UZDRAWIANIE DUCHOWE

Ireneusz Wojciechowski

W tej chwili ludzie muszą się spotkać z rzeczywistością swoich emocji. I te emocje, one osaczyły i ograniczyły uczucia człowieka. Czyli uczuciami jest ta piękna córka ziemska. To ona jest tym uczuciem, a tam wokół niej są upadli aniołowie, którzy mieli być światłem jej, a stali się jej ciemnością. Wokół niej stworzyli świat ciemności. I wmawiają jej, że to jest świat jej godności. Świat prawdy i świat sensu. Ale to nie ma żadnego sensu. I ludzie w tym momencie doświadczają tych stanów wewnętrznych, nie wiedzą co się z nimi dzieje, ale to są właśnie te stany, których bez wiary nie są w stanie pokonać. Co to znaczy bez wiary? Dla człowieka ten wewnętrzny świat nie jest do pokonania. To jest niemożliwe; po prostu niemożliwe. Dlaczego? – dlatego, że to jest świat czterowymiarowy i upadły, a człowiek jest istotą trójwymiarową. Ale dla Synów Bożych nie ma żadnego problemu. Dla nich nie jest to trudne. Bo oni są istotą pozawymiarową. Zostali stworzeni przez Boga na wzór i podobieństwo Boga w Chrystusie Jezusie i są w pełni potężni i mocni zstąpić tam do głębin. I kim są Synowie Boży? Synowie Boży są jak Jozue i Kaleb, którzy weszli do pierwszej ziemi obiecanej, i mimo, że chodzili między olbrzymami, wiedzieli, że mają moc nad nimi i że żaden olbrzym ich nie dotknie, ponieważ taka jest wola Boga. A Bóg dał olbrzymom taką świadomość, że oni, czyli Kaleb i Jozue, i wszyscy inni Izraelici, którzy tam weszli, są potężniejsi od nich, że oni właściwie byli szarańczą, czyli olbrzymy byli szarańczą w oczach Synów Bożych, z mocy Bożej tak tego doświadczali. Tylko, że uwierzył w to tylko Kaleb i Jozue. A Izraelici tamci, którzy tam byli, nie uwierzyli. Podlegali cały czas swojemu bojaźliwemu umysłowi i chcieli stamtąd jak najszybciej wyjść. Mimo, że Bóg w dalszym ciągu utrzymywał w nich tę moc i potęgę i w żaden sposób żaden olbrzym ich nie zaatakował. Bo olbrzymy się ich bały, ponieważ Bóg panował nad olbrzymami. I tu jest sytuacja taka, że nie ma na świecie żadnej siły, nad którą Bóg nie zapanuje, ponieważ w ówczesnym czasie zapanował nad olbrzymami, nad ich całą naturą wewnętrzną, nad ich wszelkimi siłami i olbrzymy nie mogły nic zrobić ludziom, którzy z punktu widzenia człowieka jawili się jak szarańcza dla olbrzymów. Ale Bóg stworzył, że to olbrzymy były szarańczą dla tych, którzy weszli tam, ponieważ Bóg tak uczynił, że sytuacje były inaczej widziane, inaczej doświadczane. I o tym wiedział Kaleb i Jozue. Byli tam 40 dni. Po wyjściu stamtąd Bóg powiedział do Mojżesza: za to, że Mnie nie posłuchali i nie uwierzyli, że Jestem z nimi, będą musieli ponieść karę, a karą będzie to, że musi wymrzeć to pokolenie, które mi nie zaufało. I rzeczywiście szli przez pustynię i wymarło całe pokolenie. Nie zabił ich, tylko umarło, bo tak długo byli na pustyni. Umarło całe pokolenie i z tego pokolenia, które było w ziemi obiecanej, tylko pozostał Kaleb i Jozue, nawet Mojżesz umarł na górze Nebo, widząc ziemię obiecaną też nie wszedł, bo musieli wymrzeć wszyscy ci, którzy nie uwierzyli Bogu.
I dlatego tylko Człowiek Światłości, tylko Synowie Boże są godni życia, dlatego że Jezus Chrystus, Bóg Ojciec Duch Święty, już uśmiercił człowieka niezdolnego do życia. Uśmiercił człowieka duchowego, już 2000 lat temu uśmiercił, aby ten człowiek przestał całkowicie istnieć, bo stał się wrogiem Boga i niezdolny do wykonania jakiegokolwiek dzieła bożego. Duszę z niego wyjął, bo dusza jest stworzona z natury samego Boga i włożył w Świętą Inkarnację; przez Świętą Inkarnację, w naturę Synostwa Bożego, czyli przyodział w dary męża. I stała się ona Mężem Bożym, zdolnym do pełnego dzieła Jego, ponieważ i tu jest sytuacja bardzo ważna, ponieważ dusza ma pamięć tego, z czym się łączy i jest tym, z czym się łączy. Więc będąc w Synach Bożych – a Synowie Boży są czyści, doskonali i w pełni oddani Bogu – ma pełną świadomość prawdy, potęgi, mocy i pełnej wiedzy, pełnej tajemnicy i jest właśnie tą mocą, która dokładnie wie, co ma czynić. Synowie Boży nie mają przeszłości, są teraz. I dlatego są tymi istotami, o których jest tu napisane tak: Jesteście bowiem ponownie do życia powołani, nie z ginącego nasienia, ale z niezniszczalnego dzięki słowu Boga, które jest żywe i trwa. ( 1P1.23 ) I tutaj właśnie jesteśmy tymi istotami nie mającymi pamięci innej, jak tylko tę, którą mają. I proszę zauważyć; niedorzecznością jest, tym ludziom wmawiać grzech, który nie jest ich grzechem. Czyli wmawiać Synom Bożym, że mają grzech, ten grzech, którego oni nie mogą mieć, bo tamtego ciała już nie ma. Więc nakazują ludziom posłuszeństwo sobie, mówiąc, że Bóg im dał taką władzę, żeby ludzie byli im posłuszni; tak się nie mogło stać. Bóg nie dał im władzy, ponieważ jest to bardzo prosta sprawa. Bóg nie powiedział: komu grzechy zatrzymacie, to będą zatrzymane, komu odpuścicie, to są im odpuszczone, bo nie byłoby tego wersetu: 2 Kor 5:10: „Wszyscy bowiem musimy stanąć przed trybunałem Chrystusa, aby każdy otrzymał zapłatę za uczynki dokonane w ciele, złe lub dobre.” – i tego, one by były nieprawdziwe i nierzeczywiste: J 3,18 Kto wierzy w Niego nie podlega potępieniu, a kto nie wierzy, już został potępiony, bo nie uwierzył w Imię Jednorodzonego Syna Bożego. Więc nie ma tutaj trzeciej osoby, czyli jakiegoś władcy szemranego, który by mówił: temu odpuszczam, a temu nie. Każdy człowiek musi stanąć przed sobą. Stanąć przed sobą. Czyli staję przed sobą i nie ma tam kogoś, kto by powiedział, grzechu tobie nie odpuszczam. Nie może, bo nie ma takiej władzy. Nie może, nie ma takiej władzy. To relacja człowieka z Bogiem, czy uwierzył, czy nie, jest tym stanem. Dz 4:18-21: „Przywołali ich potem i zakazali im w ogóle przemawiać, i nauczać w imię Jezusa. Lecz Piotr i Jan odpowiedzieli: «Rozsądźcie, czy słuszne jest w oczach Bożych bardziej słuchać was niż Boga? Bo my nie możemy nie mówić tego, cośmy widzieli i słyszeli». Oni zaś ponowili groźby, a nie znajdując żadnej podstawy do wymierzenia im kary, wypuścili ich ze względu na lud, bo wszyscy wielbili Boga z powodu tego, co się stało.”

Ps 89:2: „Na wieki będę opiewał łaski Pana, moimi ustami będę głosił Twą wierność przez wszystkie pokolenia”

