jego dzieło względem nas, przenosi nas ponad naszymi oczami, i tym co widzimy, i co doświadcza ciało, do natury Boskiej, gdzie dusza nasza przylega do Jezusa Chrystusa, i nasza świadomość jest mocą przeniknięcia naszego ciała, aby to ciało także odnalazło chwałę Bożą, bo do tego jest zdolne i przeznaczone. Mt 12:49-50: "I wyciągnąwszy rękę ku swoim uczniom, rzekł: «Oto moja matka i moi bracia. Bo kto pełni wolę Ojca mojego, który jest w niebie, ten Mi jest bratem, siostrą i matką»."
Mt 12:32: "Jeśli ktoś powie słowo przeciw Synowi Człowieczemu, będzie mu odpuszczone, lecz jeśli powie przeciw Duchowi Świętemu, nie będzie mu odpuszczone ani w tym wieku, ani w przyszłym."
Ta rzeczywistość, która w tej chwili się pojawia, nagle zaskakuje człowieka, mimo że na tą rzeczywistość pracował latami, albo dekadami, ona go zaskakuje, że jest taka jaka jest, a nie taka, jak sobie wyobraził i jak mu mówiono, że wszystko jest dobrze. To szatan okłamuje człowieka, ale ludzie nie chcą tego przyjąć do wiadomości, że szatan ich okłamuje, bo nie chcą zmienić swojego życia. Człowiek jest zdolny do tego, aby w tym wszystkim się odnaleźć, i odnaleźć drogę do Boga. Potrzebny jest tutaj wybór człowieka, ufność Bogu. Jeśli człowiek nie zaufa, sam sobie krzywdę czyni. Dzieło zaświadcza o posłuszeństwie. Niech więc dzieła Pańskie w was obecne będą. Dzisiejszy świat zaprzecza dziełom Chrystusowym, aby tylko ludzie mówili, że są Chrystusowi, ale żeby Jego dzieł nie stosowali, i nie wierzyli Jego dziełom, a pozostawali w złudnym wyobrażonym chrześcijaństwie, które nie ma nic wspólnego z prawdziwą obecnością Chrystusa w życiu człowieka. Ale cały czas ludzka świadomość istnieje, która ma zdolność wyboru. My musimy nieustannie, w każdej chwili naszej drogi, być świadomi Boskiego życia, bo to są nasze wybory, nas kształtują. Musimy pozostawać w wyborze Chrystusa, musimy pozostawać w wierze, abyśmy byli cały czas w mocy Jego życia, bo Jego życie w nas jest mocą naszego życia - ten który jest jednym duchem z Duchem Bożym, jest jednym duchem, jednym ciałem z Bogiem. A łączność z naturą Boską, łączność z Bogiem może być tylko przez uczucie. Uczucie jest wrogiem świata, uczucie to jest Prawda. Prawdziwa miłość Boska to czyste wewnętrzne uczucie, które jest Prawdą w nas. Uczucia to aniołowie Nieba, a emocje to upadli aniołowie i demony. I dlatego walka z Prawdą, która jest uczuciem w nas, jest przez emocje. Nasza natura cielesna w tej chwili żyje emocjami, ale także jest przeznaczona dla uczuć, dlatego św. Paweł mówi: wyrzeknijcie się emocji, w Niebie ich nie ma. J 15:3-4: "Wy już jesteście czyści dzięki słowu, które wypowiedziałem do was. Wytrwajcie we Mnie, a Ja [będę trwał] w was. Podobnie jak latorośl nie może przynosić owocu sama z siebie - jeśli nie trwa w winnym krzewie - tak samo i wy, jeżeli we Mnie trwać nie będziecie."
Iz 11:2: "I spocznie na niej Duch Pański, duch mądrości i rozumu, duch rady i męstwa, duch wiedzy i bojaźni Pańskiej."
Piękna córka ziemska otwiera przed nami, z mocy Chrystusowej, tajemnice wewnętrznego istnienia. Stajemy się z nią zjednoczeni w tajemnicy jej głębin, doświadczając jedności wewnętrznego doświadczenia, gdy doświadczamy tej samej radości przemienienia, co ona, uczestnicząc w głębokości naszej tajemnicy, gdzie tajemnicą Chrystusową przenikamy ją do głębi. Bo ona doświadcza tej głębi, i uczestniczy w tej głębi, wznosząc się ku radości Bożej. A my wypełniamy ją mocą naszego wznoszenia, obecności Chrystusa Pana, aby jej dzieło stało się wypełnione przez pełną ufność. A ona będąc ufna i oddana, uczestniczy przez ufność i oddanie w tym dziele. Małżeństwo Niepokalane kieruje się tylko i wyłącznie samym uczuciem, bo jest to czysto duchowy stan jedności z Chrystusem. Nie ma Małżeństwa Niepokalanego bez Chrystusa; jest tylko z Chrystusem, tylko w Chrystusie Panu, w Świętej Marii Matce Bożej, Bogu Ojcu i Duchu Świętym. Jest to stan Żywego Ducha, który istnieje w relacji z Bogiem, a jednocześnie ze wszelkim stworzeniem. I nie ma Małżeństwa Niepokalanego bez miłowania Boga, i nie ma miłości Małżeństwa Niepokalanego bez miłości do Boga, ponieważ miłość do Boga, jest stworzeniem nowego człowieka, jest to nowy człowiek; a nowy człowiek jest nową zasadą. Zmartwychwstanie jest tajemnicą przejścia do natury niebiańskiej, i są już aniołami, czyli są Synami Bożymi. Ez 36:26-27: "I dam wam serce nowe i ducha nowego tchnę do waszego wnętrza, odbiorę wam serce kamienne, a dam wam serce z ciała. Ducha mojego chcę tchnąć w was i sprawić, byście żyli według mych nakazów i przestrzegali przykazań, i według nich postępowali."
Iz 11:3: "Upodoba sobie w bojaźni Pańskiej. Nie będzie sądził z pozorów ni wyrokował według pogłosek"
Chrystus objawiając te rzeczy, objawia mi je nie w sposób słowny, nie logiczny, ale objawia mi całą tajemnicę przez głębokie uczucie i obcowanie z Nim. Chrystus dotyka mnie swoją tajemnicą tak, że ja odbieram te tajemnice przestrzeniami, które są przestrzeniami osobistego doświadczenia, osobistej pamięci, osobistej wiedzy, i osobistego zrozumienia. Ja po prostu tym żyję, to jest moje przeżycie, tak jak bym to sam przeżył, i mówił o swoim doświadczeniu. Chrystus objawia mi Swoją tajemnicę, która staje się moją tajemnicą, moją wiedzą, i ja ją objawiam; a gdy ją objawiam, gdy ona mnie przenika, jestem jej pewny całkowicie i doświadczam jej wewnętrznie. Więc proszę zobaczyć, jak głębokie jest to dotknięcie Chrystusa, jak głębokie jest to dotknięcie Ducha Chrystusowego, Ducha Bożego, który przenikając człowieka daje jemu całkowite poznanie. Nie silę się na układanie mowy przed wykładem, ale: Panie Boże, jestem gotowy, nie układam mowy, Ty mów, moje usta są gotowe, i serce gotowe, i ja jestem gotowy. Świat nienawidzi takiej postawy, dlatego że ta postawa jest niedosięgalną przez świat, i niemożliwą do zrozumienia, poznania i zawłaszczenia, bo jest to moc Chrystusa. I dlatego diabły są wściekłe z tego powodu, są agresywne, ale Jezus Chrystus mówi: zamilcz! I objawiają się tajemnice - podstawy ludzkości, i podstawy tajemnicy samego człowieka, jak bardzo głęboko człowiek jest zagrożeniem dla wszelkiego diabła, i jak człowiek jest ratunkiem dla wszelkiej istoty, która potrzebuje jego przebudzenia, aby ukazać jej to, co odważył się znaleźć. Dlatego przychodzi taki czas dla wszystkich ludzi, którzy uwierzyli w Chrystusa, aby odważyli się Nim chlubić, czyli mieć Go wszem i wobec, istnieć z Nim, w Nim, przez Niego, i być tego w pełni świadomym - odważyłem się chlubić Chrystusem! Ps 51:10-12: "Spraw, bym usłyszał radość i wesele: niech się radują kości, któreś skruszył! Odwróć oblicze swe od moich grzechów i wymaż wszystkie moje przewinienia! Stwórz, o Boże, we mnie serce czyste i odnów w mojej piersi ducha niezwyciężonego!"


Link do nagrania wykładu - 4.11.2023r.
Link do wideo na YouTube - 4.11.2023r.

"Pan podniesie po raz drugi rękę, aby wykupić Resztę swego ludu" Iz 11.11

Gdy żyjemy wiarą, poddajemy się naturze tej, która w wierze jest ukryta. I w ten sposób wiara objawia nam czym jest i z czym nas jednoczy. I wtedy stajemy się tym, z czym wiara już jest zjednoczona, a my się stajemy wedle wiary. Gdy jednoczymy się z Bogiem, wiara nie pozwala nam na wymyślanie historii kim to będziemy. To wiara objawia nam kim będziemy i kim jesteśmy. Przez wiarę dostępujemy nadziei, w której jesteśmy już doskonali. Jesteśmy wewnętrznym człowiekiem zapomnianym. Jezus Chrystus mówi nam o tym: istnieje cały czas człowiek światłości, a wy jesteście po to, aby ten człowiek światłości nabrał ducha, nabrał światłości, nabrał życia, żeby stał się żyjący. Dlatego posyłam was do głębin, abyście do głębin zstąpili. Ale pamiętajcie, że bez miłości to się nie da, bez miłości zatracicie pamięć kim jesteście. Kiedy zstępujecie w miłości, pamiętacie kim jesteście, i przez to, że pamiętacie kim jesteście, możecie stoczyć bitwę w Imię Tego, którego jesteście - bo jesteśmy Chrystusowi. I tylko świadomość tego kim jesteśmy, daje nam pełnię pokonania tego zła, bo to zło nie może sobie poradzić, nie jest w stanie zwalczyć człowieka, który pamięta kim jest; musiałoby najpierw wyniszczyć pamięć o tym, kim jesteśmy. Bóg przywraca nam nas, nasze uczucie, naszą tożsamość, nasze przekonanie, naszą pamięć, naszą świadomość Synostwa Bożego. Tożsamość człowieka staje się jawna, prawdziwa ta która jest, a wszystko to co było złe odeszło, ponieważ człowiek sobie uświadomił kim jest, i stoczył bitwę zwycięską z tym, kim nie jest i z tymi sprawami, które nim nie są. To jest odnalezienie tajemnicy naszego Boskiego pochodzenia, która jest tajemnicą prostoty. Dzisiaj jesteśmy w czasach, kiedy ta tajemnica właśnie otwiera się przed nami, kiedy rzeczy ukryte stają się odkryte, a to co utajnione będzie odtajnione. Czyli wszystko co w was, to co nawet sami przed sobą ukryliście, albo nie pamiętaliście - zostanie otwarte. Ponieważ Synowie Boży wracają po to, co do nich należy, czyli Ziemię, aby ona była Ziemią prawdy, miłości, życia, Ziemią pięknej córki ziemskiej, z której zostanie zrzucona ciemność, odium przepaści ciemności, aby stała się ponownie naturą naszą, ponieważ ona i my to jedno. Nie pamięta człowiek kim jest, ale gdy sięgniemy do głębin, to przypominamy sobie kim naprawdę jesteśmy. Świadomość nasza, musi tam zaistnieć, a gdy zaistnieje, odzyska tożsamość. Nie może być to na odległość, jest to tożsamość bezpośredniego spotkania, tożsamość bezpośredniego zjednoczenia; to jest tajemnica prawdziwego zjednoczenia, tożsamości, świadomości. J 14:27: "Pokój zostawiam wam, pokój mój daję wam. Nie tak jak daje świat, Ja wam daję. Niech się nie trwoży serce wasze ani się lęka!"J 20:21: "A Jezus znowu rzekł do nich: «Pokój wam! Jak Ojciec Mnie posłał, tak i Ja was posyłam»."
So 3:17: "Pan, twój Bóg jest pośród ciebie, Mocarz - On zbawi, uniesie się weselem nad tobą, odnowi swą miłość, wzniesie okrzyk radości"
Musimy być świadomi prawdziwej miłości, która nie jest stoicyzmem, ale jest prawdziwym dziecięctwem, które daje nam swobodę i beztroskę, a jednocześnie odpowiedzialność o zachowanie tożsamości Nieba, tożsamości Boskiej tajemnicy, którą jesteśmy, a którą Bóg w nas w pełni odnawia i żąda. Z punktu widzenia dzisiejszego świata, jest tylko uznawanie, że ten świat przez wychowanie wpływa na nas. Ale nasza  świadomość, mimo że jesteśmy w tym miejscu, może nie kształtować się wedle tego miejsca, ale przez świadomość Boskiej natury, tego kim jesteśmy, kształtujemy się wedle miejsca, które wybieramy. Gdy jesteśmy od tego świata oderwani, dlatego że uwierzyliśmy Chrystusowi z całej siły, stajemy się Chrystusowymi i możemy na ten świat wpływać, możemy ten świat przemieniać i przemieniamy. Świadomość nie jest osobną naturą, ona jest tym, co jest związane z przylgnięciem. Ludzie przez świadomość, która przyklejona jest do świata, kształtują się wedle świata. Ale jeżeli pokazuje się człowiekowi jego miejsce prawdziwe i on się zaczyna kształtować wedle tej prawdziwej natury Boskiej, to ta natura Boska przemienia jego ciało, przemienia jego psychikę, przemienia jego całego, bo on się zmienia wedle tej świadomości. Tylko, że świadomość jego musi wybrać ten stan, i uświadomić sobie kim jest, a wtedy cały człowiek się zmienia na kształt Boskiej prawdziwej natury, która nie jest z tego świata. Dlatego musimy uwierzyć Chrystusowi i zmienić naszą postawę wedle tych słów, które wypowiedział Jezus Chrystus: Ja nie pochodzę z tego świata, Moje Królestwo jest z innego świata. Ps 91:14-16: "Ja go wybawię, bo przylgnął do Mnie; osłonię go, bo uznał moje imię. Będzie Mnie wzywał, a Ja go wysłucham i będę z nim w utrapieniu, wyzwolę go i sławą obdarzę. Nasycę go długim życiem i ukażę mu moje zbawienie."
So 3:18: "‹jak w dniu uroczystego święta>. Zabiorę od ciebie niedolę, abyś już nie nosiła brzemienia zniewagi."
Prawdziwa miłość jest wolnością, jest oddaniem, jest pełną ufnością i beztroską, a jednocześnie odpowiedzialnością; ale nie odpowiedzialnością wynikającą z rozumu, ani z umysłu, ale odpowiedzialnością wynikającą z prawdziwej obecności Boga, z poznania Boga, z prawdziwej obecności tej właśnie prawdy, że człowiek prawdziwie kochający Boga, żyjący w Bogu, on jest człowiekiem wewnętrznie nie mającym jakiś sztucznych granic, jest naprawdę swobodny. Św. Paweł porzucił wszystkie wartości ludzkie umysłu i rozumu, które mogłyby go osądzić co do jego postawy. On po prostu kocha Boga. I nie jest ta miłość wynikająca z pewnych wyliczeń, zasad ludzkich, tylko - co to znaczy kochać Boga? - nie chcieć Go nigdy stracić, zawsze Go mieć blisko. Kochać Boga to znaczy zrozumieć, że strata Boga jest największą tragedią, jaka może się człowiekowi przydarzyć. Tą sytuację poznaje św. Piotr - kocha Jezusa Chrystusa, ale ukazuje to w sposób często ludzki, mówi: nie chcę żebyś umarł. Ale efektem tego jest brak zmartwychwstania i ocalenia ludzi. I kiedy św. Piotr ostatecznie wyrzeka się, zapiera się Jezusa Chrystusa, wtedy poznaje czym jest miłość. I co robi? - porzuca to, co wydawało mu się, że jest miłością, i go doprowadziło do tej tragedii, do tej strasznej próby; czyli porzuca wszystkie granice, które rozum i umysł mu postawił jako zasady miłości. Dzieci kochając swoich rodziców są psotne i czasami nieposłuszne, ale nie w taki sposób, aby zagrozić miłości. One odzwierciedlają swobodę, co wynika z sytuacji, że ta miłość ma inną naturę, z innego miejsca wychodzi, z innego miejsca wypływa, nie jest związana z rozumem i z umysłem, bo dziecko nie ma rozumu i umysłu; jednocześnie psoci i jest nieposłuszne, ale nie na tyle, aby zniszczyć miłość. Jest to pewnego rodzaju ukazywanie, że jest tam coś jeszcze innego, co psoci. Ale gdy mamy Chrystusa, zawsze odnosimy zwycięstwo, nie jest to zwycięstwo ludzkie, to jest zwycięstwo duchowe, ponieważ uczucie przychodzi nam z pomocą, czyli miłość Boża przychodzi nam z pomocą, ponieważ odzyskaliśmy i mamy niezbywalną tożsamość naszego dziecięctwa, tożsamość naszego pochodzenia. A najważniejszą rzeczą jest, żeby wiedzieć kim się jest; my nie zapominamy, tylko zachowujemy tożsamość Boską, i staczamy bitwę z tym, który chce nam to odebrać. Mt 18:2-5: "On przywołał dziecko, postawił je przed nimi i rzekł: «Zaprawdę, powiadam wam: Jeśli się nie odmienicie i nie staniecie jak dzieci, nie wejdziecie do królestwa niebieskiego. Kto się więc uniży jak to dziecko, ten jest największy w królestwie niebieskim. I kto by przyjął jedno takie dziecko w imię moje, Mnie przyjmuje."
So 3:20: "W owym czasie was przywiodę, w czasie, gdy was zgromadzę; albowiem dam wam imię i chwałę u wszystkich narodów ziemi, gdy odmienię wasz los na waszych oczach - mówi Pan."
Walka tak naprawdę na świecie jest o świadomość człowieka, nie tą świadomość zwyczajną, ale duchową świadomość, nie cybernetyczną, ale świadomość prawdziwą, tą świadomość Boską. I dlatego wewnętrzny człowiek, jest coraz bardziej przebudzony, i działa na tym świecie. Dzisiejszy kościół mówi: my mamy Boga, zobacz ilu mam wiernych. A Bóg mówi: ale nikt Mnie nie zna z tych wiernych, nikt do Mnie nie przyszedł, wszyscy są grzesznikami, i to nie tylko dlatego, że grzeszą, ale dlatego, bo wy mówicie im, że muszą grzeszyć, żeby należeć do Mnie; ale do Mnie nie należą, ponieważ Ja nie jestem Bogiem grzeszników, ani umarłych. Bogiem grzeszników i umarłych jest Ozyrys, on waży grzechy, czyli władca ciemności, który był wyznawany w Egipcie, gdzie ważył grzechy, mierzył grzechy i wynagradzał za uczynki. I dzisiejszy kościół, właściwie przyjął wiarę w Ozyrysa i religię Ozyrysa jako religię chrześcijańską, i w tym momencie ludzie przez uczynki chcą się wydobyć w tego problemu, czyli funkcjonują dokładnie tak, jak nakazuje Ozyrys. Świadomości nie można kształtować samodzielnie. Ona jest jak woda, którą naczynie kształtuje. I wykorzystywana jest świadomość przez siły ciemności, aby się dopasowywała do formy, którą ludzie lubią, którą chcą, z którą chcą być połączeni; ukształtowała ich rzeczywistość, którą zaakceptowali. A później nie mogą się z niej wydostać, nie mogą się wydostać z kształtu, który zaakceptowali, ponieważ następuje taka sytuacja w głębinach, w przestrzeni podświadomej, że umysł jest jak zmiennokształtny, i przybiera różnego rodzaju formy, i jest tym duchem, który wpływa na świadomość. Ludzie myślą, że to świadomość ich ukształtowała, a są cały czas niewolnikiem tamtej formy, która manipuluje przy ich świadomości. Nie zdają sobie z tego sprawy, nie wiedzą o tym. Takich ludzi jest niezmiernie ciężko wydobyć, ponieważ oni są największymi wrogami samych siebie. Są tam u nich dwie świadomości; jedna świadomość jest ta ludzka jakoby zwykła, a druga świadomość jest ta przebiegła. I ta świadomość przebiegła udaje, że jej nie ma, ale wpływa na wszystkie stany psychiczne i emocjonalne, ukrywając się, i wykorzystując siłę emocji i siłę przekonania, walczy aby ta świadomość prawdziwa, nigdy nie zdołała się wyzwolić - stwarza nowe formy, do których przylega świadomość. A świadomość mówi: jestem już inna, uformowałam się inaczej. Nie! ona nie jest uformowana inaczej, ona po prostu jest przyklejona do zmiennokształtnej formy umysłu i rozumu. I jest tu sytuacja, że walka z punktu widzenia natury cielesnej i umysłowej, o odzyskanie i wolność swojej świadomości, jest bezowocna, jest skazana na porażkę, bo jest to niemożliwe. Ale kiedy Bóg Ojciec, Chrystus Pan, Duch Święty, dotykają nas, przychodzą, to zaczyna ustępować wpływ rozumu, wpływ umysłu, wpływ ducha mocarstwa powietrza. Jezus Chrystus powiedział, że ten rodzaj duchów ustępuje tylko przez post i modlitwę. Ale jeśli ten post i modlitwa jest stosowany przez rozum człowieka, przez umysł, to nic nie daje. Ten post musi być od rozumu i umysłu, a modlitwa musi nas z całej siły jednoczyć z Bogiem. A żeby nas jednoczyła z Bogiem, to musimy być rzeczywiście jak dzieci, które swoją wewnętrzną naturą jednoczą się z Bogiem, nie mogą do tego używać rozumu ani umysłu, bo dzieci rozumu ani umysłu nie mają, nie używają tego, one po prostu są tylko odruchowe, czyli kierują się miłością. Mt 7:22-24: "Wielu powie Mi w owym dniu: "Panie, Panie, czy nie prorokowaliśmy mocą Twego imienia, i nie wyrzucaliśmy złych duchów mocą Twego imienia, i nie czyniliśmy wielu cudów mocą Twego imienia?" Wtedy oświadczę im: "Nigdy was nie znałem. Odejdźcie ode Mnie wy, którzy dopuszczacie się nieprawości!" Każdego więc, kto tych słów moich słucha i wypełnia je, można porównać z człowiekiem roztropnym, który dom swój zbudował na skale."
Jl 3:1: "I wyleję potem Ducha mego na wszelkie ciało, a synowie wasi i córki wasze prorokować będą, starcy wasi będą śnili, a młodzieńcy wasi będą mieli widzenia."
Nasze spotkania są sytuacjami bieżących wydarzeń duchowych, które się dzieją na wysokościach, gdzie każdy człowiek może dostąpić tych wydarzeń, i każdy człowiek może się im poddać, w wierze Boga. To co my w tej chwili doświadczamy, te sprawy, które Bóg w tej chwili objawia, one na Ziemi się pojawią mniej więcej za siedem, osiem lat jako sytuacje których wszyscy będą musieli doświadczyć. My uwierzyliśmy, poszliśmy do góry, i to co już jest dostępne w tym świecie, na samym szczycie, my doświadczamy, i się wedle tego przemieniamy. Ci, którzy tego nie chcą, mimo to, oni tego nie unikną, bo to przyjdzie do nich, za już niewiele lat; to o czym dzisiaj rozmawiamy mniej więcej za siedem, osiem lat, ale kiedy wyjdą naprzeciw to już jutro, już za chwilę. Jezus Chrystus mówi: Ja jestem całą wartością życia, tamta część musi umrzeć, tamta część jest niedobra, porzuć ją, jeśli jej nie porzucisz, to ona cię rozerwie na strzępy, rozpadniesz się, bo rozpadnie się twoja świadomość, kiedy nie będziesz miał  świadomości w nowym, to gdy utracisz świadomość, to się rozpadniesz, nie będzie ciebie, bo świadomość daje ci tożsamość. Bóg nam udziela tej mądrości, udziela nam tej prawdy, daje nam poznawanie mocy żywiołów, którymi nie żyjemy, ale i panowania nad nimi. Daje nam też głębokie poznanie działania umysłu człowieka i też rozumienia jak on działa. Też ukazuje nam jak funkcjonuje świadomość, że świadomości nie można sobie ulepić, bo świadomość jest jak woda, ona musi być w naczyniu, aby miała pewien kształt. Ale te wszystkie sprawy, które się w tej chwili dzieją, my nie musimy na nie patrzeć, nie musimy ich poszukiwać, nie musimy o nich wiedzieć, bo my mamy wiedzieć tylko o jednej rzeczy, mamy wiedzieć tylko o miłości Bożej. Wyjściem jest miłość, ta dziecięca miłość, ta prawdziwa miłość, która tak jak dziecko czasami jest psotne i czasami nieposłuszne. Bo nie uświęcają nas uczynki, ale uświęca nas to, że wierzymy Chrystusowi, bo stajemy się jak On święty. On swoją świętość nam objawia, nam daje, bo nie dokłada świętości do naszego ducha, ale daje nam Swojego Ducha, Jego Duchem żyjemy. Dla ludzi w tym świecie głównym elementem jest to, że to zewnętrzny człowiek ma z powodu wewnętrznego stać się panem. Ale to ten zewnętrzny musi zniszczeć. My jesteśmy zjednoczeni z wewnętrznym człowiekiem, i wewnętrzny człowiek on powstaje, a zewnętrzny niszczeje, bo zewnętrzny jest przypisany do pewnego stanu rzeczywistości tego świata, i tylko tego świata, ale wewnętrzny do wszystkiego co istnieje Boskie od wnętrza. Jl 4:9-11: "Rozgłoście to między narodami, przygotujcie się na świętą wojnę, wezwijcie bohaterów! Niech przybędą i niech się zaciągną wszyscy mężowie waleczni! Przekujcie lemiesze wasze na miecze, a sierpy wasze na oszczepy; kto słaby, niech powie: «Jestem bohaterem». Zgromadźcie się, a przyjdźcie, wszystkie narody z okolicy, zbierzcie się! Sprowadź, Panie, swych bohaterów!"
Iz 11:11: "Owego dnia to się stanie: Pan podniesie po raz drugi rękę, aby wykupić Resztę swego ludu, która ocaleje, z Asyrii i z Egiptu, z Patros i z Kusz, z Elamu i Szinearu, z Chamat i z wysp na morzu."
Prawdziwa Boska radość powoduje to, że nie dotyka nas ludzki stan upływu czasu, gdy żyjemy Boską naturą, gdy żyjemy wiarą. Jezus Chrystus mówi o narodzie wybranym, o Żydach: zaćmiłem ich serce, zaślepiłem ich oczy, aby ich serce nie mogło pojmować prawdy, bo nie będę z nimi mieszkał, aż przyjdę, ponieważ stali się trudni i okropni, i w tym stanie będą trwali, aż zapragną Mnie. Ludzie, którzy nie mają głebokiej tożsamości Bożej, oni nagle doznają stanu utraty pamięci, gdzie zły duch wpływając na nich, powoduje to, że oni nie pamiętają wcześniejszych uczuć relacji miłości. Bo to nie chodzi o pamięć zwyczajną, to chodzi o pamięć uczucia, bo to uczucie ma w sobie zapisaną całą tożsamość człowieka, a to uczucie jest niszczone, przez wrogość, niepokój, niedowiarstwo, i inne takie aspekty, co powoduje, że człowiek jest pozbawiony tych stanów prawdy. Duch mocarstwa powietrza działa w taki sposób, że momentalnie człowiek traci swoją orientację, nawet nie pamięta kim był, nawet nie wie co zapomniał, nie może sobie tego przypomnieć. Dzisiejsze nasze spotkanie, ono jest o świadomości i o tożsamości, która w tej chwili coraz silniej się objawia, coraz bardziej się ujawnia, i coraz bardziej się krystalizuje. Stajemy się wewnętrznymi istnieniami, które znają swoją tożsamość, i mają świadomość tej tożsamości, czyli Boga. I jesteśmy umocnieni w staczaniu bitwy o własną tożsamość, która przez Chrystusa została nam udzielona, aby nie utracić tego, kim jesteśmy. Tożsamość naszego wewnętrznego życia, tożsamość wewnętrznego człowieka, nie jest tożsamością Jezusa Chrystusa ukrzyżowanego, ale Zmartwychwstałego. Dlatego ci, którzy mają świadomość Jezusa Chrystusa Zmartwychwstałego i Jemu ufają z całej siły, poznają swoje wewnętrzne życie, bo On daje im swoje życie, On daje im swoją tożsamość. Dlatego Zmartwychwstały Jezus Chrystus nie jest już dla nas tajemnicą, ale tajemnicą w tym świecie się staje, bo ludzie chcą, aby było to tajemnicą - dlaczego? - dlatego, że duch mocarstwa powietrza spowodował to, że oni zapomnieli. Ale tak naprawdę wewnątrz pamiętają. Kiedy zostanie usunięty ten duch, momentalnie sobie przypomną, ponieważ są w dalszym ciągu istotami duchowymi. Jl 4:19-21: "Egipt będzie wydany na spustoszenie, a Edom zamieni się w straszną pustynię z powodu nieprawości uczynionych względem synów judzkich, gdyż krew niewinną przelewali w ich ziemi. Lecz [ziemia] Judy na wieki będzie zamieszkana, a Jeruzalem z pokolenia w pokolenie. «Pomszczę ich krew, nie pozostawię bez kary». A Pan zamieszka na Syjonie."
Iz 11:12: "Podniesie znak dla pogan i zgromadzi wygnańców Izraela; pozbiera rozproszonych z Judy z czterech stron świata."
Jesteśmy w okresie czasu, gdzie nauka posunęła się już tak daleko, że naukowcy, którzy badają świat i wszystkie sytuacje, które się dookoła dzieją, badają prawa fizyczne, oni dochodzą do ostatecznego wniosku, że istnieje Bóg. Ludzie, którzy nie mają takiego rozumu jak oni, uważają że Boga nie ma, ale oni nie mogą nie uznać Boga, bo ich prawa bez Boga nie bedą działały, one nie będą funkcjonowały, nie będzie sensu tych praw. A działają te prawa, gdy uznają Boga, gdy uświadamiają sobie, że Bóg istnieje, że to wszystko stworzył; te prawa działają, i mają sens, i rzeczywiście mają swoją funkcję, i można przewidywać i szeregować te wszystkie sprawy. Bez Boga te prawa nie ukazują jakiejś logicznej natury, Bóg kształtuje wszystko. Jesteśmy w takiej sytuacji, gdzie jedyną możliwością człowieka, aby odzyskał pełne istnienie i pełne życie, jest wiara w Boga. Nie jest możliwe, aby w nic nie wierzyć, bo człowiek jest skazany na istnienie autorytetu, na oddanie się autorytetowi, i mówiąc, że w nic nie wierzy, tak naprawdę wierzy w jakieś siły, które są siłami rozumu, umysłu, i jest to związane z naturami sił żywiołów, które wpływają na umysł człowieka, na rozum człowieka, manipulują nim, ale człowiek nie zdaje sobie sprawy, że taka sytuacja jest. Uważają, że nie ma Boga, że są sami sobie w stanie poradzić ze świadomością, a stają się niewolnikami siły, która poluje właśnie na takich ludzi, którzy uważają, że nic nie ma. Może mnóstwo ludzi być na Ziemi, którzy mówią: ale my to zrobiliśmy. Ale czyż nie są w sytuacji tej, gdzie właśnie to, czego pragnęli się zrealizowało? A pragnęli tego, co chciał szatan, i cały czas są pewni, że to oni tego chcieli, i że oni są wolni. Ale nie ma takiej możliwości, ponieważ człowiek został stworzony, jako istota zależna od autorytetu, bez autorytetu żyć nie może. I dlatego ludzie budują posągi, różnego rodzaju rzeźby, malują obrazy, bo muszą komuś pokłon oddawać, bo muszą aktywować tą część wyższą, która będzie dawała im poczucie bezpieczeństwa, poczucie wartości, dawała im sens ich istnienia. Kiedy tego nie ma, oni są w ciężkim stanie depresyjnym, albo w bezsensownym stanie istnienia, to są ciężkie stany zagubienia, i nie mogą się w tym odnaleźć. Musimy pamietać o jednej bardzo ważnej rzeczy, że jeśli nie będziemy z całej siły ufni Bogu, z całej siły oddani Bogu, z całej siły nie będziemy poddawać się Jego kształtowi, to tą lukę wykorzysta zło, nie przegapi tej sytuacji i nie pozostawi, ale wykorzysta. Jl 4:12-14: "Niech ockną się i przybędą narody te na Dolinie Joszafat, bo tam zasiądę i będę sądził narody okoliczne. Zapuśćcie sierp, bo dojrzało żniwo; pójdźcie i zstąpcie, bo pełna jest tłocznia, przelewają się kadzie, bo złość ich jest wielka». Tłumy i tłumy w Dolinie Wyroku [znajdować się będą], bo bliski jest dzień Pański w Dolinie Wyroku."
So 3:10: "Z tamtej strony rzek Kusz wielbiciele moi, Córa z moim rozproszonymi, dar Mi przyniosą."
Coraz głębiej dochodzimy do rozdzielenia - natury umysłowo rozumowej, osobowości ciała, osobowości ziemskiej, i pojawiania się coraz głębiej osobowości czysto duchowej. Ta osobowość czysto duchowa jest osobowością kochającą Boga, bo z Boga pochodzi i zachowuje się jak dziecko - kocha Boga z całej siły, i jest swobodne. Czasami ta swoboda może być traktowana jako psoty, ponieważ wychodzi poza pewnego rodzaju rozumienie, jak powinny się objawiać sytuacje wynikające z miłości. Ale to dorośli narzucili sobie pewnego rodzaju sztampy, mają sumienie, które jest sumieniem niewłaściwie ukształtowanym, i w ten sposób ono nakazuje im, i zabrania im być swobodnym, musi samo się udręczać i karcić. Później takie dziecko w dorosłym życiu musi chodzić do psychologa, aby wydobywać się z problemów, które w dzieciństwie zostały tam nałożone, mimo że jest całkowicie inna droga. Jest droga miłości, droga wewnętrznego człowieka, droga która porzuca w całości tamtą naturę, czyli Chrystus. Kiedy całkowicie wierzymy Chrystusowi, to wiara w Jego dzieło i Jego samego, objawia się też dziełem wiary, czyli uczynkami wiary, a to jest usunięcie władzy rozumu i umysłu z naszej natury cielesnej, i ukazanie że ciało nasze, jest tą naturą pierwszej tajemnicy, miłości Boga, gdzie Bóg stworzył piękna córkę ziemską, i nazywał ją żoną Boga - bo Małżonkiem twoim jest twój Stworzyciel. Ale sumienia ludzi nie pozwalają im przyjąć tego takim jakim jest. Sumienia ludzi zostały tak ukształtowane, aby same, samodzielnie stały się wrogiem naszej Boskiej natury, czyli jest tam włożone pewne postrzeganie, że Bóg jest niedostępny, nieosiągalny, Bóg jest za daleko, Bóg jest... niemożliwe jest, aby Go dotknąć i z Nim być w relacji, Boga można spotkać tylko na końcu świata na sądzie ostatecznym, ale w tej chwili to jest to niemożliwe; więc jeśli ktoś spotyka Boga, to na pewno diabeł w nim siedzi, bo to jest niemożliwe. Ale to jest możliwe! To jest właśnie ta prawda, która została dana człowiekowi. My, którzyśmy zanurzyli się w głębiny duchowej naszej wewnętrznej natury, z powodu wiary, uwierzyliśmy w Chrystusa Pana, w Jego dzieło, dokonujemy właściwie tego samego co On - przez głęboką wiarę uśmiercamy naszą tą ziemską naturę sprzeniewierzoną, i dochodzimy do coraz głębszego stanu świadomości wewnętrznego człowieka. Ale pamiętamy dlaczego walczymy, i zawsze jesteśmy zwycięzcami, ponieważ nigdy nie przestajemy być Synami Bożymi, tylko stajemy się coraz bardziej nimi, bo walka o tożsamość Nieba nas umacnia i zwiększa naszą przynależność do Nieba, bo walczymy o to kim jesteśmy, i walczymy o Chrystusa, który daje nam to kim jesteśmy. Jl 2:13: "Rozdzierajcie jednak serca wasze, a nie szaty! Nawróćcie się do Pana Boga waszego! On bowiem jest łaskawy, miłosierny, nieskory do gniewu i wielki w łaskawości, a lituje się na widok niedoli."J 4:10: "W tym przejawia się miłość, że nie my umiłowaliśmy Boga, ale że On sam nas umiłował i posłał Syna swojego jako ofiarę przebłagalną za nasze grzechy."
Iz 18:3: "Wy wszyscy mieszkańcy świata, wszyscy zaludniający ziemię, patrzcie, jak na górach znak się podnosi! Słuchajcie, jak się głos trąby rozlega!"
Dzisiejsze spotkanie jest bardzo proste, ponieważ nic nie trzeba, tylko wierzyć i żyć w prostocie miłości Bożej, nie miłości wyimaginowanej, tylko miłości prawdziwej, miłości, która daje nam swobodę. Swoboda to: kochaj i rób co chcesz. Taki człowiek zawsze wie skąd pochodzi i jest świadomy kim jest, może nawet pójść najdalej, i nigdy nie jest osamotniony, bo zawsze wie kim jest, skąd pochodzi, i zawsze jest z nim Chrystus. Mówi św. Paweł o tym, że jesteśmy pielgrzymami, a nie domownikami świata, ale pielgrzymami z dala od domu, którym jest Niebo, mówi: pamiętam kim jestem, i wiem że jestem pielgrzymem z dala od domu, ale to że z dala od domu jestem, to nie znaczy, że straciłem dom - albowiem według wiary, a nie dzięki widzeniu postępujemy, i będąc w tym świecie poddajemy się mocy wewnętrznego posłania, czyli kierujemy się miłością. Jl 2:23,27: "I wy się weselcie, synowie Syjonu, radujcie się w Panu Bogu waszym, bo dał wam według sprawiedliwości deszcz jesienny i deszcz wiosenny, które wylał na was obficie jak przedtem. Jl 2:26: "Wówczas naprawdę będziecie mogli najeść się do sytości i chwalić będziecie imię Pana Boga waszego, który uczynił wam dziwne rzeczy, a lud mój nigdy nie będzie pohańbiony."


