UZDRAWIANIE DUCHOWE

Ireneusz Wojciechowski

„Bóg nasz przybył i nie milczy” Ps 50.3

Spotkanie rozpocznę wersetem, który odzwierciedla dzisiejszy problem na świecie; problem też kościoła grzeszników i oczyszczenie tego kościoła grzeszników – czyli śmierci, które następuje, i tak naprawdę wybranie wszystkich tych, którzy są sprawiedliwymi. Jest napisane: „Śmierć pasterza i sąd nad trzodą” – taki jest przedtytuł; jest napisane u Zachariasza, Za 13.7 Mieczu, podnieś się na mego Pasterza, na Męża, który jest Mi bliski – wyrocznia Pana Zastępów. Uderz Pasterza, aby się rozproszyły owce, bo prawicę moją zwrócę przeciwko słabym. 8 W całym kraju – wyrocznia Pana – dwie części zginą i śmierć poniosą, trzecia część tylko ocaleje. 9 I tę trzecią część poprowadzę przez ogień, oczyszczę ją, jak oczyszcza się srebro, i wypróbuję tak, jak złoto próbują. I wzywać będzie Mego imienia – a Ja wysłucham i będę mówił: „Oto mój lud”, a on powie: „Pan moim Bogiem”. To jest ta właśnie sytuacja, o której mówi w tej chwili Duch Święty, przez Zachariasza, proroka Bożego; Zachariasz mówi też o Zorobabelu. Czym jest wielka góra dla Zorobabela? – ona jest wszystkimi chrześcijanami, zebranymi w Imię Chrystusa, ale prowadzonymi do śmierci; przez grzech, ciemność, utrapienia; wmawiane im, że pokuty ich ocalają, a uczynki wiele dobra im dają; przyznawanie się do grzechu jest zalecane jako główny element sensu ich istnienia. Ale przecież jedynym sensem jest sam Chrystus. Sam Chrystus przyszedł, złożył ofiarę ze swojego Życia, za wszystkich ludzi na ziemi, za całą trzodę – jak to jest powiedziane – złożył ofiarę ze swojego Życia i wykupił wszystkich ludzi spod władzy szatana, gdzie zostali sprzedani przez Adama. Teraz są wykupieni. Dzisiejszy kościół grzeszników nie chce takiego obrotu sprawy i dlatego nazywa wszystkich ludzi ponownie – i każe im nazywać się plemieniem adamowym, ponieważ nie chce żadnego wykupienia, nie chce żadnej wolności, nie chce żadnych Synów Bożych, nie chce żadnej prawdy; chce, żeby kłamstwo panowało. Oczywiście mówią, że nie; ale nie chcą opuścić swoich bogactw. Dzisiejszy kościół grzeszników ma ten problem, że ludzie nie chcą już mu oddawać pokłonu, nie chcą już widzieć w nim tego, który prowadzi ich do Boga – bo świat ukazuje, że tego nie robi; i świat chyli się ku ruinie, ku upadkowi. A jednocześnie Chrystus Pan, Bóg Ojciec i Duch Święty ukazuje sens istnienia Boskiej natury człowieka, czyli człowieka wewnętrznego, Człowieka Światłości, Synów Bożych – a Synami Bożymi są wszyscy ci, których prowadzi Duch Boży. Rz 8.14 „Albowiem wszyscy ci, których prowadzi Duch Boży, są synami Bożymi.” Czyli zabrania się człowiekowi ufać, że Duch Boży jest z człowiekiem; zabrania się ufać, że są świątynią Boga Żywego; każą budować świątynie ceglane lub kamienne, lub drewniane, i mówią, że tam jest Bóg – i że oni nie są świątynią Bożą, bo nie mogą być, bo są grzesznikami. Ale w tej chwili wszystko wraca do świątyni Bożej; ludzie coraz bardziej uświadamiają sobie, że słowo Boga jest ważne, że słowo Boga istnieje; Ono jest i ma w dalszym ciągu wartość. To świat zdewaluował je po to, aby mógł korzystać z zepsucia ludzkiego, z zapomnienia; z tego, że człowiek zapomniał o słowach Bożych i zapomniał kim jest; zapomniał, że jest istotą wewnętrzną, istotą żywego BogaRz 1:32: „Oni to, mimo że dobrze znają wyrok Boży, iż ci, którzy się takich czynów dopuszczają, winni są śmierci, nie tylko je popełniają, ale nadto chwalą tych, którzy to czynią.”

Ps 50:1: „Psalm. Asafowy. Przemówił Pan, Bóg nad bogami, i zawezwał ziemię od wschodu do zachodu słońca.”