Jest powiedziane: Jezus Chrystus zmartwychwstał. Umarł na krzyżu i zmartwychwstał po to, abyśmy przez Jezusa Chrystusa Zmartwychwstałego wołali do Boga Ojca o dobre sumienie. O prawdziwe prawo. I żebyśmy wypełniali Jego wolę. Bo On jest prawem, On jest mocą, prawdą, doskonałością. On jest tą potęgą. I tutaj właśnie jesteśmy w tej chwili, w tej sytuacji, gdzie wychodząc z przestrzeni shadow, dzisiaj mamy 4.03, to jeszcze mamy sześć dni, tak to z ówczesnego czasu było widać. A teraz spojrzę na to z bliska. Tak, z bliska też to widać. Z bliska też widać tę sytuację, że to przesilenie jest dziesiąty, jedenasty. Dziesiąty, jedenasty to jest przesilenie. A później następuje około czternastego bardzo wyraźny stan jakby rollercoaster. Czyli wjeżdżamy kolejką na górę, a później z „górki na pazurki”. Tak mogę powiedzieć na „pazurki”. Czyli pionowa świeca w dół. I nie wiadomo czy tam jest jakiś koniec. I to jest właśnie sytuacja, że to jest z „górki na pazurki”. I tutaj właśnie musimy pamiętać o tej sytuacji, że tylko nas ratuje wiara. Ponieważ w tej chwili przychodzi, proszę zauważyć, ucisk. Chodzi o to, że ten ucisk nie jest tak do końca zewnętrzny. Ten ucisk jest wewnętrznie tak potężny, że ludzie po prostu jakby byli zmiażdżani w jakiejś zgniatarce. Nic nie może tego powstrzymać. I tu właśnie człowiek doświadcza wewnętrznej pracy. I są tutaj osoby przecież też, które przechodzą bardzo mocno tę transformację wewnętrzną, gdzie doświadczają tak głębokiej, ciężkiej pracy, że właściwie takiej pracy nigdy jeszcze nie przeżyli. I te ciężkie prace wymagają bardzo głębokich decyzji łaski, głębokiego oddania, tak głębokiego oddania Bogu, jak nigdy to jeszcze nie nastąpiło. Ponieważ siły miażdżące człowieka wewnętrznie są tak potężne, że właściwie nie są w stanie się ruszyć i przeciwstawić, bo jakby zostali zamurowani. Nie są w stanie się ruszyć, ale gdy wierzą, to nagle wypływają z tamtego miejsca, zostawiają tamto, bo nigdy tamtym byli. Ale musiało się to stać, żeby stali się wręcz, sprowadzeni do ketchupu, aby mogli się wydostać i żyć, ponieważ tamta przestrzeń nie była ich naturą. Ale musiała zginąć, ale oni razem z nią nie, nie muszą. Bóg wie o tym, że trwoga do człowieka przemawia. I dlatego, gdy człowiek doprowadzany jest do ostateczności, jest w stanie dokonać wyboru, właściwego wyboru. Bo jest taka sytuacja, że wiemy o tym oczywiście, że w tej sytuacji, w tej złej sytuacji człowiek istnieje dlatego, bo ciągle szuka innego wyjścia. Ale to nie człowiek szuka innego wyjścia. To szatan szuka innego wyjścia. Ale proszę zauważyć, Szatan szuka innego wyjścia, ale to człowiek odczuwa, że szuka innego wyjścia. Więc jeśli szatan szuka innego wyjścia, a człowiek odczuwa, że on szuka innego wyjścia, to jak bardzo szatan wpływa na wszystkie stany psychiczne i emocjonalne człowieka, że człowiekowi się wydaje, że to jest jego potrzeba. Ale kiedy jest świadomy, że jest istotą boską, to uświadamia sobie, że szatan stoi pod ścianą i nie może przez nią się przedostać, człowiek natomiast tak; idzie i przenika przez ścianę, przez branę, i jest po drugiej stronie. Dla szatana jest to niemożliwe, więc szatan wszystko robi, aby to się nie skończyło, żeby ten człowiek tam nie poszedł, dlatego, że dla człowieka jest to możliwe, a dla szatana nie. Więc szatan wszystko robi i chce przedstawiać, że dla człowieka jest to niemożliwe. Wszystkie te siły, które działają w człowieku, tak głęboko się wdarły w jego osobowość przez emocje, że spowodowały, że człowiek myśląc, pojmując, w dalszym ciągu działa w sposób taki, że szatan tam decyduje i szatan chce, aby człowiek podjął decyzję, która będzie dla niego dobra, a człowiekowi będzie się wydawało, że jest dla niego dobra. Ale człowiek tylko przez posłuszeństwo Chrystusowi dokona decyzji zawsze dobrej, nawet kiedy będzie dla niego pozornie zła, bo nie będzie myślał o tym, co dobre i co złe, w sensie drzewo podania dobrego i złego, tylko będzie posłuszny Bogu. Będzie posłuszny, nie będzie myślał, jaką decyzję podjąć, co zrobić, ale przez posłuszeństwo Bogu przestaje myśleć, jest jak dziecko małe, nie zastanawia się, co się dzieje, tylko po prostu idzie za Ojcem i wychodzi z opresji, nie zdając sobie sprawy nawet, że był w opresji. 1 Kor 10:11-13: „A wszystko to przydarzyło się im jako zapowiedź rzeczy przyszłych, spisane zaś zostało ku pouczeniu nas, których dosięga kres czasów. Niech przeto ten, komu się zdaje, że stoi, baczy, aby nie upadł. Pokusa nie nawiedziła was większa od tej, która zwykła nawiedzać ludzi. Wierny jest Bóg i nie dozwoli was kusić ponad to, co potraficie znieść, lecz zsyłając pokusę, równocześnie wskaże sposób jej pokonania abyście mogli przetrwać.”

Ps 89:3: „albowiem powiedziałeś: «Na wieki ugruntowana jest łaska», utrwaliłeś swoją wierność w niebiosach.”

Remedium nasze, to jest stanąć głęboko w osadzeniu w uczuciu Chrystusa, uczuciu, czyli pewności Chrystusowej, czyli musimy pamiętać o tym, jak Kaleb i Jozue, arcykapłan Jozue, jak Kaleb i Jozue, musimy pamiętać o tym, że musimy być świadomi i pewni, że Chrystus jest z nami, tak jak oni weszli do Ziemi Obiecanej. Bo przecież głębiny to nic innego, jak prawdziwa Ziemia Obiecana. Jak to przedstawił tutaj Stary Testament: Powrócą do starych miejsc. Iz 60.1-6: Powstań! Świeć, bo przyszło twe światło i chwała Pańska rozbłysła nad tobą. Bo oto ciemność okrywa ziemię i gęsty mrok spowija ludy, a ponad tobą jaśnieje Pan i Jego chwała jawi się nad tobą. I pójdą narody do twojego światła, królowie do blasku twojego wschodu. Podnieś oczy wokoło i popatrz. Ci wszyscy zebrani zdążają do ciebie. Twoi synowie przychodzą z daleka, na rękach niesione twe córki. Wtedy zobaczysz i promienieć będziesz, a serce Twe zadrży i rozszerzy się, bo do Ciebie napłyną bogactwa zamorskie, zasoby narodów przyjdą ku Tobie. Zaleje Cię mnogość wielbłądów – dromadery z Madianu i z Efy. Wszyscy oni przebędą ze Saby, zaoferują złoto i kadzidło, nucąc radosne hymny na cześć Pana.
Iz 60.10: Cudzoziemcy odbudują Twe mury, a ich królowie będą Ci służyć. Bo uderzyłem Cię w moim gniewie, lecz w mojej łasce okazałem ci litość. Twe bramy zawsze stać będą otworem, nie zamkną się we dnie ni w nocy, by wpuszczać do środka bogactwo narodów i królów ich, którzy je prowadzą. Za 6.15: Z dalekich stron przybędą ludzie i będą budować świątynię Pańską, i przekonacie się, że Pan Zastępów posłał mnie do was, a spełni się to, jeżeli pilnie słuchać będziecie głosu Pana, Boga waszego. Am 9:11-12: „W tym dniu podniosę szałas Dawidowy, który upada, zamuruję jego szczeliny, ruiny jego podźwignę i jak za dawnych dni go zbuduję, by posiedli resztę Edomu i wszystkie narody, nad którymi wzywano mojego imienia – wyrocznia Pana, który to uczyni.”

Ps 89:5: „Utrwalę na wieki twoje potomstwo i tron twój utrwalę z pokolenia na pokolenie».”

Odbudują prastare miasta, zabudują wyłomy i nastanie właśnie ponowne bogactwo. Tutaj jest powiedziane: synowie niosą córki na swoich ramionach, czyli chodzi tu o sytuację tę, że Synowie Boży, zstępując do głębin, córki niosą, bo mogłoby być powiedziane: dzieci niosą, ale jest powiedziane: córki niosą. Córki to są te właśnie piękne córki, które one na początku świata zostały stworzone po to, aby były mocą potęgi tworzenia w Imię Pańskie Chwały, aby się chwała rozszerzała. Idźcie, rozmnażajcie się i rozradzajcie, uczyńcie sobie ziemię poddaną, panujcie nad zwierzętami morskimi, lądowymi i powietrznymi. Iz 58.12: Twoi ludzie zabudują prastare zwaliska, wzniesiesz budowle z odwiecznych fundamentów. I będą cię nazywać naprawcą wyłomów, odnowicielem rumowisk na zamieszkanie. Iz 61.4: Zabudują prastare rumowiska podniosą z gruzów dawne w budowle, odnowią miasta zburzone, świecące pustkami od wielu pokoleń. Dzisiejszy świat uważa, że to jest niemożliwe, że to się nigdy nie stanie. I dlatego w tym momencie wszystko robi, aby zatrzymać proroctwa Pańskie, żeby zatrzymać to, co mówił Izajasz, co zostało prorokowane przez Boga, przez proroków, Izajasza i innych proroków, to co Bóg powiedział. Myślą, że to, co tu jest napisane w Piśmie Świętym się nie spełni i nie zaistnieje to nigdy. Myślą, że są w stanie powstrzymać Boga i są w stanie oprzeć się Jemu, ale przecież to jest niemożliwe, ponieważ Bóg z ich oporu uczyni swoją siłę. Tak jak w ostatniej zajawce Jola napisała; będą niszczyć, będą burzyć, będą się sprzeciwiać, ale Pan i tak z tego, co robią, dobro uczyni. Ale są nieświadomi tego, że pracują dla dobra Pana, nie zdają sobie sprawy, że pracują dla Niego, bo nie są w stanie pojąć Jego ścieżek. A Jego ścieżki są ponad nimi, a oni myślą w taki sposób, że są w stanie Go pokonać, powstrzymać, ale Bóg zna ich myśli i sam na nie wpływa. Sam jest ich przyczyną. Flp 2:1-3: „Jeśli więc jest jakieś napomnienie w Chrystusie, jeśli – jakaś moc przekonująca Miłości, jeśli jakiś udział w Duchu, jeśli jakieś serdeczne współczucie – dopełnijcie mojej radości przez to, że będziecie mieli te same dążenia: tę samą miłość i wspólnego ducha, pragnąc tylko jednego, a niczego nie pragnąc dla niewłaściwego współzawodnictwa ani dla próżnej chwały, lecz w pokorze oceniając jedni drugich za wyżej stojących od siebie.”

„Ps 84:7: „Przechodząc doliną Baka, przemieniają ją w źródło, a wczesny deszcz błogosławieństwem ją okryje.”