Link do nagrania wykładu - 31.10.2023r.
Link do wideo na YouTube - 31.10.2023r.

"Kto Mnie zobaczył, zobaczył także i Ojca" J 14.9

Ojciec objawia się jako Syn, bo Ojciec jest z Synem.
Ty jesteś dawcą mojego życia, moja świadomość zanurza się w Tobie, ona zanurza się w Tobie jako środowisku, Ty ją kształtujesz, i Ty jesteś środowiskiem mojej świadomości. Ty jesteś miejscem, gdzie ona się kształtuje, odzyskuje życie, odzyskuje prawdę, odzyskuje prawdziwą miłość, odzyskuje siebie, ponieważ Ty odkupiłeś nas, aby oddać nam nas, przywrócić nam nas - doskonałych, ponieważ jesteśmy doskonali przez Ciebie, bo Ty to uczyniłeś.
Dzisiejszy świat przez ducha mocarstwa powietrza stworzył złożoność religii, złożoność wiary w Boga, złożoność poszukiwania, i wszystkich innych rzeczy. A potrzeba tylko jednego, jak powiedział Jezus Chrystus do św. Marty: o tak wiele się rzeczy troszczysz, a niewiele potrzeba, a właściwie jednego, Maria wybrała dobrą część, wybrała Mnie, wybrała Tego, który jest dawcą życia. Prostota Odkupienia Jezusa Chrystusa, dla dzisiejszego świata jest niedopuszczalna i niezrozumiała, i nie może być prawdą, bo jest za prosta. Ale ona taka jest, bo Bóg objawia się w prostocie! Jezus Chrystus przyszedł na Ziemię, złożył ofiarę ze swojego życia, jako okup Siebie dał, uwolnił wszystkich ludzi z grzechu pierworodnego, i z grzechów narosłych z powodu tego grzechu. Ludzie są czyści i doskonali. Ci, którzy wierzą, że są takimi, znaleźli się w innym środowisku, w środowisku Nieba, w środowisku Chrystusowym, w środowisku Ojca, i tam kształtują się wedle Tego, który jest dawcą ich życia. I ludzie pytają się, jaki on będzie ten kształt? Czy będzie miał ręce i nogi? Czy podobny do mnie będzie, czy jakiś inny? Ale on będzie podobny do Boga, na pewno; będzie miał kształt Chrystusa, bo jest to święta inkarnacja, w Chrystusie przez Boga stworzona. Chrystus jest naczyniem nowego człowieka. A jaki ma kształt Chrystus? - taki jaki ma, jak to jest powiedziane: Jam Jest taki, jaki jest. Ten pozna, który będzie z Jam Jest, ostatecznie pozna kim jest, pozna właściwy, idealny kształt, najbardziej doskonały - ten ostateczny pierwszy kształt Boskiej natury. To jest ta tajemnica, która jest początkiem, który objawia się, aby się zaczął coraz bardziej stawać, bo odchodzi człowiek od formy, którą daje ten świat, a jednoczy się z naturą Boską. A to jest jedyny prawdziwy kształt, w którym już nie ma kształtu, ale jest życie, które jest cudem. Iz 48:17: "Tak mówi Pan, twój Odkupiciel, Święty Izraela: «Jam jest Pan, twój Bóg, pouczający cię o tym, co pożyteczne, kierujący tobą na drodze, którą kroczysz."
Mdr 7:15: "Oby mi Bóg dał słowo odpowiednie do myśli i myślenie godne tego, co mi dano! On jest bowiem i przewodnikiem Mądrości, i tym, który mędrcom nadaje kierunek."
Człowiek jest duchem, a ciągle chodzi i zastanawia się, gdzie jest jego duch, szuka ducha swojego, i nie może go znaleźć, bo sam swojego ducha rozpoznać nie może. Ale przez wiarę, kiedy kieruje się ku Bogu, to Bóg jego ducha ujawnia, Bóg jego ducha rozpala, i zaraz wie. Duch nasz jaśnieje, gdy szukamy Boga przez miłość, czyli stajemy się zjednoczeni z Nim przez wewnętrzne oddanie uczucia. Ludzie, którzy szukają ducha bez Boga, znaleźć Go nie mogą. Syn marnotrawny powiedział takie słowa: umieram tutaj, ja Syn, umieram tutaj z dala od Ojca, strąki muszę sam sobie brać, bo nikt mi ich nie daje. I przez to nie mam być komu wdzięczny, a umieram z braku wdzięczności. Ja kształtuję się wedle tego świata, a wdzięczność kształtuje mnie wedle świata Nieba, wdzięczność porywa mnie do chwały Ojca, wdzięczność zanurza się w Nim, i wtedy się kształtuję wedle Boga, bo On jest prawdziwym moim środowiskiem, miejscem. Gdy uświadamiamy sobie głęboką miłość Bożą do nas, to jest to porwanie przez wiarę naszego wnętrza ducha, który jest naszym środowiskiem, środowiskiem naszego ciała, naszego rozumu, naszych genów, które wpływają na naszą pamięć, na nasze postępowanie. Świat nie wpływa na nas bezpośrednio, ale ma zawsze wpływ na nas przez świadomość, która jest interaktywna albo z tym światem albo z Bogiem. Jeśli świadomość nasza z Bogiem jest interaktywna, to nasz duch kształtuje się wedle natury Bożej, i poznajemy ducha swojego, który staje się łagodny, oddany, staje się na wzór Boży przekształcony; i nie tylko łagodny, ale panujący także, bo człowiek został stworzony do panowania. Ci, którzy uwierzyli Bogu, żyją w spójnej relacji Syna i Ojca, Jego słuchają i czynią to, co On im nakazuje. To jest prawdziwa nasza dzisiejsza przemiana, która musi w nas nastąpić. Gdy wierzysz Bogu, odchodzisz od tego, co cię niszczy, a przyjmujesz to, co tak naprawdę jest doskonałą naturą ciała. 1 J 3:2: "Umiłowani, obecnie jesteśmy dziećmi Bożymi, ale jeszcze się nie ujawniło, czym będziemy. Wiemy, że gdy się objawi, będziemy do Niego podobni, bo ujrzymy Go takim, jakim jest."
Mdr 7:16-17: "W ręku Jego i my, i nasze słowa, roztropność wszelka i umiejętność działania. On mi dał bezbłędną znajomość rzeczy: poznać budowę świata i siły żywiołów"
Czujemy tą naturę dotknięcia Bożego, i zanurzamy się w Boskiej tajemnicy przez to, że kierujemy się miłością. Bóg ukazuje nam drogę dzisiejszego świata, który zbudował całą złożoność - psychologiczną, psychiczną, religijną, pseudoduchową - po to, aby człowieka złowić, żeby dusze i ciała złowić, w przestrzeń niemożliwą do ogarnięcia i przebrnięcia. Dzisiejszy świat dokładnie wie o tym, że to świadomość człowieka jest tym prawdziwym diamentem, tą prawdziwą mocą i siłą, która jest zdolna stwarzać różne sprawy, i dlatego szatan żyje sobie w świecie wymyślonym i zaakceptowanym przez człowieka. Są dzisiaj ludzie na świecie, którzy to o czym rozmawiamy, wyśmiewają, ale nie wyśmiewają tego, że chcieli by być wgrani do jakiegoś procesora, i być świadomością zapisaną w jakimiś iCloudzie, albo w jakimś nośniku danych, albo w jakimś komputerze kwantowym. Nikt nie wyszydza nikogo, jeśli ktoś chce przepisać swoją świadomość do iCluda - mówią: odważny człowiek, on musi mieć ogromną odwagę. A jeśli ktoś chce żyć w Bogu to się go wyszydza; nie mówi się, że jest odważny, że ma wielką wiarę, i że trzeba go naśladować. I coraz bardziej zbliżamy się do tego rozdziału, między populacją iCloudów i istnieniem Synów Bożych w ciałach chwalebnych. Ciała chwalebne nie zależą od prądu, nie zależą od iCloudów. To jest prawdziwa społeczność Boskiej natury, poza zasięgiem wszystkiego, w Boskiej naturze. Więc dlaczego ludzie wolą ciało cybernetyczne, a nie ciało Syna Bożego? Dlaczego chcą to ciało, które jest zależne od prądu, a nie ciało, które żyje wiecznie w Bogu i nigdy nie traci życia? Ponieważ są związani z szatanem, który swoje istnienie wiąże z iCloudem i z cybernetycznym istnieniem, bo on nie ma wewnętrznego życia, więc skupia się tylko na zewnętrznej emanacji bioprądów i sygnatur, które można zapisać jako unikalną osobowość w jakimś procesorze. Droga prawdy jest w dalszym ciągu przez wiarę, nadzieję i miłość. Bóg mówi do nas: zobacz, tutaj gdzie jesteś, jesteś przez wiarę, nadzieję i miłość, dalej tak czyń, dalej trwaj we Mnie, dalej jednocz się ze Mną, dalej Ja jestem twoim życiem, twoją doskonałością, twoją prawdą. I wszystkie sprawy złożone tego świata, one się zaczynają wam kłaniać, zaczynają odpuszczać, zaczynają pozwalać wam przechodzić, bo macie glejt Boży. Nie chodzi o to, żeby na warunkach tego świata znaleźć Boga, ale zdążać do Boga, będąc w przyjaźni z Bogiem, a On daje nam panowanie nad złożonością tego świata, która jest tylko po to stworzona, aby ten świat usidlać, a nie mu coś dawać. Było powiedzianych wiele złożonych sytuacji, psychologicznie odkrywczych i trudnych, ale nie chodzi o to, żeby je rozpoznać, poznać, zrozumieć, tylko wiedzieć, że one istnieją, i że człowiek jest przez nie złowiony, a walka z nimi, w sposób ludzki, nie przyniesie wolności, i rozumienie tego wszystkiego, też nic nie da. Ale Bóg daje nam to zrozumienie, dlatego że wie o tym, że my nie wpadniemy w obsesyjne dążenie w tamtą stronę, w jakiś sposób ludzki, chcąc zapanować nad tym co Boskie. Iz 44:7,9: "Któż jest do Mnie podobny? - Niech woła, niech to ogłosi i niech Mi dowiedzie! Kto przepowiedział przyszłość od wieków i to, co ma nadejść, niech nam obwieści! … Wszyscy rzeźbiarze bożków są niczym; dzieła ich ulubione na nic się nie zdadzą; ich czciciele sami nie widzą ani nie zdają sobie sprawy, że się okrywają hańbą."
Mdr 7:21: "Poznałem i co zakryte, i co jest jawne, pouczyła mnie bowiem Mądrość - sprawczyni wszystkiego!"
Nasze spotkanie prowadzi nas ku tajemnicy, o której świat nie chce pamiętać, z powodu ducha mocarstwa powietrza, który uznawany jest na tej Ziemi jako bóg. Nie dlatego, że ludzie wyznają ducha mocarstwa powietrza, nie!, po prostu dlatego, że kierują się ku duchowi religii, ku duchowi różnych umiejętności, różnych egzoterycznych wydarzeń, czyli zewnętrznych oznak wiary, które nie dają niczego jeśli chodzi o wewnętrzne poszukiwanie Boga. Dlatego duch mocarstwa powietrza to im daje, daje im wiarę, daje im uczynki, daje im radość z uczynków, daje im świętość z uczynków, daje im „adwokata diabła”, aby te uczynki sprawdzał, daje im świętość po śmierci. To wszystko robi duch mocarstwa powietrza. Dzisiaj ludzie nie potrafią rozpoznać prawdziwego Boga, ponieważ odeszli od prawdy swojego serca, od poznawania swojego serca. A głównym elementem tego jest to, że uważają Boga za zwodziciela, mówią - nie wódz nas na pokuszenie. Duch mocarstwa powietrza, który ukazuje się w dzisiejszym kościele, on nie prowadzi do Boga, i nigdy tego nie robił, i dzisiejszy kościół też nigdy do Boga nie prowadził. Ludzie mają w sobie pewne stany Boskie, które ich ostrzegają, że jest coś niewłaściwe, że coś jest nie tak. Kiedy została Modlitwa Pańska zmieniona, i zaczęli mówić - nie wódz nas na pokuszenie - zamiast - nie dopuść abyśmy ulegli pokusie, odczuwali wewnętrzny niepokój, bo ostrzegało ich wnętrze ich istoty wewnętrznej, prawdziwej natury Boskiej, ostrzegało ich, że coś jest nie tak z tym. Ale ówczesny kościół i dzisiejszy mówił: my mówimy, że jest wszystko w porządku, to my odpowiadamy za waszą duszę, to my mówimy że waszą duszę prowadzimy ku doskonałości Bożej, to my wiemy że jest wszystko w porządku, wy źle wiecie, nie słuchajcie własnego wnętrza, nas słuchajcie. I w ten sposób ludzie zatracili całkowicie łączność ze sobą, ze swoją wewnętrzną naturą, tą która odwiecznie jest naturą przeznaczoną do naprawienia, do wyzwolenia, do wzniesienia. Dzisiaj, nawet gdy w modlitwie już mówią: nie dopuść abyśmy ulegli pokusie - to boją się tego, jakiś mają niepokój, jakieś rozdarcie, jakiś stan niezgody wewnętrznej. Co to jest za niezgoda? - sumienie niewłaściwie ukształtowane broni się przed prawdą i broni się przed doskonałością, która otwiera się właśnie w tej chwili, aby Bóg w niej zamieszkał. Chrystus założył Kościół Święty. Dzisiejszy kościół jest kłamcą, interpretuje Pismo tak jak chce, dla siebie pod siebie, aby majętność jego się rozszerzała; innym każe być biednymi, ale sam wzrasta w ogromnym bogactwie, nieprzeliczonym bogactwie. Nie jest podobny do Chrystusa, jest przeciwnikiem Chrystusa, który zgromił szatana; kościół natomiast połasił się na władzę, pieniądze i panowanie. Ale koniec już jego nadszedł, i stara się to zatrzymać, ale się tego zatrzymać nie da. Jesteśmy w tej chwili w czasie, kiedy widzimy upadek kolosa, który szczyci się złotą głową, ale nie chce pokazać swoich słabych glinianych stóp, które nie są w stanie udźwignąć tego wszystkiego - i uderza w stopy mały kamyk i rozsypuje się glina. Nie trzeba niczego wielkiego, tylko trzeba prawdy, prawdy bezwzględnej, a tą prawdą jest właśnie to, że Bóg nie wodzi nikogo na pokuszenie, ponieważ On nie jest naszym wrogiem. Iz 28:15: "Mówicie: «Zawarliśmy przymierze ze Śmiercią, i z Szeolem zrobiliśmy układ. Gdy się rozleje powódź [wrogów], nas nie dosięgnie, bo z kłamstwa uczyniliśmy sobie schronisko i skryliśmy się pod fałszem»."
Mdr 7:22: "Jest bowiem w niej duch rozumny, święty, jedyny, wieloraki, subtelny, rączy, przenikliwy, nieskalany, jasny, niecierpiętliwy, miłujący dobro, bystry"
Świadomość nasza od zawsze, niezauważalnie, ale jest to prawda, jest środowiskiem, w którym żyjemy. Jeśli człowiek żyje w świecie i uznaje ten świat, jako świat wedle którego musi żyć, to jego świadomość przyjmuje wartość tego świata i w dalszym ciągu, nie świat jest jego środowiskiem, ale świadomość. Ale jeśli żyje w tym świecie, a jego świadomość jest oddana Bogu, czyli on oddany jest Bogu, to mimo że żyje w świecie, nie kształtuje się wedle świata, ale kształtuje się wedle Boga, bo jego świadomość jest środowiskiem - środowiskiem wychowawczym, środowiskiem kształtującym, środowiskiem w którym istnieje i podejmuje decyzje. Nawet w obozach koncentracyjnych, były osoby, które nie doświadczały wyniszczenia wewnętrznego. Bo środowiskiem człowieka jest świadomość, a jego świadomość była oddana Bogu, i on kształtował się wedle tego środowiska. Tamci kształtowali się wedle środowiska, w którym się znajdowali, i nie potrafili pokonać, wyrwać swojej świadomości od tej rzeczywistości, która docierała do nich przez cierpienie, przez lęk, przez agresję, przez nienawiść. Tak jak ludzie kształtują się na wzór tego świata i właściwie są częścią tego świata, tylko dlatego że uważają, że on jest prawdziwy. Ale gdy uważają, że Bóg jest prawdziwy, to wtedy kształtują się wedle Boga, wedle natury Bożej. Nasza świadomość jest środowiskiem, w którym rozwija się nasza natura fizyczna, nasze ciało, bo ciało nie jest przeznaczone do śmierci, żeby umarło, ale przeznaczone jest do przemiany w nową naturę istnienia. Dlatego dzisiejszy świat obsesyjnie poluje na świadomość człowieka, aby zająć ją wieloma sprawami niepotrzebnymi, żeby ją złowić, żeby ją przyczepić do jakiś potrzeb, żeby ją uzależnić od wyobraźni, od pozoru istnienia. Ale Bóg Ojciec, już w tej chwili, dociera do samej natury cielesnej, przez Synostwo Boże, i następuje sytuacja przemienienia tej natury cielesnej przez duchową percepcję, przez świadomość naszą, która oddając się Bogu, kształtuje to ciało na wzór Boży. Wszystko ostatecznie jest związane z ciałem, ponieważ Chrystus nas odkupił po to, aby to ciało też oglądało chwałę Bożą. 2 Kor 1:12: "Chlubą bowiem jest dla nas świadectwo naszego sumienia, bo w prostocie serca i szczerości wobec Boga, a nie według mądrości doczesnej, lecz według łaski Bożej postępowaliśmy na świecie, szczególnie względem was."
Mdr 7:24: "Mądrość bowiem jest ruchliwsza od wszelkiego ruchu i przez wszystko przechodzi, i przenika dzięki swej czystości."
Człowiek, który żyje w Bogu, ma świadomość Boską, coraz głębiej zanurza się w chwale Bożej i służy Bogu. A jego wybór powoduje to, że jego świadomość zanurzona w środowisku Boskim, w Boskiej tajemnicy, w Boskiej woli, w Boskiej światłości, w Boskiej mocy, kształtuje się pod władzą Bożą, i wpływa bezpośrednio na jego geny. I mimo, że nie zmienił fizycznego środowiska, to zmienił je przez wewnętrzny wybór dogłębny, czyli przez wiarę. Kierując się ku Bogu, z całej siły, jego natura wewnętrzna, nie widzi świata, ale widzi środowisko, czyli świadomość; i ta świadomość bezpośrednio wpływa na naturę genetyczną człowieka, na stan psychiczny, na stan emocjonalny, na kształtowanie się całego człowieka. Człowiek się po prostu zmienia, staje się inną naturą, dosłownie inną, dlatego że podlega już innemu środowisku; mimo, że jego natura wewnętrzna, nie zna środowiska zewnętrznego, zna tylko świadomość, która uległa środowisku zewnętrznemu lub nie. I w tym momencie świadomość, która jest pochłonięta przez środowisko, to wydaje się że to czyni środowisko. Nie! To nie czyni środowisko, to czyni w dalszym ciągu świadomość, która została pochłonięta przez środowisko zewnętrzne. Ale kiedy ta świadomość się nie podda środowisku zewnętrznemu, to to środowisko zewnętrzne nie będzie miało wpływu na niego, w dalszym ciągu on będzie kształtował się wedle środowiska wewnętrznego, które jest zanurzone w Bogu. Czyli Bóg jest jego miejscem życia, środowiskiem, a miejscem istnienia i przemienienia genów jest jego świadomość, która trzyma się Boga. Każdy ma w sobie tą możliwość - to są owoce Ducha Świętego, to są dary Ducha Świętego, to jest uznanie miłości Bożej do nas.Ga 2:20: "Teraz zaś już nie ja żyję, lecz żyje we mnie Chrystus. Choć nadal prowadzę życie w ciele, jednak obecne życie moje jest życiem wiary w Syna Bożego, który umiłował mnie i samego siebie wydał za mnie."
Mdr 7:25: "Jest bowiem tchnieniem mocy Bożej i przeczystym wypływem chwały Wszechmocnego, dlatego nic skażonego do niej nie przylgnie."
Człowiek staje się odbiciem Boskiej tajemnicy. Życie nasze staje się w pełni zjednoczone z Bogiem, a my jesteśmy całkowicie świadomi Boga, świadomi swojego istnienia, i świadomi wszystkich relacji - z Bogiem i ze wszelkim istnieniem. Świadomi jesteśmy całkowicie świata, jak Bóg. Ale nasza świadomość jest łowiona przez ten świat, wmawiając że istnieje człowiek dlatego, że ten świat daje mu życie, i dlatego, że jest z tym światem połączony, i że jak tego świata nie będzie miał, to umrze, przestanie istnieć. Ale to jest nieprawda! To świadomość tak się spoiła z tym światem, i scaliła, że jakoby wydaje się, że stanowi jedno. Jakby ją oderwać od tego świata na chwilę, to by było widać, że ma wszelką formę, jak matryca, która została tam wgnieciona, i nawet nie widać punktu oderwania, bo pasuje doskonale. I dlatego nie można człowieka oderwać od tego środowiska, nie dając mu Boga, ponieważ odrywając świadomość od tego świata, bez Boga, świadomość może się rozpaść, po prostu taki człowiek umrze, jego świadomość się rozpadnie, pęknie i przestanie istnieć. Dlatego świadomość musi przejść do innego stanu, w inną interakcję, Bóg mówi do nas: nie będziesz miał bogów innych przede Mną; wejdź w interakcję ze Mną, i gdy będziesz wchodził w interakcję ze Mną, przez Modlitwę, to doznasz Świętego Postu, doskonałego Postu, czyli oderwiesz się od tego, co zawsze twoja świadomość chciała, ale zawsze była tym zatruta, zawsze później cierpiała i bolała z tego powodu, że się tego najadła, tego pragnęła. Przemija stary człowiek, przemija stare życie, tak dalece, że już o nim nie pamiętamy, jesteśmy już nowym życiem. 1 Kor 7:29-31: "Mówię, bracia, czas jest krótki. Trzeba więc, aby ci, którzy mają żony, tak żyli, jakby byli nieżonaci, a ci, którzy płaczą, tak jakby nie płakali, ci zaś, co się radują, tak jakby się nie radowali; ci, którzy nabywają, jak gdyby nie posiadali; ci, którzy używają tego świata, tak jakby z niego nie korzystali. Przemija bowiem postać tego świata."
Mdr 7:26: "Jest odblaskiem wieczystej światłości, zwierciadłem bez skazy działania Boga, obrazem Jego dobroci."
Świadomość ma taką ciekawą naturę, że nie może samodzielnie o sobie decydować, o swoim kształcie; ma taki kształt jak to, czemu się oddaje, to środowisko odbija na świadomości kształt swój. Ono nie kształtuje naszej świadomości, ale świadomość nasza odbija naturę tego środowiska, odzwierciedla jego naturę, i ona nie osiąga formy samodzielnie, tylko ma formę taką, jak forma, z którą się łączy przez akceptację. Dlatego świadomość nie kształtuje się, tylko przylega, i my możemy wybrać to, z czym się jednoczymy. Człowiek jest w tym świecie przypisany do kształtu tego świata, do norm tego świata, do różnych faktur, stanów tego świata, i świadomość jego tak wygląda. Ciekawą sytuacją jest to, że świadomość jest także w stanie wpływać na to środowisko, ale nie może się od niego sama oderwać. Ale w tym momencie, kiedy pragniemy Boga, to nasza świadomość całkowicie odrywa się od tamtego świata, bo gdy się modlimy bardzo głęboko, to nasza świadomość zaczyna jednoczyć się z naturą Boską, i kształtować się wedle tej natury, przyjmować jej wzór. Jesteśmy stworzeni na wzór i podobieństwo Boga, ale człowiek odszedł od tego stanu, bo zaczął spoglądać na inną formę, zaczął przybierać tą inną formę. Dlatego, gdy człowiek przez wiarę wypełnia wolę Bożą, to kształtuje się na wzór Boży i staje się Boską istotą. Ta natura to jest człowiek, ta natura to jest życie, ta natura to jest świadomość, ta natura to jest tożsamość. I okazuje się, że dla tej tożsamości niepotrzebne jest ciało, ciało jest tylko formą, w której ta świadomość się kształtuje, że ma ręce, ma nogi; ale kiedy przywiązuje się do tego kształtu, to największym niepokojem jest pozbyć się tego kształtu, świadomość boi się pozbyć tego kształtu. A kiedy jesteśmy Boską istotą, jesteśmy światłem Boskim, to nabieramy formy światła i kształtu Bożego - i ta sama świadomość to poznaje - nabieramy tego kształtu, zachowujemy świadomość Boską, stajemy się istotą żyjącą w Bogu, żyjemy w tym ciele, i ostatecznie to obraz Boży, który jest samą światłością, staje się też naszym obrazem. Flp 3:20-21: "Nasza bowiem ojczyzna jest w niebie. Stamtąd też jako Zbawcy wyczekujemy Pana naszego Jezusa Chrystusa, który przekształci nasze ciało poniżone, na podobne do swego chwalebnego ciała, tą potęgą, jaką może On także wszystko, co jest, sobie podporządkować."
Mdr 7:27: "Jedna jest, a wszystko może, pozostając sobą, wszystko odnawia, a przez pokolenia zstępując w dusze święte, wzbudza przyjaciół Bożych i proroków."
Uczucie jest największą bronią świadomości, bo uczucie ma ogromną potężną moc kształtowania. Uczucie tak głęboko pochłania świadomość, że ona nabiera kształtu uczucia, staje się porwana przez uczucie, i doświadcza prawdziwego kształtu swojego pierwszego istnienia; bo powstała z uczucia miłości, z miłości powstała. Świadomość człowieka, gdy jest w Bogu zanurzona, jest bardzo silnie umocniona w tym, co ją czyni niezłomną. I nie można już jej zniszczyć, ona staje się filarem naszego istnienia. Ona przenika do natury wewnętrznego życia, jesteśmy nim, i porzucamy zależność od zewnętrznego kształtu, nadając mu stan Nieba, aby nasza natura cielesna, także mogła przejść przez przez ucho igielne; bo w tym kształcie teraz, nie może, ale w nowym tak. Porzucana jest natura formy cielesnej, tej wynikającej z upadku, a następuje przyjęcie prawdziwej natury Boskiego kształtu początku, który wpływa na wszelką materię, bez względu na to, jaki kształt ona ma. Piękna córka ziemska, to materia początku, niezniszczalna. Ona ma wpływ na kształt wszelkiej natury materialnej, aby odnalazła chwałę Bożą, aby porzuciła ten stan, który ma, a przyjęła ten, który zostaje jej dany. Zaczynamy uświadamiać sobie, że zdążając ku Bogu, mamy wpływ na kształt tego świata, a nie kształt tego świata na nas, i że kształtem tego świata musi być Bóg. Nasza świadomość nie odbija już formy tego świata, ale jest doskonałą naturą emanacji Boskiej tajemnicy, a to jest jej ostateczny stan zjednoczenia. I to jest tajemnica otwarcia naszej drogi wewnętrznego zjednoczenia; tam gdzie to zjednoczenie następuje, pierwszej śmierci już nie ma, a druga nie działa - stają się kapłanami Boga Ojca i Jezusa Chrystusa, aby rządzili na tej Ziemi przez tysiąc lat, i druga śmierć ich nie dotknie. So 3:17-18: "Pan, twój Bóg jest pośród ciebie, Mocarz - On zbawi, uniesie się weselem nad tobą, odnowi swą miłość, wzniesie okrzyk radości, ‹jak w dniu uroczystego święta>. Zabiorę od ciebie niedolę, abyś już nie nosiła brzemienia zniewagi."


