Słowo jest mocą, pierwszą mocą wszystkiego, gdy żyjemy w Bogu stajemy się nią, bo jesteśmy nosicielami Słowa, powstaliśmy ze Słowa i ostatecznie musimy stać się Słowem –pamiętaj wiec skąd spadłeś i powróć do pierwotnej miłości – czysty bądź doskonale, a Ja cię napełnię – to Ja jestem twoją Pełnią i Życiem. Synowie Boży są zradzani przez Boga, czyli stanęli na początku i zdążają do końca, do końca dzieła – otwierają drogę prawdy dla całego wszechświata. Ziemia nie została stworzona przez Boga jako ziemia dla zwykłego ludu, ale dla człowieka boskiego, a wszelki lud dostał Synów Bożych, aby też się stali Synami Bożymi – dałem wam Ducha Zbawczego; dajcie ziemi Ducha Zbawczego, aby się ludzie rozmnażali – bo cały wszechświat na nich czeka. Dzisiaj ziemia się zmienia, ożywia się, odnawia, przywraca do jedności, zrzuca z siebie kamienną skorupę sarkofagu, aby stać się w pełni objawiona i jako podnóżek nóg Boga objawiać Niebo na ziemi. Iz 66:1: „Tak mówi Pan: «Niebiosa są moim tronem, a ziemia podnóżkiem nóg moich. Jakiż to dom możecie Mi wystawić i jakież miejsce dać Mi na mieszkanie?”
Ap 14:14: „Potem ujrzałem: oto biały obłok – a Siedzący na obłoku, podobny do Syna Człowieczego, miał złoty wieniec na głowie, a w ręku ostry sierp.”
Entropia duchowa to powrót do pierwszego zamysłu, do pierwszego stanu doskonałości, do pierwszego kształtu, do pierwszej doskonałej natury, do Słowa, wg którego ma się kształtować człowiek, czyli całkowite poddanie się Chrystusowi Panu, który przenika nas i przywraca do pierwotnej miłości. Musimy porzucić wszystko co dotychczas mieliśmy, pozbyć się umiejętności wynikających z serca ludzkiego, z umysłu, z rozumu, z oczu, ze słyszenia, ze zmysłów, stać się czystymi, jak ciasto przaśne „I rzekł [mi]: «Idź i mów do tego ludu: Słuchajcie pilnie, lecz bez zrozumienia, patrzcie uważnie, lecz bez rozeznania!” (Iz: 6;9). Patrzcie uważnie, ale nie zastanawiajcie się, nie starajcie się tego zrozumieć, nie rozeznawajcie tego, bo gdy będziecie chcieli rozeznawać, będziecie uruchamiać w sobie to, co ludzkie, co ogranicza Boże działanie – naturę, która musi być usunięta. „Zatwardź serce tego ludu, znieczul jego uszy, zaślep jego oczy, iżby oczami nie widział ani uszami nie słyszał, i serce jego by nie pojęło, żeby się nie nawrócił i nie był uzdrowiony” Wszystkie sprawy, które dotyczą pojęcia Boga nie mogą zależeć od tego, co widzimy, co słyszymy i co sami ustanawiamy za potrzebne naszemu sercu. Naszemu sercu potrzebne jest pojmowanie Boga bez zrozumienia i bez rozeznania, całkowite oddanie się Duchowi Bożemu – jak dziecko; pisze o tym św. Paweł : „Gdy jednak spodobało się Temu, który wybrał mnie jeszcze w łonie matki mojej i powołał łaską swoją, aby objawić Syna swego we mnie, bym Ewangelię o Nim głosił poganom, natychmiast, nie