Kiedy coraz głębiej oddajemy się Bogu; coraz głębiej jesteśmy świadomi Boga; coraz bardziej trwamy w Boskiej naturze i nasza natura wewnętrzna całkowicie podlega Bogu – to nasze życie podlega Bogu, a jednocześnie On kształtuje nasze życie, a my kształtujemy ten świat – dosłownie tak się dzieje – kiedy my z całej siły oddajemy się Bogu i jesteśmy tak głęboko oddani Bogu, że właściwie stajemy się jednością z Mocą Bożą, z Bogiem Ojcem, to ten świat ulega dosłownie przemianie z powodu nas; dlatego, że my jesteśmy tymi rubieżami nieba, wysuniętymi daleko, daleko w przestrzeń tego świata i ukazującymi potęgę Boga na tych rubieżach, które wpływają na ten świat, wpływając i kształtując ten świat; Bóg przez nich właśnie, potężną mocą Swoją jest obecny tu, gdzie przez Niego, przez nich Jego wola się ziszcza; Jego wola się ziszcza. W nich właśnie jest już ziszczona i w tym świecie się przez nich ziszcza, bo oni wypełniają właśnie wolę Bożą i są światłem, bo nie są już istotami mroku, ale są synami dnia. Dlatego Chrystus mówi przez św. Pawła: nie jesteście synami nocy, jesteście synami dnia; więc jaśniejecie blaskiem światłości Tego, w którego się nieustannie wpatrujecie, i Jego blask widoczny jest na waszych twarzach. I to jest faktyczny stan; czujemy, jak to rzeczywiście się staje. Czuję bardzo wyraźnie, że tak potężnie Moc Ducha działa, sam Bóg, że czuję jak rozpadają się podstawy animy, podstawy tego złudzenia, ogólnie określonego jako rzeczywistością ustaloną, czyli ta animacja – rzeczywistość ustalona się rozpada; rozpada się ten świat. Rz 8:16-17: „Sam Duch wspiera swym świadectwem naszego ducha, że jesteśmy dziećmi Bożymi. Jeżeli zaś jesteśmy dziećmi, to i dziedzicami: dziedzicami Boga, a współdziedzicami Chrystusa, skoro wspólnie z Nim cierpimy po to, by też wspólnie mieć udział w chwale.”

Ps 50:2-3: „Bóg zajaśniał z Syjonu, korony piękności. Bóg nasz przybył i nie milczy: przed Nim ogień trawiący, wokół Niego szaleje nawałnica.”