Link do nagrania wykładu - 27.10.2023r.
Link do wideo na YouTube - 27.10.2023r.

"Owoc zaś sprawiedliwości sieją w pokoju ci, którzy zaprowadzają pokój." Jk 3.18

Cały wszechświat został przez Boga stworzony, aby oglądał Boga, swojego Stworzyciela. Bóg stworzył wszystko doskonałe i dobre. Kiedy człowiek jest świadomy, że Bóg wszystko stworzył, to podlega mocy Bożej w tym stanie. Ten stan Bożą naturę wydobywa, pierwiastek Boski, który został uczyniony w czasie stworzenia. W ten sposób materia jest uduchawiana, wydobywana jest duchowa natura z materii, czyli materia duchowa. Ale ta materia nie jest taką materią jaką dzisiaj znamy, materia prawdziwa jest ukryta; w materii zewnętrznej ukryta jest materia wewnętrzna - materialna czysta natura duchowa. To jest piękna córka ziemska, czyli bóstwo na sposób ciała, która została stworzona na początku świata, w sposób doskonały, jako święta natura materialna, jako moc Boskiej przemiany wszelkiej natury ziemskiej. Ciało pięknej córki ziemskiej, to jest ciało święte, ciało duchowe, które nie ograniczone jest przez ciężką materię, przez materię, która jest z krwi i kości; która ma ciało i krew. Piękna córka ziemska jest nieśmiertelna, bo to jest natura Boska, ale ona jest w tym momencie pod wpływem demonicznych potrzeb, bo nie potrafiła bronić się przed złem, wszystkiemu ufała. Bóg dał ówczesnych aniołów jako opiekę dla niej, jako część tą obronną, dał jej mur i przedmurze. Ale ci, którzy ją mieli bronić - upadli, dlatego że pożądali tego, czego Bóg zabronił. Człowiek rodzi się i już jest połączony z naturą pięknej córki ziemskiej, tylko że jest pod wpływem jej natury złej, i dlatego ulega emocjom, ulega kłamstwu, różnym innym wpływom świata, i to powoduje główny jego sens istnienia - czyli pragnienia, realizacja swoich pragnień, marzenia - i to odsuwa dzieło Pańskie. Więc jak głęboko musi być umocniony w Chrystusie Panu, w Bogu Ojcu, aby rozpoznać, że te pragnienia, nie są od Boga. Człowiek jest naturą Boską, i chcąc ratować piękną córkę ziemską, uwierzył Chrystusowi, stał się świadomą istotą, mającą szczególną głęboką jedność z piękną córką ziemską, w relacji męża i żony, ścisłej relacji, bardzo głębokiej, gdzie jest to relacja nie wiedzy, nie umiejętności, ale uczucia, które tą naturę tworzy jednością, gdzie jest powiedziane, że mąż i żona jednym duchem są, nie są już dwojgiem, ale jednym duchem. Ujawnia się tajemnica całego człowieka. Mówię o duszy, mówię życiu, mówię o tej tajemnicy, że gdy nasza dusza jest zanurzona w chwale Bożej, to ciało nasze jest pod władzą mocy Boskiej i odzyskuje pierwotny stan doskonałości, który został objawiony przy stworzeniu. Pierwotny stan doskonałości, czyli tajemnica pięknej córki ziemskiej, bóstwa na sposób ciała. Synowie Boży wchodzą drogą prawdy, drogą miłości, drogą małżeństwa prawdziwego Boskiego, drogą posłania, drogą Prawa Starożytnego; zstępują do głębin, jednoczą się z piękną córką ziemską. A to zjednoczenie się z nią jest stanięciem w obliczu potężnej bitwy armagedonu. I jak ważne jest dla Synów Bożych, czyli dla tych, którzy uwierzyli Bogu i Duch Boży w nich mieszka, jak ważne jest, aby pozostawali w tym Duchu, i wierni byli Jemu niezmiernie mocno, bo zakusy świata ciemności są właśnie o to, aby oderwać ich od Ducha Bożego. Synowie Boży są w niej, w jej wnętrzu, dotarli do jej źródła, do jej serca, do jej pradawnej tajemnicy źródła życia, i oni w niej jasnością emanują, potężną siłą przeciwstawiając się z mocy Bożej, napadom ciemności, które chcą zniszczyć światłość, którą są. Iz 52:2: "Otrząśnij się z prochu, powstań, o Branko Jerozolimska! Rozwiąż sobie więzy na szyi, pojmana Córo Syjonu!"
Iz 32:18: "Lud mój mieszkać będzie w stolicy pokoju, w mieszkaniach bezpiecznych, w zacisznych miejscach wypoczynku"
Dzisiaj wygląda na to, że ludzie niech sobie klepią biedę i mają swoją wiarę, byle ona nie wpływała na materię, żeby nie wpływała na świat i nie odbierała duchowi mocarstwa powietrza władzy nad materią. Bo duch mocarstwa powietrza jest władcą materii, on panuje nad materią, tworzy religie, tworzy wiary, tworzy innego rodzaju sprawy duchowe, ale nie prowadzi do Boga. On miał tylko tą materię ogarniać do czasu, kiedy odnajdzie ona chwałę Bożą, ale on nie chce, żeby materia odnalazła chwałę Bożą i żeby poznała Boga, ponieważ on w tym momencie straci własnych wyznawców. Więc przekierowuje całą wiarę człowieka do marzeń, do wyobraźni, do iluzji, złudzenia, które umysł człowieka i rozum człowieka traktuje jako rzeczywistość, i wedle tych złudzeń podejmuje decyzje jakoby byłyby rzeczywiste; ale dla człowieka wewnętrznego, który jest prawdziwym człowiekiem, nie jest to rzeczywiste. I kiedy człowiek jest zaplątany w to, to żyje złożonością metropolii złudzenia - czyli złożoność świata potrzeb, realizacji swoich potrzeb, spełnienia swoich marzeń, spełnienia wszystkiego, które jest tylko złudzeniem, a demoniczny świat fundamentu cały czas rośnie w siłę. Rzeczywistość ustalona to jest fundament demoniczny, który jest utrzymywany przez umysł i rozum, w którym to klinczu, schwytana jest i uwikłana świadomość człowieka, która podejmuje decyzje jakoby rzeczywiste, wedle umysłu i rozumu. Ten fundament demoniczny, z punktu widzenia rozumowego i umysłowego jest niewidoczny, mimo że umysł i rozum z tamtego miejsca czerpią siły zniewalania dla świadomości. Jedyną mocą, która to jest w stanie usunąć, i to się stało, jest Chrystus, który z nakazu Ojca, nie podlegając wpływom rozumu i umysłu, będąc nieustannie zjednoczony z Bogiem Ojcem, jest na Ziemi, świadomy całkowicie problemu człowieka, a jednocześnie cały czas jest zjednoczony z Ojcem, i świat rozumu, świat umysłu go nie napada. On widzi, że te świadomości trwają w świecie złudzenia, iluzji, ułudy, i chcą od Tego, który zna prawdę, chcą od Niego, ażeby On im pomógł, nie rozumiejąc, że to nie daje im życia, tylko śmierć. On widzi, że to są świadomości które są złapane w sieć ciemności, i nie chce w taki sposób im pomóc, a jak nie chce im pomóc, to Go nazywają, że jest złym człowiekiem. A On jest dobry, bo przychodzi uśmiercić ich ducha - umysł i rozum, i wydobyć świadomość, wydobyć duszę z tego udziału, i zabrać ją do swojego przedziwnego światła. I na nich, gdy Chrystus spoczywa, to momentalnie mają Jego tajemnicę, Jego prawdę, On otwiera im świat, bo On jest wrotami, bramą, drogą i życiem, nagle wypełnia ich życie, nagle znają drogę, nagle rozumieją, nagle pojmują wewnętrznie tą tajemnicę, która w dalszym ciągu nie jest poznana dla rozumu, a która w tej chwili się coraz bardziej realizuje. Mt 4:16: "Lud, który siedział w ciemności, ujrzał światło wielkie, i mieszkańcom cienistej krainy śmierci światło wzeszło."
Iz 65:23: "Nie będą się trudzić na próżno ani płodzić dzieci na zgubę, bo plemieniem błogosławionych przez Pana są oni sami, i potomkowie ich wraz z nimi."
Jesteśmy w głębokiej tajemnicy prawdy Bożej, którą Chrystus w tej chwili nam daje - staliśmy się spadkobiercami Boga, przez to, że jesteśmy Jego dziećmi. W tej chwili Prawo Boże w nas istnieje, przez nadanie duchowej potęgi, danie nam Ducha Żywego, Ducha Bożego. Duch Boży w nas istnieje, ponieważ sam Chrystus scedował na nas zwycięstwo i my je mamy, gdy czujemy się Synami Bożymi, to zwycięstwo w nas istnieje, i spada z nas blokada jedności z Bogiem. Każdy człowiek jest osobiście wezwany do Chrystusa. Coraz bardziej zanurzając się w poście i modlitwie, czyli pozbywając się samego siebie, coraz bardziej dostrzegamy tą prawdziwą naturę jedności z Chrystusem, czyli odzyskujemy prawdziwą naturę chrztu, gdzie Chrystus Pan staje się z nami jednością, On w nas istnieje, i Duch Święty w nas spoczywa. Otwierają się wszystkie tajemnice, i Chrystus Pan przenika nas potęgą i chwałą swoją, aby cała natura Boska w nas istniała. Ci którzy są Synami i dziećmi Bożymi, na nich spoczywa dziedzictwo Boże. Musicie Państwo wiedzieć co to oznacza, co idzie za tym, że jesteście Synami Bożymi, że jesteście dziećmi Bożymi - idzie za tym dziedziczenie. A dziedziczenie Nieba oznacza skasowanie wszelkich obciążeń wynikających z grzechu Adama, przez przywrócenie do chwały niebieskiej, czystości, wolności, doskonałości, i dziedziczenie w chwale Bożej. Dziedzicami Nieba jesteśmy! A cierpienie jak Chrystus, jednoczy nas z Chrystusem, gdy staczamy tą samą bitwę jak On, to jest współdziałanie w tej samej sprawie - skoro wspólnie z Nim cierpimy po to, by też wspólnie mieć udział w chwale - ci którzy postępują śladami Chrystusa, są w ten sposób, przez udział w cierpieniu, takim jak On miał, zespoleni w jedno Zmartwychwstanie, w jedno Życie, w jedną naturę, stają się jedną naturą z Nim. Jesteśmy dziećmi Bożymi, a jeśli dziećmi, to i dziedzicami Boga, dziedzicami Nieba, współdziedzicami wolności i chwały Nieba - jesteśmy wolni!Ga 4:6-7: "Na dowód tego, że jesteście synami, Bóg wysłał do serc naszych Ducha Syna swego, który woła: Abba, Ojcze! A zatem nie jesteś już niewolnikiem, lecz synem. Jeżeli zaś synem, to i dziedzicem z woli Bożej."
Iz 61:8: "Albowiem Ja, Pan, miłuję praworządność, nienawidzę grabieży i bezprawia, oddam im nagrodę z całą wiernością i zawrę z nimi wieczyste przymierze."
Jezus Chrystus w darze dał nam wolność, i dał nam także swoje zwycięstwo, abyśmy tym zwycięstwem żyli, scedował na nas, abyśmy się czuli także zwycięzcami, i postępowali tak jak zwycięzcy. Przez wiarę jesteśmy z Nim zjednoczeni, a On jest naszą naturą, bo w Nim Bóg stworzył nowego człowieka, człowieka Syna Bożego. I gdy człowiek ma Chrystusa, żadne pragnienia nie są w stanie dorównać tej tajemnicy Chrystusowej, którą już poznał, są niczym, po prostu są niczym. Małżeństwo Niepokalane jest wszystkim co człowiek powinien w tym świecie odnaleźć, bo przez nie odnajduje Boga, a ono jest więcej niż wszystko, dlatego że w nim jest prawdziwa jedność z Bogiem, bo Małżeństwo Niepokalane to jest jedność z Chrystusem. To jest ta prawdziwa tajemnica, która się w pełni objawia, i tajemnica prawdziwego życia wewnętrznego, ona emanuje i jest tryskającym źródłem żywego życia. Wszelkie pragnienia są niczym. Miłość to życie, miłość to zdanie się na los, wolę Ojca. Miłość w pełni uzyskuje pełne swoje istnienie, kiedy się w Ojcu znajdzie, i wtedy człowiek doznaje pełnego istnienia tą miłością, czyli miłość jest to życie. A ta miłość tylko jest wtedy, kiedy jest jedność człowieka wewnętrznego z Bogiem, i to jest dziecięctwo, to jest ten stan, gdzie stanowią jedną naturę, jedną istotę, jedną tajemnicę, czyli stanowią jedną całą naturę istnienia. To jest tajemnica ogromnie głęboka, która jest możliwa tylko wtedy, kiedy jest realizacja prawdziwej natury wewnętrznego istnienia, czyli postu, który jakoby nim nie jest. Ponieważ, tak mogę powiedzieć - Jezus Chrystus chodzi po tej Ziemi i nie pości, nawet mówi: dlaczego mam pościć, pyta się faryzeuszy; ale jest nieustannie w poście. Ten post jest nieustanną miłością do Boga, i wrogością wszelkiej potrzeby tego, co człowiek by chciał; trwa w poście mimo że ten post nie istnieje taki, jak ludzie mogą myśleć o poście. Ten post jest naturą głębokiego oddania się Bogu Ojcu, tak głębokiego, że do głowy nie przychodzą inne potrzeby, istnieją tylko te, bo one są największym sensem i życiem. J 3:29: "Ten, kto ma oblubienicę, jest oblubieńcem; a przyjaciel oblubieńca, który stoi i słucha go, doznaje najwyższej radości na głos oblubieńca. Ta zaś moja radość doszła do szczytu."
Iz 61:9: "Plemię ich będzie znane wśród narodów i między ludami - ich potomstwo. Wszyscy, co ich zobaczą, uznają, że oni są błogosławionym szczepem Pana."
Dzisiaj Bóg ukazuje nam nową tożsamość, wskazuje ją palcem, konkretyzuje ją, stwarza, skupia naszą świadomość przez post, w konkretnym stanie duchowym, który staje się naturą wewnętrznego istnienia, który zaczyna panować nad materią. Dookoła jest materia, wewnątrz jest świat niebieski, wewnątrz jest świat anielski, ty o tym wszystkim wiesz, no i cóż z tego, że o tym wiesz, czy coś możesz z tym zrobić? - nic nie możesz z tym zrobić. Ale Ja, gdy jesteś wierzący, czynię cię istotą, która ma na to wpływ, i ma możliwość stania się wewnętrzną Boską istotą, która ma władzę nad materią, bo władzę nad materią ma moc światłości. To jest od środka spojrzenie na post, z naszego wewnętrza, z naszej relacji z Bogiem, z naszego uczucia, czym jest post wewnątrz człowieka. Bo człowiek poznaje post z zewnątrz, ale rozum mu w tym nie pomoże; ale kiedy sobie zaczyna uświadamiać kim jest, że jest Boską istotą, że jest istotą emanacji Boskiej, i będzie wiedział, że nią jest, i będzie czuł Boską naturę w sobie, to wtedy wyprze z siebie wszystko to co nim nie jest, i w ten sposób dochodzi do pełnej równowagi. Człowiek jest w depresji dlatego, że nie wie, że depresja to nie są jego myśli, że to nie on, to nie jego osobowość, to nie jego natura. Depresja wynika z myśli duchów innych ludzi, myśli systemu, zbiorowego umysłu; a nie potrafi się od tego oddzielić, ponieważ nie wie kim jest. Ale kiedy sobie uświadomi kim jest, że on to Boska natura, i jaką ma tak naprawdę, gdzieś w głębi najgłębszej, naturę swojej osobowości, uświadomi sobie, że jest radosny, spokojny, oddany Bogu, cierpliwy, że ma w sobie owoce Ducha Świętego, że ma w sobie naturę wewnętrzną, i skupia się całkowicie na tej naturze, która jest naturą od Boga idącą, to wtedy zacznie wypierać wszystkie obce myśli, które nie są nim, i depresja go opuszcza. Chodzi o tą sytuacje, abyście nie ulegli własnym emocjom i własnym pożądaniom, które zostaną wykorzystane jako wasza słabość. Demony, oni tak jak zostali skażeni, będą chcieli skazić człowieka, pożądaniami różnymi - władzy, potęgi, mocy czy innymi, aby te pożądania stały się jakoby lepsze od Boga, albo co gorsza, że Bóg od nich tego chce. Musimy zawsze trzymać się Chrystusa, ale żeby to uczynić to zawsze musimy mieć czyste serce, a żeby mieć czyste serce, musimy trwać w poście i modlitwie; bo gdy nie ma postu i modlitwy, nie ma czystego serca, a gdy nie ma czystego serca, nie można rozpoznać wpływów demonicznych, a gdy się ich nie rozpozna, to są to przewodnicy, którzy prowadzą człowieka na zgubę, a ludzie za tym idą, bo im to odpowiada, bo zgodne jest to z ich potrzebami. Tylko miłość prawdziwa do Boga powoduje to, że są w stanie rozpoznać czy jest to rzeczywiste czy nierzeczywiste, tylko miłość, nie da się tego inaczej zrobić, tylko miłość do Boga. I dlatego dzisiejszy świat tak bardzo nie chce abyście kochali Chrystusa w sposób bezpośredni, ponieważ spadają wam łuski z oczu i otwierają się głowy, duch jest wasz wyzwolony, i wtedy widzicie w jakiej sytuacji jesteście, i możecie ze spokojem wznosić się ku doskonałości Bożej, i stać się pogromcami tego wywrotowego demonicznego świata. 2 Kor 4:17-18: "Niewielkie bowiem utrapienia naszego obecnego czasu gotują bezmiar chwały przyszłego wieku dla nas, którzy się wpatrujemy nie w to, co widzialne, lecz w to, co niewidzialne. To bowiem, co widzialne, przemija, to zaś, co niewidzialne, trwa wiecznie."
Iz 61:11: "Zaiste, jak ziemia wydaje swe plony, jak ogród rozplenia swe zasiewy, tak Pan Bóg sprawi, że się rozpleni sprawiedliwość i chwalba wobec wszystkich narodów."
Kiedy zanurzamy się w głębiny i wyzwalamy piękną córkę ziemską, to w tym momencie następuje taka sytuacja, że kiedy ona zanurza się w Boskiej naturze Synów Bożych, wtedy Synowie Boży, świat wiary, moc i obecność w Bogu, gdzie przez wiarę istnieli, zaczyna stawać się faktycznym stanem ich obecności tutaj; stają się faktycznie obecni, świadomi, i faktycznie w tym świecie istnieją, a moc, która jest im dana, objawia się w tym świecie, a jest mocą cudów. Ludzie pragną to w tym ciele, ale dla człowieka światłości te sprawy, są naturalne. Człowiek chce mieć nieśmiertelność cielesną, w tym ciele biologicznym, ale jesteśmy nieśmiertelni w ciele Synów Bożych i pięknej córki ziemskiej. I kiedy uświadamiają sobie tą sytuację, że to ciało mają nie dlatego, aby się dobrze czuli, i żeby w ogóle istnieli. Ale to ciało jest nie dla nich, to ciało jest dlatego, aby mogli wznieść świat, materię i piękną córkę ziemską, to wtedy rozumieją, że będąc cielesnymi muszą zachować naturę wewnętrznej istoty. Kiedy sobie to uświadamiają, to zaczynają żyć Boską naturą, ale nigdy nie stają się materialnym istnieniem, mimo że mają z nim kontakt. Ciało ma też być spadkobiercą świętości. To jest ta tajemnica, o której w tej chwili jest mowa, żeby w śmiertelnym naszym ciele pojawiło się życie. Chodzi o cielesność, o usunięcie z natury cielesnej tego upadku pierwszych synów Bożych, którzy sprowadzili na tą naturę Boską, piękną naturę, sprowadzili ciemność, mimo że ta światłość miała być przyczyną wzrostu natury duchowej, czyli światło, ma obudzić tajemnicę Chrystusa, która jest także przeznaczona dla natury cielesnej. A jest to związane z tą tajemnicą, aby materii objawił się Chrystus. Człowiek, który jest cielesny, uważa Chrystusa za Tego, który chce mu zabrać wszystko co cielesne, bo jego świadomość istnieje w złudzeniu życia, w duchu mocarstwa powietrza. My to przełamujemy bariery, my uwierzyliśmy Chrystusowi, który wydobywa nas z iluzji, złudzenia, i podporządkowania się pragnieniom świata demonicznego, a jest to tylko i wyłącznie możliwe, jak to powiedział Chrystus Pan, przez post i modlitwę. Post i modlitwa wypełnia serce człowieka nowym stanem, nowymi wartościami, właściwymi wartościami, wartościami Chrystusa, to one są główną mocą naszego istnienia. Jezus Chrystus powiedział: Ja chcę złamać waszą relację ze światem, i dać wam relację z Niebem. Ale chodzicie za Mną, a nie chcecie wziąć krzyża swojego, tak jak Ja wziąłem, nie chcecie wziąć swojego losu, który przed wami stanął, Ja jestem waszym losem, bo Ja stanąłem na waszej drodze, ale wy nie chcecie losu, który wam ukazałem, chcecie własny los, który pasuje też diabłu. Ale to Ja jestem waszym losem, Ja stanąłem na waszej drodze. Naśladowanie Jezusa Chrystusa to jest modlitwa. Wziąć swój krzyż oznacza nie mieć planów, zaprzeć się samego siebie, i przyjąć plan Boży względem siebie - to jest post - porzucić żądania świata względem człowieka. Post jest nieustannym stanem trwania naszego wewnętrznego człowieka w chwale Bożej, a Chrystus Pan, Bóg Ojciec nieustannie wspiera wewnętrznego człowieka, sam Bóg daje nam tą siłę. Więc musimy odejść od wszystkich naszych, nawet najbardziej ułożonych i wydedukowanych prawd, ponieważ miłość musi zastąpić wszystkie te prawdy, bo Chrystus sam jest jedyną Prawdą. Kor 4:7: "Przechowujemy zaś ten skarb w naczyniach glinianych, aby z Boga była owa przeogromna moc, a nie z nas."Ef 5:14: "Dlatego się mówi: Zbudź się, o śpiący, i powstań z martwych, a zajaśnieje ci Chrystus."
Ps 3:3-4: "Wielu jest tych, co mówią o mnie: «Nie ma dla niego zbawienia w Bogu». A jednak, Panie, Ty, jesteś dla mnie tarczą, Tyś chwałą moją i Ty mi głowę podnosisz."
Jezus Chrystus powiedział: chodź za Mną i żyj, usiądź przy stole Pańskim. Post prowadzi do dalszego etapu, ponieważ post doprowadza do śmierci natury złej. Tutaj jest ta tajemnica, że śmierć w nas działa dlatego, że nieustannie pokonujemy siły ciemności, aby je uśmiercić, czyli działa w nas śmierć Chrystusa, który zadał śmierć złemu duchowi, a my w tym pozostajemy - to jest najgłębszy post, aby trwać w dziele Bożym - tak więc działa w nas śmierć, podczas gdy w was życie; śmierć czyli uśmiercać wszystkie sprawy tego świata, popędy, pragnienia, czy jakieś inne rzeczy wrogie Bogu, to jest post, który jest mocą wydobywającą nas z udręczenia. Jezus Chrystus przedstawił tą sytuację: Ja was odkupiłem. Ja jestem światłością tego świata, kto we Mnie wierzy, żyć będzie na wieki. Ja jestem Zmartwychwstaniem i Życiem, kto we Mnie wierzy, nie umrze, ale żyć będzie na wieki. Prawdziwy post jest postem od samego siebie, od naszej natury tej ziemskiej, jest wolnością od naszych pragnień; a musi być wypełniony dążeniem do Boskiej natury, bo ona jest jedyną prawdziwą naturą, która nie jest wroga Bogu, ale jest wroga światu, który chce nas mieć jako własnego niewolnika, którym handluje - duszą i handluje ciałem. Dzisiejszy kościół, który dogorywa, a właściwie już nie istnieje, on działa, żeby zawsze ludzie byli niewolnikami pragnień, niewolnikami wszystkich problemów, i nie pozwala im się na to, aby stali się dziedzicami Nieba. Bo gdy są dziedzicami Nieba, są bezgrzeszni, są święci, są Synami Bożymi, są niewinni i mają w sobie moc pokonania grzechu w ciele, aby się stało ciało także dziedzicem Chrystusa, czyli aby w śmiertelnym ciele zamieszkał Chrystus. Teraz rozumiemy w jakich tarapatach znaleźli się chrześcijanie. Ale mają z tego wyjście już teraz - uwierzyć w pełni w to, o czym wiedzą powierzchownie, że są dziećmi Bożymi; a jeśli są dziećmi Bożymi, to niech uwierzą także, że są dziedzicami zwycięstwa Chrystusowego, wolności, bezgrzeszności, niewinności i świętości Bożej - bądźcie świętymi, bo Ja jestem Święty - mówi Jezus Chrystus. Musicie pamiętać, że jeśli jesteście dziećmi Bożymi, to i dziedzicami Nieba, i wszyscy inni także, oni muszą o tym wiedzieć, oni muszą przestać się bać być dziedzicami; dlatego że lęk to brak miłości. W miłości nie ma lęku, lecz doskonała miłość usuwa lęk, ponieważ lęk kojarzy się z karą, ten zaś kto się lęka, nie wydoskonalił się w miłości - czyli nie uwierzył w dziedzictwo, które na niego spłynęło, bo nie uwierzył, że jest Synem. Gdy jest Synem, jest dziedzicem, jest niewinny, trwa w miłości, jest życiem, została mu dana siła życia, aby życie dawać, życiem obdarowywać. Kol 1:12-14: "Z radością dziękujcie Ojcu, który was uzdolnił do uczestnictwa w dziale świętych w światłości. On uwolnił nas spod władzy ciemności i przeniósł do królestwa swego umiłowanego Syna, w którym mamy odkupienie - odpuszczenie grzechów."
Ps 3:5-6: "Wołam swym głosem do Pana, On odpowiada ze świętej swojej góry. Kładę się, zasypiam i znowu się budzę, bo Pan mnie podtrzymuje."
Musicie być na górze, aby być na dole we właściwy sposób; i kiedy jesteście na dole we właściwy sposób, to góra się rozjaśnia, góra emanuje chwałą. Gdy jesteście we właściwy sposób na górze, to wtedy jesteście posłani na dół jako ci, którzy są posłani przez górę, bo to Prawo Starożytne posyła was na dół, nie idziecie tam dlatego, że słyszeliście o tym, że tam powinniście się wybrać, ale dlatego idziecie tam, ponieważ Prawo Starożytne, któremu jesteście poddani, tam was kieruje. Tylko z właściwego powodu, gdy jesteście na dole, nie ma w was tych kuszeń, które są teraz u was widoczne, czyli że pojawia się taka siła demoniczna, która nie jest typową siłą demoniczną, ale siłą ukrytą, ducha mocarstwa powietrza, który się ukrywa pod pozorem opieki i obrony, który Ewie chciał jakoby pomóc, pojawiał się jako anioł, ale nie chciał jej pomóc, tylko chciał ją oderwać od posłuszeństwa Chrystusowego, ale wszystko czynił, żeby Ewa zrozumiała to inaczej; ale Ewa pozostając w posłuszeństwie Bogu, by tego nie uczyniła. My musimy porzucić wszelką pomoc dzisiejszego kościoła, w odzyskaniu wiary, bo tam nie ma pomocy, tam jest tylko i wyłącznie okłamywanie człowieka i wymyślanie nowych grzechów. Nie możecie też liczyć na pomoc ze świata, bo świat wam nie pomoże. Pomógł już nam Chrystus, a my wierząc Chrystusowi, Bogu Ojcu, nieustannie jesteśmy w Jego mocy opiekuńczej, i otoczeni chwałą i potęgą i mocą, która nieustannie nas strzeże. Dziedziczymy zwycięstwo Chrystusa, które w nas działa z potężną mocą, i daje nam pełne poznanie, pełną chwałę i doskonałość, która nieustannie w nas powstaje, a my przez wiarę w niej uczestniczymy, aż do stania się w pełni objawionymi w ciele chwalebnym - dotąd do zmierza. Ale chodzi o to, żebyśmy nie myśleli o tym, co nas czeka, tylko co mamy do zrobienia. To jest nasza praca, którą Bóg nam dał, ale jeśli będziecie się zanurzać w chwale Bożej, to to was czeka. Bóg i świat wewnętrzny i aniołowie, są światem odrębnym, światem nieustannej światłości, najdoskonalszej czystej doskonałości; dookoła jest materia, która także ma oglądać chwałę Bożą, tylko że dookoła jest wszystko to, co chce zachować własną integralność, nie chcąc Boga. Ale Bóg przez swoje zastępy anielskie, On działa w tym świecie aby przemienić tą naturę, wzbudzić tą naturę Boską - przyniosłem ogień na ten świat, i czekam aż zapłonie. Hbr 1:3-4: "Ten [Syn], który jest odblaskiem Jego chwały i odbiciem Jego istoty, podtrzymuje wszystko słowem swej potęgi, a dokonawszy oczyszczenia z grzechów, zasiadł po prawicy Majestatu na wysokościach. On o tyle stał się wyższym od aniołów, o ile odziedziczył wyższe od nich imię."
Ps 3:7-8: "Wcale się nie lękam tysięcy ludu, choć przeciw mnie dokoła się ustawiają. Powstań, o Panie! Ocal mnie, mój Boże! Bo uderzyłeś w szczękę wszystkich moich wrogów i wyłamałeś zęby grzeszników."
Duch Boży w tej chwili ukazuje tą sytuację, że zbliża się czas wielkiej przemiany, transformacji duchowej. Moc duchowa, energia duchowa zmieniła swój kierunek przepływu, nie płynie już z ciała do głębin, tylko ze źródeł głębin do ciała, czyli jednym słowem Bóg odwrócił przepływ energii, aby ta tajemnica wewnętrznej mocy prawdy w pięknej córce ziemskiej, aby zaczęła ogromnie potężnie wpływać na stan całego człowieka i uwalniać człowieka od natury materialnego istnienia. I wszyscy ludzie na Ziemi, zaczynają odczuwać z ogromną siłą wewnętrzną, moc odwróconej energii; energia światłości, która była tłumiona z całą siłą przez setki tysięcy lat, w tej chwili zaczyna wydobywać się z natury wewnętrznej, i płynąć z całą siłą ku przebudzeniu wewnętrznemu. I ten stan jest ogólnoświatowy, bez względu na to czy ktoś chce czy nie chce, bo Bóg wszystko to czyni. Bez względu na to co ludzie myślą, co ludzie chcą, jakie są ich dążenia, to i tak wszyscy są poddani mocy przemiany. Bóg uczynił taką rzecz, mówi w taki sposób: wznosicie się ku doskonałości Bożej, tej która została ukazana, wznosicie się do tego miejsca, ale przez poznanie i zrozumienie tego co wam powiedziałem, nigdzie nie dojdziecie; ale dojdziecie tam natomiast przez to, że jesteście miłością, że stajecie się miłością, że naśladujecie Mnie, że idziecie dokładnie drogą Chrystusa, drogą Moją, drogą Ducha Świętego. Hbr 1:1-2,6-7: "Wielokrotnie i na różne sposoby przemawiał niegdyś Bóg do ojców przez proroków, a w tych ostatecznych dniach przemówił do nas przez Syna. Jego to ustanowił dziedzicem wszystkich rzeczy, przez Niego też stworzył wszechświat. … Skoro zaś znowu wprowadzi Pierworodnego na świat, powie: Niech Mu oddają pokłon wszyscy aniołowie Boży! Do aniołów zaś powie: Aniołów swych czyni wichrami, sługi swe płomieniami ognia."


Link do nagrania wykładu - 21.10.2023r.
Link do wideo na YouTube - 21.10.2023r.

