Dusza jest dzieckiem Bożym, czystym dzieckiem Bożym, ponieważ pochodzi z samej natury czystego Słowa Bożego, czyli z samej natury Słowa i samych trzewi Boga. Ona jest tożsamością i czystością Boga, kiedy dotyka ją Bóg to i ona dotyka Boga, nagle doznaje teraźniejszości; jest w teraźniejszości, którą jest teraz ten stan, ponieważ ona nie ma pamięci. Dusza nie ma pamięci, dusza jest tym, co dotyka, z czym się łączy (Wj 3:14: „Odpowiedział Bóg Mojżeszowi: «JESTEM, KTÓRY JESTEM». I dodał: «Tak powiesz synom Izraela: JESTEM posłał mnie do was».”). Gdy dusza dotyka Boga, to jej stanem jest ten stan, który w tej chwili jest. Ona nie ma pamięci. Ona ma tożsamość z tego, z czym się łączy. Gdy łączy się z Bogiem, ona nie pamięta z czym była połączona, ona pamięta z czym jest teraz połączona, bo ona nie ma pamięci; powraca do tożsamości czystej tożsamości Bożej, czyli ma tożsamość z siebie – Bożą. Ciało natomiast ma inną tożsamość. Ciało ma tożsamość pamięci, przeszłości, ziemi, przodków, przyszłości, która jest wynikiem żądań z przeszłości. Przyszłość to są żądania z przeszłości, aby realizowało się to, co ich zabiło, aby było, trwało dalej. I w ich teraźniejszości, teraźniejszością jest trwać w przeszłości i marzyć o przyszłości, która jest realizacją przeszłości. I ciało, stając się Synem Bożym, przybranym Synem Bożym, doznaje bardzo ważnej natury. To są Synowie Boży, którzy zstępują do głębin; następuje sytuacja taka, że spotykają się z ciałem, które jest, mieszkają w ciele. Przychodzą do ciała, które jest ciałem pamiętającym to co było, i mają marzenia o tym co będzie z powodu tej przeszłości, a teraźniejszość to jest realizowanie tego, co było przedtem. Ale dusza, Synowie Boży, którzy przyodziani są w Zbroję Bożą i zstępują do głębin, i przenikają tę duszę do samego dna, tę naturę wewnętrzną, ciało przenikają. Ciało ma zdolność teraźniejszości. Czyli ono porzuca swój stan wynikający z tego, kim było. To jest świadomość nasza, która porzuca to, że ma grzechy, że grzechy ją definiują, że pokuty ją leczą, że uczynki uzdrawiają i dają sens i porzuca całą tę sytuację. Bo skąd się bierze ta świadomość przeszłości w ciele? Z powodu świadomości; świadomości, która jest okłamana, jest duchem; a świadomość to jest duch. Świadomość to jest duch i dlatego SI nigdy nie będzie miała świadomości, ponieważ świadomość to jest duch, a SI nigdy nie będzie miała ducha. Nie będzie miała świadomości, bo nie będzie miała ducha. A duch człowieka jest duchem od Boga otrzymanym i to jest ta prawdziwa tajemnica. I zstępujemy do głębin i w tej chwili coraz bardziej na ziemi ludzie doświadczają swojej wewnętrznej natury pięknej córki ziemskiej, która jest w ciele uwięziona, czyli w pamięci przeszłości, celów przyszłości, które są i tak celami przeszłości i teraźniejszości aby się nie dać złapać Bogu. Ale Bóg nie przychodzi ludzi łapać. Bóg jest tym, który przenika człowieka i daje mu drogę wyjścia, drogę życia, drogę prawdy. I tutaj ponownie wracam do tematu wiary. Gdy świadomość człowieka uwierzy, czyli człowiek uwierzy, że jest wolny od grzechu, to jego świadomość porzuca wszystkie cele ziemskie jako świadomość, jako ona, a realizuje cele Boskie, które mogą nawet być takie same. To jest dosyć ciekawa sytuacja, one mogą być takie same, tylko nie przez nich sobie dane, tylko przez Boga. I zobaczcie Państwo teraz, gdzie jest główny element, że jeśli porzucamy własne cele, a Bóg daje nam własne cele, ale te cele będą takie same, to co jest inne? – które dają nam Boską naturę? Jeśli te cele są takie same? Tym jest Posłuszeństwo. Posłuszeństwo, bo człowiek upadł przez nieposłuszeństwo. A posłuszeństwo daje człowiekowi jedność z Bogiem. Jeśli człowiek poszedłby po wodę, ale by nie posłał go Bóg, to by była to samowola, ale gdyby go posłał Bóg i przyniósłby by tę wodę, to już nie jest to samowola, tylko wypełnienie woli Bożej. Ten, który pił by tę wodę, która została przyniesiona, albo by ona go leczyła, albo by go truła, dlatego, że z mocy Bożej by była lecznicza, a gdy jest samowola, to jest trująca, nie jest lecząca w każdym razie. (2 Krl 2:21: „Wtedy podszedł do źródła wody, wrzucił w nie sól i powiedział: «Tak mówi Pan: Uzdrawiam te wody, już odtąd nie wyjdą stąd ani śmierć, ani niepłodność».”) I tutaj właśnie, gdy Chrystus jest na ziemi, jest jak każdy inny człowiek dla tych wszystkich ludzi. Nie mogą go poznać. Je, pije, chodzi na wesela, chodzi z uczniami, rozmawia, śpi, myje się. Więc zachowywał wszystkie te sprawy, które tam były, wszystko robi. I nie mogą rozpoznać, kim jest Chrystus. Ale Chrystus jest tym, który emanuje potężną mocą żywego Boga. Dlaczego? Bo jest posłuszny. Nie robi tego, dlatego że wymyślił tę sprawę, czy powiedział w taki sposób: Ojcze, Ja to wiem, Ja pójdę i to zrobię. Nie, nie Synu, Ja Cię posyłam i zawsze Cię posyłam i pamiętaj, że nie robisz tego, co Ty wiesz, tylko to, co Ja chcę, mimo, że wiesz co Ja mam na myśli i co Ja chcę zrobić, to mimo, że wiesz, to jesteś Mi posłuszny. Mimo, że wiesz. Tu jest sytuacja niezmiernie ważna, proszę zauważyć, jest to ukazane, że Chrystus zna Swoje Życie, zna Swój cel, Bóg daje mu poznanie wszystkiego, ale jednocześnie Chrystus nie idzie drogą własnego poznania i rozumienia, tylko nieustannie posłuszeństwa. Więc proszę zauważyć, istnieje sytuacja, że Chrystus wie, co się zaraz wydarzy i wie o swoim celu życia i wie o sensie tego życia. O wszystkich tych sytuacjach wie, ale nie dokonuje wyboru i czasu nie określa, ale to Ojciec określa ten czas niebieski i On wykonuje to przez posłuszeństwo, czyli występuje sytuacja taka, Chrystus wie, ale jest posłuszny i czyni dokładnie to, co wie, tylko nie dlatego, że wie, ale dlatego, że jest posłuszny. Koh 1:8-10: „Mówienie jest wysiłkiem: nie zdoła człowiek wyrazić [wszystkiego] słowami. Nie nasyci się oko patrzeniem ani ucho napełni słuchaniem. To, co było, jest tym, co będzie, a to, co się stało, jest tym, co znowu się stanie: więc nic zgoła nowego nie ma pod słońcem. Jeśli jest coś, o czym by się rzekło: «Patrz, to coś nowego» – to już to było w czasach, które były przed nami.”