Ogromnie szybko przemieszczamy się w nową przestrzeń, i Słońce Boże, wewnętrzne Słońce Boga, które świeci nieustannie, jest Słońcem pod którym przebywają aniołowie i święci; teraz my przebywamy pod tym Słońcem. Słońce Boga nie rzuca cienia, przenika wszystko; dociera do najgłębszych tajemnic człowieka; człowiek staje się wewnętrzną naturą coraz bardziej przemienioną. Czujemy, jak Słońce Boga przenika całą naturę. Słońce Boga świeci w tej chwili do wnętrza naszego, nie będąc ograniczone ani zatrzymane przez zasłonę, czyli ciało; dociera do wnętrza, oświetla wewnętrzną prawdziwą naturę; oświetla wewnętrzną prawdziwą naturę – prawdziwa natura powstaje w mocy potężnej, a ta zewnętrzna część jęczy z powodu tego, że spotkało ją to, czego się bała i czego nie chciała. Hi 3.24 „Płacz stał mi się pożywieniem, jęki moje płyną jak woda, 25 bo spotkało mnie, czegom się lękał, bałem się, a jednak to przyszło. 26 Nie znam spokoju ni ciszy, nim spocznę, już wrzawa przychodzi.”  Tutaj ten werset jest także podobny Hi 23.15 „Więc drżę przed Jego obliczem, ze strachem o Nim rozmyślam, 16 Bóg grozą przenika me serce, Wszechmocny napełnia mnie lękiem. 17 Bodajbym w mroku zaginął, ciemności miał przed oczami! ” W tej chwili, to co się dzieje, dotyka to ludzi wewnętrznie i jeszcze nie wiedzą o tym, tego co mówi Hiob, ale to jest ich wewnętrzna już mowa i wołanie: co się ze mną dzieje? – co to takiego jest? Ale jeszcze psychika, jeszcze ta natura cielesna szuka winnych swojego stanu; szuka dookoła, kto jej to zrobił, kto jej to uczynił. Ale to jest już przeżytek, ten czas przemija, nie da go się powstrzymać; on przemija, ponieważ nie można zatrzymać mocy Bożej; nie można zatrzymać Wszechświata; nie można zatrzymać heliosfery, która pędzi z szybkością prawie miliarda kilometrów na godzinę; ogromna prędkość – w skali Wszechświata niewielka, ale wielkie przemiany. Człowiek przyzwyczaił się do bardzo powolnych zmian; człowiek nauczył się nie zmieniać, a właściwie nauczył go kościół śmierci, żeby się w ogóle nie zmieniał, żeby pozostał w śmierci. A co Chrystus czyni? – Chrystus czyni, żeby człowiek się nieustannie zmieniał, nieustannie trwał w zmianie, bo świat się zmienia; świat pędzi; świat potrzebuje przemiany i dlatego Bóg mówi: świat nie ma czasu; mało jest czasu.
Mając coraz głębszą świadomość obecności i czystości Boga, który w nas istnieje, i oddanie naszych ufnych serc Jemu, sięgamy aż do natury tej siły wewnętrznej w ciele, która tam gdzieś na samym dole, chce mieć własne siły ciemności, nazywane przez różnych ludzi kundalini, to ona w tym momencie jest rozbijana. Kundalini jest to tak zwana siła węża, w której celują przecież siły hinduistyczne – a my właśnie jesteśmy tymi siłami, które mają władzę nad tą siłą i będą mieli i mają władzę nad wężami, czyli władzę nad siłą ciała, która będzie świadomie Boska. Zostanie ona przekształcona. Chodzi tutaj tak naprawdę o tę siłę wężową, o siłę kundalini, która jest z natury tą siłą demoniczną, a jednocześnie siłą w ciele, która musi zostać opanowana i skierowana ku władzy Bożej, bo także jest zdolna do tej mocy, bo została przeznaczona do tego, aby być dzieckiem Bożym. W ten sposób, kiedy ona jest przenikana, ona staje się pozbawiona tej części zewnętrznej, złej, demonicznej, a staje się bardzo głęboko wydobyta ku teraźniejszości; teraźniejszością jest Boska natura; tam te wszystkie siły żyją w przeszłości i przyszłością – a tu jest teraźniejszość. Teraźniejszość od Boga pochodzi. On teraz istnieje. Dlatego odczuwam, jak rozpada się ta zewnętrzna jej powłoka demoniczna, i staje się po prostu już zwykłą energią; czuję tę energię, która jest przez moc Bożą kształtowana na wzór Boskiej tajemnicy – bo ona jest tym potencjałem. I ten psalm, który mówi: Ten, który po eonach czasu zstąpił do ciała, aby objawić w tym ciele o nim prawdę i o ciele prawdę, która przed ciałem jest zakryta, jemu nieznana; a jest tam ta moc potężna; moc życia. I tu właśnie coraz głębiej objawia się w każdym człowieku ten stan; odczuwam to, i to się dzieje tutaj właśnie, dlatego ludzie najczęściej w ostatnim czasie mają bardzo duże bóle brzucha, gdzie dzieje się ta przemiana; ponieważ brzuch jest drugim mózgiem, który zawiaduje emocjami; tam rozpadają się te wszystkie przestrzenie, a jednocześnie też występuje tak zwana projekcja tego stanu na cały organizm.
Kiedy Jezus Chrystus podchodzi do człowieka potrzebującego i mówi tak: czy wierzysz, że mogę cię uzdrowić? Tak, Panie, wierzę. Więc twoja wiara cię uzdrowiła – i ten człowiek jest zdrowy; dlaczego? – bo uwierzył. Ale co to oznacza uwierzył? Jego natura duchowa, jego świadomość całkowicie zjednoczyła się z Mocą Bożą, czyli kształtem pierwszym; w jednej chwili doznał początku, pełnego początku czystości, doznał całkowicie oczyszczenia i stał się doskonały według pierwszej natury; zniknęło wszystko; wszystkie problemy zniknęły, ponieważ jego świadomość sprowadzała na niego różnego rodzaju pożądania, bóle, cierpienia i też został zmuszony do takiego postępowania. A Chrystus Pan ukazuje tę sytuację: przez wiarę przywraca człowieka do zjednoczenia ze źródłem, i to źródło w nim gwałtownie przemienia się. Wyprostowane jest wtedy wszystko; całą mocą swojej wewnętrznej siły kształtuje człowieka wewnętrznego; odnawia i przywraca go całkowicie do życia, i staje się ten człowiek całkowicie zdrowy i żywy z Żywego. Mt 7:7-8: „Proście, a będzie wam dane; szukajcie, a znajdziecie; kołaczcie, a otworzą wam. Albowiem każdy, kto prosi, otrzymuje; kto szuka, znajduje; a kołaczącemu otworzą.”

Ps 50:4: „Wzywa On z góry niebo i ziemię, by lud swój sądzić.”

