Nasze spotkania są po to, aby przestać się bać Boga, aby Go wybrać, aby Jego obietnice traktować najbardziej poważnie, żeby zrozumieć, że Jego Życie jest naszym życiem – On daje nam swoje Życie. Nasze spotkania nie są po to, aby się stać kimś, o kim jest mowa, ale żeby być w Bogu, a zostaniemy posłani tam, o czym było powiedziane. Jest to sytuacja związana z przyjęciem Boga, który nieustannie objawia siebie, Królestwo, Prawdę, doskonałość i jest to całkowita prawda – gdy wybieramy Go, nic nie tracimy; On mówi, jak dobrze jest wybrać Boga. Jeśli jesteśmy w pełni oddani Bogu, to przestaje istnieć personalny człowiek, ale istnieje bliźni, który ma taki sam obowiązek w Bogu, a my mamy też obowiązek względem niego: Miłuj bliźniego swego jak siebie samego – a żeby miłować bliźniego swego jak siebie samego, to najpierw nie możemy się krzywdzić, a żeby się nie krzywdzić, nie możemy mieć żadnej zawiści, nienawiści, agresji, wściekłości i jakiejkolwiek innej podobnej rzeczy, bo tego w Bogu nie ma. Miłuj bliźniego swego jak siebie samego. I kiedy mamy Boga w swoim sercu z pierwszego przykazania: Miłuj Pana Boga z całego swojego serca, z całej swojej duszy, z całego swojego umysłu, z całej mocy kochaj Boga, i bliźniego swego jak siebie samego (Mt 22:37-39), to znaczy jeśli będzie Bóg istniał w człowieku z całej, całej, całej siły, to drugie przykazanie brzmi w ten sposób: mam Boga w sobie, a Bóg jest tylko doskonały, więc nie krzywdzę siebie jakimkolwiek stanem wrogości Bogu i człowiekowi. Miłuj bliźniego swego jak siebie samego – siebie samego miłuję, bo mam w sobie Boga, który nie ma w sobie niczego, co by mogło mnie skrzywdzić, a ja pozostając w Boskiej naturze, nie krzywdzę się, tylko nieustannie mam w sobie prawdę Bożą. (Jk 1:17)
Ten świat spowodował, że zostaliśmy włożeni w świat grzechu – mimo że ten świat został odkupiony przez Jezusa Chrystusa. Przez kościół, który wtóruje grzechowi i grzech mu bardzo odpowiada, bo przynosi mu władzę i pieniądze, panowanie i wyznawców. Wyszliśmy ze świata ciemności tylko i wyłącznie przez Boską interwencję – przez to, że Chrystus Pan nas odkupił, a my Mu uwierzyliśmy. Dlatego wyszliśmy ze świata ciemności i przeszliśmy przez etap zaprzeczenia wszelkiej złożoności świętości, którą proponuje kościół, która świętością nie jest, tylko uwikłaniem się w prawa kościelne, których jest bez liku, a wystarczą tylko dwa przykazania: Miłuj Pana Boga z całego swojego serca i bliźniego swego, jak siebie samego. I ta złożoność jest po to, aby bardziej na niej się skupiać, a nie na samym Bogu; bardziej się skupiać na przestrzeganiu przykazań, niż na Bogu i Chrystusie Panu, który znosi przykazania, ponieważ mamy Boga i nie musimy już ich przestrzegać literalnie, bo Bóg sam w nas mieszka i przestrzegamy je, nawet nie zwracając na nie uwagi, bo Bóg jest dawcą ich, a my trwając w Bogu, żyjemy „kochaj i rób co chcesz” i to co chcemy robić, zawsze jest zgodne z przykazaniami, zawsze jest zgodne z Chwałą Bożą. Przebrnęliśmy w tym momencie przez zasieki różnego rodzaju kar za grzechy, potępienia za brak szkalowania Chrystusa; że kościół potępi nas, że nie szkalujemy Chrystusa, że nie udaremniamy Drogocennej Krwi względem siebie, że nie udaremniamy Łaski Bożej względem siebie. Przebrnęliśmy przez te wszystkie sprawy i stanęliśmy w obliczu świadomości świętości, bezgrzeszności, czystości, doskonałości i niewinności i doświadczamy obecności pełnej mocy radości zrodzenia w Chrystusie Panu jako Synowie Boży, a Synami Bożymi, są ci, którzy uwierzyli. Wierzący to jest ten, którego sam Bóg podtrzymuje, wierzący to jest ten, który ma Ducha Chrystusowego. Iz 54:13-14: „Wszyscy twoi synowie będą uczniami Pana, wielka będzie szczęśliwość twych dzieci. Będziesz mocno osadzona na sprawiedliwości. Daleka bądź od trwogi, bo nie masz się czego obawiać, i od przestrachu, bo nie ma on przystępu do ciebie.”
