UZDRAWIANIE DUCHOWE

Ireneusz Wojciechowski

„Nie potrzeba wam, bracia, pisać o czasach i chwilach.” 1 Tes 5.1

Bóg stworzył człowieka i posłał na ziemię człowieka, aby świat poznał prawdziwe Życie i mógł dostąpić Chwały, a w tej chwili nie tylko po to, ale stworzył człowieka po to, aby świat mógł poznać Boga. Stworzył człowieka doskonałego, aby świat mógł poznać Boga, aby materia mogła poznać Boga, aby materia, która została stworzona zdolną do istnienia w Bogu, ale nie samodzielnie, ale przez obudzenie w niej przez moc Bożą, duchowego życia, aby się skłonili ku oglądaniu Chwały Bożej, uwierzyli Chrystusowi, który jest dawcą Życia. Gdy my, Synowie Boży, wierzymy w Boga, to i nasza natura wewnętrzna, piękna córka ziemska jest także tą, która ostatecznie musi uwierzyć w Boga, ponieważ my wierzymy w Boga. I dlatego Chrystus nam nie daje innego Ojca, jak tylko swojego. I my dajemy naturze wewnętrznej nie innego Ojca, jak tylko swojego, a naszym Ojcem jest Ojciec Jezusa Chrystusa, czyli Bóg wszystkich. Więc nie możemy dać innego Chrystusa, tylko właśnie Tego, którego mamy.
Przez siedem okresów czasu siły demoniczne karmiły się władzą złowionej świadomości, aby panować i zniewalać Wszechświat, ale ta pieśń się skończyła – teraz już jest nowy stan i on będzie się rozszerzał, on będzie coraz bardziej emanował. I w tej chwili zostaje im tylko jakieś przerażające czekanie na dzień Sądu Ostatecznego w jakiejś otchłani niebotycznej, głębokiej otchłani, tam gdzie czekają ich poprzednicy, którzy tak samo się zachowali obelżywie względem Ducha Prawdy. Mając tę świadomość tej chwili głębokiej przemiany, Synowie Boży są największą prostotą na tym świecie. Czyli co Synowie mówią Boży na tym świecie? – o prostocie życia w Bogu: Uwierz całkowicie, że Bóg jest prawdomówny, nie ma w Nim kłamstwa, jest prawdomówny, doskonały, czysty i uwierz w Jego dzieło i nie patrz na to, kim jesteś, tylko na to, kim On cię uczynił. I gdy całkowicie uwierzysz w to, kim On cię uczynił, staniesz się dokładnie tym, kim On cię uczynił ze swojej Mocy, wyrwie On cię z twoich własnych przyzwyczajeń. Bóg jest prawdomówny, Chrystus jest prawdomówny, Duch Święty jest prawdomówny. Bóg złożył Ofiarę ze swojego Życia, uczynił cię czystym i doskonałym i przejdź od razu przez wiarę i ufność do tej doskonałości, która już jest na pewno, na pewno, na pewno. I zanurzając się w tę doskonałość, stając się tą doskonałością, którą On ciebie uczynił, jesteś tym, który wykonuje dzieło Pańskie nadrzędnie, czyli nie oddolnie, tylko odgórnie, nie oglądając celu, ale cel oglądając, gdy się on staje. Spytałem się, dokąd to wszystko zmierza, a Chrystus powiedział: Jak dojdziesz, to zobaczysz. I coraz bardziej jestem w drodze i coraz bardziej dostrzegam jasno ostateczny cel, ponieważ nie pokazuje mi celu najpierw, tylko wtedy, kiedy do niego dojdę. Jak dojdę, to mi ukazuje: To jest właśnie cel. Kiedy ja już go widzę, a On mówi: To jest właśnie cel – bądź przekonany, bądź pewny, bądź umocniony, zdążaj ku doskonałości, bo to jest całkowicie pewne. On mówiąc mi to, co już widzę, mówi: To jest pewne, bo to Ja uczyniłem i Mój Ojciec i Duch Święty. To jest pewne, to jest najpewniejsza rzecz, jaka może istnieć.
Dlatego my, mając całkowitą świadomość właśnie w tym, że Chrystus w prostocie to ujawnia, to w tym momencie, gdy spojrzymy na świat właściwie, który dzisiaj już przestaje istnieć, to musimy pamiętać o tym, że kościół katolicki, czy protestancki, czy jakiś jeszcze inny, to jest kościołem, który też był jakimś elementem jakiejś komórki, bo to są pewnego rodzaju założenia komórkowe; siatka, to są komórki, w komórkach były zamknięte i były stworzone pewnego rodzaju opcje poszukiwania. Ale ci, którzy żyją w prawdziwym Bogu, nie są podzieleni między sobą, ale stanowią jedną naturę i nie należą do komórek żadnych, tylko są bezpośrednio z Bogiem zjednoczeni. I dzisiaj możemy powiedzieć w taki sposób, jak to mówi św. Daniel takie słowa: Gdy przestaną dawać chleb, to ci, którzy żyją w Bogu, ci, którzy znają Boga, w dalszym ciągu będą działać (Dn 11: 31-32). Nic się nie skończyło, nie skończył się świat Nieba, skończył się świat wrogi Niebu – to jest właśnie to, czego się zawsze obawiał dzisiejszy świat, a najdziwniejsze, bardzo się obawiał dzisiejszy kościół – że kiedyś Chrystus przyjdzie. Hi 3:24-26: „Płacz stał mi się pożywieniem, jęki moje płyną jak woda, bo spotkało mnie, czegom się lękał, bałem się, a jednak to przyszło. Nie znam spokoju ni ciszy, nim spocznę, już wrzawa przychodzi».”