Z Chrystusem się jednoczymy tylko przez żywą relację; a żywa relacja jest tylko możliwa dla duszy. Ciekawą rzeczą jest to, ludzie zastanawiają się, gdzie mają duszę, gdzie ich dusza jest, i jak to zrobić? A odpowiedź jest bardzo prosta – jeśli kochasz Chrystusa i jesteś w małżeństwie z  Chrystusem, czyli duszą, to jesteś już duszą. Jeśli jesteś już żoną z Chrystusem, jeśli jesteś z Nim zjednoczona, jeśli ściśle jesteś w relacji z Bogiem, Chrystusem, Duchem Świętym, to jesteś duszą bo tylko ona może być w tej relacji, bo ciało tego nie potrafi mimo, że dla ciała jest to przeznaczone. Ale to, żeby wypełnić to co dla ciała przeznaczone, to najpierw musi w tym uczestniczyć dusza. I dlatego Jezus Chrystus odkupił duszę, naszą duszę, abyśmy byli zdolni wydobyć ciało. Czyli proszę zauważyć, że Jezus Chrystus wykupił duszę i właściwie powinna się już całkowicie dla tego świata skończyć jakakolwiek gonitwa za odkupieniem. O czym chcę powiedzieć? Odkupił duszę; dusza już jest wolna, ale jest następne dzieło – dziełem odkupionej duszy jest przyodzianie się w dary Męża i stanie się Synem Bożym, który następnie posłany jest do głębin; do głębin, w jaki sposób? On jest Synem Bożym i gdy jest Synem Bożym, jego miejsce jest w głębinach; jego miejsce tam jest, gdzie bitwa się toczy, jego miejsce jest tam, gdzie jest posłany. On nie musi wiedzieć gdzie być, on się już tam znajduje. Chrystus odkupił naszą duszę, i dlatego dzisiejszy kościół grzeszników zawsze mówi, że nasza dusza jest grzeszna a grzeszność naszej duszy możemy zobaczyć przez ciało, które jest grzeszne. Tylko, że nie mówi o jednej rzeczy, że mówi pół prawdę, i chce przez tę „prawdę” zniszczyć Prawdę. Wiecie Państwo, o czym mówię? Czyli chce przez prawdę tę, która jest zadana Synom Bożym – aby duszę wyzwolili, tę, która w głębinach istnieje, a grzech jej przez ciało się objawia – chcą ten grzech przypisać duszy, którą odkupił Jezus Chrystus! Ale ona nie może być w grzechu, bo Jezus Chrystus jest jej Stróżem, On by musiał grzeszyć, On by musiał się przyczynić do jej grzeszności, i dlatego Jezus Chrystus wykupił duszę, aby ona stała się Synem Bożym i żeby mogła wykupić to ciało. Więc proszę zauważyć, gdy tak spoglądamy na to wszystko – to wszystko stało się dla ciała. I teraz rozumiemy Ewangelię według św. Tomasza: Jeśli ciało powstało dla duszy, to jest cud. Ale jeśli dusza powstała dla ciała, to cud nad cuda. Jak takie piękno mogło zamieszkać w takiej marności? Ale ma w sobie ono pełnię chwały, którą Bóg przygotował do tego, żeby ono w pełni uczestniczyło też w prawdzie Bożej, bo jest także przybranym Dzieckiem Bożym. Flp 3:20-21: „Nasza bowiem ojczyzna jest w niebie. Stamtąd też jako Zbawcy wyczekujemy Pana naszego Jezusa Chrystusa, który przekształci nasze ciało poniżone, na podobne do swego chwalebnego ciała, tą potęgą, jaką może On także wszystko, co jest, sobie podporządkować.”

Ps 50:5: „«Zgromadźcie Mi moich umiłowanych, którzy zawarli ze Mną przymierze przez ofiarę».”