J 12:46: „Ja przyszedłem na świat jako światło, aby każdy, kto we Mnie wierzy, nie pozostawał w ciemności.”
1 P 2: 7 Wam zatem, którzy wierzycie, cześć! Ci, którzy pomimo swojej grzeszności uwierzyliście, że jesteście wolni od grzechów, tym cześć – bo to jest wiara. Wiara pomimo tego, że wasz umysł, wasz rozum, wasza natura i cielesność świadczy o tym, że jesteście grzesznikami, to wy uwierzyliście Chrystusowi, że Jego Dzieło zostało wypełnione i On uśmiercił waszą grzeszną naturę na Krzyżu, usunął całkowicie waszą grzeszną naturę razem z grzechami, i wy uwierzyliście pomimo grzechu, że jesteście świętymi – i to jest wiara. Pomino wrogości ciała, grzeszności wszechobecnej waszego ciała, jesteście tymi świętymi, których Bóg ustanowił dla wielkich dzieł. I dlatego wierząc Jemu z całej siły, mimo że jesteście w świecie grzechu, nie ulegacie grzechowi, ale przez świętość, doskonałość, niewinność i bezgrzeszność, jesteście potężnie uzbrojeni i grzech nie może was nadgryźć; jesteście Miastem na Górze, które nie może się ukryć i nie może być zdobyte. Wy jesteście tym Miastem i jesteście tymi, którzy zaprowadzają pokój na tym świecie, ciału, prawdziwemu ciału, czyli pięknej córce ziemskiej, bo ona jest rzeczywistym ciałem, prawdziwej naturze wewnętrznej, waszemu Człowiekowi Światłości – bo to jest Człowiek Światłości. Jezus Chrystus mówi takie słowa: Istnieje Światłość w Człowieku Światłości. Chrystus mówi: Ja jestem Światłością tego świata, jestem Światłością ze Światłości, z Ojca pochodzę. Istnieje Światłość w Człowieku Światłości, on oświetla świat cały. Więc wy także jesteście tą Światłością, więc zstąpcie do głębin, ponieważ jesteście Światłością, której ciemność nie ogarnia. Więc musimy być odważni, żeby to dzieło wypełniać; odwaga być świętym wśród świata, który nie chce świętości, być bezgrzesznym wśród świata, który hołduje grzechowi, być niewinnym wśród świata, gdzie ukrywają hańbiące sprawy, i są bezgrzeszni, niewinni, doskonali w świecie, który hołduje złu. Jesteśmy „wybrykiem” dla tego świata, ale prawidłowością Nieba, która na tym świecie jest i ten świat tego zdzierżyć nie może, ale to tylko tyle. Zdzierżyć nie może, bo Synowie Boży są Miastem na Górze, które się nie może ukryć i nie mogą go zdobyć. Pomimo grzechu wszechobecnego, jesteście świętymi, bezgrzesznymi, doskonałymi i niewinnymi, czego świat znieść nie może i nie rozumie, jak możecie tak mówić i w dodatku tak postępować, przecież grzech jest wszędzie, jesteście grzesznikami! Nie, nie jesteśmy grzesznikami! – żyjemy w miejscu grzechu. Jezus Chrystus, przecież jest powiedziane, narodził się pod prawem, żył w świecie grzechu, pod Adamem, ale nie był grzesznikiem! Ga 4: 4 Gdy jednak nadeszła pełnia czasu, zesłał Bóg Syna swego, zrodzonego z niewiasty, zrodzonego pod Prawem, 5 aby wykupił tych, którzy podlegali Prawu, abyśmy mogli otrzymać przybrane synostwo. Wydobył spod wpływu grzechu adamowego, abyśmy otrzymali przybrane Synostwo i stali się całkowicie Synami Bożymi w Chrystusie Jezusie, bo jesteśmy na nowo stworzeni. Prawdziwa wiara nie polega na oglądaniu