UZDRAWIANIE DUCHOWE

Ireneusz Wojciechowski

Dusza jest dzieckiem Bożym, czystym dzieckiem Bożym, ponieważ pochodzi z samej natury czystego Słowa Bożego, czyli z samej natury Słowa i samych trzewi Boga. Ona jest tożsamością i czystością Boga, kiedy dotyka ją Bóg to i ona dotyka Boga, nagle doznaje teraźniejszości; jest w teraźniejszości, którą jest teraz ten stan, ponieważ ona nie ma pamięci. Dusza nie ma pamięci, dusza jest tym, co dotyka, z czym się łączy (Wj 3:14: „Odpowiedział Bóg Mojżeszowi: «JESTEM, KTÓRY JESTEM». I dodał: «Tak powiesz synom Izraela: JESTEM posłał mnie do was».”). Gdy dusza dotyka Boga, to jej stanem jest ten stan, który w tej chwili jest. Ona nie ma pamięci. Ona ma tożsamość z tego, z czym się łączy. Gdy łączy się z Bogiem, ona nie pamięta z czym była połączona, ona pamięta z czym jest teraz połączona, bo ona nie ma pamięci;  powraca do tożsamości czystej tożsamości Bożej, czyli ma tożsamość z siebie – Bożą. Ciało natomiast ma inną tożsamość. Ciało ma tożsamość pamięci, przeszłości, ziemi, przodków, przyszłości, która jest wynikiem żądań z przeszłości. Przyszłość to są żądania z przeszłości, aby realizowało się to, co ich zabiło, aby było, trwało dalej. I w ich teraźniejszości, teraźniejszością jest trwać w przeszłości i marzyć o przyszłości, która jest realizacją przeszłości. I ciało, stając się Synem Bożym, przybranym Synem Bożym, doznaje bardzo ważnej natury. To są Synowie Boży, którzy zstępują do głębin; następuje sytuacja taka, że spotykają się z ciałem, które jest, mieszkają w ciele. Przychodzą do ciała, które jest ciałem pamiętającym to co było, i mają marzenia o tym co będzie z powodu tej przeszłości, a teraźniejszość to jest realizowanie tego, co było przedtem. Ale dusza, Synowie Boży, którzy przyodziani są w Zbroję Bożą i zstępują do głębin, i przenikają tę duszę do samego dna, tę naturę wewnętrzną, ciało przenikają. Ciało ma zdolność teraźniejszości. Czyli ono porzuca swój stan wynikający z tego, kim było. To jest świadomość nasza, która porzuca to, że ma grzechy, że grzechy ją definiują, że pokuty ją leczą, że uczynki uzdrawiają i dają sens i porzuca całą tę sytuację. Bo skąd się bierze ta świadomość przeszłości w ciele? Z powodu świadomości; świadomości, która jest okłamana, jest duchem; a świadomość to jest duch. Świadomość to jest duch i dlatego SI nigdy nie będzie miała świadomości, ponieważ świadomość to jest duch, a SI nigdy nie będzie miała ducha. Nie będzie miała świadomości, bo nie będzie miała ducha. A duch człowieka jest duchem od Boga otrzymanym i to jest ta prawdziwa tajemnica. I zstępujemy do głębin i w tej chwili coraz bardziej na ziemi ludzie doświadczają swojej wewnętrznej natury pięknej córki ziemskiej, która jest w ciele uwięziona, czyli w pamięci przeszłości, celów przyszłości, które są i tak celami przeszłości i teraźniejszości aby się nie dać złapać Bogu. Ale Bóg nie przychodzi ludzi łapać. Bóg jest tym, który przenika człowieka i daje mu drogę wyjścia, drogę życia, drogę prawdy. I tutaj ponownie wracam do tematu wiary. Gdy świadomość człowieka uwierzy, czyli człowiek uwierzy, że jest wolny od grzechu, to jego świadomość porzuca wszystkie cele ziemskie jako świadomość, jako ona, a realizuje cele Boskie, które mogą nawet być takie same. To jest dosyć ciekawa sytuacja, one mogą być takie same, tylko nie przez nich sobie dane, tylko przez Boga. I zobaczcie Państwo teraz, gdzie jest główny element, że jeśli porzucamy własne cele, a Bóg daje nam własne cele, ale te cele będą takie same, to co jest inne? – które dają nam Boską naturę? Jeśli te cele są takie same? Tym jest Posłuszeństwo. Posłuszeństwo, bo człowiek upadł przez nieposłuszeństwo. A posłuszeństwo daje człowiekowi jedność z Bogiem. Jeśli człowiek poszedłby po wodę, ale by nie posłał go Bóg, to by była to samowola, ale gdyby go posłał Bóg i przyniósłby by tę wodę, to już nie jest to samowola, tylko wypełnienie woli Bożej. Ten, który pił by tę wodę, która została przyniesiona, albo by ona go leczyła, albo by go truła, dlatego, że z mocy Bożej by była lecznicza, a gdy jest samowola, to jest trująca, nie jest lecząca w każdym razie. (2 Krl 2:21: „Wtedy podszedł do źródła wody, wrzucił w nie sól i powiedział: «Tak mówi Pan: Uzdrawiam te wody, już odtąd nie wyjdą stąd ani śmierć, ani niepłodność».”) I tutaj właśnie, gdy Chrystus jest na ziemi, jest jak każdy inny człowiek dla tych wszystkich ludzi. Nie mogą go poznać. Je, pije, chodzi na wesela, chodzi z uczniami, rozmawia, śpi, myje się. Więc zachowywał wszystkie te sprawy, które tam były, wszystko robi. I nie mogą rozpoznać, kim jest Chrystus. Ale Chrystus jest tym, który emanuje potężną mocą żywego Boga. Dlaczego? Bo jest posłuszny. Nie robi tego, dlatego że wymyślił tę sprawę, czy powiedział w taki sposób: Ojcze, Ja to wiem, Ja pójdę i to zrobię. Nie, nie Synu, Ja Cię posyłam i zawsze Cię posyłam i pamiętaj, że nie robisz tego, co Ty wiesz, tylko to, co Ja chcę, mimo, że wiesz co Ja mam na myśli i co Ja chcę  zrobić, to mimo, że wiesz, to jesteś Mi posłuszny. Mimo, że wiesz. Tu jest sytuacja niezmiernie ważna, proszę zauważyć, jest to ukazane, że Chrystus zna Swoje Życie, zna Swój cel, Bóg daje mu poznanie wszystkiego, ale jednocześnie Chrystus nie idzie drogą własnego poznania i rozumienia, tylko nieustannie posłuszeństwa. Więc proszę zauważyć, istnieje sytuacja, że Chrystus wie, co się zaraz wydarzy i wie o swoim celu życia i wie o sensie tego życia. O wszystkich tych sytuacjach wie, ale nie dokonuje wyboru i czasu nie określa, ale to Ojciec określa ten czas niebieski i On wykonuje to przez posłuszeństwo, czyli występuje sytuacja taka, Chrystus wie, ale jest posłuszny i czyni dokładnie to, co wie, tylko nie dlatego, że wie, ale dlatego, że jest posłuszny. Koh 1:8-10: „Mówienie jest wysiłkiem: nie zdoła człowiek wyrazić [wszystkiego] słowami. Nie nasyci się oko patrzeniem ani ucho napełni słuchaniem. To, co było, jest tym, co będzie, a to, co się stało, jest tym, co znowu się stanie: więc nic zgoła nowego nie ma pod słońcem. Jeśli jest coś, o czym by się rzekło: «Patrz, to coś nowego» – to już to było w czasach, które były przed nami.”

2 Kor 1:21: „Tym zaś, który umacnia nas wespół z wami w Chrystusie, i który nas namaścił, jest Bóg.”

W tej chwili świeci słońce wewnętrzne i w tym momencie im bardziej się ono rozpala, im bardziej oświetla, tym bardziej budzi się wewnętrzna natura życia do życia. Nie budźcie umiłowanej, kiedy tego sama niech zechce. W tej chwili już chce, bo przychodzi przebudzenie i czujecie Państwo, jak ona się budzi. (Ps 57:9: „Zbudź się, duszo moja, zbudź, harfo i cytro! Chcę obudzić jutrzenkę.”) Tylko, że występuje taka sytuacja, że ci, w których się ona budzi, wcale nie jest im do śmiechu, ponieważ rozpada się ich świat, ich wyobrażenia iluzji, złudzenia rozpadają się w drobny mak, dlatego, że ten świat utrzymywany jest przez ciemność, bylejakość, a jednocześnie Chrystus, Bóg Ojciec, Duch Święty jest ogniem pożerającym. Mdr 2:4: „Imię nasze pójdzie z czasem w niepamięć i nikt nie wspomni naszych poczynań. Przeminie życie nasze jakby ślad obłoku i rozwieje się jak mgła, ścigana promieniami słońca i żarem jego przybita.” I tutaj chcę przedstawić tę sytuację, że w Piśmie Świętym jest napisane o tym, że są Synowie Boży i przybrane dzieci boże. I przybrane dzieci, które mają taki sam status w Bogu. Dzieci, które pochodzą prosto od Boga i dzieci przybrane, ostatecznie mają ten sam status. Tak samo, jak kobieta powinna być posłuszna mężowi, ale w Bogu mają ten sam status, są równi w Bogu. W Bogu są równi. Tak samo, jak List Świętego Pawła do Rzymian, rodział 11, mówi o tym, że Żydzi są gałązkami szlachetnymi z drzewa szlachetnego, a poganie są też gałązkami oliwnymi, ale z dziczki. Ale gdy zostaną wszczepieni w drzewo szlachetne, w oliwkę szlachetną, to będą czerpały szlachetne soki i staną się też gałązkami szlachetnymi i będą dawały owoc szlachetny. I to są te przybrane dzieci. Ale tu, w tym momencie, św. Paweł przedstawia tę sytuację w Rz 8.19 Bo stworzenie z upragnieniem oczekuje objawienia się synów Bożych. 20 Stworzenie bowiem zostało poddane marności – nie z własnej chęci, ale ze względu na Tego, który je poddał – w nadziei, 21 że również i ono zostanie wyzwolone z niewoli zepsucia, by uczestniczyć w wolności i chwale dzieci Bożych. 22 Wiemy przecież, że całe stworzenie aż dotąd jęczy i wzdycha w bólach rodzenia. 23 Lecz nie tylko ono, ale i my sami, którzy już posiadamy pierwsze dary Ducha, i my również całą swoją istotą wzdychamy, oczekując przybrania za synów, odkupienia naszego ciała. I tutaj jest sytuacja taka; dusza pochodzi prosto z natury światłości, powstała z żywej, czystej, Bożej natury, z emanacji Żywego Słowa, prosto ze Słowa Żywego – i dusza ma tożsamość w Bogu. Przywracana jest jej, tożsamość w Bogu. Dusza, gdy jest wolna od ciała, od wpływów myśli ciała i emocji ciała, momentalnie, w jednej chwili, zanurzona będąc w Bogu, osiąga stan pełnej świadomości tożsamości Bożej, tak jak jest to napisane w Ewangelii według świętego Tomasza, rozdział 83. Obrazy ukazują się człowiekowi, a światłość, która jest w nich, ukryta jest w obrazie światłości Ojca. On ujawni się, a jej obraz ukryty jest w Jego światłości. Czyli oznacza to tę sytuację, że pełnia świadomości duszy, wynika z obrazu Ojca, który w pełni jest jej obrazem Życia. Dusza odzyskuje ten stan w pełni, gdy tylko dotknie Boga, jest jak gałązka drzewa szlachetnego oliwnego; wystarczy, że dotknie i już doznaje pełnej świadomości. Ciało ma inną naturę, ale też jest do tego zdolne. I tutaj są te dwie gałązki oliwne, jedna gałązka jest szlachetna, czyli jest to dusza, która będąc przez Chrystusa uwolniona z nadrzędności grzesznego ciała, nagle doświadcza pełnej świadomości Boskiej tajemnicy w Chrystusie Panu, Bogu Ojcu i Duchu Świętym, ale nie jest to jeszcze dostępne dla świadomości ciała, bo świadomość ciała ma swoją, inną tożsamość. I tutaj jest następna sytuacja, gdy wydobywana jest dusza, to odzyskuje światłość, ale ciało i  świadomość człowieka jest zależna od ciała. Nie musi być zależna od ciała. Przestaje być zależna od ciała, kiedy uwierzy, kiedy uwierzy całkowicie Bogu, że Bóg uwolnił duszę, bo wiara nie jest konstruktem umysłu ani rozumu, wiara jest tak naprawdę małżeństwem. Czyli możemy przedstawić wiarę jako najbliższą naturę, a może nawet i tym, że jest małżeństwem. A dlaczego? – dlatego, że wiara powoduje to, że my mamy tego samego ducha, co Chrystus, włączamy się w Chrystusa, On nas włącza w Siebie, w Ojca. Dusza już nie podlega duchowi złemu, bo już nie może podlegać duchowi złemu, ponieważ Chrystus Pan go uśmiercił i mocą Swoją wydobył człowieka spod tego wpływu. I tu chcę powiedzieć o tym, że właśnie słowa Jezusa Chrystusa, które brzmią, które mówi do św. Piotra w Ewangelii według św. Marka, gdy św. Piotr zadaje pytanie: Mk 10:26: „A oni tym bardziej się dziwili i mówili między sobą: «Któż więc może się zbawić?»” Tutaj trzeba zwrócić uwagę, na: się zbawić, czyli sam może to zrobić dla siebie. Chrystus powiedział: dla człowieka jest to niemożliwe, człowiek nie może się zbawić – Bóg zbawia. Czyli przedstawia, że człowiek nigdy się nie zbawi, a wszystkie Ewangelie nie ukazują tego, jak ma to zrobić, tylko dokąd ma zmierzać. Nie jak ma to zrobić, ale dokąd ma zmierzać. Za 4:11-14: „I zwróciłem się do niego z takim zapytaniem: «Co oznaczają te dwie oliwki z prawej i z lewej strony świecznika? Powtórnie tak go zapytałem: Co oznaczają te dwie gałązki oliwne, z których złotymi rurkami płynie złota oliwa?» «Nie wiesz – odpowiedział mi – co one oznaczają?» Odrzekłem: «Nie, panie mój!» I wyjaśnił: «To są dwaj pomazańcy, którzy stoją przed Panem całego świata».”