I tu właśnie dochodzimy do bardzo istotnej rzeczy, nie możemy stać się przybranymi dziećmi, jeśli nie staniemy się Dziećmi Bożymi. I ten werset mówi o tym podobieństwie: 2Kor 5.1 „Wiemy bowiem, że jeśli nawet zniszczeje nasz przybytek doczesnego zamieszkania, będziemy mieli mieszkanie od Boga, dom nie ręką uczyniony, lecz wiecznie trwały w niebie. 2 Tak przeto teraz wzdychamy, pragnąc przyodziać się w nasz niebieski przybytek 3 o ile tylko odziani, a nie nadzy będziemy. 4 Dlatego właśnie udręczeni wzdychamy, pozostając w tym przybytku, bo nie chcielibyśmy go utracić, lecz przywdziać na niego nowe odzienie, aby to, co śmiertelne, wchłonięte zostało przez życie.” To jest właśnie ta przemiana, że śmiertelne staje się żywe, o czym mówi też tutaj: 1Kor 15.53 „Trzeba, ażeby to, co zniszczalne, przyodziało się w niezniszczalność, a to, co śmiertelne, przyodziało się w nieśmiertelność.” Czyli jest mowa tutaj, w tej chwili, o pragmatycznym stanie. Proszę zauważyć, ciekawą sytuacją jest to, że te wersety wiele lat temu były czytane jako kiedyś odległa historia, jakaś o czymś, tak bardzo odległa, że z innego świata, a teraz jest historią naszego udziału, że to się dzieje na naszych oczach, przechodzimy ten stan, w nas on się przemienia, ale co ciekawe, ta Ewangelia Pawła, ona się w nas przemienia, a w dalszym ciągu kościół śmierci powstrzymuje ludzi przed tym, żeby oni mieli udział w tym; kościół śmierci wszystko robi, aby się to nie stało, żeby to, co zniszczalne, nie przyodziało się w niezniszczalność i to, co śmiertelne, aby pozostało śmiertelne! Ale przecież Kościół Chrystusowy nie został stworzony dla śmierci, ale dla Życia; po to abyśmy żyli; Chrystus przyszedł dla Życia, nie dla śmierci! Adama nie usunął po to, abyśmy my umarli, ale żebyśmy odzyskali Życie; ponieważ uśmiercił naszą grzeszną naturę, bo się nie da jej naprawić! To jest bardzo istotne – nie da się naprawić starej natury; dlatego Jezus Chrystus uśmiercił starą naturę i dał swojego Ducha, a dzisiejszy kościół śmierci wszystko robi, aby ukryć, że mamy Ducha Chrystusa i że Chrystus stworzył nas ponownie. 1P 1.23 „Jesteście ponownie do życia powołani nie z ginącego nasienia, ale z niezniszczalnego, dzięki Słowu Boga, które jest żywe i trwa.” To jest właśnie ta tajemnica, że jesteśmy nowym stworzeniem, całkowicie nowym, a kościół śmierci nieustannie mówi o reanimowaniu człowieka śmiertelnego, ducha śmiertelnego. Czyli ludzie żyją animacją; animują w sobie życie. Iluzja, wyobraźnia, złudzenie podlegają tej animacji życia, które nie jest życiem, jest tylko animacją ich wyobrażeniem, animacją złudzenia, ułudy; wykorzystywana jest wyobraźnia do tego, aby „żyli”. I tam nie jest to reanimowanie, bo nie można reanimować tego, co przestało istnieć; można tylko ponownie animować. I dlatego kościół śmierci zmusza ludzi na tej ziemi do animacji swojego bytu śmiertelnego, który nie może istnieć, bo jest tylko złudzeniem. I dlatego zabronione jest człowiekowi wierzyć w to, że jest Synem Bożym.
Gdy nasza historia pięknej córki ziemskiej; gdy nasza historia człowieka wewnętrznego, czy nasza prawdziwa natura Boska staje się nam bliska, to jest to nasza historia, jest to nasza prawda – jest to prawda o nas. Jesteśmy istotami uczuciowymi; jesteśmy istotami wewnętrznego życia, gdzie doświadczanie jest wielu zmiennych. Wydaje się, że nas w jakiś sposób ogranicza, determinuje tylko ten świat, i że on zmusza nas do pewnego postępowania. Ale kiedy jesteśmy wewnętrznym człowiekiem, wewnętrznym człowiekiem Boskim, czyli jesteśmy człowiekiem – Synem Bożym, to determinuje nas inna siła; nie podlegamy tej świadomości; zaczyna nasze życie rzeczywiście wyglądać inaczej; bo podlegamy sile Boskiej, która nas kształtuje, i pod nią podlegamy, i nasze życie rzeczywiście wygląda inaczej – materia przestaje nas osaczać. Ona istnieje, ale my, istniejąc w Bogu, mamy nad nią władzę i to mówi Jezus Chrystus, Bóg Ojciec w Księdze Daniela Dn 7.27 „A panowanie i władzę, i wielkość królestw pod całym niebem otrzyma lud święty Najwyższego. Królestwo Jego będzie wiecznym królestwem; będą Mu służyły wszystkie moce i będą Mu uległe.”  