radząc się ciała i krwi” (Ga:1;15-16). Relacja między dzieckiem a rodzicem opiera się na trwaniu w uczuciu miłości i oddania, jest to naturalny, głęboko istniejący stan – fundament rodzicielski. Istnieje jako silne połączenie – więź, którą dziecko czuje i wie, że żadne jego psoty nie są w stanie jej zniszczyć, bo to psocenie jest na zupełnie innym poziomie. Dopiero rozeznawanie i rozumienie na poziomie sensu narusza ten fundament i tworzy świat rozeznawania i zrozumienia – stworzyli go sobie masoni i iluminaci, dlatego mają zaślepione oczy, uszy ogłuszone i zatwardziałe serca i nie mogą poznać prawdy, która jest w Bogu, bo narusza ona ich istnienie. Iluminaci i masoni istnieją głęboko w połączeniu z duchem mocarstwa powietrza – ciemną naturą materii, ciemną masą, która przez zdobycie posłuchu – władzy nad piękną córką ziemską – zdobyła tożsamość i zaczęła budować swoje imperium. Jednak są oni potomstwem z góry skazanym na zagładę, bo wybrali zagładę, są synami buntu, a ich ojcem jest duch mocarstwa powietrza, czyli lęk i ciemność. W tej chwili masoni i iluminaci pozbawiani są władzy, potęgi, mocy i broni. TI/A ukazuje ich bezsilność, która powoduje, że zmierzają ostatecznie do własnej entropii – rozpadu do natury sprzed czasu upadku Lucyfera i upadku dwustu aniołów – do natury lęku i ciemności ducha mocarstwa powietrza; czują stan, który opisany jest w Księdze Hioba: „Płacz stał mi się pożywieniem, jęki moje płyną jak woda, bo spotkało mnie, czegom się lękał, bałem się, a jednak to przyszło. Nie znam spokoju ni ciszy, nim spocznę, już wrzawa przychodzi.” (Hi 3;24) Światłość, która przenika materię odbiera istnienie duchowi mocarstwa powietrza, odbiera mu pozorny stan życia i władzę nad piękną córką ziemską. „Natomiast wszystkie te rzeczy piętnowane stają się jawne dzięki światłu, bo wszystko, co staje się jawne, jest światłem.” (Ef 5;13) Dziś następuje poruszenie fundamentów świata, który dotarł do granic możliwości swojego istnienia, a wraz z nim ludzi, którzy żyją na ziemi. Dlatego to co dzieje się obecnie – jest coraz bardziej ciemno, ciasno, ciężko i trudno – pozwala, aby człowiek dochodząc do granic swoich możliwości, porzucił je i uwierzył Bogu, bo człowiek jako duchowa natura – ten który uwierzył Bogu – może to uczynić. Iluminaci i masoni nie mogą, są duchem mocarstwa powietrza, wrogiem wszelkiego światła, wszelkiej prawdy, wszelkiej miłości i wszelkiego życia, naturą demoniczną, która zniewala duszę, całą naturę możliwości wzrostu w dążeniu do doskonałości Bożej i poznania Chrystusa. Rz 8:19: „Bo stworzenie z upragnieniem oczekuje objawienia się synów Bożych.”
J 4:35: „Czyż nie mówicie: „Jeszcze cztery miesiące, a nadejdą żniwa?” Oto powiadam wam: Podnieście oczy i popatrzcie na pola, jak bieleją na żniwo.”