"Niech cię Pan błogosławi i strzeże." Lb 6.24

Moc Boża, która teraz coraz silniej działa, co odczuwamy, ona cały czas nas prowadzi i przemienia wedle własnej doskonałości. Pojawiła się nowa przestrzeń, w której w tej chwili jesteśmy, i taka zmiana wewnętrzna, gdzie poruszenie wewnętrzne, i umocnienie, i świadomość Chrystusa, stała się dla nas naturą codziennego życia, i coraz bardziej się utrwala, umacnia, osadza. Uświadamiamy sobie Jego obecność, ze spokojem, i nie staramy się tego zrozumieć, tylko poddać się Jego władzy i Jego mocy, a On już wszystko dobrze uczyni. Bóg wszystkim kieruje, i te rzeczy dzieją się w tym czasie, kiedy mają się stać, kiedy mają się wydarzać, one się dzieją dokładnie tak, jak Bóg chce. I gdy poddajecie się Jego mocy, On w was działa, bo zazdrośnie strzeże swojego Ducha - którego w was utwierdził - czyli On powołuje w was Ducha i będzie walczył z wszelkimi zapalczywościami waszej natury psychicznej, rozumowej, i zmysłowej, które będą chciały Go zniszczyć; bo jest to ujawnienie się wrogów Boga, których On spali tchnieniem swojego przyjścia, ogniem Bożym. I ci, którzy są wrogami Boga boją się teraz strasznie mocno, że skończył się już ich czas. A to dzieje się już, w tej chwili. Każdy może Go oczekiwać z radością, ale są tacy, którzy oczekują Go z lękiem, bo ujawni to co ukradli, gdzie to mają poukrywane. On wszystko wie, i w tym momencie jedni czekają na Niego z radością, a inni ze strachem, z niepokojem, bo widzi wszystko to, co oni czynią po kryjomu, a to co czynią po kryjomu, to wstyd nawet mówić. My uwierzyliśmy i żyjemy Jego życiem, a życie Jego w nas istnieje. Uwierzyliśmy Jemu kim jesteśmy i Jemu się oddajemy. I gdy jesteśmy całkowicie ufni, to ufność przez którą On w nas działa, procentuje coraz mocniejszym umocnieniem się w chwale, mocy, pewności, przekonaniu, abyśmy mogli być dla tych, którzy przyjdą do nas, być doskonałym wsparciem i ukazać im drogę doskonałości. Mt 28:20: "Uczcie je zachowywać wszystko, co wam przykazałem. A oto Ja jestem z wami przez wszystkie dni, aż do skończenia świata»."
Ps 98:2: "Pan okazał swoje zbawienie: na oczach narodów objawił swą sprawiedliwość."
W tej chwili czuję wyraźnie, jak Prawo Starożytne, Prawo Święte, które było dane ówczesnym synom Bożym, którzy porzucili je, jak ono teraz do nas przychodzi, i czuję jak ono jest, i zaczyna spoczywać, zaczyna coraz bardziej dotykać wszystkich tych, którzy wierzą i są Synami Bożymi. To samo Prawo, które Synów Bożych umacnia, jednocześnie miażdży świat zły, i ściera na proch, ponieważ to Prawo, ma moc, całkowicie usunąć władzę nad materią ducha mocarstwa powietrza, i dać materii świętą tajemnicę poznania i istnienia. To Prawo ma dwojakie działanie, ono działa zgodnie ze światłością, i w światłość przemienia wszystko to, co jest zgodne ze światłością; ale jest wrogie wszelkiej ciemności, wrogie jest demonom, wrogie jest upadłym aniołom, i jest to moc ogromnej potężnej siły. Zaczynamy wchodzić w przestrzeń tego Prawa, a ono jest Prawem prawdziwym, Prawem Świętym, które zniosło prawo mojżeszowe. To Prawo Święte, Prawo Starożytne, staje się nową mocą naszego istnienia, bo jest to Prawo Boga samego, i zbroja Boża, to jest Słowo Pańskie, które posyła nas do głębin - wszyscy, którzy uwierzyli Chrystusowi, są posłani. Ludzie będą odczuwali potężną moc tego Prawa, które przez piętnowanie rozpoczęło swoje działanie, będą szukać, przyjdą, będą wołać, ponieważ będzie Bóg z potężną mocą budził wewnętrznego rycerza, na bitwę ostatnią, aby przyodziać tą, która jest ograbiona z szaty chwały, aby ją przyodziać i przyozdobić. Rycerze światłości na bitwę ostatnią zostali stworzeni, aby szatą dziewictwa przyodziać powierzone im życia. To są nasze życia, zostały nam powierzone. Upadli aniołowie zostali strąceni w czeluść piekielną, bez odwołania, za porzucenie tych powierzonych im żyć, za niewykonanie dzieła. A teraz to Prawo Starożytne, to Prawo Święte, ono coraz silniej działa, jest ogromnej potężnej mocy, coraz silniej uposaża człowieka w moc Bożą, a jednocześnie coraz silniej wpływa na wszystko to, co nie jest jeszcze doskonałe. To Prawo coraz mocniej się objawia i ono jeszcze będzie silniej się objawiało, ponieważ Bóg chce, aby to co materialne oglądało chwałę Bożą, chce aby wszystko oglądało chwałę Bożą, chce aby wszystko osiągnęło prawdę, i poznało Stworzyciela swojego. I gdy my włączamy się w to Prawo Starożytne, to zaczyna w nas działać pełna świadomość, pełna potęga, i pełna umiejetność wewnętrzna pokonywania władzy ducha mocarstwa powietrza, i objawiania materii chwały Bożej, aby stawała się strumieniami prawdziwego żywego życia, aby też oglądała chwałę Bożą. Iz 24:13-14: "Tak bowiem będzie na środku ziemi pomiędzy narodami, jak przy otrząsaniu oliwek, jak ostatki winogron po winobraniu. Ci to podniosą swój głos, sławić będą majestat Pana, wzniosą okrzyki od strony morza."
Ps 98:3: "Wspomniał na dobroć i na wierność swoją wobec domu Izraela. Ujrzały wszystkie krańce ziemi zbawienie Boga naszego."
Przyjdą ci, którzy powiedzą: daj nam prawdę. A wy, nie możecie powiedzieć im nic innego, jak tylko: tak, dam ci ją, bo ją mam; uwierz już teraz, w tej chwili, że jesteś wolny od grzechów, że jesteś niewinny i że jesteś święty z powodu mocy Tego, który miał władzę to uczynić, i to uczynił, uwierz Jemu, a Jego Duch w tobie w pełni zamieszka. Na dzisiejszym wykładzie Bóg mówi: pamiętajcie, że będziecie posłani, pamiętajcie, że to się zbliża, nie znacie dnia i godziny, kiedy ktoś do was przyjdzie i powie - powiedz nam o Bogu, bo straciliśmy już sens, wszystko zniknęło, jedyna nadzieja w tobie. Jesteście przekonani o swojej wierze. Ale czy jesteście przekonani, że gdyby do was przyszedł człowiek zagubiony, szukający Chrystusa Pana, Boga Ojca, wiary prawdziwej, czy jesteście w stanie jemu ją autorytatywnie, z taką wielką radością, prawdą, dać aby go nie zgubić, aby go nie zniszczyć, aby go nie zaprowadzić w ciemność? Coraz więcej zacznie pojawiać się ludzi z tym pytaniem, bo coraz więcej ludzi będzie odczuwało sytuację rozdarcia wewnętrznego, gdzie nikt im nie będzie mógł pomóc. Tam gdzie chodzili latami, wyszli z kłopotami, tutaj mogą się ich pozbyć, będą szukali wyjścia jak uwierzyć, mówią: myślałem że jestem wierzący, a kompletnie nim nie jestem, w tej chwili gdy piętnowanie mnie dotknęło, widzę ze nim nie jestem, nie wiem co ze mną teraz będzie. Ale dla Boga wszystko jest możliwe, potrzeba tylko uwierzyć. Wasza pewność, wasze przekonanie i wasze umocnienie w Chrystusie Panu, jest tą wewnętrzną naturą, wewnętrzną siłą, objawiania się potęgi w człowieku światłości. Tak musicie być pewni, i tak silni i mocni względem swojej wewnętrznej istoty, jak do tych ludzi, którzy przyjdą i powiedzą: pokaż mi drogę. Człowiek światłości zaczyna rozjaśniać, rozpalać w sobie blask niebieski, Boski blask, zaczyna jaśnieć prawdą, ponieważ jesteście właśnie przekonani, że jesteście naprawdę w stanie poprowadzić człowieka. A jak jesteście w stanie poprowadzić człowieka ku prawdzie, to na niej to się objawia, bo ona jest tym człowiekiem, i ci którzy są na zewnątrz, też nimi są. I dlatego staje się tutaj sytuacja jak wewnętrzna tak i zewnętrzna. Ta zewnętrzna będzie objawieniem tej wewnętrznej. J 3:10-11: "Odpowiadając na to rzekł mu Jezus: «Ty jesteś nauczycielem Izraela, a tego nie wiesz? Zaprawdę, zaprawdę, powiadam ci, że to mówimy, co wiemy, i o tym świadczymy, cośmy widzieli, a świadectwa naszego nie przyjmujecie."
Dz 13:46: "Wtedy Paweł i Barnaba powiedzieli odważnie: «Należało głosić słowo Boże najpierw wam. Skoro jednak odrzucacie je i sami uznajecie się za niegodnych życia wiecznego, zwracamy się do pogan."
Dlaczego tak mało ludzi chce być bezgrzesznymi, czyli niewinnymi? Dlaczego tak mało ludzi chce być świętymi? Oni chcą być świętymi, ale uważają, że to jest niemożliwe. Ale są już świętymi, są już niewinnymi, a dzieli ich od tego tylko ich wybór, czyli wiara, wybór Chrystusa, czyli uwierzyć Chrystusowi, że już umarli, a żyją życiem innym, bo jest jedna święta inkarnacja - człowiek światłości; tylko przez wiarę można ją spotkać, i wcielić się tylko przez wiarę. I zostało zadane pytanie: Kim jestem? Dokąd zmierzam? Kim jest dla mnie Chrystus? Jak bardzo jestem oddany Bogu? Czy jest dla mnie najważniejszy? W głębinach, w pięknej córce ziemskiej, w bóstwie na sposób ciała, tam potrzeba tej prawdy, bo ona tą prawdą ożywa. Tam nie ma rękoczynów, tam nie ma przekonywania na języki, tam jest postawa, wasza postawa duchowa, która się objawia jako emanacja prawdy Boskiej. Bóstwo na sposób ciała, w którym objawia się wasze przekonanie, wasza wiara, wasze oddanie, ufność, i posłanie przez Boga, ten stan w was, w głębinach, jest faktycznym stanem waszego fundamentu, faktycznym stanem waszego wewnętrznego stanu dzisiejszego cielesnego, bo to kim jesteście, w sposób wiary, oddania, ufności, tam się objawia w waszej dzisiejszej bytności, to stamtąd wypływają strumienie wód żywych. To jest właśnie przekonanie.Iz 24:21-22: "Nastąpi w ów dzień to, iż Pan skarze wojsko niebieskie tam, w górze i królów ziemskich tu - na dole. Zostaną zgromadzeni, uwięzieni w lochu; będą zamknięci w więzieniu, a po wielu latach będą ukarani."
Dz 13:47: "Tak bowiem nakazał nam Pan: Ustanowiłem Cię światłością dla pogan, abyś był zbawieniem aż po krańce ziemi»."
Świadomość Odkupienia jest kluczami do włączenia się w naturę Boskiej istoty, i Boskiej tajemnicy, i Boskiej interwencji w świat demoniczny, aby go pokonać. Co jest tym demonicznym wpływem na człowieka? - kuszenia, zwodzenia, i różnego rodzaju pragnienia, czyli ludzie pragnąc różnych rzeczy, są zwodzeni różnymi potrzebami, to są te bitwy szatańskie, które chcą wciągnąć w tarapaty świadomość człowieka, żeby się uzależniła od potrzeb emocjonalnych. Bóg nas posłał do głębin, bo taka jest droga wyzwolenia wewnętrznego człowieka, i my przez posłuszeństwo staczamy tą bitwę, to starcie wewnętrzne z siłami demonicznymi, czyli z upadłymi aniołami, gdzie Bóg stwarza nas, abyśmy właśnie z nimi stoczyli bitwę, ale nie mieczem jakimś zwykłym, ale mieczem Słowa Bożego, czyli ufnością, pokorą, oddaniem. Upadli aniołowie chcą wciągnąć człowieka w te tarapaty, tak jak sami zostali wciągnięci, bo niczego innego nie umieją - przez to, co upadli, to innych też chcą wciągnąć w taki sam sposób. Ale kiedy my jesteśmy wcieleni w naturę Synostwa Bożego, to następuje sytuacja, że Synostwo Boże idzie tam, gdzie jest jego cel, a świadomość porzuca całkowicie cele ciała ziemskiego, i zjednoczona jest z naturą Boską. A w tym Ciele jest cały plan, czyli Prawo, które powoduje, że gdy my się w Nim znajdujemy, to w tym momencie Synowie Boży zstępują do głębin, aby stoczyć bitwę z demonami, które deprawują człowieka światłości, który jest w tej chwili ciemnością, a musi być światłością; a dlatego to robią ponieważ tam jest moc życia. Cała natura pięknej córki ziemskiej ma naturę ogromnie potężną, o której dzisiejsza wiedza o podświadomości nic nie wie, ale jedna rzecz jest wiadoma dla dzisiejszego świata - że to jest potęga, moc i kto będzie miał we władzy podświadomość, będzie panował nad Ziemią, będzie panował nad światem. I dzisiaj my, którzy jesteśmy świadomi wolności Chrystusowej, i nosimy w sobie wolność Chrystusa, a jednocześnie bitwę, którą On stoczył o naszą duszę, musimy stoczyć bitwę o piękną córkę ziemską, która jest tą naturą od samego początku stworzoną jako zarodek świętości materii, pierwociny świętości materii. Jesteśmy świadomi całej tej tajemnicy, ale natura wewnętrzna nasza, czyli piękna córka ziemska, ona stała się naszą częścią, i my bolejemy z nią razem, ale nie dajemy się, czujemy jej udręczenie, i ta praca jest taka jak na początku, tylko nie o siebie, ale o nią. Iz 24:15-16: "Dlatego na Wschodzie czcić będą Pana, na wyspach morskich imię Pana, Boga Izraelowego. Od krańca ziemi słyszeliśmy pienia: «Chwała Sprawiedliwemu!» Lecz ja rzekłem: «Mam tajemnicę, groźną mam tajemnicę, biada mi! Wiarołomni działają zdradliwie, wiarołomni dopuścili się zdrady»."
Jr 16:10: "A gdy ogłosisz temu ludowi wszystkie te słowa, powiedzą ci: Dlaczego Pan zapowiedział przeciw nam te wszystkie wielkie nieszczęścia? Na czym polega nasz występek i nasz grzech, który popełniliśmy przeciw Panu, naszemu Bogu?"
Mówię dzisiaj o tej sytuacji, bo tak odczuwam bardzo mocno, że zbliża się taki czas, jak Duch Boży przedstawia tą sytuację: jesteście właściwie na początku, poznaliście początek, i jesteście w drodze do końca, ale przyjdą ci, którzy nie znają w ogóle początku; bo wy jesteście już dzisiaj, a tamci w dalszym ciągu są dwa tysiące lat wstecz, albo nawet i pięć tysięcy lat wstecz, cały czas żyją starym prawem, cały czas żyją starymi sprawami, cały czas żyją pokutami, gonitwami za uczynkami, zbieraniem ich, i budowaniem z nich nie wiadomo jakich ziguratów, z tych uczynków, ale one niczego nie dają. I teraz wy tym wszystkim ludziom musicie powiedzieć, że to jest im niepotrzebne, że to nie w tym miejscu szukali Boga. Więc musicie być tak silni, tak mocni, tak głęboko mieć w sobie umocnioną prawdę, że gdy im powiecie dokąd mają zmierzać, to na pewno nie poślecie ich w krzaki, w maliny; ale musicie być tak pewni obecności Boga, że jak poślecie ich tam, gdzie wy jesteście, to wy jesteście w Bogu, a oni też tam trafią. Czy będę miał odwagę posłać ich w swoją drogę? Żeby posłać ich w swoją drogę muszę być pewny, że ze mną jest Chrystus. Czy jestem pewny? Czy jestem pewna? - że ze mną jest Chrystus, że uwierzyłam Mu. Właśnie tutaj trzeba być pewnym, bo to właśnie pewność i przekonanie jest naszym umocnieniem w Chrystusie. Coraz więcej będzie się pojawiało ludzi, którzy będą pozbawieni wsparcia duchowego, a właściwie rozpad wewnętrznego istnienia, co przez piętnowanie w tej chwili się pojawia, ich rozpad, ukaże im to, że nie mają żadnego zrozumienia Boskiego, a i to które mają, to jest tylko diabelskie - szukać grzechów, nieustannie pokutować, dręczyć się nie wiadomo jakimi sprawami, kompletnie wyrzucać ze swojego życia Prawo Święte, które nakazuje ratowania natury wewnętrznej. Oni wiedzą, że istnieje na to psycholog i psychiatra, a może jakiś narkotyk, albo jakiś alkohol, że to w jakiś sposób tamto uspokaja, ale innej drogi nie znają, nie wiedzą, że w ogóle istnieje. A wy właśnie znacie tą drogę. Iz 24:17-18: "Groza i dół, i sidło na ciebie, mieszkańcu ziemi: kto umknie przed krzykiem grozy, wpadnie w dół, a kto się wydostanie z dołu, w sidła się omota! Tak, upusty otworzą się w górze i podwaliny ziemi się zatrzęsą."
Jr 16:11: "Wtedy powiesz im: "Na tym, że przodkowie wasi opuścili Mnie - wyrocznia Pana - i poszli za obcymi bóstwami, służyli im i oddawali cześć, a ode Mnie odeszli i nie zachowywali mojego Prawa."
Ludzie ze świata są w dalszym ciągu w miejscu - dwa tysiące lat wstecz. Więc oni chcą, aby ktoś im powiedział, wsparł, dał prawdę, poprowadził, dał radość. I czy jesteście w stanie to uczynić? Czy jesteście świadomymi Synami Bożymi, w pełni radującymi się mocą Bożą, w pełni będącymi świadomymi Jego obecności, i przekonani o tym, że w Nim jest życie, że On jest życiem, i że my mamy to życie?Jesteśmy w głębinach i rozpoczyna się bardzo głęboka praca. Piętnowanie, które w tej chwili jest, ujawnia nam pracę, innym ujawnia tragedię, bo dostrzegają w swoim życiu, że wszystko jest wywrócone do góry nogami, zaczynają chorować, nie wiedzą skąd to się bierze. Bóg mocą swoją otworzył, skierował ich świadomość ku wewnętrznemu, czyli oderwał świadomość od wyimaginowanej rzeczywistości własnej o sobie, i skierował tą świadomość do prawdziwej natury, za którą są odpowiedzialni. Piętnowanie jest właśnie w ten sposób, że Bóg wzywa człowieka, aby sie wstawił; zaprowadza do jego pracy, i ta praca jego, dotyka go do sedna. Czuje człowiek tą pracę, nie jako coś co trzeba zrobić ręcznie, tylko tą pracę odczuwa jako wewnętrzny stan swojej natury duchowej, psychicznej, emocjonalnej i fizycznej; i zaczyna odczuwać że go coś miażdży, dręczy go, wygina w różnych paroksyzmach, i nie wie co się z nim dzieje. Ale to właśnie przemoc, której mógł zapobiec. A ona w dalszym ciągu cierpi, a to cierpienie jest jego cierpieniem, tylko nie chciał go poznać; teraz je zna, teraz je widzi. I czy ja, byłbym w stanie dzisiaj, w tym momencie, stać się odpowiedzialnym za duchowe życie tego innego człowieka? Czy mógłbym wskazać mu właściwą drogę? Czy moje postępowanie, jest na tyle doskonałe i dobre, aby mogło stać się właściwym wzorem dla tego człowieka? Czy bym chciał od niego wymagać tego, czego od siebie wymagam? Czyli jeszcze większego posłuszeństwa, ufności, oddania, postu i modlitwy, a wszystko w świadomości Odkupienia, że jesteśmy niewinni. Ga 6:8-9: "Bóg nie dozwoli z siebie szydzić. A co człowiek sieje, to i żąć będzie: kto sieje w ciele swoim, jako plon ciała zbierze zagładę; kto sieje w duchu, jako plon ducha zbierze życie wieczne. W czynieniu dobrze nie ustawajmy, bo gdy pora nadejdzie, będziemy zbierać plony, o ile w pracy nie ustaniemy."
Oz 11:4: "Pociągnąłem ich ludzkimi więzami, a były to więzy miłości. Byłem dla nich jak ten, co podnosi do swego policzka niemowlę - schyliłem się ku niemu i nakarmiłem go."
Nie prowadzę was do życia w waszym pojęciu, tylko do śmierci w waszym pojęciu, a do życia w Boskim pojęciu; gdzie zaczynamy od postu, ale nie tego postu niejedzeniowego. Uwierzcie Bogu, przystąpcie tak naprawdę do ufności Chrystusowi, i nie szukajcie w świecie tego co nakarmi wasz rozum, nakarmi wasz umysł, i nakarmi wasze głodne ciało; ale szukajcie Boga, który nakarmi wasze głodne ciało, podporządkuje rozum, i napełni umysł poznaniem. Nasze ciało jest przeznaczone do tego, aby żyć wiecznie. Jezus Chrystus przyszedł na Ziemię i dlatego uśmiercił starego człowieka, całkowicie z jego grzechami, bo nie można było usunąć grzechów jako oddzielną naturę. Nie można oddzielić śmierci od grzechu, śmierć i grzech są jednym, więc gdy jest pokonany grzech, jest pokonana także śmierć, a pokonana śmierć oznacza, że pokonana jest władza ciała nad duszą, nad świadomością, nad naturą Boską człowieka, i człowiek staje się nowym stworzeniem - umarła we mnie tamta część zła, a żyje ta dobra, Chrystus jest moim życiem. Synowie Boży są związani ze świadomością wewnętrzną, świadomością wewnętrznego człowieka, a zewnętrzny człowiek przestaje istnieć, ale ten zewnętrzny człowiek przestaje istnieć jakby partiami, nie nagle, tylko partiami zaczyna znikać, i on naprawdę przestaje istnieć. I przyjdzie taki moment, że on po prostu zniknie całkowicie. Ale nam to nie będzie przeszkadzało, dlatego że my będąc świadomością duchową, cała nasza świadomość, całe nasze istnienie, cała natura nasza Chrystusowa, którą mamy w tym stanie, ona nie zostanie naruszona; wszystko to co miało odpaść, odpadło, a my nie poczuliśmy tego odpadnięcia, tylko poczuliśmy uwolnienie się od pewnego problemu, który tam istniał, bo nasza świadomość przeniosła się całkowicie do nowego człowieka. To jest właśnie nieśmiertelność. 1 Kor 15:54-55: "A kiedy już to, co zniszczalne, przyodzieje się w niezniszczalność, a to, co śmiertelne, przyodzieje się w nieśmiertelność, wtedy sprawdzą się słowa, które zostały napisane: Zwycięstwo pochłonęło śmierć. Gdzież jest, o śmierci twoje zwycięstwo? Gdzież jest, o śmierci, twój oścień?"
Jk 1:13: "Kto doznaje pokusy, niech nie mówi, że Bóg go kusi. Bóg bowiem ani nie podlega pokusie ku złemu, ani też nikogo nie kusi."
Ciekawa sytuacja, że nawet nauka zaczyna mówić o tym, że wszystko co widzimy, wszystko co postrzegamy, co rozumiemy, to jest imaginacja rozumu, a jedyną rzeczywistością, jedyną prawdą, która istnieje jest świadomość Boska. Świadomość człowieka uwikłana jest w to, że wydaje mu się, że to co widzi, jest rzeczywiste. Ale świadomość ma całkowicie inną naturę. Świadomość jest zrodzona z Boga, świadomość to samo istnienie - my mamy taką świadomość Boga w sobie. Będąc świadomością Synów, jesteśmy świadomością Bożą. I Bóg nam ukazuje, że jedyną prawdą, jest sama duchowa natura, czyli człowiek wewnętrzny, Bóg, i wszystko to, co jest zgubione, czyli materia, która została stworzona przez Boga, która musi odnaleźć chwałę Bożą. Wszystko inne jest iluzją, złudzeniem. Mt 16:24-25: "Wtedy Jezus rzekł do swoich uczniów: «Jeśli kto chce pójść za Mną, niech się zaprze samego siebie, niech weźmie krzyż swój i niech Mnie naśladuje. Bo kto chce zachować swoje życie, straci je; a kto straci swe życie z mego powodu, znajdzie je."


Link do nagrania wykładu - 17.10.2023r.
Link do wideo na YouTube - 17.10.2023r.