Proroctwa są prawdziwe, one się wydarzą, będą odbudowane mury i miasta podziemne, miasta, prastare rumowiska, jest to prawda. A ciekawą rzeczą jest to, że my, którzy tutaj jesteśmy, jesteśmy tymi, którzy będą to robić. Mimo, że nawet nie podejrzewacie tego, że wy jesteście tymi, którzy odbudowujecie te prastare rumowiska i zabudowujecie prastare wyłomy i niesiecie córki na rękach. Nie wiecie o tym, ale to już jest przeznaczone. Więc człowiek żyje swoim życiem i tak jak ja swoim życiem żyję. Mam 29 lat, a Chrystus mi mówi, że ja muszę robić to, co dzisiaj robię. – Panie, ja nic nie rozumiem. Ja nic nie pojmuję. Nic nie wiem. No ale dobrze, jak mam robić, to będę robić. Ty Panie to wiesz, to prowadź mnie. No i zaczęło się to dziać wszystko i dzisiaj jestem w tym miejscu, gdzie jestem. Nie miałem najmniejszego pojęcia o tych wszystkich sprawach. Najmniejszego. To jest sytuacja taka, że mówię te sprawy, o których mówię, ale one nie powstają w mojej głowie. Ja o nich nie myślę. Nie tworzę zdań. Nie tworzę myśli. Ja te myśli wypowiadam, w nich uczestniczę, nie tworzę ale uczestniczę. Bo ja uczestniczę w tych myślach, które wypowiadam, ale uczestniczę w nich nie w rozumieniu słów, ale ideowym, czyli stanie duchowym. Jestem w Duchu, którego poznaję naturę i jestem Nim. Czuję. Nie wiem, jak to opowiedzieć, ale to wszystko, o czym mówię, przenika mnie, ale nie na poziomie rozumu. Przenika mnie na poziomie uczuć. Przenika mnie, a moja natura uczuciowa to wszystko pojmuje, rozumie. Łk 21:14-17: „Postanówcie sobie w sercu nie obmyślać naprzód swej obrony. Ja bowiem dam wam wymowę i mądrość, której żaden z waszych prześladowców nie będzie się mógł oprzeć ani się sprzeciwić. A wydawać was będą nawet rodzice i bracia, krewni i przyjaciele i niektórych z was o śmierć przyprawią. I z powodu mojego imienia będziecie w nienawiści u wszystkich.”

Ps 84:8: „Z mocy w moc wzrastać będą: Boga ‹nad bogami> ujrzą na Syjonie.”

My mamy zaufać Bogu. W tym momencie jesteśmy w tej sytuacji, że  musimy odnaleźć się w tej sytuacji, która się dzieje na zewnątrz dla nas, człowieka fizycznego, biologicznego. Ale my mamy być ufni Bogu, a Bóg działa w nas, jak w Jozue i Kalebie. Gdy oni idą, to ugina się przed nimi świat olbrzymów, widząc potęgę, która nawiedziła ich kraj i są, siedzą i się nie odzywają, ponieważ potęga przewyższa ich we wszystkich przestrzeniach. I dlatego my nie mamy w żaden sposób rozumieć, tylko w pełni pozwolić Bogu na działanie. A z naszej strony jest posłuszeństwo, całkowite posłuszeństwo. Bo to posłuszeństwo, ono nie pozwala działać emocjom; odsłania nasze uczucie, objawia wewnętrzną naturę pięknej córki ziemskiej. Ona staje się w pełni naszą zintegrowaną, odwieczną naturą, ale my nie mamy udziału w emocjach demonicznych jej, tylko w uczuciach Boskiej tajemnicy, do której się nie mogli dostać upadli aniołowie. Bo jest to moc, która nie jest dla nich dostępna, ale Duch Święty uczynił zdolnymi Synów Bożych, aby dotarli do tego miejsca. Ale następna sytuacja, spotykając się z głębokimi emocjami, w przestrzeni podświadomej, zmysłowymi czy innymi emocjami, spotykamy się tak naprawdę z rzeczywistymi emocjami pięknej córki ziemskiej, która jest w stanie głębokiej deprawacji, której nie rozpoznaje, nie poznaje, nie pojmuje, a w której jest zanurzona do głębi i gdzie dominują emocje. Emocje przenikają ją tak głęboko, że właściwie postrzega te wszystkie rzeczy jako swoje najwyższe pragnienie i huczy w niej jej energia zmysłowa jak wulkan. To są właśnie te siły demoniczne. Jak to powiedział tutaj Święty Paweł, Rz 1.24: Dlatego wydał ich Bóg przez pożądanie ich serc na łup nieczystości. Tak, iż dopuszczali się bezczeszczenia własnych ciał. 26: Dlatego to wydał ich Bóg na pastwę bezecnych namiętności. Czym są te problemy? Po prostu to istnieje tam w głębinach. Nikt od tego nie jest wolny. Ponieważ to jest globalny problem, a właściwie nawet i problem wszechświata, dlatego że piękna córka ziemska, ona została poddana deprymacji i deprawacji. Czyli została poddana przez upadłych aniołów lubieżności i bezecnym namiętnościom. Nie rozpoznawała tych sytuacji, tylko stała się uczestnikiem tego stanu. I ten stan istnieje tam. To jest pierwszy świat. Ten pierwszy świat w dalszym ciągu tam huczy i deprawuje w dalszym ciągu kpi z Boga. I Synowie Boży zstępując tam do głębin, czyli przyobleczony w zbroję dusze, zstępują do głębin, odczuwają ten ogień, ogień tamtego świata, ogień zmysłowości, ogień nieczystości, czyli tu jest ogień pożądania i namiętności. Odczuwają to wszystko, ale Zbroja Boża chroni ich przed pożarciem i spłonięciem, czyli  POSŁUSZEŃSTWO. Pełne posłuszeństwo Bogu, bo ono od zarania dziejów było jedyną ochroną przed upadłymi aniołami, przed lucyferem, przed wszystkimi wpływami zła, tylko POSŁUSZEŃSTWO. I gdy są posłuszni całkowicie Bogu, nie ma dostępu zło. Dlaczego? Posłuszeństwo otwiera tylko jeden kanał. Kanał do Boga. I to jest tylko ten kanał. Nie możemy otwierać drugiego kanału. A ten drugi kanał jak się nazywa w Ewangelii? – niech nie wie lewica, co czyni prawica. Czyli ma być otwarty tylko jeden kanał. Jeden kanał, tylko posłuszeństwo. Przez posłuszeństwo działa w nas Bóg i to nam jest wystarczające. A drugi kanał, gdy jest uruchomiony, to jest kanał; chcę zobaczyć, chcę podejrzeć, chcę umieć, a może poprawię, a może zrobię coś. To jest ten kanał, który otworzył szatan. Czyli posłuszeństwo otwiera tylko jeden kanał. Jeden kanał, czyli łączności z Bogiem i my tylko słuchamy. My słuchamy i wykonujemy. I przez to, że ten jeden kanał jest otwarty, nie jesteśmy wtedy podlegli wpływom demonicznym, bo ten kanał drugi jest zamknięty. Nie mamy żadnych z tamtych informacji. Posłuszeństwo jest to stan jednokanałowy, posłuszeństwo chroni nas przed naszymi pomysłami. Synowie Boży, oni są właśnie tymi, którzy są w pełni oddani Bogu. Są, można powiedzieć, jednokanałowi. Ponieważ ich posłuszeństwo jest całkowitym stanem pełnego stanu istnienia w prawdzie Bożej i nie podlegają siłom ciemności, ale mają nad nimi władzę, bo Chrystus w nich jest tą mocą oddania się Bogu. Mt 6:9-11: „Ojcze nasz, który jesteś w niebie, niech się święci imię Twoje! Niech przyjdzie królestwo Twoje; niech Twoja wola spełnia się na ziemi, tak jak i w niebie. Chleba naszego powszedniego daj nam dzisiaj;”

Ps 84:11: „Zaiste jeden dzień w przybytkach Twoich lepszy jest niż innych tysiące; wolę stać w progu domu mojego Boga, niż mieszkać w namiotach grzeszników.”