Gdy człowiek żyje w Bogu, to Boga może poznawać przez swoją osobowość, przez świadomość, która jest zdolna poznawać Go tylko przez duszę, bo dusza pochodzi od Boga i tylko przez duszę człowiek może Boga poszukiwać. Dlatego Bóg zjednoczył ze sobą naszą duszę przez Chrystusa Pana, abyśmy byli zdolni poszukiwać Boga i wykonać dzieło, abyśmy mieli w sobie całą moc pierwotnego istnienia. Dzisiejszy świat robi wszystko, aby człowiek nie był obecny w Boskiej Naturze, aby nie miał świadomości doskonałości i czystości swojej duszy zjednoczonej z Chrystusem Panem i Bogiem Ojcem, ale Chrystusa nie da się ograniczyć, jest to ukazane w Księdze Judyty, gdzie źródło to Chrystus, Judyta – Święta to typ Świętej Marii Matki Bożej. W Piśmie Świętym nie znajdziemy odnośników do tego, że Judyta jest typem Św. Marii Matki Bożej, ale odnajdujemy bardzo wyraźnie ukazany ten stan. Wojska Nabuchodonozora, chcą zdobyć źródło – moc, nie chcą Boga, nie chcą całości, prawdy; interesuje ich tylko władza i moc. Judyta, ratuje Judejczyków, zdobywa źródło, pokonuje wroga – odcinając głowę generałowi. Św. Maria Matka Boża czyni to samo, przywraca chwałę pokonując zło – szatana, który ogranicza Źródło Prawdziwe – Chrystusa. Jezus Chrystus pragnie ukazać człowiekowi nadrzędną tajemnicę natury cielesnej i cel całej duchowości i całego człowieka. Dzisiejszy kościół ograniczył Chrystusa do krzyża, na którym nieustannie wisi; ukazuje głównie cierpienie, a Zmartwychwstanie traktuje incydentalnie, pozbawiając ludzi mocy odkupienia. Zamiast cieszyć się Zmartwychwstałym ludzie opłakują swoją naturę grzeszną, uśmierconą w Jezusie Chrystusie. „Tak i wy, bracia moi, dzięki ciału Chrystusa umarliście dla Prawa, by złączyć się z innym – z Tym, który powstał z martwych, byśmy zaczęli przynosić owoc Bogu. (Rz:7,4) Św. Paweł ukazuje wyraźnie, że śmierć jest po to, aby złączyć się z Żyjącym, a dzisiejszy kościół, dzisiejszy świat uczy, aby płakać nad swoją śmiercią i nie widzieć Żyjącego. „Tak więc i my odtąd już nikogo nie znamy według ciała; a jeśli nawet według ciała poznaliśmy Chrystusa, to już więcej nie znamy Go w ten sposób. (2Kor: 5;16). Musimy znać Chrystusa tylko Zmartwychwstałego, bo wtedy jesteśmy zmartwychwstałymi; tylko zmartwychwstały żyje z powodu Zmartwychwstałego. Nie możemy żyć cały czas w śmierci, bo jest ona jedynie chwilowym stanem – Jezus Chrystus zmartwychwstał po trzech dniach, aby dać wszystkim Życie. Gdy umarł na krzyżu nastąpiło trzęsienie ziemi, zaćmiło się słońce i rozdarła się zasłona przybytku, bo Duch Boży wrócił do serc człowieka -właśnie w tym momencie. Po trzech dniach mieliśmy już dokąd wracać – Bóg nigdy nie umarł, Bóg Żyje – zawsze mogliśmy do niego zdążać tylko nie mieliśmy jak, ale gdy Jezus Chrystus zmartwychwstał i Duch Boży powrócił do serc człowieka – wiemy jak. „Jeżeli więc ktoś pozostaje w Chrystusie, jest nowym stworzeniem. To, co dawne, minęło, a oto stało się nowe.” (2Kor: 5,17) Dzisiejszy świat zabrania uwierzyć w Chrystusa Pana teraz – już w tej chwili – bo ten, który to uczyni, staje się nowym stworzeniem, a to jest zabójcze dla iluminatów i masonów – synów buntu, opętanych przez ducha mocarstwa powietrza, który jest śmiercią, ciemnością i grzechem, chce wszystko zagarnąć, zniszczyć i nad wszystkim panować. Jednak Moc Boża przychodzi i naprawia świat w samym zarodku, bo tak jak napisane jest w psalmach – Słowo Boże jest jak miecz obosieczny i sięga do źródła ciemności. To teraz się dzieje i giną ci, którzy Życia nie mieli, a jedynie apetyt na życie cudze. Ziemia jest teraz w innej nowej przestrzeni, zmienia się jej wibracja, budzi się do życia, ona się budzi – piękna córka ziemska emanuje życiem – nową całkowicie mocą przebudzona, budzi nas – budzi nas z powodu Synów Bożych. Ef 5:14: „Dlatego się mówi: Zbudź się, o śpiący, i powstań z martwych, a zajaśnieje ci Chrystus.”