"Aby życie Jezusa objawiło się w naszym śmiertelnym ciele." 2 Kor 4.11

Czy jesteście w stanie uwierzyć, że jesteście Synami Bożymi i tak postępować? Czy jesteście w stanie uwierzyć, że jesteście Synami Bożymi i być świętymi już dzisiaj? I nie pozwalać dręczyć się własnemu sumieniu, które was dręczy dlatego, że jesteście bezgrzesznymi, że jesteście świętymi, bo uwierzyliście Chrystusowi? To sumienie nie pochodzi od Chrystusa! Kiedy jesteście Synami Bożymi, wierzycie Chrystusowi, to Chrystus staje się mocą waszego serca. Wtedy, kiedy człowiek nie rozumie jeszcze tej sytuacji, czuje słabość; ale kiedy uwierzy, siła go wypełnia, potężna moc, i wtedy staje się wszystko jasne i proste, bo jest Synem Bożym. Synostwo Boże nie jest to umiejetność, ale jest to obecność żywego Chrystusa, żywego Boga, i żywego Ducha Świętego w człowieku, który w pełnej sile istnieje w nas. Bo przyjęliśmy Chrystusa, i dopełniamy dzieła Chrystusowego w taki sposób, że On uśmiercił naszego ducha, a my Mu uwierzyliśmy, i mieszka w nas Duch Święty, Chrystus Pan, Bóg Ojciec, bo tamten zły duch został uśmiercony - to jest przyjęcie, to jest dopełnienie przez nasz wybór. To jest ta właśnie tajemnica, że dopełnienie musi być w nas, dlatego że Bóg nie zabiera nam woli, to my jako świadomi ludzie musimy podjąć dzieło życia Boskiego, stać się Synami Bożymi. Co to znaczy? Jesteśmy w tym ciele, ale mieszkamy wewnętrznie, żyjemy Bogiem, jesteśmy wewnętrzną naturą, ale w dalszym ciągu tym samym człowiekiem, a emanacja wewnętrznego człowieka objawia się w tej naturze zewnętrznej cielesnej, która objawia tajemnice świętości w tym ciele, po to aby z tego ciała wygonić grzech, sprowadzony przez upadłych aniołów. Bo świętość, która w nas istnieje, jest świętością, która się objawia w każdej chwili, i jesteśmy człowiekiem światłości, jesteśmy człowiekiem życia. 1 P 5:8-9: "Bądźcie trzeźwi! Czuwajcie! Przeciwnik wasz, diabeł, jak lew ryczący krąży szukając kogo pożreć. Mocni w wierze przeciwstawcie się jemu! Wiecie, że te same cierpienia ponoszą wasi bracia na świecie."
2Kor 1:5: "Jak bowiem obfitują w nas cierpienia Chrystusa, tak też wielkiej doznajemy przez Chrystusa pociechy."
Uznajemy nadrzędność Chrystusa, nadrzędność Boga, nadrzędność Ducha Świętego, nie łamiąc nawet źdźbła Jego Słowa. On mówi do nas, że wykupił nas z grzechu całkowicie, a my Jemu uwierzyliśmy całkowicie, i wiemy o tym, że jesteśmy bez grzechu, ponieważ niewinność nasza jest darem od Niego, i przez to jesteśmy także uświęceni Jego naturą. A to, że ktoś dzisiaj wierzy, że jest niewinny i jest święty, i tak postępuje, mówi się, że jest on złym człowiekiem. Bo jest za dobry? Nie może być dobry, bo sam z siebie człowiek dobry być nie może. Jest dobry z mocy Bożej. Poczytuje się dzisiaj grzech człowiekowi, że uwierzył Chrystusowi w Jego dzieło. Dzisiejszy kościół i dzisiejszy świat, nieposłuszeństwo dzisiejszej władzy, nazywa grzechem. Ale Jezus Chrystus nas odkupił, i to jest dzieło dla nas, dar, który jest darem wynikającym z posłania, darem Boga, który jest dla nas. Jezus Chrystus przyszedł na Ziemię, złożył ofiarę ze swojego życia, i wolność jest darem, bo za nas złożył okup - drogoście nabyci, chwalcie więc Boga w waszym ciele. A dzisiejszy świat nakazuje chwalić grzech w swoim ciele, szukać go, bo kto nie znajdzie grzechu w swoim ciele, jest grzesznikiem, bo nie szuka grzechu. Dzisiejszy świat ustalił taką sytuację, że niezgodność z prawem dzisiejszego świata, jest grzechem. To jest nadinterpretacja i uzurpowanie sobie prawa siły, aby dotrzeć do człowieka i żeby człowiek mógł się sam karać. Bo grzech ma tą naturę, że sięga do sumienia, wykorzystuje naturę psychiczną i duchową człowieka, aby tą naturę, którą nazywa się grzechem, włączył w stan swojego sumienia i postępował wedle tego nakazu. Słowo grzech ma siłę programowania, czyli wdziera się do natury duchowej człowieka, i manipuluje, przemodelowuje naturę sumienia. I wykorzystywany jest grzech do wszystkich tych rzeczy, które grzechem w ogóle nie są. Grzechem jest - jak to Jezus Chrystus powiedział - porzucenie Drogocennej Krwi Jezusa Chrystusa i życie niezgodne z wolą Bożą, bo grzech jest to niezgodność z Prawem Bożym, oddalenie się od Prawa Bożego, porzucenie Prawa Bożego. A dzisiaj grzechem jest to, że nie żyjemy zgodnie z tymi, którzy nie chcą żyć zgodnie z Chrystusem, a uzurpują sobie władzę nad człowiekiem, i nazywają grzechem to, że jest się im nieposłusznym. Ale człowiek, który uwierzył Bogu, okazuje się, że złe duchy trzymają się z daleka od niego, a jednocześnie jest zdolny do świętości i do doskonałej postawy, i nie jest grzesznikiem, jest święty i doskonały. Uwierzyłem Bogu, że mnie odkupił i tak też postępuję, i nie widzę, i nie spostrzegam w sobie oporów tej świętości, bo ta świętość we mnie jest przez Chrystusa dana, a ja Mu uwierzyłem, i ona ma moc we mnie działania. J 6:56: "Kto spożywa moje Ciało i Krew moją pije, trwa we Mnie, a Ja w nim."Ga 5:1: "Ku wolności wyswobodził nas Chrystus. A zatem trwajcie w niej i nie poddawajcie się na nowo pod jarzmo niewoli!"
2Kor 1:9: "Lecz właśnie w samym sobie znaleźliśmy wyrok śmierci: aby nie ufać sobie samemu, lecz Bogu, który wskrzesza umarłych."
Kiedy nasze serce jest nieustannie oddane Bogu, nieustannie zwraca się do Boga, i jest to natura naszego wyboru, kiedy wykonujemy różne czynności, ale serce nasze trwa w Bogu, wpatruje się nieustannie w oblicze Pańskie, to jest to post. Post nie jest umiejętnością, post to nasz wybór. Teraz właśnie występuje piętnowanie, które wymaga postu, czyli w sercu szczerego oddania się Bogu z całej siły - Panie Boże, z miłości do Ciebie to czynię. Dla ludzi otwarta jest przestrzeń, a jednocześnie zamknięta droga przez piętnowanie. Otwarta jest dlatego, że Bóg piętnuje, ale zamknięta jest dlatego, że ludzie sami chcą znaleźć wyjście z tej sytuacji, nie chcąc szukać Boga, tylko chcą siebie samych przechytrzyć, przechytrzyć Boga i przechytrzyć innych ludzi, chcą udawać, że są dobrymi. Ale Bóg to wszystko widzi, Bóg sięga do ich głębin. Bo chodzi o tą wewnętrzną naturę, którą Bóg stworzył na początku, gdy materia była pod władzą ducha mocarstwa powietrza, stworzył ją po to, aby była światłością materii, aby materia oglądała też chwałę Bożą. A jest to nasza wewnętrzna istota, dusza nasza wewnętrzna. Ale nie ta, którą Jezus Chrystus odkupił, bo ta dusza jest wolna. A któż może powiedzieć, któż może wydać taki wyrok, że Bóg się pomylił, i że Bóg nie pozwoli materii, materialnemu światu oglądać chwały Bożej? Nie pozwala demonom, nie pozwala upadłym aniołom, nie pozwala diabłu, ponieważ on z tego zrezygnował, świadomie porzucił świat Nieba; dlatego Bóg spalił jego wnętrze, czyniąc go niezdolnym do wzrostu, i do duchowego poszukiwania. W głębinach ratuje nas tylko post, sięgamy w głębinach do ufności Bogu, do posłuszeństwa, bo tam ono jest najbardziej potrzebne. Tam są źle widziane własne umiejętności, bo demony, upadli synowie, ówcześni synowie Boży, oni są tam właśnie z powodu własnych umiejętności. My jesteśmy świadomi, że będąc w głębinach, poznajemy nienawiść tego świata do Boga i do wszelkiej Jego siły objawionej w tym świecie, i że tylko Synowie Boży są zdolni pokonać szatana, ponieważ oni zstępują w Chrystusie Jezusie, i zostali stworzeni jako potęga Boska do tego właśnie dzieła, aby piękna córka ziemska stała się częścią ich natury, bo ona objawia im tajemnicę Boskiej materii. Oz 1:7: "Domowi jednak Judy okażę swą litość, znajdą ratunek we mnie, w Panu, Bogu swoim. Nie ocalę ich jednak przy pomocy łuku i miecza ani też wojny, koni czy jeźdźców»."
2Kor 1:10: "On to wybawił nas od tak wielkiego niebezpieczeństwa śmierci i będzie wybawiał. Tak, mamy nadzieję w Nim, że nadal będzie nas wybawiał"
Kto doskonale pości, trwa w modlitwie, i kto trwa w modlitwie, doskonale pości. Doskonały post przechodzi w modlitwę, a doskonała modlitwa przechodzi w post, czyli serce jest porwane tak głęboko do Boga, że człowiek tak naprawdę pości od spraw tego świata, a cały czas dba o Boga, aby Bóg nim zarządzał, i Bóg to czyni. Bóg jest doskonałą i najlepszą częścią naszego istnienia. Dlaczego ludzie są tak wrodzy tej naturze? - ponieważ w dalszym ciągu rządzi w człowieku szatan, który człowieka traktuje jako swoją trzodę, która przez wrogość Bogu, wrogość Chrystusowi, utrzymuje nieustannie strumienie zła kierowane do bestii, która się nieustannie żywi niecnością. Ale macie władzę i siłę się z tego wydostać, nie jest to trudne, to jest o wiele łatwiejsze niż wszystko inne, bo trzeba tylko uwierzyć Chrystusowi. A wtedy, kiedy wierzymy Chrystusowi, ożywiają się nasze problemy, których nie znaliśmy; mówi św. Paweł: gdy byłem grzesznikiem, nie znałem grzechu, ale gdy zacząłem żyć w Prawie Bożym, grzech się objawił i zaczął mnie nękać, ożywiłem grzech, aby go zniszczyć. Gdy nie żyłem w prawdzie Bożej, byłem grzesznikiem, nie znałem Chrystusa, to grzech siedział cicho, bo było mu dobrze, że jest jak jest; ale kiedy ja zacząłem się grzechowi sprzeciwiać, on stał się moim wrogiem, i zaczął mnie atakować, a w ten sposób się ujawnił, a ja się go wyrzekałem. Czyż nie jest to postawa postu? Czyż nie jest on umocniony w doskonałym stanie serca, aby świat ciemności nie mógł go zniszczyć? Czy on nie ucieka się do słabości, do postu, do chwały Chrystusowej? Czy nie ucieka się w objęcia Tego, który go ocala? J 6:37-38: "Wszystko, co Mi daje Ojciec, do Mnie przyjdzie, a tego, który do Mnie przychodzi, precz nie odrzucę, ponieważ z nieba zstąpiłem nie po to, aby pełnić swoją wolę, ale wolę Tego, który Mnie posłał."
2Kor 1:12: "Chlubą bowiem jest dla nas świadectwo naszego sumienia, bo w prostocie serca i szczerości wobec Boga, a nie według mądrości doczesnej, lecz według łaski Bożej postępowaliśmy na świecie, szczególnie względem was."
To, że człowiek jest Synem Bożym - dzieło o nim świadczy, a nie to, że tak myśli i tak mówi. Synowie Boży wypełniają wolę Pańską. Ale czy jesteście w stanie wypełnić ich dzieło? - czyli sprzeciwić się dzisiejszemu światu, który chce zatrzymać wszystkich ludzi, jako karmę dla demonów. To nie jest to, co wiemy, ale to jest to, co musi w tej chwili stać się rzeczywistą naszą pracą, rzeczywistym umocnieniem, musi to być post, czyli serce nieustannie oddane Bogu, aby nie należało ono do ciemności, która udaje że wierzy, ale żeby było oddane w pełni Chrystusowi Panu. Ludzie, którzy nie żyją Bogiem, którzy nie są Synami Bożymi, oni żyją zewnętrznie, i są wewnętrzną ciemnością, ponieważ jak to powiedział Jezus Chrystus do uczniów: istnieje światłość w człowieku światłości, on oświetla świat cały, gdy nie istnieje, jest ciemność. Synowie Boży to są właśnie tacy, którzy pokonali siebie, pokonali swoją naturę ziemską, pokonali swoje niedoskonałości, porzucając je, wiedząc że Chrystus ich uśmiercił ze wszystkimi ich problemami, a teraz są nowym człowiekiem i starego już nie ma. Synowie Boży to jest nowy człowiek, staliśmy się nową istotą, nieśmiertelną, a nieśmiertelność nowego człowieka oznacza, że nasza świadomość całkowicie przenosi się do duchowego pojmowania, rozumienia, życia, i jest to dosłownie cielesny stan Boskiej natury. Jesteśmy nowym stworzeniem, nasza świadomość związana jest całkowicie ze stworzeniem wewnętrznego człowieka - człowiekiem światłości. Ef 2:21-22: "W Nim zespalana cała budowla rośnie na świętą w Panu świątynię, w Nim i wy także wznosicie się we wspólnym budowaniu, by stanowić mieszkanie Boga przez Ducha."
2Kor 1:17: "Czyż więc poczynałem sobie lekkomyślnie, wszystko to zamierzając? Albo układając to, czym postanawiał według ciała w ten sposób, iżby "tak, tak" było u mnie równocześnie "nie, nie"."
Gdy modlimy się werbalnie, to cała nasza natura się modli; gdy się modlimy szczerze i prawdziwie, to w modlitwie trwa jednocześnie nasz umysł, nasz rozum i nasze serce. Kiedy natomiast nie modlimy się już werbalnie, ale nadal modlimy się w sposób doskonały, to jesteśmy wtedy w modlitwie i poście, w naszym sercu jest nieustannie zachowany stan modlitwy, stan doskonałej jedności z Bogiem, a to jest post - zachowanie doskonałego stanu jedności z Bogiem, który był w stanie modlitwy, czyli w stanie zjednoczenia się z duchową naturą człowieka. Musimy odejść od sztampy modlitwy, modlitwa nasza musi wynikać z naszego ducha. I post, czyli stan doskonałej natury serca naszego, które się oddaje nieustannie chwale Bożej. Post oznacza trwanie tak głęboko w posłuszeństwie, w oddaniu Bogu, i beztrosce, że te stany, one w Bogu się uzupełniają. Post jest beztroską o losy tego świata tak jak ten świat tego sobie życzy, ale troską o ten świat z mocy Bożej. Czyli troszczymy się o ten świat z mocy Bożej, ale nie zabiegamy o to czego on chce, żebyśmy się stali tylko wykonawcami jego potrzeb. Duch mocarstwa powietrza odchodzi tylko przez post i modlitwę, dlatego że on może tworzyć religię, on może panować nad ludźmi, on może panować nad ich duchową naturą, tylko nie może panować nad Bogiem którego wybrali. Dlatego Chrystus powiedział do św. Piotra: Skało, na tobie zbuduję Kościół, którego bramy piekielne nie przemogą - ty uwierzyłeś tak głęboko, że twoja natura cielesna stała się też wolna od grzechów, cały jesteś wolny. Pwt 5:32-33: "Przeto starajcie się wypełniać wszystko, co wam nakazał Pan, Bóg wasz: Nie odstępujcie od tego ani na prawo, ani na lewo. [ ] Idźcie dokładnie drogą wyznaczoną wam przez Pana, Boga waszego, byście mogli żyć, by dobrze wam się wiodło i byście długo przebywali w ziemi, którą macie posiąść."
2Kor 1:20: "Albowiem ile tylko obietnic Bożych, wszystkie są "tak" w Nim. Dlatego też przez Niego wypowiada się nasze "Amen" Bogu na chwałę."
Post i modlitwa to jest prawdziwa wiara, to jest prawdziwe oddanie swojego serca Chrystusowi, On rządzi naszym sercem. On jest nieustannie w naszym sercu, i dlatego nasze myśli są doskonałe, bo władcą myśli jest serce, i dlatego przyglądając się myślom, możemy poznać swoje serce. Jeśli serce nasze trwa w doskonałości, to nasze myśli zawsze będą spójne z sercem, i zawsze będą spójne z Bogiem, ponieważ myśli mają swojego Pana i gdy jest on doskonały, to te myśli też są doskonałe. Myśli zawsze żyją dzięki sercu i gdy serce jest prawe, to myśli też są prawe. Ludzie głównie zajmują się myślami, aby myśli swoje naprawić, nie zajmują się sercem; ale muszą się zająć sercem, aby myśli stały się prawe. Oddanie serca swojego Bogu jest tą naturą najistotniejszą. Nie troszczcie się o to co będziecie jeść, co będziecie pić, w co będziecie się ubierać, wierzcie w Boga z całej siły, a On wie czego potrzebujecie i wam to da - to jest właśnie tajemnica postu, czyli w tym momencie kiedy my oddajemy się Bogu, to musimy pamiętać o tym, że Bóg wie czego potrzebujemy, i nam to da. Więc ty się nie troszcz o to, co będziesz miał, tylko troszcz się o Boga, czyli trwaj w poście i modlitwie, czyli aby twój wewnętrzny człowiek żył. Mając świadomość tego, że to nie jest coś do czego zdążamy, tylko to czym jesteśmy i kim jesteśmy, to jest to stan teraźniejszy, że musimy z całej mocy dbać o czystość naszego serca, o oddanie Bogu. Nasze serce nie może być zajęte sprawami tego świata, ale nasze serce musi być zajęte sprawami Nieba, a Bóg zajmie się sprawami tego świata we właściwy sposób, i zawsze będziemy mieli to, co jest właściwe. A jeśli to nam nie pasuje, to znaczy, że rządzi szatan, który ma już na oku jakieś sobie sprawy, a my jesteśmy tylko po to, aby mu to sprawić; dać mu to, żeby to się zdarzyło, bo on sam nie może tego sobie mieć, on potrzebuje człowieka, żeby mu to sprawił, sprawił mu jakąś rzecz, którą on sobie pragnie. 1 P 1:13-14: "Dlatego przepasawszy biodra waszego umysłu, [bądźcie] trzeźwi, miejcie doskonałą nadzieję na łaskę, która wam przypadnie przy objawieniu Jezusa Chrystusa. [Bądźcie] jak posłuszne dzieci. Nie stosujcie się do waszych dawniejszych żądz, gdy byliście nieświadomi,"
2Kor 1:24: "Nie żeby okazać nasze władztwo nad wiarą wasza, bo przecież jesteśmy współtwórcami radości waszej; wiarą bowiem stoicie."
Sięgamy do tajemnicy prawdziwej natury winnicy i postu. To jest właśnie ta tajemnica, że dusza jest świadoma miłości Chrystusowej i w Jego oczach dostrzega swoją doskonałość. My musimy w Chrystusie dostrzec naszą doskonałość, bo On nas odkupił, On nas uwolnił, darem dla nas jest wolność, czyli bezgrzeszność, czyli niewinność, i darem jest świętość, i ona właśnie mówi: w Jego oczach jestem doskonała, teraz muszę Mu uwierzyć, muszę uwierzyć że On darzy mnie miłością, że jestem tą którą wybrał, tą którą umiłował, kocha, i którą zabiera do swojego życia - to jest dusza. Dusza jest stworzona przez Boga, jest to istota Boskiego pochodzenia, Boskiej natury. I dlatego maszyna nie będzie miała nigdy duszy, bo Bóg nie stwarza w maszynie duszy, bo duszę ma tylko żywa istota, która jest zdolna także cieleśnie do przemiany Boskiej. A maszyna nie jest zdolna do przemiany cielesnej, aby być Synem Bożym. Nie jest to możliwe. Ludzie chcą władzy, chcą mocy, chcą potęgi, chcą cielesnego władania nad Niebem i chcą cielesnego władania nad innymi ludźmi, chcą być nieśmiertelnymi już teraz, budują egzoszkielety, wkładają sobie do mózgu różnego rodzaju układy scalone i niedługo przeszczepią umysł do układu scalonego i będą mówili że żyją, i będą czekali na to kiedy roboty będą miały duszę. To się nigdy nie stanie, bo duszy się nie hoduje, aby ona przez mądrość się wyhodowała. Gdy zstępujemy do głębin, to w głębinach te sprawy, one nie są tylko sprawami, o których Duch Święty nas poinformował, dał nam, objawił, ale w tej chwili jesteśmy skonfrontowani z tą nienawiścią, z tą siłą ciemności, z tą wrogością straszną Bogu, gdzie duch mocarstwa powietrza, jest główną siłą dzisiejszego świata, główną siłą dającą władzę dzisiejszym religiom. To jest prawdziwa faktyczna sytuacja w głębinach. Jesteście w prawdziwej pracy, w prawdziwej wiedzy, w prawdziwej sile, i w prawdziwym zderzeniu się ze światem ciemności, tam są siły ogromnie potężne, ale wy jako Synowie Boży jesteście jeszcze potężniejsi. Dlatego jesteśmy Synami Bożymi, ponieważ uwierzyliśmy Jezusowi Chrystusowi, na przekór dzisiejszemu kościołowi, który uparcie trzyma się starego człowieka i chce udowadniać, że Chrystus przyszedł odgrzeszyć starego człowieka, i że właśnie dzisiejszy kościół pomaga Chrystusowi odgrzeszać tego starego człowieka, a to czy jest naprawdę odgrzeszony, okazuje się po śmierci, przez uczynki; co jest nieprawdą w ogóle! Starego człowieka już nie ma! Św. Paweł przedstawia - już nie znajcie więcej Chrystusa Pana ukrzyżowanego, znajcie natomiast Zmartwychwstałego; bo jeśli zmartwychwstaliście z Nim razem, to znacie Zmartwychwstałego, a jeśli jesteście związani z ukrzyżowanym, jesteście cierpiącymi i zdruzgotanymi przez grzech. Bo Jezus Chrystus zdruzgotał tego na Krzyżu, abyście wy byli wolni, jak On jest wolny. 2 Kor 5:16: "Tak więc i my odtąd już nikogo nie znamy według ciała; a jeśli nawet według ciała poznaliśmy Chrystusa, to już więcej nie znamy Go w ten sposób."Rz 7:4: "Tak i wy, bracia moi, dzięki ciału Chrystusa umarliście dla Prawa, by złączyć się z innym - z Tym, który powstał z martwych, byśmy zaczęli przynosić owoc Bogu."
2Kor 4:12: "Tak więc działa w nas śmierć, podczas gdy w was - życie."
Duch Święty objawił nam tajemnicę pięknej córki ziemskiej, która została zdeprawowana w pierwszym świecie, która jest dzisiaj naszą podświadomością, która głównie jest przyczyną upadku wszystkich ludzi, wojen, rozdarcia, rozbicia, wściekłości i nienawiści, różnych zwichrzeń duchowych i różnych herezji. I Bóg nam objawił, że zabił starego człowieka, ponieważ nie był on zdolny do dzieła, ponieważ został przez Adama zniszczony. Jezus Chrystus na Krzyżu uśmiercił starego człowieka, ale nie uśmiercił duszy, duszę naszą w swoje ręce wziął, i umieścił w nowego człowieka stworzonego w Jezusie Chrystusie - dla dobrych czynów, abyśmy je pełnili - i ci którzy uznali życie Chrystusa, zostali ożywieni przez Chrystusa do nowego całkowicie swojego życia. Jezus Chrystus inkarnował się na Ziemi w świat grzeszny, abyśmy my mogli się ze świata grzesznego inkarnować w Świat Święty - w Ciało Święte. Ps 100:3-4: "Wiedzcie, że Pan jest Bogiem: On sam nas stworzył, my Jego własnością, jesteśmy Jego ludem, owcami Jego pastwiska. Wstępujcie w Jego bramy wśród dziękczynienia, wśród hymnów w Jego przedsionki; chwalcie Go i błogosławcie Jego imię!"


Link do nagrania wykładu - 13.10.2023r.
Link do wideo na YouTube - 13.10.2023r.

"Po to właśnie się trudzę walcząc Jego mocą, która potężnie działa we mnie." Kol 1.29

Bóg ujawnił nam niezmiernie głęboko i niezmiernie jasno dokąd zmierzamy, i daje nam udział w tej radości. Chrystus Pan ukazuje nam to już od 8 lat, rozpoczęło to się 13 września 2015r w Kazimierzu nad Wisłą, w Kazimierzu Dolnym, tam ta tajemnica się objawiła, tam się objawiło Osiem Dni Jerozolimy, a 20 listopada 2015 roku ujawniła się tajemnica tego, że jesteśmy wolni od grzechu. Szliśmy tą drogą niewinności, wolności, bezgrzeszności, tylko i wyłącznie na zasadzie wiary, nie mając innych wytycznych, tylko że taka jest wola Boga, abyśmy tak postępowali i tak wierzyli. Teraz wiemy dokąd zmierzamy, wiemy kim jest Bóg, wiemy co nam uczynił, wierzymy Jemu z całej siły, i jesteśmy świadomi całego dzieła Pańskiego, w którym się zanurzamy. Jesteśmy tym nowym stworzeniem, które zostało uczynione, aby przejąć władzę nad Prawem. I nastąpiła sytuacja, że powróciło do nas Prawo Starożytne, Prawo Święte, czyli nakaz Boży, sens życia. Wchodzimy w coraz głębszy stan tajemnicy człowieka, czyli coraz głębiej zaczynamy poznawać, że jesteśmy w naturze pięknej córki ziemskiej, bóstwa na sposób ciała, w żonie Boga, którą Bóg Ojciec stworzył, aby była pierwocinami Boskiej tajemnicy w stworzeniu, aby stała się wzorcem, zaczynem pierwiastka duchowego w materii. Ona tą materię prowadzi do Boga, mówi: moją winnicą jest dać siebie materii, czyli obudzić Boską tajemnicę w materii, bo ona też jest przeznaczona do chwały niebieskiej. To jest naszym życiem. I zaczynamy odczuwać Boską tajemnicę Synostwa Bożego - tu w ciele, i jesteśmy świadomi tej potęgi, i radości i prawdy obecności Boga - tutaj w tym ciele. Zanim to się stało, musieliśmy to dzieło wykonywać będąc z daleka od Pana, tylko przez zaufanie, będąc daleko posłani, będąc głęboko Jemu ufnymi, wykonywać tą pracę w głębinach, mając tylko wsparcie przez wiarę. A gdy Bóg przyszedł, wiara zaowocowała obecnością Boga, i w tym momencie Niebo pochyliło się i staliśmy się umocnieni w tajemnicy Nieba, gdzie świadomość Synów Bożych stała się doświadczana fizycznie, a materia przekształca się w doskonałą Boską tajemnicę, idąc do Boga. Ga 2:16: "A jednak przeświadczeni, że człowiek osiąga usprawiedliwienie nie przez wypełnianie Prawa za pomocą uczynków, lecz jedynie przez wiarę w Jezusa Chrystusa, my właśnie uwierzyliśmy w Chrystusa Jezusa, by osiągnąć usprawiedliwienie z wiary w Chrystusa, a nie przez wypełnianie Prawa za pomocą uczynków, jako że przez wypełnianie Prawa za pomocą uczynków nikt nie osiągnie usprawiedliwienia."
Iz 29:10: "Bo Pan spuścił na was sen twardy, zawiązał wasze oczy ‹wieszczków> i zakrył wasze głowy ‹jasnowidzów>."
Ludzie sami nie mają pojęcia kim są i tego nie szukają, a dzisiejszy kościół wszystko robi, aby ludzie nigdy tego nie poznali. I człowiek udręczony zamiast szukać pomocy u Boga, szuka jej u psychiatry. Dzisiejsze wytyczne kościoła grzeszników, nijak się mają do Ewangelii i Listów, nijak się mają do prawdy, i nijak się mają do dzieła Bożego. Widzimy, że dzisiejszy kościół jest najgorszym i najbardziej wyrachowanym wrogiem Boga, jakikolwiek kiedykolwiek istniał, najbardziej złowieszczym, agresywnym, wściekłym, i przebiegłym wrogiem Boga, który pod pozorem dobra, nieustannie ludzi odwodzi od prawdy, każąc im nieustannie się dręczyć, męczyć, i badać udręczenie Chrystusa przez drogi krzyżowe, a nie pozostawać w Zmartwychwstałym, tajemnicy która ich dotyczy. Bo Zmartwychwstanie jest mocą pokonującą ducha mocarstwa powietrza, a kościół grzeszników chce, aby dotyczyło człowieka cierpienie i udręczenie, a nie Zbawienie. Dlatego nie ukazuje Chrystusa Zmartwychwstałego, który powstał z martwych, jako Tego który jest jedynie Prawdziwy, i który przyszedł przejąć władzę nad Ziemią zdeprawowaną przez upadek Adama i Ewy. Bóg ukazał nam 2 kanon synodu w Kartaginie z 418r, i my mamy świadomość tego, że 1 maja 418r dzisiejszy kościół grzeszników powstał, jako parafowany w ówczesnym czasie na stolicy apostolskiej, przez papieża Zozyma, który nie był chrześcijaninem tylko Żydem. I to do dzisiaj istnieje, powtarzane na innych synodach, a jednocześnie ukazywane jako właściwa postawa człowieka, który nie uznaje wolności danej przez Jezusa Chrystusa, i nie uznaje niewinności, i nie uznaje bezgrzeszności, ale uznaje nieustannie, że Adam, który został przez Jezusa Chrystusa usunięty, w dalszym ciągu jest panem. Czyli dzisiejszy kościół jest świadomym buntownikiem, który zwodzi do buntu wszystkich innych; to są synowie buntu, którzy wyrzekli się Jezusa Chrystusa, i nakazali czcić ponownie Adama, nakazali grzech pierworodny uznawać, wyrzec się wolności, porzucić dar Boży, porzucić łaskę, przyjąć Adama, który się skumał z szatanem, szukać grzechu jakoby dla wolności, ale dla karmienia bestii i szatana, i nie wypełnić dzieła Pańskiego zadanego na początku; ponieważ Odkupienie Chrystusa jest po to, aby przywrócić Dzieło Starożytne do wypełnienia, do wykonania. Duch Boży ujawnił nam, że dzisiejszy kościół jest niedobry; zanim wiedzieliśmy o tym. I odchodzili jeden po drugim, i została tylko garstka, która jednak uświadomiła sobie, że jest jednak jakaś podwalina tego wszystkiego. Chrystus ukazał nam wydarzenie w Kartaginie, i o tym że grzechu pierworodnego nie ma, że On złożył ofiarę ze swojego życia i jesteśmy wolnymi, całkowicie wolnymi. On nabył ten świat, do Niego należy i Boskim Prawem nad nim panuje, aby wszystko co istnieje, istniało w prawdzie. Jud 1:4: "Wkradli się bowiem pomiędzy was jacyś ludzie, którzy dawno już są zapisani na to potępienie, bezbożni, którzy łaskę Boga naszego zamieniają na rozpustę, a nawet wypierają się jedynego Władcy i Pana naszego Jezusa Chrystusa."
Iz 29:11: "Każde objawienie jest dla was jakby słowami zapieczętowanej księgi. Daje się ją temu, który umie czytać, mówiąc: «Czytaj ją, prosimy». On zaś odpowiada: «Nie mogę, bo ona jest zapieczętowana»."
Musimy cały czas zanurzać się w poznawaniu prawdziwego wewnętrznego Boskiego człowieka. A nie jest to możliwe bez mocy Chrystusa, który go stworzył, objawił i wydobył. Jezus Chrystus wykonuje dzieło Ojca, a to jest stan teraźniejszy, stan rzeczywisty, stan dotykalny, stan obcowania faktycznego, teraźniejszego, to jest stan prawdziwej miłości z Bogiem: Ja Syn Boży, jestem nieustannie w jedności z Ojcem Moim, przez post i modlitwę, nigdy ten świat Mnie nie interesował jeśli chodzi o jego sprawy, zawsze modliłem się do Boga Ojca, aby dał temu światu Swoje sprawy, i zawsze post Mój był taki, że spożywałem pokarm Mojego Ojca - Ja mam pokarm, o którym wy nie wiecie; nie samym chlebem człowiek żyje, ale każdym Słowem, które od Boga pochodzi - to jest ten post - pokarm żywy. Jezus Chrystus przedstawił nam post i modlitwę jako potężną siłę przeciwko szatanowi w głębinach, bo tam nie wystarczą same dobre intencje i chęci, tam musi być rzeczywisty post i modlitwa - one tam w głębinach sieją postrach, i potęgą mocy Bożej odbudowują prastare zwaliska i zabudowują wyłomy, aby potęga Boża i tam istniała. Post i modlitwa jest to tak głębokie oddanie się, tak głęboka wiara i zaufanie Chrystusowi, że uwolnił nas od grzechów i jesteśmy świętymi, że postępujemy wedle tej potęgi, a to jest Jego moc w nas, my zaczynamy z niej korzystać i ona w nas działa i jest naszą siłą. Nie jest to wiedza, jest to prawdziwa obecność Boga, która działa w nas, jesteśmy wypełnieni chwałą Bożą, i czujemy w sobie potęgę świętości i potęgę niewinności, a żaden zły duch nie może nas atakować, bo my mamy nad nim władzę, ponieważ trwamy w poście i modlitwie, a Chrystus jest z nami. Ha 2:3-4: "Jest to widzenie na czas oznaczony, lecz wypełnienie jego niechybnie nastąpi: a jeśli się opóźnia, ty go oczekuj, bo w krótkim czasie przyjdzie niezawodnie. Oto zginie ten, co jest ducha nieprawego, a sprawiedliwy żyć będzie dzięki swej wierności»."
Iz 29:12: "Albo dają księgę takiemu, który nie umie czytać, mówiąc: «Czytajże to», a on odpowiada: «Nie umiem czytać»."
Cała natura złego postępowania, złych myśli człowieka, i różnych jego problemów w głowie, to są problemy z natury podświadomej, to są problemy pięknej córki ziemskiej, która boryka się z winnicami upadłych aniołów i ona te winnice pilnuje: kazali mi opiekować się swoimi winnicami, bo wiedzieli, że moc we mnie jest, i ja to mogę uczynić, wykorzystują moją moc po to, aby utrzymywać swoją nieudaczność, niecność, i ciemność; a ja własnej winnicy upilnować nie mogę. Człowiek jest niewolnikiem emocji, niewolnikiem pięknej córki ziemskiej, i niewolnikiem jej udręczenia. Ona nam nie będzie pomagać, do momentu, aż my staniemy się pełni, silni i mocni, a wtedy ona stanie za nami. My jako Synowie Boży, jesteśmy posłani przez Boga, żeby pilnować winnic pięknej córki ziemskiej, a jej winnicą jest Prawo Święte, i jej winnicą jest wznosić materię. Ona ma moc, ale ta moc przeszła do upadłych aniołów, tak jak przeszła moc Boża do Adama, który panował nad ludźmi - do czasu aż Chrystus Pan Adama usunął, przez posłuszeństwo Ojcu całkowicie pokonał nieposłuszeństwo Adama. To samo jest z Synami Bożymi - gdy Synowie Boży nie przyjdą, to w dalszym ciągu siła natury podświadomej jest naturą demoniczną, która będzie wykorzystywała świadomość człowieka ku temu, aby czynił rzeczy możliwe niemożliwymi, i żeby gdzieś w głowie człowieka to wyglądało na rzeczywiście niemożliwe. Ten irracjonalny opór nie jest naturą człowieka. Gdy się przyjrzymy oporowi, który stawia umysł ludzki, co do wybaczenia, co do daru, co do naturalnego stanu duchowego, to jest to opór tej natury wewnętrznej pięknej córki ziemskiej, czyli tej bóstwa na sposób ciała, które zostało sprzeniewierzone, gdzie pilnuje winnic nikczemnych, upadłych, nie mogąc tych winnic porzucić, dlatego ponieważ oni są zwycięzcami - do czasu aż przyjdą pełnoprawni Synowie Boży. My mamy świadomość tego, że jesteśmy bezgrzesznymi, i trwając w tym stanie jesteśmy przez Chrystusa Pana umacniani, i daje On nam swoją świętość, ale mimo wszystko wewnątrz staczamy głęboką bitwę z naturą swojej wewnętrznej ciemności, która została dana nam jako praca, nie jako przywara, jako trud, jako ciemność, jako coś co ma nas niszczyć, ale to co my mamy doprowadzić do chwały. Kiedy Synowie Boży przychodzą, są zwycięzcami, i piękna córka ziemska jest z nimi jednością, a winnica, którą ona ma pod opieką, staje się ich winnicą, i oni tą winnicą się opiekują. Syn Boży jest panującym władcą, znosi całkowicie władzę upadłych aniołów, a Prawo Starożytne, Prawo Święte, które zostaje przywrócone do dzieła, zaczyna działać, i ono ma ten proces w sobie, że wszelka materia, która jest wroga Bogu, teraz staje się pod władzą Boga, i przyjmuje nową władzę i nową siłę wzrostu; staje się duchową objawioną tajemnicą, jawną dla człowieka. Rz Ef 5:8-10: "Niegdyś bowiem byliście ciemnością, lecz teraz jesteście światłością w Panu: postępujcie jak dzieci światłości! Owocem bowiem światłości jest wszelka prawość i sprawiedliwość, i prawda. Badajcie, co jest miłe Panu."
Iz 29:13: "Wyrzekł Pan: Ponieważ ten lud zbliża się do Mnie tylko w słowach, i sławi Mnie tylko wargami, podczas gdy serce jego jest z dala ode Mnie; ponieważ cześć jego jest dla Mnie tylko wyuczonym przez ludzi zwyczajem"
Ludzie modlą się w duchu mocarstwa powietrza, modlą się modlitwą Ojcze Nasz, w której jest „nie wódz na pokuszenie”; a to jemu nie przeszkadza w ogóle, że ludzie się modlą modlitwą Ojcze Nasz, jeśli nie prowadzi ich to ku doskonałości Bożej, bo to doskonałość Boża niszczy ducha mocarstwa powietrza, a nie człowiek rozmodlony, który się źle modli. Chrystus ukazał nam post od tego świata, post od grzechu, post od tych modlitw zapalczywych, które nie przynoszą niczego dobrego. Prawdziwa modlitwa musi być tak niezmiernie głęboka, tak głęboko zanurzona w Bogu, tak głęboko zanurzona w ufności, aby nie była taką modlitwą: modlicie się, a nie otrzymujecie, bo źle się modlicie starając się jedynie o zaspokojenie swych żądz - ale musi ostatecznie być postem od żądz, od żądz nienawiści, agresji, wściekłości, próżności i pustki. Bo modlitwa prawdziwa jednoczy nas z Bogiem, jednoczy nas z Chrystusem, jednoczy nas z Duchem Świętym, prawdziwa modlitwa duszę naszą i ducha całego naszego, kieruje ku doskonałości Bożej, aby mieć udział w Nim samym, a On jest jedynym prawdziwym pokarmem naszej duchowej natury. Stajemy się całkowicie zjednoczeni z Duchem Chrystusa, z Jego łaską i z Jego darem, zanurzamy się w naturze świętej tajemnicy, naszego istnienia w Chrystusie Panu, z którym jesteśmy ukryci w Bogu. I wtedy nastąpi prawdziwe odejście od potrzeb tego świata, nie będziecie już pożądać żadnych rzeczy, które są dla ciała, bo Bóg wie jakie są potrzeby tego ciała, i da wam wszystko, co jest potrzebne. Przykazanie miłości mówi: gdy będziesz kochał Boga z całej siły, to nie będzie w tobie zazdrości, agresji, nienawiści, zgorzkniałości i wszelkiej złości, która mogłaby cię zabijać, niszczyć, i niszczyć innych ludzi. I dlatego miłujesz siebie, bo nie masz nic z tych rzeczy, tylko z samego Boga, a On cię nieustannie leczy i kocha. I jesteś Boską istotą, Boską doskonałością, Boską prawdą, i będąc w relacji z bliźnim, kochasz go, nie dlatego, że chcesz, tylko dlatego, że jesteś miłością, nie myślisz o tym: muszę go kochać; tylko kochasz go, bo nie masz nic innego w sobie, tylko prawdziwą miłość. Gdy rozumiemy post i modlitwę jako wyrażenie Prawa Miłości, to prawdziwa modlitwa jest postem od spraw tego świata, a prawdziwy post, czyli porzucenie spraw tego świata z powodu miłości do Boga, jest modlitwą. Rz 5:5: "A nadzieja zawieść nie może, ponieważ miłość Boża rozlana jest w sercach naszych przez Ducha Świętego, który został nam dany."
Iz 29:14: "dlatego właśnie Ja ponowię niezwykłe działanie cudów i dziwów z tym ludem: zginie mądrość jego myślicieli, a rozum jego mędrców zaniknie."
Rzeczy niemożliwe, które w naszej głowie się pojawiają, one dla człowieka są proste, dlatego że Bóg nie żąda od człowieka czegoś, co jest dla człowieka niemożliwe; żąda od człowieka wszystkich tych rzeczy, które są dla człowieka możliwe, i daje nam siłę, aby one w nas się wypełniały. A jeśli człowiek sprzeciwia się Boskiemu nakazowi, uznając to za niemożliwe, to jest to dzieło szatana, który w człowieku wykorzystuje naturę ludzką, wykorzystuje jego umysł, jego rozum, jego sumienie, aby sprzeciwić się nakazowi Bożemu, i w ten sposób walczy. Ale jest przecież post i modlitwa. Św. Paweł im bardziej się umniejsza, tym bardziej mieszka w nim moc Chrystusa, która wypełnia jego słabość, wypełnia jego nicość, Chrystus go wypełnia; nie czyni nic z powodu swojej siły, ale postu - uniżam się, wyrzekam się siły, wyrzekam się mocy, wyrzekam się wszystkich spraw tego świata, a Bóg mnie napełnia mocą, czyli gdy poszczę, modlitwa staje się u mnie strzelista, gdy poszczę od tego świata, od władzy, mocy, potęgi i siły, tym silniej Bóg umacnia mnie swoją mocą, tym silniej modlitwa we mnie się umacnia, a im bardziej się modlę, tym bardziej post staje się silny, mocny i aktywny, tym bardziej jestem w poście od tego świata. Musimy pamiętać, że prawdziwy post i modlitwa jednoczy nas z Synem Bożym, jednoczy nas z Chrystusem, Bogiem Ojcem i Duchem Świętym. Kiedy prosimy przez prawdziwy post i modlitwę, wtedy ustępują u nas wszystkie stany wynikające z władzy ciała, i z władzy też upadłych aniołów, i wszystkich sił ducha mocarstwa powietrza, a pojawia się potężna moc Słowa Żywego, ona sięga poza wszelki cielesny stan człowieka, jest to stan sięgający do samego Nieba, i on dotyka nas z Nieba, jesteśmy częścią Nieba, jesteśmy naturą Nieba. I mówi św. Paweł: gdy żyję w Bogu, to nie znaczy, że opuściłem Ziemię, żyję na tej Ziemi, ale po to, aby chwała Boża się rozszerzyła. 2 Kor 12:10: "Dlatego mam upodobanie w moich słabościach, w obelgach, w niedostatkach, w prześladowaniach, w uciskach z powodu Chrystusa. Albowiem ilekroć niedomagam, tylekroć jestem mocny."
Iz 29:15: "Biada tym, którzy się kryją przed Panem, aby zataić swe zamysły, których czyny osnute są cieniem i którzy mówią: «Kto nas zobaczy i kto nas pozna?»"
Duch mocarstwa powietrza wszystko robi, aby człowieka uczynić dobrym, ale nigdy Boskim, może być najlepszy, ale nie Boski, bo nawet najlepszego można opętać, zmiażdżyć, zniszczyć, ale Boskiego - nie jest to możliwe. On zwiódł Lucyfera i zwiódł upadłych aniołów, którzy nie są jako poszkodowani, tylko ulegli pysze, a dzisiaj stali się zawistni dla świata i dla wszelkiej prawdy, dlatego ponieważ żyją duchem mocarstwa powietrza, który jest zawistny. Duch mocarstwa powietrza jest to sposób postępowania tego świata, dlatego ten świat w swoich wzlotach i upadkach, w swojej doskonałości i lichości, jest zawsze pod wpływem ducha mocarstwa powietrza, i niemożliwym jest, aby go pokonać, w dalszym ciągu stosując się do jego zasad - a jego zasady to są zasady umysłu, zasady rozumienia, zasady logiki i pojmowania. Musimy wyjść poza zasady tego świata, sięgając do nowego poziomu duchowego, poza władzę ducha mocarstwa powietrza, świadomie kierować się ku światłości Bożej, ku Chrystusowi Panu, i tutaj nie siła, ale prawdziwa świadomość i posłuszeństwo. Bo Bóg przychodzi i doświadcza, światłością swoją rozświetla głębiny, a tam w głębinach - duch lubieżności, duch nienawiści, duch agresji, duch własnych spraw i celów. I tutaj przychodzi nam z pomocą ogromnie mocno - post i modlitwa. Prawdziwy post musi być od ducha mocarstwa powietrza, od spraw tego świata, od pewnych powymyślanych nakazów i zakazów, jakoby one były potrzebne człowiekowi do zbawienia; a jednocześnie zanurzeniem się w tym, co najbardziej chcemy, co nam najbardziej przybliża prawdę, co nas najbardziej stwarza, co nas najbardziej unosi, co daje nam życie, co jednoczy nas z Bogiem - post do tego nas prowadzi, i jest tak naprawdę jednoczeniem się z prawdą Bożą. Bóg wzywa każdego człowieka do właściwej postawy: pokaż Mi, czy wykonujesz Moje Prawo Święte, Ja nakazałem tobie uratować piękną córkę ziemską, uratować ją żonę Boga, wydobyć ją z udręczenia, bóstwo na sposób ciała, aby materia także oglądała chwałę Bożą; wszystko uczyniłem, żeby to się stało, i przychodzę, abyś zdał mi sprawę z tego. To piętnowanie nie jest po to, aby ludzi niszczyć, jest po to, aby pokazać prawdę o człowieku - jeśli jest on w światłości, światłość się w nim jeszcze mocniej umocni, ale jeśli jest w ciemności, to ta ciemność stanie się jawna i zacznie go dręczyć; a po to go dręczy, aby mógł wołać do Boga: Panie ratuj! A Bóg przyjdzie i uleczy. Post i modlitwa musi być stanem nieustannym naszym, wiecznie trwającym, nie może być jednorazowym stanem potrzebnym wtedy, kiedy chcemy jakieś sprawy załatwić, bo to jest niemożliwe, ponieważ gdy ktoś pozna raz stan bezgrzeszności, czyli niewinności, pozna stan świętości i pozna Chrystusa Pana, to nigdy się od tego nie odwróci. A jeśli się odwróci, jest powiedziane, że taki człowiek nie ma powrotu. 2 Kor 5:9-10: "Dlatego też staramy się Jemu podobać czy to gdy z Nim, czy gdy z daleka od Niego jesteśmy. Wszyscy bowiem musimy stanąć przed trybunałem Chrystusa, aby każdy otrzymał zapłatę za uczynki dokonane w ciele, złe lub dobre."
Iz 30:1: "Biada synom zbuntowanym! - wyrocznia Pana. Wykonują zamiary, ale nie moje, i wiążą się układami, lecz nie z mego natchnienia, tak że dodają grzech do grzechu."
Powodem tego, że dzisiejszy świat jest w grzechu, jest wynaturzenie grzechu cielesnego i przypisywanie tego grzechu duszy, którą Chrystus odkupił, jako fakt, że Chrystus niczego nie zrobił i że ufać Jemu nie można. To jest jedyny powód właściwie, który został nadęty tak ogromnie, i dlatego grzech w ciele stał się tak rozdmuchany, żeby stał się powodem nie uwierzenia Bogu w to, że jesteśmy niewinni i bezgrzeszni, niewinni i świeci. Ale my uwierzyliśmy. Bo dlaczego mielibyśmy nie uwierzyć? Dlatego że w ciele człowiek widzi grzechy? Post jest stanem tym, że ciało nasze nie otrzymuje tego, co ono by chciało, ale otrzymuje to, co jest jemu potrzebne do wzrostu duchowego - i człowiek światłości, gdy jest wypełniony światłością, wypełnia dzieło Pańskie. Bo kiedy nie jest wypełniony światłością, nie wypełnia swojego dzieła. Ale kiedy jest wypełniony światłością, czyli Synostwem Bożym, wypełnia swoje dzieło. I tylko czekać, aż będzie coraz więcej tych, którzy będą się pytali: a jak, a gdzie, a pokaż, a powiedz, bo tam gdzie my jesteśmy, rozumiemy, że tam nic nie ma, tam jest ciemność. Ludzie nie znają prawdy swojego istnienia, ponieważ myślą że wszystko się kręci wokół uczynków. Ale gdy uświadamiają sobie, że jest to wszystko związane z wykonaniem dzieła Bożego, wtedy mówią: ojejku, uczynki zatrzymują mnie całkowicie, powodują stagnację, a ja nie mogę wykonać dzieła Pańskiego. Bo te uczynki, one usidlają ludzi, one ograniczają, one nie pozwalają człowiekowi zanurzać się w Pańskie dzieło, dlatego że uczynki stały się głównym sensem i celem człowieka. A gdzie jest wypełnianie dzieła Pańskiego? I wtedy, kiedy wypełniają dzieło Pańskie, czyli ratowanie pięknej córki ziemskiej, porzucają uczynki i stosują post, nie jako uczynek tylko jako porzucenie zasad tego świata na rzecz zasad Nieba, czyli post który staje się pełnoprawną modlitwą, a pełna modlitwa jednoczy nas z Chrystusem, oddziela nas od spraw tego świata jako potrzeby li tylko ciała; i nie żyjemy już potrzebami tego świata dla ciała, ale potrzebami Nieba dla ciała. Czyli ciału ukazujemy nową naturę istnienia. Ta nowa natura istnienia w tym ciele, która jest, to nie jest dla ciała śmiertelna, ale jest dla ciała nową naturą, umiera natomiast stara zasada, a nie ciało właściwie poznane. Iz 54:13-14: "Wszyscy twoi synowie będą uczniami Pana, wielka będzie szczęśliwość twych dzieci. Będziesz mocno osadzona na sprawiedliwości. Daleka bądź od trwogi, bo nie masz się czego obawiać, i od przestrachu, bo nie ma on przystępu do ciebie."
Iz 29:18: "W ów dzień głusi usłyszą słowa księgi, a oczy niewidomych, wolne od mroku i od ciemności, będą widzieć."
Chrystus Pan przyszedł na Ziemię, aby przejąć władzę nad Ziemią, i to się też dzieje w głębinach. W głębinach post i modlitwa powoduje niemożliwym, aby duchy świata podziemnego, demony wpływały na nas, jest to dla nich niemożliwe, ponieważ jesteśmy w mocy Boga poza światem ciemności, jesteśmy w centralnej części pięknej córki ziemskiej, gdzie Bóg nieustannie jest żywy i prawdziwy, a demony nie mają dostępu. Potrzebny jest człowiek, aby mógł aktywizować tą część wewnętrzną, bo to on jest połączony z tą częścią. Dla człowieka łatwo jest sięgnąć do Niebios, dla szatana jest to niemożliwe, i dlatego szatan wszystko robi, aby człowiek myślał jak szatan i żeby pewne rzeczy dla człowieka były niemożliwe - żeby tak myślał; ale one są możliwe. I dlatego to człowiek podejmuje ostateczną decyzję o swoim wzroście czy upadku. Rdz 49:10: "Nie zostanie odjęte berło od Judy ani laska pasterska spośród kolan jego, aż przyjdzie ten, do którego ono należy, i zdobędzie posłuch u narodów!"Iz 49:10: "Nie będą już łaknąć ni pragnąć, i nie porazi ich wiatr upalny ni słońce, bo ich poprowadzi Ten, co się lituje nad nimi, i zaprowadzi ich do tryskających zdrojów."


