UZDRAWIANIE DUCHOWE

Ireneusz Wojciechowski

Światłość, która jest światłością Bożego istnienia, Bożej interwencji, Bożej mocy, Bożego stworzenia, ona wszystko przemienia, bo jest naturą dnia; jak to mówi święty Paweł: jesteście dziećmi dnia, a nie nocy, więc postępujcie jak dzieci dnia, jak Synowie Boży. Dzisiaj przywracany jest przez Boga człowiek światłości, piękna córka ziemska, człowiek chwalebny – prawowity władca tej Ziemi budzi się do życia. Synowie Boży, zstępują do głębin, i przywracają tam Prawdę odwieczną. I mówi Bóg: czy można wziąć ponownie pohańbioną? Ja to właśnie robię, przywracam jej świetność, przywracam jej blask, przywracam jej moc, i przywracam jej chwałę, przywracam jej potęgę. „Nie lękaj się, bo już się nie zawstydzisz, nie wstydź się, bo już nie doznasz pohańbienia. Raczej zapomnisz o wstydzie twej młodości. I nie wspomnisz już hańby twego wdowieństwa. Bo małżonkiem twoim jest twój Stworzyciel, któremu na imię – Pan Zastępów; Odkupicielem twoim – Święty Izraela, nazywają Go Bogiem całej ziemi” (Iz.54.4-5). I światłość, która w tej chwili przenika całą ciemność, jest dla ciemności ogniem pożerającym, ogniem pochłaniającym. Bo w tej chwili ta prawda już jest, i nie ma tutaj wyboru, jest tylko stanięcie przed tą sytuacją, bo wybór został już dokonany dawno. Ta prawda, ona jest objawiona Synom Bożym, i nikt tej prawdy nie zna tylko Synowie Boży, i tylko Synowie Boży mogą tą drogą iść, i tylko oni mogą tę drogę wypełnić. Nakaz Boży wypełnić. Nikt inny tej prawdy nie wypełni, bo jest po prostu niemożliwa do wypełnienia przez człowieka, który nie jest Synem Bożym. Tylko Synowie Boży mogli pójść tą drogą. Ale oni szli tą drogą, nie wiedząc, że nimi są, ale szli posłuszni Bogu z całej mocy. A tylko Synowie Boży są posłuszni Bogu z całej siły, bo od Boga pochodzą. I oni są tymi, którzy wypełniają wolę Bożą – biorą tą pohańbioną, tą porzuconą, biorą ją w pełni nakazu Bożego, z radości i w radości, i z miłości, i w prawdzie, i jest ona tą istotą, tak głęboko zjednoczoną z nimi, że stanowią jedną naturę, jedno życie, jedną całość, staje się ich umiłowaną, bo oni są tymi, dla których Bóg jest Umiłowanym, bo są duszami, które przyoblekły się w Dary Męża, i zstępują do głębin, aby dopełnić tego dzieła, które zostało dla człowieka przeznaczone. Dlatego – Synowie Boży, przebudźcie się! Słowo Boże, które nas stworzyło jest naszym Życiem. Synowie Boży nie mogą być innej natury, jak tylko tą aurą świetlistą, jaśniejącą blaskiem – z Boga, w Bogu i przez Boga, aby ta światłość wewnętrzna ich, stała się w pełni objawieniem światłości wewnętrznej pięknej córki ziemskiej – żony Boga. Ponieważ to Synowie Boży emanują czystością, doskonałością, blaskiem, i światłością Boga, jak to jest napisane – wpatrujemy się w Boga i jaśniejemy światłością Jego Oblicza na naszych obliczach, nasza światłość jest  światłością Jego Oblicza, On emanuje, i On tą światłością nas oświetla. A ona jest w nas, ale ona ma się stać tą potężną mocą, która ma objawić się w Pełni, i w Synach Bożych przywrócić dzieło całemu wszechświatu. Istoty pozaziemskie, one oczekują powstania człowieka, aby otworzyła się Brama, która jest zamknięta od eonów czasów, i nikt jej nie otwiera. Brama jest na Ziemi; tą bramą jest superpozycja, ona została zamknięta przez upadłych aniołów, i dopiero teraz Synowie Boży mogą ją otworzyć ponownie. Upadli synowie Boży, oni swoją demoniczną naturę mają z ducha mocarstwa powietrza, ze zwiedzionej pięknej córki ziemskiej. Ale kiedy ona odzyska chwałę Bożą, oni padną jak ścięte zboże, nie będą mieli już życia, nie będą mieli już niczego, ponieważ ich siła, pozorna siła pochodzi z braku Synów Bożych, z niewiary, z wrogości Bogu, i mogą korzystać z mocy pięknej córki ziemskiej, która nie jest uratowana, mogą z niej korzystać jak ze źródła nieskończonej energii. Ale kiedy ona objawia się Światłością, Ziemia ponownie wyda owoc doskonały, owoc Życia, bo jest tym miejscem, na które wszyscy oczekują, że zakwitnie i owoc życia ponownie będzie dostępny – i Ziemia wyda owoc. A owocem Boga jest Życie. Pnp 1:5-6: „Śniada jestem, lecz piękna, córki jerozolimskie, jak namioty Kedaru, jak zasłony Szalma. Nie patrzcie na mnie, żem śniada, że mnie spaliło słońce. Synowie mej matki rozgniewali się na mnie, postawili mnie na straży winnic: a ja mej własnej winnicy nie ustrzegłam.”

Ap 18:7: „Ile się wsławiła i osiągnęła przepychu, tyle jej zadajcie katuszy i smutku! Ponieważ mówi w swym sercu: Zasiadam jak królowa i nie jestem wdową, i z pewnością nie zaznam żałoby”

Nasze spotkanie w tej chwili ono obnaża całą naturę podświadomą człowieka; bo to jest wszystko nieświadome. Ale ta nieświadomość ona istnieje dlatego, ponieważ nie istnieje wiara. Wiara wypełnia naturę tamtej nieświadomości. Wiara jest Boską świadomością tamtej natury, to Bóg zaprowadza świadomość w głębinach, to On jest świadomością, przez to, że my świadomie wybieramy Boga, wierzymy w Boga, to On swoją świadomością działa w przestrzeni podświadomej. Ponieważ my nie jesteśmy w stanie nic z nią zrobić, ale On tak. On całkowicie bierze we władzę swoją, całą naturę podświadomą, a Jego świadomość dla nas jest wiarą. Ponieważ my wierzymy, że Bóg jest Żywy i Prawdziwy, i nie tylko jest to wiara w rozumieniu takim logicznym, ale wiara oznacza udział w Jego mocy, udział w Jego obecności, udział w Jego potędze. I odczuwamy tę sytuację, że gdy my wierzymy Bogu, to On myśli naszymi myślami, kocha naszym sercem i pragnie naszą duszą, i nasze życie staje się w Pełni zrównoważone; ku Bogu zwrócone. Życie na ziemi, podlega tak naprawdę władzy podświadomej. Świadomość ta logiczna człowieka ona służy ku temu, aby akceptować różnego rodzaju wybryki natury podświadomej, i co ciekawe, człowiek niewierzący nie jest w stanie się samemu temu sprzeciwić, może się tylko zgadzać, bo podświadomość ma już swoje wejścia, i w taki sposób wpływa na naturę behawioralną człowieka, na jego wewnętrzne potrzeby, wręcz trzeba powiedzieć uzależnienia i pragnienia. I dany człowiek po prostu pragnie czegoś, co go tak naprawdę niszczy, ale on z tego nie chce zrezygnować, bo on tego bardzo chce. Ale on tak naprawdę tego nie chce, to chce natura ta podświadoma, a on jako umysł to akceptuje. I ta akceptacja jest właśnie wyrażeniem zgody na to niszczenie, czyli akceptacji tego zniszczenia. Kiedy człowiek może tego nie akceptować? Nie akceptuje wtedy, kiedy Duch Święty, Bóg Ojciec i Chrystus Pan w człowieku działa, a działa przez wiarę. I wchodzimy tu w przestrzeń wiary w przestrzeni bardzo głębokiej, gdzie dla tego świata jest to jakiś archaizm, ale i zagrożenie, bo mimo że archaizm, to zagrożenie. To jest tak jak słyszy się bardzo często o jakiś starożytnych instalacjach, starożytnej broni, która gdzieś jest ukryta głęboko. Ludzie chcą ją posiąść, ale tak naprawdę się jej boją, bo jest to archaizm, ale ten archaizm jest tak archaiczny, że przerasta ich dzisiejszą technikę i technologię. I jest to odzwierciedlenie sytuacji tej natury podświadomej, tej natury, która ma osobny stan, osobny byt, i osobną logikę emocjonalną, wynikającą z trzymania się wszystkich spraw grzechu, przeszłości, ciemności, i wszystkiego tego, co podobne jest do ciemności. Ciemność zbudowała swoją własną strukturę własne istnienie w przestrzeni niewiedzy, i zaczęła sobie budować własną hierarchię na podłożu iluzji, złudzenia, wyobraźni i ułudy. Wyobraźnia tak naprawdę jest tym, co wypełnia niewiedzę, znajduje się tam, gdzie człowiek czegoś nie wie – a jak nie wie, to wymyśla, i wyobraźnia jest wymyślaniem historii. I cała iluzja, cały ten świat ciemności składa się właśnie z wyobraźni, czyli ciemności która sobie sama ustanowiła swój byt i swoje istnienie. I ta właśnie natura podświadoma, ona w tej chwili staje się całkowicie obnażona. Ta natura jest bardzo obrzydliwa, ogromnie zdeformowana, bo ona pasie się obrzydliwościami. Ale ludzie, to obnażenie nie dostrzegają w sposób taki jak mówię, tylko dostrzegają, że coś się z nimi dzieje – źle się czują, albo wywołuje to w nich jakieś stany roszczeń, agresji, albo złego samopoczucia, albo takiego stanu jakby nagle się rozchorowali na ciężką grypę. Bo to jest taka bardzo zła energia, która wpływa na ich duszę, na ich duchową naturę, a to wywołuje u nich wręcz, stan bardzo silnego zatrucia duchowego, i ogromny zamęt. Ten wpływ jest ogromnie duży, i trzeba być ogromnie silnym, mocno w Bogu opartym, żeby po prostu te siły człowieka nie wyniszczały, bo one są bardzo agresywne i bardzo wyniszczające człowieka. I niektórzy ludzie mogą zastanawiać się, jak sobie z tym poradzić, i zaczynają szukać możliwości jakiejś wewnętrznej – psychicznego, duchowego firewalla, albo jakiś innych sił. Ale to są ludzkie chęci obronienia siebie. A podświadomość może opanować tylko Chrystus, On przez swoją świadomość nad nią panuje. Chrystus odkupił nas, którzy jesteśmy świadomymi istotami na Ziemi, odkupił nas, abyśmy się skierowali ku Niemu. I kiedy Go wybieramy, On działa swoją świadomością w przestrzeni podświadomej, swoją mocą, i wtedy natura podświadoma staje się Boska, bo od początku była Boska. Iz 4:4-5: „Kiedy Pan obmyje z brudów córę Syjonu, a Jerozolimę uwolni od plam krwawych jednym tchnieniem sądu i zniszczenia, wtedy przyjdzie Pan, aby spocząć – na całej powierzchni Góry Syjon i na wszystkich, którzy się tam zgromadzą – jako obłok z dymu za dnia i jako gorejący płomień ognia w nocy. A nad tym wszystkim unosić się będzie chwała Pańska jako osłona”

Ap 18:14: „Dojrzały owoc, pożądanie twej duszy, odszedł od ciebie, a przepadły dla ciebie wszystkie rzeczy wyborne i świetne, i już ich nie znajdą.”

