W tej chwili ludzie muszą się spotkać z rzeczywistością swoich emocji. I te emocje, one osaczyły i ograniczyły uczucia człowieka. Czyli uczuciami jest ta piękna córka ziemska. To ona jest tym uczuciem, a tam wokół niej są upadli aniołowie, którzy mieli być światłem jej, a stali się jej ciemnością. Wokół niej stworzyli świat ciemności. I wmawiają jej, że to jest świat jej godności. Świat prawdy i świat sensu. Ale to nie ma żadnego sensu. I ludzie w tym momencie doświadczają tych stanów wewnętrznych, nie wiedzą co się z nimi dzieje, ale to są właśnie te stany, których bez wiary nie są w stanie pokonać. Co to znaczy bez wiary? Dla człowieka ten wewnętrzny świat nie jest do pokonania. To jest niemożliwe; po prostu niemożliwe. Dlaczego? – dlatego, że to jest świat czterowymiarowy i upadły, a człowiek jest istotą trójwymiarową. Ale dla Synów Bożych nie ma żadnego problemu. Dla nich nie jest to trudne. Bo oni są istotą pozawymiarową. Zostali stworzeni przez Boga na wzór i podobieństwo Boga w Chrystusie Jezusie i są w pełni potężni i mocni zstąpić tam do głębin. I kim są Synowie Boży? Synowie Boży są jak Jozue i Kaleb, którzy weszli do pierwszej ziemi obiecanej, i mimo, że chodzili między olbrzymami, wiedzieli, że mają moc nad nimi i że żaden olbrzym ich nie dotknie, ponieważ taka jest wola Boga. A Bóg dał olbrzymom taką świadomość, że oni, czyli Kaleb i Jozue, i wszyscy inni Izraelici, którzy tam weszli, są potężniejsi od nich, że oni właściwie byli szarańczą, czyli olbrzymy byli szarańczą w oczach Synów Bożych, z mocy Bożej tak tego doświadczali. Tylko, że uwierzył w to tylko Kaleb i Jozue. A Izraelici tamci, którzy tam byli, nie uwierzyli. Podlegali cały czas swojemu bojaźliwemu umysłowi i chcieli stamtąd jak najszybciej wyjść. Mimo, że Bóg w dalszym ciągu utrzymywał w nich tę moc i potęgę i w żaden sposób żaden olbrzym ich nie zaatakował. Bo olbrzymy się ich bały, ponieważ Bóg panował nad olbrzymami. I tu jest sytuacja taka, że nie ma na świecie żadnej siły, nad którą Bóg nie zapanuje, ponieważ w ówczesnym czasie zapanował nad olbrzymami, nad ich całą naturą wewnętrzną, nad ich wszelkimi siłami i olbrzymy nie mogły nic zrobić ludziom, którzy z punktu widzenia człowieka jawili się jak szarańcza dla olbrzymów. Ale Bóg stworzył, że to olbrzymy były szarańczą dla tych, którzy weszli tam, ponieważ Bóg tak uczynił, że sytuacje były inaczej widziane, inaczej doświadczane. I o tym wiedział Kaleb i Jozue. Byli tam 40 dni. Po wyjściu stamtąd Bóg powiedział do Mojżesza: za to, że Mnie nie posłuchali i nie uwierzyli, że Jestem z nimi, będą musieli ponieść karę, a karą będzie to, że musi wymrzeć to pokolenie, które mi nie zaufało. I rzeczywiście szli przez pustynię i wymarło całe pokolenie. Nie zabił ich, tylko umarło, bo tak długo byli na pustyni. Umarło całe pokolenie i z tego pokolenia, które było w ziemi obiecanej, tylko pozostał Kaleb i Jozue, nawet Mojżesz umarł na górze Nebo, widząc ziemię obiecaną też nie wszedł, bo musieli wymrzeć wszyscy ci, którzy nie uwierzyli Bogu.