1 Tes 5:2: „Sami bowiem dokładnie wiecie, że dzień Pański przyjdzie tak, jak złodziej w nocy.”

Ziemia została dana, aby dać całemu Wszechświatowi, obudzić w całej materii zdolność poszukiwania Boga i jednoczenia się z Bogiem, odnalezienia prawdziwej natury Boskiej, która jest wewnątrz ukryta. Ziemia została stworzona doskonałą istotą, żywą, prawdziwą, doskonałą istotą i właśnie ta Ziemia, ona jest żywą naturą w nieustannej łączności z Bogiem, ale została wokół Ziemi stworzona sieć, nazywają to siecią geomantyczną czy siatką szwajcarską, czy siecią Wilka, a te sieci zostały stworzone po to, aby stworzyć wokół Ziemi swoistą sferę Dysona, czyli pokryć całą Ziemię siecią izolacyjną, stworzyć pułapkę na człowieka – to jest sieć łowiąca świadomość. Została tam schwytana świadomość przez rozum i umysł, który został tam zaprojektowany jako pewnego rodzaju kompatybilna osobowość z jego naturą i świadomością. I właśnie ta swoista strefa Dysona, która została stworzona niezmiernie dawno temu – sięgając do Księgi Daniela, myślę, że przed siedmioma okresami czasu. Jest to czas, gdzie Ziemia istniała jako Superpozycja, która była czysta, doskonała, jaśniejąca blaskiem, cały wszechświat emanował doskonałością, ale pojawiła się pycha. Widzimy w 4 rozdz. Księgi Daniela u Nabuchodonozora, kiedy właśnie Daniel tłumaczy królowi sen, że król widział wielkie drzewo jako cały wszechświat i pod tym drzewem gromadziły się wszystkie istoty, które istniały gdziekolwiek. I mówi Daniel: To jesteś ty, królu tym drzewem, ponieważ trwasz w Bogu z całej mocy i Jego nieustannie chwalisz, ale przyjdzie czas, że powiesz, że to od ciebie zależy, że ty to zbudowałeś, te ogrody i ten cały świat, i wtedy Bóg zetnie to drzewo i okuje je miedzią i żelazem. I to są te klatki – miedź i żelazo – gdzie została ziemia okuta tą siecią na czas ogromnie długi, czyli siedem okresów czasu. Jest napisane, że gdy minęło siedem okresów czasu, Bóg spowodował, że Nabuchodonozor spojrzał w Niebo i dostrzegł Żywego Boga, dostrzegł Światłość, dostrzegł Prawdę, dostrzegł Miłość i zostało to drzewo rozkute i ono ponownie wyrosło na potężne wielkie drzewo. Siedem okresów czasu trwał ten stan zamętu, udręczenia, doświadczenia, aż przyszedł czas, kiedy Bóg zechciał, aby Nabuchodonozor podniósł oczy do Nieba i zobaczył Prawdę, zobaczył Boga, zaczął chwalić Boga i wtedy rozkazał dworzanom – czyli istotom ze wszechświata – odnaleźć Nabuchodonozora i ponownie uczynić go królem, który będzie chwalił Boga, królem tego drzewa, czyli tym drzewem, drzewem doskonałym, w którym się będą ponownie gromadziły wszystkie stworzenia i będą chwaliły Boga. Dn 4: 32 Wszyscy mieszkańcy ziemi nic nie znaczą; według swojej woli postępuje On z niebieskimi zastępami. Nie ma nikogo, kto by mógł powstrzymać Jego ramię i kto by mógł powiedzieć do Niego: «Co czynisz?» 33 W tej samej chwili powrócił mi rozum i na chwałę Jego panowania powrócił mi majestat i blask. Doradcy moi i możnowładcy odszukali mnie i przywrócili mi władzę królewską, i dano mi jeszcze większy zakres władzy. 34 Ja, Nabuchodonozor, wychwalam teraz, wywyższam i wysławiam Króla Nieba. Bo wszystkie Jego dzieła są prawdą, a drogi Jego sprawiedliwością, tych zaś, co postępują pysznie, może On poniżyć. Jesteśmy w sytuacji tego rodzaju, że Bóg wszystko czyni, przysyła moc, wysłanników, dworzan przysyła, aby przywrócić Ziemię do powtórnego wzrostu, ale najpierw podnosi głowę, oczy Nabuchodonozora, aby spojrzał w Niebo i zobaczył, że On wszystko może, że jest doskonały – czyli wiara całkowita w Chrystusa Pana, Boga Ojca i Ducha Świętego. Mdr 1:1-2: „Umiłujcie sprawiedliwość, sędziowie ziemscy! Myślcie o Panu właściwie i szukajcie Go w prostocie serca! Daje się bowiem znaleźć tym, co Go nie wystawiają na próbę, objawia się takim, którym nie brak wiary w Niego.”