W tej chwili ustępuje całkowicie iluzja, złudzenie i ułuda, ona się rozpada, bo ona zostaje poza braną, a następuje obnażenie całej natury tej, która skrywała, czyli można powiedzieć – wytwarzała fałszywy obraz dla naszej świadomości, fałszywy obraz naszej postaci. W tej chwili ten kamuflaż się rozpadł, i każdy człowiek wygląda duchowo w taki sposób jak wygląda, czyli źle, okropnie. Ale ci, którzy są w Bogu, nie mają tej części, bo ta część została odrzucona, a jeśli nie całkowicie, to są umocnieni w Chrystusie Panu i walczą z całej siły, ponieważ oni są tego świadomi. Ale praca przed nimi także jest – czyli jest wydobycie z udręczenia pięknej córki ziemskiej, która dzisiaj jeszcze w dalszym ciągu jest panią demonów, i ona cieszy się tym dziełem dla nich. Dzieje się dlatego, ponieważ jest taki werset w Ewangelii – kobieta powinna, czy nawet musi być posłuszna mężczyźnie, bo Bóg ją tak stworzył – ale nie chodzi tu o sytuację cielesnej natury, tylko uwarunkowanie, które jest przez Boga uczynione. To jest uwarunkowanie, i ono istnieje, i kobieta nic nie może z tym uwarunkowaniem zrobić, ono tam po prostu jest. Więc jest sytuacja tego rodzaju, że piękna córka ziemska, gdy aniołowie – dwustu aniołów, których Bóg stworzył, byli w pełnej sile szlachetności, prawdy, miłości i sile, to oni utrzymywali w doskonałości blask jej, a ona była w opiece Bożej, bo oni nie brali ją dla siebie, tylko utrzymywali ją w Boskiej mocy, i ona emanowała światłem potęgi Bożej. – Ale aniołowie upadli, i co się stało? – ona w dalszym ciągu z natury nakazu posłuszeństwa, jest im posłuszna, dlatego że to oni są tymi, którzy nad nią panują, a wzięli sobie ją za żonę, i ona jest im posłuszna. Czyli Synowie Boży, gdy zstępują do głębin, oni odwracają tę sytuację z powodu właśnie tego, że oni są tymi panującymi, a ona jest odwieczną, im powierzoną żoną. I w tym momencie oni ponownie przywracają ją do chwały. My jako Synowie Boży, wznosimy się ku doskonałości Bożej, i w ciele dzieje się ta sytuacja – że Synowie Boży są anielską naturą, a piękna córka ziemska jest anielską upadłą naturą, i to w ciele musi się stać to pojednanie. Synowie Boży są anielskimi, a ona jest w głębinach uwięziona przez demony, gdzie nie dostrzega tego uwięzienia, tylko że jest panią, tam na włościach. Ale dlatego, że służy upadłym aniołom, i czyni to, co oni jej nakazują i dają, ona nie widzi w tym niczego zdrożnego. I dlatego tu jest to odniesienie do podświadomości – podświadomość jest taka, jaka jest, ponieważ nie ma natury Synów Bożych, żeby odwrócili jej naturę. Dzisiaj obnaża się ta sytuacja – po wyjściu z równika galaktycznego, czyli już poza braną – obnaża się ta sytuacja, że człowiek jest w stanie ogromnego rozgardiaszu, a jednocześnie i złego stanu wewnętrznego, dlatego że nie ma tych, którzy tą, która w tym złym stanie jest, przywrócą do chwały Niebieskiej. Ponieważ Synowie Boży mają tę władzę, jak to Bóg powiedział – Biorę pohańbioną, aby przywrócić ją do chwały, i nazwie Mnie: Mąż mój, i już nie wypowie słów Baal, tylko: Mąż mój. Przywrócę jej chwałę, będzie ponownie Żoną Moją – tak to przedstawia w Księdze Ozeasza (Oz 2:18-19,21-22), że to jest przywrócenie. I teraz jesteśmy w tej sytuacji, kiedy Bóg przywraca to tej, która została porzucona i oddalona, która jest upadłą, i która została zwiedziona przez upadłych aniołów, a w tej chwili nie widzi żadnego problemu tamtego istnienia. I ludzie, którzy nie żyją w Duchu Świętym, w Chrystusie Panu, w Bogu Ojcu, nie są w stanie tego pokonać, i są w dalszym ciągu tym stanem, bo oni teraz temu stanowi ulegają, ale oni już dawno jemu ulegli, i są cały czas w tym stanie, tylko mają wyobraźnię, że tak wcale nie jest, że są w super stanie, że taka historia ich nie dotyczy, że oni są w doskonałej sytuacji, że to nie jest ich historia – i do tego służy im wyobraźnia. Tak samo jest z synem, gdzie mówi Bóg: synu pójdź, i pracuj dzisiaj w Mojej winnicy. – Tak, pójdę. I poszedł wyobrażać sobie, że pracuje w winnicy, a Pan zobaczył, że nic nie robi. Poszedł do drugiego syna i powiedział: pójdź, i pracuj dzisiaj w Mojej winnicy. – Nie, nie pójdę. Ale zrozumiał, że jest winien posłuszeństwo Ojcu, więc poszedł i wykonał pracę. Więc chodzi o tę sytuację, że ta praca w rozumieniu ludzkim, nie odzwierciedla tego, co Bóg naprawdę mówi, ale chodzi o to: dbaj o swoją duchową naturę, dbaj o jedność z Bogiem, dbaj o winnicę, dbaj aby nie było tam krzewów kolczastych, i żeby tam była prawda i miłość. Iz 27:2-5: „W ów dzień [powiedzą]: Winnica urocza! Śpiewajcie o niej! Ja, Pan, jestem jej stróżem; podlewam ją co chwila, by jej co złego nie spotkało, strzegę jej w dzień i w nocy. Nie czuję gniewu. Niech Mi kto sprawi [w niej] ciernie i głogi! Wypowiem mu wojnę, spalę je wszystkie razem! Albo raczej niech się uchwyci mojej opieki, i zawrze pokój ze Mną, pokój ze Mną niech zawrze!”

Ap 18:16: „Biada, biada, wielka stolico, odziana w bisior, purpurę i szkarłat, cała zdobna w złoto, drogi kamień i perłę”

Natura podświadoma jako piękna córka ziemska, jako ciało chwalebne, jest tym prawdziwym człowiekiem światłości od samego początku. A człowiek to miejsce posiadł i zaludnił, i zamieszkał z powodu tylko i wyłącznie cielesnych potrzeb tego miejsca, a nie dzieł, które ma wykonać dla Boga, w Bogu i z Bogiem. Żyje sobie tutaj, i nie ma świadomości co jest na górze, nie ma świadomości co jest pod nim, a także nie ma świadomości kim on jest. Wie, że rodzi się i umiera, a ten czas miedzy narodzinami a śmiercią, musi wypełnić nieustannie pragnieniami, i w ten sposób koło karmy się kręci. I to koło karmiczne śmierci fizycznej, ono kieruje człowieka ku reanimacji przeszłości; to przeszłość jest reanimowana, przodkowie, i inne rzeczy, one są w dziedzictwie przez inkarnacje reanimowane. Ale kiedy rozumiemy Synostwo Boże, że to jest wcielenie się przez wiarę duszy w Chrystusa Pana, w Boga Ojca, wiemy że jesteśmy stworzeni przez Boga w Chrystusie Jezusie, ponieważ Chrystus Pan stał się miejscem naszego doskonałego zrodzenia, stania się nową istotą, wcielenia, i to wcielenie przywraca nas do dziedzictwa Bożego. (1P 1.23) Czyli przywrócił nam dziedzictwo Boże, przywrócił nas Bogu, posadził w Chrystusie Jezusie na wyżynach Niebieskich. I musimy zrozumieć, że Bóg jest doskonały, Bóg jest naszym Ojcem, Bóg nas stworzył, i żebyśmy się nie bali być Jego dziećmi, żebyśmy się nie bali uznać Go za Ojca, bo jest Ojcem naszym. Jezus Chrystus modlił się Modlitwą: „Ojcze nasz, który jesteś w Niebie”, i mówi do nas: wy też Go nazywajcie w taki sposób, i nie bójcie się nazywać Go Ojcem naszym. Bóg nam zadaje prawdziwy powrót duchowy, prawdziwą duchową doskonałość, prawdziwy powrót do doskonałości, prawdziwy powrót do Ojca, i do panowania. Niebo jest tutaj. Bóg jest niewidzialny, a Henoch przedstawia: Niebo jest to miejsce gdzie Bóg przejawia się w Pełnej mocy, i w Pełni odsłonięty w danym miejscu. W Synu się w Pełni objawia, i w człowieku, gdy się objawia w Pełni;  jest to człowiek Syn Boży. Dlatego Chrystus, w którym się Bóg Ojciec objawił w Pełni – Chrystus jest Bogiem, bo objawił w sobie całego Boga, i Bóg Mu dał swoją tożsamość. Chrystus przejawia tożsamość Boga i jest Bogiem, bo jest równy Bogu – powstałem z równego sobie. A Synowie Boży są zrodzeni w Chrystusie Panu, i zjednoczeni z Nim w Pełni, i tylko w Nim istnieją. J 5:21-23: „Albowiem jak Ojciec wskrzesza umarłych i ożywia, tak również i Syn ożywia tych, których chce. Ojciec bowiem nie sądzi nikogo, lecz cały sąd przekazał Synowi, aby wszyscy oddawali cześć Synowi, tak jak oddają cześć Ojcu. Kto nie oddaje czci Synowi, nie oddaje czci Ojcu, który Go posłał.”

Ap 18:20: „Wesel się nad nią, niebo, i święci, apostołowie, prorocy, bo przeciw niej Bóg rozsądził waszą sprawę.”