2 Kor 1:22: „On też wycisnął na nas pieczęć i zostawił zadatek Ducha w sercach naszych.”

Więc w tym momencie, kiedy dzieje się jakaś sytuacja i chcemy ją wytłumaczyć tak, jak my chcemy, to nie jest to samo, jeśli jesteśmy posłuszni i ona się dzieje i jest taka, jaka jest. Ona będzie taka, jaka jest, bo Bóg tak wymyślił, ona będzie taka, jaka jest, tylko człowiek wyjdzie z tego poturbowany, udręczony i umęczony, a gdyby był posłuszny, to by by nie był poturbowany i umęczony w tej sytuacji, tylko spokojny, cichy i łagodny. Chodzi o tę sytuację niezmiernie ważną; gdy jesteśmy posłuszni Bogu z całej siły, to mimo, że sytuacja się dzieje i gdy my to bierzemy pod rozwagę i wypełniamy wolę Bożą, a nie układamy historię w sobie, to dlatego ona jest dobra, mimo, że ona ostatecznie będzie taka sama. Inni już teraz będą mieli z tego korzyść, człowiek ostatecznie też, bo zaufał Bogu. Dlatego, odnajdujemy się w tych wszystkich sytuacjach, które Bóg przed nami stawia, bo to jest praca, zadanie, doświadczenie i próba, którą Bóg nam daje. My oczywiście możemy to sobie wytłumaczyć, co to takiego jest, dlaczego tak jest, do czego to zdąża i jakie będzie miało to konsekwencje i ostatecznie, czemu to służy. Ale kiedy będziemy posłuszni Bogu, to posłuszeństwo ocali nas przed zdruzgotaniem  wewnętrznym, które tam gdzieś następuje, bo dzieje się to, co nam się nie podoba. Czyli występuje ta sytuacja, że Bóg prowadzi nas ku ścieżce prawdziwej, ale mogą pojawić się gwałtowne stany rozdarcia, rozbicia, paroksyzmów, lęków, niepokojów, histerii czy jakieś inne rzeczy, ale one ostatecznie zostaną usunięte, ale nie musiały istnieć w nich; nie musiały. Z powodu posłuszeństwa one już nie istnieją, ponieważ szatan chce coś ugrać, coś ukraść dla siebie przy tym wszystkim. I w dalszym ciągu mogą się ludzie zastanawiać nad jedną historią. Mówiła pewna kobieta, że nie mogła zrozumieć zachowania swojej babci. Gdy babci dom płonął, w ogniu stał dom jak pochodnia, strażacy gasili ten dom, a ona w bezpiecznej odległości klęczała i modliła się do Boga. I ona nie mogła zrozumieć, co ona robi, dlaczego ona nie pomstuje, tylko się modli do Boga. Nie rozumiała. Dlatego myślę, że to jest sytuacja bardzo prosta, szatan w tym momencie mógł, chciał ugrać bardzo wiele, mógł ją doprowadzić do histerii, do bluźnierstw, do kłamstwa, do różnych rzeczy, do złych myśli, do wszystkiego tego, co by ją zabiło wewnętrznie, ale by domu to nie uratowało. A ona pozostała przy tym, aby ocalić siebie w tym wszystkim, może nie tylko siebie, ale można powiedzieć, ocalić siebie w momencie, kiedy już domu ocalić nie może. Ocalić siebie, aby nie myśleć o tym, kto zawinił, kto zrobił, co zrobił, bo to w tym momencie zdruzgocze ją i wielu innych w tym afekcie, bo to jest potężna siła; w tym afekcie wielu ludzi będzie poturbowanych, ponieważ to są ogromne, potężne siły, które w czasie wstrząsu, niepokoju, afektu, nienawiści i agresji ludzie robią, gdzie one spadają na drugiego człowieka w nienawiści i mogą go zniszczyć, zabić. Ludzie nie zdają sobie z tego sprawy, ale ona wiedziała, że musi się teraz modlić, aby nie przyszły jej złe myśli do głowy, aby ją Bóg strzegł, żeby wyszła z tego umocniona, żeby wyszła z tego nie niszcząc siebie ani swojej duszy, ani nie niszcząc żadnego człowieka, bo diabeł w tej chwili chce ugrać jak najwięcej, zniszczyć ją i wiele innych.  To jest sytuacja bardzo ważna, ale jednocześnie zaczynamy dostrzegać, jak ważne jest dla człowieka życie duchowe, i gdy uświadamia sobie, że to życie duchowe jest tak niezmiernie ważne, to w sytuacji ekstremalnej przestaje już myśleć o tym, żeby ratować siebie, bo już nie ma możliwości, ale żeby spotkać się w Bogu, do Boga zmierzać. 2 Tm 1:7-9: „Albowiem nie dał nam Bóg ducha bojaźni, ale mocy i miłości, i trzeźwego myślenia. Nie wstydź się zatem świadectwa Pana naszego ani mnie, Jego więźnia, lecz weź udział w trudach i przeciwnościach znoszonych dla Ewangelii według mocy Boga! On nas wybawił i wezwał świętym powołaniem nie na podstawie naszych czynów, lecz stosownie do własnego postanowienia i łaski, która nam dana została w Chrystusie Jezusie przed wiecznymi czasami.”

2 Kor 2:14: „Lecz Bogu niech będą dzięki za to, że pozwala nam zawsze zwyciężać w Chrystusie i roznosić po wszystkich miejscach woń Jego poznania.”

I tu właśnie dostrzegamy tę dzisiejszą sytuację, proszę zauważyć, że dzisiejszy świat to świat śmierci. Tak, śmierci. A dlaczego? Bo dąży do śmierci człowieka, przez grzech do śmierci. Nie chce, żeby człowiek tylko był w grzechu – chce, żeby umarł i już nigdy nie powstał, bo człowiek jest największym zagrożeniem. I teraz spójrzcie na jedną rzecz,. Na tym świecie siły tego świata, rządy tego świata i siły tego świata ciemności ukrywają przed człowiekiem ten stan sprawy. Nie ukazują faktycznych spraw. Dlaczego to robią? Przecież mogliby powiedzieć: mam pełną władzę nad wszystkim i mnie tylko słuchaj. Udają, że człowiek dla nich jest najważniejszy. Nie robią tego, dlatego, bo wiedzą, że człowiek ma w sobie boską obecność i moc. Czyli odzwierciedla to sytuację tę, że siły tego świata demoniczne, które udają wielkich, mocnych i potężnych, oni wiedzą, że człowiek jest potęgą, że człowiek jest mocą i trzeba po prostu z nim obchodzić się jak z jajkiem i trzeba wszystko robić, aby człowiek nie rozpoznał kłamstwa, żeby wydawało się człowiekowi, że jest cały czas w opiece, bo to on w dalszym ciągu ma nakaz Boży panowania nad Ziemią i całym stworzeniem, to człowiek jest potęgą, to człowiek jest mocą, to człowiek jest tym, którego Bóg umacnia i którego Bóg broni. Dlatego oni oficjalnie nie stają do bitwy, oficjalnie nie podnoszą na człowieka ręki i nie mówią: bądź mi posłuszny, bo jak nie, to… Dlatego, że wiedzą, że człowiek jest potęgą i gdy dowie się, że oni go okłamują, to zgniecie ich oddechem Pańskim, z którego ogień wyjdzie, tak jak w Apokalipsie świętego Jana, Ap 20.8 I wyjdzie, by omamić narody z czterech narożników ziemi, Goga i Magoga, by ich zgromadzić na bój, a liczba ich jak piasek morski. 9 Wyszli oni na powierzchnię ziemi i otoczyli obóz świętych i miasto umiłowane; i zstąpił ogień od Boga z nieba i pochłonął ich. Czyli tutaj jest właśnie ta tajemnica ciekawa, że ten ogień, który zstępuje z nieba jest ogniem pożerającym. Diabeł czuje słońce Boga w postaci ognia pożerającego i nic nie jest Go w stanie powstrzymać. Dzisiaj mam taką głęboką pracę, miałem jakąś pracę głęboką nad jakimś problemem, dosyć to był ciężki problem. I zobaczyłem, stanął koło mnie Chrystus, ogromny i potężny, ogromny, ogromny, ogromny i zobaczyłem, że wokół Niego był ogień, płonął, ale On nie był w ogniu, tylko On był światłością cały, a dookoła tej światłości ogień był i to zło i tutaj była walka z tym złem, On spojrzał na nie i ten ogień, którym On był, poszedł w tamtą stronę jak ogień, jak huragan ognia. I wszystko to zostało spalone w jednym momencie i zmiecione i nie było śladu. Jego spojrzenie było jak huragan, huragan ognia, który spalił to wszystko, a On tylko był, On tylko stał, On tylko spojrzał. I ja stałem w tym ogniu i ten ogień mnie oczyszczał, dawał mi siłę, dawał mi życie, czułem się, tak jakbym oddychał czystym tlenem, czułem się bardzo dobrze, lekko a ten ogień mnie przenikał i dawał mi siłę. A tamto po prostu zginęło w jednej chwili i to jest ten ogień pożerający w tej chwili. On wszelkie zło zmiata z powierzchni ziemi i dlatego, gdy jesteśmy wewnętrzną istotą, to ten ogień nas ocala. Ale gdy są ci, którzy są związani ze złem, które osacza światło wewnętrzne, piękną córkę, życie wewnętrzne, gdzie dzisiaj ludzie odczuwają, że budzi się wewnętrzne życie i krzyczą: co się dzieje! – ratunku! – ratujcie nas, brońcie nas przed śmiercią! Ale nie, oni wołają, brońcie nas przed życiem! Mówią przed śmiercią, ale to Życie przychodzi, a oni są śmiercią i wołają, żeby bronić ich przed Życiem, tak naprawdę przed Życiem. Bo życie przychodzi coraz głębsze, potężniejsze i objawia się Chrystus, ponieważ słońce duchowe nas oświetla. Jak to jest powiedziane u Zachariasza, nie będzie już świecy i słońca tego świata, Bóg będzie wam świecił, Bóg będzie wam świecił Sobą. On jest waszym słońcem wewnętrznym. Nie tylko chcę powiedzieć, ale także przekazać. Gdy mówię o tym, to czujemy siebie dalej takimi, jakimi jesteśmy. Czujemy się dobrze, czujemy się radośnie. Co to oznacza? Oznacza, że jesteśmy tym wewnętrznym światłem, wewnętrznym słońcem, wewnętrzną naturą, że w dalszym ciągu, proszę zauważyć, z zewnątrz ktoś patrząc na nas, zobaczy, że my jesteśmy płomieniem, płomieniem płonącym, a my w dalszym ciągu się czujemy człowiekiem Bożym, z nogami, rękami, jako osoba. Ale mimo, że nie jesteśmy związani z tą osobą, jesteśmy ogniem; to ten ogień jest naszą tożsamością i niepotrzebna jest nam ta forma, forma ciała, bo jesteśmy w pełni radośni, świadomi, w pełni żyjący, będąc ogniem. Ogniem, a zauważcie Państwo, List do Hebrajczyków, 1.7 Do aniołów zaś powie: Aniołów swych czyni wichrami, sługi swe płomieniami ognia. To też, jak już mówiłem, jest w Psalmie ujęte, w Psalmie 104.4 Jako swych posłów używasz wichry, jako sługi – ogień i płomienie. To jest właśnie ta prawdziwa siła człowieka, który się w tej chwili staje i człowiek staje się ogniem, jest ogniem; staje się ogniem, płomieniem, ale ma w dalszym ciągu tożsamość swojego istnienia, że istnieje, że jest, że są inni, ale on wie, dlatego jest ogniem, ponieważ wie, że on jest Bożą istotą, z Boga pochodzi. I to On powoduje, że jest ogniem, ponieważ wie skąd przyszedł i dokąd wraca. Za 13:8-9: „W całym kraju – wyrocznia Pana – dwie części zginą i śmierć poniosą, trzecia część tylko ocaleje. I tę trzecią część poprowadzę przez ogień, oczyszczę ją, jak oczyszcza się srebro, i wypróbuję tak, jak złoto próbują. I wzywać będzie mego imienia – a Ja wysłucham, i będę mówił: «Oto mój lud», a on powie: «Pan moim Bogiem».” 

