UZDRAWIANIE DUCHOWE

Ireneusz Wojciechowski

„Dana Mi jest wszelka władza w niebie i na ziemi.” Mt 28.18

Nigdy człowiek nie jest w stanie uciec przed Bogiem, bo Bóg dokładnie zna umysł człowieka i przedstawi sytuację w taki sposób, aby wszystko, co się ma stać, stało się i tak, jak Bóg chce. Bardzo często ludzie przedstawiają, że robią dane rzeczy dlatego, że jakieś sytuacje ich do tego zmusiły, ponieważ mają jakieś własne pojęcie danego postępowania – mimo że to Bóg czyni – ale wykorzystuje ich umysł, ponieważ słuchają tylko siebie, i w tym momencie mogą tam pójść, gdzie Bóg chce i trafiają do miejsc, do sytuacji, które są istotne z punktu widzenia Boga. Nie poszli by nigdy tam z własnej woli, ale poszli z powodu nienawiści, swojego zła, swojej decyzji, bo jest to ich decyzja, ale i tak trafiają w ręce Boga; i tak Bóg działa. Te wszystkie sytuacje, które się dzieją, są sytuacjami pełnej Prawdy Bożej, pełnego działania. Bóg działa w różny sposób – np. upadek św. Piotra pojawił się dlatego, ponieważ Bóg mu pozwolił na ten upadek dlatego, że przyniesie dobro, a nie przyniesie zło, ale Bóg cały czas był w odwodzie, czyli cały czas oczekiwał i czekał na prawdziwe otwarcie.
Oz 2: 7 Matka ich bowiem uprawiała nierząd, okryła się hańbą ta, co je poczęła; mówiła bowiem: „Pobiegnę za swymi kochankami, co chleb mi dają i wodę, wełnę, len, oliwę i napój”. […] 10 Zapomniała już o tym, że to Ja właśnie dałem jej zboże, moszcz, świeżą oliwę, <że nie skąpiłem srebra ni złota, z którego czyniono Baala>. 11 Dlatego wrócę i zabiorę swoje zboże w odpowiedniej chwili i swój moszcz we właściwej porze, odejmę moją wełnę i len, co miały okryć jej nagość. 12 Potem obnażę ją przed oczami kochanków, i nikt jej nie wyrwie Mi z ręki. 13 Położę kres wszystkim jej zabawom, świętom, dniom nowiu, szabatom i wszystkim uroczystym zebraniom. 14 Zniszczę jej winnice i sady figowe, o których mówiła: „Oto zapłata moja, jaką mi dali moi kochankowie”. Czyli żyję bogactwem, żyję rozpustą, żyję swoją wolą, pragnieniami, one mnie nie opuściły – Bóg niszczy to wszystko. I co robi później? 15 Ześlę na nią karę za dni Baalów, gdy im paliła kadzidła, a zdobna w swe kolczyki i naszyjniki biegała za swymi kochankami, a o Mnie zapomniała. 16 Dlatego chcę ją przynęcić, na pustynię ją wyprowadzić i mówić jej do serca. Jak ją tam wysłał? – ona tam nie chciała iść, więc obrzydził jej świat, obrzydził jej ludzi, którzy ją otaczali, więc porzuciła ich, uciekła daleko od nich – trafiła prosto tam, gdzie Bóg chciał, na pustynię. Bóg do każdego trafia, na każdego ma właściwe myśli, do każdego człowieka właściwie dociera i zawsze osiągnie to, co chce i zawsze człowiek trafi tam, gdzie Bóg chce, bo Bóg zawsze chce człowieka uratować i nawet wykorzystuje jego pokrętne myśli i pokrętne cele, aby dotarł tam, gdzie Bóg go posłał, tylko że w taki sposób w jaki Bóg sobie życzy.