1 Tes 5:3: „Kiedy bowiem będą mówić: «Pokój i bezpieczeństwo» – tak niespodzianie przyjdzie na nich zagłada, jak bóle na brzemienną, i nie ujdą.”

Nabuchodonozor odzwierciedla odwieczną naturę starego upadku, odwiecznego, który ogromnie dawno się wydarzył, wiele miliardów lat temu, siedem okresów czasu. Ziemia trwała przez siedem okresów czasu w stanie panowania innych władz, aż przyszedł czas, że Bóg podniósł oczy Nabuchodonozorowi, czyli sprawił, że ludzie na tej Ziemi w dzisiejszym czasie uwierzyli Bogu, uwierzyli Słowu Boga, uwierzyli, że jest prawdomówny, że jest bez skazy, że Jego słowa są prawdziwe, więc musi się zastanowić człowiek: Dlaczego w takim razie ja szukam grzechów, z jakiego powodu ja szukam grzechów? Jeśli Bóg Ojciec, mój Ojciec Niebieski powiedział, że ja ich nie mam, dlaczego człowiek został wprowadzony w taką wrogość Ojcu, żeby podważać wolę Ojca tylko dlatego, że ma oczy i że jakoby rozumie, że jakoby postrzega i że jakoby wnioski wyciąga. Inteligencja stała się wrogością życia, wrogością prawdziwego człowieka, prawdziwej natury człowieka, czyli duszy – i to jest siatka, to są sfery izolacyjne. Jud 1:  4 Wkradli się bowiem pomiędzy was jacyś ludzie, którzy dawno już są zapisani na to potępienie, bezbożni, którzy łaskę Boga naszego zamieniają na rozpustę, a nawet wypierają się jedynego Władcy i Pana naszego Jezusa Chrystusa. Czyli weszli jacyś ludzie, którzy kazali nam się kierować tym co widzimy, tym co rozumiemy, żebyśmy byli nieustannie podejrzliwi, nieufni, sami sprawdzali, szukali czy na pewno grzechów nie mamy, a gdy zostały znalezione, to są działa wytaczane przeciwko Bogu, i w ten sposób następuje sytuacja zwiększenia wydajności klatek. Te klatki stały się miejscem, jakoby „prawdziwego życia człowieka”. I jak było powiedziane jakiś tydzień temu, potężna siła usunęła strefę Dysona – strefa Dysona przestała istnieć, czyli ona się rozpadała, po prostu przestała ona istnieć, została usunięta, ale najciekawszą rzeczą jest to, że jak dostrzegłem ludzi, u których zostało to usunięte, to oni byli w takim stanie, jakby nastąpił efekt Mandeli – coś się wydarzyło, nie wiedzą co, nie potrafią tego określić, istnieją, ale wiedzą, że coś jest innego, ale nie wiedzą co. Ja wiem, widzę, że zostało wszystko skasowane, że ludzie, którzy są na Ziemi, oni nawet nie pamiętają, że byli pozamykani w klatkach, bo to te klatki pamiętały o tym, że oni są w klatkach. Znaleźli się bezpośrednio w stanie wewnętrznego swojego istnienia, ponieważ zostali wyrwani, a właściwie pozbawieni odniesienia, czy pozbawieni miejsca swojego fałszywego istnienia; gdy ono zniknęło, powrócili w jednej chwili do swojej natury wewnętrznej. I gdy jest ziemia skasowana, spoglądam w Niebo i dostrzegam, że