swojej bezgrzeszności, tylko na wierze, że jesteśmy bezgrzeszni, pomimo że widzimy grzeszność. Synem Bożym jesteśmy dlatego, że Bóg nas ustanawia przez to, że uznaliśmy Jego Dzieło w sobie i On w nas mieszka, a jeśli w nas mieszka, mamy poznanie wszelkie bo On w nas jest poznaniem, i wszelka tajemnica w nas jest jawna, kiedy ją potrzebujemy. Synostwo Boże nie powstaje z wyjątkowych zasług ludzkich, Synostwo Boże pojawia się z wiary. Najtrudniejszą rzeczą na tym świecie jest to, że świętość – najwyższy wymiar doskonałości, wynika nie z pracy człowieka, nie z dzieł człowieka, nie z zasług, ale z przyjęcia Zwycięstwa Chrystusa, jako swojego zwycięstwa. Św. Piotr doświadczył swojego najcięższego upadku, ale przyjął Zwycięstwo Chrystusa, jako swoje i dlatego stał się czysty, wolny, święty i doskonały, bo nie miał żadnego zwycięstwa, które mogło dać mu świętość – przyjął Zwycięstwo Chrystusa, które dał uczniom, dał Synom, ponieważ zrodził ich przez Zwycięstwo swoje do Nowego Życia, dał im Ducha Swojego. J 20:21-22: „A Jezus znowu rzekł do nich: «Pokój wam! Jak Ojciec Mnie posłał, tak i Ja was posyłam». Po tych słowach tchnął na nich i powiedział im: «Weźmijcie Ducha Świętego!”
J 12:47: „A jeżeli ktoś posłyszy słowa moje, ale ich nie zachowa, to Ja go nie sądzę. Nie przyszedłem bowiem po to, aby świat sądzić, ale aby świat zbawić.”
Ziemia została przejęta przez złego ducha już cztery i pół miliarda lat temu; jak już rozmawialiśmy o tej różnicy czasowej, Ziemia została zamknięta w kwarantannie, w trzech sferach izolacyjnych na okres dwanaście i pół tysiąca lat, a tam, na zewnątrz świat został wolny, ale bez Ziemi; poszedł własną drogą rozwoju, drogą poszukiwania doskonałości we własny sposób, aż doszli do posiadania wszystkiego, wszystko zdobyli, wszystko mieli, całą pychę, całą pożądliwość ciała, pożądliwość oczu i pychę tego życia, ale śmierć zajrzała im w oczy i czuli jej lodowaty oddech, bo przyszła po nich. I oni nie mogli nic z tym zrobić, ponieważ nie mieli żadnej obrony, skończyły się historie, ucieczki i plany wolności. I w tym momencie właśnie rozpoczyna się ponowne przebudzenie Synów Bożych. 1P 1: 20 On był wprawdzie przewidziany przed stworzeniem świata, dopiero jednak w ostatnich czasach się objawił ze względu na was. Synowie Boży też w ostatnich czasach objawiają się ze względu na tych, którzy potrzebują pomocy, wzywają ich: Chcemy pomocy! Doszliśmy do końca, teraz rozumiemy, że błądziliśmy a byliśmy tymi pierwszymi, zawsze pierwszymi, aż zauważyliśmy, że to nic nam nie dało, tylko pycha doszła do granic możliwości, pożądliwość ciała do granic możliwości, i w tej chwili jedyną możliwością jest śmierć. Potrzebujemy w takim razie Ducha Zbawczego! Jesteśmy gotowi porzucić wszystko, co zdobyliśmy, a tylko dlatego, że trwoga i śmierć nam zagrażają, to dlatego to zostawimy, bo po dobroci tego nie zostawimy, to nasze… i zostawiamy tylko dlatego gdy śmierć nam zagrozi; to cóż nam po tym, jeśli śmierć przychodzi i wszystko przepadnie, przestanie istnieć. Synowie Boży w tym czasie się przebudzają, ale przez wołanie to zewnętrzne.