I dlatego tylko Człowiek Światłości, tylko Synowie Boże są godni życia, dlatego że Jezus Chrystus, Bóg Ojciec Duch Święty, już uśmiercił człowieka niezdolnego do życia. Uśmiercił człowieka duchowego, już 2000 lat temu uśmiercił, aby ten człowiek przestał całkowicie istnieć, bo stał się wrogiem Boga i niezdolny do wykonania jakiegokolwiek dzieła bożego. Duszę z niego wyjął, bo dusza jest stworzona z natury samego Boga i włożył w Świętą Inkarnację; przez Świętą Inkarnację, w naturę Synostwa Bożego, czyli przyodział w dary męża. I stała się ona Mężem Bożym, zdolnym do pełnego dzieła Jego, ponieważ i tu jest sytuacja bardzo ważna, ponieważ dusza ma pamięć tego, z czym się łączy i jest tym, z czym się łączy. Więc będąc w Synach Bożych – a Synowie Boży są czyści, doskonali i w pełni oddani Bogu – ma pełną świadomość prawdy, potęgi, mocy i pełnej wiedzy, pełnej tajemnicy i jest właśnie tą mocą, która dokładnie wie, co ma czynić. Synowie Boży nie mają przeszłości, są teraz. I dlatego są tymi istotami, o których jest tu napisane tak: Jesteście bowiem ponownie do życia powołani, nie z ginącego nasienia, ale z niezniszczalnego dzięki słowu Boga, które jest żywe i trwa. ( 1P1.23 ) I tutaj właśnie jesteśmy tymi istotami nie mającymi pamięci innej, jak tylko tę, którą mają. I proszę zauważyć; niedorzecznością jest, tym ludziom wmawiać grzech, który nie jest ich grzechem. Czyli wmawiać Synom Bożym, że mają grzech, ten grzech, którego oni nie mogą mieć, bo tamtego ciała już nie ma. Więc nakazują ludziom posłuszeństwo sobie, mówiąc, że Bóg im dał taką władzę, żeby ludzie byli im posłuszni; tak się nie mogło stać. Bóg nie dał im władzy, ponieważ jest to bardzo prosta sprawa. Bóg nie powiedział: komu grzechy zatrzymacie, to będą zatrzymane, komu odpuścicie, to są im odpuszczone, bo nie byłoby tego wersetu: 2 Kor 5:10: „Wszyscy bowiem musimy stanąć przed trybunałem Chrystusa, aby każdy otrzymał zapłatę za uczynki dokonane w ciele, złe lub dobre.” – i tego, one by były nieprawdziwe i nierzeczywiste: J 3,18 Kto wierzy w Niego nie podlega potępieniu, a kto nie wierzy, już został potępiony, bo nie uwierzył w Imię Jednorodzonego Syna Bożego. Więc nie ma tutaj trzeciej osoby, czyli jakiegoś władcy szemranego, który by mówił: temu odpuszczam, a temu nie. Każdy człowiek musi stanąć przed sobą. Stanąć przed sobą. Czyli staję przed sobą i nie ma tam kogoś, kto by powiedział, grzechu tobie nie odpuszczam. Nie może, bo nie ma takiej władzy. Nie może, nie ma takiej władzy. To relacja człowieka z Bogiem, czy uwierzył, czy nie, jest tym stanem. Dz 4:18-21: „Przywołali ich potem i zakazali im w ogóle przemawiać, i nauczać w imię Jezusa. Lecz Piotr i Jan odpowiedzieli: «Rozsądźcie, czy słuszne jest w oczach Bożych bardziej słuchać was niż Boga? Bo my nie możemy nie mówić tego, cośmy widzieli i słyszeli». Oni zaś ponowili groźby, a nie znajdując żadnej podstawy do wymierzenia im kary, wypuścili ich ze względu na lud, bo wszyscy wielbili Boga z powodu tego, co się stało.”
Ps 89:2: „Na wieki będę opiewał łaski Pana, moimi ustami będę głosił Twą wierność przez wszystkie pokolenia”
Jest powiedziane: Jezus Chrystus zmartwychwstał. Umarł na krzyżu i zmartwychwstał po to, abyśmy przez Jezusa Chrystusa Zmartwychwstałego wołali do Boga Ojca o dobre sumienie. O prawdziwe prawo. I żebyśmy wypełniali Jego wolę. Bo On jest prawem, On jest mocą, prawdą, doskonałością. On jest tą potęgą. I tutaj właśnie jesteśmy w tej chwili, w tej sytuacji, gdzie wychodząc z przestrzeni shadow, dzisiaj mamy 4.03, to jeszcze mamy sześć dni, tak to z ówczesnego czasu było widać. A teraz spojrzę na to z bliska. Tak, z bliska też to widać. Z bliska też widać tę sytuację, że to przesilenie jest dziesiąty, jedenasty. Dziesiąty, jedenasty to jest przesilenie. A później następuje około czternastego bardzo wyraźny stan jakby rollercoaster. Czyli wjeżdżamy kolejką na górę, a później z „górki na pazurki”. Tak mogę powiedzieć na „pazurki”. Czyli pionowa świeca w dół. I nie wiadomo czy tam jest jakiś koniec. I to jest właśnie sytuacja, że to jest z „górki na pazurki”. I tutaj właśnie musimy pamiętać o tej sytuacji, że tylko nas ratuje wiara. Ponieważ w tej chwili przychodzi, proszę zauważyć, ucisk. Chodzi o to, że ten ucisk nie jest tak do końca zewnętrzny. Ten ucisk jest wewnętrznie tak potężny, że ludzie po prostu jakby byli zmiażdżani w jakiejś zgniatarce. Nic nie może tego powstrzymać. I tu właśnie człowiek doświadcza wewnętrznej pracy. I są tutaj osoby przecież też, które przechodzą bardzo mocno tę transformację