J 4:36: „Żniwiarz otrzymuje już zapłatę i zbiera plon na życie wieczne, tak iż siewca cieszy się razem ze żniwiarzem.”
Duch mocarstwa powietrza jest ciemną stroną materii, która zyskała tożsamość przez upadek Lucyfera i ówczesnych aniołów – ówczesnych synów bożych, w tej chwili tożsamość zapragnęła ciemności, ale ciemność w tym momencie dochodzi do końca, do granicy swego istnienia, bo przyszedł czas, w którym Bóg daje ludzkości żywą naturę przeszłości, żywą naturę rajską; kęs ówczesnego świata, który jak zakwas, zachowany został na czas odbudowy ciasta i chleba, kiedy gotowe będą trzy miary mąki – cała natura człowieka – troista natura stworzona przez Boga Ojca na Jego wzór i podobieństwo. „«Królestwo niebieskie podobne jest do zaczynu, który pewna kobieta wzięła i włożyła w trzy miary mąki, aż się wszystko zakwasiło».”(Mt:13,33) Kobieta miesza zakwas – kęs ówczesnego świata – z trzema miarami mąki i zostawia je, aż się zakwaszą – z nadzieją oczekuje powstania nowego życia. Nadzieja czyli ufność, oddanie i pełnia chwały. Chrystus Pan w nas – Synach Bożych – zagląda do samej głębi naszej natury wewnętrznej; On, Synowie Boży i głębia -– trzy miary mąki. Stajemy się jednością. Bo Synowie Boży nie istnieją bez Chrystusa. Chrystus Pan, który jest nieustannie zjednoczony z Ojcem istnieje w nas, a gdy On istnieje – istnieje też Ojciec i Duch Święty. Synowie Boży posłani są do głębin, gdzie jest trzecia miara mąki. I właśnie tam, w głębinach, jesteśmy w jednej dzieży, gdzie jest zakwas, jest nadzieja, jest tajemnica, jest moc, jest Bóg, jest Synostwo Boże, jest wiara i jest posłuszeństwo. Jezus Chrystus pokazał nam jedynie słuszną drogę jaką jest posłuszeństwo Ojcu. Tajemnica dzieła, które ma się na ziemi objawić jest w Synach Bożych ukryta. Nikt nie może tej prawdy osiągnąć, gdy nie jest Synem Bożym, a jeśli jest Synem Bożym to tę prawdę ma, ale ona nie jest dostępna dla rozumu. Rozum nigdy jej nie pozna, bo jest dla niego niepojmowalna i niepostrzegalna. Gdy jesteśmy istotami poszukującymi Boga stajemy się wewnętrznym człowiekiem, czyli prawdziwym życiem wewnętrznym, stworzonym przez Boga Ojca, w Jezusie Chrystusie zrodzonym i ożywionym. „Jesteśmy bowiem Jego dziełem, stworzeni w Chrystusie Jezusie dla dobrych czynów, które Bóg z góry przygotował, abyśmy je pełnili.” (Ef: 2,10). Gdy jesteśmy świadomi Boskiej Tajemnicy nasza świadomość jednoczy się z niewidzialnym, ale dla nas jest to widzialne, dotykalne, istniejące i rzeczywiste. Gdy staniemy się samym światłem, nie będzie to dla nas widoczne, bo będziemy w punkcie przemiany, która jest dla nas statyczna. Gdy jesteśmy cały czas w stanie jedności z Bogiem, On przemienia nas miłością, jesteśmy zanurzeni w miłości, nie dostrzegamy tej przemiany, ale