Chrystus powiedział: Nie przyszedłem na ten świat przynieść pokój, ale miecz i ogień (Mt 10: 34). Jesteście jednym, a cóż uczynicie, kiedy staniecie się dwojgiem? Jesteście cielesnymi, którzy chcą mieć panowanie nad duchem, i wszystko co czynicie, z całą zapalczywością władzę chcecie mieć we własnym posiadaniu, nie ma w was oddania Bogu. Ci którzy są oddani Bogu z całej siły, to ich nie dotyczy miecz, ale pokój który już mają, ponieważ Mnie wybrali, stoją na szklistym morzu, a Ja przychodzę na Ziemię, i dlatego przynoszę nie pokój, ale miecz, miecz i ogień.
1 Kor 13: 1 Gdybym mówił językami ludzi i aniołów, a miłości bym nie miał, stałbym się jak miedź brzęcząca albo cymbał brzmiący. 2 Gdybym też miał dar prorokowania i znał wszystkie tajemnice, i posiadał wszelką wiedzę, i wszelką [możliwą] wiarę, tak iżbym góry przenosił. a miłości bym nie miał, byłbym niczym. 3 I gdybym rozdał na jałmużnę całą majętność moją, a ciało wystawił na spalenie, lecz miłości bym nie miał, nic bym nie zyskał. Mówi tutaj św. Paweł o tym, że rozdanie majętności i spalenie swojego ciała nie pokonuje władzy szatana, ale wybór Boga to czyni, miłość ratuje – miłość, czyli Chrystus. Gdy jest w was Bóg, jest w was miłość. 1 J 4: 10 W tym przejawia się miłość, że nie my umiłowaliśmy Boga, ale że On sam nas umiłował i posłał Syna swojego jako ofiarę przebłagalną za nasze grzechy. […] 19 My miłujemy [Boga], ponieważ Bóg sam pierwszy nas umiłował. I gdyby tak nie było, nie mamy miłości, jeśli nie pozwalamy aby Bóg w pełni w nas istniał. Chrystus nas nabył, tylko że ludzie walczą z władzą Chrystusa, ponieważ władza Chrystusa jest wroga dla szatana, a gdy człowiek jest pod władzą szatana, to szatan przejmuje władzę nad jego duchową naturą, nad jego intelektem, nad wolą i świadomością, i wykorzystuje ją po to, żeby walczyć przeciwko Bogu, nie krzycząc, że Bóg jest zły i niedobry, tylko czyniąc wszystko to, co jest wrogie Bogu, czyli nie szukając miłości, ale że miłość jest tylko tym ludzkim stanem emocjonalnym, a nie obecnością Żywego Boga w człowieku.
W tym momencie coraz bardziej uświadamiamy sobie, że ta Ziemia potrzebuje Synostwa Bożego; a w tym momencie kiedy Ziemia potrzebuje Synów Bożych, to musi być nasza postawa nieskazitelna. Czy jesteśmy do tego zdolni? Tak! Każdy człowiek jest zdolny do postawy nieskazitelnej, tylko, że musi od siebie tego wymagać. Ziarno, które wpada na zaoraną ziemię, wyrasta; zaorana ziemia – człowiek, który od siebie wymaga, nie jest byle jaki, szuka prawdy, wymaga od siebie Boskiej obecności, nie własnych spraw, tylko Boskiej prawdziwej mocy; nie sadzi cudze sadzonki, ale prawdziwe Boże ziarno. Synowie Boży dają życie ciału, a cudze sadzonki w ciele niszczą duchowe życie, ponieważ duchowe życie zostało sprzeniewierzone a w ciele, które jest poddane szatanowi i duchowi mocarstwa powietrza, całkowicie doprowadzone jest do zaprzepaszczenia, całkowicie zostało zniszczone. Bóg tę duszę zapewne wydobędzie, ale ciało nie przetrwa tego stanu, ponieważ ono musi ponieść cały ciężar, aby dusza mogła zostać wydobyta. Bóg nie pozostawi duszy, która należy do Niego, nie porzuci jej, ale wydobędzie ją, a wszystko musi przepaść to, co stało się wrogiem. Zbliża się bardzo głębokie oczyszczenie, to jest to rozdzielenie, gdzie to rozdzielenie następuje w sposób bardzo, bardzo silny. Kol 2:18-19: „Niechaj was nikt nie odsądza od nagrody, zamiłowany w uniżaniu siebie i przesadnej czci aniołów, zgłębiając to, co ujrzał. Taki, nadęty bez powodu zmysłowym swym sposobem myślenia, nie trzyma się mocno Głowy – [Tego], z którego całe Ciało, zaopatrywane i utrzymywane w całości dzięki wiążącym połączeniom członków, rośnie Bożym wzrostem.”