wewnętrzną, gdzie doświadczają tak głębokiej, ciężkiej pracy, że właściwie takiej pracy nigdy jeszcze nie przeżyli. I te ciężkie prace wymagają bardzo głębokich decyzji łaski, głębokiego oddania, tak głębokiego oddania Bogu, jak nigdy to jeszcze nie nastąpiło. Ponieważ siły miażdżące człowieka wewnętrznie są tak potężne, że właściwie nie są w stanie się ruszyć i przeciwstawić, bo jakby zostali zamurowani. Nie są w stanie się ruszyć, ale gdy wierzą, to nagle wypływają z tamtego miejsca, zostawiają tamto, bo nigdy tamtym byli. Ale musiało się to stać, żeby stali się wręcz, sprowadzeni do ketchupu, aby mogli się wydostać i żyć, ponieważ tamta przestrzeń nie była ich naturą. Ale musiała zginąć, ale oni razem z nią nie, nie muszą. Bóg wie o tym, że trwoga do człowieka przemawia. I dlatego, gdy człowiek doprowadzany jest do ostateczności, jest w stanie dokonać wyboru, właściwego wyboru. Bo jest taka sytuacja, że wiemy o tym oczywiście, że w tej sytuacji, w tej złej sytuacji człowiek istnieje dlatego, bo ciągle szuka innego wyjścia. Ale to nie człowiek szuka innego wyjścia. To szatan szuka innego wyjścia. Ale proszę zauważyć, Szatan szuka innego wyjścia, ale to człowiek odczuwa, że szuka innego wyjścia. Więc jeśli szatan szuka innego wyjścia, a człowiek odczuwa, że on szuka innego wyjścia, to jak bardzo szatan wpływa na wszystkie stany psychiczne i emocjonalne człowieka, że człowiekowi się wydaje, że to jest jego potrzeba. Ale kiedy jest świadomy, że jest istotą boską, to uświadamia sobie, że szatan stoi pod ścianą i nie może przez nią się przedostać, człowiek natomiast tak; idzie i przenika przez ścianę, przez branę, i jest po drugiej stronie. Dla szatana jest to niemożliwe, więc szatan wszystko robi, aby to się nie skończyło, żeby ten człowiek tam nie poszedł, dlatego, że dla człowieka jest to możliwe, a dla szatana nie. Więc szatan wszystko robi i chce przedstawiać, że dla człowieka jest to niemożliwe. Wszystkie te siły, które działają w człowieku, tak głęboko się wdarły w jego osobowość przez emocje, że spowodowały, że człowiek myśląc, pojmując, w dalszym ciągu działa w sposób taki, że szatan tam decyduje i szatan chce, aby człowiek podjął decyzję, która będzie dla niego dobra, a człowiekowi będzie się wydawało, że jest dla niego dobra. Ale człowiek tylko przez posłuszeństwo Chrystusowi dokona decyzji zawsze dobrej, nawet kiedy będzie dla niego pozornie zła, bo nie będzie myślał o tym, co dobre i co złe, w sensie drzewo podania dobrego i złego, tylko będzie posłuszny Bogu. Będzie posłuszny, nie będzie myślał, jaką decyzję podjąć, co zrobić, ale przez posłuszeństwo Bogu przestaje myśleć, jest jak dziecko małe, nie zastanawia się, co się dzieje, tylko po prostu idzie za Ojcem i wychodzi z opresji, nie zdając sobie sprawy nawet, że był w opresji. 1 Kor 10:11-13: „A wszystko to przydarzyło się im jako zapowiedź rzeczy przyszłych, spisane zaś zostało ku pouczeniu nas, których dosięga kres czasów. Niech przeto ten, komu się zdaje, że stoi, baczy, aby nie upadł. Pokusa nie nawiedziła was większa od tej, która zwykła nawiedzać ludzi. Wierny jest Bóg i nie dozwoli was kusić ponad to, co potraficie znieść, lecz zsyłając pokusę, równocześnie wskaże sposób jej pokonania abyście mogli przetrwać.”
Ps 89:3: „albowiem powiedziałeś: «Na wieki ugruntowana jest łaska», utrwaliłeś swoją wierność w niebiosach.”
Remedium nasze, to jest stanąć głęboko w osadzeniu w uczuciu Chrystusa, uczuciu, czyli pewności Chrystusowej, czyli musimy pamiętać o tym, jak Kaleb i Jozue, arcykapłan Jozue, jak Kaleb i Jozue, musimy pamiętać o tym, że musimy być świadomi i pewni, że Chrystus jest z nami, tak jak oni weszli do Ziemi Obiecanej. Bo przecież głębiny to nic innego, jak prawdziwa Ziemia Obiecana. Jak to przedstawił tutaj Stary Testament: Powrócą do starych miejsc. Iz 60.1-6: Powstań! Świeć, bo przyszło twe światło i chwała Pańska rozbłysła nad tobą. Bo oto ciemność okrywa ziemię i gęsty mrok spowija ludy, a ponad tobą jaśnieje Pan i Jego chwała jawi się nad tobą. I pójdą narody do twojego światła, królowie do blasku twojego wschodu. Podnieś oczy wokoło i popatrz. Ci wszyscy zebrani zdążają do ciebie. Twoi synowie przychodzą z daleka, na rękach niesione twe córki. Wtedy zobaczysz i promienieć będziesz, a serce Twe zadrży i rozszerzy się, bo do Ciebie napłyną bogactwa zamorskie, zasoby narodów przyjdą ku Tobie. Zaleje Cię mnogość wielbłądów – dromadery z Madianu i z Efy. Wszyscy oni przebędą ze Saby, zaoferują złoto i kadzidło, nucąc radosne hymny na cześć Pana.