czujemy, że miłość w nas coraz głębiej się objawia, coraz potężniej i mocniej w nas istnieje i emanuje. Aby zobaczyć Królestwo Niebieskie człowiek musi trwać w Bogu, jeśli Boga nie znajdzie, nie zobaczy Jego Królestwa. Bo Królestwo Boże jest w nas i na zewnątrz nas, ale widoczne jest jedynie dla tych, którzy żyją w Bogu. Ludzie, którzy w Nim trwają mają to samo spojrzenie i wzajemnie się rozpoznają, wiedzą o tym, kto jest w Bogu, a kto nie jest. Człowiek wewnętrzny, oddający się Bogu, wierzy, że Chrystus go nabył – uczynił nowym stworzeniem – czystym, doskonałym i zjednoczonym ze sobą i z Bogiem; to On w nas umie i On w nas zwycięża. Chrystus myśli naszymi myślami, kocha naszym sercem i pragnie naszą duszą – nie ma większej doskonałości jak doświadczanie obecności Chrystusa, to ona sprawia, że człowiek kocha jak nigdy dotąd, myśli zgłębiając szerokość, długość, głębokość i wysokość i z całej duszy pragnie pełnej, wiecznej jedności z Bogiem. Dusza nasza powstała z Ojca i w Nim odnajduje swoją tożsamość i dla tej tożsamości – dla powrotu do życia – Bóg nas ze sobą zjednoczył. Życie w Bogu jest prawdziwym stanem zjednoczenia się z Chrystusem Panem i porzuceniem natury ciemności. Bóg daje swoje Życie Synom Bożym, a oni z całej mocy, wykonują pracę, Jego mocą, ostatecznie dla Niego, aby Mu dać jak najwięcej i przynieść jak najwięcej. Synom Bożym zależy tak bardzo na człowieku, tak bardzo na życiu wiecznym jak Chrystusowi na nich i na wszystkich innych. Gdy rozumiemy Synów Bożych i wiemy kim są Synowie Boży, gdy rozumiemy, że otrzymaliśmy od Chrystusa życie i stajemy się właśnie nimi – Synami Bożymi – wykonujemy tę pracę z wielką radością, dla Życia wszystkich innych, dla życia, które powróci do Ojca, bo nie dla siebie to czynimy, ale dla Niego. Teraz jawna i prosta staje się przypowieść „O dziesięciu minach” z Ewangelii Łukasza (19:11-27), rozumiemy przypowieść Jezusa o człowieku, który przed podróżą powierza trzem sługom majątek (talenty) (Mt 25,14-30). To jest sens, to są talenty, to są miny. Synowie Boży wykonują Dzieło Pańskie z tej samej miłości do stworzenia, ponieważ są tymi, którzy posłani zostali przez Ojca i zrodzeni w Ojcu i mają tajemnicę Ojca. Zależy im niezmiernie mocno, aby wszystkie istoty dostały jak najwięcej i odnalazły Boga Ojca i Chwałę Jego. Trudzą się ogromnie mocno, ale inny zbiera i cieszą się bardzo, że inny zbiera, bo do dobrego miejsca idą. Szeregi niebios się wypełniają, a mieszkań w Niebie jest wiele. Rz 10:15: „Jakże mogliby im głosić, jeśliby nie zostali posłani? Jak to jest napisane: Jak piękne stopy tych, którzy zwiastują dobrą nowinę!”
J 4:38: „Ja was wysłałem żąć to, nad czym wyście się nie natrudzili. Inni się natrudzili, a w ich trud wyście weszli».”