Ap 10: 9  Poszedłem więc do anioła, mówiąc mu, by dał mi książeczkę. I rzecze mi: «Weź i połknij ją, a napełni wnętrzności twe goryczą, lecz w ustach twych będzie słodka jak miód». Ja to czuję. 10 I wziąłem książeczkę z ręki anioła i połknąłem ją, a w ustach moich stała się słodka jak miód, a gdy ją spożyłem, goryczą napełniły się moje wnętrzności. Ja jestem w tej chwili w takiej sytuacji, ponieważ gdy objawiam coraz głębiej Boga, coraz bardziej objawiam tajemnice Synów Bożych, coraz bardziej objawiam tajemnice prawdziwej natury wewnętrznego życia, tym silniej jestem obrzucany atakującą ciemnością z głębin i z tego powodu, że miód Boży czuję w ustach, to moje wnętrzności goryczą się napełniają z powodu tego, że ta gorycz jest wszędzie dookoła; a wszyscy dookoła, którzy mają tę gorycz, wszyscy mają rację, tylko ja jej nie mam, ja jestem „przyczyną wszelkiego zła”, które ich spotyka… Dlatego mówię o tej sytuacji, tu jest napisane: wziąłem do ust książeczkę i ona jest słodka, bo to jest Słowo Boże, to jest objawianie najgłębszych tajemnic o ratowaniu głębokiej natury pięknej córki ziemskiej – i tam pojawia się straszna gorycz, wściekłość, „to moje, nie oddam!”, ja tę gorycz czuję ogromnie, jest to moja praca, zadanie, doświadczenie i próba i muszę sobie dać radę z tą sytuacją; jestem w tej sytuacji i gdybym gdzieś uciekł, to ona mnie tam dogoni. Jestem w tej sytuacji, i dlatego Bóg czyni to co czyni, ale też mówi: Nie rzucajcie pereł między psy i wieprze, bo się obrócą i was poszarpią, także idźcie tam, gdzie chcą was słuchać, a nie mówcie tym, którzy nie chcą, bo coraz więcej ludzi odpada, znikają ponieważ Bóg ich wzywa do miejsca, do którego ich wzywa w taki sposób, jaki im odpowiada, ale innego wyboru nie ma. Musi wykorzystać ich psychikę, ich wewnętrzny stan psychiczny, emocjonalny, ten który mają, do tego, aby mogli wykonać to, co Bóg chce, i się znaleźć tam, gdzie On chce, mimo że uważają, że tego właśnie nie robią; właśnie uciekli do miejsca spokojnego, cichego – na pustynię, z dala od wszystkiego, a Bóg tam chciał, żeby byli, żeby przemówił do ich serca. Mt 7:6-8: „Nie dawajcie psom tego, co święte, i nie rzucajcie swych pereł przed świnie, by ich nie podeptały nogami, i obróciwszy się, was nie poszarpały. Proście, a będzie wam dane; szukajcie, a znajdziecie; kołaczcie, a otworzą wam. Albowiem każdy, kto prosi, otrzymuje; kto szuka, znajduje; a kołaczącemu otworzą.”

Mt 23:9: „Nikogo też na ziemi nie nazywajcie waszym ojcem; jeden bowiem jest Ojciec wasz, Ten w niebie.”

2 Kor 5: 1 Wiemy bowiem, że jeśli nawet zniszczeje nasz przybytek doczesnego zamieszkania, będziemy mieli mieszkanie od Boga, dom nie ręką uczyniony, lecz wiecznie trwały w niebie. Św. Paweł pisze to mniej więcej w 60 r., trzysta pięćdziesiąt lat przed schizmą zozymską ówczesnego kościoła, gdzie wykorzystał młodego papieża Zozyma, Żyda który nawet nie był Chrześcijaninem, aby przeprowadził zamach na Chrześcijaństwo i na Chrystusa w Chrześcijaństwie; i nakazał ludziom nie uznawać wolności od grzechu, który tylko Bóg może usunąć, a przyznać się do grzechu, który jest grzechem cielesnym, jako grzech duchowy – pierworodny Adama. Grzech, który nigdy nie powinien być grzechem duchowym, ten ziemski, ludziom