Iz 60.10: Cudzoziemcy odbudują Twe mury, a ich królowie będą Ci służyć. Bo uderzyłem Cię w moim gniewie, lecz w mojej łasce okazałem ci litość. Twe bramy zawsze stać będą otworem, nie zamkną się we dnie ni w nocy, by wpuszczać do środka bogactwo narodów i królów ich, którzy je prowadzą. Za 6.15: Z dalekich stron przybędą ludzie i będą budować świątynię Pańską, i przekonacie się, że Pan Zastępów posłał mnie do was, a spełni się to, jeżeli pilnie słuchać będziecie głosu Pana, Boga waszego. Am 9:11-12: „W tym dniu podniosę szałas Dawidowy, który upada, zamuruję jego szczeliny, ruiny jego podźwignę i jak za dawnych dni go zbuduję, by posiedli resztę Edomu i wszystkie narody, nad którymi wzywano mojego imienia – wyrocznia Pana, który to uczyni.”
Ps 89:5: „Utrwalę na wieki twoje potomstwo i tron twój utrwalę z pokolenia na pokolenie».”
Odbudują prastare miasta, zabudują wyłomy i nastanie właśnie ponowne bogactwo. Tutaj jest powiedziane: synowie niosą córki na swoich ramionach, czyli chodzi tu o sytuację tę, że Synowie Boży, zstępując do głębin, córki niosą, bo mogłoby być powiedziane: dzieci niosą, ale jest powiedziane: córki niosą. Córki to są te właśnie piękne córki, które one na początku świata zostały stworzone po to, aby były mocą potęgi tworzenia w Imię Pańskie Chwały, aby się chwała rozszerzała. Idźcie, rozmnażajcie się i rozradzajcie, uczyńcie sobie ziemię poddaną, panujcie nad zwierzętami morskimi, lądowymi i powietrznymi. Iz 58.12: Twoi ludzie zabudują prastare zwaliska, wzniesiesz budowle z odwiecznych fundamentów. I będą cię nazywać naprawcą wyłomów, odnowicielem rumowisk na zamieszkanie. Iz 61.4: Zabudują prastare rumowiska podniosą z gruzów dawne w budowle, odnowią miasta zburzone, świecące pustkami od wielu pokoleń. Dzisiejszy świat uważa, że to jest niemożliwe, że to się nigdy nie stanie. I dlatego w tym momencie wszystko robi, aby zatrzymać proroctwa Pańskie, żeby zatrzymać to, co mówił Izajasz, co zostało prorokowane przez Boga, przez proroków, Izajasza i innych proroków, to co Bóg powiedział. Myślą, że to, co tu jest napisane w Piśmie Świętym się nie spełni i nie zaistnieje to nigdy. Myślą, że są w stanie powstrzymać Boga i są w stanie oprzeć się Jemu, ale przecież to jest niemożliwe, ponieważ Bóg z ich oporu uczyni swoją siłę. Tak jak w ostatniej zajawce Jola napisała; będą niszczyć, będą burzyć, będą się sprzeciwiać, ale Pan i tak z tego, co robią, dobro uczyni. Ale są nieświadomi tego, że pracują dla dobra Pana, nie zdają sobie sprawy, że pracują dla Niego, bo nie są w stanie pojąć Jego ścieżek. A Jego ścieżki są ponad nimi, a oni myślą w taki sposób, że są w stanie Go pokonać, powstrzymać, ale Bóg zna ich myśli i sam na nie wpływa. Sam jest ich przyczyną. Flp 2:1-3: „Jeśli więc jest jakieś napomnienie w Chrystusie, jeśli – jakaś moc przekonująca Miłości, jeśli jakiś udział w Duchu, jeśli jakieś serdeczne współczucie – dopełnijcie mojej radości przez to, że będziecie mieli te same dążenia: tę samą miłość i wspólnego ducha, pragnąc tylko jednego, a niczego nie pragnąc dla niewłaściwego współzawodnictwa ani dla próżnej chwały, lecz w pokorze oceniając jedni drugich za wyżej stojących od siebie.”
„Ps 84:7: „Przechodząc doliną Baka, przemieniają ją w źródło, a wczesny deszcz błogosławieństwem ją okryje.”