2 Kor 1:21: „Tym zaś, który umacnia nas wespół z wami w Chrystusie, i który nas namaścił, jest Bóg.”
W tej chwili świeci słońce wewnętrzne i w tym momencie im bardziej się ono rozpala, im bardziej oświetla, tym bardziej budzi się wewnętrzna natura życia do życia. Nie budźcie umiłowanej, kiedy tego sama niech zechce. W tej chwili już chce, bo przychodzi przebudzenie i czujecie Państwo, jak ona się budzi. (Ps 57:9: „Zbudź się, duszo moja, zbudź, harfo i cytro! Chcę obudzić jutrzenkę.”) Tylko, że występuje taka sytuacja, że ci, w których się ona budzi, wcale nie jest im do śmiechu, ponieważ rozpada się ich świat, ich wyobrażenia iluzji, złudzenia rozpadają się w drobny mak, dlatego, że ten świat utrzymywany jest przez ciemność, bylejakość, a jednocześnie Chrystus, Bóg Ojciec, Duch Święty jest ogniem pożerającym. Mdr 2:4: „Imię nasze pójdzie z czasem w niepamięć i nikt nie wspomni naszych poczynań. Przeminie życie nasze jakby ślad obłoku i rozwieje się jak mgła, ścigana promieniami słońca i żarem jego przybita.” I tutaj chcę przedstawić tę sytuację, że w Piśmie Świętym jest napisane o tym, że są Synowie Boży i przybrane dzieci boże. I przybrane dzieci, które mają taki sam status w Bogu. Dzieci, które pochodzą prosto od Boga i dzieci przybrane, ostatecznie mają ten sam status. Tak samo, jak kobieta powinna być posłuszna mężowi, ale w Bogu mają ten sam status, są równi w Bogu. W Bogu są równi. Tak samo, jak List Świętego Pawła do Rzymian, rodział 11, mówi o tym, że Żydzi są gałązkami szlachetnymi z drzewa szlachetnego, a poganie są też gałązkami oliwnymi, ale z dziczki. Ale gdy zostaną wszczepieni w drzewo szlachetne, w oliwkę szlachetną, to będą czerpały szlachetne soki i staną się też gałązkami szlachetnymi i będą dawały owoc szlachetny. I to są te przybrane dzieci. Ale tu, w tym momencie, św. Paweł przedstawia tę sytuację w Rz 8.19 Bo stworzenie z upragnieniem oczekuje objawienia się synów Bożych. 20 Stworzenie bowiem zostało poddane marności – nie z własnej chęci, ale ze względu na Tego, który je poddał – w nadziei, 21 że również i ono zostanie wyzwolone z niewoli zepsucia, by uczestniczyć w wolności i chwale dzieci Bożych. 22 Wiemy przecież, że całe stworzenie aż dotąd jęczy i wzdycha w bólach rodzenia. 23 Lecz nie tylko ono, ale i my sami, którzy już posiadamy pierwsze dary Ducha, i my również całą swoją istotą wzdychamy, oczekując przybrania za synów, odkupienia naszego ciała. I tutaj jest sytuacja taka; dusza pochodzi prosto z natury światłości, powstała z żywej, czystej, Bożej natury, z emanacji Żywego Słowa, prosto ze Słowa Żywego – i dusza ma tożsamość w Bogu. Przywracana jest jej, tożsamość w Bogu. Dusza, gdy jest wolna od ciała, od wpływów myśli ciała i emocji ciała, momentalnie, w jednej chwili, zanurzona będąc w Bogu, osiąga stan pełnej świadomości tożsamości Bożej, tak jak jest to napisane w Ewangelii według świętego Tomasza, rozdział 83. Obrazy ukazują się człowiekowi, a światłość, która jest w nich, ukryta jest w obrazie światłości Ojca. On ujawni się, a jej obraz ukryty jest w Jego światłości. Czyli oznacza to tę sytuację, że pełnia świadomości duszy, wynika z obrazu Ojca, który w pełni jest jej obrazem Życia. Dusza odzyskuje ten stan w pełni, gdy tylko dotknie Boga, jest jak gałązka drzewa szlachetnego oliwnego; wystarczy, że dotknie i już doznaje pełnej świadomości. Ciało ma inną naturę, ale też jest do tego zdolne. I tutaj są te dwie gałązki oliwne, jedna gałązka jest szlachetna, czyli jest to dusza, która będąc przez Chrystusa uwolniona z nadrzędności grzesznego ciała, nagle doświadcza pełnej świadomości Boskiej tajemnicy w Chrystusie Panu, Bogu Ojcu i Duchu Świętym, ale nie jest to jeszcze dostępne dla świadomości ciała, bo świadomość ciała ma swoją, inną tożsamość. I tutaj jest następna sytuacja, gdy wydobywana jest dusza, to odzyskuje światłość, ale ciało i świadomość człowieka jest zależna od ciała. Nie musi być zależna od ciała. Przestaje być zależna od ciała, kiedy uwierzy, kiedy uwierzy całkowicie Bogu, że Bóg uwolnił duszę, bo wiara nie jest konstruktem umysłu ani rozumu, wiara jest tak naprawdę małżeństwem. Czyli możemy przedstawić wiarę jako najbliższą naturę, a może nawet i tym, że jest małżeństwem. A dlaczego? – dlatego, że wiara powoduje to, że my mamy tego samego ducha, co Chrystus, włączamy się w Chrystusa, On nas włącza w Siebie, w Ojca. Dusza już nie podlega duchowi złemu, bo już nie może podlegać duchowi złemu, ponieważ Chrystus Pan go uśmiercił i mocą Swoją wydobył człowieka spod tego wpływu. I tu chcę powiedzieć o tym, że właśnie słowa Jezusa Chrystusa, które brzmią, które mówi do św. Piotra w Ewangelii według św. Marka, gdy św. Piotr zadaje pytanie: Mk 10:26: „A oni tym bardziej się dziwili i mówili między sobą: «Któż więc może się zbawić?»” Tutaj trzeba zwrócić uwagę, na: się zbawić, czyli sam może to zrobić dla siebie. Chrystus powiedział: dla człowieka jest to niemożliwe, człowiek nie może się zbawić – Bóg zbawia. Czyli przedstawia, że człowiek nigdy się nie zbawi, a wszystkie Ewangelie nie ukazują tego, jak ma to zrobić, tylko dokąd ma zmierzać. Nie jak ma to zrobić, ale dokąd ma zmierzać. Za 4:11-14: „I zwróciłem się do niego z takim zapytaniem: «Co oznaczają te dwie oliwki z prawej i z lewej strony świecznika? Powtórnie tak go zapytałem: Co oznaczają te dwie gałązki oliwne, z których złotymi rurkami płynie złota oliwa?» «Nie wiesz – odpowiedział mi – co one oznaczają?» Odrzekłem: «Nie, panie mój!» I wyjaśnił: «To są dwaj pomazańcy, którzy stoją przed Panem całego świata».”