2 Kor 2:15: „Jesteśmy bowiem miłą Bogu wonnością Chrystusa zarówno dla tych, którzy dostępują zbawienia, jak i dla tych, którzy idą na zatracenie;”

Teraz wychodzimy z przestrzeni ciemności i wchodzimy w pełne oświetlenie, a tutaj jest właśnie ta sytuacja, że to oświetlenie jest nie oświetleniem już w tej chwili tylko słońcem, ale jest oświetleniem Boską mocą, Słońcem Bożym. I Słońce Boże, Bóg sam, przenika do natury wewnętrznej, czyli On oświetla wewnętrzną naturę naszego życia, czyli piękną córkę ziemską, czyli odwiecznego człowieka, stworzonego na początku świata przez Boga, na początku pierwszego świata przez Boga, jako istotę niosącą prawdę, miłość, życie i Boską moc do całego wszechświata, aby cały wszechświat mógł poznać Stwórcę wszystkiego, przez miłość, uczucie, oddanie, chwałę. I proszę zauważyć, rozmawialiśmy przecież o superpozycji, że na Ziemi superpozycja ukazywana jest w geoglifach, nie tylko w geoglifach, w postaci dziurki od klucza. Ale przecież, proszę Państwa, w postaci dziurki od klucza są właściwie budowane kościoły razem z dziedzińcami, a Watykan tym bardziej. Watykan jest zbudowany w postaci dziurki od klucza, czyli jest tutaj okrąg z otwarciem na całą przestrzeń dziedzińca i z góry patrząc jest to dziurka od klucza. A jest to właśnie ta tajemnica superpozycji, czyli jest strażnikiem jakoby superpozycji i głównym tym, aby się nigdy ona nie otworzyła i zawsze była zamknięta, iżby człowiek nigdy nie wznosił się ku doskonałości Bożej, ponieważ kościół śmierci jest po to, aby nigdy człowiek nie znalazł Boga i nie jest to tak, że on zabrania szukać Boga. Nie, on nie zabrania szukać Boga – daje nieprawdziwego, daje złudzenie. Ponieważ człowieka nie można powstrzymać w poszukiwaniu Boga i wiedzą o tej sytuacji ci, którzy to robią, i wiedzą, że muszą dać Boga, ale nie tego i List św. Pawła, że nie tego dają, 2Kor 11.3 Obawiam się jednak, ażeby nie były odwiedzione umysły wasze od prostoty i czystości wobec Chrystusa w taki sposób, jak w swojej , chytrości wąż uwiódł Ewę. 4 Jeśli bowiem przychodzi ktoś i głosi wam innego Jezusa, jakiegośmy wam nie głosili, lub bierzecie innego ducha, któregoście nie otrzymali, albo inną Ewangelię, nie tę, którąście przyjęli – znosicie to spokojnie. Czyli chodzi o tę sytuację, że została spowodowana deprymacja człowieka; deprymacja aby nie silił się na szukanie odpowiedzi, tylko dostawał odpowiedź już gotową. Jak to robi dzisiejszy świat. Jeszcze pięćdziesiąt lat temu, no więcej, siedemdziesiąt lat temu, kiedy powstała telewizja, to telewizja odzwierciedlała rzeczywistość świata, ale dzisiaj telewizja kształtuje własny świat i dzisiaj świat wygląda w taki sposób, jak wygląda, ponieważ, i ludzie wyglądają tak, jak wyglądają, bo otrzymują papkę informacyjną i ludzi się nie nakłania do poszukiwania. Ludzi nakłania się do słuchania i wiedzenia tego, co dzisiejsza telewizja przedstawia jako rzeczywistość. I ludzie nigdy tam nie byli, a uważają, że to właśnie tak wygląda. I to tak dzieje się z prawdą. Prawda musi być zaakceptowana, podpisana i muszą się na tę prawdę zgodzić i prawda jest taka, jak ci, którzy tę prawdę chcą przekazać, mimo że wcale nie mają nic wspólnego z prawdą. I dzisiejszy świat nauczył się tej papki informacyjnej od dzisiejszego kościoła śmierci. Kościół śmierci przedstawia tę papkę informacyjną, jak należy się wyzwalać, co się wydarzyło itd., itd., dzisiaj wie, że jest grzesznikiem, że chodzi w grzechach i jakiekolwiek siły będą działały, to i tak się z grzechów nie wydobędzie, jakiekolwiek. Grzech pierworodny będzie nieusuwalny, nie da się go usunąć, on będzie wiecznie i koniec. A dlaczego? Bo Adam został uznany za pana tego wszystkiego, który jest sprawcą tego grzechu. I tutaj jest sytuacja tego rodzaju, że właśnie te wszystkie rzeczy, są deprymacją. Deprymacja, czyli ograniczenie dostępu do rozumienia, poszukiwania, bo deprywacja sensoryczna jest znowu czymś innym. Ale tutaj jest to pewnego rodzaju deprymacja, czyli zostaw, nie szukaj, wystarczy ci to, bądź szczęśliwy, że mówimy ci prawdę, że to właśnie tak wygląda, nie szukaj, ponieważ to jest niepotrzebne, zaufaj swoim kierownikom prawdy. Mówię tu o tej sytuacji, ponieważ w dzisiejszym świecie dzisiaj objawia się ponownie prawda. Ponownie. Ez 2:8-10: „Ty więc, synu człowieczy, słuchaj tego, co ci powiem. Nie opieraj się, jak ten lud zbuntowany. Otwórz usta swoje i zjedz, co ci podam». Popatrzyłem, a oto wyciągnięta była w moim kierunku ręka, w której był zwój księgi. Rozwinęła go przede mną; był zapisany z jednej i drugiej strony, a opisane w nim były narzekania, wzdychania i biadania.”

2 Kor 2:16: „dla jednych jest to zapach śmiercionośny – na śmierć, dla drugich zapach ożywiający – na życie. A któż temu sprosta?”

Dlaczego mówię ponownie? Dlatego, że Apokalipsa św. Jana, 10.11 mówi bardzo wyraźnie, nawet może od 9 przeczytam: Ap 10.9 Poszedłem więc do anioła, mówiąc mu, by dał mi książeczkę. I rzecze mi: ,,Weź i połknij ją, a napełni wnętrzności twe goryczą, lecz w ustach twych będzie słodka jak miód”. 10 I wziąłem książeczkę z ręki anioła i połknąłem ją, a w ustach moich stała się słodka jak miód, a gdy ją spożyłem, goryczą napełniły się moje wnętrzności. I to one, wnętrzności, mówią. 11 I mówią mi: „Trzeba ci znowu prorokować o ludach, narodach, językach i wielu królach”. I to się w tej chwili dzieje, to się w tej chwili dzieje. Ponownie jest ujawniona prawda wewnętrzna, prawda o fakcie, nie prawda jako papka informacyjna, ale o fakcie Bożym. Czyli Bóg złożył ofiarę ze Swojego Życia, Chrystus Pan, który jest Bogiem, złożył ofiarę ze Swojego Życia na rozkaz Ojca i to jest fakt. Usunął grzech i to jest fakt. Uśmiercił naszego ducha grzesznego i to jest fakt. I dzisiaj ludziom się wmawia, że to nie jest fakt. Faktem jest, że to, że mają grzech, a tamto nie jest faktem. Tylko, że to Chrystus jest Panem, to On jest tym, który to uczyli. I dzisiaj już zapomina się o jednej rzeczy bardzo istotnej. Zapomina się o słowach, które są napisane w Dziejach Apostolskich 4.19, już się o tym nie pamięta, a nawet je się traktuje jako herezję. Dz 4.19 Lecz Piotr i Jan odpowiedzieli…, gdy zakazywali świętemu Piotrowi i Janowi głosić Jezusa Chrystusa, …Lecz Piotr i Jan odpowiedzieli: na te słowa „Rozsądźcie, czy słuszne jest w oczach Bożych bardziej słuchać was niż Boga. 20 Bo my nie możemy nie mówić tego, cośmy widzieli i słyszeli”. My nie możemy nie mówić tego, w co uwierzyliśmy, nie możemy przestać mówić o tym, w co uwierzyliśmy a uwierzyliśmy w Jezusa Chrystusa Syna Bożego, że uwolnił nas od grzechów, a jest nadrzędną mocą nad całą ziemią, nie ma żadnej siły mocniejszej od Niego, Bóg Ojciec i Duch Święty, On uwolnił nas od grzechów, całkowicie własną mocą wykupił nas, ponieważ stał się okupem za nas, sprzedanych diabłu przez Adama. Wykupił nas i my wierzymy, ponieważ nie ma większej mocy na ziemi i w niebie i pod ziemią, nie ma, która by była większa od Chrystusa i nie ma dzieła większego, które by było większe od Chrystusa. Powiedział i zrobił. A dzisiejszy świat nie chce tego uznać. My mamy tutaj władzę, dał nam władzę, możemy „ustalać własną prawdę”, możemy powiedzieć, że nie, nie zrobił tego, (KKK) nas słuchajcie, my mamy władzę, jesteśmy blisko was; wymuszamy strachem posłuszeństwo. I który nie słucha, to go we dwa kije, a Bóg jest daleko, nic nam nie zrobi, ale my jesteśmy blisko, możemy was ukarać. I tu jest sytuacja taka, że lękiem to jest wszystko zawłaszczane, a o lęku jest znowu werset 1J 4.18 W miłości nie ma lęku, lecz doskonała miłość usuwa lęk, ponieważ lęk kojarzy się z karą. I tutaj kara spadnie na tych, którzy nie będą słuchali kościoła śmierci, mówię śmierci, dlatego że ten kościół jest kościołem grzechów a jeśli jest kościołem grzechów, to i śmierci, bo z powodu grzechu przyszła śmierć a ten grzech w tym kościele jest faworyzowany, a nawet nakazywany w drugim kanonie: kto nie uwierzy, że ma grzech pierworodny i nie uwierzy, że Adam jest władzą nad tym światem, to wyrzucimy go z kościoła, do którego jeszcze nie wszedł. Ekskomunikujemy jego z kościoła śmierci, mimo że w nim nie jest. Bo to tak trzeba powiedzieć, bo kto nie jest w kościele śmierci, ten jest w Chrystusie. To jest tak właśnie. I werset, który tutaj przedstawia św. Paweł, bardzo istotny i ważny, który dociera aż do głębin naszych: Jeżeli ja was zasmucam, kto mi radość sprawi, jeśli nie ten, którego ja zasmucam? Jeśli zasmucam Ciebie, mówi święty Paweł, zasmucam tym, że Jezus Chrystus złożył ofiarę ze Swojego Życia i uśmiercił tego człowieka, ciebie i dał ci Swoje Życie, jesteś smutny bardzo, to przyniesiesz mi radość, kiedy uwierzysz, że żyjesz. Kiedy uwierzysz. I my jesteśmy wszyscy żyjący. Rz 14:11-14: „Napisane jest bowiem: Na moje życie – mówi Pan – przede Mną klęknie wszelkie kolano. a każdy język wielbić będzie Boga. Tak więc każdy z nas o sobie samym zda sprawę Bogu. Przestańmy więc wyrokować jedni o drugich. A raczej to zawyrokujcie, by nie dawać bratu sposobności do upadku lub zgorszenia. Wiem i przekonany jestem w Panu Jezusie, że nie ma niczego, co by samo przez się było nieczyste, a jest nieczyste tylko dla tego, kto je uważa za nieczyste.”

2 Kor 2:17: „Nie jesteśmy bowiem jak wielu, którzy kupczą słowem Bożym, lecz ze szczerości, jak od Boga mówimy w Chrystusie przed Bogiem.”