nakazuje się uznawać, że jest grzechem duchowym i samemu siebie czynić niezdolnym do wzrostu. Grzech cielesny, na który człowiek ma wpływ i może go pokonywać przez właściwe postępowanie – Owoce Ducha Świętego, wiarę w Boga – nakazuje się nadać temu grzechowi szczególną moc wolą człowieka i udaremnić w sobie względem siebie Łaskę Boga – to robi kościół dzisiejszy, to jest największe przestępstwo, jakie może istnieć – i w ten sposób udaremniać możliwość wzrostu, który Chrystus im dał i Bóg nie zabrał! Nigdy nie zabierze, bo jak może Bóg zabrać Odkupienie człowiekowi, za którego, Syna swojego położył aby człowiek Żył. Dlaczego miałby udaremnić Krew swojego Syna?! Św. Paweł mówi w taki sposób: Dzięki Odkupieniu Jezusa Chrystusa i dzięki temu, że jestem czysty i doskonały, jestem Nowym Człowiekiem, znajduję się w głębinach, bo tam z natury Jego Mocy i Potęgi Jego Mocy zostałem posłany do głębin, bo na górze wszystko uczynił Jezus Chrystus i posłał mnie na dół, czyli uczynił mnie tym na górze, świętym, doskonałym i niewinnym, Nowym Człowiekiem, i posłał mnie na dół, bo na dole w głębinach jest moja praca – muszę wydobyć piękną córkę ziemską z udręczenia, jęczące stworzenie, które aż do dzisiaj jęczy w bólach rodzenia i nie może się wydostać żadnymi siłami, ponieważ zostało poddane przez złą postawę upadłych aniołów i w tej chwili jest w bardzo złym stanie, a ja zostałem posłany i wszyscy inni, którzy uwierzyli zostali posłani do głębin, i ja już tam jestem. I w 418 r. zostało to zakazane – zstępowanie do głębin, zakazane naprawianie czegokolwiek, bo kościół chce tamtego, bo żyje ogrodem zamkniętym! Dlatego szatan tak bardzo chce mieć władzę nad piękną córką ziemską, ponieważ w niej gromadzą się wszelkie doskonałe natury, tam jest kawałek Nieba, który w niej jest, jest mocą Stworzenia. Bóg stworzył Niebo i ziemię – ziemia była chaosem, Niebo doskonałością – i ona jest kawałkiem Nieba tam w głębinach, mocą tworzenia, mocą Obecności Boga w Niebie, mocą tworzenia wszelkiego stworzenia. I zagarnęli to ci, którzy dzisiaj są wściekli, że będzie im to odebrane, są tymi którzy wszczynają wojny; ale i tak ich wyciągnie na pustynię, będzie chciał do nich przemawiać, ale będą Go obrzucali kamieniami, więc ogień ześle na nich i spali, bo będą chcieli otoczyć lud świętych i zniszczyć Miasto Święte.
Św. Paweł pisze Żywym Słowem, objawia w nas te Tajemnice, ponieważ te Tajemnice są żywe dla Żywych, umarłe dla umarłych, a Ewangelia zakryta jest dla tych, którzy są wrogami Ewangelii (2 Kor 4.2), a otwarta jest dla tych, którzy żyją w Bogu. Mt 23: 9 Nikogo też na ziemi nie nazywajcie waszym ojcem; jeden bowiem jest Ojciec wasz, Ten w niebie. Jest to do nas skierowane, Bóg się nie zmienia, Bóg jest niezmienny, Bóg jest zawsze naszym Ojcem, a my nazywamy Go Ojcem naprawdę, bo jesteśmy Synami Bożymi, my jesteśmy zradzani w Nim, a On w nas. On się zradza w nas, a my się zradzamy w Nim, dlatego że powstajemy i jesteśmy świadomi tego, że grzech, który jest na Ziemi, nie ogranicza naszego życia duchowego, ale jest naszą pracą w wyniku przyjęcia MOCY DUCHOWEJ – moc duchowa daje nam pokonanie grzechu. I dlatego uznanie, że nie mamy grzechu dlatego, że Chrystus nas odkupił, jest daniem mocy do