2 Kor 1:22: „On też wycisnął na nas pieczęć i zostawił zadatek Ducha w sercach naszych.”
Więc w tym momencie, kiedy dzieje się jakaś sytuacja i chcemy ją wytłumaczyć tak, jak my chcemy, to nie jest to samo, jeśli jesteśmy posłuszni i ona się dzieje i jest taka, jaka jest. Ona będzie taka, jaka jest, bo Bóg tak wymyślił, ona będzie taka, jaka jest, tylko człowiek wyjdzie z tego poturbowany, udręczony i umęczony, a gdyby był posłuszny, to by by nie był poturbowany i umęczony w tej sytuacji, tylko spokojny, cichy i łagodny. Chodzi o tę sytuację niezmiernie ważną; gdy jesteśmy posłuszni Bogu z całej siły, to mimo, że sytuacja się dzieje i gdy my to bierzemy pod rozwagę i wypełniamy wolę Bożą, a nie układamy historię w sobie, to dlatego ona jest dobra, mimo, że ona ostatecznie będzie taka sama. Inni już teraz będą mieli z tego korzyść, człowiek ostatecznie też, bo zaufał Bogu. Dlatego, odnajdujemy się w tych wszystkich sytuacjach, które Bóg przed nami stawia, bo to jest praca, zadanie, doświadczenie i próba, którą Bóg nam daje. My oczywiście możemy to sobie wytłumaczyć, co to takiego jest, dlaczego tak jest, do czego to zdąża i jakie będzie miało to konsekwencje i ostatecznie, czemu to służy. Ale kiedy będziemy posłuszni Bogu, to posłuszeństwo ocali nas przed zdruzgotaniem wewnętrznym, które tam gdzieś następuje, bo dzieje się to, co nam się nie podoba. Czyli występuje ta sytuacja, że Bóg prowadzi nas ku ścieżce prawdziwej, ale mogą pojawić się gwałtowne stany rozdarcia, rozbicia, paroksyzmów, lęków, niepokojów, histerii czy jakieś inne rzeczy, ale one ostatecznie zostaną usunięte, ale nie musiały istnieć w nich; nie musiały. Z powodu posłuszeństwa one już nie istnieją, ponieważ szatan chce coś ugrać, coś ukraść dla siebie przy tym wszystkim. I w dalszym ciągu mogą się ludzie zastanawiać nad jedną historią. Mówiła pewna kobieta, że nie mogła zrozumieć zachowania swojej babci. Gdy babci dom płonął, w ogniu stał dom jak pochodnia, strażacy gasili ten dom, a ona w bezpiecznej odległości klęczała i modliła się do Boga. I ona nie mogła zrozumieć, co ona robi, dlaczego ona nie pomstuje, tylko się modli do Boga. Nie rozumiała. Dlatego myślę, że to jest sytuacja bardzo prosta, szatan w tym momencie mógł, chciał ugrać bardzo wiele, mógł ją doprowadzić do histerii, do bluźnierstw, do kłamstwa, do różnych rzeczy, do złych myśli, do wszystkiego tego, co by ją zabiło wewnętrznie, ale by domu to nie uratowało. A ona pozostała przy tym, aby ocalić siebie w tym wszystkim, może nie tylko siebie, ale można powiedzieć, ocalić siebie w momencie, kiedy już domu ocalić nie może. Ocalić siebie, aby nie myśleć o tym, kto zawinił, kto zrobił, co zrobił, bo to w tym momencie zdruzgocze ją i wielu innych w tym afekcie, bo to jest potężna siła; w tym afekcie wielu ludzi będzie poturbowanych, ponieważ to są ogromne, potężne siły, które w czasie wstrząsu, niepokoju, afektu, nienawiści i agresji ludzie robią, gdzie one spadają na drugiego człowieka w nienawiści i mogą go zniszczyć, zabić. Ludzie nie zdają sobie z tego sprawy, ale ona wiedziała, że musi się teraz modlić, aby nie przyszły jej złe myśli do głowy, aby ją Bóg strzegł, żeby wyszła z tego umocniona, żeby wyszła z tego nie niszcząc siebie ani swojej duszy, ani nie niszcząc żadnego człowieka, bo diabeł w tej chwili chce ugrać jak najwięcej, zniszczyć ją i wiele innych. To jest sytuacja bardzo ważna, ale jednocześnie zaczynamy dostrzegać, jak ważne jest dla człowieka życie duchowe, i gdy uświadamia sobie, że to życie duchowe jest tak niezmiernie ważne, to w sytuacji ekstremalnej przestaje już myśleć o tym, żeby ratować siebie, bo już nie ma możliwości, ale żeby spotkać się w Bogu, do Boga zmierzać. 2 Tm 1:7-9: „Albowiem nie dał nam Bóg ducha bojaźni, ale mocy i miłości, i trzeźwego myślenia. Nie wstydź się zatem świadectwa Pana naszego ani mnie, Jego więźnia, lecz weź udział w trudach i przeciwnościach znoszonych dla Ewangelii według mocy Boga! On nas wybawił i wezwał świętym powołaniem nie na podstawie naszych czynów, lecz stosownie do własnego postanowienia i łaski, która nam dana została w Chrystusie Jezusie przed wiecznymi czasami.”
2 Kor 2:14: „Lecz Bogu niech będą dzięki za to, że pozwala nam zawsze zwyciężać w Chrystusie i roznosić po wszystkich miejscach woń Jego poznania.”