Hbr 1:3: „Ten [Syn], który jest odblaskiem Jego chwały i odbiciem Jego istoty, podtrzymuje wszystko słowem swej potęgi, a dokonawszy oczyszczenia z grzechów, zasiadł po prawicy Majestatu na wysokościach.”
Kol 3: 1 Jeśliście więc razem z Chrystusem powstali z martwych, szukajcie tego, co w górze, gdzie przebywa Chrystus zasiadając po prawicy Boga. 2 Dążcie do tego, co w górze, nie do tego, co na ziemi. 3 Umarliście bowiem i wasze życie jest ukryte z Chrystusem w Bogu. 4 Gdy się ukaże Chrystus, nasze życie, wtedy i wy razem z Nim ukażecie się w chwale. Proszę zauważyć, jest taki tytuł dodany przez pisarza, ale typowo kościelny, typowo związany w martyrologią „Konieczność umartwienia celem naśladowania Chrystusa” – nie jest powiedziane „odejdźcie od zła”, ale „umartwiajcie się, że takimi jesteście i nic więcej nie róbcie”. 5 Zadajcie więc śmierć temu, co jest przyziemne w członkach: rozpuście, nieczystości, lubieżności, złej żądzy i chciwości, bo ona jest bałwochwalstwem. Nakazane jest, aby się z tego powodu umartwiać, zamiast odejść od tego. Pątnicy średniowieczni, zamiast odejść od zła i pójść do Boga, to chodzili po ulicach i się bili rózgami, krwawili i uchodzili za szczególnie świętych – i ludzie mieli dosyć świętości, nie chcieli broczyć krwią. 5 Zadajcie więc śmierć temu, co jest przyziemne w członkach. Ale przecież jak Chrystus zadał śmierć? – przeniósł nas do nowego miejsca, On uśmiercił naszą starą naturę, a w dzisiejszym kościele jest powiedziane, że człowiek ma karać się za tę naturę, aż się ona nawróci. Ale ona się nigdy nie nawróci, bo nie ma ona możliwości takiej, i dlatego Chrystus Pan ją uśmiercił. 6 Z powodu nich nadchodzi gniew Boży na synów buntu. 7 I wy niegdyś tak postępowaliście, kiedyście w tym żyli. 8 A teraz i wy odrzućcie to wszystko: gniew, zapalczywość, złość, znieważanie, haniebną mowę od ust waszych! 9 Nie okłamujcie się nawzajem, boście zwlekli z siebie dawnego człowieka z jego uczynkami. Tutaj jest napisane, że z punktu widzenia kościoła człowiek musi się umartwiać, a 8 werset nie mówi o tym, żeby się umartwiać, tylko żeby to odrzucić; kościół posłał ludzi w martyrologię, w udręczenie, gdzie nie ma możliwości wyjścia, jest tylko niezmiernie wielka udręka i udręka. 9 Nie okłamujcie się nawzajem, boście zwlekli z siebie dawnego człowieka z jego uczynkami, 10 a przyoblekli nowego, który wciąż się odnawia ku głębszemu poznaniu [Boga], według obrazu Tego, który go stworzył. 11 A tu już nie ma Greka ani Żyda, obrzezania ani nieobrzezania, barbarzyńcy, Scyty, niewolnika, wolnego, lecz wszystkim we wszystkich [jest] Chrystus. On jest Świątynią i wy jesteście kamieniami żywymi w tej Świątyni, bo porzuciliście całą ludzką naturę, czyli cielesną naturę i zmysłową naturę, a staliście się w pełni Boską istotą w tym ciele. To ciało jest przeznaczone do tego, żeby stało się ciałem chwalebnym, przez odrzucenie wszystkiego, co nim nie może być, aż docieramy do samej natury wewnętrznej, samej natury doskonałej. 