Dzisiejszy kościół śmierci ukazuje, dokąd ma zmierzać człowiek; czyli szukać grzechów, nie do Boga, bo Bóg go nie przyjmie, ani Chrystus go nie przyjmie, ani Duch Święty go nie przyjmie, bo jest grzesznikiem. Ale przecież jest przekazywana „nauka”, jest tak,?! – ale to jest prawda. Jeśli Państwo nawet powiecie komuś o tym, że jest bez grzechu, to powiedzą, że to jest straszna pycha i straszna herezja, bo nie ma ludzi bez grzechu. I proszę zauważyć, tu chcę powiedzieć, co uczyniła ta deprywacja i deprymacja, i deprawacja, człowiek został zdeprawowany, skierowany do deprymacji i deprywacji, czyli zabroniono mu poszukiwania, pukania i pytania. Łk 11:10: „Każdy bowiem, kto prosi, otrzymuje; kto szuka, znajduje; a kołaczącemu otworzą.”  Zabronione jest pytać i stukać, tylko po prostu karanie i karanie. A te wszystkie budowle, które dzisiaj istnieją na świecie, które są miejscem przebywania tak naprawdę kościoła śmierci, są za nasze pieniądze. Za nasze pieniądze one są, nie za niczyje inne, aby nas udręczać i nie pozwalać nam żyć w Bogu. Abyśmy się własną ręką zabili, tak jak adwersarze chcieli zmusić Hioba, żeby się własną ręką zabił. I tu jest sytuacja właśnie, proszę zauważyć, ten świat tak wygląda, że zauważcie: Hiob był najmądrzejszym człowiekiem na wschodzie i najbogatszym człowiekiem na wschodzie, ale zawsze dziękował Bogu za to bogactwo. I gdy Bóg odebrał Hiobowi bogactwo, domy i wszystko inne, to Hiob w dalszym ciągu dziękuję Bogu, a żona mówi: bluźnij Bogu i umieraj, ty lubisz być biedny, potrafisz być biedny, a ja nie potrafię być biedna, ja tylko potrafię być bogata. I co się stało z ludźmi, którzy znali Hioba? Nawet nie chcieli mu wody podać, jego słudzy wcześniejsi, ponieważ już nie był bogatym. I dlatego jest jeden z wersetów, słudzy moi nie chcą mi wody podać, bo siedzę na gnoju i drapię się skorupą w trądzie. Ci, którzy mi przedtem służyli i ścigali się, który pierwszy mi przyniesie wody, dzisiaj nie chcą mi jej podać, bo jestem biedny. Czyli bieda spowodowała to, że przestali mnie lubić, kochać i w ogóle uznawać. Ale Bóg nie. Mimo, że stałem się biedny, w trądzie i w gorączce siedzę na gnoju, to Bóg nie przestał mnie kochać, On jedynie mnie kocha. Żona mnie opuściła, moi przyjaciele mnie wystawiają na próbę i chcą, żebym się własną ręką zabił. Ale z prób wyjdę czysto jak złoto. I proszę zauważyć trzy elementy, trzy aspekty dzisiejszego życia człowieka w księdze Hioba, pierwszy aspekt odzwierciedla umysł i rozum: Hi 23.1 Hiob na to odpowiedział i rzekł: 2 „I dziś ma skarga jest gorzka, bo ręką swą ból mi zadaje. 3 Obym ja wiedział, gdzie można Go znaleźć, jak dotrzeć do Jego stolicy? 4 Wszcząłbym przed Nim swą sprawę i pełne dowodów miał usta. 5 Gdybym znał słowa obrony, wiedział, co On mi odpowie… 6 Czy natrze na mnie gwałtownie? Raczej zwrócił na mnie uwagę. 7 Z nim się oprawiłem niewinny. Mój sędzia wypuści mnie wolno. To cały czas rozum mówi: 8 Pójdę na wschód: tam Go nie ma; na zachód – nie mogę Go dostrzec. 9 Na lewo sieje zniszczenie – nie widzę, na prawo się kryje – nie dojrzę. Teraz serce: 10 Lecz On zna drogę, którą kroczę, z prób wyjdę czysty jak złoto. 11 Moja noga kroczy w ślad za Nim, nie zbaczam, idę Jego ścieżką; 12 nie gardzę nakazem warg Jego i w sercu słowa ust Jego chowam. 13 Lecz On doświadcza, kto zmieni? Tu jest napisany taki tytuł: „Tai udrękę w sercu”. Ale Hiob tak nie mówi, tutaj pisarz napisał: tai udrękę w sercu?! A Hiob mówi: 13 Lecz On dopuszcza, kto zmieni? On postanowił, wykonał. 14 Plany wykonać potrafi. Wiele ich tai w swym sercu. I tu Hiob wcale nie mówi tego z bojaźnią, tylko, że tam jest ratunek! Mimo, że wygląda po ludzku na koniec, to on tam widzi w Nim ten ratunek. I teraz ciało: 15 Więc drżę przed Jego obliczem, ze strachem o Nim rozmyślam. 16 Bóg grozą przenika me serce, Wszechmocny napełnia mnie lękiem. 17 Bodajbym w mroku zaginął, ciemności miał przed oczami! Czyli są trzy etapy, trzy aspekty, które przedstawia tutaj Hiob: umysł, serce i ciało. One mają trzy spojrzenia. Jeden chce walczyć już teraz. Serce – On wie, dokąd zmierzam, będę szedł za Nim – nie zginę. Ciało mówi: nie zdzierżę!, ciemność!, ucieknę, zakopię się w norze, bylem już teraz zginął, żebym na to nie patrzył! To też jest odniesienie do ciała. Też Hi 3.24 „Płacz stał mi się pożywieniem, jęki moje płyną jak woda, 25 bo spotkało mnie, czego mi się lękał, bałem się, a jednak to przyszło. 26 Nie znam spokoju ni ciszy, nim spocznę, już wrzawa przychodzi.” Więc tutaj ukazane są trzy elementy natury człowieka. Pierwszy rozum, który chce mieć władzę, chce w sądzie się sądzić z Bogiem, dochodzić prawdy. Ale tak wcale nie jest, Bóg jest dobry i gdy serce mówi: On jest dobry, wszystko jest w porządku, nie niepokój się, nie chciej walczyć z Bogiem! Hi 42.5 „Dotąd Cię znałem ze słyszenia, obecnie ujrzałem Cię wzrokiem, stąd odwołuję, co powiedziałem, kajam się w prochu i w popiele” – umysł przedstawia: gadałem, co popadnie, plotłem, Panie wybacz mi moje obwinianie Ciebie, nie chciałem tego robić, ponieważ byłem chory, trąd miałem, racz spojrzeć na ten trud i uznać gorączkę moją i że na gnoju siedziałem. A tam trzech przyjaciół chciało mnie zniszczyć, spójrz na to, że ciężko miałem. Mówi wcześniej: Hi 42.2 „Wiem, że Ty wszystko możesz, co zamyślasz, potrafisz uczynić – czyli serce. A później umysł mówi: Wybacz mi, nie chciałem tego czynić, plotłem, bo gorączka mi umysł zmąciła. Za 7:11-13: „Ale oni nie chcieli słuchać. Przybrali postawę oporną i zatkali uszy, aby nie słyszeć. Serca ich stały się twarde jak diament – nie zwracali uwagi na Prawo i na słowa Pana Zastępów, którymi napominał przez Ducha swojego za pośrednictwem dawnych proroków. I Pan Zastępów zapłonął wielkim gniewem. I tak się stało: «Ponieważ oni nie słuchali, kiedy wołałem – i Ja nie wysłucham, kiedy oni wołać będą – mówi Pan Zastępów.”

2 Kor 3:6: „On też sprawił, żeśmy mogli stać się sługami Nowego Przymierza, przymierza nie litery, lecz Ducha; litera bowiem zabija, Duch zaś ożywia.”

2Kor 11.2 „Jestem bowiem o was zazdrosny Boską zazdrością. Poślubiłem was przecież jednemu mężowi, by was przedstawić Chrystusowi jako czystą dziewicę.” Ale obawiam się, że inaczej postąpicie i nie będzie się wam w ogóle Chrystus podobał, bo ani nie ma bogactwa na tej ziemi, tylko Krzyż i trochę gwoździ. To poszukamy czego innego. Czyli 3 „Obawiam się jednak, żeby nie były odwiedzione umysły wasze od prostoty i czystości wobec Chrystusa w taki sposób, jak w swojej chytrości wąż uwiódł Ewę.” Czyli tu jest niebezpieczeństwo, że święty Paweł powierza ich duszę Chrystusowi, a oni ulegają pożądliwości ciała, pożądliwości oczu i pysze tego życia i chcą zdążać do innego całkowicie życia, które ich udręczy i prowadzi do śmierci. Czyli do czego zdążają? Odpowiedź jest bardzo prosta. Było powiedziane o przybranych dzieciach Bożych, przybrani Synowie Boży to są ci, którzy żyją teraźniejszością nieba. Ale pożądliwość ciała, pożądliwość oczu i pycha tego życia nakazuje żyć pożądliwością tego świata, bo to cieszy diabła, a człowieka otępia i człowiek już tego nie pojmuje, nie rozumie,  Zmartwychwstałego Jezusa Chrystusa. Ale przecież jest powiedziane, Rz 7.4 „Tak i wy, bracia moi, dzięki ciału Chrystusa umarliście dla Prawa, by złączyć się z innym – z Tym, który powstał z martwych, byśmy zaczęli przynosić owoc Bogu.” Więc ludzie dlatego tak reagują, ponieważ wolą umarłego niż Zmartwychwstałego, bo szatan woli umarłego. Mimo że, jak to jest powiedziane, z Krzyża uczynił świętą naturę i hańby Mu to nie przyniosło, ale był to stan konieczny do świętości. Mamy być świadomi Zmartwychwstania i wiedzieć, że Krzyż jest niezmiernie ważny, bo nas przeprowadził do nowego życia, ale nie może nas zatrzymać w tym miejscu! Nie może nas w tym miejscu zatrzymać! Dlatego Jezus Chrystus przedstawia tę sytuację: Rz 7.4 „Tak i wy, bracia moi, dzięki ciału Chrystusa umarliście dla Prawa, by złączyć się z innym – z Tym, który powstał z martwych, byśmy zaczęli przynosić owoc Bogu.” A inny werset, zauważcie Państwo: 2Kor 5.16 „Tak więc i my odtąd już nikogo nie znamy według ciała, a jeśli nawet według ciała poznaliśmy Chrystusa to już więcej nie znamy Go w ten sposób.” Odnoszę się właśnie do tej sprawy: 17 „Jeżeli więc ktoś pozostaje w Chrystusie Zmartwychwstałym Chrystusie, jest nowym stworzeniem. To co dawne minęło a o to wszystko stało się nowe.” Bo to jest prawda, nowe. Czyli odniesienie do listu świętego Piotra, wszystko stało się nowe 1P 1.23 „Jesteście bowiem ponownie do życia powołani nie z ginącego nasienia, ale z niezniszczalnego, dzięki słowu Boga, które jest żywe i trwa.” Jesteście nowym stworzeniem, ponownie powołani do życia, stare przeminęło a oto wszystko stało się nowe. I jest to całkowicie prawda, nie możemy żyć przeszłością. Dlaczego nie Jezusem Chrystusem ukrzyżowanym? – bo jest przecież Zmartwychwstały, dlatego, że to śmierci i diabłu potrzebny jest umarły Jesus Chrystus; szatanowi aby świat, który on ukradł, aby przypadł. Bóg przedstawia przez Izajasza: Bóg przez proroków przemawiał do wszystkich ludzi na różne sposoby, nie na jeden, na różne sposoby, na różne sposoby a dzisiaj tym sposobem, że tak mogę powiedzieć, przemawiania jest to o czym mówi Apokalipsa św. Jana, trzewia czyli uczucie, odczucie prawdziwej natury Ap 10.11 I mówią mi: „Trzeba Ci znów prorokować o ludach, narodach, językach i o wielu królach”. Ale co to oznacza? To są słowa bardzo głębokie i tajemne, jest tam napisane w tych słowach: mówię o trzewiach, one nie mówią, one czują. Ap 10.9 „Poszedłem więc do anioła, mówiąc mu, by dał mi książeczkę. I rzecze mi: „Weź i połknij ją, a napełni wnętrzności twe goryczą, lecz w ustach twych będzie słodka jak miód”. 10 I wziąłem książeczkę z ręki anioła i połknąłem ją, a w ustach moich stała się słodka jak miód, a gdy ją spożyłem, goryczą napełniły się moje wnętrzności.” Czyli poczuły tę naturę. Więc o czym jest powiedziane w Apokalipsie św. Jana 10.11? Że uczucie przemawia, nie słowo, uczucie, bo Duch zamieszkał, Duch Boży zamieszkał w głębinach w człowieku i uczucie przemawia, dlatego dzisiejsza mowa jest do uczucia, do ducha, do przemiany, i jak to jest powiedziane, jak książeczka dzisiejsza i jak książeczka ówczesna, Bóg ogniem pożerającym, w jednych powoduje gorycz wewnętrzną, innym radość i spełnienie, innym gorycz i płomienie, gorycz i ogień pożerający. A ci, którzy wierzą, czują radość, ponieważ są wewnętrzną istotą, a jeśli coś płonie, to nie oni, to wszystko to, co ma spłonąć, co nie jest nimi. Ale Bóg dał właśnie człowiekowi od dwóch tysięcy lat właśnie to Słowo, Moc, aby co się stało? Aby nie spłonęli, ale żyli i ogniem się stali i w dalszym ciągu Mu służyli. Czyli tu chodzi o tę sytuację że dwa tysiące lat Jezus Chrystus uczynił człowiekowi, aby stał się wewnętrznym czystym człowiekiem, którego życiem jest ogień Boga, życie Boga. Stają się płomieniami ognia, żywymi istotami i dzisiaj rozumiemy ten psalm, który Duch Święty pozwolił mi napisać, a właściwie to nie ja go pisałem, ja właściwie tylko mogłem go zapisać i ułożyć, ale tylko żeby on formę liter przybrał a literą nie był: ogniami tymi są Synowie Boży, oni idą świat podpalić, zapalić ogniem Miłości Pańskiej, bo oni ogniami tymi, przyszli świat podpalić, zapalić Miłością Pańską. 2 Kor 5:19-21; 6:1-2: „Albowiem w Chrystusie Bóg jednał z sobą świat, nie poczytując ludziom ich grzechów, nam zaś przekazując słowo jednania. Tak więc w imieniu Chrystusa spełniamy posłannictwo jakby Boga samego, który przez nas udziela napomnień. W imię Chrystusa prosimy: pojednajcie się z Bogiem! On to dla nas grzechem uczynił Tego, który nie znał grzechu, abyśmy się stali w Nim sprawiedliwością Bożą. Współpracując zaś z Nim napominamy was, abyście nie przyjmowali na próżno łaski Bożej. Mówi bowiem [Pismo]: W czasie pomyślnym wysłuchałem ciebie, w dniu zbawienia przyszedłem ci z pomocą. Oto teraz czas upragniony, oto teraz dzień zbawienia.”