I tu właśnie dostrzegamy tę dzisiejszą sytuację, proszę zauważyć, że dzisiejszy świat to świat śmierci. Tak, śmierci. A dlaczego? Bo dąży do śmierci człowieka, przez grzech do śmierci. Nie chce, żeby człowiek tylko był w grzechu – chce, żeby umarł i już nigdy nie powstał, bo człowiek jest największym zagrożeniem. I teraz spójrzcie na jedną rzecz,. Na tym świecie siły tego świata, rządy tego świata i siły tego świata ciemności ukrywają przed człowiekiem ten stan sprawy. Nie ukazują faktycznych spraw. Dlaczego to robią? Przecież mogliby powiedzieć: mam pełną władzę nad wszystkim i mnie tylko słuchaj. Udają, że człowiek dla nich jest najważniejszy. Nie robią tego, dlatego, bo wiedzą, że człowiek ma w sobie boską obecność i moc. Czyli odzwierciedla to sytuację tę, że siły tego świata demoniczne, które udają wielkich, mocnych i potężnych, oni wiedzą, że człowiek jest potęgą, że człowiek jest mocą i trzeba po prostu z nim obchodzić się jak z jajkiem i trzeba wszystko robić, aby człowiek nie rozpoznał kłamstwa, żeby wydawało się człowiekowi, że jest cały czas w opiece, bo to on w dalszym ciągu ma nakaz Boży panowania nad Ziemią i całym stworzeniem, to człowiek jest potęgą, to człowiek jest mocą, to człowiek jest tym, którego Bóg umacnia i którego Bóg broni. Dlatego oni oficjalnie nie stają do bitwy, oficjalnie nie podnoszą na człowieka ręki i nie mówią: bądź mi posłuszny, bo jak nie, to… Dlatego, że wiedzą, że człowiek jest potęgą i gdy dowie się, że oni go okłamują, to zgniecie ich oddechem Pańskim, z którego ogień wyjdzie, tak jak w Apokalipsie świętego Jana, Ap 20.8 I wyjdzie, by omamić narody z czterech narożników ziemi, Goga i Magoga, by ich zgromadzić na bój, a liczba ich jak piasek morski. 9 Wyszli oni na powierzchnię ziemi i otoczyli obóz świętych i miasto umiłowane; i zstąpił ogień od Boga z nieba i pochłonął ich. Czyli tutaj jest właśnie ta tajemnica ciekawa, że ten ogień, który zstępuje z nieba jest ogniem pożerającym. Diabeł czuje słońce Boga w postaci ognia pożerającego i nic nie jest Go w stanie powstrzymać. Dzisiaj mam taką głęboką pracę, miałem jakąś pracę głęboką nad jakimś problemem, dosyć to był ciężki problem. I zobaczyłem, stanął koło mnie Chrystus, ogromny i potężny, ogromny, ogromny, ogromny i zobaczyłem, że wokół Niego był ogień, płonął, ale On nie był w ogniu, tylko On był światłością cały, a dookoła tej światłości ogień był i to zło i tutaj była walka z tym złem, On spojrzał na nie i ten ogień, którym On był, poszedł w tamtą stronę jak ogień, jak huragan ognia. I wszystko to zostało spalone w jednym momencie i zmiecione i nie było śladu. Jego spojrzenie było jak huragan, huragan ognia, który spalił to wszystko, a On tylko był, On tylko stał, On tylko spojrzał. I ja stałem w tym ogniu i ten ogień mnie oczyszczał, dawał mi siłę, dawał mi życie, czułem się, tak jakbym oddychał czystym tlenem, czułem się bardzo dobrze, lekko a ten ogień mnie przenikał i dawał mi siłę. A tamto po prostu zginęło w jednej chwili i to jest ten ogień pożerający w tej chwili. On wszelkie zło zmiata z powierzchni ziemi i dlatego, gdy jesteśmy wewnętrzną istotą, to ten ogień nas ocala. Ale gdy są ci, którzy są związani ze złem, które osacza światło wewnętrzne, piękną córkę, życie wewnętrzne, gdzie dzisiaj ludzie odczuwają, że budzi się wewnętrzne życie i krzyczą: co się dzieje! – ratunku! – ratujcie nas, brońcie nas przed śmiercią! Ale nie, oni wołają, brońcie nas przed życiem! Mówią przed śmiercią, ale to Życie przychodzi, a oni są śmiercią i wołają, żeby bronić ich przed Życiem, tak naprawdę przed Życiem. Bo życie przychodzi coraz głębsze, potężniejsze i objawia się Chrystus, ponieważ słońce duchowe nas oświetla. Jak to jest powiedziane u Zachariasza, nie będzie już świecy i słońca tego świata, Bóg będzie wam świecił, Bóg będzie wam świecił Sobą. On jest waszym słońcem wewnętrznym. Nie tylko chcę powiedzieć, ale także przekazać. Gdy mówię o tym, to czujemy siebie dalej takimi, jakimi jesteśmy. Czujemy się dobrze, czujemy się radośnie. Co to oznacza? Oznacza, że jesteśmy tym wewnętrznym światłem, wewnętrznym słońcem, wewnętrzną naturą, że w dalszym ciągu, proszę zauważyć, z zewnątrz ktoś patrząc na nas, zobaczy, że my jesteśmy płomieniem, płomieniem płonącym, a my w dalszym ciągu się czujemy człowiekiem Bożym, z nogami, rękami, jako osoba. Ale mimo, że nie jesteśmy związani z tą osobą, jesteśmy ogniem; to ten ogień jest naszą tożsamością i niepotrzebna jest nam ta forma, forma ciała, bo jesteśmy w pełni radośni, świadomi, w pełni żyjący, będąc ogniem. Ogniem, a zauważcie Państwo, List do Hebrajczyków, 1.7 Do aniołów zaś powie: Aniołów swych czyni wichrami, sługi swe płomieniami ognia. To też, jak już mówiłem, jest w Psalmie ujęte, w Psalmie 104.4 Jako swych posłów używasz wichry, jako sługi – ogień i płomienie. To jest właśnie ta prawdziwa siła człowieka, który się w tej chwili staje i człowiek staje się ogniem, jest ogniem; staje się ogniem, płomieniem, ale ma w dalszym ciągu tożsamość swojego istnienia, że istnieje, że jest, że są inni, ale on wie, dlatego jest ogniem, ponieważ wie, że on jest Bożą istotą, z Boga pochodzi. I to On powoduje, że jest ogniem, ponieważ wie skąd przyszedł i dokąd wraca. Za 13:8-9: „W całym kraju – wyrocznia Pana – dwie części zginą i śmierć poniosą, trzecia część tylko ocaleje. I tę trzecią część poprowadzę przez ogień, oczyszczę ją, jak oczyszcza się srebro, i wypróbuję tak, jak złoto próbują. I wzywać będzie mego imienia – a Ja wysłucham, i będę mówił: «Oto mój lud», a on powie: «Pan moim Bogiem».”