Bóg przywraca ponownie chwałę tej, która została porzucona, i przyglądając się temu, co Bóg w Ewangeliach i w Starym Testamencie przedstawia – zobaczcie wziąłem porzuconą, bo ona jest tak naprawdę prawdziwą Moją żoną, i w tej chwili przywracam jej chwałę i mówię do niej: nie wspomnisz już hańby wdowieństwa, już jesteś tą, którą wynoszę ku doskonałości. I mówi też do nas: uczyńcie to, co Ja wam uczyniłem – waszą duszę wydobyłem z udręczenia i przywróciłem ją chwale, i jej w chwale dałem miejsce po prawicy Boga. Więc Bóg stawia przed nami tą samą sytuację. I my, którzy już dawno tę drogę wybraliśmy we właściwy sposób, bo Bóg nam ją objawił, my nie stawialiśmy Jemu oporu. On poprowadził nas, a my za Nim poszliśmy, mimo że sprawy o których mówi – świat o nich nie słyszał, nie wiedział, nie rozumiał, nie miał pojęcia. A my poszliśmy za Nim tą drogą, która była nie wydeptana, nikt nią nie chodził, nie znana, i dzisiaj tutaj jesteśmy, a wielu ludzi mówiło: dokąd idziecie. I wielu ludzi odeszło, bo wolą tą, która dobrze się ma w szeolu, wolą pielęgnować to, co jest „wartością” w duchu mocarstwa powietrza – czyli grzech, czyli kłamstwo, czyli zwiedzenie i zwodzenie, czyli złą drogę, czyli wynaturzenie i porzucenie prawdy, czyli głównie stawiać opór Temu, który przemawia. A my jesteśmy tutaj nie dlatego, że my coś rozumieliśmy z tego, co do nas Bóg mówi, ale ponieważ szliśmy za Nim, i nie dlatego, że rozumieliśmy dokąd On zmierza, tylko dlatego, że znaliśmy Jego głos, nie dlatego że znaliśmy drogę. Tak jak święty Hiob mówi: znałem Cię po głosie, szedłem za Tobą po głosie, teraz poznałem Cię oczami. Dlatego Bóg mówi takie słowa: przyjdźcie do Mnie wszystkie owieczki, bo Ja każdą znam, i one znają Mnie po głosie. I jesteśmy ukryci z Chrystusem w Bogu, bo w Chrystusie jesteśmy odnalezieni, On nas odnalazł, nas owieczkę, bo my znamy Jego głos, głos Ojca i Chrystusa. I dzisiaj jesteśmy w tym miejscu, nie dlatego że coś rozumiemy, rozumieliśmy czy pojmowaliśmy, tylko dlatego że poszliśmy za Głosem, a Chrystus, Bóg Ojciec, Duch Święty, objawił nam wszystko jasno i wyraźnie. Objawił nam kim jesteśmy, dokąd zmierzamy, i jaki jest sens życia człowieka, jaki jest sens odnalezienia pięknej córki ziemskiej. I co się dzieje? – dzisiejszy świat okazuje się, że tego nie chce, i tego nienawidzi, i chce bluźnierstwami, przekleństwami i klątwami obkładać, bo nie chce tego Życia, czyli nie chce Życia,  Światłości, bo chce, aby ludzie sami wyzwalali się z grzechów, mimo że jest to niemożliwe. O czym jest powiedziane Rz.8.3 – że Bóg przysłał Swojego Syna, ponieważ dla człowieka nie było możliwe, aby wydostał się spod władzy grzechu. Dlatego przysłał Syna, który nie był pod władzą grzechu, aby stał się człowiekiem, żył w ciele grzesznym, ale pozostał człowiekiem bez grzechu. I pokazał że będąc człowiekiem bez grzechu, całkowicie w Bogu będąc jesteśmy w stanie pokonać grzech, który mienił się nie do pokonania, ale został pokonany, ponieważ Chrystus to uczynił. I ci którzy wierzą, także go pokonują, bo to nie chodzi o walkę z grzechem, tylko właśnie o porzucenie grzechu. 1 J 3:23-24: „Przykazanie zaś Jego jest takie, abyśmy wierzyli w imię Jego Syna, Jezusa Chrystusa, i miłowali się wzajemnie tak, jak nam nakazał. Kto wypełnia Jego przykazania, trwa w Bogu, a Bóg w nim; a to, że trwa On w nas, poznajemy po Duchu, którego nam dał.”

Ap 18:21: „I potężny jeden anioł dźwignął kamień jak wielki kamień młyński, i rzucił w morze, mówiąc: Tak z rozmachem Babilon, wielka stolica, zostanie rzucona i już jej nie będzie można znaleźć.”

Szatan zbudował sobie z wyobraźni, iluzji i złudzenia – miasto, państwo, istnienie, i dał mu sygnaturę istnienia mocą pięknej córki ziemskiej. I tu jest właśnie taka sytuacja, że ta sygnatura, ona powoduje, że człowiek uznaje, że to jest prawdziwe. Sygnatura jej mocy, powoduje że człowiek uznaje daną sytuację za prawdziwą. Kiedy ona jest pozbawiona tej sygnatury, jest nieżywa, jest tylko iluzją złudzeniem, jakimś majakiem. Dlatego została wykorzystana ta sygnatura jej właśnie mocy, aby nadać ten kształt jakoby żywotności, i żeby człowiek przez swoją naturę duchową doświadczał, że to jest miejsce jego istnienia, i że to jest żywe i prawdziwe. Ale Chrystus Pan jest z prawdziwego Ojca, i jest w Nim prawdziwy Ojciec, i On rozpoznaje tą sytuację. Bóg przedstawia – wziąłem nierządnicę, tę która odeszła, która Mnie pozostawiła, a teraz ją wziąłem ponownie, aby przywrócić jej chwałę. I my jesteśmy dokładnie w tej sytuacji – całe chrześcijaństwo do tego jest przeznaczone. Jeśli ktoś mówi, że do tego jest nie przeznaczone, to tylko dlatego, że nie zna Chrystusa, nie zna Boga. Bóg nigdy nie pozostawi pięknej córki ziemskiej, czyli żony swojej nie pozostawi, i dlatego stworzył człowieka powtórnie, drugi raz stworzył człowieka. Ale w dzisiejszym świecie w ogóle nie mówi się o tym, co mówi 1P.1.23, że Bóg stworzył ponownie człowieka. Tylko mówi się, że Bóg stworzył Adama; Adam upadł, a człowiek jest po prostu w sytuacji okropnej, i musi sobie sam radzić z tą sytuacją. Mówi się też w taki sposób, że Chrystus Pan przyszedł na Ziemię, aby pokazać ludziom jak się z grzechu uwalniać, a nie że ich uśmiercił, i stworzył ich ponownie. A jest to bardzo wyraźnie powiedziane, gdzie jest napisane: Jesteście bowiem ponownie do życia powołani nie z ginącego nasienia, ale z niezniszczalnego, dzięki słowu Boga, które jest żywe i trwa. Słowo zaś Pana trwa na wieki. Właśnie to słowo ogłoszono wam jako Dobrą Nowinę. Bóg Ojciec stworzył ponownie człowieka, który jest zdolny do pokonania dzisiejszego demonicznego świata. I jeśli jesteśmy na nowo stworzeni, to starego już nie ma! A dzisiejszy świat wszystko chce zrobić, aby stary człowiek utrzymał się przy życiu, żeby stary trwał, żeby stary się pozbawił grzechów. Ale: Jesteście bowiem ponownie do życia powołani nie z ginącego nasienia, ale z niezniszczalnego, dzięki słowu Boga, które jest żywe i trwa. Jesteśmy już dzisiaj tymi istotami, i tym stworzeniem. Tylko Synowie Boży mogą znać tę drogę, tylko Synowie Boży mogą nią podążać. My jesteśmy tymi, którzy tą drogą podążają. Ale są też tacy, którzy chcą nimi być, ale trzymają się ciemności, i ciemność dla nich jest super, i oni nie są Synami Bożymi, chociaż chcą żeby tak było. Ale może tak być! Tylko jeśli jest człowiek na nowo stworzony, to po cóż ludzie mają się spowiadać, po cóż mają pokutować, po cóż mają zabiegać o świętość przez uczynki, jeśli są świętymi już w tej chwili, i mają tę świętość tylko utrzymać? Ten świat wydziera im świętość przez to, że muszą uznać to, że są grzesznikami przez pokutowanie, przez uznawanie grzechów, pokuty i szukanie uczynków, mimo że są już świętymi. Ten świat w sposób bardzo chytry wydziera im świętość, chcąc im udowodnić, że są grzesznikami, a ten dowód ma pochodzić z tego, że są cielesnymi i w swoich ciałach widzą grzech. Ale to że w swoich ciałach widzą grzech, to tylko znaczy, że ta która jest w głębinach naprawdę potrzebuje pomocy, bo to Synowie Boży widzą ten grzech, ale nie są grzesznymi. To jest Słowo Boże, które przedstawia nam święty Piotr: Jesteście bowiem ponownie do życia powołani – czyli jesteśmy nowym stworzeniem. A ludzie dlatego pokutują i szukają grzechów i szukają uczynków, dlatego że nie wierzą Bogu że ich uśmiercił, i ponownie stworzył człowieka; człowieka doskonałego. 1 J 4:4-6: „Wy, dzieci, jesteście z Boga i zwyciężyliście ich, ponieważ większy jest Ten, który w was jest, od tego, który jest w świecie. Oni są ze świata, dlatego mówią tak, jak [mówi] świat, a świat ich słucha. My jesteśmy z Boga. Ten, który zna Boga, słucha nas. Kto nie jest z Boga, nas nie słucha. W ten sposób poznajemy ducha prawdy i ducha fałszu.”

Ap 18:23: „I światło lampy już w tobie nie rozbłyśnie. I głosu oblubieńca i oblubienicy już w tobie się nie usłyszy: bo kupcy twoi byli możnowładcami na ziemi, bo twymi czarami omamione zostały wszystkie narody”

Jesteśmy właśnie w tej tajemnicy, gdzie nasza ta wewnętrzna praca nie jest oczekiwaniem na kogoś, kto przyjdzie i załatwi pewne sprawy. Ale tak jak Jezus Chrystus przyszedł, ukazał tę tajemnicę, ale później powiedział: dla was niewiele jest tylko do pracy – jedzcie Moje Ciało i pijcie Moją Krew. A oni mówią: co On opowiada – i odeszli, a mieli tak mało zrobić, tylko jeść Jego Ciało i pić Jego Krew. Zostało tylko dwunastu i mówi święty Piotr: dokąd pójdziemy, Ty jesteś Synem Bożym, Ty pochodzisz od Żywego Boga(J 6:68-69) My nie wiemy tego co Bóg, nie rozumiemy tego co Bóg, nie pojmujemy tego co Bóg, i z tego powodu, że nie pojmujemy tego co Bóg, z powodu naszego pojęcia, ludzie chcą nazwać Boga kłamcą, tylko dlatego, że nie wiedzą wszystkiego, a to co wiedzą wystarcza im, żeby Boga nazwać kłamcą. Ale gdyby człowiek wiedział, to co Bóg, prawdopodobnie była by całkowicie inna historia, która jest poza granicami pojęcia człowieka. Dlatego nasze życie musi się opierać na posłuszeństwie Bogu, a kiedy będzie taki czas, Bóg nam da zrozumienie, bo posłuszeństwo chroni nas od wyciągania złych wniosków na temat Boga, złorzeczenia i uznawania Boga za kłamcę – to nieposłuszeństwo to powoduje. Kiedy jesteśmy posłuszni, to Bóg prowadzi nas ku doskonałości. Musimy się trzymać konsekwencji stworzenia, czyli jeśli Bóg stworzył człowieka, na obraz Boży stworzył go, to stworzył go ze wszystkimi przymiotami Boga, z potęgą Boga, z siłą Boga, z mocą Boga, z mocą Swoją, bo stworzył go na własny wzór i podobieństwo. I posłał człowieka, aby panował nad Ziemią. I dlatego siły diabelskie nie chcą, aby człowiek pamiętał o tym, Kto go stworzył, bo będzie wiedział jaką ma moc, i dokąd to wszystko zmierza. Ale my przez to, że Chrystus Pan nas dziewięć lat temu pokierował i nakazał tak postępować, jesteśmy tutaj – na początku. Gdy mi to Chrystus Pan objawił, ja wiedziałem, że jest to cała prawda, bo nie miał w tym udziału mój rozum, tylko całkowicie trwało we mnie przekonanie, bo Bóg Ojciec, Chrystus Pan, Duch Święty, we mnie był przekonaniem. Ja po prostu byłem przekonany o tym, że to co robię jest właściwe, i mój rozum nie ma tutaj żadnego dostępu i nie może mi mówić – co jest dobre, co jest niedobre, bo to mnie po prostu nie interesowało. Chrystus umocnił mnie w przekonaniu, i szedłem tą drogą z ogromną pewnością, a Chrystus Pan objawiał mi te sprawy, które były herezją w ówczesnym świecie – że nie mamy grzechu, że drugi kanon jest po prostu po to stworzony, aby ludzi okraść, okłamać, zabrać im władzę, pieniądze i moc, i do tego tylko służy, i służy do dzisiaj, do dzisiaj to się dzieje. Wszystko to obnaża się, staje się po prostu jawne, bardzo jawne. Więc my nieustannie trwamy w Bogu: Panie poślij mnie – czyli nie słuchamy swojego rozumu, ale nadrzędnej mocy Bożej, która nas posyła. I tylko czysta Boska ufność, a jednocześnie rozpoznawanie serca, bo ci którzy nie mają serca oddanego Bogu, nie są w stanie rozpoznać Słowa Bożego. Serce człowieka rozpoznaje Boską tajemnicę, gdy trwa w pełnym posłuszeństwie Bogu, to serce jest zdolne rozpoznawać głos Ojca, jest jak owieczka, która zna głos swojego Ojca. Dlatego mówi Chrystus: owieczki Moje znają Mój głos, owieczki znają Mnie, dlatego idą za Mną bo znają Mój głosMt 5:14-16: „Wy jesteście światłem świata. Nie może się ukryć miasto położone na górze. Nie zapala się też światła i nie stawia pod korcem, ale na świeczniku, aby świeciło wszystkim, którzy są w domu. Tak niech świeci wasze światło przed ludźmi, aby widzieli wasze dobre uczynki i chwalili Ojca waszego, który jest w niebie.”