Niebo jest tutaj, że ziemia i Niebo są połączone tak ściśle, że właściwie stanowią jedną całość. Spoglądam w górę i widzę jedną wielką przestrzeń, niebotyczną wielką przestrzeń. Ci ludzie boją się tej przestrzeni, bo mogą w niej zginąć i się nie odnaleźć, ale tą przestrzenią jest Bóg, obecność żywego Boga. I to doświadczam, że to się stało. Ludzie mogą tego nie odczuwać od razu, dlatego że w dalszym ciągu żyją, w dalszym ciągu istnieją, w dalszym ciągu są, tylko że są już wewnątrz. Wewnątrz będąc, są w dalszym ciągu tymi samymi istotami, tylko że występuje jedna sytuacja. Do czego służyła strefa Dysona? Strefa Dysona służyła po to, aby stworzyć fałszywy stan osobowości człowieka, który jest jako stan właściwy, w którym istnieje świadomość zawłaszczona przez pewne struktury, które kierują tą siatką, aby pragnienia, które występują w naturze podświadomej, pragnienia demoniczne, aby były kierowane do siatki, w siatce następuje reakcja świadomości na pragnienie tych spraw i tam podejmowana jest decyzja, aby poszerzyć swoją władzę, siłę, zaistnieć w tej sytuacji. Więc strefa Dysona była tylko potrzebna do tego, aby świadomość była na usługach tych, którzy rządzą potrzebami człowieka, okłamują człowieka, tworząc tzw. sztuczną osobowość, czyli można powiedzieć ego. I ten świat zniknął i dla tych ludzi właściwie nic się nie stało, prawdziwą stratę poniosły te siły, które już nie mają dostępu do władzy, do świadomości przez umysł i to one rozdarte są, to one są rozbite, to one odczuwają, że świat się dla nich zawalił, wszystko przestało istnieć. Człowiek nie dostrzegł jakiejś wielkiej zmiany, chociaż jest niezmiernie duża. Dlaczego nie dostrzegł? Dlatego, że jego umysł też był jego własnością, jego pragnieniami i on nie dostrzegał tej sytuacji, że się dokonuje taka wymiana. Dlatego po prostu to były tylko myśli i były jego pragnienia, które są, a nie dostrzegał niczego innego. Gdy zobaczyłem tą skasowaną ziemię i ludzi na tej ziemi, to widziałem tak jakbym świadomości ludzi dostrzegał, ci ludzie chyba tego nie byli świadomi wewnętrznie w swojej dzisiejszej istocie, fizycznej istocie, ale chodzili po tym świecie i mówili: Kim jestem? Nic nie pamiętam, nie wiem kim jestem, czy jestem żoną, czy jestem mężem, czy jestem dzieckiem? Ja wszystko pamiętam, ponieważ żyję w Chrystusie Panu, Bogu Ojcu i Duchu Świętym i nie żyję w tej strefie Dysona, jestem poza tą przestrzenią, więc ten reset nie dotknął mnie bezpośrednio w taki sposób, jak tych ludzi. Odczułem, że nagle ustąpiło coś, co mnie chciało pochłonąć. Mdr 1:3-4: „Bo przewrotne myśli oddzielają od Boga, a Moc, gdy ją wystawiają na próbę, karci niemądrych. Mądrość nie wejdzie w duszę przewrotną, nie zamieszka w ciele zaprzedanym grzechowi.”