Jak Państwo zauważyli, zbliża się 10 marca, o czym rozmawialiśmy już jakiś miesiąc temu, może troszeczkę mniej, że ten okres czasu będzie czasem wyjścia ze strefy shadow, czyli strefy cienia. I rzeczywiście dostrzegamy tę sytuację, że tak się dzieje. To nie chodzi o to, że ludzie patrzą i widzą, że jakiś jest tam cień. To cień padł na nich. Czyli padł na nich, a w tej chwili z tego cienia wychodzą i rzeczywistość ich natury staje przed nimi jawna i nie podoba im się to bardzo, że właśnie takimi są, ale przecież nie są innymi, tylko są takimi, a przecież nikt inny im tego nie zrobił, tylko sami na to zapracowali. To nie jest taka sytuacja, że ktoś ich do tego zmusił, w pewnym sensie tak, ale jest ponowne prorokowanie. (Ap 10:11: „I mówią mi: «Trzeba ci znów prorokować o ludach, narodach, językach i o wielu królach».”) To jest ich praca, to jest ich zaniedbanie. Praca, którą zaniedbali,  tak mogę to określić, czyli każdy człowiek, mówię tutaj tak naprawdę o całej ziemi, ale co to znaczy o całej ziemi? Proszę zauważyć, Jezus Chrystus wyzwolił całą ziemię, wszystkich ludzi na ziemi, wszystkich ludzi. Jezus Chrystus przyszedł całą ziemię odkupić. I odkupił całą ziemię, ale z tej całej ziemi, w tej chwili 2,5 miliarda ludzi zostało zgromadzonych w Imię Jezusa Chrystusa, a z nich wierzących jest niezmiernie mała garstka. Bo zostali zgromadzeni kłamliwie. Po to, aby po prostu w Imię Chrystusa zebrać ich, bo Imię Chrystusa jest łamiące przeszkody; otwierające wszystkie bramy. Więc w Imię Chrystusa zebrali tych ludzi, ale oni spijają tę śmietankę, czyli czynią ich własnymi niewolnikami, obarczając ich tym, czego już nie mają, czyli obarczając ich grzechami, grzechami i fałszywym sumieniem, które jakoby potrafi rozpoznać grzech. Nie! – nie potrafi, bo fałszywe sumienie jest to sumienie, które ukształtowali dzisiejsi twórcy fałszywego chrześcijaństwa. W Imię Chrystusa zebrali wszystkich ludzi, ale nie dają im wolności, tylko imię. W Imię to zebrali ich, ale ich okłamują, oszukują, handlują ich duszami, handlują ich ciałami. Wszystko robią, tak że dzisiaj oni są zdruzgotani, żyją jednym wielkim lękiem. Są rozdarci przez lęk, mimo że Chrystus przyniósł miłość i życie. Miłość i życie. I uśmiercił naszą grzeszną naturę. Co to oznacza? Jezus Chrystus uśmiercił naszą grzeszną naturę, a jest to przecież powiedziane wyraźnie w liście św. Piotra, który bardzo wyraźnie my znamy przecież. Ten werset w dzisiejszym Kościele jest herezją. 1P1.23: Jesteście bowiem ponownie do życia powołani, nie z ginącego nasienia, ale z niezniszczalnego, dzięki słowu Boga, które jest żywe i trwa. Ono jest prawdziwe, dlatego że Jezus Chrystus uśmiercił starego człowieka, a Bóg powołał nowego człowieka. Nowego człowieka, czyli Syna Bożego. Dwa tysiące lat temu Jezus Chrystus złożył ofiarę ze swojego życia i stał się okupem, aby wykupić nas sprzedanych diabłu przez Adama. Wykupić nas. Wykupił nas i uśmiercił tę naturę grzeszną, która była zdeprawowana. Uśmiercił ją i to jest uśmiercony człowiek. Dzisiaj ten człowiek, który został skażony grzechem przez Adama i uśmiercony, dzisiaj o jego życie dba kościół śmierci. Tak, dokładnie tak jest. Chce wszystko zrobić, aby dzieło Chrystusa Pana nie liczyło się i nie miało skutków. Czyli, aby nie nastąpiła Pascha, nie nastąpiło Odkupienie i nie był On właściwym okupem na wykupienie tych wszystkich ludzi sprzedanych diabłu. W tej chwili, od tamtego czasu, od 418 roku, bo wcześniej była głoszona ta prawda, do 320 roku przynajmniej, była głoszona prawda o wolności i bezgrzeszności naszej i chwale i o tym mówi św. Paweł bardzo wyraźnie, w liście do Galatów, gdzie mówi o tej prawdzie: Ga2.16 A jednak przeświadczeni, że człowiek osiąga usprawiedliwienie nie przez wypełnianie Prawa za pomocą uczynków, lecz jedynie przez wiarę w Jezusa Chrystusa, my właśnie uwierzyliśmy w Chrystusa Jezusa, by osiągnąć usprawiedliwienie z wiary w Chrystusa, a nie przez wypełnianie Prawa za pomocą uczynków, jako że przez wypełnianie Prawa za pomocą uczynków nikt nie osiągnie usprawiedliwienia. 17 A jeżeli to, że szukamy usprawiedliwienia w Chrystusie, poczytuje nam się za grzech, to i Chrystusa należałoby uznać za sprawcę grzechu, a to jest niemożliwe. Czyli już w owym czasie, to są sześćdziesiąte lata, kiedy św. Paweł to ogłosi, już w owym czasie były knowania, aby udaremnić odkupienie Jezusa Chrystusa i uznać je za nieprawdziwe, niewłaściwe i nieistniejące. I jest sytuacja taka, że dzisiaj właśnie ta natura, którą Chrystus uśmiercił, to jest naszego złego ducha, a jednocześnie Adama usunął, dzisiaj kościół grzeszników wziął sobie za swojego patrona i przewodnika Adama i reanimację człowieka, którego uśmiercił Chrystus i którego nie ma. A Bóg, żebyśmy żyli, daje nam nowego: Jesteście bowiem ponownie do życia powołani nie z ginącego nasienia, ale niezniszczalnego, dzięki słowu Boga, które jest żywe i trwa. (1P1.23) I to powinna być główna świadomość człowieka ale dzisiaj ją się zwalcza, jak herezję, jak tyfus, jak tyfus! – ponieważ to jest zabójcze dla człowieka uśmierconego i dla kościoła śmierci. Zabójcze, bo jest to nowy człowiek, jego nie można uśmiercić, dlatego, że to jest: Jesteśmy bowiem ponownie do życia powołani nie z ginącego nasienia, ale z niezniszczalnego, dzięki słowu Boga, które jest żywe i trwa. Jesteśmy niezniszczalną istotą, bo wszyscy mamy w sobie niezniszczalność z powodu Chrystusa. Wszyscy, którzy uwierzyliśmy jesteśmy niezniszczalni. I dlatego kościół śmierci powstał, po to, aby nikt nie dobrnął do niezniszczalności swoją świadomością i uwierzył. Bo wystarczy uwierzyć, bo to nie chodzi o jakieś inne czynności, tylko chodzi o naszą świadomość, która dociera do poznania przez wiarę, że Chrystus Pan jest nadrzędną mocą i to trzeba mówić; ale zabrania się wierzyć, czyli być przekonanym. 1 J 5:14-15: „Ufność, którą w Nim pokładamy, polega na przekonaniu, że wysłuchuje On wszystkich naszych próśb zgodnych z Jego wolą. A jeśli wiemy, że wysłuchuje wszystkich naszych próśb, pewni jesteśmy również posiadania tego, o cośmy Go prosili.”

Ps 84:12: „Bo Pan Bóg jest słońcem i tarczą: Pan hojnie darzy łaską i chwałą, nie odmawia dobrodziejstw postępującym nienagannie.”

Przed Odkupieniem ludzie mieli tylko przykazania, aby ujarzmić swoją osobowość. Ujarzmić swoją osobowość i ujarzmić swojego ducha. A po odkupieniu ten duch został uśmiercony i Jezus Chrystus dał im swojego Ducha i otworzył drogi, które były zamknięte dla ducha ludzkiego i dla człowieka. To Chrystus otworzył te drogi i dopiero stały się one otwarte. I dlatego dzisiaj, mimo, a właściwie z powodu, że te drogi są otwarte, powstał kościół śmierci, aby zagrodzić drogi, zagrodzić to przejście, aby nikt nie mógł tam pójść. Ponieważ pójście tam jest końcem śmierci, końcem grzechu i końcem upadłych aniołów, czyli początkiem prawdziwej Ziemi Obiecanej, w której istnieją potęgi. Potęgi! A tymi potęgami są Synowie Boży. To są prawdziwe potęgi na wzór Boga stworzone, ponieważ Synowie Boży objawiają potęgę Boga. Jak to powiedział Święty Łukasz, w Ewangelii, Łk 20.35-36: Lecz ci, którzy uznani zostaną za godnych udziału w świecie przyszłym i w powstaniu z martwych, ani się żenić nie będą, ani za mąż wychodzić. Już bowiem umrzeć nie mogą, gdyż są równi aniołom i są dziećmi Bożymi, będąc uczestnikami zmartwychwstania. I mając świadomość właśnie tę, nie chodzi tutaj o zastanawianie się nad tymi sytuacjami, jak one są głęboko gdzieś zakorzenione, ale chodzi tak naprawdę o posłuszeństwo. Przez posłuszeństwo zaczynamy coraz głębiej doświadczać obecności Boga w sobie, który objawi nam Siebie, a jednocześnie nas – nam. Nas – nam. O nas powie nam wszystko. Więc jesteśmy w tym momencie, w tym miejscu, dlatego Duch Święty przedstawił tę sytuację. Dzisiejsze spotkanie tak wygląda, ponieważ Chrystus chciał przedstawić tę sytuację. Duch Święty, Bóg Ojciec i Jezus Chrystus mówi to, aby ludzie nie popadali w różnego rodzaju poszukiwanie sposobów i umiejętności wyzwalania się z tego wszystkiego, ponieważ Bóg jest Bogiem żywych, ale żebyśmy z całej siły uwierzyli w Niego i stali się posłuszni, a nasze świadomości przeniosą się do Człowieka Światłości, do Synów Bożych, bo nie ciałem człowiek żyje, ale żyje światłością Bożą. I gdy jest istotą światłości, co się dzieje? To jest bardzo ciekawa sytuacja. Nie traci w ogóle żadnej osobowości, nie traci pamięci, nie traci swojego życia, nie traci niczego. On żyje! To ludzie na ziemi uważają, że umarł. Gdy człowiek umiera na tej ziemi, ale idzie do Boga, ludzie płaczą, że umarł. Gdy człowiek ma głębokiego Alzheimera, gdzie umarła jego natura, ta zła, to ludzie mówią, na szczęście nie umarł, a że jest w takim stanie, że tak mogę powiedzieć, nic nie może zrobić, nic nie może pojąć, to nie szkodzi. Umarł duchowo, żyje cieleśnie – dla ludzi żyje. Umarł fizycznie, w Bogu Żyje – dla ludzi umarł. Człowiek doświadczając śmierci innej osoby, doświadcza jej zniknięcia. Ale gdy sam doświadcza śmierci i żyje w Bogu, jego historia ma się całkowicie inaczej. On odchodzi do Boskiej tajemnicy, żywy, prawdziwy, duchowy, rzeczywisty. Jest prawdziwą naturą boską, jeśli jest Synem Bożym. I w dalszym ciągu toczy walkę i jest istotą w pełni świadomą, a możliwe, że nawet i może stać się ponownie cielesną w Ciele Chwalebnym, ale całkowicie duchową, tak jak Jezus Chrystus, bo tak jest przeznaczone, jak Jezus Chrystus, który mówi właśnie o Ciele Chwalebnym i przebywa na ziemi w Ciele Chwalebnym jeszcze przez 40 dni, gdzie wszyscy Go widzą, a nie jest On obłokiem, ale spożywa i pije, rozmawia przy ognisku, jest z nimi, ale cuda, które czyni są dostępne tylko dla Człowieka Chwalebnego. Mimo, że są wierzącymi, to tamte cuda jeszcze są przez nich niedosięgalne, bo nie są jeszcze w pełni odnalezieni. 1 Kor 15:42-44: „Podobnie rzecz się ma ze zmartwychwstaniem. Zasiewa się zniszczalne – powstaje zaś niezniszczalne; sieje się niechwalebne – powstaje chwalebne; sieje się słabe – powstaje mocne; zasiewa się ciało zmysłowe – powstaje ciało duchowe. Jeżeli jest ciało ziemskie powstanie też ciało niebieskie.”