Wszyscy są potencjalnymi Synami Bożymi, ci którzy są czynnymi Synami Bożymi – uwierzyli Chrystusowi; ci którzy nie uwierzą – zostaną utrąceni – bo nie przynieśli nic tym, którzy żną. Większość ludzi na ziemi, działa tak, jak jest to opisane w Księdze Izajasza: myślą, rozumieją, badają ważą i trud mają. I przychodzi ten, który żnie, a oni mówią – jeszcze nam nie urosło. Tak działa ciało nauczycielskie, tak działa kościół: zmusza ludzi do grzechu, potem do pokuty i do uczynków, które mają zastąpić Drogocenną Krew Jezusa Chrystusa. Gdy objawia się prawda, Bóg przychodzi po swoje – po talenty, po plon, na własne pole. I z czym zostają ci, którzy dotąd mieli wszystko?[sic!] Ci, którzy cieszyli się, jak dzieci biegali, żyli w dostatku, bo ziemia rodziła obficie. Zostają z niczym, bo przychodzą Synowie Boży, bo Bóg ich posyła, aby żeli tam, gdzie nie siali, aby weszli w cudza prace i wzięli to, co do Boga należy. Synowie Boży wchodzą do świata dzisiejszego kościoła – w jego trud, bo okazuje się, że nie trzeba wcale się trudzić – trzeba ufać; wchodzą i mówią o prawdzie, o chwale, o odkupieniu – a mowa ich dociera wszędzie, bo mówią z Mocy Ducha Świętego. Lecz ludzie wciąż trudzą się swoją grzesznością i chcą za to otrzymać nagrodę, a św. Paweł pisze: „Otóż temu, który pracuje, poczytuje się zapłatę nie tytułem łaski, lecz należności.(Rz: 4;4) Dostają więc nagrodę, ale ta należność jest należnością za to, co robili, dlatego sami sobie zapłatę wyznaczają i odbierają ją w tym świecie. Lecz zapłata w tym świecie nic nie znaczy, to są tylko kajdany. „Temu jednak, który nie wykonuje pracy, a wierzy w Tego, co usprawiedliwia grzesznika, wiarę jego poczytuje się za tytuł do usprawiedliwienia, zgodnie z pochwałą, jaką Dawid wypowiada o człowieku, którego Bóg usprawiedliwia niezależnie od uczynków: Błogosławieni ci, których nieprawości zostały odpuszczone i których grzechy zostały zakryte. Błogosławiony mąż, któremu Pan nie poczyta grzechu.” (Rz: 4;5-8) Bóg odkupił wszystkich ludzi na ziemi, ale nie wszyscy wierzą, że nie mają grzechów, a błogosławiony mąż, który uwierzył, bo Bóg odkupił mu grzechy – uwierzył i ma je odkupione. Dzisiaj ogromna moc przychodzi z Nieba, zapowiadana przez Chrystusa już ponad 33 lat temu. To co przedstawia TI/A to są inne prawa – prawa niebieskie, prawa Boże. Jest to prawo, które jest Prawem Mocy Żywego Boga, gdzie w Synach Bożych ono istnieje. Ale Synowie Boży działają wtedy, kiedy jest ten, który wierzy. Kiedy wierzymy z całej siły, umocnieni jesteśmy w Chrystusie Panu, jesteśmy przekonani, pewni i świadomi doskonałości przez duszę swoją całkowicie, przez poczucie bezpieczeństwa, przez ufność, przez posłuszeństwo i beztroskę. Stajemy się jak dzieci, nie szukamy umiejętności, zdolności, oddajemy się Ojcu, a On napełnia nas wszystkim, daje wszystkie potrzebne nam rzeczy – na teraz i na później – we wszystkich sytuacjach nas umacnia. Gdy jesteśmy w pełni ufni Bogu, czerpiemy z Niego całymi garściami, a On nam nie broni, bo jest pełen doskonałości i pełen miłości i chce abyśmy brali całymi garściami z Jego Żywota – bo starczy go dla wszystkich tych, którzy pragną Jego Żywota. Gdy człowiek oddaje się Bogu całkowicie, Chrystus staje się jego głową, a Bóg prawdziwym odzieniem – prawdziwą zbroją. Człowiek jest beztroski i odpowiedzialny jednocześnie, całkowicie odziany, mocny i silny i mówi – jestem zwycięzcą, idę zwyciężać, bo zostałem posłany przez Zwycięzcę. Synowie Boży to są ci, którzy nieustannie sercem swoim trwają w Mocy Boga, a On mieszka w