Proroctwa są prawdziwe, one się wydarzą, będą odbudowane mury i miasta podziemne, miasta, prastare rumowiska, jest to prawda. A ciekawą rzeczą jest to, że my, którzy tutaj jesteśmy, jesteśmy tymi, którzy będą to robić. Mimo, że nawet nie podejrzewacie tego, że wy jesteście tymi, którzy odbudowujecie te prastare rumowiska i zabudowujecie prastare wyłomy i niesiecie córki na rękach. Nie wiecie o tym, ale to już jest przeznaczone. Więc człowiek żyje swoim życiem i tak jak ja swoim życiem żyję. Mam 29 lat, a Chrystus mi mówi, że ja muszę robić to, co dzisiaj robię. – Panie, ja nic nie rozumiem. Ja nic nie pojmuję. Nic nie wiem. No ale dobrze, jak mam robić, to będę robić. Ty Panie to wiesz, to prowadź mnie. No i zaczęło się to dziać wszystko i dzisiaj jestem w tym miejscu, gdzie jestem. Nie miałem najmniejszego pojęcia o tych wszystkich sprawach. Najmniejszego. To jest sytuacja taka, że mówię te sprawy, o których mówię, ale one nie powstają w mojej głowie. Ja o nich nie myślę. Nie tworzę zdań. Nie tworzę myśli. Ja te myśli wypowiadam, w nich uczestniczę, nie tworzę ale uczestniczę. Bo ja uczestniczę w tych myślach, które wypowiadam, ale uczestniczę w nich nie w rozumieniu słów, ale ideowym, czyli stanie duchowym. Jestem w Duchu, którego poznaję naturę i jestem Nim. Czuję. Nie wiem, jak to opowiedzieć, ale to wszystko, o czym mówię, przenika mnie, ale nie na poziomie rozumu. Przenika mnie na poziomie uczuć. Przenika mnie, a moja natura uczuciowa to wszystko pojmuje, rozumie. Łk 21:14-17: „Postanówcie sobie w sercu nie obmyślać naprzód swej obrony. Ja bowiem dam wam wymowę i mądrość, której żaden z waszych prześladowców nie będzie się mógł oprzeć ani się sprzeciwić. A wydawać was będą nawet rodzice i bracia, krewni i przyjaciele i niektórych z was o śmierć przyprawią. I z powodu mojego imienia będziecie w nienawiści u wszystkich.”
Ps 84:8: „Z mocy w moc wzrastać będą: Boga ‹nad bogami> ujrzą na Syjonie.”
My mamy zaufać Bogu. W tym momencie jesteśmy w tej sytuacji, że musimy odnaleźć się w tej sytuacji, która się dzieje na zewnątrz dla nas, człowieka fizycznego, biologicznego. Ale my mamy być ufni Bogu, a Bóg działa w nas, jak w Jozue i Kalebie. Gdy oni idą, to ugina się przed nimi świat olbrzymów, widząc potęgę, która nawiedziła ich kraj i są, siedzą i się nie odzywają, ponieważ potęga przewyższa ich we wszystkich przestrzeniach. I dlatego my nie mamy w żaden sposób rozumieć, tylko w pełni pozwolić Bogu na działanie. A z naszej strony jest posłuszeństwo, całkowite posłuszeństwo. Bo to posłuszeństwo, ono nie pozwala działać emocjom; odsłania nasze uczucie, objawia wewnętrzną naturę pięknej córki ziemskiej. Ona staje się w pełni naszą zintegrowaną, odwieczną naturą, ale my nie mamy udziału w emocjach demonicznych jej, tylko w uczuciach Boskiej tajemnicy, do której się nie mogli dostać upadli aniołowie. Bo jest to moc, która nie jest dla nich dostępna, ale Duch Święty uczynił zdolnymi Synów Bożych, aby dotarli do tego miejsca. Ale następna sytuacja, spotykając się z głębokimi emocjami, w przestrzeni podświadomej, zmysłowymi czy innymi emocjami, spotykamy się tak naprawdę z rzeczywistymi emocjami pięknej córki ziemskiej, która jest w stanie głębokiej deprawacji, której nie rozpoznaje, nie poznaje, nie pojmuje, a w której jest zanurzona do głębi i gdzie dominują emocje. Emocje przenikają ją tak głęboko, że właściwie postrzega te wszystkie rzeczy jako swoje najwyższe pragnienie i huczy w niej jej energia zmysłowa jak wulkan. To są właśnie te siły demoniczne. Jak to powiedział tutaj Święty Paweł, Rz 1.24: Dlatego wydał ich Bóg przez pożądanie ich serc na łup nieczystości. Tak, iż dopuszczali się bezczeszczenia własnych ciał. 26: Dlatego to wydał ich Bóg na pastwę bezecnych namiętności. Czym są te problemy? Po prostu to istnieje tam w głębinach. Nikt od tego nie jest wolny. Ponieważ to jest globalny problem, a właściwie nawet i problem wszechświata, dlatego że piękna córka ziemska, ona została poddana deprymacji i deprawacji. Czyli została poddana przez upadłych aniołów lubieżności i bezecnym namiętnościom. Nie rozpoznawała tych sytuacji, tylko stała się uczestnikiem tego stanu. I ten stan istnieje tam. To jest pierwszy świat. Ten