Link do nagrania wykładu – 04.03.2025
Link do wideo na YouTube – 04.03.2025
Link do nagrania w Spotify – 04.03.2025

Chcę powiedzieć o tym, że człowiek musi tak głęboko wierzyć w Boga, tak głęboko wierzyć, że Bóg powstrzymuje promieniowanie przenikliwe, że jest w stanie powstrzymać wszelką technologię, nad nią zapanować i wyłączyć ją kiedy zechce. Ludzie uważają, że jest to niemożliwe, że Bóg ma swoje granice, że może On oczywiście działać gdzieś tam w umyśle człowieka, jakieś cuda, ale nie może działać, żeby wyłączyć i zapanować nad bombą atomową, zapanować nad promieniowaniem przenikliwym, zapanować nad systemami elektronicznymi i nad iCloudem. Ale to robi. I dlaczego ten świat dzisiaj chce ograniczyć pojmowanie człowieka, ponieważ Bóg naprawdę to może zrobić. I On to robi. I naprawdę ten świat zły, demoniczny, boi się Boga, ponieważ On naprawdę to wyłącza, Bóg naprawdę nad tym ma władzę. On naprawdę usunął olbrzymów i zostały całe technologie po nich. On naprawdę całkowicie nad nimi zapanował i zostawił ich w innym świecie. Jak to mówią, że są pod dnem morskim, ale to nie chodzi tylko o dno morskie, tylko chodzi o to, że jest szkliste morze (Ap 4:6). My jesteśmy na szklistym morzu. A pod spodem jest miejsce pod morzem. Czyli można powiedzieć, że pod dnem. Bo tutaj jest to szkliste morze: Apokalipsa św. Jana, rozdział 15, werset 2. „I ujrzałem jakby morze szklane, pomieszane z ogniem i tych, co zwyciężają bestię i obraz jej, i liczbę jej imienia, stojących nad morzem szklanym, mającym harfy boże. A taką śpiewają pieśń Mojżesza, sługi Bożego, i pieśń Baranka. <<Dzieła Twoje są wielkie i godne podziwu, Panie Boże Wszechwładny! Sprawiedliwe i wierne są Twoje drogi o Królu narodów. Któż by się nie bał, o Panie i Twego imienia nie uczcił? Bo Ty sam jesteś święty, bo przyjdą wszystkie narody i padną na twarz przed Tobą, bo ujawniły się słuszne Twoje wyroki.>>” Czyli Bóg panuje nad wszystkim. Musi z naszej głowy, z naszego rozumu, z naszego umysłu wyjść niemożliwość, którą rozum stawia Bogu, że pewne rzeczy są niemożliwe dla Boga. Ale są możliwe. Musimy po prostu przestać rozumieć, że tak, w niewierze, modlitwy są wysłuchiwane. Mogą się dziać jakieś rzeczy, ale tam, gdzieś, tam gdzieś, tam gdzieś… Ale one się tutaj dzieją. Jak jest to powiedziane, będą się działy ponownie te rzeczy, które się działy 3200 lat temu. Cuda, które się działy razem z ludem, który wychodził z Egiptu; rozstąpienie morza, władza Boga nad wszystkimi, którzy Jego słuchają. Jednym z takich niewielkich cudów, „niewielkich cudów”, nie jest to rozstąpienie się morza, nie jest to wytryśnięcie wody ze skały na pustyni, ale ten cud: Izraelici szli po pustyni przez 40 lat i nie niszczyły im się buty, nie niszczyły im się ubrania. Nie jest to wielki cud, ale jest to ogromny cud. Ludzie wiedzą, że muszą buty kupować i muszą ubrania kupować, bo ich się niszczą, mimo że po pustyni nie chodzą. A oni byli w warunkach bardzo trudnych i się nie niszczyły. Cud zwykły, ale jak bardzo niezwykły. Dlatego musimy przekroczyć barierę umysłu. Dzisiejszy świat boi się tego, aby świadomość człowieka nie przekroczyła bariery, że siły elektroniczne na tym świecie mają większą władzę niż Bóg. Ale to Bóg ma większą władzę, i musi w nas, w naszej psychice, w naszej duchowej naturze, w naszej świadomości, w naszej wierze musi nastąpić przełamanie tego, że to, co ziemskie należy do Ziemi. Nie! – to, co ziemskie też należy do Boga. I Bóg jest w stanie na tym zapanować. I w tym momencie, kiedy oddajemy się Bogu, to zaczynamy odczuwać Jego potężną siłę, a jednocześnie to powoduje, że nie mają wpływu na nas żadne  siły tego świata, które chcą spowodować, aby w zastępstwie sił pokoleniowych, elektroniczne siły zapanowały nad układem nerwowym, nad hormonami, nad emocjami i w rezultacie skierowały energię „nieznaną” – znaną oczywiście, bo to jest człowiek – ku swoim sprawom. Iz 26:14-15: „Umarli nie ożyją, nie zmartwychwstaną cienie, dlatego że Tyś ich skarał i unicestwił i zatarłeś wszelką o nich pamięć. Pomnożyłeś naród, o Panie, pomnożyłeś naród, rozsławiłeś się, rozszerzyłeś wszystkie granice kraju.”

Lm 5:17: „Stąd nasze serca chorują i oczy nasze zaćmione.”

I tutaj jest sytuacja właśnie tej prawdy, która jest jedyną prawdą, jedyną doskonałością, jedyną chwałą, która jest tą chwałą, która się należy jedynie Chrystusowi, nie dzisiejszemu kościołowi i dzisiejszym tym, którzy okradli Chrystusa, okradli Chrystusa z jego chwały, i sobie, adwokatowi diabła chcą dawać splendor i chwałę za to, że ludzie są święci, bo on bada ich uczynki, jakby to było do czegoś potrzebne. Jezus Chrystus mocą swoją wyzwolił ludzi i ludzie mają uwierzyć Chrystusowi. Czyli jednym słowem stary człowiek został uśmiercony, a dusza została wyzwolona. A oni chcą nieustannie swoją duszę udręczać przez utrzymywanie w istnieniu umarłego, uśmierconego człowieka, umarłego ducha. I proszę zauważyć jest Ewangelia; zmierzam tutaj do tej Ewangelii; mówią uczniowie do Jezusa Chrystusa, przydaj nam wiary. Przymnóż nam wiary. Przydaj nam wiary. A Chrystus mówi, inaczej powiem, inną Ewangelię tutaj ukażę. Kto ze Mną nie zbiera, ten rozprasza. Kto nie jest ze Mną, jest przeciwko Mnie. Kto nie jest w światłości, jest w ciemności. Mówicie mi przydaj nam wiary. Jeśli macie w pełni wiarę, to ją macie. Jeśli macie chociaż trochę wiary, to ją macie. Macie w pełni wiarę. Więc nie mówię, kto ze Mną trochę zbiera, to tylko trochę rozprasza. Nie. Kto ze Mną zbiera, ten nie rozprasza. Kto ze Mną nie zbiera, ten rozprasza. Więc mówi Jezus Chrystus taką bardzo ważną rzecz, że natura uczuciowa, ona nie może być po trochu tam i po trochu tam. Mówi jedna z Ewangelii według św. Mateusza. 6 rozdział, werset 24 „Nikt nie może dwom panom służyć, bo albo jednego będzie nienawidził, a drugiego będzie miłował, albo z jednym będzie trzymał, a drugim wzgardzi. Nie możecie służyć Bogu i mamonie”. Jezus Chrystus nie mówi tutaj o tym, że to jest niedobre. Ale mówi, że to jest niemożliwe. Dla niego jest to niemożliwe. 1 Kor 3:18-19: „Niechaj się nikt nie łudzi! Jeśli ktoś spośród was mniema, że jest mądry na tym świecie, niech się stanie głupim, by posiadł mądrość. Mądrość bowiem tego świata jest głupstwem u Boga. Zresztą jest napisane: On udaremnia zamysły przebiegłych”

Lm 5:18: „że góra Syjonu – pustkowiem, że po niej krążą szakale.”