Ap 18:24: „i w niej znalazła się krew proroków i świętych, i wszystkich zabitych na ziemi.”

Im bardziej jesteśmy świadomi, świadomi świętości danej przez Boga, wolności danej przez Boga, niewinności i doskonałości, to tym silniej się grzech zaczyna pojawiać, który chce abyśmy widzieli go jako grzech naszego serca, a nie grzech ciała, na którym ma się w pełni objawić potęga naszej świętości, i świętość nasza jest w stanie w tym ciele rozsadzić wszelkie mury i warownie. Jesteśmy w ciele, ale Synostwo Boże nasze, nie jest z ciała, jest mocą Bożą, i dlatego: „Chociaż bowiem w ciele pozostajemy, nie prowadzimy walki według ciała, gdyż oręż bojowania naszego nie jest z ciała, lecz posiada moc burzenia, dla Boga twierdz warownych” (2Kor 10:3-4). Musi człowiek stać się posłuszny głęboko Bogu Ojcu, Chrystusowi Panu i Duchowi Świętemu, czyli pokonywać z całej siły całą właśnie wrogość świata podziemnego, który stał się w tej chwili ujawniony i obnażony, i wszystkie te stany, stają się stanami człowieka. Ponieważ nikt nie może poznać Boga, jak tylko Ten, który od Boga wyszedł – czyli Ojciec jest  Bogiem, Syn wyszedł od Boga; a Syn wyszedł od Ojca po to, abyśmy my mogli stać się Synami w Synu. Dlatego nie możemy stać się Synami poza Chrystusem, bo Chrystus został nam dany jako Ten, w którym możemy stać się Synami – miejscem, gdzie możemy dostąpić Świętej Inkarnacji, czyli gdzie przywracane nam jest Dziedzictwo Boże. I rozumiemy, że nie można inaczej tego zrobić, ponieważ Bóg chcąc nas ocalić przysyła Syna Bożego, który jest doskonałością ostateczną, w której my możemy stać się doskonałością, czyli wziąć od Niego Życie. Dlatego nikt w sposób ziemski sam w sobie Życia nie odnajdzie. A są tacy ludzie, którzy chcą to zrobić, ale dlatego to robią, ponieważ szatan nimi kieruje, bo wie że znajdą się tacy ludzie, którzy nie uwierzą Chrystusowi, i będą chcieli być mądrzejsi, a to są ci, których można zwieść bardzo łatwo, bo będą uznawali, że sami mogą, sami umieją, i że wszystko się stanie w sposób doskonały właściwe i dobre. Ale to jest niemożliwe, bo samemu tego sobie nie można zrobić. A to, że Bóg pozwolił szatanowi działać na Ziemi, to tylko po to, aby nastąpiło ocalenie. Obnaża się bardzo mocno natura, która jest zła. I dzisiejszy świat obnaża się w swojej demonicznej naturze – ponieważ są objawieni Synowie Boży, więc objawia się też diabeł. Ale Synowie Boży stają się potęgą, i oni czynią wewnętrzną naturę światłością i prawdą. Bo owocem Boga jest Życie, abyście zaczęli przynosić Życie, a nie śmierć. Ze śmierci cieszy się diabeł, ponieważ to on zwiódł człowieka, i zapanowała śmierć czyli ciemność. A wy macie przynieść owoc Bogu – czyli Życie. Cała świadomość musi się w Bogu znaleźć – cała nasza świadomość, czyli całą swoją naturą, całym swoim sercem, całą świadomością musimy w Bogu się zanurzyć, i w Nim wszystkie dzieła czynić, w Nim wszystko czynić. Jezus Chrystus mówi do duszy, którą wyzwolił: kiedy uwierzysz w to, co widzę w tobie? Spójrz w Moje oczy i zobacz kim jesteś. Odkąd w oczach jego zobaczyłam siebie doskonałą, stałam się mocą, basztami i murem. W Nim stałam się piękna, żyjąca, doskonała, i murem się stałam i basztami, On jest moją mocą, ja jestem Jego warownią, murem i basztami. To jest wasza siła, wasze życie, wasza niezłomność, wasza ufność, wasza wiara, wasze oddanie, i nie potrzeba tutaj żadnych pieniędzy, za darmo Bóg daje. Iz 1:26-28: „Przywrócę twoich sędziów jak dawniej, i twoich radnych jak na początku. Wówczas cię nazwą: Miastem Sprawiedliwości, Grodem Wiernym». Syjon okupi się poszanowaniem prawa, a jego nawróceni sprawiedliwością. Buntownicy zaś i grzesznicy razem będą starci, a odstępujący od Pana wyginą.”

Link do nagrania wykładu – 17.01.2025
Link do wideo na YouTube – 17.01.2025
Link do nagrania w Spotify – 17.01.2025

Wiara nie pochodzi od naszego zrozumienia, wiara pochodzi od tego czy przyjmujemy Boga. „Bądźcie więc naśladowcami Boga, jako dzieci umiłowane, i postępujcie drogą miłości, bo i Chrystus was umiłował, i samego siebie wydał za nas w ofierze, dani na wdzięczną wonność Bogu” (Ef 5:1-2). Człowiek, który się jednoczy z Bogiem, nie należy już do żadnego wymiaru fizycznego, ale jest istotą pozawymiarową, czyli Boską istotą, i należy do Dziedzictwa Bożego. Jezus Chrystus mówi do świętego Piotra: po ziemsku myślisz, nie po Bożemu, jesteś pod wpływem ducha mocarstwa powietrza, który myśli w sposób ziemski i postępuje w sposób ziemski – stań się człowiekiem światłości i myśl po Bożemu – w sposób Boży. Jezus Chrystus kieruje go w taki sposób, aby on doświadczył swojej śmierci duchowej, i zobaczył swoje prawdziwe Życie Duchowe. W naturalny sposób powinno nastąpić najpierw Zrodzenie, a później przez Zrodzenie – śmierć. Ale u świętego Piotra nastąpiła najpierw śmierć starego człowieka, dlatego doświadczył strasznej ciemności, utraty wszystkiego co istniało, całego życia i całej tożsamości ziemskiej. Ale doświadczył też potężnej Miłości Bożej, za którą poszedł, i powiedział do niego Chrystus: wejdź do radości swojego Pana! Do radości swojego Pana nie możemy inaczej wejść jak tylko przez Dziedzictwo Boże, czyli przez wcielenie Święte, czyli przez Synów Bożych. Synowie Boży są odwiecznie Dziedzicami Boga, ciało natomiast nie, ale mówi święty Paweł, że i ono się stanie takim – całą istotą swoją wzdychamy, oczekując odkupienia naszego ciała. Czyli odkupienie naszego ciała, położone jest całkowicie w Synach Bożych, którzy są już istotami Boskimi, ale są w tym ciele. I są narażeni na wpływ sił tego świata, ale pamiętając kim są, zachowują Dziedzictwo Boże, zachowują tę Prawdę, i tę tajemnicę Boską w sobie. A ciało, w którym przebywają, oni są z nim połączeni dla świata – nie dla siebie. I w ten sposób przez to, że się zderzają z tym stanem, doświadczają dokładnie tej samej sytuacji, której doświadczał Chrystus. Chrystus przez posłuszeństwo Ojcu, dokonał dzieła pokonania władzy ciała nad sobą, i grzechu ducha mocarstwa powietrza, bo grzech, to jest duch mocarstwa powietrza, to jest jego osobowość. Pokonał ten grzech, a i jednocześnie wydobył Ciało Święte, chwalebne, przez które był zjednoczony – czyli fizyczne Ciało, ale Święte Ciało, z którym był połączony Swoją mocą i nakazem Bożym, tak głęboko, że uczynił to, co robi miecz Boży – „Żywe bowiem jest Słowo Boże, skuteczne i ostrzejsze niż wszelki miecz obosieczny, przenikające aż do rozdzielenia duszy i ducha, stawów i szpiku, zdolne osądzić pragnienia i myśli serca” (Hbr.4.12). To się w tej chwili dzieje, to jest ta siła Synów Bożych, że Synowie Boży przez głęboką ufność Bogu, rozdzielają szpik i stawy tego świata. Czyli rozdzielają jakoby całość tego świata, która teraz jest całością wynikającą z grzechu, ale całością nie była, i w tej chwili oni przywracają ponownie naturę Boską przez swój stan – i nie jest to mechaniczne działanie, ale oni przez głęboki swój stan ufności, oddania, i pozostając, tak jak Chrystus pozostaje w ufności Ojcu, nawet wtedy kiedy jest w obliczu śmierci i ogromnego cierpienia, mówi: nie Moja, lecz Twoja wola Ojcze niech się dzieje. I w ten sposób Światłość, Moc Boża, ufność i potęga Boża, oddziela władzę ciała nad duchową naturą, i duchowa natura zaczyna coraz bardziej objawiać Boską tajemnicę, Boskie istnienie, Boską chwałę, aż do ostatecznego stanu, kiedy zostanie już całkowicie usunięta cała ciemność, a Synowie Boży całkowicie wydobędą PIĘKNĄ CÓRKĘ ZIEMSKĄ, i stanie się ona objawioną SUPERPOZYCJĄ na Ziemi – niech się rozszerza w was Królestwo Niebieskie. Czyli Światłość wewnętrzna, która w niej istnieje, zostanie przez nich w pełni otwarta, w pełni umocniona, w pełni obudzona, i rozpalona ogniem – idźcie świat zapalić; ogniami tymi jesteście. (Hbr 1:7) I w tym momencie rozszerza się Królestwo Niebieskie, czyli superpozycja, czyli Niebo na Ziemi. Niech się rozszerza Królestwo Niebieskie na Ziemi, jak w Niebie tak i na Ziemi. Niech Twoja wola spełnia się na Ziemi, tak jak i w Niebie. Niech się objawia, niech się rozszerza Słowo Pańskie, potęga Nieba na tej Ziemi – tak jak odwiecznie to było. Te wersety mówią o odwiecznym stanie, odwiecznej przynależności i jedności Ziemi i Nieba. A my jesteśmy po to, aby przywrócić ten stan. Jezus Chrystus daje nam Modlitwę, która mówi o tym – o przywróceniu Ziemi do Niebiańskiej natury superpozycji, czyli aby Ziemia objawiła swoją Światłość przez obecność Nieba, bo Ziemia ma w sobie tajemnice Nieba. 1 Krl 8:26-27: „Więc i teraz niech się sprawdzi, proszę Cię, Panie, Boże Izraela, Twoje słowo, które dałeś Twemu słudze, ojcu memu Dawidowi. Czy jednak naprawdę zamieszka Bóg na ziemi? Przecież niebo i niebiosa najwyższe nie mogą Cię objąć, a tym mniej ta świątynia, którą zbudowałem.”