2 Kor 2:15: „Jesteśmy bowiem miłą Bogu wonnością Chrystusa zarówno dla tych, którzy dostępują zbawienia, jak i dla tych, którzy idą na zatracenie;”
Teraz wychodzimy z przestrzeni ciemności i wchodzimy w pełne oświetlenie, a tutaj jest właśnie ta sytuacja, że to oświetlenie jest nie oświetleniem już w tej chwili tylko słońcem, ale jest oświetleniem Boską mocą, Słońcem Bożym. I Słońce Boże, Bóg sam, przenika do natury wewnętrznej, czyli On oświetla wewnętrzną naturę naszego życia, czyli piękną córkę ziemską, czyli odwiecznego człowieka, stworzonego na początku świata przez Boga, na początku pierwszego świata przez Boga, jako istotę niosącą prawdę, miłość, życie i Boską moc do całego wszechświata, aby cały wszechświat mógł poznać Stwórcę wszystkiego, przez miłość, uczucie, oddanie, chwałę. I proszę zauważyć, rozmawialiśmy przecież o superpozycji, że na Ziemi superpozycja ukazywana jest w geoglifach, nie tylko w geoglifach, w postaci dziurki od klucza. Ale przecież, proszę Państwa, w postaci dziurki od klucza są właściwie budowane kościoły razem z dziedzińcami, a Watykan tym bardziej. Watykan jest zbudowany w postaci dziurki od klucza, czyli jest tutaj okrąg z otwarciem na całą przestrzeń dziedzińca i z góry patrząc jest to dziurka od klucza. A jest to właśnie ta tajemnica superpozycji, czyli jest strażnikiem jakoby superpozycji i głównym tym, aby się nigdy ona nie otworzyła i zawsze była zamknięta, iżby człowiek nigdy nie wznosił się ku doskonałości Bożej, ponieważ kościół śmierci jest po to, aby nigdy człowiek nie znalazł Boga i nie jest to tak, że on zabrania szukać Boga. Nie, on nie zabrania szukać Boga – daje nieprawdziwego, daje złudzenie. Ponieważ człowieka nie można powstrzymać w poszukiwaniu Boga i wiedzą o tej sytuacji ci, którzy to robią, i wiedzą, że muszą dać Boga, ale nie tego i List św. Pawła, że nie tego dają, 2Kor 11.3 Obawiam się jednak, ażeby nie były odwiedzione umysły wasze od prostoty i czystości wobec Chrystusa w taki sposób, jak w swojej , chytrości wąż uwiódł Ewę. 4 Jeśli bowiem przychodzi ktoś i głosi wam innego Jezusa, jakiegośmy wam nie głosili, lub bierzecie innego ducha, któregoście nie otrzymali, albo inną Ewangelię, nie tę, którąście przyjęli – znosicie to spokojnie. Czyli chodzi o tę sytuację, że została spowodowana deprymacja człowieka; deprymacja aby nie silił się na szukanie odpowiedzi, tylko dostawał odpowiedź już gotową. Jak to robi dzisiejszy świat. Jeszcze pięćdziesiąt lat temu, no więcej, siedemdziesiąt lat temu, kiedy powstała telewizja, to telewizja odzwierciedlała rzeczywistość świata, ale dzisiaj telewizja kształtuje własny świat i dzisiaj świat wygląda w taki sposób, jak wygląda, ponieważ, i ludzie wyglądają tak, jak wyglądają, bo otrzymują papkę informacyjną i ludzi się nie nakłania do poszukiwania. Ludzi nakłania się do słuchania i wiedzenia tego, co dzisiejsza telewizja przedstawia jako rzeczywistość. I ludzie nigdy tam nie byli, a uważają, że to właśnie tak wygląda. I to tak dzieje się z prawdą. Prawda musi być zaakceptowana, podpisana i muszą się na tę prawdę zgodzić i prawda jest taka, jak ci, którzy tę prawdę chcą przekazać, mimo że wcale nie mają nic wspólnego z prawdą. I dzisiejszy świat nauczył się tej papki informacyjnej od dzisiejszego kościoła śmierci. Kościół śmierci przedstawia tę papkę informacyjną, jak należy się wyzwalać, co się wydarzyło itd., itd., dzisiaj wie, że jest grzesznikiem, że chodzi w grzechach i jakiekolwiek siły będą działały, to i tak się z grzechów nie wydobędzie, jakiekolwiek. Grzech pierworodny będzie nieusuwalny, nie da się go usunąć, on będzie wiecznie i koniec. A dlaczego? Bo Adam został uznany za pana tego wszystkiego, który jest sprawcą tego grzechu. I tutaj jest sytuacja tego rodzaju, że właśnie te wszystkie rzeczy, są deprymacją. Deprymacja, czyli ograniczenie dostępu do rozumienia, poszukiwania, bo deprywacja sensoryczna jest znowu czymś innym. Ale tutaj jest to pewnego rodzaju deprymacja, czyli zostaw, nie szukaj, wystarczy ci to, bądź szczęśliwy, że mówimy ci prawdę, że to właśnie tak wygląda, nie szukaj, ponieważ to jest niepotrzebne, zaufaj swoim kierownikom prawdy. Mówię tu o tej sytuacji, ponieważ w dzisiejszym świecie dzisiaj objawia się ponownie prawda. Ponownie. Ez 2:8-10: „Ty więc, synu człowieczy, słuchaj tego, co ci powiem. Nie opieraj się, jak ten lud zbuntowany. Otwórz usta swoje i zjedz, co ci podam». Popatrzyłem, a oto wyciągnięta była w moim kierunku ręka, w której był zwój księgi. Rozwinęła go przede mną; był zapisany z jednej i drugiej strony, a opisane w nim były narzekania, wzdychania i biadania.”
2 Kor 2:16: „dla jednych jest to zapach śmiercionośny – na śmierć, dla drugich zapach ożywiający – na życie. A któż temu sprosta?”