Dlatego Jezus Chrystus mówi do uczniów, którzy mówią przydaj nam wiary. Jezus Chrystus mówi po prostu bardzo prosto: Gdybyście mieli wiary tyle, co ziarnko gorczycy, to powiedzielibyście tej górze przesuń się, a ona by się przesunęła, byście powiedzieli morwie, wykorzeń się z tego miejsca, zakorzeń się w morzu, a usłuchałaby was. Czyli chodzi o tę sytuację, że w naturze wewnętrznej nie ma knowania umysłowego. A dlaczego? Dlatego, ponieważ gdy natura wewnętrzna jest oddana Bogu, to jest oddana Bogu dlatego, bo tam jest Bóg. To jest zasada bardzo prosta. Tam nie ma takiej sytuacji, że ona się oddała Bogu, nie znając Boga. Jest to niemożliwe. Ona jest oddana Bogu, bo jest Bóg. A gdy jest Bóg, nie ma dwoistości. I tam w naturze głębi nie ma dwoistości. Tam nie może ona jednocześnie być pod wpływem upadłych aniołów i służyć Bogu. Jest to niemożliwe. Ona po prostu albo służy całkowicie Bogu, albo nie służy Bogu. To jest ta sytuacja. I dlatego tam wewnątrz, w naszej naturze wewnętrznej to jest bezwzględnie prawdziwe. I jeśli ktoś tego nie doświadcza, nie jest w stanie głębokiego umocnienia właśnie takiego, to znaczy, że w Bogu jeszcze nie jest. Mt 18:19-20: „Jeszcze raz was zapewniam: Jeśli dwaj z was, tu na ziemi, jednomyślnie będą się o coś modlić, mój Ojciec w niebie spełni ich prośbę. Gdy dwóch albo trzech zbierze się w Moim imieniu, Ja będę wśród nich.”

Lm 5:19: „Lecz Ty, o Panie, Ty trwasz na wieki, Twój tron – poprzez pokolenia.”

Czystą, doskonałą naturą boską jest dusza, która została stworzona prosto z trzewi Boga, a ciało zostało stworzone na słowo Boże, które ma w sobie boską naturę, ale tę Bożą naturę musi objawić w sobie przez pełnię obecności Synostwa Bożego, które zbiera, czyli gromadzi całe pojęcie, całe uczucie, całą tajemnicę, odzyskuje z grzesznego ciała boską naturę. I staje się on przybranym dzieckiem. Co to oznacza, żeby to zrozumieć? Chrystus jest szlachetnym drzewem oliwnym. Izraelici są gałązkami szlachetnymi. Ludzie, poganie są gałązkami dziczki oliwnej. I dlatego mówi tak Bóg przez św. Pawła. Dziczki, gdy będą z całej siły dbały o to, żeby były przy szlachetnym drzewie, to będą czerpały ze szlachetnego drzewa i staną się szlachetną mocą drzewa napełnione i także staną się szlachetne, ale muszą głęboko o to dbać. A gałązki szlachetne wystarczy, że będą chciały i już będą wszczepione. I dlatego jest straszny opór w tych gałązkach szlachetnych. Sobie same chcą budować własne życie, bo są gałązkami szlachetnymi i chcą udawać, że są drzewem, mimo, że drzewem nie są. Aż uschną całkowicie i dlatego Bóg zostawił sobie siedem tysięcy wiernych. Jest to napisane w liście św.Pawła do Rzymian:11.5 „Tak, przeto i w obecnym czasie ostała się tylko Reszta wybrana przez łaskę”. Dlatego my musimy z całej siły tak głęboko uwierzyć Bogu i gdy wierzymy Bogu, to proszę zauważyć, spójrzmy na tę jedną sytuację: układ nerwowy, hormony, emocje, energia skierowana całkowicie w inną stronę, aby panować nad wszystkimi ludźmi i docierać do duchowej siły człowieka. Czyli inaczej można by było powiedzieć, energia duchowa człowieka panuje nad człowiekiem. Ale żeby się do niej dostać, to trzeba się dostać do układu nerwowego, do hormonów, do emocji, a ona przez emocje stanie się dostępna energia wewnętrzna człowieka po to, żeby ją zawłaszczać i panować nad wszystkimi innymi. I żeby człowiek robił to, co chcą te szemrane masy. Ale gdy człowiek całkowicie się oddaje Bogu i ufny jest Bogu, układ nerwowy nie poddaje się tej sile. Hormony nie działają tak, jakby sobie życzył tego ten szemrany świat. I emocje nie aktywują się, bo są głębokie uczucia. I wtedy cała energia, która miała być zawłaszczona, nie może być zawłaszczona, bo należy do Boga. A co to oznacza, że należy do Boga? Oznacza to, że te wszystkie systemy nie radzą sobie z mocą Bożą. Nie radzą sobie z mocą Bożą ani nie radzą sobie z człowiekiem oddanym Bogu. Nie radzą sobie i nigdy nie będą sobie radziły. Po prostu chodzi o tę sytuację, że gdy człowiek oddaje się Bogu uczuciem swoim głębokim, to Bóg swoją mocą przenika całego człowieka. Jego układ nerwowy całkowicie inaczej funkcjonuje, bo przełącza się do systemu wewnętrznego, duchowego, gdzie stary człowiek nie ma dostępu, ani jego hormony nie mają dostępu w taki sposób, ani jego emocje też nie mają dostępu, tylko żyje naturą uczuciową, a właśnie to się wszystko dzieje dlatego, ponieważ człowiek jest stworzony przez Boga i ma dzieło do wykonania. I przez to ma dostęp do Boga i do głębin. Ale gdy człowiek oddaje się Bogu, to nie może żadna siła tego świata dotrzeć do Boga i dlatego wykorzystuje człowieka, aby dotrzeć do Boga, ponieważ Bóg w dalszym ciągu nad tym panuje. I dlatego w tym momencie, kiedy my coraz bardziej oddajemy się Duchowi Świętemu, Bogu Ojcu, Chrystusowi Panu, zaczynamy doświadczać, że rzeczywiście tak jest. Ze światem, coś się dziwnego dzieje. Za czymś zdąża; pod jakimiś siłami jest destrukcyjnymi, które działają na niego, a on nie chce w ogóle, żeby przestały tak działać, bo jemu to się podoba. My to dostrzegamy, że tak się dzieje. Ale też, gdy jesteśmy w mocy duchowej, to na nas nie wpływa, ponieważ zmienił się nasz stan. Co to oznacza? Musimy pamiętać o jednej sytuacji. Przestajemy być człowiekiem poddanym biologii. Zawsze, zawsze byliśmy istotą wewnętrzną. Zawsze. I dlatego, kiedy zaczynamy coraz bardziej Bogu się oddawać, zaczynamy poznawać swoją istotę wewnętrzną, którą naprawdę jesteśmy, zaczynamy uświadamiać sobie, że nią jesteśmy i nie jest to tak, że ona się rodzi, powstaje, czy w jakiś sposób się buduje. Nie. Ona jest zawsze. Ona powstaje z ruin. Ona powstaje z udręczenia. Ona wydobywa się z jakiegoś przygniecenia. Ona odzyskuje siłę Bożą, zawsze nią była i to jest prawdziwy człowiek i nim jesteśmy. Zawsze człowiek jest wewnętrznym życiem. Zawsze był i zawsze będzie. I dlatego wszystkie siły wrogie dążą do tego, aby to życie wewnętrzne zawłaszczyć. Nie mogą go zawłaszczyć w sposób technologiczny, ale technologicznie chcą zawłaszczyć przez ciało, chcą zawłaszczyć naturę duchową, z którą jest człowiek zjednoczony przez prawo, które Bóg na niego nałożył. Czyli chcą w białych rękawiczkach osaczyć życie duchowe pod pozorem, że człowiekowi się dobrze dzieje. I dlatego, gdy człowiek będzie trwał w Bogu, będzie wiedział, że na niego nasyłane są wrogie siły. Są to siły, które go demoralizują. Jest to deprywacja, deprawacja i deprymacja. Dlatego, gdy będzie ufał Bogu, to będzie tym człowiekiem wewnętrznym, prawdziwym, bo on jest jedynie prawdziwy. Tutaj ten świat właśnie ma taki problem, że kojarzy swoje życie z formą, a nie z życiem. Nie z tym co czuje i z Kim jest zjednoczony. I dlatego, gdy żyjemy w Chrystusie Panu, Bogu Ojcu i Duchu Świętym, jesteśmy w małżeństwie niepokalanym. Małżeństwo niepokalane, czyli uwierzyliśmy i tutaj do małżeństwa niepokalanego jest nieodzowny stan świadomości tego, że jesteśmy czyści i bez grzechu. I tutaj mamy świadomość tego, że Zbawienie jest o duszy, a śmierć dokonana jest na oprawcy duszy. Śmierć, jest to śmierć oprawcy duszy, a ocalenie jest to duszy ocalenie. Bo człowiek jest duszą. Hbr 10:38-39: „A mój sprawiedliwy z wiary żyć będzie, jeśli się cofnie, nie upodoba sobie dusza moja w nim. My zaś nie należymy do odstępców, którzy idą na zatracenie, ale do wiernych, którzy zbawiają swą duszę.”

Lm 5:20: „Czemu chcesz o nas zapomnieć na zawsze, po wszystkie dni nas opuścić?”