Księga Mądrości 3.7 „W dzień nawiedzenia swego zajaśnieją i rozbiegną się jak iskry po ściernisku. Będą sądzić ludy, zapanują nad narodami, a Pan królować będzie nad nimi na wieki. Ci, którzy Mu zaufali, zrozumieją prawdę, wierni w miłości będą przy Nim trwali: łaska bowiem i miłosierdzie dla Jego wybranych.”

Ps 50:6: „Niebiosa zwiastują Jego sprawiedliwość, albowiem sam Bóg jest sędzią.”

Wszyscy ludzie na ziemi są odkupieni przez Chrystusa; a wszyscy, którzy wierzą stają się faktycznymi synami Bożymi – ale gdy wierzą naprawdę. Co to znaczy wierzą naprawdę? – przestają się dręczyć grzechami, które widzą, bo to są grzechy ciała. Wierzą, że Chrystus jest z nimi i nie mają żadnego grzechu, bo nie są starą naturą, bo ona nie istnieje. A ta animacja jest tylko animacją, wyobrażeniem, nieistniejącym stanem; nie ma tego. I dzisiejszy świat utrzymuje ten stan, bo animacja właśnie stwarza świat, w którym żyją ci ludzie uwięzieni przez własną animę. Te animacje życia człowieka one są potrzebne diabłu; szatanowi, bo on żyje w animacji i przez tą animację chce tworzyć własne istnienie i własny byt, ponieważ nie może wejść do świata stworzonego przez Boga. Świat stworzony przez Boga, już określony jest przez Boga i nikt nie może go zmienić; ale Bóg dał człowiekowi także władzę nad kształtowaniem ziemi; nad kształtowaniem wszystkiego, co istnieje – w Imię Boga – i tym chce szatan zawiadywać, aby kształtować wszystko zawłaszczoną mocą Bożą; bo tamtego nie może zmienić, ponieważ Bóg to określił; zostało to zapisane i tego nie można zmienić; ale wszystko to, co Bóg dał człowiekowi jest pod władzą człowieka.
Czuję bardzo wyraźnie w sobie; Duch Boży mi to ukazuje bardzo wyraźnie, Apokalipsę św. Jana 10.11 I trzewia mówią mi: „Trzeba ci znów prorokować o ludach, narodach, językach i wielu królach”. Czuję, jak wewnątrz światło rozrywa przestrzenie tej animacji; rozrywa przestrzenie zniewolenia pięknej córki ziemskiej; jak Synowie Boży zstępują do głębin, będąc ogromnie potężnymi i silnymi mocą Bożą; zstępują tam, a ten świat nie jest w stanie tego zdzierżyć, ten świat nie jest w stanie tego złamać i zatrzymać, i bierze się za to, aby nigdy nie powstał Syn Boży, ponieważ gdy powstanie, nie jest On do pokonania. Więc, aby pokonać Synów Bożych, nie pozwalają, aby powstali; aby w jakikolwiek sposób powstali. Dzisiejszy świat, kościół śmierci, wszystko robi, aby człowiek był niezdolny do wiary. Kościół, przez wiarę zmusza człowieka do tego, że grzech, który widzi w ciele jest grzechem jego duszy, którą odkupił Jezus Chrystus. To są trzewia, czyli to jest przekonanie nie logiczne, tylko uczuciowe, głęboko raniące samą naturę wewnętrzną; bo jest o wiele bardziej raniące i bardziej szkodliwe niż wszystkie inne sprawy, bo one docierają do samej głębi. I dlatego dusza żyje tylko teraz; gdy teraz jest z tym ciałem, uważa, że jest tym ciałem; ale gdy jest z Bogiem, jest teraz z Bogiem i jest Boską istotą. 1 P 1:14-16: „[Bądźcie] jak posłuszne dzieci. Nie stosujcie się do waszych dawniejszych żądz, gdy byliście nieświadomi, ale w całym postępowaniu stańcie się wy również świętymi na wzór Świętego, który was powołał, gdyż jest napisane: Świętymi bądźcie, bo Ja jestem święty.”