pokonania grzechu tego ziemskiego, nad którym mamy władzę a grzech, nad którym nie mieliśmy władzy, usunął Jezus Chrystus, a ten grzech, nad którym mamy władzę, dzisiejszy kościół pochwala, każe go szukać, każe go celebrować, i każe aby dawać mu szczególną władzę i udaremniać Łaskę Bożą względem siebie, stawiając grzech ponad tym i karząc myśleć i mówić „nie jestem godzien wolności, nie jestem godzien Chrystusa, nie jestem godzien Prawdy, bo jestem grzesznikiem”(Rz 1:32). Początek mszy: „uznajmy, że jesteśmy grzesznikami” – nie jesteśmy grzesznikami!! Więc nie uznawajmy, że jesteśmy grzesznikami! Mamy walkę z grzechem, ale nie jesteśmy grzesznikami. Grzesznikami są ci, którzy grzech wykorzystują do walki z Bogiem, walki z Drogocenną Krwią Jezusa Chrystusa i walki z Wolą Bożą – to są grzesznicy. My nie jesteśmy grzesznikami, my staczamy bitwę z grzechem. To wszystko jest odniesienie do duszy, odniesienie do Prawdy, odniesienie do doskonałości człowieka, odniesienie do tajemnicy wewnętrznej, która jest w człowieku, więc musimy być głęboko świadomi całej tajemnicy wewnętrznej, którą Chrystus nam objawił. I dlatego jest powiedziane „nieszczęśliwe ciało zależne od drugiego ciała, i nieszczęśliwa dusza zależna od tych dwóch”, więc nie uzależniajcie swojej duszy od ciała, a tego waszego ciała, od drugiego ciała, bo Chrystus mówi: Ja jestem Mężem duszy. We Mnie ona znajduje Pełnię, we Mnie ona odnajduje swoje proste Życie, które jest jedynym i najpotężniejszym, nie złożonym, ale prostym w swojej złożoności. Za tym Życiem nikt nie trafi, tylko Bóg może je wznieść, bo dusza do Boga należy. Pnp 5:1: „Wchodzę do mego ogrodu, siostro ma, oblubienico; zbieram mirrę mą z moim balsamem; spożywam plaster z miodem moim; piję wino moje wraz z mlekiem moim. Jedzcież, przyjaciele, pijcie, upajajcie się, najdrożsi!”

Mt 23:11-12: „Największy z was niech będzie waszym sługą. Kto się wywyższa, będzie poniżony, a kto się poniża, będzie wywyższony.”

Flp 3: 20 Nasza bowiem ojczyzna jest w niebie. Stamtąd też jako Zbawcy wyczekujemy Pana naszego Jezusa Chrystusa. Tam jest nasz Brat i Ojciec, na ziemi nie mamy nikogo tutaj, który by nas zrodził. Jesteśmy tutaj w pracy, posłani, jesteśmy pielgrzymami na tej ziemi, aby odzyskać to dla Boga, bo do Boga należy, i aby stało się wszystko Boże, bo do Boga należy. Bóg Jest jaki Jest, powiedział: Jam Jest jaki Jest, i będę zawsze jaki Jestem, a pozna Mnie tylko Syn. Tylko Syn Mnie pozna, a Ja się nie zmieniam, Ja będę zawsze taki Doskonały, jaki Jestem, bo Jam Jest jaki Jest. Ale wy musicie się zmienić i poznać Mnie, ale poznacie Mnie wtedy, kiedy będziecie wiedzieć, że to Ja jestem waszym Ojcem, a tylko wtedy to poznacie, gdy jesteście duchową prawdziwą istotą, że jesteście wewnętrzną, święta naturą, w Bogu zrodzoną z Mocy Jego Potęgi, z Jego Światłości, jesteście do Życia powołani, abyście objawiali Jego Dzieła, i dlatego abyście owoc Bogu przynosili. Rz 7: 4 Tak i wy, bracia moi, dzięki ciału Chrystusa umarliście dla Prawa – bo w Nim został uśmiercony wasz zły duch – by złączyć się z innym – z Tym, który powstał z martwych, byśmy zaczęli przynosić owoc Bogu. Pamiętajcie, że jesteście zmartwychwstałymi, z powodu Zmartwychwstałego i dążcie do pełnego Życia.