12 Jako więc wybrańcy Boży – święci i umiłowani – obleczcie się w serdeczne miłosierdzie, dobroć, pokorę, cichość, cierpliwość, 13 znosząc jedni drugich i wybaczając sobie nawzajem, jeśliby miał ktoś zarzut przeciw drugiemu: jak Pan wybaczył wam, tak i wy! 14 Na to zaś wszystko [przyobleczcie] miłość, która jest więzią doskonałości. Nie umiejętność, nie zdolność, ale miłość, która jest więzią doskonałości. 15 A sercami waszymi niech rządzi pokój Chrystusowy, do którego też zostaliście wezwani w jednym Ciele. I bądźcie wdzięczni! 16 Słowo Chrystusa niech w was przebywa z [całym swym] bogactwem: z wszelką mądrością nauczajcie i napominajcie samych siebie przez psalmy, hymny, pieśni pełne ducha, pod wpływem łaski śpiewając Bogu w waszych sercach. To jest nieustanna modlitwa serca, gdzie serce nieustannie trwa w Bogu i jest nieustannie bezpieczne, a to bezpieczeństwo rozchodzi się na całego człowieka, gdzie stacza bitwę w Imię Pańskie dla Chwały Bożej. To ukazuje jaką postawę muszą mieć Synowie Boży. Synowie Boży wchodzą po uszy w problem, ale całym sercem są w Bogu i dlatego, gdy są w świecie ciemności, to gdy są w Bogu, ciemność ich nie ogarnia, bo są w Światłości, której ciemność nie ogarnia, i wszelkie diabelstwo nie jest w stanie ich zniszczyć, bo są Miastem na Górze, które nie może się ukryć i nie można go zdobyć. I w ten sposób nieustannie trwając w tym stanie doskonałości, czynimy to: 10 a przyoblekli nowego, który wciąż się odnawia ku głębszemu poznaniu [Boga], według obrazu Tego, który go stworzył. Nie pozwalamy sobie zapomnieć, kim jesteśmy, a Łaska o którą wołamy nieustannie, w każdej chwili, zwiększa nasze poznanie Boga, według obrazu Tego, który go stworzył; kształtujemy się wedle tego obrazu, bo Łaska nas kształtuje. Bo my nie mamy niczego innego tam do pracy w głębinach, jak tylko zanieść Chwałę Bożą i ją zachować, pomimo wszystkich przeszkód, które przychodzą zewsząd.
A rozeszła się wieść, że przyszedł wojownik, który jest tak potężny, że mieczem Światłości wszystkich tnie, którzy tam są, a on stoi i trwa w Bogu, a dla nich jest to nieprzemożna moc, której nie można pokonać, hordy atakują a on potężną mocą Światłości ich wyniszcza, usuwa i on jest wojownikiem, mimo że nie stosuje takich zasad jak oni, tylko stosuje nieustanną trwałość w Bogu, wytrwałość i umocnienie w Bogu, i Światłość, która w nich jest to Światłość, która poraża diabły. Dla nich jest to najpotężniejszy wojownik, który stacza bitwę, nie staczając jej po swojemu, tylko trwa w Bogu. Nauka nasza jest to nieustanna wytrwałość w trwaniu w Bogu, w wychwalaniu, odsuwaniu się od pomysłów, które przychodzą do głowy, ponieważ to są właśnie sytuacje idące z ciemności, która chce posiąść tę moc. To jest sytuacja zrozumienia tego Dzieła, ale żeby zrozumieć to Dzieło, to nie możemy rozumieć Dzieła, tylko się poddać całkowicie Bogu Ojcu, i rozumieć, że Jego nigdy nie jesteśmy w stanie zrozumieć, że możemy poznać je wtedy, kiedy je w pełni wykonamy. Jl 4:9: „Rozgłoście to między narodami, przygotujcie się na świętą wojnę, wezwijcie bohaterów! Niech przybędą i niech się zaciągną wszyscy mężowie waleczni!”