Link do nagrania wykładu - 07.10.2023r.
Link do wideo na YouTube - 07.10.2023r.

"Błogosławieni czystego serca, albowiem oni Boga oglądać będą." Mt 5.8

Ludzie na świecie raczej nie lubią postu i modlitwy, wolą moc, władzę, potęgę, być superbohaterem, mieć we władzy wszystko, i nie podlegać nikomu. A post i modlitwa mówi o tym, że podlegamy władzy Bożej; ale nie chodzi o to, że podlegamy władzy Bożej, ale że wiemy kim jesteśmy, i wracamy do domu - do jedności z Ojcem. Prawdziwym życiem człowieka jest bóstwo na sposób ciała, to ono jest prawdziwym człowiekiem stworzonym przez Boga, na planie ziemskim, jako doskonała natura Boskiej tajemnicy w materii. Jest on prawdziwą naturą mocy i prawdy, ta materialna natura, ona nie dorastała, ona została stworzona od razu jako doskonałość, dla dzieła doskonałości wszelkiego istnienia. Mówię o pięknej córce ziemskiej jako materii doskonałej, jako centrum materii wszelkiej, która jeszcze się nie ujawniła na zewnątrz; a duch mocarstwa powietrza był tym, który panuje nad całą tą materią nieświadomą swojego istnienia. Bóg stworzył ją prawdziwą królową tej materii, prawdziwą moc, prawdziwą światłość tej materii. Zdetronizował ducha mocarstwa powietrza, ponieważ nad tą materią nie może panować dwóch królów, którzy mają całkowicie inne potrzeby - duch mocarstwa powietrza ma potrzeby, aby nic nie stało się duchowe, a wręcz żeby Niebo także upadło; a Bóg wszystko czyni, aby prawdziwa natura Boska, która jest w pięknej córce ziemskiej, czyli w bóstwie na sposób ciała, aby całkowicie wyraziła potęgę chwały Bożej i panowania w tej całej materii, aby materia osiągnęła także stan doskonałości. Hi 12:9-10: "Któż by z nich tego nie wiedział, że ręka Pana uczyniła wszystko: w Jego ręku - tchnienie życia i dusza każdego człowieka."
Ps 24:4: "Człowiek o rękach nieskalanych i o czystym sercu, który nie skłonił swej duszy ku marnościom i nie przysięgał fałszywie."
Chrystus ukazuje nam, dla każdego człowieka dostępną możliwość zjednoczenia się z Bogiem. Daje nam tą całkowitą świadomość i tą możliwość. Budzi człowieka do życia wewnętrznego mówiąc: nie musisz być superbohaterem, nie musisz mieć supermocy, nie musisz mieć całej wiedzy świata, nie musisz wszystkiego rozumieć, wystarczy, że będziesz wierzył. Wiara to jest kierunek, wiara to jest jedność, wiara to jest scalenie, wiara to jest oddanie, wiara to jest zespolenie z Bogiem, wiara to jest, gdy Duch Boży w was mieszka i On w was działa. Chrystus ujawnia nam tą największą prostotę Boskiej tajemnicy, największą prostotę zjednoczenia się z Bogiem, największą prostotę wejścia do Królestwa Niebieskiego, i mówi: uwierzcie we Mnie, bo gdy uwierzycie we Mnie, to przeszliście ze śmierci do życia. Spożywanie Chrystusa jest postem od pokarmu tego świata. Człowiek przez grzech spożywa zmysłowość tego świata, i przez naturę cielesną, a spożywanie zmysłowych pragnień, zmysłowej natury tego fizycznego ciała, czyni człowieka wewnętrznego bezsilnym i niezdolnym do porzucenia grzechu; i jest człowiek niezdolny do spożywania pokarmu, którym jest Chrystus. Chrystus mówi: Ja jestem Ciałem żywym, kto Mnie spożywa, śmierci nie zazna, będzie żył na wieki. Post jest porzuceniem wszystkich tych wartości, które są traktowane jako nadrzędne nad Bogiem. A wtedy uświadamiamy sobie, że jesteśmy zdolni, i możemy wybrać Chrystusa, możemy wybrać Jego życie, i możemy wybrać ten pokarm; i stajemy się świadomi wewnętrznego życia człowieka światłości, czyli Synów Bożych, którzy wyrwali się spod wpływu zmysłowych wpływów tego świata. Ga 5:24-25: "A ci, którzy należą do Chrystusa Jezusa, ukrzyżowali ciało swoje z jego namiętnościami i pożądaniami. Mając życie od Ducha, do Ducha się też stosujmy."
Ps 24:5: "Taki otrzyma błogosławieństwo od Pana i zapłatę od Boga, Zbawiciela swego."
Prawdziwym naszym sensem jest ona, wewnętrzna istota Boska, piękna córka ziemska; ona jest całą tajemnicą, całą Boską naturą, która wydobywana jest przez Synów Bożych. Ona teraz powraca do chwały. Jesteś Synu Boży w głębinach pięknej córki ziemskiej, tam w niej jesteś głęboko zanurzony, ponieważ taka jest wola Boga, bo takie jest Prawo Święte i Prawo Starożytne. I tam post i modlitwa, jest twoją naturą ratującą ją, a właściwie ciebie, bo ty i ona to jedno. Jej emocje są twoim kłopotem; a twoja miłość jest jej ratunkiem, przez głęboką miłość do Chrystusa i zachowanie czystości modlitwy i postu. Nie ulegaj pragnieniom świata, który chce ciebie wciągnąć w swoje uzależnienie, a później pożreć i porzucić, i wypluć szczątki. Post wewnętrzny i modlitwa, ona czyni to, że jesteśmy z dala od zgiełku tego świata, od nienawiści tego świata, od agresji tego świata, od ducha mocarstwa powietrza, który wznieca nieustannie zamęt, nienawiść, dzieli, rozdziera, niszczy i zabija. Naszym postem jest porzucenie pragnień tego świata, a wypełnienie się pragnieniami Nieba i pragnieniami Boga; trzeba coś pozostawić, od czegoś trzeba odejść, ale druga strona postu mówi o jednoczeniu, modlitwa jest potrzebna do tego, aby zjednoczyć się Bogiem i zwracać się do Boga w tej prawdzie i tajemnicy. Kiedy zaczniemy odczuwać moc tajemnicy postu i modlitwy, zaprowadzaną w głębinach bóstwa na sposób ciała - spowoduje to, że bóstwo na sposób ciała, nasza podświadomość, nasza natura wewnętrzna, zacznie coraz bardziej być świadoma Boga, życia, pragnienia istnienia całkowicie z Nim, i to pragnienie zacznie przenikać całą naszą naturę, która doznaje wtedy całkowicie nowego świata, nowego życia, nowej obecności, która to obecność, moc, i tajemnica, tam w nas otwierana, jest bardzo niebezpieczna dla szatana, dla ducha mocarstwa powietrza, bo on stamtąd rządzi, i tam właśnie post i modlitwa kończy jego rządy. Ap 15:2: "I ujrzałem jakby morze szklane, pomieszane z ogniem, i tych, co zwyciężają Bestię i obraz jej, i liczbę jej imienia, stojących nad morzem szklanym, mających harfy Boże."
Ps 24:7: "Bramy, podnieście swe szczyty i unieście się, prastare podwoje, aby mógł wkroczyć Król chwały."
Jesteśmy zdolni do dobra. Post, o którym mówi Jezus Chrystus, ukazuje nam tą zdolność do dobra, a modlitwa - że Bóg jest tym, który nas oczekuje, oczekuje naszego powrotu, że mamy dokąd iść, w tej chwili jesteśmy pielgrzymami z dala od Ojca, ale mamy dokąd wracać, postępujmy wedle wiary, a nie wedle widzenia. Duch mocarstwa powietrza nienawidzi tego dobra, on lubi swoje dobro; jego dobro to jest to dobro, którym skaził Ewę i skaża ludzi nieustannie, że jakoby uczynki są lepsze od wiary i one się podobają Bogu, nie wiara. Ale jest odwrotnie - przez uczynki nie zmierzamy ku Bogu, to uczynki wiary są mile widziane Bogu, a nie uczynki zamiast wiary. Jezus Chrystus mówi: Kochajcie Mnie! - bardziej niż matkę, bardziej niż ojca, bardziej niż braci swoich i siostry, bardziej niż siebie, a Ja zamieszkam w waszych sercach i będę was kochał bardziej niż wy sami, i będę kochał bardziej wasze siostry i braci niż wy sami, i będę kochał bardziej waszego ojca i matkę niż wy sami, bo Ja jestem Miłością. Miłujcie się, jak Ja was umiłowałem. Idźcie i czyńcie to, co Ja dla was uczyniłem - uczynki wiary. Jk 2:26: "Tak jak ciało bez ducha jest martwe, tak też jest martwa wiara bez uczynków."
Łk 6:20: "A On podniósł oczy na swoich uczniów i mówił: Błogosławieni jesteście wy, ubodzy, albowiem do was należy królestwo Boże."
Poście od wszystkich spraw, którymi was częstuje duch mocarstwa powietrza, i powiedzcie: mam inne jedzenie, mam inny pokarm, a tym pokarmem jest pełnić wolę Bożą. Szukamy i znajdujemy dobro, prawdziwe Boskie dobro, bo ten post i ta modlitwa, o których mówi Jezus Chrystus, powoduje jednoczenie nas ze Słowem Żywym, które jest przeciwieństwem ducha mocarstwa powietrza, jest mocą, która miażdży mu głowę; walka z nim nie ma takiej mocy jak post. Zaczynamy dostrzegać w sobie dwa stany życiowe - jeden jest zewnętrzny cielesny, a drugi jest wewnętrzny duchowy, który spożywa posłuszeństwo, spożywa życie Chrystusa. I zdajemy sobie sprawę coraz wiekszą, że przebudził się w nas wewnętrzny człowiek, który zaczyna prosić o jedzenie, wołać o jedzenie: nakarm mnie, chcę jeść. I my musimy mieć inny pokarm, a tym pokarmem, mówi Jezus Chrystus: Ja jestem pokarmem na życie wieczne. Wyzwala się w człowieku pragnienie poszukiwania Chrystusa, Boga Ojca i Ducha Świętego, a wtedy odczuwa się, że rzeczywiście wewnętrzny człowiek zaczyna zdobywać coraz wiekszą siłę. Iz 41:10: "Nie lękaj się, bo Ja jestem z tobą; nie trwóż się, bom Ja twoim Bogiem. Umacniam cię, jeszcze i wspomagam, podtrzymuję cię moją prawicą sprawiedliwą."
Łk 6:27: "Lecz powiadam wam, którzy słuchacie: Miłujcie waszych nieprzyjaciół; dobrze czyńcie tym, którzy was nienawidzą"
Ludzi w tym świecie nie interesuje za bardzo sprawa wewnętrznego życia, a raczej wypełniania tego, co ciało chce. Ale my zdajemy sobie sprawę, że oni także tego potrzebują, tylko jeszcze sobie z tego sprawy nie zdają. Dlatego piętnowanie przybliża ich do tych potrzeb, piętnowanie kieruje ich prosto do postu i modlitwy, bo post ratuje ich przed tym, co piętnowanie ukazuje jako władzę tego ducha, który wyrzucany jest tylko przez post i modlitwę. Wszystko jest blisko, tuż, jest tutaj w naszych rękach, wewnątrz nas, i Chrystus jest dla tych, którzy poznają w sobie wewnętrzne życie, którzy uwierzyli Jemu, że uczynił ich bezgrzesznymi i uczynił ich świętymi. Więc co takiego człowiekowi przeszkadza w tym, żeby uwierzył, że jest bezgrzeszny i święty? To jest dzisiejszy kościół i ludzie, którzy to robią. To są ludzie, którzy traktują swoją wiarę jako pewien element posiadania, czyli posiadają coś lepszego, są bardziej bogaci w jakimś posiadaniu, a nie jest to przynależność do Nieba. Duch mocarstwa powietrza zobojętnia ich na te słowa, i na tą tajemnicę, i na tą prawdę, aby oni się nie zanurzyli w tej tajemnicy, czyni ich obojętnych jeśli chodzi o prawdziwą naturę tej mocy w ich wnętrzu, oni tego mogą posłuchać, oni mogą to w jakiś sposób przeanalizować, oni mogą to zachować w pamięci, ale nie stosować, bo ta tajemnica żywa, ona niszczy ducha mocarstwa powietrza. Jeszcze kilka lat temu, właściwie nie było wiadomo co to jest ten duch mocarstwa powietrza. Dzisiaj nie tylko to wiemy, ale także Chrystus nam objawił tą świadomość Boskiej mocy, która jest tak blisko nas - post i modlitwę - a to jest moc, która pokonuje ducha mocarstwa powietrza, która go całkowicie czyni bezbronnym, całkowicie go wyrzuca, i miażdży mu głowę. Mt 7:21: "Nie każdy, który Mi mówi: "Panie, Panie!", wejdzie do królestwa niebieskiego, lecz ten, kto spełnia wolę mojego Ojca, który jest w niebie."
Łk 6:28: "błogosławcie tym, którzy was przeklinają, i módlcie się za tych, którzy was oczerniają."
Zradza się w nas coraz bardziej świadomość człowieka światłości, świadomość Synów Bożych. Synowie Boży to są ci, którzy uwierzyli Jezusowi Chrystusowi, Synowi Bożemu, w Jego czystość, czystość intencji, w Jego dzieło, w Jego okup dla naszej wolności. On objawił nam tajemnicę, że jesteśmy wolni od grzechu, że jesteśmy święci, i że to nie jest nasza zasługa; On uczynił nas wolnymi. A dzisiejszy świat robi wszystko, aby człowiek czasem w to nie uwierzył; że to są jakoby bzdury, żeby ktoś kogoś uwolnił od grzechu, bo człowiek musi sam to zrobić, jeśli sam nie zrobi, to będzie grzesznikiem. Ale Chrystus tak nie mówi. Ludzie z kościoła grzeszników, oni są pod wpływem ducha mocarstwa powietrza, i oni mają wszystkie sposoby na to jak się zbawić, tylko jakoś to im nie wychodzi, i ciągle jest daleko, i dopiero na sądzie ostatecznym, kiedy już wszystko przeminie, ma się okazać czy to było dobre. Dlaczego tak się dzieje? - bo ludzie, którzy nie są umocnieni w Duchu Bożym tak silnie i mocno jak powinni, to wtedy następuje sytuacja, że duch mocarstwa powietrza może ich otumanić, a oni tego nie będą wiedzieć. Mówię o poście i modlitwie, mówię o prostocie, mówię o tej tajemnicy, mówię o tej banalnej prawdzie, i o tym wszystkim, co człowiek ma w sobie, że w każdej sekundzie człowiek może zmienić swoje życie - a on jednak nie podejmuje tej decyzji, pozostaje w tym stanie, w jakim jest, woli zostać słuchaczem, nie chce wprowadzić w czyn tego co usłyszał, i zaraz jak odejdzie zapomni o tym wszystkim co usłyszał, i będzie sobie żył tym życiem, którym żył. Człowiek otrzymuje całą możliwość i całą tajemnicę pokonania ducha mocarstwa powietrza, jednak nie dokonuje tego wyboru. Dlaczego dzisiaj ludzie nie chcą tej decyzji podjąć w sobie? Ponieważ są jak bogaty młodzieniec - zmysłowy stan ich istnienia, to jest ich tożsamość, ich osobowość, oni wtedy są, oni istnieją, czują, że żyją. Ale gdy są wewnętrznym człowiekiem, przestają to czuć, przestają też czuć chaos tego świata, są w prawdziwej naturze postu duchowego, który całkowicie przenosi ich do świata Boskiego. I jeśli my jesteśmy świadomi tej sytuacji, to Bóg daje nam Siebie i porywa naszego ducha; wtedy cały człowiek jest porwany. Ale żeby był porwany, musi chcieć być porwany, jak Jezus Chrystus mówi: nikt nie przychodzi do Mnie, jeśli go Ojciec nie pociągnie. Jk 4:6-7: "Daje zaś tym większą łaskę: Dlatego mówi: Bóg sprzeciwia się pysznym, pokornym zaś daje łaskę. Bądźcie więc poddani Bogu, przeciwstawiajcie się natomiast diabłu, a ucieknie od was."
2Sm 22:29: "Bo Ty, o Panie, jesteś moim światłem: Pan rozjaśnia moje ciemności."
Te wszystkie sprawy, które się w tej chwili rozszerzają, i które Bóg Ojciec objawia nam o poście, ten post nie jest postem niejedzeniowym, ale postem od spraw ducha mocarstwa powietrza, który chce nieustannie ten świat skażać, i dba jak o swoją trzodę, bo tak traktuje ten świat i naturę cielesną - jako swoją trzodę; i zajmuje się nieustannie dawaniem człowiekowi sensu istnienia w bezsensie, czyli żeby ten cały bezsens istnienia w tym świecie, stał się sensem człowieka, mimo że w dalszym ciągu jest bezsensem. Ale my jesteśmy już wewnętrznym człowiekiem, który widzi w naturze wewnętrznej prawdziwą tajemnicę, którą Bóg dał nam w odpowiedzialność, uczynił nas odpowiedzialnymi za tą naturę wewnętrzną, abyśmy ją wydobyli. Synowie Boży powstali z postu i z modlitwy, porzucili dzisiejsze nakazy świata, a zaczęli tak naprawdę chcieć tylko pokarmu tego, który jest pokarmem żywym. Można by tu powiedzieć jak o młodzieńcu, że Jezus Chrystus proponuje młodzieńcowi post od świata, ale zaprasza go do swojego stołu: sprzedaj wszystko, rozdaj biednym i chodź za Mną - zasiądź do stołu Pańskiego. 1 Kor 7:29-31: "Mówię, bracia, czas jest krótki. Trzeba więc, aby ci, którzy mają żony, tak żyli, jakby byli nieżonaci, a ci, którzy płaczą, tak jakby nie płakali, ci zaś, co się radują, tak jakby się nie radowali; ci, którzy nabywają, jak gdyby nie posiadali; ci, którzy używają tego świata, tak jakby z niego nie korzystali. Przemija bowiem postać tego świata."
2Sm 22:31: "Bóg - Jego droga nieskalana, słowo Pana w ogniu wypróbowane, On tarczą dla wszystkich, którzy doń się chronią."
Odczuwacie tą przemianę, która teraz przychodzi na Ziemię - że jesteście człowiekiem wewnętrznym, że czujecie wewnętrzne życie człowieka światłości, że macie zdolność poszukiwania Boga, że macie zdolność ufania Jemu, a jednocześnie posłuszeństwa Jemu. A to powoduje, że czujecie siłę duchowej obecności, i duchowa obecność samego Boga, powoduje że jesteście coraz mocniejsi, coraz silniejsi, i umocnieni w prawdzie Bożej, i jesteście świadomi jednocześnie swojego cielesnego istnienia, a jednocześnie swojego życia wewnętrznego, które możecie rozwijać, już w tej chwili, już w tej sekundzie. 2 Kor 10:3-5: "Chociaż bowiem w ciele pozostajemy, nie prowadzimy walki według ciała, gdyż oręż bojowania naszego nie jest z ciała, lecz posiada moc burzenia, dla Boga twierdz warownych. Udaremniamy ukryte knowania i wszelką wyniosłość przeciwną poznaniu Boga i wszelki umysł poddajemy w posłuszeństwo Chrystusowi"


Link do nagrania wykładu - 03.10.2023r.
Link do wideo na YouTube - 03.10.2023r.