Ap 21:1: „I ujrzałem niebo nowe i ziemię nową, bo pierwsze niebo i pierwsza ziemia przeminęły, i morza już nie ma.”

Jesteśmy teraz w miejscu, które było przeznaczone już przed miliardami lat przez Boga, aby się ta sytuacja wydarzyła. Ponieważ Ziemia z całą heliosferą się przemieszcza, przeszliśmy do nowego wymiaru w czerwcu, a w tej chwili cała Ziemia przechodzi przez równik galaktyczny – jest to swoista brana; przechodzimy do nowego świata, gdzie jesteśmy już w nowym stanie wewnętrznego istnienia. To się stało, i Bóg teraz stawia nas przed naturą wewnętrzną, którą musimy naprawić. Już osiem czy dziewięć lat temu, Bóg nam powiedział, że tą drogą trzeba iść, pokierował nas tą drogą, a my będąc jemu całkowicie posłuszni i ufni, szliśmy tą drogą, nawet jeśli rozum mówił: co robisz, dokąd zmierzasz, co tam jest, przecież to jest herezja, bunt. Bunt, ale przeciwko kościołowi grzeszników, i przeciwko nadrzędnej władzy grzechu, czyli ducha mocarstwa powietrza, bo grzech ma naturę osobowości ducha mocarstwa powietrza, czyli jest chytry i przebiegły. I właśnie jesteśmy w tym miejscu, gdzie szliśmy przez dwadzieścia kilka lat tą drogą do poznania tajemnicy głębin, gdzie w 2015 roku w Kazimierzu Dolnym we wrześniu nastąpiło objawienie Ośmiu Dni Jerozolimy, a w listopadzie 2015 roku było objawienie, że wszyscy są wolni, z mocy Jezusa Chrystusa i nikt nie ma grzechu, ponieważ On to uczynił i nie jest to już nasza wina, nie jest to już nasza sprawa, ponieważ to była Jego sprawa i On to uczynił, a my musimy być Jemu wdzięczni i przez wdzięczność mamy udział z Nim i jesteśmy w Jego Zwycięstwie. Teraz jesteśmy w tym miejscu, które było zaplanowane na początku świata, kiedy Bóg wszystko stworzył, dawno dawno temu. Szliśmy tylko z nakazu Bożego, i teraz jesteśmy gotowi, na stoczenie tej bitwy w tej prawdzie, bo my rozumiemy co się dzieje, i dlaczego to się dzieje, ponieważ Bóg poprowadził nas drogą do tego miejsca, i spotkaliśmy się dokładnie w tym miejscu, gdzie się stało to, co od zarania dziejów było przeznaczone. Przez wiarę szliśmy drogą, o której wiedzieć nie mogliśmy, nie mogliśmy jej pojąć, zrozumieć, ani w żaden sposób przeczytać, bo nigdzie o tym nie było napisane, a jesteśmy tutaj gdzie jesteśmy. A jednocześnie sytuacje, które się dzieją na zewnątrz, czyli z całą heliosferą, one są sytuacjami dla nas znanymi, jesteśmy do tego przygotowani, my je rozumiemy, a jednocześnie nie tylko rozumiemy, ale jesteśmy Synami Bożymi, którzy są na tę chwilę przygotowani, aby stoczyć tę bitwę w głębinach z ratowaniem pięknej córki ziemskiej, która w tej chwili się obnażyła;  objawiła, i jest w tej chwili przez Boga ukazana, dla każdego z osobna. Ludzie mówią: co to jest, co się stało, dlaczego tak się dzieje? A dzieje się tak dlatego, ponieważ to jest naturalna sytuacja, o której mówiliśmy już dziewięć lat temu, rozmawialiśmy o tym, że to jest. I te wszystkie przestrzenie, które się w tej chwili dzieją, to są te tajemnice, które Bóg nam przez wiarę objawił, i jesteśmy tutaj jakbyśmy to rozumieli, ale my wierzyliśmy Bogu, a On dokładnie postawił nas na skrzyżowaniu dróg – nasza droga wewnętrzna, którą szliśmy, bo Bóg nas prowadził, dokładnie zderzyła się z drogą heliosfery, gdzie na tej Ziemi jest stan wewnętrznej przemiany, którą my doświadczaliśmy około ośmiu, dziewięciu lat temu, dlatego że uwierzyliśmy. A ludzie muszą doświadczyć to dlatego, że nie mają innego wyjścia, muszą w tej sytuacji zaistnieć, bardzo nie chcą, ale w niej są, a my rozumiemy co się z nimi dzieje. Tak jak Chrystus powiedział: przyszedłem na Ziemię i doświadczałem wszystkiego co człowiek, aby doświadczyć wszystkiego co z człowiekiem się dzieje, aby być obroną dla niego i postawą, którą on potrzebuje w tej trudnej sytuacji. I tutaj jest właśnie sytuacja tej tajemnicy Synostwa Bożego, gdzie my jesteśmy w drodze Bożej, która spotyka się teraz z drogą ziemską, i doświadczamy tego, co już rozumiemy, wiemy, i wiemy jak temu zaradzić, ale też jak pokazać, uświadomić, i pokierować człowieka ku temu wszystkiemu, bo zostaliśmy na tę chwilę właśnie stworzeni. Ponieważ staje się to, że Ziemia potrzebuje w tym momencie Synów Bożych, bo tylko oni mogą uratować wewnętrzną całą naturę człowieka. A oni właśnie już są, kiedy to się dzieje, i się zderzają dwie sytuacje – kiedy jest potrzeba, a oni są, bo są właśnie tym lekarstwem. Kol 1:28-29: „Jego to głosimy, upominając każdego człowieka i ucząc każdego człowieka z całą mądrością, aby każdego człowieka okazać doskonałym w Chrystusie. Po to właśnie się trudzę walcząc Jego mocą, która potężnie działa we mnie.”

Ap 21:2: „I Miasto Święte – Jeruzalem Nowe ujrzałem zstępujące z nieba od Boga, przystrojone jak oblubienica zdobna w klejnoty dla swego męża.”

Równik galaktyczny, do którego końca już doszliśmy w tej chwili, jest swoistą braną, końcem pewnej przestrzeni, gdzie stara sytuacja i forma musi tam pozostać. Brana jest to przegroda między wymiarami, gdzie z jednego wymiaru nie może coś się przedostać do nowego wymiaru takim, jakim jest. Brana powoduje, że przedostaje się do nowego wymiaru tylko sama Boska natura, ta która jest zdolna zaistnieć w nowym wymiarze, a wszelkie odzienie, okrycie, natura poprzedniego świata, na branie zostanie odfiltrowana, ona zostaje w tamtym świecie, a w tym nowym świecie człowiek jest jakby nagi. Ale gdy żyje przez wiarę, to wiara przenika przez branę – czyli przez zasłonę, bo brana jest pewnego rodzaju zasłoną – przenika przez branę, i jest już po drugiej stronie, i już jest odziany, odziany jest w chwałę Bożą. I w tym momencie, istnieje w tym ciele ze starego świata, tylko dla ludzi, nie dla siebie. A w świecie nowym istnieje z powodu Boga, ponieważ Bóg go tak odziewa. Tak jak Jezus Chrystus, kiedy przyszedł na Ziemię przyodział się w ciało grzeszne. Jemu ono nie było potrzebne, ale było potrzebne ludziom, i doświadczył wszystkiego co ludzie, a jednocześnie uśmiercił tę naturę ziemską. Oczyszczenie, które Chrystus Pan dokonał, jest oczyszczeniem z ducha martwego, z ducha złego, i połączenia ze światem demonicznym. Bo my jesteśmy istotą światłości wewnętrznej, i ta światłość wewnętrzna jest superpozycją, mamy ją w sobie nieustannie, i dlatego Jezus Chrystus mówi takie słowa: niech rozszerza się w was Królestwo Niebieskie. „A o nierządzie zaś i wszelkiej nieczystości albo chciwości niechaj nawet mowy nie będzie wśród was, jak przystoi świętym, ani o tym, co haniebne, ani o niedorzecznym gadaniu lub nieprzyzwoitych żartach, bo to wszystko jest niestosowne” (Ef 5:3). Przez wiarę wznosimy się ku doskonałości Bożej, i zostawiamy tę naturę ziemską, o której mówi święty Paweł – pamiętajcie, aby w żaden sposób tak nie postępować, i nawet o tym nie myśleć, żeby tak postępować – pozostawiamy tę naturę przez wiarę, i jesteśmy w chwale Bożej, która przenika nas i chwałą nas umacnia. Stajemy się ludźmi całkowicie przez Ducha Bożego napełnionymi, a Duch Boży w żaden sposób nie ma nieprzyzwoitego, niewłaściwego postępowania, ani żadnego postępowania zwodniczego czy kłamliwego, więc jest to czysta doskonałość. Wyszliśmy z równika galaktycznego, i trafiliśmy na branę, bo równik galaktyczny jest końcem  przestrzeni ciemności. Ale cała Ziemia, i cała heliosfera biegnie dalej. I w tym momencie te przestrzenie złej natury człowieka, one musiały się zderzyć z krańcem przestrzeni ciemności, ponieważ wyjście z równika galaktycznego jest dla ciemności nieprzenikalną siłą. Ale dla światłości nie – światłość przenika. Jesteśmy już kilkaset miliardów kilometrów odsunięci od brzegu równika galaktycznego, a to wpływa na człowieka w taki sposób, że mechanicznie zostało wyciągnięte z człowieka ciało wewnętrzne, czyli ten człowiek egoistyczny, ten człowiek ciemności, człowiek demoniczny – został on wyciągnięty. Ta natura, która wyszła poza człowieka, ona stała się bardzo agresywna; ludzie nie umocnieni odczuwają, że coś co ich napada, i coś ich dręczy. Ale wczorajszy dzień (10.01.2025), stał się dniem całkowicie innym. Wczorajszy dzień spowodował tę sytuację, że odeszła od człowieka natura wyobrażonej doskonałości, wyobrażonej wielkości, wyobrażenia o sobie, o swojej doskonałości Boskiej, ona odeszła, ponieważ nie mogła już się utrzymać, bo ona była związana ze świadomością fałszu. A ten stan wewnętrzny stał się regularnym stanem człowieka – czyli to jest teraz jego stan psychiczny, stan duchowy, stan emocjonalny. I ludzie zaczęli doświadczać siebie samych z całą siłą, i nie mogli się tego pozbyć, i nie mogli znieść siebie, bo to są oni. Czyli to jest ta rzeczywistość człowieka wewnętrzna, która była przed człowiekiem ukryta i niedostrzegalna, bo dzieliła je natura przestrzeni ciemności,  zasłony, gdzie tę zasłonę może tylko przeniknąć Chrystus i człowiek wierzący, czyli Syn Boży, który zstępuje w mocy Chrystusa Pana do głębin. I tam on jest na Prawie, bo przechodząc w tamtą stronę, jest w stanie przejść, ponieważ z mocy Bożej przechodzi przez moc strumienia superpozycji. I to właśnie ten strumień superpozycji powoduje sytuację, w której Niebo i Ziemia pozostają w łączności. Synowie Boży przechodzą przez ten strumień superpozycji, który jest nieustannie w naturze ziemskiej, jako zalążek, atom światłości nieustającej natury Boskiej, który nie jest dostępny dla zewnętrznego świata, dla świata demonicznego, ani dla człowieka fizycznego. Ale Synowie Boży nie zstępują drogą ludzką, tylko zstępują drogą superpozycji, i oni przez ten strumień superpozycji docierają prosto do wewnętrznej natury Boskiej. I dlatego wszyscy, którzy nie są Synami Bożymi i chcą wejść do tej głębi, nie schodzą przez drogę superpozycji, czyli przez drogę strumienia czystości, doskonałości, prosto do światłości wewnętrznej, tylko tworzą wyłomy w swojej naturze, i docierają tam do głębin innymi drogami. To są różnego rodzaju sposoby, którymi tam docierają, i chcą zapanować nad podświadomością, czyli nad piękną córką ziemską, co jest niemożliwe – dlatego, że upadli aniołowie, którzy tam są, oni zostali stworzeni z wyższego stanu niż dzisiejszy fizyczny człowiek. Natomiast Synowie Boży zostali stworzeni przez Boga w Chrystusie Jezusie nowym stworzeniem, i są wyżej, i o większej potędze, potężniejszej mocy od upadłych aniołów. Bóg zrodził Synów Bożych w Chrystusie Jezusie – jako remedium, lekarstwo, jako Prawica Boga i postawa Boskiej tajemnicy, Boskiej mocy, aby usunąć władzę upadłych aniołów przez przywrócenie władzy Nieba. Synowie Boży stają dokładnie w miejscu upadłych aniołów, tylko że droga upadłych aniołów skręciła do upadku, a Synowie Boży stoją w tym miejscu, i dalej prowadzą dzieło wydobycia pięknej córki ziemskiej – przez Światłość. 1 Kor 15:54-55: „A kiedy już to, co zniszczalne, przyodzieje się w niezniszczalność, a to, co śmiertelne, przyodzieje się w nieśmiertelność, wtedy sprawdzą się słowa, które zostały napisane: Zwycięstwo pochłonęło śmierć. Gdzież jest, o śmierci twoje zwycięstwo? Gdzież jest, o śmierci, twój oścień?”