1 Tes 5:4: „Ale wy, bracia, nie jesteście w ciemnościach, aby ów dzień miał was zaskoczyć jak złodziej.”

Po siedmiu okresach czasu przychodzi czas całkowitego przebudzenia i siły dzisiejsze na świecie, te, które nieustannie mówią, że chcą pomagać człowiekowi, one chcą wszystko zrobić, aby zniszczyć wszystko to, co przychodzi przemienić Ziemię, ponieważ to oni mają stratę, to oni giną, to oni, jak te olbrzymy z poprzednich światów, będą zamknięci w świecie, z którego nie będą mogli się wydostać, ponieważ będzie nad nimi władza Szklanego Nieba; zamknie ich, nie wydostaną się, bo nie będą w żaden sposób najmniejszy nawet kompatybilni z Nowym Światem, a właśnie człowiek, który przechodzi do Nowego Świata jest kompatybilny z Nowym Światem, ponieważ Chrystus odkupił każdego człowieka i każdy człowiek ma w sobie właśnie tę prawdę. Bóg go zachowuje na szklistym morzu, z dala od bestii, z dala od liczby jej imienia i obrazu jej, tylko ludzie przez to, że są na tym szklistym morzu stracą świadomość kim są, ale Bóg mówi: Jesteś tym, kim być powinieneś, więc nie szukaj tego, kim byłeś, tylko kim jesteś. Żyj na nowo, nie staraj się dokładać do jakiegoś życia swojego życia, ale żyj na nowo, bądź nowym człowiekiem, żyj od początku, bo stanąłeś na nowym początku; to jest nowy początek, to jest początek twojego właściwego życia, zrodziłeś się na nowo. J 3: 3 W odpowiedzi rzekł do niego Jezus: «Zaprawdę, zaprawdę, powiadam ci, jeśli się ktoś nie narodzi powtórnie, nie może ujrzeć królestwa Bożego». My właśnie poczuliśmy, że urodziliśmy się powtórnie dla Nieba, dla życia właściwego i w tym momencie to życie się roztacza, tak jak przedtem były to wpływy tamtego umysłu, tej siatki, która przestała istnieć, to w tej chwili wszystkim kieruje sam Ojciec, sam Bóg, sam Duch Święty. Jesteśmy w tej chwili pod władzą Ducha Świętego i będziemy tak samo postępować, tylko że nasza natura będzie służyć Bogu, ponieważ jest stworzona do służenia i przez służenie będzie służyć Bogu. To tak jak myśli – gdy serce jest niedoskonałe, to zawsze myśli służyły sercu, ale gdy serce jest doskonałe, to te myśli, robią to dalej w dalszym ciągu to samo, tylko że są już doskonałe; oglądają doskonałość, ponieważ służą sercu, które jest doskonałe. Nie przemieniają się same, ale służą Temu, który jest doskonały. I w tej chwili odwieczny proces Boga, gdzie naturą człowieka jest nieustanny wzrost, nieustanne poszukiwanie, nieustanne zgłębianie prawdy, nieustanne zgłębianie do doskonałości, to poszukiwanie stało się dla sił demonicznych główną siłą zniewolenia – i dlatego zostały rozbite, a i w tej chwili nie ustało u człowieka poszukiwanie; w dalszym ciągu poszukuje, ale już dobrych rzeczy. Ta siła człowieka stała się jego największą słabością, a właściwie zagrożeniem, ponieważ wykorzystały to siły – nieustannie zgłębianie tajemnicy poszukiwania Boga – jako siłę napędzającą ciemność. Ale kiedy ciemność została rozbita, siatka została usunięta, to w dalszym ciągu ta siła, która istnieje w człowieku, poszukiwania i zgłębiania Tajemnicy, zgłębia już samego Boga, i to zgłębianie w tej chwili przynosi zysk, przemianę człowieka, wzrost wewnętrzny i duchowy. W tym momencie Synostwo Boże, które w tej chwili istnieje, zauważcie, jak ono staje się wszechobecne, jawne, osadzone w prawdomówności Boga. I dlatego głównym elementem tego, kim jesteśmy, nie jest to, czy umiemy szukać tego, czy Bóg mówi prawdę, czy nie mówi prawdę, ale to, czy jesteśmy w pełni w stanie zaufać Bogu, czyli przekroczyć barierę. Kol 2:18-19: „Niechaj was nikt nie odsądza od nagrody, zamiłowany w uniżaniu siebie i przesadnej czci aniołów, zgłębiając to, co ujrzał. Taki, nadęty bez powodu zmysłowym swym sposobem myślenia, nie trzyma się mocno Głowy – [Tego], z którego całe Ciało, zaopatrywane i utrzymywane w całości dzięki wiążącym połączeniom członków, rośnie Bożym wzrostem.”