Wiara polega na tym, że pomimo że widzimy grzech i w obliczu tego grzechu, który widzimy, mówimy, że jesteśmy bezgrzeszni, czyści, doskonali i niewinni, co jest uznawane za herezję. Dlaczego jest to uważane za herezję? – ponieważ to pokonuje szatana, pokonuje jego wpływy na Ziemi, Mocą Chrystusa a Moc Chrystusa polega na tym, że uwierzyliśmy że jesteśmy czyści i wolni od grzechu, pomimo tego, że widzimy grzech, tylko że ten grzech jest inny, ponieważ mamy na niego wpływ. Dlatego wszystko jest pracą, zadaniem, doświadczeniem i próbą, a szatan miota tymi, którzy do niego należą; postępują w sposób mściwy, agresywny i stawiają wartości tego świata ponad wartościami Boskimi, ci którzy należą do diabła i postepują tak, jakie są potrzeby diabła. Mdr 2: 24 A śmierć weszła na świat przez zawiść diabła i doświadczają jej ci, którzy do niego należą. Jest to wybór, który dokonuje człowiek. Pytanie bardzo proste: Czy mogą tego wyboru nie dokonać? Mogą. A dlaczego dokonują? – bo należą do diabła. A czy muszą do niego należeć? – nie, nie muszą, ponieważ mają wybór, ale dokonują wyboru, ponieważ szatan zmącił ich umysły, w tym świecie zabiera im władzę, zabiera im to, co stanowiło ich tożsamość, nie wiedzą kim są. (2 Kor 4:4) Ale na szczęście mają pustynię, na którą Chrystus, Bóg Ojciec ich wyprowadzi i będzie do nich przemawiał na tej pustyni, a są na pustyni nie dlatego, że świat ich przegnał, tylko że Bóg wykorzystał ich zawiść i nienawiść do świata by na pustynię poszli. Więc są na pustyni, myślą że uciekli od nienawistnego świata, ale nie – poszli do miejsca, gdzie będzie Bóg do nich przemawiał w spokoju i nie będą mieli gdzie uciec, bo gdzie się udadzą, tam Bóg. Wszędzie Bóg, bo wszędzie pustynia, a On na pustyni. 2 Kor 4:5-6: „Nie głosimy bowiem siebie samych, lecz Chrystusa Jezusa jako Pana, a nas – jako sługi wasze przez Jezusa. Albowiem Bóg, Ten, który rozkazał ciemnościom, by zajaśniały światłem, zabłysnął w naszych sercach, by olśnić nas jasnością poznania chwały Bożej na obliczu Chrystusa.”

Mt 6:33: „Starajcie się naprzód o królestwo Boga i o Jego sprawiedliwość, a to wszystko będzie wam dodane.”

Potraktujcie Boga jako małe dziecko, małe dziecko które jest niemowlakiem, bezsilne, ma dwa tygodnie, albo może miesiąc, nie może samo się najeść, nie może samo się napić, nie może samo jeść, nie może się przewinąć, nie może nic zrobić. Co robi matka? – matka z miłością ogromną opiekuje się dzieckiem, z całej siły. Dlaczego? – bo ono może umrzeć, bo Bóg może umrzeć. Oczywiście Bóg na Niebiosach nie umrze, ale może umrzeć w człowieku.
Matka otrzymuje od dziecka niezmierzone ilości miłości, dziecko ją kocha całym sercem, dziecko nic nie rozumie, ono tylko kocha. Ta tajemnica, o której mówię, że dziecko, które nie potrafi jeszcze myśleć, nie potrafi jeszcze rozumieć, pojmować, nie ma logiki jeszcze, czy daje coś matce? – matce daje niezmierzone ilości miłości, bo tylko to ma i matka to czuje. To nie tylko matka daje dziecku, ale od dziecka otrzymuje ogromne, niezmierzone ilości miłości, które płyną nieustannie. Dziecko nigdy nie przestaje kochać matki, dla niego to się nie kończy, miłość jest nieustająca. Na początku tylko kocha, bo nic więcej nie potrafi robić, a później mówi o tym, że kocha, a później robi wszystko, co pokazuje że kocha, a pózniej nawet gdy nie mówi, to widzimy, że kocha nawet gdy broi. A dlaczego tak jest? – bo gdy się kogoś boi, to nie broi, a jak rodziców się nie boi, bo mu wybaczają, to troszeczkę broi, bo wie że rodzic mu wybaczy. Matka otrzymuje ogromne ilości miłości od dziecka i to czuje – gdy boli ją głowa, zaraz jej przechodzi, gdy jest zdenerwowana, zaraz jest spokojna, bo miłość tego dziecka ją wypełnia. Spójrzcie na miłość tej matki do tego dziecka i teraz spójrzcie, że Bóg jest takim małym dzieckiem. Miejcie odwagę, bo to nie jest grzech, abyście zobaczyli Boga jako małe bezbronne dziecko, które otaczacie jak kochająca matka całą miłością, aby w was nie umarł – bo On jest waszym Życiem – żeby w was nie umarł. Bóg nie umrze, Ten który jest na Niebiosach, ale w was może, możecie o Nim zapomnieć. I dlatego, kiedy kochacie Boga z całej siły jako małe dziecko, to zauważcie co się dzieje, jako matka która kocha małe dziecko – wyzwala w was się uczucie, uczucie, które powoduje więź