nich, ponieważ stali się Świątynią Boga –miejscem, które jest Żywą Świątynią- kamieniem żywym Żywego Kościoła – Żywej, prawdziwej natury Boskiej- stali się cząstką Chrystusa. Jesteśmy cali zbudowani z mocy Chrystusa – jesteśmy członkami Chrystusa. Odmawiając modlitwę „Ojcze nasz” siedemdziesiąt sześć razy — jak czynił to św. Feliks z Kantalicjo — odmawiamy ją siedemdziesiąt pięć razy po to, aby za siedemdziesiątym szóstym razem wypowiedzieć ją w pełni doskonale, czyli siedemdziesiąt pięć razy jest przygotowaniem serca, duchowej natury, całego umysłu, pozbyciem się wszelkich problemów, żeby to jedno „Ojcze nasz” wypowiedzieć tak, aby serce nasze się modliło nawet wtedy, kiedy o tym nie myślimy. Jest to modlitwa serca – strzelisty stan serca, które pozostaje nieustannie w Bogu. Jeśli Modlitwa Pańska dochodzi do stanu strzelistości serca i modlimy się nią często, a jednocześnie pozostajemy w niej, to nawet, gdy się nie modlimy ustnie, nasze serce pozostaje cały czas w strzelistym stanie i dba nieustannie o nas, bo to jesteśmy my – wewnętrzna natura, która strzeliście nieustannie trwa w modlitwie – to jest nasze serce, które nieustannie strzeliście wpatruje się w Oblicze Pańskie, to jest odczuwanie w sercu czystości, prostoty, jedności, wpatrywanie się w Oblicze Pańskie – nieustannie doskonałego stanu wewnętrznego. Gdy modlitwa ustna przechodzi do modlitwy myślnej, a modlitwa myślna do modlitwy serca, to serce staje się naszym właściwym przewodnikiem, bo w nim jest Chrystus, który jest mocą przewodnią natury serca, a serce nieustannie czyni to, co Bogu się podoba, co jest dla Boga radosne i wszystkie czynności, które wykonujemy podczas trwania w modlitwie – to co mówimy, robimy- zawsze jest związane z sercem oddanym Bogu z całej siły, Bóg dba o jakość naszych słów i dzieł i wszystkiemu nadaje sens. Modlitwa serca odzwierciedla jedną rzecz – daje pytanie – czy jesteśmy w tym miejscu, czy musimy do tego miejsca zdążać? Jeśli jesteśmy – to musimy o nie dbać – trwać nieustannie w Chrystusie Panu, Bogu Ojcu i Duchu Świętym, bo Bóg uczynił nas świętymi, abyśmy byli zdolni do dzieła, które jest wielkie i czeka na wykonanie, a i już się teraz wykonuje, bo już przybył niszczyciel narodu i się dopełnia zniszczenie narodu wybranego, aby dokonać ostatecznego stanu otwarcia prawdy – objawienia i usunięcia wszystkiego tego co zgniłe i złe. Otwiera się droga dalej niż dalsza – otwiera się droga niepojęta, bo droga wiary, ufności, oddania i ustępuje wszystko to, co dalej już iść nie może – nie ma zdolności, nie istnieje, dalej – dla tamtego – nic nie ma, bo jest tylko umysłem, rozumem, próżnością i lękiem – ciemnością – niczym więcej. Dla Synów Bożych rozpoczyna się droga prawdziwa – dlatego ten świat doczekał się mocy, która go naprawi, nie kropidłem, ale go naprawi od wnętrza – „wywróci na lewą stronę” – od trzewi go naprawi. Synowie Boży wchodzą w ludzki trud, aby ukazać, że droga rozumu i umysłu nie jest właściwa; jedyną słuszną jest droga wiary, oddania i beztroski – bo musimy patrzeć bez zrozumienia i bez rozeznania, całkowicie oddając się Duchowi Bożemu jak dziecko. Mt 13:10-13: „Przystąpili do Niego uczniowie i zapytali: «Dlaczego w przypowieściach mówisz do nich?» On im odpowiedział: «Wam dano poznać tajemnice królestwa niebieskiego, im zaś nie dano. Bo kto ma, temu będzie dodane, i nadmiar mieć będzie; kto zaś nie ma, temu zabiorą również to, co ma. Dlatego mówię do nich w przypowieściach, że otwartymi oczami nie widzą i otwartymi uszami nie słyszą ani nie rozumieją.”