Święty Paweł bardzo wyraźnie mówi. Świętość jest w wyniku wiary. Wierzycie w Jezusa Chrystusa. Całkowicie wierzycie, że On was odkupił. I tu jest bardzo ciekawa sytuacja. Wiara w Jezusa Chrystusa, w Odkupienie jest związana z jedną bardzo ważną rzeczą. Nie wierzy stary człowiek, bo wierzy tylko nowy. Bo stary nie został odkupiony. Mówimy tu o Odkupieniu. A stary nie został odkupiony. Stary został uśmiercony, aby odkupić duszę. Więc dzisiejszy kościół grzeszników pyta się, czy ma być święty stary człowiek? A jakże ma być święty stary człowiek, którego nie ma? Więc Odkupienie; dusza jest wykupiona, dusza z udręczenia przez złego ducha. A Jezus Chrystus daje nam nowego ducha, czyli swojego Ducha, Ducha Ożywiającego. I dlatego dzisiejsi chrześcijanie, mimo że wezwani są, zebrani są w Imię Jezusa Chrystusa, to postępują jak smok. Czyli szukają grzechów pod dyktando adwokata diabła. Bo on będzie liczył grzechy, bo tym się zajmuje. I kto będzie miał więcej grzechów, to te grzechy będą cudowne, cudowne, cudowne, bo grzechem jest nie wierzyć w odkupienie. Uczynki będą cudowne i szukanie grzechów; to robi Ozyrys, czyli bóg śmierci. Ozyrys liczy grzechy i waży grzechy. Chrystus powiedział co innego. Chrystus mówi bardzo wyraźnie, kto uwierzył jest zbawiony. Czyli list świętego Pawła do Rzymian, rozdział 10, werset od 1, jest napisane: ”Bracia, z całego serca pragnę ich zbawienia i modlę się za nimi do Boga, bo muszę im wydać świadectwo, że pałają żarliwością ku Bogu, nie opartą jednak na pełnym rozumieniu. Albowiem nie chcąc uznać, że usprawiedliwienie pochodzi od Boga i uporczywie trzymając się własnej drogi usprawiedliwienia, nie poddali się usprawiedliwieniu pochodzącemu od Boga”. Czyli trzymając się adwokata diabła, nie chcą trzymać się sprawiedliwości Bożej, która jedynie jest sprawiedliwością wyzwalającą. Liczą na adwokata diabła, że on jest mądrzejszy, lepszy. Ale tu jest powiedziane bardzo wyraźnie: „albowiem nie chcąc uznać, że usprawiedliwienie pochodzi od Boga i uporczywie trzymając się własnej drogi usprawiedliwienia”, czyli adwokata diabła, „nie poddali się usprawiedliwieniu pochodzącemu od Boga. A przecież kresem prawa jest Chrystus dla usprawiedliwienia każdego, kto wierzy”. Więc mówią teraz, to w takim razie wszystkich tych świętych kościoła chrześcijańskiego, którzy byli ustanowieni świętymi przez adwokata diabła, nie można uznać. No nie! No nie! No nie! Ale zostali wezwani przez Imię Chrystusa, okazali się dla Chrystusa dobrzy, mimo, że udręczeni przez tych, którzy mówili, że jesteśmy mądrzejsi, lepsi i doskonalsi. Ale to Chrystus Pan wyzwolił człowieka. I dlatego, gdy my z całej mocy jesteśmy w Chrystusie Panu, Bogu Ojcu i Duchu Świętym, zrzucamy z siebie emocjonalny stan bytu fałszywego i kłamliwego. Ten byt kłamliwy jest zrzucony i w tym momencie jesteśmy wewnętrznym, prawdziwym człowiekiem, tym człowiekiem prawdziwym, który jest prawdziwym człowiekiem prawdy, miłości i życia, ponieważ jest tym człowiekiem przez Boga uratowanym i przez Boga uczynionym. 1 P 1:3-4: „Niech będzie błogosławiony Bóg i Ojciec Pana naszego Jezusa Chrystusa. On w swoim wielkim miłosierdziu przez powstanie z martwych Jezusa Chrystusa na nowo zrodził nas do żywej nadziei: do dziedzictwa niezniszczalnego i niepokalanego, i niewiędnącego, które jest zachowane dla was w niebie.”

Lm 5:21: „Nawróć nas, Panie, do Ciebie wrócimy. Dni nasze zamień na dawne!”

Państwo sami dostrzegacie, że zmienił się świat. Może na zewnątrz stał się bardziej chaotyczny i na glinianych nogach. Jak to jest powiedziane w Starym Testamencie w Księdze Daniela, że nogi kolosa są gliniane. Gliny i żelaza się nie łączy. Właśnie glina z żelazem są niestabilne. I dzisiejszy świat, mimo że krzyczy, mam głowę złotą, mam głowę złotą, mam głowę złotą, a nie chce mówić, że ma stopy gliniane i żelazne i one nie stabilne i są bardzo kruche. A tu właśnie moc, prawdziwa moc, o której mówi Zarobabel. Bóg mówi: czym jest ta wielka góra dla Zarobabela? A Zarobabel mówi: dzięki, dzięki za tę górę. A tu jest sytuacja związana właśnie z tym, że w liście do Filipian, rozdział 1, mówi święty Paweł: ja głoszę Chrystusa z całą prawdą, z całym postanowieniem i stanowczością o tym, że jest doskonały, prawdziwy i Bogiem jest. A są tacy, którzy głoszą Go, żeby mi być zawadą, żeby mnie udręczać i umęczyć. Ale dziękuję Bogu za nich. Dlatego, że głoszą Go, i mówią, że głoszą w Imię Jezusa Chrystusa. Znaczy, w Imię Jezusa Chrystusa, ale są złem. I gdy Chrystus przyjdzie, powie, niech przyjdą wszyscy ci, którzy zostali wezwani w moje Imię. Więc nawet ci, którzy zostali wezwani ze złych intencji w Jego imię, pójdą do Chrystusa. I tamci nie będą mogli powiedzieć, że do nas należą, bo oni zostali przecież wezwani nie w ich imię, tylko w Imię Jezusa Chrystusa. I dlatego wielka góra to są właśnie wszyscy chrześcijanie zebrani w imię Chrystusa, bo są chrześcijanami, mimo że nie wiedzą, czym jest chrześcijaństwo. Nie, nie wiedzą. Nie wiedzą, czym jest chrześcijaństwo. Dlaczego nie wiedzą? Bo uważają, że chrześcijaństwo jest to gonienie w piętkę za grzechami. Czyli szukanie grzechów. Rz 6:12-14: „Niechże więc grzech nie króluje w waszym śmiertelnym ciele, poddając was swoim pożądliwościom. Nie oddawajcie też członków waszych jako broń nieprawości na służbę grzechowi, ale oddajcie się na służbę Bogu jako ci, którzy ze śmierci przeszli do życia, i członki wasze oddajcie jako broń sprawiedliwości na służbę Bogu. Albowiem grzech nie powinien nad wami panować, skoro nie jesteście poddani Prawu, lecz łasce.”

Lm 5:22: „Czyżbyś nas całkiem odtrącił? Czy tak bardzo na nas się gniewasz?”

Od pewnego czasu, roku, może dwóch lat, jest mowa o małżeństwie z Chrystusem. Ciekawą sytuacją jest to, że pamiętam jakieś sześć lat temu, albo osiem lat temu, kiedy zaczęły się wykłady na temat małżeństwa niepokalanego, ludzie zaczęli odchodzić, nie chcieli tej prawdy. Zniknęli, bo małżeństwo z Chrystusem im się kompletnie nie uśmiechało. Ale czym jest małżeństwo z Chrystusem? Nie chcieli tej relacji ci wszyscy. Nie chcieli głębokiego udziału w tym, że Chrystus Pan wykupił ich duszę i uśmiercił starego człowieka. Bo małżeństwo jest to bycie, tutaj trzeba powiedzieć jedną rzecz, że ludzie małżeństwo rozumieją w pewien sposób rytualny, że kobieta gotuje, a mąż wyrywa i wbija gwoździe. Ale to chodzi o inną sytuację. Małżeństwo, jest powiedziane, kobieta odejdzie od ojca i od matki i zjednoczy się ze swoim mężem. Czyli dzisiejszy świat to rozumie w taki sposób. To jest taka śmieszna sytuacja. Podświadomie to rozumie w taki sposób: kobieta mówi, rozumiem, abym była żoną to muszę odejść od ojca i od matki. Odchodzi od ojca i od matki jest żoną. No tak, jestem żoną. To jakoś tak pusto jest. No ale może być. No, a gdzie masz męża? A po co mi mąż? Miałam odejść od ojca i od matki i to zrobiłam. Jestem żoną. Ale nie odeszłaś do męża! Do męża odchodzisz. Idziesz do męża. Gdy odchodzi od ojca i od matki z powodu męża swojego, to wtedy jest żoną. Bo mają być jednym ciałem. I dlatego powiedziałem to w taki sposób, ponieważ większość ludzi funkcjonuje w taki sposób, że mimo, że mają męża, to głównym powodem małżeństwa jest to, że odeszli od ojca i od matki. I to jest wszystko, a mąż tam po prostu sobie jest. Jest to tylko założenie nowej rodziny, ale trzymanie się w dalszym ciągu ojca i matki jako wyroczni i dlatego problem jest w małżeństwie, ponieważ kobieta albo mężczyzna nie chcą założyć nowej rodziny, bo ciągle on matki pyta, co ma zrobić. Albo ona matki pyta, co ma zrobić. Ludzie tego nie dostrzegają, ponieważ w rozumach swoich mają tę sytuację: jestem wierzący, ale w głębinach nie ma oddania się Bogu. Nie ma w ogóle tej ścieżki. Nie ma tej drogi. Ponieważ oszukuje ich głowa, że to robią. Ale w naturze wewnętrznej tego nie robią, nie są w małżeństwie. I dlatego małżeństwo niepokalane, małżeństwo z Chrystusem, ono nie dzieje się. Ono się stało. I to przez Chrystusa. Wtedy, kiedy jeszcze ludzie byli uśpieni, kiedy byli grzesznikami jeszcze, On już nabył wszystkie dusze i dał im swoje Życie. Uśmiercił złego ducha, dał im swoje Życie, a dusze są żywe mocą Chrystusa, ale myślą, że są żywe, dlatego, że szukają grzechów i się spowiadają, pokutują i chodzą do adwokata diabła, który cieszy się, że tyle tych grzechów znaleźli, to będą już niedługo świętymi. Świętość wynika całkowicie z innego stanu i dlatego dzisiejszy świat się strasznie boi prawdziwego małżeństwa niepokalanego. I gdy jesteśmy w prawdziwym małżeństwie niepokalanym, tu chcę powiedzieć o tej sytuacji, że małżeństwem niepokalanym nie jest to, co się rozumie. Małżeństwo niepokalane jest to uczucie, którym dusza darzy Chrystusa, czyli męża swojego, jako jedność z nim, tak ścisłą, że w komnacie małżeńskiej stanowią jedną naturę. A ten proces tam w ogóle się nie dzieje, ale musi się dziać i dlatego zauważcie Państwo, że od kilku lat nasze wykłady przeszły do stanu uczuciowego. My to rozumiemy oczywiście, ale większość ludzi słuchając tych wykładów nie rozumie o co chodzi, ponieważ są jakieś słowa jakieś dziwne, niezrozumiałe, nie mają połączenia z ich logiką i nie mogą tego zrozumieć, ale to jest uczucie. Kiedy rozmawiamy w naturze uczuciowej, my to wszystko rozumiemy, ale rozum tego nie pojmuje i dlatego rozum nie pojmuje, jest to zasada niech nie wie lewica co czyni prawica. 2 Kor 11:2-3: „Jestem bowiem o was zazdrosny Boską zazdrością. Poślubiłem was przecież jednemu mężowi, by was przedstawić Chrystusowi jako czystą dziewicę. Obawiam się jednak, ażeby nie były odwiedzione umysły wasze od prostoty i czystości wobec Chrystusa w taki sposób, jak w swojej chytrości wąż uwiódł Ewę.”