Ps 50:14: „Złóż Bogu ofiarę dziękczynną i wypełnij swe śluby złożone Najwyższemu,”

Naturę wewnętrzną może tylko naprawić Chrystus; dlatego my musimy pamiętać o Małżeństwie Niepokalanym. Małżeństwo Niepokalane to jest: dusza jednoczy się z Chrystusem tak ściśle, że stają się jedną naturą, a właśnie to Chrystus ją nabył; a nasza świadomość w pełni w tym uczestniczy i wierzy; doświadcza pełnej miłości Chrystusowej i pełnego udziału w tej miłości, i przez wielką miłość właśnie tę, doświadcza pełnego stanu zjednoczenia i synostwa Bożego, w które dusza jest wcielana, aby dokonać dzieła; tego dzieła, do którego została przeznaczona na początku świata. Adam – pierwsza dusza, która zbłądziła, upadła i została zdruzgotana – w miejsce duszy adamowej przychodzi Dusza Chrystusowa czyli Chrystus Pan. I w tym momencie mamy Jego duchową naturę, Jego duszę, mamy pełnię Jego życia ziemskiego – Życia Boskiego w ziemskiej naturze: przyjął ciało z Maryi Dziewicy i stał się człowiekiem. Chrystus jest dawcą naszej zdolności walki; miłości, potęgi i walki – ale jakiej? Przecież Chrystus przyszedł na ziemię i nie walczył w sposób ziemski; nawet mówił do św. Piotra: Piotrze, schowaj miecz do pochwy, bo kto mieczem wojuje – od miecza ginie; nie walczył w sposób fizyczny tylko walczył duchowo, ponieważ powiedział przecież wszystkim ludziom na ziemi: Rzymianie nie są waszym wrogiem – waszym wrogiem jest grzech. Czyli przedstawia: Rzymianie mogą być wrogiem waszego ciała, ale to nie przeszkadza, to są losy ciała; oni nie są wrogiem waszej duszy – wasza dusza jest wolna; bez względu na to, jak ciało będzie zniewolone, to dusza wasza będzie w dalszym ciągu wolna; więc radujcie się z wolności duszy; i dusza wasza jest wolna. I gdy jesteście wolni całkowicie wewnętrznie, to w tym momencie stajecie się w pełni tymi prawdziwymi Synami wolnymi od grzechu, Synami Bożymi.
To nie chodzi wcale o żadną mądrość – naprawdę chodzi o Zbawienie, i chodzi o wypełnienie dzieła dla całego wszechświata, aby stać się wyrażeniem, pełnym, czystym wyrażeniem Boskiej natury, Boga Żywego, który w nas mieszka. Bo kim jest Bóg? Kim jest Chrystus? Kim jest Duch Święty? – najlepszą naszą częścią, najlepszą! – Jest nami, najlepszą naszą częścią. Dzisiejszy świat wszystko robi, abyśmy nigdy nie znaleźli drogi do tej najlepszej części nas samych; a jesteśmy właśnie tą Boską naturą. Mając świadomość tę, że nasza praca wewnętrzna w tej chwili jest to praca, zadanie, doświadczenie i próba, co to oznacza? To jest bardzo istotna sytuacja; głównym elementem tego wszystkiego jest to, abyśmy poddawali się mocy Bożej; posłuszeństwo jest najważniejsze. I to jest ta tajemnica prawdziwego życia Boskiego, gdzie człowiek oddaje się Duchowi Świętemu z całej mocy; bo w tej chwili właśnie zaczyna uświadamiać sobie, że to życie wewnętrzne jest jedynym, które ma, bo tamto przemija – a to czuje, ono jest rzeczywiste; i w tej chwili ono właśnie coraz bardziej się objawia, ono się rodzi w bólach dla ludzi. Nie mówię, że my nie cierpieliśmy; my, którzy jesteśmy tutaj – Synowie Boży, swoje cierpienia przechodziliśmy wcześniej, bardzo ciężkie i bardzo duże, ale w Bogu; z Bogiem; On był naszą mocą i jest naszą mocą. I dzisiaj, gdy ogień, potężny ogień światłości, ogień pożerający nas przenika, to my się nim żywimy; czujemy, jak ono nas napełnia światłem, a dla zła jest ogniem pochłaniającym, pożerającym – dla nas jest ogniem ożywiającym, ogniem wznoszącym, ogniem radującym; on nas nie spala, ale daje nam życie. I tutaj właśnie, mając tę prostotę ufności, nie sięgajmy do sposobów. Ewangelia nie uczy nas sposobów – tylko Boga, dokąd mamy zmierzać, a nie – jak; że Bóg zbawia; mamy Jego szukać, czyli szukać Miłości. 1 J 4:7-10: „Umiłowani, miłujmy się wzajemnie, ponieważ miłość jest z Boga, a każdy, kto miłuje, narodził się z Boga i zna Boga. Kto nie miłuje, nie zna Boga, bo Bóg jest miłością. W tym objawiła się miłość Boga ku nam, że zesłał Syna swego Jednorodzonego na świat, abyśmy życie mieli dzięki Niemu. W tym przejawia się miłość, że nie my umiłowaliśmy Boga, ale że On sam nas umiłował i posłał Syna swojego jako ofiarę przebłagalną za nasze grzechy.”