uczuciową między wami a Bogiem. I co ta więź robi? – działa w obie strony. Ta więź spowodowała, że Moc Boża, z którą się zjednoczyliście przez opiekę nad Bogiem przez uczucie, że jest dzieckiem, że potrzebuje opieki, potrzebuje waszej uwagi, potrzebuje waszej troski o Niego – odrzuca od was rozum, pojmowanie, wszystkie ludzkie postępowanie, i w ten sposób otaczacie Go pełną miłością. I czy dostaje Bóg od was więcej, czy wy od Boga? On nie potrzebuje nic od was, On chce wam dać. Bóg nie chce wam niczego zabrać, On wam chce nieustannie dawać. Dlatego, kiedy jesteśmy w stanie spojrzeć na Boga jak na małe dziecko i zaopiekować się Nim jak małym dzieckiem, mamy w sobie tę zdolność, mamy w sobie tę naturę opieki nad dzieckiem, opieki tej doskonałej. Dzisiejszy wykład może być strasznie nudny, dlatego że ludzie lubią budować armaty, ludzie chcą mieć narzędzia, które mogą kogoś osaczyć, ujarzmić, ograniczyć – a tu nagle jest o miłości, o słabości, o dziecku. Kiedy kochamy Boga z całej siły, to Bóg w nas Żyje. Mt 18:3-5: „«Zaprawdę, powiadam wam: Jeśli się nie odmienicie i nie staniecie jak dzieci, nie wejdziecie do królestwa niebieskiego. Kto się więc uniży jak to dziecko, ten jest największy w królestwie niebieskim. I kto by przyjął jedno takie dziecko w imię moje, Mnie przyjmuje.”

Mt 6:32: „Bo o to wszystko poganie zabiegają. Przecież Ojciec wasz niebieski wie, że tego wszystkiego potrzebujecie.”

Ludzie, którzy myślą, że są Synami Bożymi, są na górze, ale nie są na dole. Jeśli nie są na dole, to nie są na górze. Synowie Boży są jednocześnie na górze i na dole, ponieważ gdy są na górze, to z góry posyła ich Syn Boży, czyli Chrystus Pan, Bóg Ojciec i Duch Święty posyła ich na dół, a oni cały czas są na górze, w posłuszeństwie Bogu, bo tam są zrodzeni, bo należą do Boga. Człowiek, który jest na górze i uznaje się za Syna Bożego, ale nie wykonuje dzieła wewnętrznego, nie jest nim, bo Syn Boży nie może tego nie czynić. Nie czyni tylko wtedy, kiedy nim nie jest. Ale kiedy jest, czyni to wewnętrznie, ponieważ to jest jedyne jego dzieło, wynikające z posłuszeństwa Bogu i ze zrodzenia, bo do tego celu został stworzony, i do pełnienia władzy nad ziemią, która została mu dana, jako miejsce w którym będzie panował w Imię Boga. Więc zasada jest taka: gdy są na górze, to są na dole, ale na dole są z mocy „góry” i dlatego są jednocześnie na górze i jednocześnie na dole, bo nie mogą być na dole i zwyciężać, kiedy ich nie ma na górze, to gdy są na dole i chcą zwyciężać, to są demonami, które udają, że są bogami, że są aniołami. 2 Kor 11: 13 Ci fałszywi apostołowie to podstępni działacze, udający apostołów Chrystusa. 14 I nic dziwnego. Sam bowiem szatan podaje się za anioła światłości. 15 Nic przeto wielkiego, że i jego słudzy podszywają się pod sprawiedliwość. Ale skończą według swoich uczynków. Jest tu ukazane bardzo wyraźnie, że na dole gdy są i udają, że są Synami Bożymi, to są demonami, bo nie ma ich na górze, i ten, który jest na dole a nie ma go na górze, to na pewno jest demonem; a ten, który jest na górze i mówi, że jest Synem Bożym a nie wykonuje dzieła w głębinach, to też nie jest Synem Bożym, tylko jest zwiedziony. Bo Syn Boży jest jednocześnie na górze i jest jednocześnie na dole – to jest tajemnica Synów Bożych. Umysł człowieka jest w stanie tylko działać w obszarze tego świata zmysłowego, nie jest w stanie działać poza tym obszarem. Synowie Boży są spoza obszaru ziemskiego, Synowie Boży są duchową, anielską istotą a jednocześnie są posłani do głębin świata zmysłowego i tylko oni mogą to uczynić. Oni są spoza świata, dla świata – żeby działać w głębinie, aby wydobyć świat z głębin dla świata Bożego, żeby „jako w Niebie, tak i na ziemi” się objawiła tajemnica, i tylko to mogą zrobić Synowie Boży. Jesteśmy ze sobą od dwudziestu, piętnastu, dziesięciu lat, i sami zauważyliście, że złego ducha wyczuwacie bez najmniejszego problemu, odczuwacie przemoc, która działa na waszą naturę wewnętrzną, przed którą możecie się obronić – tamci mogą udawać, że są piękni, ale przemocy nie ukryją, ponieważ naturą szatana jest przemoc, jest ciemność. Ci, którzy udają, że są dobrymi, po prostu emanują ciemnością, a wy jesteście tymi, którzy to rozpoznają bez problemu, czujecie to wewnętrznie, więc nie dawajcie się zwodzić.