Za 6:8: „Zawołał do mnie: «Patrz na te, które pędzą w kierunku północnym: one sprawią, że Duch mój spocznie w krainie Północy».”

„Zawyj, bramo! Krzyknij, miasto! Zadrżyj, cała Filisteo! Bo z północy nadciąga dym i nikt się nie odrywa od jego oddziałów.” (Iz 14.31) Czyli ci, których prowadzi Bóg. Ci, którzy w Bogu są zjednoczeni. Oni są przez Boga posłani. Oni oddali Bogu swoje życie.
Oni są narodem sprawiedliwym, dochowującym wierności. Otwórzcie bramy! Otwórzcie bramy! Nadciąga dym i nikt się nie odrywa od jego oddziałów. Czyli wszyscy są zawarci w Bogu i ufni Bogu. Żaden nie odstępuje. Wszyscy idą w imię Pańskie, ponieważ Bóg ich prowadzi. Bo z północy nadciągają wierni, wierni Bogu, oni to uwierzyli, otwórzcie bramy, bo idzie naród sprawiedliwy dochowujący wierności. Tutaj jest właśnie ten naród sprawiedliwy, to jest ten, który dochowuje tej mocy, a jest on z północy. Wiemy tutaj o tej tajemnicy, o której mówimy.
Bóg nam objawia tajemnicę prawdziwej swojej potężnej mocy, a jednocześnie, że jesteśmy wolni. Proszę zauważyć, co my czynimy? Po prostu wierzymy Bogu tak bardzo, że jest to dla tego świata strasznie naganne i wręcz heretyckie. Nasza wiara jest herezją, herezją ponieważ uwierzyliśmy Chrystusowi Panu, Bogu Ojcu i Duchowi Świętemu, że jak powiedział, tak zrobił. Jak powiedział, tak zrobił. „Wiem, że Ty wszystko możesz, co zamyślasz, potrafisz uczynić.” Hi 42.2
I przez to, że my całkowicie Chrystusowi uwierzyliśmy, wierzymy że jesteśmy bez grzechu i mamy Jego Ducha. A jeśli mając Jego Ducha, jesteśmy świadomie w Małżeństwie Niepokalanym, czyli w małżeństwie z Chrystusem i mając tę świadomość, że żona z nakazu Bożego jest posłuszna mężowi, nie może być inaczej, jest posłuszna mężowi. A mąż ten, czyli Chrystus, jest doskonały. Więc skazana będąc na doskonałość, jest doskonała. Tylko doskonała, ponieważ jest oddana i poddana doskonałemu mężowi. A kobietą jest każda dusza. Powierzyłem was jednemu mężowi, mówi św. Paweł w liście 2 Koryntian 11.2: Jestem bowiem o was zazdrosny, Boską zazdrością. Poślubiłem was przecież jednemu mężowi, by was przedstawić Chrystusowi jako czystą dziewicę. Czyli mówi o duszy i o świadomości. Dusza już jest nabyta przez Chrystusa, ale nasza świadomość musi dopełnić tego dzieła. Co to znaczy? Czy chcesz być jego żoną na dobre i na złe? I ona pozostaje z nim całkowicie. Czyli jest to sytuacja taka, że tam jest tylko na dobre. A dlaczego? Bo Chrystus jest tylko dobry. Tam nie ma złego. Ale dusza oddana jest Chrystusowi, bo Chrystus ją nabył. A ona mówi te słowa: Murem jestem ja, a piersi me są basztami, odkąd stałam się w oczach jego jako ta, która znalazła pokój. (Pnp 8.10) Tak, w Nim mam swoje życie, w Nim mam pokój. Tak, On jest moim pokojem. Spojrzałam w Jego oczy i zobaczyłam siebie doskonałą i uwierzyłam Mu. I taką jestem i inną nie będę w mocy Jego. Bo Ten, w którego oczy patrzę, nie jest innego zdania. On zdania nie zmienia. Dla Niego jestem cały czas doskonała. Jestem doskonała w Jego oczach, więc jestem doskonała. Inna nie będę! Czyli to jest dopełnienie. Dopełnienie, On ją nabył, a ona uwierzyła Jemu. I są jednością. Są jednością w Pełni.
Czy te nasze uczucia, one biorą się z ciała? Nie, one biorą się z tej malutkiej kropeczki światła. Ta kropeczka światła, ona przenika całą naszą naturę psychiki, całe nasze ciało i całą naturę wewnętrzną, całego człowieka. Ta malutka natura światła, która jest obecnością Boga. Co to znaczy? Czy ona jest zawsze kropeczką? W tym świecie pojawia się tylko jako kropeczka, bo za bardzo nikt jej nie chce. Ale gdy wchodzimy przez tę bramę, to wchodzimy do świata, który jest ogromem bez granic. Bo w tym świecie jest to tylko kropeczka, gdzie człowiek przez nią wchodząc, wchodzi do świata, który jest bez granic. On nie ma granic. Jest całkowicie Pełnią, potęgą, chwałą i mocą.
I tutaj spójrzcie Państwo na Jozuego i Kaleba. My dzisiaj w tym świecie jesteśmy jak Jozue i Kalab. Gdzie jesteśmy w tym świecie? Między tymi, którzy mienią się olbrzymami, ale nimi nie są. My wchodzimy do tego świata, nie mając potrzeb bycia ogromem, ale będąc głęboko oddanym Bogu, nim jesteśmy. A jest to powiedziane przecież w Księdze Izajasza,54.1: „Śpiewaj z radości niepłodna, któraś nie rodziła, wybuchaj weselem i wykrzykuj, któraś nie doznała bólów porodu, bo liczniejsi są synowie porzuconej niż synowie mającej męża, mówi Pan. Rozszerz przestrzeń Twojego namiotu. Rozciągnij płótna Twojego mieszkania. Nie krępuj się, wydłuż swe sznury, wbij mocno Twe paliki, bo się rozprzestrzenisz na prawo i lewo. Twoje potomstwo posiądzie narody oraz zaludni opuszczone miasta. Nie lękaj się…”, bo już jestem z Tobą. Nie są to legendy. To jest prawda o człowieku. Prawda o nas. Jesteśmy doskonali w Chrystusie. Dosłownie. Wszyscy są doskonali w Chrystusie. Święty Paweł poznał to po ośmiu latach od zmartwychwstania. I doświadczył głębokiego stanu radości i uniesienia. I pełni świadomości, że jest bez grzechu. Mimo, że „wczoraj” jeszcze był w grzechu, a dzisiaj jest czysty i doskonały, bo uwierzył Bogu. I świętość jego objawiała się z całą mocą, ponieważ Chrystus w nim działał. I to jest prawda! I każdy w sobie ma tę pełną świętość. Tylko musi ją wybrać. A kiedy ją wybiera? Wtedy, kiedy jego natura cielesna nie będzie dla niego wszystkim. Ale będzie jego bratem, który potrzebuje też uniesienia. Musi mieć postawę duchową, jak to powiedział święty Paweł w 2 Kor 10.3: „Chociaż bowiem w ciele pozostajemy, nie prowadzimy walki według ciała. Gdyż oręż bojowania naszego nie jest z ciała, lecz posiada moc burzenia dla Boga twierdz warownych. Udaremniamy ukryte knowania i wszelką wyniosłość przeciwną poznaniu Boga i wszelki umysł poddajemy w posłuszeństwo Chrystusowi z gotowością ukarania każdego nieposłuszeństwa, kiedy już wasze posłuszeństwo stanie się doskonałe.” Jr 1:14-19: „I rzekł do mnie Pan: «Od północy rozszaleje się zagłada wszystkich mieszkańców ziemi. Zwołam bowiem wszystkie królestwa Północy – wyrocznia Pana – przyjdą i ustawią każdy swój tron u wejścia do bram Jerozolimy przeciw wszystkim jej murom dokoła i przeciw wszystkim miastom judzkim. I wydam wyrok na nie za całą ich niegodziwość, iż opuścili Mnie, a palili kadzidło obcym bogom i hołd oddawali dziełom rąk swoich. Ty zaś przepasz swoje biodra, wstań i mów wszystko, co ci rozkażę. Nie lękaj się ich, bym cię czasem nie napełnił lękiem przed nimi. A oto Ja czynię cię dzisiaj twierdzą warowną, kolumną żelazną i murem spiżowym przeciw całej ziemi, przeciw królom judzkim i ich przywódcom, ich kapłanom i ludowi tej ziemi. Będą walczyć przeciw tobie, ale nie zdołają cię [zwyciężyć], gdyż Ja jestem z tobą – wyrocznia Pana – by cię ochraniać».”

Link do nagrania wykładu – 28.02.2025
Link do wideo na YouTube – 28.02.2025
Link do nagrania w Spotify – 28.02.2025