"Wystarczy ci mojej łaski. Moc bowiem w słabości się doskonali" 2Kor 12.9

Bóg przychodzi i mocą potęgi Bożej dotyka tajemnicy wewnętrznej człowieka, obnaża go, ukazując rzeczywistość, która jest w nim ukryta. Bóg wydobywa światło z nas i obnaża ciemność. Człowiek oddając się całkowicie i wierząc Bogu, z radością przyjmuje to piętnowanie, które go spotyka, bo ono go w żaden sposób nie niszczy, ono niszczy to, co niszczyło człowieka. Bóg tych, którzy są w prawdziwej wierze, pociąga do siebie, a tych którzy nie są w prawdziwej wierze, obnaża i ukazuje im prawdziwą wrogość Bogu. Bo ten świat oparł wszystkie swoje umiejętności i zdolności o uczynki, a to się Bogu podobać nie może. Bogu podoba się wiara. Uczynki muszą być w wyniku wiary, nie mogą być zamiast wiary; bo jeśli są to uczynki zamiast wiary, to tylko znajduje człowiek jakieś poczetne miejsce wśród ludzi, ale nie wśród Boga, bo ludziom się uczynki podobają, Bogu natomiast nie. Bóg cieszy się kiedy przyjmujemy Jego Ducha, jesteśmy w jedności z Jego Duchem, a Jego Duch w nas mieszka; a nie gdy jesteśmy złego ducha, i uczynkami chcemy udawać, że jesteśmy dobrymi. Wiara jest porzuceniem wartości tego świata i przyjęciem wartości Boskich, gdzie porzucenie wartości tego świata jest rodzajem postu, a modlitwa jest to zabieganie o chwałę niebieską. Duch Boży ukazuje nam tajemnicę postu i modlitwy, jako główną naturę mocy i siły człowieka wewnętrznego, wyrzucającą wszystkie złe duchy z tego świata, ponieważ te złe duchy, one ludzi chcą gromadzić ku wierze przez uczynki, a nie przez wiarę ku uczynkom wiary. Ta tajemnica o poście i modlitwie, ma całkowicie inny wymiar - wymiar niesubstancjonalny, wymiar mistyczny, wymiar całkowicie duchowy, wymiar obcowania z Bogiem. Post jako obcowanie w Bogu i modlitwa jako życie Jego Życiem, one są największą siłą, potęgą i mocą, która sprzeciwia się duchowi mocarstwa powietrza, który myśli, że nie ma nic na tym świecie, co by mogło go pokonać. Ale pokonują go post i modlitwa, które zostały tak bardzo sprzeniewierzone i niedocenione w tym świecie. Post został skierowany tylko do niejedzenia jakiś tam rzeczy, a modlitwa jako gadulstwo, a nie świadomość prawdziwej jedności z Bogiem, gdzie Ducha Jego mamy, a Jego Duch w nas jest Modlitwą, która jest tą potężną siłą i mocą duchową, mocą prawdy. Mt 6:17-18: "Ty zaś, gdy pościsz, namaść sobie głowę i umyj twarz, aby nie ludziom pokazać, że pościsz, ale Ojcu twemu, który jest w ukryciu. A Ojciec twój, który widzi w ukryciu, odda tobie."
2Kor 12:9: "lecz [Pan] mi powiedział: «Wystarczy ci mojej łaski. Moc bowiem w słabości się doskonali». Najchętniej więc będę się chlubił z moich słabości, aby zamieszkała we mnie moc Chrystusa."
Nasze spotkania, one wychodzą poza ludzkie poszukiwania, które nigdy nie dadzą Boskiej tajemnicy; a wchodzą w przestrzeń tajemnicy Boskiego postępowania, gdzie otwiera się pełna jedność z Bogiem. Uczniowie Jezusa Chrystusa pytają się ze zdziwieniem: dlaczego my nie mogliśmy wyrzucić tego złego ducha? Przecież my chodzimy z Tobą, wskrzeszamy, namaszczamy, wyganiamy złe duchy, i wiele innych spraw czynimy, a tego nie mogliśmy zrobić. Myśleliśmy, że jak jesteśmy z Tobą, to Ty nam to wszystko dajesz, i my już wszystko mamy. Dlaczego nie mogliśmy tego zrobić? Chrystus mówi: bo to nie chodzi o moc, tylko chodzi o modlitwę i post. Wtedy oni uświadamiają sobie: Panie, Ty jesteś potęgą i mocą. I Ty jeszcze pościsz i modlisz się? Chrystus mówi: post i modlitwa to Ja, to z tej mocy wychodzą wszystkie te siły panujące nad tym światem, bo Ojciec Niebieski jest ze Mną, a Ja wybieram Go nieustannie. Ten post i ta modlitwa, ma swoją tajemnicę w Chrystusie, to nie jest to, co my rozumiemy, ale to co Chrystus zachowuje, co Chrystus w sobie ma. Ten rodzaj złych duchów jest usuwany tylko przez post i modlitwę - czyli przez to, że nie jesteście ludźmi tego świata, tylko jesteście ludźmi nieba, synami nieba; modlitwa ona was kieruje do nieba, a post jest tym, że nie używacie żadnych sił tego świata, żadnych mocy tego świata, do tego aby ten świat naprawić, aby ten świat poddał się mocy Bożej; bo on się w taki sposób nie podda mocy Bożej, dlatego że w tej postawie nie ma mocy. Jeśli wierzymy Chrystusowi, prawdziwie wierzymy, to On nauczy nas postu i modlitwy. My nie możemy tego znaleźć, ale gdy zaufamy Jemu całkowicie, On nas obdarzy postem i modlitwą, która jest tajemnicą wejścia do całkowicie nowego istnienia - człowieka światłości, który w tym świecie jest przeznaczony, aby i ten świat mógł odnaleźć prawdziwą tajemnicę światłości, czyli jaśniał blaskiem niebieskim, blaskiem nieba, żywego Boga, i Synów Bożych jako tych, którzy są do tego przeznaczeni od zarania dziejów - w Nim bowiem wybrał nas przed założeniem świata. Mt 17:20-21: "On zaś im rzekł: «Z powodu małej wiary waszej. Bo zaprawdę, powiadam wam: Jeśli będziecie mieć wiarę jak ziarnko gorczycy, powiecie tej górze: "Przesuń się stąd tam!", a przesunie się. I nic niemożliwego nie będzie dla was. ‹Ten zaś rodzaj złych duchów wyrzuca się tylko modlitwą i postem>»."
Pwt 3:24: "Panie mój, Boże, Tyś zaczął swojemu słudze objawiać swą moc i rękę potężną. Któryż bóg na niebie lub na ziemi dokonał takich dzieł i czynów potężnych jak Twoje?"
Św. Piotr nam ukazuje: chciałem być pierwszy, ale z powodu tego, że byłem pierwszy, zapomniałem być doskonały; ale gdy upadłem zapragnąłem być doskonały, bo zostało mi objawione że jestem zły, ponieważ z powodu tego że wiedziałem, znalazłem się w kłopotach strasznych, a wtedy kiedy zapragnąłem Chrystusa z całej siły, zacząłem żyć, ponieważ On jest moim pokarmem, On jest moim życiem. Miałem w sobie wewnętrzne życie, już wtedy, nie widziałem go tak bardzo, jak we mnie widział to życie Chrystus. Kiedy tą decyzję podjąłem, nie rozumiejąc że jest niewłaściwa, Chrystus mnie skarcił, zdziwiłem się tej sytuacji, i kiedy przyszło to co na mnie miało przyjść, co Chrystus mi ukazał, wtedy zobaczyłem, że inne mam życie, że jestem życiem, że jestem prawdziwym wewnętrznym człowiekiem. I widzę że ku śmierci mnie ciągnie świat, i wtedy zawołałem: Panie ratuj, ratuj mnie Panie, kocham Ciebie bardzo, ratuj mnie Panie - bo wtedy dojrzałem swoje życie wewnętrzne, które było w zagrożeniu. A On przyszedł i dał mi Siebie, dał mi pokarm prawdziwy, jak powiedział: Ja jestem pokarmem, kto będzie spożywał ten pokarm żyć będzie na wieki. Wtedy św. Piotr ujrzał swoje wewnętrzne życie, które już w nim jest, ale które jest zagrożone, i to w dodatku jego postawą. Ale Chrystus to wszystko ukazał, aby on to życie wewnętrzne mógł zobaczyć, i zapragnął z całej siły prawdziwego Życia, aby uratowało jego życie. J 6:55-57: "Ciało moje jest prawdziwym pokarmem, a Krew moja jest prawdziwym napojem. Kto spożywa moje Ciało i Krew moją pije, trwa we Mnie, a Ja w nim. Jak Mnie posłał żyjący Ojciec, a Ja żyję przez Ojca, tak i ten, kto Mnie spożywa, będzie żył przeze Mnie."
2Kor 12:10: "Dlatego mam upodobanie w moich słabościach, w obelgach, w niedostatkach, w prześladowaniach, w uciskach z powodu Chrystusa. Albowiem ilekroć niedomagam, tylekroć jestem mocny."
Jezus Chrystus mówi do uczniów tajemnicze dla nich słowa, bo to jest dla nich nauka bardzo głęboka: ten duch zły odchodzi tylko przez post i modlitwę - to była dla nich nauka o tym, czego jeszcze nie mają. I mogą się pytać: ale jak możemy to mieć? Myśleliśmy, że już wszystko mamy. To szatan wytworzył wyobrażoną osobowość człowieka jako osobowość normalnego funkcjonowania; buduje człowiekowi przestrzeń ducha swojego i daje człowiekowi sens, który kompletnie nie jest żadnym sensem. To jest osobowość szatańska, to jest duch, który jest wrogi prawdziwemu postowi i prawdziwej modlitwie. Człowiek dzisiaj funkcjonuje we władzy tego ducha, którego usuwa właśnie modlitwa i post, nie władza, nie moc, i nie siła, ale przyjęcie innego życia i innego pokarmu, dopiero powoduje uśmiercenie tej natury. Ten post to jest pragnienie wewnętrzne, to jest pragnienie pokarmu Boskiego, a porzucenie tego, co karmi złego ducha, czyli wszystkiego tego, co jest tylko złudzeniem dobra. Doszliśmy do miejsca, gdzie uświadamiamy sobie tą sytuację, że jeśli nie powstanie w nas prawdziwa modlitwa i prawdziwy post, to nie będziemy mogli pokonać tych duchów, które nieustannie człowieka przyprawiają o śmierć, przyprawiają o bezsens istnienia, i nie pozwalają człowiekowi stać się istnieniem Boskiej natury, czyli człowiekiem światłości, człowiekiem Synem Bożym. Człowieka światłości poznaje się po tym, że on trwa w poście od tego świata, czyli jest człowiekiem niebiańskim, niebianinem, i nie żyje sprawami tego świata, bo wewnętrzny człowiek żyje światłem, żyje światłością samego Boga. Bóg powiedział: żyjcie we Mnie z całej siły, zdążajcie do Mnie, poszukujcie Mnie, wierzcie Mi, dbajcie o Mnie, a Ja wiem czego potrzebujecie i dam wam to, dam wam te wszystkie rzeczy, które będą wam potrzebne. Więc sami o nie nie zabiegajcie, bo Ja będę wam dawał te, które są wam potrzebne. Mt 6:31-33: "Nie troszczcie się więc zbytnio i nie mówcie: co będziemy jeść? co będziemy pić? czym będziemy się przyodziewać? Bo o to wszystko poganie zabiegają. Przecież Ojciec wasz niebieski wie, że tego wszystkiego potrzebujecie. Starajcie się naprzód o królestwo ‹Boga> i o Jego sprawiedliwość, a to wszystko będzie wam dodane."
Mk 16:14: "W końcu ukazał się samym Jedenastu, gdy siedzieli za stołem, i wyrzucał im brak wiary i upór, że nie wierzyli tym, którzy widzieli Go zmartwychwstałego."
Żaden zły duch nie może się sprzeciwić naszej wewnętrznej czystości Boskiej, czyli postowi i modlitwie. Czystość wewnętrzna to jest czystość myślowa, uczynkowa, czystość wewnętrznego oddania. Ale większość ludzi na tym świecie uważa, że o wiele lepsze są uczynki, bo one od nich tego nie wymagają. Docieramy do przestrzeni natury wewnętrznej, gdzie duch mocarstwa powietrza jest wrogiem Boga, i wrogiem człowieka, i wrogiem życia. Widząc tego ducha, ten duch w sposób ostentacyjny, sprzeciwia oddaniu się Chrystusowi w nas, czyli naszemu zwracaniu się ku Chrystusowi, Bogu Ojcu, Duchowi Świętemu. I najdziwniejszą sytuacją jest to, że cały świat skupiony jest na Modlitwie Pańskiej, która mówi: bądź wola Twoja jako w niebie tak i na ziemi, ale kompletnie tego nie chce, mówi to, ale jest w obsesyjnym oporze, aby wykonać to dzieło - aby święte Imię w nim istniało, aby królestwo Boże w nim zaistniało, aby święta wola w nim niebieska istniała, aby dzieło Pańskie wyzwoliło go od wszelkiego zła i wszystkich kłopotów, nie chce tego przyjąć, żeby drogocenną Krew uświęcać, przyjmować w prawdzie, a jednocześnie wypełniać wolę Bożą. Bo to jest ten zły duch, o którym mówił Jezus Chrystus. A te złe duchy, one powodują tą sytuację, że człowiek jest usidlony jak w sieć demoniczną. Ten zaś rodzaj złych duchów wyrzuca się tylko modlitwą i postem, czyli przez pełną jedność z Bogiem naszego wewnętrznego istnienia, bo ci którzy są zjednoczeni z Bogiem są Synami Bożymi, oni przychodząc tutaj na Ziemię, chcą tej Ziemi dać to czego ta Ziemia prawdziwie chce i potrzebuje, a ludzie nie chcą jej tego dać. J 11:41-42: "Jezus wzniósł oczy do góry i rzekł: «Ojcze, dziękuję Ci, żeś mnie wysłuchał. Ja wiedziałem, że mnie zawsze wysłuchujesz. Ale ze względu na otaczający Mnie lud to powiedziałem, aby uwierzyli, żeś Ty Mnie posłał»."
Łk 24:38: "Lecz On rzekł do nich: Czemu jesteście zmieszani i dlaczego wątpliwości budzą się w waszych sercach?"
Dzisiejsi Synowie Boży konfrontują się z przyjęciem i realizacją dzieła Prawa Świętego, Prawa Starożytnego, które w dalszym ciągu jest Prawem aktywnym, które się musi wypełnić. Ono zostało dane ówczesnym synom Bożym, którzy nie dotrzymali posłuszeństwa Chrystusowi - czyli Słowu Żywemu, i porzucili to Prawo, sprzeciwili się Bogu Ojcu, porzucili swoje święte Boskie mieszkania. Od tego czasu piękna córka ziemska, czyli nasza natura dzisiaj podświadoma, w owym czasie świadoma, stała się zepchnięta do przestrzeni nieświadomego naszego ludzkiego istnienia, a świadomą naturą stała się iluzja, złudzenie, ułuda, i zabieganie o wszystkie te rzeczy, jako sprawy, które są istotne. Ale nie są to sprawy istotne, bo to jest wszystko związane z duchem, którego stworzyli upadli aniołowie, a piękną córkę ziemską, czyli bóstwo na sposób ciała, zatruli tymi potrzebami. I ona musi w tej chwili pościć, my musimy pościć od tych spraw, pościć czyli - nie pożądać ich. Chrystus Pan przedstawia: bądźcie czystego ducha, czyli wewnętrznie poście, bądźcie cały czas świadomi Boskiego pochodzenia, prawdziwej Krwi królewskiej, bądźcie świadomi dzieła Pańskiego i tego co wam uczyniłem, i tego co wam Ojciec czyni, bądźcie świadomi Boskiej tajemnicy, bądźcie świadomi tego, że Bóg ten świat do życia przywołuje, przywraca - to jest waszą najważniejszą naturą. Ef 1:11-12: "W Nim dostąpiliśmy udziału my również, z góry przeznaczeni zamiarem Tego, który dokonuje wszystkiego zgodnie z zamysłem swej woli, po to, byśmy istnieli ku chwale Jego majestatu - my, którzyśmy już przedtem nadzieję złożyli w Chrystusie."
Łk 24:39: "Popatrzcie na moje ręce i nogi: to Ja jestem. Dotknijcie się Mnie i przekonajcie: duch nie ma ciała ani kości, jak widzicie, że Ja mam."
Przechodzimy do takiego stanu wewnętrznego, gdzie zabiegania przez umiejętność - o wiarę, o modlitwę, o post, i o inne sprawy, nie przynoszą już niczego właściwego. Ponieważ jesteśmy w tej chwili coraz bardziej porywani ku obecności żywego Boga w nas, przez świadomość istnienia w nas Syna Bożego - Chrystusa, ale i Synów Bożych, którzy są stworzeni w Nim. To co w tej chwili Chrystus Pan nam ukazuje, jest stanem gdzie albo człowiek porzuci i przejdzie, albo nie porzuci i zostanie obnażony. Bo czy my jesteśmy tą istotą, która sama sobie ustala warunki życia w Bogu, i sama ustala co i jaki post tu jest potrzebny i jaka modlitwa? Post to wstrzemięźliwość, ale nie jako odejście od jedzenia, ale odejście od własnego widzenia, kształtu, rozumienia i pojmowania pewnych spraw, a skierowanie się ku Boskiej naturze. Człowiek tą rzeczywistość w pewnym stopniu zna, ale nie chce w żaden sposób jej zweryfikować; i ostatecznie woli uczynki, bo one nie szkodzą złemu duchowi. Ten zły duch, ten stan, jak się spogląda na tą sytuację, to jest taki bardzo dziwny, bo on wygląda jednocześnie na dobrego, a jednocześnie na złego - ale nie ma tam tak naprawdę dobra. Gdy zwracamy się do Chrystusa, Boga Ojca, Ducha Świętego, on oporem staje i mówi: nie! Ale gdy serca nie kierujemy do Boga, tylko ku uczynkom, ku sprawom umiejętności, zdolności, on chętnie pomaga, jest taki uczynny i dobry - czyli ten sam, który zwiódł Ewę. Dlatego o tym mówię dzisiaj, ponieważ czuję bardzo wyraźnie, że świat stanął w tym miejscu, i w ten sposób konfrontujemy się z duchem mocarstwa powietrza, i z demonami czyli synami Bożymi, którzy ówcześnie wyrzekli się Chrystusa Pana i przyjęli postawę demoniczną; konfrontujemy się z ich pragnieniami, z ich jakoby władzą, mocą i potęgą, konfrontujemy się z duchem mocarstwa powietrza, i odczuwamy jego władzę nad tym światem, która objawia się jako porządek, ale nie Boski. Ostatecznie to jest pseudo-porządek, to jest wrogość Bogu. Dlaczego ludzie wolą ten porządek i ostatecznie śmierć, niż porzucić ten pseudo-porządek, i być nieśmiertelną istotą?
2 Kor 5:6-7: "Tak więc, mając tę ufność, wiemy, że jak długo pozostajemy w ciele, jesteśmy pielgrzymami, z daleka od Pana. Albowiem według wiary, a nie dzięki widzeniu postępujemy."
Łk 24:41: "Lecz gdy oni z radości jeszcze nie wierzyli i pełni byli zdumienia, rzekł do nich: «Macie tu coś do jedzenia?»"
Aby być człowiekiem prawdziwie żyjącym, trzeba pościć i modlić się. Ale nie chodzi o to, żeby się zagłodzić, nie chodzi o to, żeby nie jeść, bo św. Paweł mówi: każą nam pościć, ale my spożywamy pokarm, który Bóg stworzył mocą swojego świętego Imienia, a my wiedząc o tym, i spożywając go, uwielbiamy Boga i wielbimy Go, a Jego uwielbienie spoczywa na nas. Więc nie chodzi o ten post, tutaj mamy nie pościć, tylko radować się tym co nam dał, a pościć od tego świata, od potrzeb tego świata, czyli nie zabiegać o ten świat, ale dawać temu światu to czego mu brak; brak jest naprawdę postu i modlitwy. I gdy dostrzegamy Synów Bożych, oni istniejąc i poszcząc, są tymi, którzy porzucili wszelką potrzebę tego świata, na zasadzie tego świata, porzucili też wszelkie pragnienia, aby otrzymać jakieś rzeczy czy zaspokojenie swoich żądz. I gdy my stajemy się nimi, w pełni świadomymi Synami Bożymi na planie ziemskim, coraz głębiej nasza świadomość przenika do stanu światła wewnętrznego człowieka, wtedy naprawdę odczuwamy, że jesteśmy światłem, nie ciałem. Nasza świadomość zaczyna coraz bardziej odczuwać naszą tożsamość, nasze istnienie, nasz stan w postaci światła, i wtedy też ze spokojem oglądamy Boga, który jest Światłem, a zmartwychwstanie jest dla nas naturalną tajemnicą, do której zdążamy. Iz 42:1: "Oto mój Sługa, którego podtrzymuję. Wybrany mój, w którym mam upodobanie. Sprawiłem, że Duch mój na Nim spoczął; On przyniesie narodom Prawo."
Łk 24:42-43: "Oni podali Mu kawałek pieczonej ryby. Wziął i jadł wobec nich."
Dzisiejsze spotkanie ukazuje, że człowiek doszedł do krańca możliwości ciała, ale do początku dzieła człowieka światłości. Synowie Boży, w tym momencie, zaprowadzają pokój i porządek w człowieku światłości, oni pięknej córce ziemskiej, czyli bóstwu na sposób ciała, dają ratunek w postaci postu od świata upadłego, dają jej pokarm, którego ona nie miała, a który tak naprawdę był w niej ukryty - pokarm nad życie, w ciele ukryty, na wieki dany i na wieki trwały. To jest tajemnica, którą ona w sobie ma, ale jej nie widzi, dlatego ponieważ została zniszczona żądzą i pragnieniem. Ale Synowie Boży dają jej całkowitą przeciwność żądzy, dają jej post. A post w rozumieniu Synów Bożych oznacza udział w innym jedzeniu. Jezus Chrystus mówi: Ja mam pokarm, o którym wy nie wiecie, a Moim pokarmem jest wypełniać wolę Tego, który Mnie posłał i wykonać Jego dzieło. Czy naszym pokarmem to nie jest? Czy nie jest to pokarmem Synów Bożych, aby wypełnić i wykonać dzieło, do którego zostaliśmy posłani? Teraz, gdy staliśmy się świadomymi Synami Bożymi, naszym pokarmem jest wypełnić dzieło Pańskie - to jest nasz pokarm, i post od tego świata, czyli nie żyć potrzebami ciała, ale żyć potrzebami człowieka wewnętrznego. To jest dosyć ciekawą sprawą, że pokarm światłości, pokarm Boga, pokarm chwały Bożej, czyli posłuszeństwo, jest dobre również dla ciała; ale to co ciało chce dać, jest zabójcze dla duchowej natury człowieka, i nie pozwala się przebudzić człowiekowi. Dlatego tylko wtedy, kiedy jesteśmy posłuszni Bogu, spożywamy pokarm właściwy, który karmi wewnętrznego człowieka, i dla ciała też jest właściwy. Oddaję Państwa Bogu Ojcu w opiekę przez Miłosierdzie Boże, i proszę Boga Ojca, aby obdarzył was prawdziwą tajemnicą postu i modlitwy. Ef 3:14-16: "Dlatego zginam kolana moje przed Ojcem, od którego bierze nazwę wszelki ród na niebie i na ziemi, aby według bogactwa swej chwały sprawił w was przez Ducha swego wzmocnienie siły wewnętrznego człowieka."


Link do nagrania wykładu - 29.09.2023r.
Link do wideo na YouTube - 29.09.2023r.