 

Link do nagrania wykładu – 14.03.2025
Link do wideo na YouTube – 14.03.2025
Link do nagrania w Spotify – 14.03.2025

Prawdą jest, że miłość Chrystusa przenika nas, a my musimy pozwolić na tę miłość. Musimy pozwolić na to, żeby On nas kochał, ponieważ On nie może nas uwieść, bo Jego miłość jest delikatna. Jego miłość jest lekka, delikatna, zwiewna. Ona nie robi krzywdy, ona lekko dotyka, lekko głaszcze, jak zefirek, ale dociera do najgłębszych tajemnic. I tu jest ta tajemnica tego właśnie udziału, gdzie Chrystus mówi: posłuszeństwo, to jest tylko dlatego, aby tutaj ono miało sens ludzki, ale to chcę powiedzieć o tym, że posłuszeństwo oznacza: pozwólcie się kochać, Ja chcę was kochać, pozwólcie Mi was kochać. To jest ta sytuacja. To jest to posłuszeństwo. Posłuszeństwo to jest zezwolenie na miłość, aby miłość Chrystusa w nas zamieszkała i list świętego Jana, 1J 4.10 W tym przejawia się miłość, że nie my umiłowaliśmy Boga, ale że On sam nas umiłował i posłał Syna swojego jako ofiarę przebłagalną za nasze grzechy. Więc pozwólcie, aby On was miłował. Pozwólcie się kochać! Pozwólcie! 1J 4.11 Umiłowani, jeśli Bóg tak nas umiłował, to i my winniśmy się wzajemnie miłować. Aby się wzajemnie miłować, to musimy Mu pozwolić się miłować. Bo dopiero kiedy On nas kocha, dopiero możemy kochać. Inaczej: 1J 4.19 My miłujemy Boga, ponieważ Bóg sam pierwszy nas umiłował. Czyli pozwoliliśmy Jemu, aby nas kochał. I dlatego my jesteśmy zdolni kochać Boga i człowieka. Inny werset, dalej: 1J4.20 Jeśliby ktoś mówił: << miłuję Boga>>, a brata swego nienawidził, jest kłamcą, albowiem kto nie miłuje brata swego, którego widzi, nie może miłować Boga, którego nie widzi. 21 Takie zaś mamy od Niego przykazanie, aby ten, kto miłuje Boga, miłował też brata swego. Bo to nie jest możliwe, żeby było inaczej. I dlatego w tym momencie, pozwalamy Bogu, aby On nas miłował, czyli nie stawiamy Jemu oporu. Czym? Wolą. Czym? – panie, za krótkie nogi Twoje na moje progi. Wiesz, ile mam kasy? – albo ile mogę stracić? – mówi młodzieniec. Nie ma straty! NIE MA STRATY! A dlaczego ludzie nie pozwalają Bogu siebie kochać? Przecież On już to zrobił. Nie pozwalają Mu wejść, aby miłował w ich sercu, i w pełni wzniósł ku doskonałości ich naturę wewnętrzną;  żeby mogli zjeść z Jego stołu i wejść do Jego łoża; i żeby jedną naturą się objawili, tak jak zostało to ukazane w tej właśnie jednej chwili, kiedy Chrystus Pan nabył człowieka i stał się z nim jednym Duchem. Bóg wykupił człowieka! Jak to jest powiedziane w Psalmie: Pod welonem oblicze swe skrywa, aby przed miłością je odkryć i miłości objawić. Umiłowanemu objawić miłość. Miłość, tak, bo ta miłość prawdziwa w Chrystusie jest czysta, doskonała, zwiewna i delikatna, a jednocześnie głęboko przemawiająca, głęboko dotykająca, głęboko ożywiająca i mająca pełną siłę, aby przemówić, aby przemówić jakoby małym głosem, a jakże mocnym, głębokim i potężnym. Bo dzisiejszy świat boi się tej delikatnej miłości, nie miłości karzącej, mściwej, zazdrosnej, ale miłości delikatnej, nie krzyczącej, tej miłości – tej miłości, o której mówi św. Paweł w liście do Koryntian 1Kor 13.3 Miłość cierpliwa jest, łaskawa jest. Miłość nie zazdrości, nie szuka poklasku, nie unosi się pychą; nie dopuszcza się bezwstydu, nie szuka swego, nie unosi się gniewem, nie pamięta złego; nie cieszy się z niesprawiedliwości, lecz współweseli się z prawdą. Wszystko znosi, wszystkiemu wierzy, we wszystkich pokłada nadzieję, wszystko przetrzyma. Miłość nigdy nie ustaje. Bo miłością jest Bóg. I ta miłość, przenikając w nas wszystko, Ona nas kształtuje na prawdziwe Człowieczeństwo Boże. Przywołuje człowieka, jakże żywego i prawdziwego, a jakże bardzo dzisiaj nieznanego, ale tak naprawdę ON tylko żywy w tych ruinach życia człowieczego, aby przywrócić ku życiu prastare miasta i zamurować prastare wyłomy; i córki na ramionach swoich przynieść do Ojca, to Synowie Boga, to oni je niosą. Oni ją przyoblekli, bo była w cierpieniu nagości, a teraz ją przyoblekli w szatę radości i godności, ponieważ ona to, jest warta miłości. Bo jeśli dla Boga jest warta miłości, to jakżeż dla nas miałaby nie być warta miłości? Jest warta miłości. 2 Kor 3:18: „My wszyscy z odsłoniętą twarzą wpatrujemy się w jasność Pańską jakby w zwierciadle; za sprawą Ducha Pańskiego, coraz bardziej jaśniejąc, upodabniamy się do Jego obrazu.”

Ps 84:3: „Dusza moja pragnie i tęskni do przedsieni Pańskich. Moje serce i ciało radośnie wołają do Boga żywego.”

To jest ta tajemnica posłuszeństwa, proszę zauważyć. Nie wiem, czy Państwo zauważacie, że połączenie właśnie z tą tajemnicą prawdy Bożej, która się w tej chwili dzieje, czyli światłość Boża, która się w tej chwili objawia spoza strefy cienia, i to ona przenika nas coraz głębiej i porywa nas, do tej radości Pańskiej. A odczuwane jest to jako pewnego rodzaju stan rozszerzenia się zrozumienia. Nie czujemy tego w taki sposób, że się pojawia sytuacja jakiegoś udręczenia, umęczenia, czy coś innego, co mamy z tym zrobić, ale że jest szersze pojmowanie, szersze rozumienie; i zaczyna coraz bardziej stawać się jasna obecność Boga. On właśnie tak działa; staje się jasne. Dlatego gdy mówię to, co mówię, nie powstaje w mojej głowie. Obecność Ducha Bożego, która jest we mnie, bo inaczej tego nie mogę tutaj powiedzieć, powiedzieć ani wyrazić, ująć, Duch Święty we mnie to czyni, przez istnienie, On wyraża te słowa, a one we mnie emanują tą radością, prawdą i doskonałością, która przenika, w której ja też mam udział. Bo to nie ze mnie one wypływają, tylko z Ducha Bożego, gdzie mam też w tym udział i jestem tą obecnością porwany. Jak zresztą Państwo zauważacie, że niekiedy jestem porwany tak bardzo, że nie mieszczę się w sobie. Jestem porwany, bo to moc Ducha Bożego działa z potężną siłą. Ona właśnie tutaj jest obecna, przenika tę całą naturę, całego ducha i naturę cielesną. Ciekawą sytuacją jest to, że szatan w tym nie ma udziału, nie jest zdolny do udziału cielesnego w miłości Bożej. Ciało tak. I on nie chce na to pozwolić. I dlatego w dzisiejszym kościele śmierci,  grzeszników, jest sytuacja taka, że trzeba ekskomunikować ludzi wierzących, aby nie stali się wzorem do postępowania. Ekskomunikować, wyrzucić ich z hukiem, a nie powiedzieć: on odnalazł prawdę; bo by wszyscy za nim poszli i by kasa była pusta, bo to chodzi tylko o to. Chodzi tylko o niego i o handel duszami i ciałami. Dlatego tutaj będąc w tej naturze prawdy Bożej, posłuszeństwie Chrystusowi, zauważcie, że nie jest to ciasny kaganiec, ostra, wbijająca się kolczatka i krótka smycz, ale jest to ogniwo prawdziwe, łączące nas z Boską tajemnicą. Ogniwo prawdziwej Bożej miłości, która przenika nas i dociera do samej głębi natury Bożej. I dlatego wszyscy, w których jest Chrystus Pan, którzy miłują Chrystusa, czujemy ich miłość ogromną. Miłość, która emanuje z ich głębin, a jednocześnie też w tej miłości mają udział także ich natury psychiczne i cielesne, które doznają szczęścia, ale mają tylko udział w szczęściu Boskim. Bo Małżeństwo Niepokalane jest to udział w szczęściu Boskim. Czyli to szczęście Boskie jest udziałem dla ciała, ale odgórnym, a nie oddolnym, odgórnym szczęściem od Boga dawanym, w którym ma udział natura duchowa i cielesna, ale najpierw duchowa, później cielesna. Bo jesteśmy synami Bożymi, którzy zstępują do głębin i dają ten udział wewnętrznej naturze, która jest przyczyną naszego zwiedzenia. Musimy dać jej chwałę, bo nie jest zwiedziona dlatego, że chce, tylko dlatego, że została poddana tym, którzy poddali się zwiedzeni i którzy ulegli zwiedzeniu. Lb 14:8-9: „Jeśli nam Pan sprzyja, to nas wprowadzi do tego kraju i da nam ten kraj, który prawdziwie opływa w mleko i miód. Tylko nie buntujcie się przeciwko Panu. Nie bójcie się też ludu tego kraju, gdyż ich pochłoniemy. Obrona od niego odstąpi, a z nami jest przecież Pan. Zatem nie bójcie się ich!»”

Ps 84:5: „Szczęśliwi, którzy mieszkają w domu Twoim, Panie, nieustannie Cię wychwalają.”