Ap 21:3: „I usłyszałem donośny głos mówiący od tronu: «Oto przybytek Boga z ludźmi: i zamieszka wraz z nimi, i będą oni Jego ludem, a On będzie „BOGIEM Z NIMI”.”

Powinnismy zgadzać się całkowicie z Duchem Świętym, i całkowicie wszystko traktować jako pracę, zadanie, doświadczenie i próbę, dlatego że Duch Święty zna naszą drogę. Duch Święty jest Duchem Boga, który jest wspólny z Duchem Chrystusa, mają wspólnego Ducha, a jednocześnie Duch Święty także w nas mieszka, więc czyni nas wspólnym z Chrystusem i Bogiem. Duch Święty został nam dany przez Chrystusa, który nas odkupił. Sprzeciwia się temu duch mocarstwa powietrza, ponieważ jemu Duch Święty całkowicie przeszkadza, i nie tylko przeszkadza, ale wyrzuca go całkowicie w ciemność poza światłość zewnętrzną, tam skąd pochodzi, tam gdzie płacz i zgrzytanie zębów, tam go wyrzuca, i on nie ma nic do powiedzenia. A światłość się rozszerza. Wtedy wrzeszczy duch mocarstwa powietrza: gdzie jest moja ciemność, wszędzie światłość. I on znika wtedy, bo z ostatnim rozbłyskiem atomu znikają ciemności, i on jest całkowicie pozbawiony swojego ducha, ponieważ on istnieje tylko dlatego, że istnieje jeszcze stan niewiedzy, a kiedy się światło pojawia przez Ducha Świętego, przestaje istnieć ciemność i duch mocarstwa powietrza, ponieważ on jest zbudowany z ciemności, która ma w sobie światłość, ale której nienawidzi. Duch mocarstwa powietrza ma w sobie potencjał prawdy, której nienawidzi, nie chce, i nie chce jej poznać, a nawet nie wie, że ją ma, ponieważ nie zajmuje się tą sprawą. (Rz 8:6-7) I Synowie Boży, gdy czynią wszystko światłością, to on znika, przestaje istnieć, bo ten materiał, ten potencjał który był ciemnością, stał się światłością, i on nie ma już miejsca, i nie ma odium, odium przestało istnieć; odium czyli pewnego rodzaju stan ciemny, który jest wynikiem braku światła, a gdy światło jest, nie ma ciemności. Mówi o tym święty Paweł: Natomiast wszystkie te rzeczy piętnowane stają się jawne dzięki światłu, bo wszystko, co staje się jawne, jest światłem. (Ef 5.13) Czyli jawnym stanie się wszystko. Jawnością dla nas jest to, że zstępujemy do głębin, i nie ma w nas lęku, bo lęk jest ciemnością, a my jesteśmy światłością, kroczymy w światłości. I im bardziej jesteśmy światłością, tym bardziej ciemność przestaje istnieć, ponieważ staje się dniem. A jednocześnie znika całkowicie duch mocarstwa powietrza, ponieważ on nie ma miejsca już swojego istnienia, bo istnieje tylko z powodu niewiedzy, i dlatego są trzech możnych olbrzymów – niewiedza, niepamięć i niedbałość – to są te trzy aspekty wrogości Bogu – nie wiedzieć, nie pojmować i nie poznawać. W ten sposób się ciemność utrzymuje, ale przeciwność to – wszystkie te rzeczy piętnowane, stają się jawne dzięki światłu. My musimy z całej siły trwać w Bogu, z całej siły w doskonałej postawie posłuszni być Bogu, a gdy jesteśmy posłuszni Bogu w sposób doskonały, następuje sytuacja taka, że zło nie ma możliwości na rozprzestrzenianie się, bo nie ma miejsca, bo jesteśmy z całej siły umocnieni w Bogu, i w taki sposób piętnujemy wszystkie potrzeby ciemności, która nie może się rozszerzyć; bo nie ma miejsca, bo my jesteśmy świętymi i utrzymujemy świętość z całej mocy – to jest piętnowanie. I wtedy światłość w nas jaśnieje, ponieważ jesteśmy światłością, i budzimy światłość wewnątrz, Ciemność przestaje istnieć, przez ujawnienie światłości – i nie ma jej. Bo ciemność, gdy istnieje, to jest to niechęć poznawania światłości. A kiedy my poznajemy światłość, to ciemność nic nie może zrobić, ponieważ pozbawialiśmy ją wszystkich atutów, a tymi atutami jest odstępowanie od świętości. Ale kiedy jesteśmy w świętości, to ona nie ma możliwości istnienia, bo my trwamy w światłości w taki sposób, że umacniamy Synostwo Boże w sobie, zapuszczając coraz głębsze korzenie w Chrystusie Jezusie, Bogu Ojcu i Duchu Świętym. I nasze drzewo tam rośnie, o mocnych korzeniach, tam jesteśmy drzewem życia wiecznego. Jesteśmy tą Prawdą. A jak to Jezus Chrystus powiedział: kiedy będziecie w Niebie, nie będziecie o nic Mnie pytać, czyli poznacie Prawdę, nie z drzewa poznania dobrego i złego, ale poznacie Prawdę, którą jest Ojciec, całą tajemnicę i całą Prawdę. 2 Kor 3:17-18: „Pan zaś jest Duchem, a gdzie jest Duch Pański – tam wolność. My wszyscy z odsłoniętą twarzą wpatrujemy się w jasność Pańską jakby w zwierciadle; za sprawą Ducha Pańskiego, coraz bardziej jaśniejąc, upodabniamy się do Jego obrazu.”

Ap 21:4: „I otrze z ich oczu wszelką łzę, a śmierci już odtąd nie będzie. Ani żałoby, ni krzyku, ni trudu już [odtąd] nie będzie, bo pierwsze rzeczy przeminęły.”

Duch Święty prowadząc nas ścieżkami tymi, przez wiarę, On stawia przed nami dzieła ufności      i posłuszeństwa – pracę, zadanie, doświadczenie i próbę. Dlatego, że człowiek chce iść swoimi ścieżkami, które akceptuje jego rozum, akceptuje jego umysł, akceptuje jego pojęcie, i on sam akceptuje jako świadomość – duch człowieka. Ale to nie jest droga Boża; droga Boża to jest poddanie się posłuszeństwu Chrystusowemu. I praca, którą wykonujemy, to jest zaniechać swojej pracy, czyli zaniechać pomysłowi – co mam zrobić i jak to mam zrobić. Bo to, że to zrobię to jest jedno, a jak to zrobię, to już jest inna sprawa. Czyli Chrystus stawia przed nami pracę, zadanie, doświadczenie i próbę, wynikającą z drogi, której nie znamy, ale którą musimy podążać. I dlatego ludzie bardzo często nie lubią pracy, zadania, doświadczenia i próby, ponieważ są to ścieżki nieznane, a żeby były wykonane, to potrzebne jest posłuszeństwo. Wolą ścieżki które już znają, które nie przyniosą im nowych odkryć i kształtu, i wyrwania się z problemu, wolą je bo są niewolnikiem przyzwyczajenia, a przecież muszą być niewolnikiem posłuszeństwa, i później to posłuszeństwo przestaje być niewolą, ale jest wyzwoleniem, i prawdziwą Bożą rolą, czyli ziemią na której wyrasta to, co Bóg zasadził, co jest właściwym stanem naszego prawdziwego istnienia, naszego życia, naszej tej prawdziwej natury Boskiej. Bóg zadaje nam pracę, zadanie, doświadczenie i próbę, jako ścieżkę, którą nie szliśmy, a którą iść możemy, i możemy tylko wtedy, kiedy jesteśmy posłuszni, kiedy wykonujemy wszystkie zadania we właściwy sposób, dlatego że to są zadania – nowe zadania, prawdziwe zadania, to jest droga, którą powinniśmy iść, a którą nie kroczyliśmy, i dlatego jest wykonana tylko przez posłuszeństwo, a to tworzy epigeny naprawiające nasze duchowe problemy i geny, i usuwa nasze zastoje duchowe. A zastoje duchowe, one są niebezpieczne, bo po pewnym czasie objawiają się jako prawidłowość, a do pewnego czasu są jako wrogość, jako coś co tam się kiedyś wdarło, gdzieś, kiedyś, coś tam przeciwdziała, coś, co jest okropne i złe. I dlatego gdy my mamy postawę duchową, to zastoje się nie tworzą. Zastój duchowy nie ma porządku Bożego, są to chaotyczne nieuporządkowane zasady, a te zasady są z wrogości Bogu, i sobie tam gdzieś robienie czegoś tam w otchłani, gdzie nieporządek jest uznawany za porządek. Ale to nie jest porządek, to jest chaos. Nie ma tam czystego podporządkowania się Bogu. Dlatego mówi święty Hiob, że zna ich koniec, że jest straszny, ale oni go nie widzą, bo w tym nieporządku, znaleźli jakiś porządek i sens, który podoba się tylko ciemności, czyli duchowi mocarstwa powietrza. I to się w tej chwili dzieje, że „sadzonki”, które są w człowieku czyli obce myśli i cele, obce potrzeby, to wszystko co jest z ciemności, co jest pragnieniami i różnymi wyobrażeniami, one z powodu właśnie siły wewnętrznej duchowej człowieka czyli człowieka światłości, który jest uwikłany w ciemności, one stają się rzeczywistością ustaloną, czyli pewnym aspektem „porządku”, który ukazuje rzeczywistość dla świadomości, w którą jest człowiek uwikłany, i z której nie może się wydobyć, ponieważ został zniewolony, przez te właśnie siły wewnętrzne, gdzie świadomość jego je akceptuje, bo to właśnie chodzi o akceptację. Proszę zauważyć jaka to jest sytuacja – gdy akceptujemy wolność od grzechu, to nie akceptujemy poczytywania sobie grzechu duchowego – nie poczytujemy sobie grzechu duszy na podstawie grzechu ciała. Bo tutaj jest to przekroczenie prawa, że jakoby grzech w ciele fizycznym zaświadcza o niedokonaniu dzieła przez Jezusa Chrystusa. Jest to ewidentny stan wrogości przeciwko Bogu i Chrystusowi, i dlatego nie jest taki człowiek Synem Bożym, a synem buntu, ponieważ uznał za nadrzędną siłę demoniczną, która panuje nad nim. A wystarczy uwierzyć Chrystusowi, aby ta siła demoniczna została usunięta, ponieważ siła demoniczna nie jest usunięta przez nasze uczynki, umiejętności czy zdolności, ale przez samego Chrystusa Pana, do którego zbliżamy się przez wiarę. Wiara jest prostotą. A ten świat stworzył uwikłanie w zasady, w nakazy, w zakazy, i w różnego rodzaju historie, aby w tym świecie wyglądało to na rzeczywiste, bo ten świat głównie składa się z zakazów nakazów i różnych innych historii. A Prawo Boże składa się z wiary, mówi o wierze – kiedy wierzymy, wszystko jest doskonałe, ponieważ Bóg mówi w taki sposób: gdy będziesz wierzył we Mnie z całej siły, to ja będąc w tobie coraz głębiej z powodu twojego wołania, przyjdę i usunę to, co ci zabrania we mnie istnieć. Dlatego przyjmując Chrystusa dzisiaj, w tym momencie stajemy się tymi, którym Chrystus usuwa grzech pierworodny i zniewolenie przez kościół grzeszników, które jest tak głębokie, że nawet ludzie, którzy myślą, że to ich nie dotyczy – też ich dotyczy, ponieważ oni nie istnieją w więzieniu własnych myśli, tylko w więzieniu swoich przodków. Ale gdy uwierzysz, to przez wiarę sięgasz ku prawdzie Bożej poza wiedzą rozumu, poza wiedzą umysłu, sięgasz ku wartościom nadrzędnym, Boskim wartościom – Ja w tobie działam i usuwam ten problem. Iz 66:14-15: „Na ten widok rozraduje się serce wasze, a kości wasze nabiorą świeżości jak murawa. Ręka Pana da się poznać Jego sługom, a gniew – Jego nieprzyjaciołom. Bo oto Pan przybywa w ogniu, a Jego rydwany [pędzą] jak burza, by zaspokoić swój gniew pożogą i groźby swoje płomieniami ognia.”