"Ziemio, ziemio, ziemio! Słuchaj słowa Pańskiego!" Jr 22.29

Ziemia została zniszczona, i musi odzyskać chwałę, aby mogła być chwałą dla wszechświata, i aby mogła wszechświatowi ukazać tajemnicę Boskiej natury. Bóg stworzył wszystko co istnieje, z powodu Słowa Żywego, stworzył piękną córkę ziemską i Ziemię doskonałą, i postawił dwustu aniołów, aby jej strzegli. I Bóg zobaczył, że wszystko jest dobre. Ziemia jest winnicą, gdzie materia i wszelkie istnienie, ma wewnątrz ukrytą tajemnicę Boskiej natury - Słowo Żywe, ale niejawne. Materia nie zna tego stanu w sobie, ale natomiast znają to Synowie Boży i piękna córka ziemska - ona jest jawną świętą naturą wewnętrznej tajemnicy materii. Bo materia także jest przeznaczona do tego, aby miała udział w chwale Bożej, ta wewnętrzna. I gdy patrzymy na piękną córkę ziemską, Bóg nazywa ją żoną Boga, ona tą materię, którą Bóg stworzył, ona ma przywrócić do chwały niebieskiej, czyli w niej objawić tajemnice swojego istnienia. Ponieważ Bóg w niej objawił swoje istnienie, swoją moc, swoją potęgę, swoją światłość, bóstwo na sposób ciała, moc chwalebną; a ona będąc w tym doskonałym stanie, ona jest także tą, która w materii stwarza Boską tajemnicę Synów. A świadomość Synów Bożych i człowieka światłości jest dopiero naturą prawdziwą tego świata. Światłość w człowieku światłości, to Syn Boży w głębinach, w naturze wewnętrznej pięknej córki ziemskiej czyli bóstwa na sposób ciała, a chodzi o ciało chwalebne. Jezus Chrystus po Zmartwychwstaniu, chodził po Ziemi w ciele chwalebnym, gdzie pełnia Syna Bożego, objawiła się w naturze człowieka światłości. A człowiek światłości ma oświetlać całą naturę wszechświata, nie tylko samej Ziemi. Bóg kieruje na tej Ziemi te wszystkie przestrzenie w taki sposób, że gdy ludzie są cielesnymi, to posyła proroków cieleśnie, później gdy ludzie się przemieniają, wzrastają, posyła proroków, którzy już objawiają tą naturę coraz głębiej. A później przysyła istoty światła, dlatego że skierował ich do ludzi, którzy też mogą być już samym światłem; tylko że oni się jeszcze boją, że gdy staną się samym światłem, to przestaną żyć. Ale nie przestaną żyć, przestanie żyć ta część, te winnice, które same sobie chciały istnieć, i sobie same chciały coś tam planować. Wasze istnienie, wasza świadomość nie zależy od ciała, ale od Boga, takie ciało daje wam Bóg, ono jest światłością, a wy gdybyście się stali samym światłem, samą światłością, i zachowalibyście pełną świadomość Boga, jesteście pełnoprawnymi istotami i w pełni świadomymi swojego istnienia, mimo że z punktu widzenia świata, jesteście tylko światłem. Ale jesteście aż światłem, jesteście światłością i życiem, bo niepotrzebna jest wam natura cielesna po to, aby wasza świadomość i życie prawdziwe w Bogu istniało. Jesteście światłem i to wam całkowicie w pełni daje istnienie w Boskiej naturze, a jednocześnie i wykonywanie dzieła na tej Ziemi. Ef 5:9-10: "Owocem bowiem światłości jest wszelka prawość i sprawiedliwość, i prawda. Badajcie, co jest miłe Panu."
Jr 6:2: "Do wybornego pastwiska podobna jesteś, Córo Syjonu!"
Wchodzimy w przestrzeń winnic pięknej córki ziemskiej, czyli żony Boga, bóstwa na sposób ciała, natury chwalebnej ostatecznie. Wchodzimy w jej przestrzeń, i jesteśmy tą przestrzenią, jesteśmy tą naturą, mamy się opiekować jej winnicami. Cała materia jest winnicą, ona posiada w sobie zaczyn, czyli pierwociny doskonałości, zalążek Boskiej tajemnicy, który sam się nie może wydobyć, ale musi być wydobyty przez tą, która potrafi ten zaczyn wymieszać, uruchomić właśnie ten proces przemiany. Nazwana jest ona żoną Boga, i ma w sobie tą tajemnicę dzieła, aby wszystko to, co istnieje w materialny sposób, także osiągnęło Boski stan istnienia i chwaliło Boga. Od tego dzieła, nas dzieli tylko wybór, ten wybór musi nastąpić wewnętrznie, ten wybór musi wynikać z wiary i ufności. Wiedza nic nie daje, to musi być prawdziwy stan świadomości pochodzenia, bo człowiek światłości to nie stan, ale pochodzenie. Prawdziwy wewnętrzny człowiek jest pochodzenia niebiańskiego, i jego prawdziwa natura objawia się w światłości i mocy, jest w pełni świadomą istotą światła, a to oznacza istotą królewskiej krwi, duchową, bo to jest jego prawdziwe pochodzenie, natura prawdziwego nieba i prawdziwej chwały. Nie jesteśmy tutaj po to, żeby sobie wysłuchać tych wszystkich historii, ale żeby dokonać wyboru i pracy wewnętrznej, którą Bóg nam zadaje, a tą pracą wewnętrzną jest to, abyśmy przeszli do natury wewnętrznego człowieka, stali się światłością i mocą, istotą światła, która zachowuje pełną naturę istnienia, i istnieje we wszystkim, bo ma udział w światłości; jego domem jest światłość. Bóg jest światłością, kto poznaje światłość, poznaje Ojca, kto trwa w światłości, trwa w Ojcu.
Ef 5:8: "Niegdyś bowiem byliście ciemnością, lecz teraz jesteście światłością w Panu: postępujcie jak dzieci światłości!"
Lm 2:1: "Ach! Jak zaciemnił gniew Pana Córę Syjonu, strącił z nieba na ziemię chwałę Izraela, nie wspomniał na podnóżek swych nóg w dzień swego gniewu."
Natura bóstwa na sposób ciała, ma w sobie tą potęgę przebudzenia materii do Boskiego istnienia, aby oglądała ona chwałę Bożą, tak samo jak Synowie Boży - ona jest mocą postawioną przez Boga, stworzoną przez Boga. On zapoczątkował ten proces światłości w materii, a ona ma to dzieło dopełnić. Dwustu aniołów, mieło opiekować się jej winnicą, czyli opiekować się dziełem Pańskim, aby materia wzrosła ku doskonałości Bożej. Ale samowola upadłych aniołów, synów Bożych ówczesnych, spowodowała zatrzymanie procesu duchowego wzrostu materii, materia zaczęła coraz bardziej gnuśnieć, a jednocześnie wewnętrzna natura zaczęła służyć temu, czemu nie powinna służyć. Bo synowie Boży porzucili Boga, wymówili Jemu posłuszeństwo, wymyślili sobie swoją historię, wymyślili sobie swoją władzę, że będą teraz rządzić i panować - wymyślili sobie, że w miejscu gdzie ona jest, oni będą mieli swoje winnice, aby ona była tą, która zabiega o to, aby ich wymyślone historie na temat ich władzy, potęgi, mocy, aby one się realizowały, aby one były na wierzchu, aby one były mocarstwem ducha mocarstwa powietrza. Wzięli ją we władzę, i nakazali jej, aby mocą swojego tworzenia, tworzyła ich iluzję, ich złudzenie, ich ułudę, i ich królestwo mocarstwa powietrza żeby rozwijała. Dlatego ona mówi: oni mieli być tymi, którzy będą strzec mojej winnicy, bo Bóg dał mi nakaz, dał mi moc, dał mi władzę, dał mi siłę, abym wzniosła każdą naturę materialną z pierwocin, które Bóg w niej zasiał, ku doskonałości Bożej, dał mi siłę, a oni mieli strzec mojej winnicy, strzec mojego dzieła, strzec tej tajemnicy, tej prawdy, i też mieć ostatecznie w tym udział; ale oni upadli, ponieważ zachciało im się mieć własne winnice, własne cele, własny sens, własne istnienie, niezależne od Boga, i w ten sposób zmusili mnie abym ja mocą swoją, zamiast wznosić pierwocinę Boską, to ich ciemności utrzymywała, ich zapędy, i ich wrogość przeciwko Bogu. A ja nie mogłam nic zrobić. I szuka ona tej tajemnicy, szuka prawdziwych Synów Bożych, tego prawdziwego rodu królewskiego, który nie wymówił posłuszeństwa Bogu. Bo jak jest powiedziane u św. Pawła - Synowie Boży są tymi, którzy mają wznosić wewnętrzną naturę, czyli jęczące stworzenie ku światłości, czyli wziąć na siebie brzemię ówczesnych upadłych aniołów, ją wziąć w opiekę i odnaleźć. Bóg ich uczynił Synami Bożymi, i posłał ich po to, aby ją wznieść ku doskonałości, i dał im zdolność, aby mogli zjednoczyć się z naturą jej wewnętrznej doskonałości, której nie są w stanie dopaść upadli aniołowie, która jest dla nich niedostępna, nawet nieznana i niewidoczna. Pnp 1:7: "O ty, którego miłuje dusza moja, wskaż mi, gdzie pasiesz swe stada, gdzie dajesz im spocząć w południe, abym się nie błąkała wśród stad twych towarzyszy."
Jr 23:1: "Biada pasterzom, którzy prowadzą do zguby i rozpraszają owce mojego pastwiska - wyrocznia Pana."
Ten świat potrzebuje Synów Bożych. Musimy ze spokojem w naturalnym naszym życiu, żyć świadomością Synostwa Bożego, które jest codziennym naszym życiem, codziennym naszym oddaniem, codziennym naszym spotkaniem z różnymi sytuacjami, gdzie dzieło Pańskie jest wykonywane. I mamy świadomość tego, że wszystko jest naszą pracą, zadaniem, doświadczeniem i próbą, że Bóg stawia przed nami te zadania, ponieważ te problemy są kłopotami pięknej córki ziemskiej, to są jej kłopoty, ale my musimy na nie zaradzić. Więc On stawia przed nami wszystkie te wydarzenia, a my żyjąc Boską tajemnicą i Boską mocą, zachowując pełną równowagę, nie szukamy winnych naszych problemów, tylko wiemy o tym, że to jest sprawiedliwe. Cierpienia jej na nas spadają, ale my jako Synowie Boży jesteśmy w mocy Bożej, łaską umocnieni, i nie dotykają nas one, ale przez naszą łaskę, ona odzyskuje potęgę światła, wolności, mocy wypełnienia dzieła, w które jest zanurzona, i winnice jej zaczynają przynosić owoc. A my staliśmy się opiekunami jej winnicy, bo zostaliśmy nimi stworzeni, aby razem z nią, w tej winnicy objawiać tajemnicę Boską, Boga tajemnice.
Pnp 2:10-11: "Miły mój odzywa się i mówi do mnie: «Powstań, przyjaciółko ma, piękna ma, i pójdź! Bo oto minęła już zima, deszcz ustał i przeszedł."
Jr 23:3: "Ja sam zbiorę resztę swego stada ze wszystkich krajów, do których je wypędziłem. Sprowadzę je na ich pastwisko, by miały coraz liczniejsze potomstwo."
Kiedy jesteśmy w wewnętrznym człowieku, mamy świadomość pochodzenia Chrystusowego, czyli królewskiego rodu, bo Chrystus jest królewskim rodem. Ale ta natura Boskiego pochodzenia, ona jest zwalczana w dzisiejszym świecie, zwalczane jest prawdziwe nasze pochodzenie - że jesteśmy naturą człowieka królewskiego, z królewskiej Krwi Chrystusowej. Ten świat niszczy tą królewską naturę niebiańską, nie chce jej, dlatego że wie, że jest ona prawowitą mocą na Ziemi, i że ma władzę nad siłami demonicznymi, a jednocześnie przywraca piękną córkę ziemską do dzieła, które zostało jej dane. Wszyscy, którzy istnieją we wszechświecie, oni zachłysnęli się ogromną potęgą technologii, która miała zastąpić Boga; możliwe że miała znaleźć Boga, albo uważali, że Go w ogóle nie ma. Ale kiedy znaleźli już wszystko, całą technologię, teleportację, przemieszczanie się w czasie i przestrzeni, okazało się, że poznali wszystko, ale poznali tylko swoje miejsce, z którego nie ma wyjścia w ten sposób. I skończył się ich rozwój, przestali się rozwijać, a zaczęli szukać prawdy. I znaleźli człowieka, który ma w sobie istotę prawdziwą, żywą, z królewskiego rodu, i w tej chwili szukają wyjścia u rodu królewskiego, i chcą aby ten ród królewski uświadomił sobie, że on nim jest, ponieważ oni oczekują od niego wyzwolenia, bo sami nie znają drogi, tak daleko odeszli od prawdy. A królewski naród to są Synowie Boży, oni są tą naturą prawdziwej krwi królewskiej, istotami wewnętrznego świata Boskiego. Ten świat jest zewnętrzny, a Chrystus chce, żeby nie tylko wewnętrzny świat Boski istniał, ale i zewnętrzny także chwalił Boga. Tak samo jak my jesteśmy wewnętrzną istotą Boską, ale zewnętrzna jest materialna, i chce aby ta istota zewnętrzna także chwaliła Boga. To wszystko jest jakby mikro i makro wszechświatem. Makro jest to niebo i cały wszechświat, a my jesteśmy mikro, czyli nasza wewnętrzna istota i nasza natura cielesna - ale to odzwierciedla ten sam aspekt. My którzy mieszkamy w tych ciałach, istoty wewnętrzne, Synowie Boży, są przeznaczeni, i w tym ciele się zradzają, do panowania nad tym wszechświatem, nie tylko nad swoim ciałem i nie tylko nad Ziemią. Ale Ziemia ma być miejscem, z którego przywrócenie chwały Boskiej do całego wszechświata, się coraz bardziej przenosi, objawia, i go pobudza.
1 Kor 15:49: "A jak nosiliśmy obraz ziemskiego [człowieka], tak też nosić będziemy obraz [człowieka] niebieskiego."Mt 13:43: "Wtedy sprawiedliwi jaśnieć będą jak słońce w królestwie Ojca swego. Kto ma uszy, niechaj słucha!"
Jr 23:4: "Ustanowię zaś nad nimi pasterzy, by je paśli; i nie będą się już więcej lękać ani trwożyć, ani trzeba będzie szukać którejkolwiek - wyrocznia Pana."
Kościół grzeszników nie jest kościołem założonym przez Chrystusa. Kościół Święty rodu królewskiego jest założony przez Jezusa Chrystusa, i my wszyscy odnajdujemy w Nim życie wewnętrzne. Jezus Chrystus stał się mocą światłości duszy człowieka, która była w tak opłakanym stanie, że była właściwie w udziale śmierci; z powodu Adama miała ten stan. Dlatego Jezus Chrystus przyszedł i ją wydobył i sam stał się jej mocą światłości, i mówi do nas: idźcie i uczyńcie to, co już Ja uczyniłem. I gdy patrzymy na nasze dzieło, które Bóg nam kazał wykonać, to jest dokładnie ta sama sytuacja - my mamy stać się mocą światłości pięknej córki ziemskiej, bóstwa na sposób ciała, ciała chwalebnego. Do naszej świadomości docierają jednocześnie cierpienia pięknej córki ziemskiej, a jednoczenie chwała Boska, jednocześnie mamy te dwie natury - natura wielkiej potężnej radości i miłości Bożej, a jednocześnie cierpienia tej, która jest w głębinach. Więc my musimy podejmować decyzję taką, że gdy odczuwamy to cierpienie, to nie zabierać się za samodzielne pokonywanie tego cierpienia, ale umacniać się w chwale Bożej, ponieważ przez umocnienie się w chwale Bożej, uwalniamy ją od cierpienia. Więc nie możemy szukać wyjścia tu, gdzie wydaje się, że ono jest, ale całkowicie gdzie indziej; bo wszystko jest w Chrystusie Panu. Kiedy są przeszkody, to w tym momencie, trzeba szukać wyjścia tam, gdzie ciało by tego wyjścia nie szukało, a duchowy człowiek właśnie szuka tego wyjścia u Boga, w chwale niebieskiej. Nasza postawa wewnętrznego człowieka, nie może odbywać się inaczej, jak tylko przez zjednoczenie się z Chrystusem. Chrystus jest najlepszą częścią nas i jest doskonałością naszą. Na początku byliśmy zjednoczeni z Chrystusem, Bogiem Ojcem i Duchem Świętym, bo powstaliśmy ze Słowa. Ale został człowiek zniszczony przez Adama, została zniszczona jego natura duchowa. Chrystus ją przywrócił i dał nam ponownie Siebie, i przywrócił nas do chwały Bożej. Nasze spotkania są skierowane do wewnętrznego człowieka, do naszego życia wewnętrznego, nie przemawiają one do rozumu; jest to potężna moc Ducha, która powoduje ogromne wewnętrzne przemiany, które rozum pojąć nie może. Bo niemożliwym jest dla ciała, aby stało się samodzielnie Boską naturą, jeśli nie uczyni tego wewnętrzna Boska natura do tego przeznaczona. Flp 2:12-13: "A przeto, umiłowani moi, skoro zawsze byliście posłuszni, zabiegajcie o własne zbawienie z bojaźnią i drżeniem nie tylko w mojej obecności, lecz jeszcze bardziej teraz, gdy mnie nie ma. Albowiem to Bóg jest w was sprawcą i chcenia, i działania zgodnie z [Jego] wolą."
Jr 23:6: "W jego dniach Juda dostąpi zbawienia, a Izrael będzie mieszkał bezpiecznie. To zaś będzie imię, którym go będą nazywać: "Pan naszą sprawiedliwością"."
Bóg daje nam nieustannie pracę i nieustannie nas dotyka łaską, abyśmy mogli dokonać dzieła, które zostało nam zadane, które nieustannie czeka, bo jeszcze nie jest dokonane. Łaska nieustannie dotyczy człowieka. Spoczywa na nas Prawo Boskie starożytne, które zostało zaniechane przez upadłych aniołów. Ono nie przepadło. To Prawo, ono zostało zawieszone, i oczekuje na tych, którzy przyjdą i wykonają je. Jesteśmy nowym stworzeniem w Chrystusie Jezusie, stworzeni ze Słowa Żywego, z doskonałości Chrystusa, i następuje sytuacja taka, że kiedy jesteśmy Synami Bożymi, to nie tylko dlatego, że tak myślimy, ale przenika nas pełne pragnienie wykonania tego dzieła. Synowie Boży wchodzą w pełną relację z piękną córką ziemską, z jej naturą niepokalaną, tą naturą świętą, i w tej naturze świętej tajemnica realizowana jest w zwyczajnym życiu, bo żyjemy życiem zwyczajnym, ale w niezwyczajny sposób. To jest Małżeństwo Niepokalane. Oni pochodzą z samego żywego Boga, są nieśmiertelni, są niezniszczalną istotą światłości, z niezniszczalnego nasienia. A jednocześnie materia też ma w sobie niezniszczalne nasienie, które oczekuje na powstanie - tego nasienia nie można zniszczyć. I dlatego demony i synowie buntu nieustannie walczą i wszystko robią, aby Syn Boży nigdy nie powstał, bo gdy powstanie, jest niezniszczalny, nie można go pokonać, ponieważ on całkowicie niszczy wszelkie zło.
Dz 13:39: "Każdy, kto uwierzy, jest przez Niego usprawiedliwiony ze wszystkich [grzechów], z których nie mogliście zostać usprawiedliwieni w Prawie Mojżeszowym."Hbr 10:14: "Jedną bowiem ofiarą udoskonalił na wieki tych, którzy są uświęcani."
Jr 33:14: "Oto nadchodzą dni - wyrocznia Pana - kiedy wypełnię pomyślną zapowiedź, jaką obwieściłem domowi izraelskiemu i domowi judzkiemu."
Psalmy przedstawiły już 5 lat temu, że na człowieka światłości przyszedł już wielki czas; on to przywraca chwałę, on przyobleka piękną córkę ziemską w szatę prawdziwą, żeby wydobyć ją z nagości cierpienia, a jednocześnie żebyśmy my, stopy postawili tam gdzie Eliasz i Henoch. A stopy odzwierciedlają naszą materialną naturę. Cali jesteście w prawdzie Bożej, ale jeszcze musi nastąpić przemiana waszej natury cielesnej. Jezus Chrystus ukazuje tą przemianę natury cielesnej przez Zmartwychwstanie. My przez wiarę i nadzieję, czerpiemy ze światłości, mimo że nasze zmysły jeszcze tego nie dostrzegają, my kształtujemy się wedle wiary. A żyjąc wiarą, wewnętrznego człowieka wznosimy, i tą naturę, którą przez wiarę objawimy w sobie, ona się też objawia w ciele, przemieniając ciało. Oglądacie cieleśnie naturę Boską, która w tym ciele objawia się ciszą, spokojem, łagodnością, radością, uczciwością, doskonałością, która odzwierciedla właśnie tą Boską tajemnicę, którą przez wiarę macie w sobie, a realizuje się ona w ciele, i oglądacie w taki sposób jej obecność. Wszyscy są do tego powołani, ponieważ wszyscy popadli w grzech i wszyscy zostali odkupieni; a garstka tak naprawdę wierzy naprawdę, reszta jest skupiona na własnych umiejętnościach. A trzeba się skupić na darze Bożym, który już wszystkiego dokonał, a my udział mamy przez wierność Bogu i przyjęcie tego daru, którym jest niewinność i świętość, a łaska jest naszą mocą przemieniającą nas i dającą nam siłę do pokonania wszystkich sytuacji i wszystkich spraw, i dokonania dzieła, które Bóg przeznaczył dla wszelkiego istnienia, które jest przed nami. I tylko czekać, jak się pojawią ci z daleka, którzy chcieli by być blisko, z bardzo daleka, i będą się pytali: A dokąd? A jak? A to właśnie tam, gdzie wszystko ma swój początek, do centrum, którym jest Chrystus.
J 6:68-69: "Odpowiedział Mu Szymon Piotr: «Panie, do kogóż pójdziemy? Ty masz słowa życia wiecznego. A myśmy uwierzyli i poznali, że Ty jesteś Świętym Boga»."
Pwt 32:1: "Uważajcie, niebiosa, na to, co powiem, słów moich ust słuchaj, ziemio."
My Synowie Boży poddajemy się Jemu całkowicie, i nie stosujemy własnych zasad w tym świecie, stosujemy natomiast zasady Boskiej natury, ponieważ będąc wewnętrznym człowiekiem, stosujemy się tylko do wewnętrznego człowieka, a ciało, ono nie stanowi naszych potrzeb, ale wyrażają się w tym ciele potrzeby duchowe. Ale i ciało uczestniczy w naturze wewnętrznego człowieka, przez uruchomienie wewnątrz w ciele ducha żywego, czyli pierwocin esencji Boskiej. I w taki sposób to się dzieje, że winnice wzrastają i dojrzewają. Zostaliśmy posłani do głębin, aby skruszyć mocą miłości, prawdy i doskonałości Bożej, aby skruszyć fundament ducha mocarstwa powietrza, i upadłych aniołów, aby przejść niezauważonym - niech nie wie lewica co czyni prawica - wejść do głębin pięknej córki ziemskiej drogą prawdy i miłości, i tam w pełnej mocy światłości, jaśnieć w niej, aby stała się człowiekiem światłości, aby emanowała w niej pradawna, odwieczna światłość, którą Bóg w niej umieścił dla światłości wszelkiego istnienia, żeby wszelkie istnienie wzrastało ku doskonałości Bożej. J 6:63: "Duch daje życie; ciało na nic się nie przyda. Słowa, które Ja wam powiedziałem, są duchem i są życiem."2 Kor 3:6: "On też sprawił, żeśmy mogli stać się sługami Nowego Przymierza, przymierza nie litery, lecz Ducha; litera bowiem zabija, Duch zaś ożywia."


Link do nagrania wykładu - 23.09.2023r.
Link do wideo na YouTube - 23.09.2023r.

"Wszyscy wy bowiem jesteście synami światłości" 1Tes 5.5

Na początku była materia. Bóg stworzył materię i w niej jest światłość, ponieważ stworzył ją ze Słowa Swojego, nakazał jej powstać, i ona powstała - ze Słowa Bożego. Bóg nie stworzył niczego złego, stworzył wszystko co jest doskonałe. To co ziemskie było blaskiem, było doskonałością, było chwałą, było światłością. Materia ma w sobie ukrytą tajemnicę światłości, ale sama nie może tej światłości wydobyć, i żeby ta światłość mogła się wydostawać, w materii stworzył Bóg piękną córkę ziemską i Ziemię doskonałą. A dzieło pięknej córki ziemskiej, bóstwa na sposób ciała, aby jej światłość i jasność, blaskiem w materii rozbłyskała i jaśniała - nazwał winnicą. Na początku człowiek światłości jest blaskiem wszelkiego istnienia, całego wszechświata, jaśnieje blaskiem doskonałym. I duch mocarstwa powietrza nie chciał się na to zgodzić, zaczął buntować Lucyfera w taki sposób, żeby Bóg mu dał komnatę obrad i z Bogiem rządził światem; a ówczesnych synów Bożych zbuntował, aby nie dbali o piękną córkę ziemską, tylko żeby zaczęła opiekować się ich winnicami, i żeby własnej winnicy nie upilnowała, aby ich próżność stała się głównym sensem świata i głównym sensem poszukiwania każdego człowieka, odeszli od Boga i zdeprawowali piękną córkę ziemską. Synowie Boży żyjąc w dzisiejszym świecie, oni widzą, że to wszystko co otacza człowieka, ma w sobie potencjał Boski, a jednocześnie potencjał ciemności. Ale Synowie Boży są synami światłości, synami dnia, a nie synami ciemności. I w tej chwili na Ziemi rozpoczyna się dzieło, nie tylko dla Ziemi, ale dla całego wszechświata, nie tylko dla nas, ale dla wszystkich, bo Bóg stworzył wszystko, Bóg stworzył cały wszechświat. Synowie Boży są dla wszelkiego istnienia, dla wszelkiej materii przebudzenia, przebudzenia jej światłości, bo człowiek światłości i Synowie Boży stają się jednością, i są człowiekiem potęgi, człowiekiem mocy, są Synami posłanymi na tą Ziemię, aby w dzieło wprowadzać tą tajemnicę: idźcie i panujcie nad Ziemią, tak jak was stworzyłem i rozkazałem, aby Ziemia też dostąpiła tej chwały, aby przywrócić ją do początku i porządku, i aby światłość z niej, dała życie tym, którzy jej oczekują.
Jr 8:19: "Ale słuchaj! Krzyk Córy mojego ludu z ziemi dalekiej: «Czy nie ma Pana na Syjonie? Czy nie ma tam Jego króla?» - «Dlaczego Mnie obrazili swymi posągami, marnymi bożkami obcymi?»"
1Tes 5:4: "Ale wy, bracia, nie jesteście w ciemnościach, aby ów dzień miał was zaskoczyć jak złodziej."
Znajdujemy się w przestrzeniach człowieka światłości, i w tej chwili w głębinach cała natura podświadoma zaczyna stawać się dla nas jawna. A jednocześnie i plan ziemski zaczyna objawiać tajemnice Synów, którzy w tym dziele zaczynają się w pełni objawiać. Świadectwa ludzi nic nie znaczą, jeśli mówią, że jesteśmy grzesznikami; świadectwo Boże znaczy, w Synu Jego jest życie wieczne, i my przyjmując Jego, przyjmujemy to nowe wieczne życie, jesteśmy nowym człowiekiem, stworzeni z niezniszczalnego nasienia, dzięki Słowu Boga które jest żywe i trwa. Synami Bożymi są wszyscy ci, którzy uwierzyli bezwzględnie Bogu, porzucając rozum i umysł, który chce to poddać badaniu - czy to jest prawda, czy to jest rzeczywiste, czy to jest możliwe, czy to jest rzeczywiście możliwe? My tego nie czynimy, my po prostu uwierzyliśmy Bogu i jesteśmy Synami Bożymi, którzy będąc w przestrzeniach człowieka światłości, wykonują dzieło Pańskie, zdejmują z materii naturę zakrywającą naturę światłości, a ujawniają jej wewnętrzną światłość i dają jej życie Boskie. Człowiek mówi: jak ja to zrobię? A Bóg przedstawia: Miłością to tylko możesz uczynić, bądź miłością, uwierz we Mnie, musisz być człowiekiem tym, którego stworzyłem, i przez samo istnienie i kochanie tego świata i człowieka, odkrywasz w nim tą tożsamość, która w nim jest ukryta, a musi stać się jawna. Cały świat został przeznaczony do tego przemienienia. Uwierzyliście, więc pójdźcie dalej. Teraz w fundamencie swoim macie Mnie, Ja jestem waszym fundamentem, jestem waszą doskonałością, jestem waszą prawdą, waszym sensem, waszym istnieniem, jestem waszym życiem. Flp 3:15-17: "Wszyscy więc my, doskonali, tak to odczuwajmy: a jeśli odczuwacie coś inaczej, i to Bóg wam objawi. W każdym razie: dokąd doszliśmy, w tę samą stronę zgodnie postępujmy! Bądźcie, bracia, wszyscy razem moimi naśladowcami i wpatrujcie się w tych, którzy tak postępują, jak tego wzór macie w nas."
1Tes 5:5: "Wszyscy wy bowiem jesteście synami światłości i synami dnia. Nie jesteśmy synami nocy ani ciemności."
Człowiek światłości jest ujawniany przez piętnowanie. Ludzie mają o sobie pewne mniemania, i uważają że wszystko co robią, jest dobre. A w tym momencie, kiedy Duch Boży, Bóg Ojciec, Chrystus Pan przenika człowieka prawdą, którą jest On tylko, wtedy prawdziwa prawda się objawia, a to co było mniemanem - albo jest prawdą, albo wcale nie jest prawdą - wtedy się ukazuje rzeczywistość. Bo prawdą nie jest to, co człowiek uznaje za prawdę, ale prawdą jest to, co Bóg w człowieku kształtuje. W żaden sposób rozum ani nasze domniemania, nie pomogą nam w tych dociekaniach, musi to być oświecenie. Oświeceniem jest przeniknięcie Duchem Bożym, który nie ukazuje nam wiedzy takiej, którą umysł jest w stanie pojąć i rozum, ale On jest prawdą w nas. Obecność Ducha Bożego przenika nas, a my mamy udział w całej tej prawdzie, w całej tej wiedzy, w całej tej tajemnicy - to jest oświecenie, ono w nas jest naszą prawdą, bo w nas świeci, i nasza cała natura tego doświadcza, to poznaje, i to rozumie, nie musi w żaden sposób poszukiwać w sposób ludzki. Dusza nasza poznaje tylko wtedy, kiedy jest zjednoczona z tym co poznaje, i gdy łączy się z Bogiem, to cała tajemnica Boża, jest jej tajemnicą, jest jej tożsamością, i ona nie ma innej, ona jest oświecona, przenika ją Boska moc, i ona ma nową tożsamość, całkowicie nowe pojmowanie, bo ona jest tym, z czym się jednoczy. Nie możemy Boga poznawać na odległość, możemy Go poznawać tylko przez to, że On nas przenika.
Hi 37:21-24: "Nie widać teraz światłości, jaśnieje poza chmurami. Zawieje wiatr i je rozpędzi. Z północy przychodzi blask złoty, to Boga straszliwy majestat. Wszechmocny jest - któż Go dosięże? Pełen potęgi, świętości, bogaty w prawość, nie w ucisk. Stąd Go się ludzie lękają. Nie zważa na wszystkich mądrych sercem»."

1Tes 5:8: "My zaś, którzy do dnia należymy, bądźmy trzeźwi, odziani w pancerz wiary i miłości oraz hełm nadziei zbawienia."
Na początku powstało dzieło, czyli Bóg stworzył Ziemię, a na Ziemi postawił bóstwo na sposób ciała, piękne córki ziemskie, co oznacza w przełożeniu na dzisiejszy język - podświadomość, która w pełnej doskonałości swojej świadomości i istnienia, była objawiona w mocy światła, była samym światłem, była całą światłością. I dzisiejsza podświadomość człowieka, czyli cała natura wewnętrzna, do tego zdąża. Ta natura wewnętrzna podświadoma, ona nie rozumie myśli człowieka, to o czym człowiek myśli, do niej nie trafia. Te sprawy, które człowiek chce sobie wytłumaczyć, i które wie i rozumie na temat Odkupienia, kompletnie nie trafiają do tej natury wewnętrznej, bo nie są kompatybilne. Ale Synowie Boży, w tej naturze podświadomej, która stała się ich jawną naturą, stali się świadomi swoich uczuć, i świadomi jednocześnie jej emocji, które tam istnieją, ale nie są ich emocjami. Ich naturą są uczucia Boskiej miłości, owoców i darów Ducha Świętego. Będąc w naturze głębin, zaczynamy coraz głębiej odczuwać nową naturę swojego istnienia - to jest właśnie człowiek światłości. Jak Chrystus powiedział: gdy istnieje światłość w człowieku światłości, on oświetla świat cały - i to się właśnie dzieje - istnieje światłość w człowieku światłości, i on oświetla świat cały. To jest wewnętrzny człowiek, którego poznajemy, gdzie dostrzegamy, że emocje przestają działać, one tam gdzieś są, właściwie to nie są emocje, to jest pewna natura, która jęczy z braku emocji. A jest człowiek światłości, z którym się cieszy ogromnie wewnętrzna istota, piękna córka ziemska, czyli bóstwo na sposób ciała, które rozpoczyna dzieło prawdy. Ef 1:4-6: "W Nim bowiem wybrał nas przez założeniem świata, abyśmy byli święci i nieskalani przed Jego obliczem. Z miłości przeznaczył nas dla siebie jako przybranych synów przez Jezusa Chrystusa, według postanowienia swej woli, ku chwale majestatu swej łaski, którą obdarzył nas w Umiłowanym."
1Tes 5:9: "Ponieważ nie przeznaczył nas Bóg, abyśmy zasłużyli na gniew, ale na osiągnięcie zbawienia przez Pana naszego Jezusa Chrystusa"
Człowiek światłości powstaje w prozie życia, a nie jest możliwe, aby proza życia stała się światłością bez Boga. Synowie Boży żyjąc na planie ziemskim, ujawniają potęgę chwały Bożej, przez postawę swoją doskonałą, Boską postawę. Oni w tej prozie życia rozszerzają światłość, zanoszą światłość, i proza życia zaczyna ujawniać tajemnice wewnętrznego życia, jak kwiat się to wszystko otwiera, i proza życia zaczyna wypełniać się światłem, otwierać tajemnice wewnętrznego istnienia Boskiej natury, ukrytej w drobnostkach. Oni, gdy żyją na Ziemi, to wszystkie te sytuacje, one im służą, czyli jest to praca, zadanie, doświadczenie i próba, a oni o tym wiedzą, że Bóg w taki sposób ich kształtuje, i Bóg nieustannie z nimi w taki sposób pozostaje i obcuje. W ten sposób, oni będąc w tym świecie zwyczajnym, spotykając się z tymi wszystkimi sytuacjami prozy życia, nie żyją prozaicznie, żyją w zwyczajnym świecie, ale w niezwyczajny sposób. Bo mają pełną świadomość, że to życie w tym świecie, nie jest dla tych czynności ludzkich zwykłych, ale nieustannie zaprowadzają chwałę Bożą w prozie życia, tam mają zawsze pełnię świadomości Boskiej, bo w tych wszystkich sytuacjach, także istnieje inny człowiek, i przez tą naturę, którą oni ożywiają, inny człowiek też doznaje poznania, przemienienia, doświadczenia, poruszenia. I świat zaczyna otwierać swoje tajemnice, zaczyna otwierać potencjał wewnętrzny, zaczyna otwierać światłość, otwierać wewnętrzną ukrytą moc Bożą, która służy temu człowiekowi. A jest to powstawanie człowieka światłości, bo to jest wyrywanie, wydobywanie pięknej córki ziemskiej, czyli bóstwa na sposób ciała, spod wpływu pragnień, które są pragnieniami upadłych aniołów, ona jest wydobywana, ponieważ oni Synowie Boży są w tym momencie także człowiekiem światłości. Ponieważ występuje bardzo ciekawa sytuacja - przestali walczyć z rozumem tego świata i z umysłem tego świata, przyjęli Chrystusa, a w tej chwili dalszą walką jest to, że w tym, co było nieświadome w tym świecie, a oni są w tej właśnie dla ludzi w dalszym ciągu przestrzeni nieświadomej, w naturze którą nazywają ludzie podświadomością, oni są świadomi uczuć, uczuć Boskiej tajemnicy, której brak jest w tych głębinach, a która jest ukryta i oczekuje na odkrycie. Za 2:4: "A kiedy zapytałem: «Do jakiej pracy oni spieszą?» - odpowiedział: «Tamte rogi przygniotły Judę, tak iż nikt nie mógł podnieść głowy, ci zaś przyszli, aby napełnić je trwogą i strącić rogi narodów, które powstały przeciw ziemi judzkiej, aby ją zniszczyć»."
Iz 2:5: "Chodźcie, domu Jakuba, postępujmy w światłości Pańskiej!"
Oświecenia nie da się przegapić. Oświecenie to nie jest to co człowiek wie, co człowiek rozumie. Oświecenie to jest przeniknięcie całego człowieka prawdą, i on przestaje się czymkolwiek przejmować z tych problemów, którymi świat żyje, ale żyje Boską tajemnicą i żyje w tym świecie. Oświecenie jest stanem, gdzie wewnątrz w naturze przestrzeni wewnętrznej, Synowie Boży istnieją w człowieku światłości, a człowiek światłości nabiera Boskiej światłości, Boskiej godności. I to jest ta ciekawa sytuacja, że ta natura tego człowieka wewnętrznego, jest dla wielu ludzi nieświadoma w ogóle, podlegają jej, ale nie mają pojęcia że jej podlegają. A my Synowie Boży, staliśmy się w pełni świadomi, i znajdując się w naturze i ciele pięknej córki ziemskiej, czyli bóstwa na sposób ciała, jesteśmy w pełni zanurzeni w tą naturę, która dla świata w dalszym ciagu jest nieświadoma, a dla nas jest naturalnym stanem i życiem. I nie jest to szukanie grzechów, ale trwanie w chwale niebieskiej daru Bożego i świętości. A miłość, która tu istnieje głęboka, którą Bóg posłał, aby miłość odnaleźć i być miłością, to ta miłość w głębinach, która jest w niej ukryta, dla niej w tym momencie niedostępna, to gdy On zstępuje, ją ożywia i wydobywa. Synowie Boży odczuwają to czemu ulegli upadli aniołowie, jednocześnie się temu nie poddają, trwają w ogromnej miłości Boskiej, i tajemnicą głębi orła, czyli mocy Chrystusowej, zanurzają się w głębiny, odkrywając tajemnicę najgłębszej natury życia, która w ciele ukryta i przed nim skryta. Ez 36:11: "Rozmnożę na was ludzi i bydło: będą liczni i płodni, sprawię, że będziecie zamieszkane tak, jak w waszej przeszłości, i będę was darzył dobrodziejstwami więcej jeszcze niż przedtem, po to, byście poznały, że Ja jestem Pan."
Iz 60:20: "Twe słońce nie zajdzie już więcej i księżyc twój się nie zaćmi, bo Pan będzie ci światłością wieczną i skończą się dni twej żałoby."
Jezus Chrystus mówi o miłości człowieka duchowego. Dzisiejszy człowiek, mimo że ma miłość Boską, to w dalszym ciagu nie rozumie tych słów, o jakiej miłości jest mowa, bo to jest historia inna, nie związana z przestrzenią zmysłowego istnienia. Jest mowa o małżeństwie niepokalanym, które jest całkowicie inną przestrzenią. Dzisiaj ludzie nie rozumieją miłości w taki sposób, a Synowie Boży przyjęli tą miłość od Chrystusa, i człowiek światłości zrodzony z tej miłości, on tą miłością kocha świat. I dlatego jest to taka sytuacja, że gdy istnieje na Ziemi Syn Boży, to jest to zwykły człowiek dla tego świata, ale nadprzyrodzona istota w Boskiej tajemnicy, bo jest zjednoczona ze światłością, z Bogiem. Tak jak Jezus Chrystus chodzi po tej Ziemi, i nie dostrzegają w Nim żywego Boga, ale On jest żywym Bogiem. Niemożliwym jest aby stać się człowiekiem światłości, nie będąc najpierw człowiekiem Synem Bożym. A żeby stać się Synem Bożym nie możemy szukać w świecie nieustannie grzechu, bo to nieposzukiwanie grzechu powoduje, że ten grzech umiera. Iz 14:30: "Ale ubodzy paść będą na moich pastwiskach i nędzarze odpoczną bezpiecznie, podczas gdy Ja uśmiercę głodem twe potomstwo i wygubię twoje ostatki»."
Iz 60:21: "Cały twój lud będzie ludem sprawiedliwych, którzy posiądą kraj na zawsze, nowa odrośl z mojego szczepu, dzieło rąk moich, abym się wsławił."
My nie poszukujemy grzechu, my wierzymy, że go nie mamy, a nie musimy też szukać starego grzechu, bo stary grzech jest w tym świecie, i nieustannie chce nas dopaść. Tak jak grzech tego świata chciał nieustannie dopaść Chrystusa, nieustannie wystawiał Go na próbę, bo mimo że jest Bogiem, to ma ciało, ma osobowość, która jest podatna na ten grzech, ale On nie ulega temu grzechowi. Przebywa na tym świecie, ale będąc nieustannie w Ojcu Niebieskim zanurzony, w tym świecie idzie ludzi wykupić, ponieważ On widzi we wszelkim stworzeniu, we wszelkim człowieku i całej Ziemi, widzi potencjał Boski, po który Bóg Go posłał, tą moc prawdy dostrzega. I nie ulega nieustannemu borykaniu się z grzechem, ale dzieło, które Bóg Mu zadał jest najważniejsze, czyli posłuszeństwo, pomimo nieustannego napierania zła na Niego. I ci sami ludzie, którzy mają w sobie światłość, którą widzi Bóg, ci sami ludzie są tymi, którzy chcą Go zabić, chcą Go zniszczyć. A On nie może ulec temu, że oni Go zniszczyć chcą, i postępować podobnie do nich, tylko trwać w chwale Bożej, i z powodu światłości, która jest w nich, nie dokonać ich zniszczenia, ponieważ - Syn Boży nie przyszedł dusz zatracać, ale dusze wybawiać. Człowiek chodzący po tym świecie, który szuka przez wiarę mocy i władzy, zapomina o tym, dlaczego został stworzony. Dlaczego nie chce uczynić tego co jest najważniejsze? - czyli dać ludziom naprawdę miłość i stać się człowiekiem sensownie żyjącym w tym świecie i poszukiwać wypełnienia dzieła Pańskiego. Ef 5:1-2: "Bądźcie więc naśladowcami Boga, jako dzieci umiłowane, i postępujcie drogą miłości, bo i Chrystus was umiłował i samego siebie wydał za nas w ofierze i dani na wdzięczną wonność Bogu."
Iz 60:22: "Z bardzo małego stanie się tysiącem, z najnieznaczniejszego - narodem potężnym. Ja, Pan, zdziałam to szybko w swoim czasie."
Przez wiarę jesteśmy cały czas zanurzeni w Życiu, ponieważ Chrystus nikomu nie pozwolił umrzeć na tej Ziemi, wszyscy mają Jego Życie, a Synowie Boży - ci którzy uwierzyli, to Życie przyjęli i stali się nowym człowiekiem. 2 Kor 5:17: "Jeżeli więc ktoś pozostaje w Chrystusie, jest nowym stworzeniem. To, co dawne, minęło, a oto ‹wszystko> stało się nowe."


Link do nagrania wykładu - 19.09.2023r.
Link do wideo na YouTube - 19.09.2023r.
Wygenerowano w sekund: 0.07
2,312,771 unikalne wizyty