Dlaczego mówię ponownie? Dlatego, że Apokalipsa św. Jana, 10.11 mówi bardzo wyraźnie, nawet może od 9 przeczytam: Ap 10.9 Poszedłem więc do anioła, mówiąc mu, by dał mi książeczkę. I rzecze mi: ,,Weź i połknij ją, a napełni wnętrzności twe goryczą, lecz w ustach twych będzie słodka jak miód”. 10 I wziąłem książeczkę z ręki anioła i połknąłem ją, a w ustach moich stała się słodka jak miód, a gdy ją spożyłem, goryczą napełniły się moje wnętrzności. I to one, wnętrzności, mówią. 11 I mówią mi: „Trzeba ci znowu prorokować o ludach, narodach, językach i wielu królach”. I to się w tej chwili dzieje, to się w tej chwili dzieje. Ponownie jest ujawniona prawda wewnętrzna, prawda o fakcie, nie prawda jako papka informacyjna, ale o fakcie Bożym. Czyli Bóg złożył ofiarę ze Swojego Życia, Chrystus Pan, który jest Bogiem, złożył ofiarę ze Swojego Życia na rozkaz Ojca i to jest fakt. Usunął grzech i to jest fakt. Uśmiercił naszego ducha grzesznego i to jest fakt. I dzisiaj ludziom się wmawia, że to nie jest fakt. Faktem jest, że to, że mają grzech, a tamto nie jest faktem. Tylko, że to Chrystus jest Panem, to On jest tym, który to uczyli. I dzisiaj już zapomina się o jednej rzeczy bardzo istotnej. Zapomina się o słowach, które są napisane w Dziejach Apostolskich 4.19, już się o tym nie pamięta, a nawet je się traktuje jako herezję. Dz 4.19 Lecz Piotr i Jan odpowiedzieli…, gdy zakazywali świętemu Piotrowi i Janowi głosić Jezusa Chrystusa, …Lecz Piotr i Jan odpowiedzieli: na te słowa „Rozsądźcie, czy słuszne jest w oczach Bożych bardziej słuchać was niż Boga. 20 Bo my nie możemy nie mówić tego, cośmy widzieli i słyszeli”. My nie możemy nie mówić tego, w co uwierzyliśmy, nie możemy przestać mówić o tym, w co uwierzyliśmy a uwierzyliśmy w Jezusa Chrystusa Syna Bożego, że uwolnił nas od grzechów, a jest nadrzędną mocą nad całą ziemią, nie ma żadnej siły mocniejszej od Niego, Bóg Ojciec i Duch Święty, On uwolnił nas od grzechów, całkowicie własną mocą wykupił nas, ponieważ stał się okupem za nas, sprzedanych diabłu przez Adama. Wykupił nas i my wierzymy, ponieważ nie ma większej mocy na ziemi i w niebie i pod ziemią, nie ma, która by była większa od Chrystusa i nie ma dzieła większego, które by było większe od Chrystusa. Powiedział i zrobił. A dzisiejszy świat nie chce tego uznać. My mamy tutaj władzę, dał nam władzę, możemy „ustalać własną prawdę”, możemy powiedzieć, że nie, nie zrobił tego, (KKK) nas słuchajcie, my mamy władzę, jesteśmy blisko was; wymuszamy strachem posłuszeństwo. I który nie słucha, to go we dwa kije, a Bóg jest daleko, nic nam nie zrobi, ale my jesteśmy blisko, możemy was ukarać. I tu jest sytuacja taka, że lękiem to jest wszystko zawłaszczane, a o lęku jest znowu werset 1J 4.18 W miłości nie ma lęku, lecz doskonała miłość usuwa lęk, ponieważ lęk kojarzy się z karą. I tutaj kara spadnie na tych, którzy nie będą słuchali kościoła śmierci, mówię śmierci, dlatego że ten kościół jest kościołem grzechów a jeśli jest kościołem grzechów, to i śmierci, bo z powodu grzechu przyszła śmierć a ten grzech w tym kościele jest faworyzowany, a nawet nakazywany w drugim kanonie: kto nie uwierzy, że ma grzech pierworodny i nie uwierzy, że Adam jest władzą nad tym światem, to wyrzucimy go z kościoła, do którego jeszcze nie wszedł. Ekskomunikujemy jego z kościoła śmierci, mimo że w nim nie jest. Bo to tak trzeba powiedzieć, bo kto nie jest w kościele śmierci, ten jest w Chrystusie. To jest tak właśnie. I werset, który tutaj przedstawia św. Paweł, bardzo istotny i ważny, który dociera aż do głębin naszych: Jeżeli ja was zasmucam, kto mi radość sprawi, jeśli nie ten, którego ja zasmucam? Jeśli zasmucam Ciebie, mówi święty Paweł, zasmucam tym, że Jezus Chrystus złożył ofiarę ze Swojego Życia i uśmiercił tego człowieka, ciebie i dał ci Swoje Życie, jesteś smutny bardzo, to przyniesiesz mi radość, kiedy uwierzysz, że żyjesz. Kiedy uwierzysz. I my jesteśmy wszyscy żyjący. Rz 14:11-14: „Napisane jest bowiem: Na moje życie – mówi Pan – przede Mną klęknie wszelkie kolano. a każdy język wielbić będzie Boga. Tak więc każdy z nas o sobie samym zda sprawę Bogu. Przestańmy więc wyrokować jedni o drugich. A raczej to zawyrokujcie, by nie dawać bratu sposobności do upadku lub zgorszenia. Wiem i przekonany jestem w Panu Jezusie, że nie ma niczego, co by samo przez się było nieczyste, a jest nieczyste tylko dla tego, kto je uważa za nieczyste.”
2 Kor 2:17: „Nie jesteśmy bowiem jak wielu, którzy kupczą słowem Bożym, lecz ze szczerości, jak od Boga mówimy w Chrystusie przed Bogiem.”