Gdy mówię o posłuszeństwie, że ludzie powinni być posłuszni Bogu, to ludzie czują, jak kaganiec robi się ciasny, jak kolczatka upija i smycz staje się bardzo krótka. Czyli dla nich posłuszeństwo jest to kaganiec, ciasna kolczatka i krótka smycz, ale dla ludzi żyjących w Bogu posłuszeństwo jest to udział w światłości, posłuszeństwo to udział w życiu, udział w Duchu Bożym, udział w prawdzie i udział w miłości; udział w chwale. Dzieci małe przez posłuszeństwo swoim rodzicom mogą liczyć na ich obronę, na ich opiekę i tak się też dzieje. Więc tutaj odruch, naturalny odruch człowieka, który ludzie odczuwają, gdy mówi się o posłuszeństwie, to nagle czują się, jakby ktoś ich do koziego rogu zagnał, czują zagrożenie, czują się nagle osaczeni, ograniczeni i czują się niekomfortowo, bo posłuszeństwo zabrania im swobody. Nie im zabrania, tylko złu, i wszelkiej wrogości Bogu (Ga 5:19-21). To tam widzą, że to jest ograniczone. Ale gdy jesteśmy oddani Chrystusowi Panu, Bogu Ojcu i Duchowi Świętemu, to posłuszeństwo jednoczy nas z Chrystusem, jednoczy nas z Bogiem. Bo musimy spojrzeć na posłuszeństwo: posłuszeństwo jest to włączanie się, jest to relacja, włączanie się w światłość Bożą i nie jest to umiejętność czerpania z posłuszeństwa, nie. Posłuszeństwo bardziej podobne jest do Małżeństwa Niepokonanego, kiedy posłuszeństwo jest jak mały plemniczek, który dociera do jajeczka i tam roztacza swoje życie; i wyrasta życie i on nie robi tego, co umie, tylko daje to, co ma. A jajeczko daje to, co w sobie ma, małą zygotę i później dzieli się i dzieli, dzieli, dzieli, aż później z tego podziału jest mały człowiek. Daje tobie, co ma w sobie. I to jest ta tajemnica, że człowiek, zanurzając się w Chwale Bożej, otrzymuje od Boga tajemnicę światłości i rozwija się wedle mocy tej, która do niego dociera i go przemienia. Czyli posłuszeństwo jest to światłość, która dociera do naszej wewnętrznej natury i ona rozwija nas według tajemnicy swojej potęgi. Jajeczko nie mówi w taki sposób: dostał się do mnie plemniczek, cóż ja mogę z nim zrobić? Macie jakąś bibliotekę, jakąś instrukcję? Nie zastanawia się nad tym, po prostu podlega tej mocy. Jak się już tam dostał, to cała natura podlega jego mocy, cała zygota, całe jajeczko podlega jego mocy i rozwija się według jego natury, ale także tak, jak jej ukryta moc. Zauważacie tę sytuację bardzo ciekawą, gdzie Chrystus duszę naszą ocala i gdy my, jako Synowie Boży, zstępujemy do głębin, otwieramy w pięknej córce ziemskiej tajemnicę, ale musimy się dostać do niej, do głębin, pokonując wszelkie siły tego świata, które uważają, że należy ona do niego, do tego świata. A Syn Boży musi być silny, mocny, potężny i gdy tam staje, do wnętrza dociera i tam daje jej pełne swoje życie. Ona objawia w sobie to życie, ale bez niego tego życia mieć nie będzie. To on, Syn Boży, obudzi w niej to życie a ona objawia w sobie tajemnicę, którą tylko on mógł otworzyć. Tylko on mógł przez to, że dotarł do niej, otwiera to życie i powstaje nowy człowiek. Czyli nie ma już plemnika, nasionka i nie ma już jajeczka. Powstaje wspólna natura istnienia, wspólna natura życia. Powstaje nowy człowiek, który ma zarówno moc Synów Bożych i potęgę jej, pięknej córki ziemskiej. Powstaje człowiek nowy, całkowicie nowy człowiek o potężnej wewnętrznej sile i potężnej wewnętrznej prawdzie, która w tym momencie dopiero staje się w pełni ujawniona, a nie, że już przedtem była znana, bo nie była znana. Jest to tajemnica, prawdziwa Boska tajemnica, ona jest doskonała. To porównanie zostało dane, aby zrozumieć, że ona nie może wiedzieć, zanim on nie da jej przebudzenia i nie da jej wzrostu i nie stanie się ona zygotą, która będzie się przez mitozę dzieliła i powstawała do złożoności rozumienia swojego stworzenia, swojego istnienia, aż pozna kim jest i zrozumie swoje życie a on jest mocą, która daje jej życie, ponieważ to Życie ma od Ojca a budzi w niej życie Ojca, które było w niej utajone od zarania dziejów, od upadku upadłych aniołów, którzy mieli dbać o jej Życie, które było już w owym czasie w pełni jawne, czyli superpozycja. Zauważcie, dla Jezusa Chrystusa najważniejsze jest posłuszeństwo. Posłuszeństwo to nie jest złamanie, posłuszeństwo to udział w pełnej tajemnicy światłości, która przenika Jezusa Chrystusa. On niczego innego nie czyni, tylko trwa w Ojcu przez posłuszeństwo. Posłuszeństwo przenika Go całkowicie, a On ma radość z udziału, ponieważ nie myśli sobie, co Ojciec w Nim chce, tylko Ojciec w Nim działa, a On nie stawia oporu, tylko mówi to, co słyszy u Ojca i czyni to, co widzi u Ojca. I idzie do świętego Piotra i mówi: Piotrze – z powodu posłuszeństwa, bo jest posłuszny Ojcu, radość Jego jest ogromna, posłuszny jest Ojcu do samego końca tak bardzo, że posłuszeństwo jest dla Niego sensem, radością, światłem, prawdą, wszystkim. Dla posłuszeństwa żyje, bo posłuszeństwo nie jest to stan oporu, ale posłuszeństwo jest to stan udziału. – I mówi do świętego Piotra: Piotrze, muszę Ci umyć nogi. Powiedzmy, że powiem inaczej: Piotrze, chcę wypełnić wolę Bożą, bo posłuszeństwo dla Mnie jest najważniejsze, chcę Ci umyć nogi. – Nie, nie będziesz mi mył nóg! A Chrystus mówi: ale Ja robię to z posłuszeństwa Ojcu, z posłuszeństwa dla Ojca. I dalej, Piotr mówi: nie pozwolę Ci, żebyś mi umył nogi. A Jezus Chrystus mówi do świętego Piotra: powiem Ci o zysku, jaki będziesz miał – a to dobrze, to myj. Czyli musiał Piotrowi powiedzieć o zysku, który będzie miał, a nie o tym, że posłuszeństwo jest najważniejsze swojemu nauczycielowi i Panu – Bogu. Ale Jezus Chrystus wiedział, że Piotr jest uparty, że go nie przekona, jeśli powie mu o posłuszeństwie, więc powiedział o zysku. – Będziesz miał udział w niebie, będziesz miał to. – O, to dobrze, to nie tylko nogi, ale i głowę i wszystko mi umyj. Więc, święty Piotr zgodził się na to, ale Jezus Chrystus  bardzo kochał świętego Piotra, i wiedział o tym, że jest uparty, ale to nie znaczy, że ta upartość ma go pogrążyć, woli, aby On tę upartość znosił. On znosił tę upartość; cierpiał z powodu tej upartości; znosił i niósł jego brzemiona, aby nie utracić Piotra. I znosił jego upartość, aż do pełnego odkupienia. Ale gdy Piotr zaparł się trzy razy Jezusa Chrystusa przed ogniskiem, zanim kogut zapiał, uświadomił sobie, że stanął oporem względem Chrystusa. I wtedy poczuł ogromną potęgę posłuszeństwa, że posłuszeństwo Chrystusowi daje mu wolność, a nie ograniczenie. Chrystus Pan znosił przez trzy i pół roku opór świętego Piotra i innych uczniów. Ojciec dał mi was i żadnego nie utraciłem. Walczyłem o was, jak się to należy Lwu, z plemienia Judy, walczyłem o was i żadnego nie utraciłem. Oprócz tego, który był przeznaczony na upadek, który miał Mnie zdradzić, czyli mówił o Judaszu Iskariocie. Więc tutaj jest sytuacja taka, że Jezus Chrystus znosił opory, toczył tę bitwę nieustannie, bez względu na to jaki ból Mu zadają, jakie cierpienie i nie żalił się, „to jest Moja praca, to jest Moje dzieło, to jest Moje posłuszeństwo, po to przyszedłem, aby znosić was i aby wydobyć was ku życiu, bo wy teraz tego nie rozumiecie, uważacie że wam robię krzywdę, ale ja wydobywam was do życia, ku życiu.” I w tej chwili właśnie ta tajemnica tego ogromnego porwania, ogromnego światła jest udziałem każdego w zależności od tego, jak bardzo jest posłuszny, czyli jak bardzo ma udział w radości Pańskiej, w radości Bożej i w miłości, która go przenika. Bo gdy jest posłuszny w miłości, miłość go przenika i go przemienia, miłość w nim emanuje, miłość przemienia jego całą naturę wewnętrzną i on się staje właśnie w miłości zanurzony i miłością się staje. Tu jest ta tajemnica, tu jest ta radość. Jesteśmy w tej przestrzeni i dlatego przedstawię tu List świętego Pawła Ga 6.2 Jeden drugiego brzemiona noście i tak wypełniajcie prawo Chrystusowe. Bo kto uważa, że jest czymś, gdy jest niczym, ten zwodzi samego siebie. Więc nie starajmy się w ludzki sposób udowadniać naszego rozumienia dzieła Pańskiego, bo zawsze zbłądzimy. Poddajmy się Jemu i pozwólmy, aby nas ukształtował. Siły demoniczne, one wiedzą dokładnie o tym, że człowiek lubi wiedzieć i rozumieć wszystko, dokąd zmierza, ale człowiek wierzący nie potrzebuje znać swojej drogi, wystarczy mu, że Bóg ją zna. Bo on jest posłuszny Bogu z całej siły i to posłuszeństwo jest jego główną mocą. I dlatego posłuszeństwo jest ukazane u św. Pawła jako łańcuch. Ef 6:9-11: „A wy, panowie, tak samo wobec nich postępujcie: zaniechajcie groźby, świadomi tego, że w niebie jest Pan zarówno ich, jak wasz, a u Niego nie ma względu na osoby. W końcu bądźcie mocni w Panu – siłą Jego potęgi. Obleczcie pełną zbroję Bożą, byście mogli się ostać wobec podstępnych zakusów diabła.”

Ps 84:6: „Szczęśliwi, których moc jest w Tobie, którzy zachowują ufność w swym sercu.”

Było powiedziane, że w okolicach od 10 marca będziemy wychodzić z przestrzeni shadow zone, czyli ze strefy cienia. I w tej chwili wychodzimy ze strefy cienia i rzeczywiście bardzo silnie odczuwalne jest światło, potężne światło, które już oddziałuje ogromnie mocno spoza strefy cienia, a występują sytuacje takie, że usilnie inni, ci, którzy nie do końca żyją w prawdzie Bożej i właściwie nie chcą, to w jednej chwili chcą szczególną opiekę roztaczać nad wszystkimi tymi, którzy żyją w Bogu, aby im „pomóc”, aby ich z oczu nie stracić, aby mieć nad nimi pełną „opiekę”, tak dużą, aby czuli się, że tak mogę powiedzieć, zamknięci w celi. To tak wygląda, ponieważ szczególna jest to opieka, a właściwie nie opieka, tylko szczególne zabieganie o swoją energię, która może wzlecieć do świata światłości. Czyli siły ciemności, które zniewalają tamtych ludzi, one chcą zawłaszczyć człowieka. I tutaj jest sytuacja tego rodzaju, że rozmawialiśmy przecież o tym, że ten czas wyjścia ze strefy shadow zone, czyli strefy cienia, jest to ten czas, który odzwierciedla, że nie będą mogły w tym świecie przetrwać umarli. I oni w tym momencie stosują wszystkie zabiegi, aby zawłaszczyć człowieka i żeby człowiek swoją świadomością mógł pozostać w stanie ciemności. A gdy pozostanie w stanie ciemności swoją świadomością, to Duch Boży go ratuje; ratuje go w różny sposób. Może powodować różnego rodzaju choroby, cierpienia i wydobywania człowieka z różnych trudów, które są bardzo głęboko, podprogowo roztaczane, które są niezauważalne (Rz 6:1). Dlaczego one nie są usuwane, te problemy bardzo głębokie? Jest to bardzo wyraźnie powiedziane: Synowie Boży, tylko i wyłącznie Synowie Boży, którzy powstali z mocy Boga w Chrystusie Jezusie, są posłani do głębin, jako ci, którzy mają władzę panowania nad nimi i władzę wydobycia pięknej córki ziemskiej i roztoczenia nad nią prawdy. I to są ci, którzy tak naprawdę weszli do Komnaty Małżeńskiej i stali się świadomymi żonami Chrystusa. (2 Kor 11:2) To są te osoby, które emanują szczególną miłością do Chrystusa. Kiedy emanują miłością do Chrystusa, to tę miłość odczuwamy od tych ludzi bardzo głęboko i także odczuwamy w sobie też tę miłość. Dlatego, ponieważ mamy wszyscy Chrystusa; mamy wszyscy Chrystusa. Wszyscy jesteśmy odkupieni przez Chrystusa, wszyscy mamy Chrystusa, tylko nie wszyscy chcą Go szukać i chcą Go odnaleźć i chcą z Niego się radować. Ef 5:1-2,8-9: „Bądźcie więc naśladowcami Boga, jako dzieci umiłowane, i postępujcie drogą miłości, bo i Chrystus was umiłował i samego siebie wydał za nas w ofierze i dani na wdzięczną wonność Bogu. … Niegdyś bowiem byliście ciemnością, lecz teraz jesteście światłością w Panu: postępujcie jak dzieci światłości! Owocem bowiem światłości jest wszelka prawość i sprawiedliwość, i prawda.”

Ps 84:13: „Panie Zastępów, szczęśliwy człowiek, który ufa Tobie!”