pierwszy świat w dalszym ciągu tam huczy i deprawuje w dalszym ciągu kpi z Boga. I Synowie Boży zstępując tam do głębin, czyli przyobleczony w zbroję dusze, zstępują do głębin, odczuwają ten ogień, ogień tamtego świata, ogień zmysłowości, ogień nieczystości, czyli tu jest ogień pożądania i namiętności. Odczuwają to wszystko, ale Zbroja Boża chroni ich przed pożarciem i spłonięciem, czyli POSŁUSZEŃSTWO. Pełne posłuszeństwo Bogu, bo ono od zarania dziejów było jedyną ochroną przed upadłymi aniołami, przed lucyferem, przed wszystkimi wpływami zła, tylko POSŁUSZEŃSTWO. I gdy są posłuszni całkowicie Bogu, nie ma dostępu zło. Dlaczego? Posłuszeństwo otwiera tylko jeden kanał. Kanał do Boga. I to jest tylko ten kanał. Nie możemy otwierać drugiego kanału. A ten drugi kanał jak się nazywa w Ewangelii? – niech nie wie lewica, co czyni prawica. Czyli ma być otwarty tylko jeden kanał. Jeden kanał, tylko posłuszeństwo. Przez posłuszeństwo działa w nas Bóg i to nam jest wystarczające. A drugi kanał, gdy jest uruchomiony, to jest kanał; chcę zobaczyć, chcę podejrzeć, chcę umieć, a może poprawię, a może zrobię coś. To jest ten kanał, który otworzył szatan. Czyli posłuszeństwo otwiera tylko jeden kanał. Jeden kanał, czyli łączności z Bogiem i my tylko słuchamy. My słuchamy i wykonujemy. I przez to, że ten jeden kanał jest otwarty, nie jesteśmy wtedy podlegli wpływom demonicznym, bo ten kanał drugi jest zamknięty. Nie mamy żadnych z tamtych informacji. Posłuszeństwo jest to stan jednokanałowy, posłuszeństwo chroni nas przed naszymi pomysłami. Synowie Boży, oni są właśnie tymi, którzy są w pełni oddani Bogu. Są, można powiedzieć, jednokanałowi. Ponieważ ich posłuszeństwo jest całkowitym stanem pełnego stanu istnienia w prawdzie Bożej i nie podlegają siłom ciemności, ale mają nad nimi władzę, bo Chrystus w nich jest tą mocą oddania się Bogu. Mt 6:9-11: „Ojcze nasz, który jesteś w niebie, niech się święci imię Twoje! Niech przyjdzie królestwo Twoje; niech Twoja wola spełnia się na ziemi, tak jak i w niebie. Chleba naszego powszedniego daj nam dzisiaj;”
Ps 84:11: „Zaiste jeden dzień w przybytkach Twoich lepszy jest niż innych tysiące; wolę stać w progu domu mojego Boga, niż mieszkać w namiotach grzeszników.”
Jak Państwo zauważyli, zbliża się 10 marca, o czym rozmawialiśmy już jakiś miesiąc temu, może troszeczkę mniej, że ten okres czasu będzie czasem wyjścia ze strefy shadow, czyli strefy cienia. I rzeczywiście dostrzegamy tę sytuację, że tak się dzieje. To nie chodzi o to, że ludzie patrzą i widzą, że jakiś jest tam cień. To cień padł na nich. Czyli padł na nich, a w tej chwili z tego cienia wychodzą i rzeczywistość ich natury staje przed nimi jawna i nie podoba im się to bardzo, że właśnie takimi są, ale przecież nie są innymi, tylko są takimi, a przecież nikt inny im tego nie zrobił, tylko sami na to zapracowali. To nie jest taka sytuacja, że ktoś ich do tego zmusił, w pewnym sensie tak, ale jest ponowne prorokowanie. (Ap 10:11: „I mówią mi: «Trzeba ci znów prorokować o ludach, narodach, językach i o wielu królach».”) To jest ich praca, to jest ich zaniedbanie. Praca, którą zaniedbali, tak mogę to określić, czyli każdy człowiek, mówię tutaj tak naprawdę o całej ziemi, ale co to znaczy o całej ziemi? Proszę zauważyć, Jezus Chrystus wyzwolił całą ziemię, wszystkich ludzi na ziemi, wszystkich ludzi. Jezus Chrystus przyszedł całą ziemię odkupić. I odkupił całą ziemię, ale z tej całej ziemi, w tej chwili 2,5 miliarda ludzi zostało zgromadzonych w Imię Jezusa Chrystusa, a z nich wierzących jest niezmiernie mała garstka. Bo zostali zgromadzeni kłamliwie. Po to, aby po prostu w Imię Chrystusa zebrać ich, bo Imię Chrystusa jest łamiące przeszkody; otwierające wszystkie bramy. Więc w Imię Chrystusa zebrali tych ludzi, ale oni spijają tę śmietankę, czyli czynią ich własnymi niewolnikami, obarczając ich tym, czego już nie mają, czyli obarczając ich grzechami, grzechami i fałszywym sumieniem, które jakoby potrafi rozpoznać grzech. Nie! – nie potrafi, bo fałszywe sumienie jest to sumienie, które ukształtowali dzisiejsi twórcy fałszywego chrześcijaństwa. W Imię Chrystusa zebrali wszystkich ludzi, ale nie dają im wolności, tylko imię. W Imię to zebrali ich, ale ich okłamują, oszukują, handlują ich duszami, handlują ich ciałami. Wszystko robią, tak że dzisiaj oni są zdruzgotani, żyją jednym wielkim lękiem. Są rozdarci przez lęk, mimo że Chrystus przyniósł miłość i życie. Miłość i życie. I uśmiercił naszą grzeszną naturę. Co to oznacza? Jezus Chrystus uśmiercił naszą grzeszną naturę, a jest to przecież powiedziane wyraźnie w liście św. Piotra, który bardzo wyraźnie my znamy przecież. Ten werset w dzisiejszym Kościele jest herezją. 