Dzisiejszy kościół śmierci ukazuje, dokąd ma zmierzać człowiek; czyli szukać grzechów, nie do Boga, bo Bóg go nie przyjmie, ani Chrystus go nie przyjmie, ani Duch Święty go nie przyjmie, bo jest grzesznikiem. Ale przecież jest przekazywana „nauka”, jest tak,?! – ale to jest prawda. Jeśli Państwo nawet powiecie komuś o tym, że jest bez grzechu, to powiedzą, że to jest straszna pycha i straszna herezja, bo nie ma ludzi bez grzechu. I proszę zauważyć, tu chcę powiedzieć, co uczyniła ta deprywacja i deprymacja, i deprawacja, człowiek został zdeprawowany, skierowany do deprymacji i deprywacji, czyli zabroniono mu poszukiwania, pukania i pytania. Łk 11:10: „Każdy bowiem, kto prosi, otrzymuje; kto szuka, znajduje; a kołaczącemu otworzą.” Zabronione jest pytać i stukać, tylko po prostu karanie i karanie. A te wszystkie budowle, które dzisiaj istnieją na świecie, które są miejscem przebywania tak naprawdę kościoła śmierci, są za nasze pieniądze. Za nasze pieniądze one są, nie za niczyje inne, aby nas udręczać i nie pozwalać nam żyć w Bogu. Abyśmy się własną ręką zabili, tak jak adwersarze chcieli zmusić Hioba, żeby się własną ręką zabił. I tu jest sytuacja właśnie, proszę zauważyć, ten świat tak wygląda, że zauważcie: Hiob był najmądrzejszym człowiekiem na wschodzie i najbogatszym człowiekiem na wschodzie, ale zawsze dziękował Bogu za to bogactwo. I gdy Bóg odebrał Hiobowi bogactwo, domy i wszystko inne, to Hiob w dalszym ciągu dziękuję Bogu, a żona mówi: bluźnij Bogu i umieraj, ty lubisz być biedny, potrafisz być biedny, a ja nie potrafię być biedna, ja tylko potrafię być bogata. I co się stało z ludźmi, którzy znali Hioba? Nawet nie chcieli mu wody podać, jego słudzy wcześniejsi, ponieważ już nie był bogatym. I dlatego jest jeden z wersetów, słudzy moi nie chcą mi wody podać, bo siedzę na gnoju i drapię się skorupą w trądzie. Ci, którzy mi przedtem służyli i ścigali się, który pierwszy mi przyniesie wody, dzisiaj nie chcą mi jej podać, bo jestem biedny. Czyli bieda spowodowała to, że przestali mnie lubić, kochać i w ogóle uznawać. Ale Bóg nie. Mimo, że stałem się biedny, w trądzie i w gorączce siedzę na gnoju, to Bóg nie przestał mnie kochać, On jedynie mnie kocha. Żona mnie opuściła, moi przyjaciele mnie wystawiają na próbę i chcą, żebym się własną ręką zabił. Ale z prób wyjdę czysto jak złoto. I proszę zauważyć trzy elementy, trzy aspekty dzisiejszego życia człowieka w księdze Hioba, pierwszy aspekt odzwierciedla umysł i rozum: Hi 23.1 Hiob na to odpowiedział i rzekł: 2 „I dziś ma skarga jest gorzka, bo ręką swą ból mi zadaje. 3 Obym ja wiedział, gdzie można Go znaleźć, jak dotrzeć do Jego stolicy? 4 Wszcząłbym przed Nim swą sprawę i pełne dowodów miał usta. 5 Gdybym znał słowa obrony, wiedział, co On mi odpowie… 6 Czy natrze na mnie gwałtownie? Raczej zwrócił na mnie uwagę. 7 Z nim się oprawiłem niewinny. Mój sędzia wypuści mnie wolno. To cały czas rozum mówi: 8 Pójdę na wschód: tam Go nie ma; na zachód – nie mogę Go dostrzec. 9 Na lewo sieje zniszczenie – nie widzę, na prawo się kryje – nie dojrzę. Teraz serce: 10 Lecz On zna drogę, którą kroczę, z prób wyjdę czysty jak złoto. 11 Moja noga kroczy w ślad za Nim, nie zbaczam, idę Jego ścieżką; 12 nie gardzę nakazem warg Jego i w sercu słowa ust Jego chowam. 13 Lecz On doświadcza, kto zmieni? Tu jest napisany taki tytuł: „Tai udrękę w sercu”. Ale Hiob tak nie mówi, tutaj pisarz napisał: tai udrękę w sercu?! A Hiob mówi: 13 Lecz On dopuszcza, kto zmieni? On postanowił, wykonał. 14 Plany wykonać potrafi. Wiele ich tai w swym sercu. I tu Hiob wcale nie mówi tego z bojaźnią, tylko, że tam jest ratunek! Mimo, że wygląda po ludzku na koniec, to on tam widzi w Nim ten ratunek. I teraz ciało: 15 Więc drżę przed Jego obliczem, ze strachem o Nim rozmyślam. 16 Bóg grozą przenika me serce, Wszechmocny napełnia mnie lękiem. 17 Bodajbym w mroku zaginął, ciemności miał przed oczami! Czyli są trzy etapy, trzy aspekty, które przedstawia tutaj Hiob: umysł, serce i ciało. One mają trzy spojrzenia. Jeden chce walczyć już teraz. Serce – On wie, dokąd zmierzam, będę szedł za Nim – nie zginę. Ciało mówi: nie zdzierżę!, ciemność!, ucieknę, zakopię się w norze, bylem już teraz zginął, żebym na to nie patrzył! To też jest odniesienie do ciała. Też Hi 3.24 „Płacz stał mi się pożywieniem, jęki moje płyną jak woda, 25 bo spotkało mnie, czego mi się lękał, bałem się, a jednak to przyszło. 26 Nie znam spokoju ni ciszy, nim spocznę, już wrzawa przychodzi.” Więc tutaj ukazane są trzy elementy natury człowieka. Pierwszy rozum, który chce mieć władzę, chce w sądzie się sądzić z Bogiem, dochodzić prawdy. Ale tak wcale nie jest, Bóg jest dobry i gdy serce mówi: On jest dobry, wszystko jest w porządku, nie niepokój się, nie chciej walczyć z Bogiem! Hi 42.5 „Dotąd Cię znałem ze słyszenia, obecnie ujrzałem Cię wzrokiem, stąd odwołuję, co powiedziałem, kajam się w prochu i w popiele” – umysł przedstawia: gadałem, co popadnie, plotłem, Panie wybacz mi moje obwinianie Ciebie, nie chciałem tego robić, ponieważ byłem chory, trąd miałem, racz spojrzeć na ten trud i uznać gorączkę moją i że na gnoju siedziałem. A tam trzech przyjaciół chciało mnie zniszczyć, spójrz na to, że ciężko miałem. Mówi wcześniej: Hi 42.2 „Wiem, że Ty wszystko możesz, co zamyślasz, potrafisz uczynić – czyli serce. A później umysł mówi: Wybacz mi, nie chciałem tego czynić, plotłem, bo gorączka mi umysł zmąciła. Za 7:11-13: „Ale oni nie chcieli słuchać. Przybrali postawę oporną i zatkali uszy, aby nie słyszeć. Serca ich stały się twarde jak diament – nie zwracali uwagi na Prawo i na słowa Pana Zastępów, którymi napominał przez Ducha swojego za pośrednictwem dawnych proroków. I Pan Zastępów zapłonął wielkim gniewem. I tak się stało: «Ponieważ oni nie słuchali, kiedy wołałem – i Ja nie wysłucham, kiedy oni wołać będą – mówi Pan Zastępów.”
2 Kor 3:6: „On też sprawił, żeśmy mogli stać się sługami Nowego Przymierza, przymierza nie litery, lecz Ducha; litera bowiem zabija, Duch zaś ożywia.”