J 12:49: „Nie mówiłem bowiem sam od siebie, ale Ten, który Mnie posłał, Ojciec, On Mi nakazał, co mam powiedzieć i oznajmić.”
Każdy człowiek, który jest w Chrystusie Jezusie rozpoczyna dzieło Zmartwychwstania, a nie kończy. Dopiero wtedy, kiedy jest w Chrystusie Panu z całej mocy, czyli nie ma już człowieka, człowiek przestaje istnieć ze wszystkimi swoimi pragnieniami, pomysłami, historiami i innymi sprawami, wtedy istnieje w człowieku w Pełni Duch Boży. Świętość wynika z Chrystusa, to Chrystus jest dawcą świętości, nie nasze umiejętności. Św. Piotr idzie po wodzie, na wezwanie Jezusa Chrystusa: Piotrze, przyjdź do Mnie po wodzie – i idzie do Jezusa Chrystusa, ale dlatego, że jest to nakaz, któremu się poddał. Ale gdy fala zaczęła iść, to już nakaz Chrystusa nie wystarcza, ponieważ czuł się zagrożony i zaczął szukać wyjścia przez lęk i zaczął tonąć, wyrwał się Jezusowi Chrystusowi. Czyli każde poszukiwanie wyjścia we własny sposób jest zawsze brakiem życia Bożego. Przez uczynki nie stajemy się świętymi, tylko świętymi jesteśmy z mocy Chrystusa i pojawiają się one właśnie w sposób właściwy – z mocy Bożej, przez obecność Chrystusa. Jeśli jesteśmy Synami Bożymi, i musi się objawiać to dziełem wewnętrznym, musi się objawiać to dziełem w pełni wolności pięknej córki ziemskiej, jej pełnym wyzwoleniem, i objawieniem obecności potęgi Chwały Bożej, która działa poza naszym rozumem, poza naszym umysłem i poza naszym rozumieniem i chciejstwem. Ga 1: 15 Gdy jednak spodobało się Temu, który wybrał mnie jeszcze w łonie matki mojej i powołał łaską swoją, 16 aby objawić Syna swego we mnie, bym Ewangelię o Nim głosił poganom, natychmiast, nie radząc się ciała i krwi. Kiedy człowiek układa mowę i zaczyna zastanawiać się, co ma robić, to na pewno nie ma tam Prawdy, ponieważ Duch Boży działa a człowiek całkowicie jest poddany tym dziełom i wykonuje wszystkie dzieła, do których jest posłany. Głównym elementem prawdziwego dzieła nie jest to, kim się ustanawiamy, tylko tym, kim nas Bóg ustanawia, a Bóg nas ustanawia, dlatego że On Duchem swoim w nas działa i usuwa wszelkie zło. Synowie Boży działają całkowicie z dzieła Pańskiego i nie ma tam ludzkiego działania, tam jest Boskie działanie.