Rozum nasz nie zna drogi do Boga, umysł nasz nie zna drogi do Boga, i tylko Bóg zna drogę Zbawienia (Mk 10:26-27). Możemy ją iść tylko wtedy, kiedy Bogu ufamy, kiedy jesteśmy Jemu posłuszni. I proszę zauważyć: List świętego Pawła mówi w taki sposób, 1Tes 3.11 Drogę naszą do was niech utoruje sam Bóg, Ojciec nasz i Pan nasz Jezus. 12 A Pan niech pomnoży liczbę waszą i niech spotęguje waszą wzajemną miłość dla wszystkich, jaką i my mamy dla was; 13 aby serca wasze utwierdzone zostały jako nienaganne w świętości wobec Boga, Ojca naszego na przyjście Pana naszego Jezusa Chrystusa wraz ze wszystkimi Jego świętymi. Więc proszę zauważyć, tutaj ukazuje, że to Bóg Ojciec tylko zna drogę i tylko Bóg Ojciec może otworzyć drogę, jak jest powiedziane, że nie ma drogi do Boga bez Chrystusa, nikt nie może znaleźć drogi do Boga Ojca, jeśli Chrystus tej drogi nie wskaże, czyli inaczej trzeba powiedzieć, że Chrystus jest drogą, prawdą, bramą i życiem. Co to oznacza? Oznacza to jedną ciekawą sytuację. Na przykład jesteśmy tutaj w tym pomieszczeniu i jesteśmy tutaj, patrzymy, widzimy salę i nie zdajemy sobie sprawy, że przestrzeń, która tutaj jest, jest przestrzenią wypełnioną wieloma innymi przestrzeniami i że można otworzyć w tej przestrzeni bramę i można przejść do innego świata, rozedrzeć powietrze jakoby, wejść tam i zniknąć z tego świata. Więc jest to sytuacja taka, że Chrystus Pan znajduje do nas drogę nie przez nasz rozum, nie przez naszą umiejętność, tylko bezpośrednio dociera do naszych serc, omijając nasze rozumy, omijając nasze umysły, docierając bezpośrednio do serca człowieka i ukazując Siebie poza rozumem. Ale ciekawą sytuacją jest to, że pokazując nam Siebie poza rozumem, poza umysłem, występuje następna sytuacja – jesteśmy zdolni Go w dalszym ciągu rozumieć, pojmować i mieć udział w Nim bez rozumu i bez umysłu. Mamy udział w Nim i ludzie są zadziwieni, że rozumieją Boga, że czują Jego istnienie, czują Jego głos, nie używając rozumu, nie używając umysłu, gdzie ludzie uważają, że bez rozumu i umysłu nie są w stanie żyć. Okazuje się, że rozumieją Boga bez umysłu, bez rozumu i uczestniczą w Nim stokroć bardziej. Co to oznacza? Odpowiedź jest naprawdę prosta. Dzisiejszy świat zachwycił się, nie wiadomo dlaczego, ale tak jest, zachwycił się tym, aby człowiek stał się szybkim kalkulatorem, żeby myślał algorytmami i żeby po prostu liczył wielkie liczby w pamięci. Ale przecież jego natura wewnętrzna przekracza setki miliony, miliardy razy bardziej ten kalkulator, bo kalkulator są to tylko po prostu obliczenia, jakieś tam obliczenia, a świadomość nie opiera się na obliczeniach. Świadomość jest to emanacja Boskiej natury, czyli samego Ducha Bożego i dlatego jest powiedziane: kto będzie bluźnił przeciwko Ojcu, będzie mu wybaczone, kto będzie bluźnił przeciwko Synowi, będzie mu wybaczone, ale kto będzie bluźnił przeciwko Duchowi Świętemu, nie będzie mu wybaczone ani w tym świecie, ani w przyszłym świecie. Człowiek w dzisiejszym świecie degeneruje się do poziomu kalkulatora, mając zdolność pojmowania prawdziwej natury w sposób pozafizyczny, gdzie ciało doświadcza tej tajemnicy i ma udział w niej, dlatego że człowiek, dusza żyje w tym ciele. I zasada jest taka: człowiek, żyjąc w tym ciele albo jemu podlega, albo ono jemu podlega, nie ma innej możliwości, nie może uciec od tego ciała, albo podlega ciału, albo ciało podlega jemu. Ciało znalazło trzeci aspekt, którego nie ma tak naprawdę – jest to iluzja i złudzenie, czyli człowiek został schwytany w mądrość, taką typowo jogiczną i typowo hinduistyczną mądrość, która nie uznaje Chrystusa, uznaje tylko rozumienie i poziomy energii istniejących, ale Boga który tym kieruje, nie. I dlatego hinduizm nie uznaje świętej inkarnacji, mimo że zajmuje się inkarnacjami, bo dla nich wiara w inkarnacje jest głównym sensem istnienia. A dlaczego? Ponieważ wszystko co istnieje, aby się z tego wyrwać, trzeba przez mądrość to zrobić i wydostać. Czyli istnieje takie w inkarnacjach hinduistycznych rozumienie, że mądrość człowieka wyzwala, a niech Jezus Chrystus mówi: nie mądrość, ale prawda. Przeszkody nie są po to, żeby je zwalczać, ale po to, aby nas uczyły nowej tajemnicy Boskiej czyli wołania o łaskę, czyli jak to czyni dziecko. Ga 3:2-4: „Tego jednego chciałbym się od was dowiedzieć, czy Ducha otrzymaliście na skutek wypełnienia Prawa za pomocą uczynków, czy też stąd, że daliście posłuch wierze? Czyż jesteście aż tak nierozumni, że zacząwszy duchem, chcecie teraz kończyć ciałem? Czyż tak wielkich rzeczy doznaliście na próżno? A byłoby to rzeczywiście na próżno.”

Ps 89:6: „Niebiosa wysławiają cuda Twoje, Panie, i wierność Twoją w radzie świętych.”

Chrystus każdego uczynił zdolnym do wzrostu. Każdy człowiek ma wzrost. I tu jest bardzo ciekawa sytuacja, ja nie chciałem o tym mówić, nawet nie myślałem o tym, co mam mówić, a mówię o tym, dlatego że przyszedł czas wiosny, duchowej wiosny i już przyszedł czas przycinania, już wiosna nadeszła i można tak powiedzieć o tym, o czym mówię w tej chwili, można to powiedzieć z Pieśni nad Pieśniami, 2.10 Miły mój odzywa się i mówi do mnie: „Powstań, przyjaciółko ma, piękna ma i pójdź! 11 Bo oto minęła już zima, deszcz ustał i przeszedł. 12 Na ziemi widać już kwiaty, nadszedł czas przycinania winnic, i głos synogarlicy już słychać w naszej krainie. 13 Drzewo figowe wydało zawiązki owoców i winne krzewy kwitnące już pachną. Powstań, przyjaciółko ma, piękna ma, i pójdź! Gołąbko ma, [ukryta] w zagłębieniach skały, w szczelinach przepaści, ukaż mi swą twarz, daj mi słyszeć swój głos! Bo słodki jest twój głos i twarz pełna wdzięku”. Czyli tutaj jest tajemnica wewnętrznego życia, którą On wzywa do istnienia, wzywa do życia, żeby ona była tą siłą, nie martw się, że przestanie istnieć twój zewnętrzny niepokój, twoje zziębnięcie i twój brak słońca, bo oto staniesz się nowym życiem – Nowym Życiem, które sam Bóg będzie oświetlać słońcem dla ciebie i On jest mężem twoim, miła ma, przyjaciółko ma, oblubienico ma. Powstań, przyjaciółko, ma, przyjaciółko ma, piękna ma i pójdź. Miły mój, mój, a ja miłego mego, mówi w innym wersecie właśnie Szulamitka, czyli piękna córka ziemska, czyli ta natura ciała chwalebnego, człowiek światłości. Jezus Chrystus mówi o człowieku światłości, że jest w ciemnościach, dopóki nie ma Syna Bożego. Kiedy jest Syn Boży, ciało światłości staje się światłością, ponieważ zostało postawione na ziemi po to, aby oświetlać świat cały. Dosłownie tak jest. Powiedz nam, gdzie Ty jesteś, ponieważ tego miejsca musimy szukać, pytają się uczniowie – mówią do Jezusa Chrystusa uczniowie. Chrystus mówi: istnieje światłość w człowieku światłości, on oświetla świat cały. Gdy nie istnieje, jest ciemność. Czyli w tym momencie przychodzi ten czas. Istnieje światłość w człowieku światłości, Ja jestem światłem, Ja jestem światłością, Ja jestem prawdą, we Mnie jest Ojciec, kto patrzy na Mnie, widzi Ojca. I Ja, który jestem światłością, wstępuję do głębin, do człowieka światłości. I wtedy on oświetla świat cały. A człowiek żyje po to, aby człowiek odzyskał światłość, powrócił do chwały Bożej, czyli jak to było powiedziane, do prawdziwej superpozycji, czyli przywrócił jedność ziemi i nieba. Przywrócił jedność ziemi i nieba dla ziemi. Ziemia i niebo zawsze były razem i zostały stworzone jako jedna natura, jako jedna całość, jedna pełnia, jedna doskonałość i dlatego Synowie Boży, oni przywracają tę moc, ponieważ Bóg dał Synów Bożych na początku, aby opiekowali się piękną córką ziemską. Oni byli jej zewnętrzną naturą, zewnętrzną naturą światłości, aby utrzymywać ją w głębi w światłości, bo ona jest tą naturą wewnętrzną. Dusza nasza jest właśnie tą naturą wewnętrzną, a nasza postawa jest zewnętrzną, czyli Synowie Boży. Synowie Boży są zewnętrzną postawą, czyli są światłością, gdzie sprawują dla niej doskonały stan istnienia, bo dusza nie ma przeszłości, ani przyszłości, dusza jest teraz. Ona z czym się jednoczy, tym jest. Nie mówi, byłam tym, a jestem teraz tym, ona mówi, zawsze byłam tym, bo jestem tym, czym jestem. Nie pamiętam wczoraj i nie mam sensu jutro. Jestem tym, czym jestem. I dlatego, gdy Synowie Boży istnieją, ona wie, kim jest. A to, bardzo ciekawa sytuacja, muszę powiedzieć, bardzo istotne. Kiedy ona wie, kim jest, to Synowie Boży wiedzą, kim są. Bo ona wie, kim jest, bo oni wiedzą, kim są. Ale to oni wiedzą, kim są, bo nie ma sytuacji odwrotnej. Sytuacja jest taka, że Bóg przysyła Synów Boży, aby ją przebudzić. I dopiero, kiedy ona jest przebudzona, ona objawia im tajemnicę, którą w sobie miała i staje się to tajemnicą także ich, jako całego człowieka. I oświetlają świat cały. Iz 54:12-15: „Uczynię blanki twych murów z rubinów, bramy twoje z górskiego kryształu, a z drogich kamieni – cały obwód twych murów. Wszyscy twoi synowie będą uczniami Pana, wielka będzie szczęśliwość twych dzieci. Będziesz mocno osadzona na sprawiedliwości. Daleka bądź od trwogi, bo nie masz się czego obawiać, i od przestrachu, bo nie ma on przystępu do ciebie. Oto jeśli nastąpi napaść, nie będzie to ode Mnie. Kto na ciebie napada, potknie się z twej przyczyny.”

Ps 89:15: „Podstawą Twego tronu sprawiedliwość i prawo; przed Tobą kroczą łaska i wierność.”