1P1.23: Jesteście bowiem ponownie do życia powołani, nie z ginącego nasienia, ale z niezniszczalnego, dzięki słowu Boga, które jest żywe i trwa. Ono jest prawdziwe, dlatego że Jezus Chrystus uśmiercił starego człowieka, a Bóg powołał nowego człowieka. Nowego człowieka, czyli Syna Bożego. Dwa tysiące lat temu Jezus Chrystus złożył ofiarę ze swojego życia i stał się okupem, aby wykupić nas sprzedanych diabłu przez Adama. Wykupić nas. Wykupił nas i uśmiercił tę naturę grzeszną, która była zdeprawowana. Uśmiercił ją i to jest uśmiercony człowiek. Dzisiaj ten człowiek, który został skażony grzechem przez Adama i uśmiercony, dzisiaj o jego życie dba kościół śmierci. Tak, dokładnie tak jest. Chce wszystko zrobić, aby dzieło Chrystusa Pana nie liczyło się i nie miało skutków. Czyli, aby nie nastąpiła Pascha, nie nastąpiło Odkupienie i nie był On właściwym okupem na wykupienie tych wszystkich ludzi sprzedanych diabłu. W tej chwili, od tamtego czasu, od 418 roku, bo wcześniej była głoszona ta prawda, do 320 roku przynajmniej, była głoszona prawda o wolności i bezgrzeszności naszej i chwale i o tym mówi św. Paweł bardzo wyraźnie, w liście do Galatów, gdzie mówi o tej prawdzie: Ga2.16 A jednak przeświadczeni, że człowiek osiąga usprawiedliwienie nie przez wypełnianie Prawa za pomocą uczynków, lecz jedynie przez wiarę w Jezusa Chrystusa, my właśnie uwierzyliśmy w Chrystusa Jezusa, by osiągnąć usprawiedliwienie z wiary w Chrystusa, a nie przez wypełnianie Prawa za pomocą uczynków, jako że przez wypełnianie Prawa za pomocą uczynków nikt nie osiągnie usprawiedliwienia. 17 A jeżeli to, że szukamy usprawiedliwienia w Chrystusie, poczytuje nam się za grzech, to i Chrystusa należałoby uznać za sprawcę grzechu, a to jest niemożliwe. Czyli już w owym czasie, to są sześćdziesiąte lata, kiedy św. Paweł to ogłosi, już w owym czasie były knowania, aby udaremnić odkupienie Jezusa Chrystusa i uznać je za nieprawdziwe, niewłaściwe i nieistniejące. I jest sytuacja taka, że dzisiaj właśnie ta natura, którą Chrystus uśmiercił, to jest naszego złego ducha, a jednocześnie Adama usunął, dzisiaj kościół grzeszników wziął sobie za swojego patrona i przewodnika Adama i reanimację człowieka, którego uśmiercił Chrystus i którego nie ma. A Bóg, żebyśmy żyli, daje nam nowego: Jesteście bowiem ponownie do życia powołani nie z ginącego nasienia, ale niezniszczalnego, dzięki słowu Boga, które jest żywe i trwa. (1P1.23) I to powinna być główna świadomość człowieka ale dzisiaj ją się zwalcza, jak herezję, jak tyfus, jak tyfus! – ponieważ to jest zabójcze dla człowieka uśmierconego i dla kościoła śmierci. Zabójcze, bo jest to nowy człowiek, jego nie można uśmiercić, dlatego, że to jest: Jesteśmy bowiem ponownie do życia powołani nie z ginącego nasienia, ale z niezniszczalnego, dzięki słowu Boga, które jest żywe i trwa. Jesteśmy niezniszczalną istotą, bo wszyscy mamy w sobie niezniszczalność z powodu Chrystusa. Wszyscy, którzy uwierzyliśmy jesteśmy niezniszczalni. I dlatego kościół śmierci powstał, po to, aby nikt nie dobrnął do niezniszczalności swoją świadomością i uwierzył. Bo wystarczy uwierzyć, bo to nie chodzi o jakieś inne czynności, tylko chodzi o naszą świadomość, która dociera do poznania przez wiarę, że Chrystus Pan jest nadrzędną mocą i to trzeba mówić; ale zabrania się wierzyć, czyli być przekonanym. 1 J 5:14-15: „Ufność, którą w Nim pokładamy, polega na przekonaniu, że wysłuchuje On wszystkich naszych próśb zgodnych z Jego wolą. A jeśli wiemy, że wysłuchuje wszystkich naszych próśb, pewni jesteśmy również posiadania tego, o cośmy Go prosili.”
Ps 84:12: „Bo Pan Bóg jest słońcem i tarczą: Pan hojnie darzy łaską i chwałą, nie odmawia dobrodziejstw postępującym nienagannie.”