Różnego rodzaju ruchy duchowe mówią o tej sytuacji, że ludzie szukają grzechów, szukają przeszłości, szukają inkarnacji, szukają swoich traum, mimo że Chrystus uśmiercił ich razem z ich traumami. Ludzie na tym świecie szukają przeszłości, żeby to odnaleźć a później to usunąć. Szukanie przeszłości jest to straszna pomyłka, bo przeszłość dawno już ich dopadła, i oni już postępują wedle tej przeszłości, nie zdając sobie sprawy, że to nie są wcale ich świeże pomysły, tylko już przetrawione, nie przez jednego schwytanego. Przeszłość dopada człowieka już od samego urodzenia, on gdy jest dorosły, to ta przeszłość nie daje mu spokoju. Przeszłość głównie zajmuje się udawaniem teraźniejszości, czyli, aby człowiek nie dotarł do teraźniejszości, bo gdy dotrze do teraźniejszości, czyli bycia w tej sekundzie, przeszłość go nie dopadnie. Dlaczego? – bo dla niej ona jest niedostępna. Teraźniejszość nie jest dostępna dla przeszłości, teraźniejszość jest to inny świat, jest to Nadzieja. Prawdziwa teraźniejszość jest to Nadzieja, gdzie realizujemy się według obietnicy Chrystusowej, Bożej realizacji Bożego posłania. To jest prawdziwa natura, że przeszłość nie może być dzisiaj, a dzisiaj jest pełne Odkupienie; a gdy dzisiaj jesteśmy w pełnym Odkupieniu, nie ma przeszłości i nie ma pychy, nie ma działania demonicznego. Ewa upadła dlatego, że uległa namowie szatana o przeszłości; to był jego problem, że zaczął sam sobie wymyślać historie i dlatego upadł, i ją namówił do samorealizacji siebie, jako pomoc Bogu. A Bóg mówi: Będziesz Mi posłuszna, będziesz wypełniała, co ci powiem, a nie będziesz pomagała Mi w sposób własny, bo to już jest brak posłuszeństwa Mnie. Jedyną możliwością jest to, abyśmy byli posłani – od przeszłości uwalnia jedynie Chrystus. Ap 12: 11 A oni zwyciężyli dzięki krwi Baranka i dzięki słowu swojego świadectwa i nie umiłowali dusz swych – aż do śmierci. Ci, którzy skupiają się na tej sytuacji, nie skupiają się na Chrystusie, który ratuje ich dusze, tylko na Chrystusie, pozornie porzucając swoją duszę – ale On ją ratuje, bo On po to przyszedł, aby ją uratować. Więc kiedy my się sami zajmujemy ratowaniem jej, na pewno jej nie uratujemy, ale kiedy jednoczymy się z Chrystusem, to pozornie człowiek ją pozostawia. Jeśli sam zacznie o nią walczyć, na pewno ją straci, dlatego, że nie pozwala Bogu walczyć, bo sam chce to zrobić, sam ustala swoje kierunki, sam ustala swoje drogi – a ci, których drogi Bóg ustala, są Bożymi. Chrystus się nie wdziera w nasze życie każdą szparą, każdą chwilą, każdym momentem, On mówi: Szukaj Mnie, pukaj, stukaj, szukaj, pytaj a znajdziesz. Chrystus wymaga poszukiwania i wymaga wybierania Jego – jest to aktywny stan sprzeciwiania się przeszłości, ponieważ nie ulegamy podszeptom przeszłości, aby jej szukać. Ludzie dręczą się problemem matki, ojca, dziada, bo nie uwierzyli Jezusowi Chrystusowi, że On ich z tego uwolnił i tamten człowiek przestał istnieć razem z problemami. Człowiek, kiedy uwierzy, naprawdę ich nie ma. Św. Piotr gdy znalazł się w najgorszej sytuacji, jaka mogła się w jego życiu wydarzyć – zaparł się Mistrza, Jezusa Chrystusa, zaparł się Pana swojego – i wybrał Jezusa Chrystusa z powodu miłości, porzucając całą przeszłość, nie naprawiając przeszłości; porzucił ją, bo to jest jedyna możliwość życia – odejść od przeszłości, wybrać teraźniejszość, obecnego Chrystusa, który jest Życiem. On jest teraz, On nas już odkupił. I w tym momencie, kiedy powiemy: On nas już odkupił, ja już nie muszę nic robić – to po cóż mamy Go szukać, po cóż Apostołowie chodzą po tym świecie i mówią, żeby Go wybierać, żeby się chrzcić w Jego Imię, żeby Go uznawać? Ale to jest odejście od starej natury naszej. Zmartwychwstanie jest związane z wyzwoleniem pięknej córki ziemskiej, kiedy istnieje Światłość w Człowieku Światłości, wtedy odzyskują Pełnię Życia. To jest dopiero powstanie Człowieka – Światłość wypełnia Człowieka Światłości. 2 Kor 3:17-18; 4:1: „Pan zaś jest Duchem, a gdzie jest Duch Pański – tam wolność. My wszyscy z odsłoniętą twarzą wpatrujemy się w jasność Pańską jakby w zwierciadle; za sprawą Ducha Pańskiego, coraz bardziej jaśniejąc, upodabniamy się do Jego obrazu. Przeto oddani posługiwaniu zleconemu nam przez miłosierdzie, nie upadamy na duchu.”