Ps 50:15: „wtedy wzywaj Mnie w dniu utrapienia: Ja cię uwolnię, a ty Mnie uwielbisz».”

Wszyscy ludzie żyją w prawdzie Bożej – z powodu Chrystusa, ale nie wszyscy ją chcą znać. Za 13.7 „Mieczu, podnieś się na mego Pasterza, na Męża, który jest Mi bliski – wyrocznia Pana Zastępów. Uderz Pasterza, aby się rozproszyły owce, bo prawicę moją zwrócę przeciwko słabym. 8 W całym kraju – wyrocznia Pana – dwie części zginą i śmierć poniosą, trzecia część tylko ocaleje. 9 I tę trzecią część poprowadzę przez ogień, oczyszczę ją, jak oczyszcza się srebro, i wypróbuję tak, jak złoto próbują. I wzywać będzie mego imienia – a Ja wysłucham, i będę mówił: „Oto mój lud”, a on powie: „Pan moim Bogiem” Czyli rozsypuje się ten świat, a w tym momencie wszyscy zaczynają być prawdziwie tą naturą, o której mówi św. Paweł w Liście do Koryntian 1Kor 3.16 „Czyż nie wiecie że jesteście świątynią Boga i że Duch Boży mieszka w was?  17 Jeżeli ktoś zniszczy świątynię Boga, tego zniszczy Bóg. Świątynia Boga jest świętą a wy nią jesteście.” Tutaj właśnie powraca ta tajemnica. O czym my mówimy? – właśnie o tym, że my jesteśmy Świątynią Boga Żywego, że Bóg w nas mieszka, i że my jesteśmy świątynią; więc musimy czynić nasze ciało doskonałym, ale nie doskonałym w sposób ludzki, tylko doskonałym przez teraźniejszość; a teraźniejszość ciało otrzymuje z powodu duszy, która jest w teraźniejszej jedności z Bogiem – teraz. Teraz – jest to stan, w którym nie ma przeszłości ani przyszłości, jest teraz obecność Boga, czyli faktyczny stan miłowania; miłowania, gdzie nie ma: teraz miłuję, ale zaraz będę musiał iść do innej historii; nie, tam nie ma innej historii; miłuję bezkreśnie, jestem w tym miłowaniu, bo miłowaniem jestem, z miłowania powstałem i wracam do pierwotnej miłości, bo powstałem z pierwotnej miłości. Dlatego jest powiedziane Ap 2.4 „Ale mam przeciwko tobie to, że odstąpiłeś od twej pierwotnej miłości. 5 Pamiętaj więc, skąd spadłeś, i nawróć się, i pierwsze czyny podejmij!” Więc jesteśmy w tym momencie w miejscu, gdzie Bóg konstytuuje, umacnia siłę Boskiej obecności, przez właśnie wchodzenie w nową przestrzeń i Siebie objawienie coraz głębsze w naszej istocie wewnętrznej, gdzie stajemy się w pełni coraz bardziej świadomie oddani, a właściwie jesteśmy już świadomie oddani. Czyli przez wiarę byliśmy oddani, ale teraz doświadczamy to fizycznie: zresztą to doświadczenie fizyczne jest związane z tym, że świat przybliża się w tej chwili do miejsca, gdzie wchodzi w miejsce słońca duchowego. To słońce duchowe było odwiecznie; ono zawsze istniało, tylko wchodzimy w tej chwili w tę przestrzeń; to słońce duchowe oświetla nasze wewnętrzne istnienie i to wnętrze staje się teraz pierwsze, a tamta część staje się już całkowicie odrzucona; ta zewnętrzna anima zostanie odrzucona i jej nie będzie; i będziemy tylko tą naturą. I dlatego ta natura jest tą trzecią częścią; dwie zginą a ta pozostanie, dwie części zginą a trzecia część pozostaje – to jest ta, która jest teraz wypalana w ogniu; i dlatego to nie chodzi o wypalanie trzeciej części ludzi tylko człowieka, trzeciej części człowieka; to człowiek musi u siebie usunąć umysł i rozum a pozostanie sama wiara, sama duchowa natura, która będzie przeprowadzona przez ogień i stanie się czysta i doskonała. Czyli prawdziwa natura Boska; to ona jest tą doskonałością i czystością; ona ma w sobie zjednoczoną naturę wewnętrzną, bo tymi Synami Bożymi, tymi którzy wchodzą w tę naturę jest zjednoczenie pięknej córki ziemskiej i Synów Bożych. A Synowie Boży, musimy pamiętać o jednej bardzo istotnej sytuacji, że to oni otwierają w pięknej córce ziemskiej prawdę, o której ona nie ma pojęcia, mimo że ma tę prawdę w sobie; ta prawda przed nią jest zamknięta, ona nie ma do niej dostępu. To Synowie Boży objawiają jej tę prawdę, obdarowują ją tą prawdą, udzielają jej tej prawdy. To tak, jak my jesteśmy istotami Boskimi od samego początku, ale Chrystus nam objawia nas, że jesteśmy właśnie tymi istotami i to właśnie On odkrywa nas; daje nam Siebie abyśmy my odnaleźli tę naturę wewnętrzną, która od zarania dziejów jest przeznaczona do tego właśnie istnienia, panowania i tworzenia nowego świata; bo ten nowy świat właśnie jest już i te wszystkie w tej chwili przemiany, które w nas następują, one wymagają naszego posłuszeństwa; posłuszeństwa Chrystusowi.  Posłuszeństwo jest to włączanie w Boską tajemnicę; posłuszeństwo łączy nas z Boską mocą i samo posłuszeństwo jest mocą, które ujarzmia zło; przez posłuszeństwo nie my jesteśmy w jarzmie, ale zło jest w jarzmie – my doświadczamy wolności. Jeśli człowiek doświadcza posłuszeństwo jako jarzmo, jako trud, jako cierpienie, to jeszcze jest tym złym duchem; a kiedy posłuszeństwo dla niego jest wolnością, to jest już po tej stronie słońca wewnętrznego Boga, który jaśnieje blaskiem w człowieku, blaskiem wewnętrznym. Ten blask wewnętrzny staje się w tej chwili podstawową mocą, siłą, gdzie cała ziemia przechodzi do dosłownie nowego stanu. Widzę taką sytuację, że to przejście, które było w tej chwili od 10 do 14 marca, ono będzie trwało, widzę te przemiany, które będą się nasilały kwiecień, maj, nasilają się i później jest taki przełom, który jest pod koniec maja, właściwie na początku czerwca, on będzie się rozciągał od początku czerwca do mniej więcej 20 – 25 czerwca; są to naprawdę wielkie schody i tam jest taki duży przełom, gdzie docieramy do pewnej struktury tego świata, która jest tylko wyobrażona, ale dla Synów Bożych nie jest ona granicą, i patrząc dalej – lipiec,… ale światło! Lipiec, który to jest lipiec? – piąty i trochę dalej, ale tak to odbieram, to światło jest bardzo potężne, później ono rzeczywiście emanuje bardzo dużą siłą. Widzę tę sytuację bardzo mocno, jeszcze patrzę dalej, i tu koło września – ulga, tak, czuję koło września ulga, tak jakby po bitwie wraca rycerz; później rzeczywiście wznosi się ogromne światło: wrzesień, październik – jest ogromna wewnętrzna siła światła; takiego, jakby wewnętrzna natura odnalazła pełnię, przebudziła się, albo odnalazła wolność, wyszła jakby z takiego ciasnego miejsca, gdzie zaczęła odczuwać swoją tożsamość, inną naturę –  naturę duchową i Boską. Ml 3:17-20: „Oni będą moją własnością, mówi Pan Zastępów, w dniu, w którym będę działał, a będę dla nich łaskawy, jak jest litościwy ojciec dla syna, który jest mu posłuszny. Wtedy zobaczycie różnicę między sprawiedliwym a krzywdzicielem, między tym, który służy Bogu, a tym, który Mu nie służy. Bo oto nadchodzi dzień palący jak piec, a wszyscy pyszni i wszyscy wyrządzający krzywdę będą słomą, więc spali ich ten nadchodzący dzień, mówi Pan Zastępów, tak że nie pozostawi po nich ani korzenia, ani gałązki. A dla was, czczących moje imię, wzejdzie słońce sprawiedliwości i uzdrowienie w jego skrzydłach. Wyjdziecie [swobodnie] i będziecie podskakiwać jak tuczone cielęta.”

Link do nagrania wykładu – 18.03.2025
Link do wideo na YouTube – 18.03.2025
Link do nagrania w Spotify – 18.03.2025