1 Tes 5:5: „Wszyscy wy bowiem jesteście synami światłości i synami dnia. Nie jesteśmy synami nocy ani ciemności.”

Wasza percepcja jest duchowa, skupiacie się na Duchu, dostrzegacie obecność Ducha, tę jasną, doskonałą jasność Ducha, niezmienną przez ten cały czas, jaśniejącą mocą Ducha Bożego, który jaśnieje blaskiem i tą jasnością, świeżością Nieba. Duch to wszystko czynił, aby dotrzeć do natury człowieka, przemienić go, aby był zdolny dotrzeć do bezpośredniego spotkania Ducha. Ta duchowa natura was przekształca, nie fizyczna, duchowa. Słyszycie słowa, ale głównie skupiacie się na Duchu i to Duch do was przemawia. Jeśli ktoś przychodzi z ulicy i sobie usiądzie, i nie słyszy Ducha, słyszy słowa, to co robi głównie? – przeszkadza, dlatego że ich duch nie jest w stanie tego przyjąć, ich rozum służy czemu innemu, to się im nie podoba. Ale po pewnym czasie, kiedy zaczną uświadamiać sobie, że jest tam jednak prawda, doświadczają ogromnej przemiany i zaczynają być zdolni przyjmować Ducha. Gdy przyjmują Ducha, to co się stanie? – nie są doskonali, zaczynają stawać się doskonałymi, otwierają drogę swoją do przemiany, są gotowi się zmienić, są gotowi przyjąć właściwą naturę i wiedzą, że to jest dla nich dobre i są zdolni do tego. Więc porzucili coś, co niszczyło ich. Gdy przychodzicie na wykłady, to widzicie, gdy mówię te rzeczy, to właściwie ich nie znam w sposób ludzki, w sposób rozumowy ich nie znam, nie mam z nimi kontaktu, nie postrzegam ich w taki sposób. Nie mam kontaktu w sposób rozumowy ze sprawami Boskimi, ale mam kontakt ze sprawami Boskimi bezpośrednio, całkowicie jako ja – duchowa natura, której jestem całkowicie świadomy, jestem tą istotą i ona we mnie głównie postępuje. Nie pozwalam czemu innemu działać, tylko tej naturze, wybieram Boga – to jest posłuszeństwo. Jezus Chrystus gdy był w tym świecie, był narażony na dwie siły, jedna siła grzeszna, druga Boska; wybiera Boską mimo, że tamta chce go zniszczyć, ale nie idzie za tym, bo wie, że to jest marność nad marnościami, że to są kuszenia. I także my – wybór tej właściwej mocy, prawdy, jedności z Chrystusem Panem jest tą mocą. Gdy Duch Boży mówi o tych sprawach, to wyprzedza faktyczny stan istnienia na Ziemi, faktyczny stan istnienia w was, faktyczny stan istnienia w tej sytuacji na Ziemi. Mówi o niej jako o faktycznym stanie, bo jest to faktyczny stan, ale nie ziemski, ale duchowy. Kiedy my, całkowicie ten stan duchowy przyjmujemy bez mrugnięcia okiem, jesteśmy całkowicie zanurzeni w Prawdzie Bożej, Chwale Bożej, doskonałości Bożej, ufamy Bogu do samego końca, to nasza świadomość jednoczy się z tą doskonałością. Przenika to nas całych, czyli przenika świadomość; świadomość żyje tym stanem i ten stan wypiera i zmienia wszystko to, co stoi na drodze tej Światłości.
Dzisiejszy kościół robi to całkowicie odwrotnie dlatego, ponieważ odwrotnie jest nigdy niemożliwe; nigdy to się nie stanie. Najpierw zdąża ku temu, aby człowiek stał się doskonały, czysty, niewinny, święty w sposób niemożliwy, bo ciało nie jest zdolne samo z siebie do świętości, ponieważ jest wrogie Bogu i nie słucha Boga. Więc kościół dzisiejszy zmusza człowieka do tego, aby oddolnie stał się doskonały i zdążał do góry, czyli skupia uwagę człowieka na sprawach niemożliwych do osiągnięcia, złudzeniu, na wyimaginowanej doskonałości, świętości, która jest tylko ułudą i nie jest możliwa do osiągnięcia, jeśli tego Bóg nie uczyni – a zabrania człowiekowi zjednoczyć się bezpośrednio z Bogiem Ojcem, z Chrystusem Panem i Duchem Świętym, z naszą doskonałą naturą, już będącą w doskonałym stanie, uczynioną doskonałą przez Jezusa Chrystusa, Boga Ojca i Ducha Świętego, przez Okup i złożenie Ofiary. Jesteśmy czyści, doskonali, kiedy wierzymy Chrystusowi bez zająknięcia, bez mrugnięcia okiem, wierzymy całkowicie, nasza świadomość znajduje to miejsce, jednoczy się z tym stanem i ten stan staje się naszym stanem faktycznym i usuwa wszystko to, co poniższe, które zajmuje miejsce prawowitej władzy Bożej. Ef 5:6-8: „Niechaj was nikt nie zwodzi próżnymi słowami, bo przez te [grzechy] nadchodzi gniew Boży na buntowników. Nie miejcie więc z nimi nic wspólnego! Niegdyś bowiem byliście ciemnością, lecz teraz jesteście światłością w Panu: postępujcie jak dzieci światłości!”

1 Tes 5:8: „My zaś, którzy do dnia należymy, bądźmy trzeźwi, odziani w pancerz wiary i miłości oraz hełm nadziei zbawienia.”