Synowie Boży nie są z tego świata, ale są zdolni i posłani do głębin tego świata, w przestrzeni umysłu, w przestrzeni rozumu, w przestrzeni głębi podświadomej – wydobyć piękną córkę ziemską, bo są posłani do samego źródła jej natury, do natury Niebiańskiej jej istoty. I Synowie Boży tam zstępują i tam są, i dlatego tylko Synowie Boży mogą to uczynić. Jesteśmy w tym czasie, to jest czas porwania, gdzie Chrystus mówi, Dz 17: 30 Nie zważając na czasy nieświadomości, wzywa Bóg teraz wszędzie i wszystkich ludzi do nawrócenia, 31 dlatego że wyznaczył dzień, w którym sprawiedliwie będzie sądzić świat przez Człowieka, którego na to przeznaczył, po uwierzytelnieniu Go wobec wszystkich przez wskrzeszenie Go z martwych». W tym momencie przychodzi Chrystus, kiedy następuje wznoszenie duchowej natury człowieka, bez woli człowieka – nie zważając na nieświadomość człowieka, Bóg wszystko robi, aby ludzie okazali się takimi, jakimi są. I nie mogą tego powstrzymać – są takimi, jakimi są i cała ich natura wewnętrzna kipi tym, kim są, nie są w stanie ukryć tego i to po prostu wszystkimi przestrzeniami ich natury się objawia. Nie mogą już ukryć swojego zła mocą Światłości, która do tej pory istniała w nich, Oz 2: 10 Zapomniała już o tym, że to Ja właśnie dałem jej zboże, moszcz, świeżą oliwę, <że nie skąpiłem srebra ni złota, z którego czyniono Baala>. Gdy zabrałem to wszystko, teraz obnażyły się wszystkie te baalowe sprawy, ponieważ nie ma już Mocy Boskiej, która by to ukryła, tylko zostało wszystko obnażone. I dlatego dzisiejszy świat chce oskarżać tym, co się dzieje u wszystkich ludzi, tych którzy są Bogu ducha winni i wszystko robią, żeby go oddać Bogu. Bóg żąda tego ducha, jesteśmy Jemu ducha winni, i oddajemy Mu tego ducha, a nawet nie tylko oddajemy, ale mówimy: Panie, oddajemy Tobie nawet więcej, niż nam dałeś, ale dałeś nam bardzo dużo i nie możemy dać Tobie więcej niż dałeś, bo dajemy to wszystko, co było też ukryte, ale odnaleźliśmy. A ci, którzy dają Mi to z powrotem, „nie wiedzieliśmy jak pomnożyć Twoje bogactwo” – to zabiorę im to, co wydaje im się, że mają i dam tym, którzy mają. Zabiorę im ich ziemskiej, cielesnej naturze demonicznej duchową moc, którą sprzeniewierzają i zabierają, i dam części, którą powołałem, i która wznosi się ku Mnie w doskonałości, więc zabiorę im to, co wydaje im się, że mają, i dam temu, który przychodzi do Mnie w Imię Pańskie. Błogosławiony, który przychodzi w Imię Pańskie. Jr 31:34: „I nie będą się musieli wzajemnie pouczać jeden mówiąc do drugiego: „Poznajcie Pana!” Wszyscy bowiem od najmniejszego do największego poznają Mnie – wyrocznia Pana, ponieważ odpuszczę im występki, a o grzechach ich nie będę już wspominał».”