2Kor 11.2 „Jestem bowiem o was zazdrosny Boską zazdrością. Poślubiłem was przecież jednemu mężowi, by was przedstawić Chrystusowi jako czystą dziewicę.” Ale obawiam się, że inaczej postąpicie i nie będzie się wam w ogóle Chrystus podobał, bo ani nie ma bogactwa na tej ziemi, tylko Krzyż i trochę gwoździ. To poszukamy czego innego. Czyli 3 „Obawiam się jednak, żeby nie były odwiedzione umysły wasze od prostoty i czystości wobec Chrystusa w taki sposób, jak w swojej chytrości wąż uwiódł Ewę.” Czyli tu jest niebezpieczeństwo, że święty Paweł powierza ich duszę Chrystusowi, a oni ulegają pożądliwości ciała, pożądliwości oczu i pysze tego życia i chcą zdążać do innego całkowicie życia, które ich udręczy i prowadzi do śmierci. Czyli do czego zdążają? Odpowiedź jest bardzo prosta. Było powiedziane o przybranych dzieciach Bożych, przybrani Synowie Boży to są ci, którzy żyją teraźniejszością nieba. Ale pożądliwość ciała, pożądliwość oczu i pycha tego życia nakazuje żyć pożądliwością tego świata, bo to cieszy diabła, a człowieka otępia i człowiek już tego nie pojmuje, nie rozumie, Zmartwychwstałego Jezusa Chrystusa. Ale przecież jest powiedziane, Rz 7.4 „Tak i wy, bracia moi, dzięki ciału Chrystusa umarliście dla Prawa, by złączyć się z innym – z Tym, który powstał z martwych, byśmy zaczęli przynosić owoc Bogu.” Więc ludzie dlatego tak reagują, ponieważ wolą umarłego niż Zmartwychwstałego, bo szatan woli umarłego. Mimo że, jak to jest powiedziane, z Krzyża uczynił świętą naturę i hańby Mu to nie przyniosło, ale był to stan konieczny do świętości. Mamy być świadomi Zmartwychwstania i wiedzieć, że Krzyż jest niezmiernie ważny, bo nas przeprowadził do nowego życia, ale nie może nas zatrzymać w tym miejscu! Nie może nas w tym miejscu zatrzymać! Dlatego Jezus Chrystus przedstawia tę sytuację: Rz 7.4 „Tak i wy, bracia moi, dzięki ciału Chrystusa umarliście dla Prawa, by złączyć się z innym – z Tym, który powstał z martwych, byśmy zaczęli przynosić owoc Bogu.” A inny werset, zauważcie Państwo: 2Kor 5.16 „Tak więc i my odtąd już nikogo nie znamy według ciała, a jeśli nawet według ciała poznaliśmy Chrystusa to już więcej nie znamy Go w ten sposób.” Odnoszę się właśnie do tej sprawy: 17 „Jeżeli więc ktoś pozostaje w Chrystusie Zmartwychwstałym Chrystusie, jest nowym stworzeniem. To co dawne minęło a o to wszystko stało się nowe.” Bo to jest prawda, nowe. Czyli odniesienie do listu świętego Piotra, wszystko stało się nowe 1P 1.23 „Jesteście bowiem ponownie do życia powołani nie z ginącego nasienia, ale z niezniszczalnego, dzięki słowu Boga, które jest żywe i trwa.” Jesteście nowym stworzeniem, ponownie powołani do życia, stare przeminęło a oto wszystko stało się nowe. I jest to całkowicie prawda, nie możemy żyć przeszłością. Dlaczego nie Jezusem Chrystusem ukrzyżowanym? – bo jest przecież Zmartwychwstały, dlatego, że to śmierci i diabłu potrzebny jest umarły Jesus Chrystus; szatanowi aby świat, który on ukradł, aby przypadł. Bóg przedstawia przez Izajasza: Bóg przez proroków przemawiał do wszystkich ludzi na różne sposoby, nie na jeden, na różne sposoby, na różne sposoby a dzisiaj tym sposobem, że tak mogę powiedzieć, przemawiania jest to o czym mówi Apokalipsa św. Jana, trzewia czyli uczucie, odczucie prawdziwej natury Ap 10.11 I mówią mi: „Trzeba Ci znów prorokować o ludach, narodach, językach i o wielu królach”. Ale co to oznacza? To są słowa bardzo głębokie i tajemne, jest tam napisane w tych słowach: mówię o trzewiach, one nie mówią, one czują. Ap 10.9 „Poszedłem więc do anioła, mówiąc mu, by dał mi książeczkę. I rzecze mi: „Weź i połknij ją, a napełni wnętrzności twe goryczą, lecz w ustach twych będzie słodka jak miód”. 10 I wziąłem książeczkę z ręki anioła i połknąłem ją, a w ustach moich stała się słodka jak miód, a gdy ją spożyłem, goryczą napełniły się moje wnętrzności.” Czyli poczuły tę naturę. Więc o czym jest powiedziane w Apokalipsie św. Jana 10.11? Że uczucie przemawia, nie słowo, uczucie, bo Duch zamieszkał, Duch Boży zamieszkał w głębinach w człowieku i uczucie przemawia, dlatego dzisiejsza mowa jest do uczucia, do ducha, do przemiany, i jak to jest powiedziane, jak książeczka dzisiejsza i jak książeczka ówczesna, Bóg ogniem pożerającym, w jednych powoduje gorycz wewnętrzną, innym radość i spełnienie, innym gorycz i płomienie, gorycz i ogień pożerający. A ci, którzy wierzą, czują radość, ponieważ są wewnętrzną istotą, a jeśli coś płonie, to nie oni, to wszystko to, co ma spłonąć, co nie jest nimi. Ale Bóg dał właśnie człowiekowi od dwóch tysięcy lat właśnie to Słowo, Moc, aby co się stało? Aby nie spłonęli, ale żyli i ogniem się stali i w dalszym ciągu Mu służyli. Czyli tu chodzi o tę sytuację że dwa tysiące lat Jezus Chrystus uczynił człowiekowi, aby stał się wewnętrznym czystym człowiekiem, którego życiem jest ogień Boga, życie Boga. Stają się płomieniami ognia, żywymi istotami i dzisiaj rozumiemy ten psalm, który Duch Święty pozwolił mi napisać, a właściwie to nie ja go pisałem, ja właściwie tylko mogłem go zapisać i ułożyć, ale tylko żeby on formę liter przybrał a literą nie był: ogniami tymi są Synowie Boży, oni idą świat podpalić, zapalić ogniem Miłości Pańskiej, bo oni ogniami tymi, przyszli świat podpalić, zapalić Miłością Pańską. 2 Kor 5:19-21; 6:1-2: „Albowiem w Chrystusie Bóg jednał z sobą świat, nie poczytując ludziom ich grzechów, nam zaś przekazując słowo jednania. Tak więc w imieniu Chrystusa spełniamy posłannictwo jakby Boga samego, który przez nas udziela napomnień. W imię Chrystusa prosimy: pojednajcie się z Bogiem! On to dla nas grzechem uczynił Tego, który nie znał grzechu, abyśmy się stali w Nim sprawiedliwością Bożą. Współpracując zaś z Nim napominamy was, abyście nie przyjmowali na próżno łaski Bożej. Mówi bowiem [Pismo]: W czasie pomyślnym wysłuchałem ciebie, w dniu zbawienia przyszedłem ci z pomocą. Oto teraz czas upragniony, oto teraz dzień zbawienia.”
Link do nagrania wykładu – 14.03.2025
Link do wideo na YouTube – 14.03.2025
Link do nagrania w Spotify – 14.03.2025