Synowie Boży zstępują, Synowie Boży panują, Synowie Boży usuwają całą ciemność, do czego zresztą zostali powołani, stworzeni i posłani, aby stanąć tam i w samym źródle zniszczyć ciemność, czyli zniszczyć słabość człowieka, bo słabość człowieka jest przyczyną jego kłopotów, czyli jego pięta (Rdz 3:15). I tylko trwając w Bogu z całej siły, odgórnie wierząc w doskonałość, która jeszcze nie nastąpiła w naszym ciele, ale już jest w Bogu Ojcu, jesteśmy już doskonałymi i staje się ta doskonałość, czyli uwierzyliśmy w swoją doskonałość, zanim ona jest przez nas oglądana. Bo to jest właśnie postępowanie według nadziei, czyli nadzieja staje się w nas obecna przez wiarę, jednoczymy się z nadzieją, a nadzieją naszą jest Jezus Chrystus, o czym mówi List św. Pawła do Kolosan 1: 26, jest napisane o tej tajemnicy, która się w tej chwili objawia: Tajemnica ta, ukryta od wieków i pokoleń, teraz została objawiona Jego świętym, 27 którym Bóg zechciał oznajmić, jak wielkie jest bogactwo chwały tej tajemnicy pośród pogan. Jest nią Chrystus pośród was – nadzieja chwały. Tajemnica ta, że Bóg jest doskonały, wieczny, nie podlega złu, jest Światłością i Prawdą i ci, którzy wierzą Bogu bezwzględnie, doskonale i nieskalanie, są doskonale święci, już doświadczają wielkiego bogactwa Światłości i Prawdy, aby objawić ją w świecie tym, który oczekuje przyjścia Synów, czyli przyjścia tych, którzy stali się Synami, bo zrodzeni są z Ojca i są świadomi całkowicie swojej doskonałości, ponieważ mają w sobie doskonałość Ojca, bo On ich kształtuje, wychowuje i przemienia. W tej chwili Chrystus mówi do mnie w taki sposób: Powiedz im, że siatki nie ma, ale oni są! I dlatego my jesteśmy w miejscu, gdzie była siatka, ale jesteśmy teraz my. My, którzy rozszerzamy chwałę Bożą, czynimy drzewo Życia Wiecznego dostępnym dla każdego, gdzie rękami swoimi może czerpać z ich owoców; naginamy gałęzie drzewa Życia Wiecznego do miejsca na ziemi, aby każdy mógł skosztować z owoców drzewa Życia Wiecznego, i skryć się pod nim, gdzie Życie Wieczne nigdy nie ustaje, bo Synowie Boży nie są związani z tym, co przemija, ale są wieczną istotą i ciekawą sytuacją jest to, że to nie jest tylko świadomość wieczności – wieczność nie wynika z ciała czy z rozumienia, ale wynika z samego Źródła. My czujemy Źródło i znamy swoją wieczność. Wieczność jest w nas istniejąca i ją czujemy, czujemy, że nigdzie nie giniemy, ale się coraz bardziej stajemy, zmierzamy ku wieczności. Ale my, którzy czujemy tę nieśmiertelność nie jako ciało, wiemy o tym, że ciało też ma swoją nieśmiertelność, tylko, że ciało fizyczne nie myśli o tej nieśmiertelności; duch mocarstwa powietrza, który skaża to ciało, nie myśli w ten sposób o tej nieśmiertelności, bo ta nieśmiertelność dla niego jest niedostępna – ale dla ciała jest dostępna. I dlatego Bóg posyła Synów Bożych, aby Synowie Boży wznieśli ciała, wznieśli do doskonałości Bożej, bo wie, że one nie tracą życia, ale do życia wstępują. Dlatego kierując Synów Bożych do ciała, aby ono wzrosło do doskonałości Bożej, to dlatego, że jest tam to życie, jest tam i aby wzrosło to życie. I my, mając pełną świadomość, że Bóg się nie myli, że Bóg jest prawdomówny, doskonały, zdążamy ku temu, aby temu ciału dać życie, i usuwamy wszystkie myśli i wszystkie inne sprawy, które w jakiś sposób chcą podszyć tę sytuację, czyli przedstawić tę sytuację, że takie dążenie jest niewłaściwe, ponieważ ciało nie potrafi tego. Ale nie, to nie ciało nie potrafi, to duch mocarstwa powietrza tego nie potrafi, ale ciało tak, to prawdziwe ciało ma w sobie Życie Wieczne. Bóg nie posłał by Syna swojego do ciała, aby je bezpowrotnie uśmiercił, ale po to, aby miało udział w Życiu Wiecznym. I Bóg nie posyła Syna swojego, aby bezpowrotnie uśmiercił ludzkość, ale żeby uśmiercił to, co uśmierca ludzkość, żeby zostało uśmiercone to, co go uśmierca i dał swoje Życie i żeby uwierzyli w śmierć swoją, ale tak naprawdę nie swoją, tylko tego, co ich zniewalało. I wtedy mówią: To nie ja umarłem, ale umarło to, co mnie zniewalało. Rz 6:8-11: „Otóż, jeżeli umarliśmy razem z Chrystusem, wierzymy, że z Nim również żyć będziemy, wiedząc, że Chrystus powstawszy z martwych już więcej nie umiera, śmierć nad Nim nie ma już władzy. Bo to, że umarł, umarł dla grzechu tylko raz, a że żyje, żyje dla Boga. Tak i wy rozumiejcie, że umarliście dla grzechu, żyjecie zaś dla Boga w Chrystusie Jezusie.”

1 Tes 5:9-10: „Ponieważ nie przeznaczył nas Bóg, abyśmy zasłużyli na gniew, ale na osiągnięcie zbawienia przez Pana naszego Jezusa Chrystusa, który za nas umarł, abyśmy, czy żywi, czy umarli, razem z Nim żyli.”