Ap 21:5: „I rzekł Zasiadający na tronie: «Oto czynię wszystko nowe». I mówi: «Napisz: Słowa te wiarygodne są i prawdziwe».”

Moc Ducha Świętego skierowała całkowicie obecność i pracę człowieka do natury fizycznej. Synowie Boży są w naturze fizycznej, ale oni są w superpozycji, bo to są ci, którzy zostali stworzeni przez Boga Ojca w Chrystusie Jezusie, czyli są inkarnowani w Syna Bożego, i w Synu Bożym dostąpili swojego Synostwa Bożego, czyli są Dziedzicami Nieba, zostali przywróceni do Dziedzictwa. Inkarnacje ziemskie wynikają ze śmierci ciała. Przez wcielenie wchodzi człowiek w dziedziczenie tego świata, i nie tylko takie rodzinne dziedziczenie – ale grzechu, problemów ziemskich, dziedziczenie inkarnacji, pamięci, i wszystkich sytuacji ziemskich.8 Jednak nie ma człowiek tej pamięci, która go obciąża, bo Bóg to usuwa, i ma człowiek czystą kartę; ma tylko pamięć emocjonalną. I dostaje Miłość Bożą, bo jest odkupiony, więc ma połączenie z Boską tajemnicą, Boską mocą, i w ten sposób natura oddolna nie wpływa na niego, gdy się tym nie interesuje – nie będziecie jeść z drzewa poznania dobrego i złego, ale ze wszystkich innych drzew możecie jeść; czyli nie będziecie sami poszukiwać, będziecie Mnie posłuszni, i gdy będziecie Mnie posłuszni, to nie będziecie podlegać pamięci cielesnej, nie stanie się ona waszym udziałem, będziecie zawsze w pamięci Boskiej. Więc Inkarnacja Święta – ona też jest związana z dziedziczeniem, ale Bożym. Dziedzicami Bożymi stają się ci, którzy przyjęli Inkarnację Świętą, bo przez nią weszli w stan dziedziczenia Nieba, stali się Synami. I dzisiejsza natura Synostwa Bożego, ona jest dokładnie – tak jak Chrystus przyszedł na Ziemię, aby stoczyć bitwę z grzechem Adama i Ewy, tak samo my jesteśmy tutaj, aby stoczyć bitwę z grzechem upadłych aniołów. Bóg nam dał pełną siłę, ale musimy pamiętać o tym, że nam to znaczy duszy, która została włączona w nową naturę – Synów Bożych, i przyodziana w Dary Męża, czyli stała się Mężem Bożym zdolnym do pokonywania wszelkiej ciemności przez posłuszeństwo Bogu. I w ten sposób jako Synowie Boży, w tej chwili jesteśmy w głębinach, i staczamy bitwę z grzechem upadłych aniołów, którzy objęli się klątwą, która wpływa teraz na naturę pięknej córki ziemskiej. Późniejsza klątwa, która została rzucona przez faryzeuszy na wszystkich ludzi, którzy uwierzyli w Chrystusa, i uważają, że jest Bogiem – J.7.49 – już nas nie dotyka. Ponieważ Chrystus Pan nie podlega klątwie, On jest w mocy Bożej, jest Synem Bożym i Jego klątwa nie obejmuje. A jednocześnie ci, którzy naprawdę uwierzyli Chrystusowi Panu, wychodzą spod klątwy, i klątwa rzucona na chrześcijan, ich nie dotyczy. To oni właśnie są Synami Bożymi. Ale wszyscy inni, którzy nie są Synami Bożymi, są pod klątwą, tą którą rzucili faryzeusze na wszystkich ludzi wierzących. A ci, którzy są niewierzący, to są w dalszym ciągu pod klątwą upadłych aniołów, dlatego że ich życie jest kierowane przez oddolną siłę, władającą emocjonalnie całą ich naturą duchową i psychiczną, po to aby zdobyć Niebo, ale nie w sposób bezpośredni – tylko superpozycję, która jest w człowieku, żeby nią zawładnąć, zawłaszczyć i mieć ją dla siebie. Tak właśnie piękna córka ziemska została zawładnięta, aby superpozycja była dla niej, ale kontrolowana, i żeby się nie rozszerzała, ale żeby po prostu nieustannie moc dawała, i żeby iluzja, złudzenie, wyobraźnia, miały postać fizyczną. Bo to właśnie piękna córka ziemska ma w sobie moc, że wyobraźnia, iluzja, złudzenie, i ułuda, powoduje to, że te wszystkie siły doznają postaci fizycznej. W tej chwili człowiek widzi już ten problem, te wybory, tę siłę demoniczną, to złe działanie, i swoją przeciwność prawdzie, która stała się fizyczna i dotykalna. I jeśli przez wiarę nie zdąża do Boga, to Bóg musi pokazać mu jego błąd, ale tam gdzie on jest w stanie go zobaczyć, w stanie go doświadczyć, i go zrozumieć. Więc czyni to fizycznie, dotykalnie, i jeśli będzie człowiek wołał do Boga, w prawdziwej naturze prawdy i miłości – Bóg go uleczy. Więc te wszystkie stany wewnętrzne, które są w człowieku, czyli ta natura podświadoma – ona przestała już być naturą podświadomą, bo w tej chwili stała się regularnym stanem osobowości człowieka. I w tej chwili człowiek musi spotkać się z tą sytuacją – czy chce czy nie chce – dlatego że mechanicznie został do tego miejsca włożony, dlatego że równik galaktyczny, do którego końca już doszliśmy w tej chwili, jest braną, końcem pewnej przestrzeni, i stara sytuacja musi tam pozostać, a jesteśmy w nowej. Ustąpiły wszystkie iluzje, złudzenia i ułudy, ale pozostał człowiek zniszczony przez nie, bo były tam złe cele wynikające z pożądliwości ciała, pożądliwości oczu i pychy tego życia, i natura człowieka, która jest wewnątrz niezbywalna, ona podlegała tym stanom. W tej chwili została całkowicie uwolniona od tamtego stanu, ale ciemność i zło pozostało. I ta ciemność i zło, które w człowieku istnieje, ono już nie jest pod wpływem sił ciemności, i człowiek nie jest już okłamywany jak dobrze się dzieje, bo już tego nie ma. W tej chwili bezpośrednio ten stan ciemności wewnętrznej wpływa na stan psychiczny, na stan emocjonalny, i ludzie odczuwają ten stan fizycznie. Kiedy wierzą, to wtedy Chrystus Pan wydobywa ich spod klątwy faryzeuszy, jedocześnie wydobywa ich z ciała grzechu, wznosi ku doskonałości Bożej, aby się wcielili w Synostwo Boże i przyjęli Dziedzictwo Boże, żeby dziedziczyli Niebo. I zstępują jako dziedzice Nieba, zstępują tutaj do tej siły, do tej natury ziemskiej, aby stoczyć bitwę z klątwą upadłych aniołów, która ograniczyła i zatrzymała rozszerzające się działanie superpozycji, czyli rozszerzania się Królestwa Niebieskiego – niech się w was rozszerza Królestwo Boże – zatrzymała przez klątwę, ponieważ nie pozwolili oni pięknej córce ziemskiej emanować światłem, i obdarowywać wszelkiego stworzenia mocą Bożą, którą Bóg w niej umieścił. Bóg nazwał ją swoją Żoną, i jest Jego Żoną, bo ma tę samą moc co On, i dlatego jest stworzona po to, aby rozkazywać ciemnościom, aby zajaśniały Światłością. Iz 5:20-21: „Biada tym, którzy zło nazywają dobrem, a dobro złem, którzy zamieniają ciemności na światło, a światło na ciemności, którzy przemieniają gorycz na słodycz, a słodycz na gorycz! Biada tym, którzy się uważają za mądrych i są sprytnymi we własnym mniemaniu!”

Ap 21:6: „I rzekł mi: Stało się. Jam Alfa i Omega, Początek i Koniec. Ja pragnącemu dam darmo pić ze źródła wody życia.”