Przed Odkupieniem ludzie mieli tylko przykazania, aby ujarzmić swoją osobowość. Ujarzmić swoją osobowość i ujarzmić swojego ducha. A po odkupieniu ten duch został uśmiercony i Jezus Chrystus dał im swojego Ducha i otworzył drogi, które były zamknięte dla ducha ludzkiego i dla człowieka. To Chrystus otworzył te drogi i dopiero stały się one otwarte. I dlatego dzisiaj, mimo, a właściwie z powodu, że te drogi są otwarte, powstał kościół śmierci, aby zagrodzić drogi, zagrodzić to przejście, aby nikt nie mógł tam pójść. Ponieważ pójście tam jest końcem śmierci, końcem grzechu i końcem upadłych aniołów, czyli początkiem prawdziwej Ziemi Obiecanej, w której istnieją potęgi. Potęgi! A tymi potęgami są Synowie Boży. To są prawdziwe potęgi na wzór Boga stworzone, ponieważ Synowie Boży objawiają potęgę Boga. Jak to powiedział Święty Łukasz, w Ewangelii, Łk 20.35-36: Lecz ci, którzy uznani zostaną za godnych udziału w świecie przyszłym i w powstaniu z martwych, ani się żenić nie będą, ani za mąż wychodzić. Już bowiem umrzeć nie mogą, gdyż są równi aniołom i są dziećmi Bożymi, będąc uczestnikami zmartwychwstania. I mając świadomość właśnie tę, nie chodzi tutaj o zastanawianie się nad tymi sytuacjami, jak one są głęboko gdzieś zakorzenione, ale chodzi tak naprawdę o posłuszeństwo. Przez posłuszeństwo zaczynamy coraz głębiej doświadczać obecności Boga w sobie, który objawi nam Siebie, a jednocześnie nas – nam. Nas – nam. O nas powie nam wszystko. Więc jesteśmy w tym momencie, w tym miejscu, dlatego Duch Święty przedstawił tę sytuację. Dzisiejsze spotkanie tak wygląda, ponieważ Chrystus chciał przedstawić tę sytuację. Duch Święty, Bóg Ojciec i Jezus Chrystus mówi to, aby ludzie nie popadali w różnego rodzaju poszukiwanie sposobów i umiejętności wyzwalania się z tego wszystkiego, ponieważ Bóg jest Bogiem żywych, ale żebyśmy z całej siły uwierzyli w Niego i stali się posłuszni, a nasze świadomości przeniosą się do Człowieka Światłości, do Synów Bożych, bo nie ciałem człowiek żyje, ale żyje światłością Bożą. I gdy jest istotą światłości, co się dzieje? To jest bardzo ciekawa sytuacja. Nie traci w ogóle żadnej osobowości, nie traci pamięci, nie traci swojego życia, nie traci niczego. On żyje! To ludzie na ziemi uważają, że umarł. Gdy człowiek umiera na tej ziemi, ale idzie do Boga, ludzie płaczą, że umarł. Gdy człowiek ma głębokiego Alzheimera, gdzie umarła jego natura, ta zła, to ludzie mówią, na szczęście nie umarł, a że jest w takim stanie, że tak mogę powiedzieć, nic nie może zrobić, nic nie może pojąć, to nie szkodzi. Umarł duchowo, żyje cieleśnie – dla ludzi żyje. Umarł fizycznie, w Bogu Żyje – dla ludzi umarł. Człowiek doświadczając śmierci innej osoby, doświadcza jej zniknięcia. Ale gdy sam doświadcza śmierci i żyje w Bogu, jego historia ma się całkowicie inaczej. On odchodzi do Boskiej tajemnicy, żywy, prawdziwy, duchowy, rzeczywisty. Jest prawdziwą naturą boską, jeśli jest Synem Bożym. I w dalszym ciągu toczy walkę i jest istotą w pełni świadomą, a możliwe, że nawet i może stać się ponownie cielesną w Ciele Chwalebnym, ale całkowicie duchową, tak jak Jezus Chrystus, bo tak jest przeznaczone, jak Jezus Chrystus, który mówi właśnie o Ciele Chwalebnym i przebywa na ziemi w Ciele Chwalebnym jeszcze przez 40 dni, gdzie wszyscy Go widzą, a nie jest On obłokiem, ale spożywa i pije, rozmawia przy ognisku, jest z nimi, ale cuda, które czyni są dostępne tylko dla Człowieka Chwalebnego. Mimo, że są wierzącymi, to tamte cuda jeszcze są przez nich niedosięgalne, bo nie są jeszcze w pełni odnalezieni. 1 Kor 15:42-44: „Podobnie rzecz się ma ze zmartwychwstaniem. Zasiewa się zniszczalne – powstaje zaś niezniszczalne; sieje się niechwalebne – powstaje chwalebne; sieje się słabe – powstaje mocne; zasiewa się ciało zmysłowe – powstaje ciało duchowe. Jeżeli jest ciało ziemskie powstanie też ciało niebieskie.”
Link do nagrania wykładu – 04.03.2025
Link do wideo na YouTube – 04.03.2025
Link do nagrania w Spotify – 04.03.2025