Św. Paweł przedstawia, że powierzył nas Chrystusowi, a my musimy Go przyjąć i wypełnić prawdziwą tajemnicę miłości, którą objawia nam św. Paweł. Chrystus Pan dokonał tej tajemnicy, a św. Paweł objawia, a my musimy po prostu zanurzyć się w Małżeństwie Niepokalanym, ponieważ nie jest to tajemnica małżeństwa cielesnego, ale Małżeństwa Niepokalanego, którego cielesna natura nie dotyczy i nie może ograniczać, i nie ograniczy, tylko jest w stanie ją dopełnić i wyrazić przemieniając ciało (Flp 3:21). Czyli Boska natura wyraża się przez małżeństwo nie przez ziemskie, pokalane małżeństwo, tylko wyraża się Małżeństwo Niepokalane przez tajemnicę pełnego wzniesienia natury cielesnej ku doskonałości Bożej, ponieważ to natura miłości, małżeństwa duszy. Dusza jest osobną naturą niż ciało, ale przebywa w ciele. I w ten sposób: czyż nie wiecie, że wierzący mąż wznosi niewierzącą żonę? Czyż nie wiecie, że wierząca żona wznosi niewierzącego męża? Czyli inaczej można by było powiedzieć: czyż nie wiecie, że dusza, która umiłowała Chrystusa, wznosi ciało, w którym mieszka, w którym przebywa, ale którym nie jest, ale je wznosi, ponieważ w nim to jest dla innego dzieła, głębszego niż jest w stanie człowiek pojąć to dzieło, a tym dziełem jest ta tajemnica, aby natura cielesna, wszelki stan istniejący, materialny, który został stworzony przez Boga na początku świata, wszelkiego istnienia, który ma w sobie potencjał Boży i ten potencjał Boży nie jest tak znany jak w duszy, ale żyje. Co to oznacza, że nie jest znany jak w duszy? Dusza poznaje Boga teraz. Ona ma i zna tylko teraz. Dusza ma tylko teraz. Czyli jej stan istnienia jest teraz. Jej stan istnienia, istnieje w pełni w obecności Chrystusa. Czyli jej stan istnieje teraz. Czyli gdy jesteśmy w komnacie małżeńskiej, to musi istnieć teraz. Nie może istnieć sytuacja taka, że jesteśmy z Chrystusem Panem zjednoczeni, dusza nasza jest zjednoczona, a myślimy o serialu, myślimy o jakiejś innej sytuacji, czy myślimy o kimś innym i o czymś innym. Jesteśmy całkowicie pochłonięci miłością do Chrystusa i radością Jego obecności w duszy i zabierania duszy do świata miłości i prawdy. Całkowicie, i wtedy jest udział ciała. Co to oznacza? Jaki ma problem ciało? Dusza istnieje w teraźniejszości. Dusza jest teraz, w Chrystusie Panu jest teraz. To, że wydaje się jej, że nie jest teraz, to nie jest jej stan. Musimy pamiętać o tej sytuacji, że nie jest ta część duszą, tylko jest ciałem, które trwa w przeszłości, przyszłości i teraźniejszości, które podlega przeszłości. Czyli teraźniejszość ciała podlega przeszłości albo przyszłości. Jakiej? Teraźniejszość ciała podlega tym, co uczynili przodkowie, albo pragnieniom, które mieli przodkowie, w które byli uwikłani, więc to są te pragnienia. Czyli ciało podlega teraz przeszłości lub teraz przyszłości, ale wynikającej z pragnień przeszłości. Czyli ciało trwa w tzw. przeszłości teraźniejszej. I to jest problem. Dusza natomiast nie trwa nawet w przeszłości teraźniejszej, tylko dusza trwa w teraźniejszości. I tu jest sytuacja ta, i to jest jej całkowite rozwiązanie. Kiedy dusza jest w stanie zaistnieć w miłości tak głęboko, że tylko ona jest, tylko ona istnieje, to tylko Ona całkowicie przenika duszę, przenika każdą część komórki, całą naturę przenika, dusza doświadcza tego; co się dzieje? – dusza wychodzi spod wpływu ciała i jest teraz, BO KOCHA TERAZ, pełne miłowanie TERAZ, jest teraźniejszością duszy. Ale co to znaczy miłowanie teraz? Teraz oznacza, że ona przeżywa, doświadcza całkowicie Chrystusa i siebie w jedności. Tak, ścisłą jedność, a jedność to jest Małżeństwo Niepokalane. Nie są dwojgiem, ale jednym ciałem, jednym duchem. I właśnie Chrystus i dusza jest jednym duchem i to ukazuje, wyraża że jest jednym duchem, ponieważ nie jest to realizacja pewnych myśli ciała, tylko ona jest całkowicie oddana Chrystusowi tak bardzo, że przejawia Jego miłość teraz, tu, w tym miejscu i niczego innego i nic innego. I co się w tym momencie dzieje? – ciało jest w dalszym ciągu połączone z tą duszą, w dalszym ciągu i ciało w tym momencie nie może wpływać na doświadczenia tej duszy wynikające z przeszłości, albo z jakiejś wizji własnej przyszłości tego ciała, tylko istnieje w teraźniejszości. I ta teraźniejszość miłości do Chrystusa, zanurzenie się tak głębokie w miłości, ponieważ miłuje; i pozwala się miłować. Miłuje i pozwala się miłować, czyli gdy pozwala się miłować i miłuje, jest to stan pełnej jedności w Chrystusie, bo miłuje i pozwala się miłować. Pozwala się miłować i miłuje. Jest to całkowity stan posłuszeństwa i całkowity stan udziału. I w ten sposób następuje ukazanie sytuacji takiej, że różnica między dzieckiem Boga i dzieckiem przybranym jest taka, że ciało jest dzieckiem przybranym, ale ma też pełen udział, tak jak dziecko boże. Co to oznacza? Że ciało jest zdolne do udziału w teraźniejszości, jak dusza, tylko musi się poddać teraźniejszemu stanowi duszy, a nie chcieć realizować przez duszę swoich problemów przeszłości i wizji przyszłości. Czyli w tym momencie dziecko, czyli dziecko przybrane, czyli ciało, które nie ma takiego stanu pierwotnego jak dusza – bo dusza ma pierwotny stan czystości i doskonałości – ona pierwotnie pochodzi z całej miłości Boga. I dlatego tutaj proszę zauważyć tę tajemnicę; dusza pozwala się miłować, czyli nie stawia Jemu oporu. Ale żeby nie stawiała oporu, musi mieć pełne zaufanie, pełną ufność, pełne posłuszeństwo małżonkowi. Posłuszeństwo jest ściśle związane z zaufaniem. Posłuszeństwo nie jest wynikiem rozumu, tylko pełnym udziałem w miłości, który jest udziałem, a ciało jest więźniem wolnej woli – pozwalam lub nie pozwalam. W tym momencie ciało ma własne interesy w tym, jak te interesy i ich historie mają wyglądać. Ale kiedy dusza oddaje się całkowicie Chrystusowi i pozwala się kochać, uczestniczy w tajemnicy głębokiej miłości Chrystusa i jest w teraźniejszości, czyli wyzwala się spod wpływu przeszłości, teraźniejszości i przyszłości ciała, mimo że teraźniejszość nie jest teraźniejszością Chrystusa, ale realizacją potrzeb tego ciała, czyli bogactwa i innych zależności, a jednocześnie przeszłości, którą obciążyły tego człowieka jakieś inne problemy. I tutaj właśnie, w tej prawdziwej tajemnicy, tej prawdziwej radości Boskiej, kiedy jesteśmy w teraźniejszości duszy, a proszę zauważyć, jest to możliwe dla człowieka. Dlaczego? Bo człowiek jest zdolny do tego, aby miłowanie stało się bezgraniczne i żeby pozwoliła dusza się Chrystusowi miłować. Ona pozwala się miłować, czyli całkowicie w nim zamieszkać, całkowicie ją przeniknąć, całkowicie poznać ją do samego końca i dać jej wszystko, co ona potrzebuje, kim jest, a ona doświadcza tajemnicy, którą ma i tylko może On ją w niej otworzyć. Gdy dusza tak głęboko kocha Chrystusa, tak głęboko się zanurza, tak głęboko jest z Nim, tutaj tą tajemnicą jest posłuszeństwo, ale tutaj posłuszeństwo ma inną naturę. Proszę zauważyć, jak tutaj wygląda posłuszeństwo. Posłuszeństwo Chrystusowi, pozwolenie Chrystusowi, aby miłował duszę, czyli duszę czyli nas miłował bez granic, powoduje tę sytuację, że gdzieś się zachwieje tajemnica posłuszeństwa. Chwieje się w człowieku tajemnica posłuszeństwa, bo to posłuszeństwo jest logiczne, ale kiedy dochodzi do utraty tak zwanej autonomii, utraty autonomii, czyli stanowię sama o sobie, to w tym momencie to posłuszeństwo zagraża jej autonomii. Stanowię sama o sobie a Chrystus mówi: duszo, nie możesz stanowić sama o sobie, bo jesteś zagubiona i gdy chcesz zatrzymać autonomię, to chcesz zatrzymać autonomię szatana w sobie, to szatan tobą rządzi, więc nie zachowujesz siebie samej, chcesz zatrzymać to, co szatan ma w tobie. Więc w tym momencie, kiedy miłujesz Chrystusa z całej siły, pozwalasz Mu miłować siebie. Gdy On ciebie miłuje duszo, to  łamie autonomię duszy, czyli samostanowienie o sobie. Ale ona nie może stanowić sama o sobie, ponieważ to diabeł chce, żeby ona stanowiła sama o sobie, a to że ona stanowi sama o sobie, to nie jest jej stanowienie, tylko to jest diabła stanowienie, tylko on mówi, że jego nie ma, że on jej daje wolną rękę. I jej myśli, które mówią to jest to, to jest to, to jest to i dotąd prowadzi, to zawsze jest kłamliwe, bo one są po to, aby ona zachowywała autonomię. Zachowanie autonomii dla duszy to jest najgorsza rzecz. I tu jest największy problem. Dlatego Bóg, przenikając duszę, ukazuje ten jeden z wersetów św. Tomasza: 83 Rzekł Jezus: „Obrazy ukazują się człowiekowi, a światłość, która jest w nich, ukryta jest w obrazie światłości Ojca. On ujawni się, a jej obraz ukryty jest w Jego światłości”   Gdy dusza odnajdzie Boga, to odnajdzie swoją prawdę o sobie, bo nie ma prawdy o sobie; jej prawda jest w Chrystusie, kiedy On objawi w niej Siebie, ona pozna siebie, czyli kiedy Chrystus Pan, kiedy dusza pozwoli się kochać Chrystusowi, to On przywraca jej ją w Bogu. On przywraca jej tożsamość jej pochodzenia, jej natury, jej prawdy. To jest dusza, która pozwala się kochać Chrystusowi. Chrystus jest  naturą naszej miłości, miłości duszy, pierwotną miłością. Powróć do pierwotnej miłości. Czyli Chrystus jest pierwotną miłością duszy. Gdy powraca do duszy, łączy Chrystus duszę z Bogiem i ona powraca do pierwotnej miłości, czyli poznaje swoją tożsamość. To wszystko jest związane z teraźniejszością, a ta teraźniejszość nie jest wynikiem czasu, który wynika z rozumienia matematycznego, tylko z obcowania, to jest tajemnica obcowania z Bogiem. Obcowanie z mężem, obcowanie w teraźniejszości nie może być oparte o żadne historie, tylko sama tajemnica jedności i w pełni stawania się jednym w Bogu. Nie może być już historii podobieństw, czy historii jakby było, gdyby było. Jest to obcowanie, podanie się miłości, a miłość powoduje, że jesteśmy w teraźniejszości, bo Chrystus jest teraźniejszością i gdy my jesteśmy w teraźniejszości w tym momencie, to ciało przestaje nam narzucać to, co by chciało; wyłączają się jego potrzeby, ale oni nie, nie może być wyłączone, ponieważ dla niego to jest śmierć, więc włącza się w naturę teraźniejszości, bo tylko taka jest dostępna. Mt 6:20-23: „Gromadźcie sobie skarby w niebie, gdzie ani mól, ani rdza nie niszczą i gdzie złodzieje nie włamują się, i nie kradną. Bo gdzie jest twój skarb, tam będzie i serce twoje. Światłem ciała jest oko. Jeśli więc twoje oko jest zdrowe, całe twoje ciało będzie w świetle. Lecz jeśli twoje oko jest chore, całe twoje ciało będzie w ciemności. Jeśli więc światło, które jest w tobie, jest ciemnością, jakże wielka to ciemność!”

Ps 89:16: „Szczęśliwy lud, co umie się radować: chodzi, o Panie, w świetle Twego oblicza.”

Tutaj właśnie ta tajemnica, tajemnica tej właśnie prawdy i miłości Bożej, ona zaczyna stawać się naszym udziałem, bo zaczynamy odczuwać tę sytuację, że posłuszeństwo zaczyna was włączać w udział radości i miłości. I nie czujecie  niczego, co by was osaczało, tylko was osadzało w prawdzie Bożej. A szatan chce co zrobić? To jest wrogie. To jest niedobre. A dlaczego? Bo tam nie mogę iść. No ale ty nie musisz tam iść. Tam my idziemy. Ja i dusza. I kiedy człowiek jest tego pewien, że tak to się dzieje, że jest wolny od grzechów, to szatan go nie zwiedzie grzechami, że jest do tego wzrostu niezdolny, niewłaściwy,  że nie umie, nie może tego pojmować. I w tym momencie otwiera się ta sytuacja. Ludzie, którzy mają pewne rzeczy zrobić, wydają się one trudne, ale kiedy zaczynają i doświadczają tej prawdy, momentalnie zauważają, że otwiera się zdolność ich przed nimi, sam Bóg do nich przemawia i ukazuje im to wszystko mocą Ducha Świętego. Ukazuje i momentalnie się stają innymi i nie muszą oni myśleć, ponieważ Bóg już myśli w nich, myśli ich myślami, kocha ich sercem i pragnie jego duszą. I dlatego tutaj będąc w tej głębokiej radości posłuszeństwa, posłuszeństwo wyzwala nas spod władzy szatana, ale szatan wszystko robi, aby nie był człowiek posłusznym. A dlaczego? Bo to jemu nie odpowiada, nie pasuje. A dlaczego? Bo on nawet, gdyby po prostu wszystkie siły skupił, to i tak tam nie wejdzie, bo to nie jest dla niego przeznaczone. On jest przeznaczony pod władzę Synów Bożych i to, żeby był zmiażdżony przez ich piętę. Głowa jego będzie zmiażdżona przez ich piętę. Rdz 3:15: „Wprowadzam nieprzyjaźń między ciebie i niewiastę, pomiędzy potomstwo twoje a potomstwo jej: ono zmiażdży ci głowę, a ty zmiażdżysz mu piętę».” Skazany jest na to panowanie. Człowiek natomiast nie został skazany na panowanie Boga, tylko został oddany Bogu przez Chrystusa Pana jako wzrost jego duchowy ku doskonałości Bożej, aby mógł mieć udział w doskonałości Pańskiej i żeby mógł w pełni z radości mieć udział w prawdziwej Chrystusowej naturze. I gdy jesteśmy żoną Chrystusa, to jesteśmy świadomi tej tajemnicy. To co się dzieje dalej. Ta tajemnica przejawia się przez naturę cielesną, w sposób gotowania, prania, miłowania, kochania i wszystkich innych tajemnic, to już Chrystus czyni. I przejawia się pierwsze przykazanie: Miłuj Pana Boga z całego swojego serca, z całej swojej duszy, z całej swojej mocy, z całego swojego umysłu i z całej swojej siły. I bliźniego swego jak siebie samego. Czyli jednym słowem Chrystus będzie w Tobie kochał, myślał, pragnął i dbał. Czyli, kto nie znienawidzi ojca i matki swojej, braci i sióstr, a tym bardziej samego siebie nie będzie miał w nienawiści, nie może nazywać się Moim uczniem. Ponieważ kto porzuci ojca, matkę i wszystkich tych, to Chrystus przyjdzie do niego, będzie w nim mieszkał i będzie jego sercem kochał tych wszystkich w sposób najdoskonalszy, a diabeł od nich ucieknie. 1 P 3:18-22: „Chrystus bowiem również raz umarł za grzechy, sprawiedliwy za niesprawiedliwych, aby was do Boga przyprowadzić; zabity wprawdzie na ciele, ale powołany do życia Duchem. W nim poszedł ogłosić [zbawienie] nawet duchom zamkniętym w więzieniu, niegdyś nieposłusznym, gdy za dni Noego cierpliwość Boża oczekiwała, a budowana była arka, w której niewielu, to jest osiem dusz, zostało uratowanych przez wodę. Teraz również zgodnie z tym wzorem ratuje was ona we chrzcie nie przez obmycie brudu cielesnego, ale przez zwróconą do Boga prośbę o dobre sumienie, dzięki zmartwychwstaniu Jezusa Chrystusa. On jest po prawicy Bożej, gdyż poszedł do nieba, gdzie poddani Mu zostali Aniołowie i Władze, i Moce.”

Link do nagrania wykładu – 08.03.2025
Link do wideo na YouTube – 08.03.2025
Link do nagrania w Spotify – 08.03.2025