Nasza prosta droga jest ku Chrystusowi Panu. Z Jego dzieła powstaliśmy, nie z własnych uczynków. Chrystus Pan stał się miejscem powstawania Synów Bożych, i miejscem istnienia Synów Bożych, poza Chrystusem istnieć nie mogą. A tak bardzo mocno jest zwalczana wszelka natura Prawdy o tym, że Chrystus Pan złożył ofiarę ze swojego Życia i usunął grzech pierworodny u wszystkich ludzi, i że On jest tym, który pokonał Adama, nie my, ale On dla nas pokonał Adama, i w ten sposób razem z Adamem pokonał grzech pierworodny. Przed Odkupieniem nawet ci, którzy nie zgrzeszyli tak jak Adam, czyli nie wyrzekli się Boga, byli też pod władzą Adama, ponieważ Adam został ustanowiony władcą nad każdym człowiekiem, i władza Adama stała się integralną mocą, genetycznie zaszczepiona człowiekowi, i nie dało się tego genu operacyjnie usunąć. To Chrystus Pan usuwa to przez moc swoją, usuwa ten grzech, nie na poziomie genetycznym, ale na poziomie duchowym, czyli jeszcze na poziomie wcześniejszym niż gen. Bo geny, one muszą mieć swój wzorzec, a wzorcem genu jest stan duchowy. W stanie duchowym jest pewna informacja – dobra lub zła, i ta informacja deterministycznie wpływając na plan fizyczny, nie może wpływać na plan duchowy, tylko wpływa tak jak determinuje go dany ośrodek. A ośrodek fizyczny jest determinowany DNA, czyli kodem genetycznym o pewnym zapisie, i ten zapis włącza się w główny kod genetyczny, i jest już formalnie funkcjonującym zadaniem, czyli zaczyna replikować się. Tutaj w tym planie fizycznym głównym ośrodkiem informacji nie jest już tylko energia, ale kod genetyczny, gdzie informacja zapisana w sposób duchowy, trafia na plan fizyczny w postaci genu, już zapisu genetycznego. Ale Bóg nam dał też epigenetykę. W świecie epigenetyka jest ukazywana jako działanie destrukcyjne, jest tak dlatego, bo taka jest potrzeba świata, żeby działała akurat w taki sposób, ponieważ ten świat tak jest ukształtowany, tak jest skrzywiony, i epigenetyka kreowana jest destrukcyjne i działa destrukcyjnie, dlatego że odzwierciedla wewnętrzny stan zła, aby się ono replikowało w genach, i aby geny były wyniszczane przez specjalne znaczniki chemiczne, które upośledzają faktyczne geny, zatrzymując ich funkcje lub upośledzając. Jak to jest powiedziane w Liście świętego Jana – cały zaś świat leży w mocy Złego – świat jest destrukcyjny, i niszczy, dewaluuje geny. Ale nie jest takie zadanie epigenetyki. To jest jedno z możliwych i głównie obecnych działań epigenetyki, które jest w tym momencie w świecie, dlatego że świat zechciał aby tak było, czyli siły demoniczne i destrukcyjne – kościół grzeszników, który został zbudowany na grzechu pierworodnym, i broni tego swojego gorzkiego korzenia, który spowodował, że ludzkość upadła. Głównym fundamentem kościoła grzeszników jest grzech adamowy, i tam o Chrystusie nie ma mowy. A On jest tym, który właśnie ten gorzki korzeń wyrwał z korzeniami, i całe drzewo grzechu pierworodnego wyrwał, i go nie ma – ale jest ta Prawda zwalczana, a postawiona jest w tym miejscu własna, egoistyczna wartość człowieczeństwa jako wyższa od ofiary Chrystusowej. Więc kościół grzeszników jest typowym aroganckim działaniem zła. I epigenetyka, która jest pozytywna, jest w tym świecie bardzo mało znana, dlatego że wymaga od człowieka uruchomienia pozytywnych sił epigenetycznych na zasadzie głębokiej wiary – ufności i wiary w Boga, czyli sięganie do zapisu, do informacji, do Prawdy, do Źródła Bożego, gdzie Źródło Boże jednocząc się z nami uruchamia w nas siłę naprawczego działania, czyli mocy budzenia się w nas właściwych postaw – Bóg myśli naszymi myślami, kocha naszym sercem i pragnie naszą duszą. W człowieku epigenetyka jest cały czas czynna, tylko w momencie kiedy człowiek źle myśli, źle działa, to ona zawsze działa destrukcyjnie, ona jest po prostu nadrzędnym działaniem w genach, i te geny wyniszcza, wyłącza, upośledza, po prostu degeneruje. A nasza postawa doskonała powoduje to, że ta sama „maszyneria”, te same epigeny, które działają nieustannie, one zaczynają nas naprawiać. Ale żeby nas naprawiały, to musimy się z całej siły przeciwstawiać złym myślom, złej demonicznej postawie – czyli wymaganie od siebie, powoduje tę sytuację, że epigenetyka, która jest wyższym stanem duchowym w nas, bo jej oddziaływanie sięga poza fizyczny stan genomu, i ma wpływ na genom, jest to sięganie do duchowej postaci, ducha człowieka, który jest zdolny sięgnąć aż do głębin samego Boga, gdzie jest powiedziane – duchem poszukujcie Boga, bo Bóg jest Duchem. Duch to świadomość człowieka, i jeśli człowiek się przyjrzy swojej świadomości, to zauważa, że pewnych rzeczy ona chce, a innych nie chce – i to jest właśnie świadome wybieranie naprawczej epigenetyki. Jk 4:7-10: „Bądźcie więc poddani Bogu, przeciwstawiajcie się natomiast diabłu, a ucieknie od was. Przystąpcie bliżej do Boga, to i On zbliży się do was. Oczyśćcie ręce, grzesznicy, uświęćcie serca, ludzie chwiejni! Uznajcie waszą nędzę, smućcie się i płaczcie! Śmiech wasz niech się obróci w smutek, a radość w przygnębienie! Uniżcie się przed Panem, a wywyższy was.”

Ap 21:7: „Zwycięzca to odziedziczy i będę Bogiem dla niego, a on dla mnie będzie synem.”

Manipulacji poddawana jest na tym świecie świadomość, czyli duch człowieka, aby nie zwracał się ku doskonałości Bożej, nie zwracał się ku Prawdzie i ku Miłości. Duch mocarstwa powietrza, którego „twórczość” i działanie możemy zobaczyć w kościele grzeszników, to on jest tym, który grzech utrzymuje, i możemy zobaczyć jak on dalece manipuluje naturą duchową człowieka – aby osiągać heroiczne potrzeby, heroiczne stany – dla uśpienia prawdziwej natury, Boskiej natury człowieka. A ludzie wolą wiedzieć, że heroiczność świętych w sposób ludzki i ziemski jest bardziej wartościowa, niż Odkupienie przez Jezusa Chrystusa. W tym świecie właśnie taka sytuacja zaczęła dominować, i ona dominuje – że świętość wynikająca z heroiczności świętych, którzy własną osobowością, własną siłą i własną mocą, skupiając się na wartościach tylko własnych, uznawani są za świętych, a nie dlatego, że uwierzyli Chrystusowi. Dlaczego? – bo tak, to są wszyscy święci, a tak jest tylko kilku, można ich wychwalać, ale trzeba ich trzymać na uwięzi. Ale zostali uwolnieni; i dlatego kościół w tym momencie jest w ruinie – nie ma już powołań, klasztory stoją puste, to się wysoko rozsypuje, dlatego że Bóg to wszystko czyni, ponieważ to jest Jego mocą usuwane. I to On nas doprowadził, ukształtował właśnie na w pełni świadomych Synów Bożych. Dlaczego ludzie wolą jednak tamtą naturę? Dlaczego jest więcej ludzi świętych w sposób ludzki, niż świętych w sposób Boski? Dlatego, że szatanowi nie przeszkadza świętość w sposób ludzki. Ten problem, który głęboko jest ukryty, to jest napęd destrukcyjnych epigenów. Rola i funkcja epigenetyczna nie jest stanem logicznym, tylko stanem rzeczywistej relacji z Bogiem, albo wrogości Bogu. Epigeny działają o wiele głębiej, one nie potrzebują waszej konstrukcji, one same konstrukcję budują wedle waszego stanu uczuciowego. Jeśli wasz stan uczuciowy jest doskonały i zjednoczony z Bogiem, to jest to właściwy stan chemiczny epigenu, który będzie naprawiał kody genetyczne. I ludzie można powiedzieć, że są ofiarami własnej epigenetyki. Czyli jest to ich postawa duchowa, która jest w stanie wpłynąć na ich geny. I dziwną rzeczą jest to, że na Ziemi istnieje destrukcyjna epigenetyka, bo przecież człowiek jest zdolny do dobra. Więc gdy jest zdolny do dobra, to ta sama epigenetyka działa odwrotnie, działa lecząco, i są przecież świadectwa o cudownych uzdrowieniach ludzi, którzy zaczęli głęboko oddawać się Bogu, modlić, wznosić. I to są fakty. Duch Boży działa z całej siły i przemienia tego człowieka tak głęboko, że sięga to do ogromnych przestrzeni wewnętrznego istnienia, tak głęboko, że przenika tych ludzi aż do samego wewnętrznego dna…DNA. I to jest epigenetyka, która jest naturalnym stanem. I my mamy też tę możliwość, nikt tej możliwości nam nie zabrał, tylko że te możliwości działają w przestrzeni herezji. Działanie na poziomie epigenetycznym pozytywnym, gdzie nasza postawa doskonała, radosna w Bogu się zanurzająca, i uznająca że nie mamy grzechu, ona działa na poziomie herezji – czyli „ulecz się człowieku” jest herezją. Ale „ulecz się człowieku” czyli – wnoś się ku doskonałości Bożej, uchwyć się Jego mocy, On cię odkupił jako ciebie, nie jako masy, jako ciebie, trzymaj się Go z całej siły, ufaj Jemu, ciesz się, i uznaj swoją czystość i bezgrzeszność, i wyrwij się z gorzkiego korzenia grzeszników, ponieważ kościół grzeszników jest ewidentną wrogością względem Boga, ponieważ fundamentem jego jest grzech adamowy i jest pełną wrogością Ewangelii, Listów i Starego Testamentu, jest wrogością, która przetrwała 1600 lat. Ale podobnie jak sześć stągwi i Chrystus – On szóstkę przemienił, dopełnił siódemkę, aby doświadczyła świętości, czyli utrzymywany niepełny stan „doskonałości” uczynił doskonałością. Ponieważ człowiek jest stanem doskonałym, ale nie wie o tym, jest niepełny bez Chrystusa. Kiedy przyjmie Chrystusa, ta jego natura, którą znajduje w sobie, a jest niepełna bez Chrystusa, i ma niejawną wiedzę, staje się ujawnioną doskonałością w Chrystusie, czyli Pełnią która jest tą doskonałą naturą Boskiej tajemnicy. Liczba sześćset sześćdziesiąt sześć odzwierciedla stan bardziej związany z inkarnacjami ziemskimi czyli sam sobie szukaj prawdy, a jak ją znajdziesz, będziesz doskonały. A Chrystus mówi: NIE! Ja jestem Prawdą, oczyszczę ciebie z twoich poszukiwań, a dam ci Ciebie, zwrócę ci Ciebie przez Siebie, zwrócę ci Ciebie gdy dam ci Siebie – czyli zwrócę ci dziedzictwo Boże, staniesz się Synem Bożym przeze Mnie, bo nie można poznać Ojca Niebieskiego, nie znając Syna, bo jest to niemożliwe. Chrystus jest Bogiem, i Chrystus w Pełni objawił w Sobie obecność Boga, w Pełni objawił w Sobie Jego moc, Jego chwałę, Jego doskonałość, i Bóg w Nim w Pełni zamieszkał, i w Pełni Jezus Chrystus wyraża Jego wolę, i dlatego powiedział: Bóg nie sądzi, oddał sąd Synowi, i to Syn działa w Imię Ojca, bo Ojciec oddał cały sąd Synowi (J.5.19-22). Iz 59:17-21: „Przywdział sprawiedliwość jak pancerz i hełm zbawienia włożył na swą głowę. Przyoblókł się w odzienie pomsty, jakby w suknię, i jakby płaszczem okrył się zazdrosną miłością. Stosownie do zasług odpłaci każdemu: swoim przeciwnikom – gniewem, swym wrogom – odwetem. Wyspom też odpłaci odwetem. Od Zachodu ujrzą imię Pana i od Wschodu słońca – chwałę Jego, bo przyjdzie On jak gwałtowny potok, pędzony tchnieniem Pańskim. Lecz do Syjonu przyjdzie jako Odkupiciel i do nawróconych z występków w Jakubie – wyrocznia Pana. Co do Mnie, takie jest przymierze moje z nimi, mówi Pan: «Duch mój, który jest nad tobą, i słowa moje, które włożyłem ci w usta, nie zejdą z twych własnych ust ani z ust twoich dzieci, ani z ust potomków twoich synów, odtąd i na zawsze – mówi Pan.”

Link do nagrania wykładu – 11.01.2025
Link do wideo na YouTube – 11.01.2025
Link do nagrania w Spotify – 11.01.2025