1 Tm 1: 12 Dzięki składam Temu, który mię przyoblekł mocą, Chrystusowi Jezusowi, naszemu Panu, że uznał mnie za godnego wiary, skoro przeznaczył do posługi mnie, 13 ongiś bluźniercę, prześladowcę i oszczercę. Dostąpiłem jednak miłosierdzia, ponieważ działałem z nieświadomością, w niewierze. Przyoblekł mnie mocą, gdzie nie byłem godzien żadnej mocy, ale Jezus Chrystus mówi: Nikt nie jest godzien na ziemi żadnej mocy, ale Ja każdego przyoblekam mocą. 1 P 2: 7 Wam zatem, którzy wierzycie, cześć! To jest tajemnica, gdzie wam, którzy wierzycie – cześć, czyli wam, którzy zostaliście przyobleczeni mocą, i nie zostaliście w żaden sposób oderwani od Prawdy, mimo że jesteście w łachmanach, że jesteście nędzą, że jesteście nikim, a przyoblekł was mocą, aby ta nędza i nic przestało istnieć i żebyście stali się Chwałą. Mimo że jesteście nędzą, w łachmanach, nicością, to Chrystus przyoblekł tę nicość, tę nędzę, przyoblekł chwałą, a wy się w żaden sposób nie zaparliście, ale przyjęliście Jego, dlatego że uwierzyliście Jego miłości. Uwierzyliście Jego miłości, że dla miłości nie ma granic. Żadne łachmany, żadna nicość, czy nędza nie stawiają granic miłości. Uwierzyliście Jego miłości i przez wiarę staliście się w pełni zjednoczeni z Ojcem, który w taki niesamowity sposób zapragnął, aby świat dowiedział się o potędze Nieba i o tym, że to, co On chce, wznosi. Jak powiedział to Nabuchodonozor w Dn 4: 32 Wszyscy mieszkańcy ziemi nic nie znaczą; według swojej woli postępuje On z niebieskimi zastępami. Nie ma nikogo, kto by mógł powstrzymać Jego ramię i kto by mógł powiedzieć do Niego: «Co czynisz?» To właśnie miłość jest tą potęgą, że ona może dotknąć, zstąpić, osiąść i nie zostać skażona żadną nicością, żadnymi łachmanami i żadną nędzą. To właśnie ona spoczywa, nie doznaje żadnego skażenia, ale ten, który przyjmuje ją, staje się tym, który tę nędzę pokonuje, pokonuje tę ciemność, pokonuje zło i staje się potęgą mocy Nieba, bo uwierzył miłości, uwierzył, że jest Synem. I dlatego Synowie Boży, człowieka prowadzą ku prostocie – prostotą jest to, że jest Bóg Ojciec na Niebiosach, Syn Boży i Duch Święty. Bóg posłał Syna Swojego, aby złożył Ofiarę ze swojego Życia za wszystkich ludzi i żeby wyzwolił ich z grzechu i przyprowadził do Chwały, posadził ich po prawicy i żeby byli ponownie dziedzicami Nieba. I Chrystus przyszedł, złożył Ofiarę ze swojego Życia, w pełni ufając Ojcu, ludzie zostali pozbawieni wszelkich obciążeń, wszelkich grzechów. I kto uwierzył w prostocie, tak jak Jezus Chrystus w to uwierzył, że „Umrę na Krzyżu z pełną wiarą i wszyscy ludzie zostaną uwolnieni od grzechu” – i tak się stało, Jezus Chrystus został wskrzeszony przez Boga Ojca, zaświadczając o tym, że Syn dopełnił Dzieła, wykonując Dzieło, które w tym świecie było jakoby dziełem powszechnym, ponieważ mnóstwo ludzi na krzyżu umierało, ale On umarł wypełniając wolę Ojca, mając świadomość, że Jego śmierć wyzwala wszystkich ludzi na ziemi, bo taka jest wola Ojca. Umarł, złożył ofiarę z powodu woli Ojca, posłuszeństwa. I to posłuszeństwo rozwaliło piekło, wyrwało wszystkie dusze z więzienia, i ono je wzniosło ku doskonałości Bożej i przyodziało w nowe Ciało Święte.
Kiedy przyjdzie Bóg? On jest teraz, bo dla Niego wszystkie wieki są teraz, dla Niego nie ma przeszłości. Dla ciebie coś przeminęło, dla ciebie coś przychodzi, ale On chce, żebyś zaistniał w Jego dniu Pańskim, w Jego „teraz”, w Jego pełnej obecności, w obecności Tego, który nieustannie trwa i nieustannie żyje, abyś żył. Bo chwałą Boga jest żyjący człowiek, chwałą Boga jest, aby człowiek żył. 2 Kor 4:16-18: „Dlatego to nie poddajemy się zwątpieniu, chociaż bowiem niszczeje nasz człowiek zewnętrzny, to jednak ten, który jest wewnątrz, odnawia się z dnia na dzień. Niewielkie bowiem utrapienia naszego obecnego czasu gotują bezmiar chwały przyszłego wieku dla nas, którzy się wpatrujemy nie w to, co widzialne, lecz w to, co niewidzialne. To bowiem, co widzialne, przemija, to zaś, co niewidzialne, trwa wiecznie.”