UZDRAWIANIE DUCHOWE

Ireneusz Wojciechowski

„Niech będą przepasane biodra wasze i zapalone pochodnie!” Łk 12.35

Najważniejszą sprawą dla duchowego człowieka jest nieustannie mieć jedność serca z Bogiem, nigdy jej nie utracić, być ufnym Bogu. Serce nie ma innej pracy, tylko tę jedną sprawę – być w nieustannej jedności z Bogiem. Bo serce jest najważniejsze, ono jest jakością dzieła, i musi trzymać się Boga nieustannie, aby było jakością Bożą tego dzieła. Bóg tak ustalił, że nasza natura podświadoma wewnętrzna, czyli piękna córka ziemska, ona od nas potrzebuje pomocy. My otrzymaliśmy pełną pomoc od Boga, i kiedy my jej pomagamy, to zaświadcza o tym, że Boga mamy. Dlatego serce nasze nigdy nie może przestać ufać Bogu, ono jest jak filar nieboskłonu, i gdy nieustannie trwa w ufności Bogu, mamy otwarty nieboskłon, na którym Bóg nas strzeże. Zauważcie jaka spoczywa na nas ogromna odpowiedzialność, żebyśmy pomimo przeszkód świata, zakusów diabła i mącenia wszystkiego co istnieje, abyście zachowali wewnętrzną jedność z Bogiem z całej mocy. Ponieważ przez zachowywanie łączności z Bogiem w każdej sytuacji, sprowadzacie na ten świat chwałę Bożą, która działa dlatego, że wy otwieracie jej drogę. A światłość, którą utrzymujecie i nieustannie chwalicie, nie ogranicza się tylko do was, ona wypływa i płynie do wszystkich miejsc, jak słońce które świeci, roztapia lody i roztacza światło. Gdy jesteście w pełni oddani Bogu i trwacie w tym umocnieniu, to świat nie jest w stanie osaczyć was i ograniczyć, ponieważ światłość, która z was wypływa jest światłością, której ciemność nie ogarnia. Jest to wymaganie od siebie, nawet w warunkach bardzo trudnych, gdzie zstępujemy do głębin i pamiętamy, że nie chodzi o to, abyśmy szukali dobrego samopoczucia. Ponieważ żołnierz idąc na pole bitwy, idzie bo jest posłany, a nie żeby czuł się bezpieczny, bo tam akurat tam jest najmniej bezpiecznie; ale idzie walczyć. Ta sama sytuacja jest z Synami Bożymi – zstępując do głębin, nie jest tam bezpiecznie; ale z Bogiem zawsze jest bezpiecznie: nawet gdy na oręż natrafią, ran nie odniosą, bo są uzbrojeni – w hełm zbawienia, zbroję sprawiedliwości, pas prawdy, tarczę wiary, miecz Ducha to jest Słowo Boże, i buty pokoju. Więc nigdy nie pokładamy ufności w sobie, ale zawsze w Bogu, i zawsze mamy świadomość tego, że to Bóg ocala. Łk 4:34: „«Och, czego chcesz od nas, Jezusie Nazarejczyku? Przyszedłeś nas zgubić? Wiem, kto jesteś: Święty Boży».”

Łk 12:36: „A wy [bądźcie] podobni do ludzi, oczekujących swego pana, kiedy z uczty weselnej powróci, aby mu zaraz otworzyć, gdy nadejdzie i zakołacze.”

Chrystus przyszedł dla tych wszystkich, którzy Jemu wierzą, i nie może ten świat ograniczyć mocy Chrystusa, dlatego że Chrystus Pan nie jest z tego świata. Synowie Boży też nie są z tego świata, i wszyscy ci którzy zostali odkupieni, zostali wezwani do innego świata, i z tamtego świata dopiero przychodzą, aby w tym świecie panować w Imię Pańskie, bo Ziemia i to wszystko należy do Boga. Sprawy, które są poruszane na naszych spotkaniach, otwierają całkowicie inną przestrzeń człowieka. Mówiąc o tych sprawach, to każda chwila jest nowością, każda chwila jest odkrywaniem, każda chwila jest poznawaniem, każda chwila mnie zadziwia, ale idę nie dziwiąc się niczemu, tylko idę w tę stronę gdzie Chrystus mnie kieruje – nie dziwiąc się niczemu, a jednocześnie będąc cały czas zdziwionym. Ponieważ Ziemia skrywa ogromne tajemnice. Prawdziwa natura Ziemi jest Boska, a ta natura ziemska, ona przestaje istnieć, dlatego że przychodzi czas rodzenia. W tej chwili Ziemia jest takim miejscem, gdzie Synowie Boży zaczęli się nią opiekować, aby Wielki Dom ponownie zaczął żyć, i zaczął przywracać ku chwale wszystko co istnieje i budzić do życia. Ziemia jest zamkniętym obszarem, który został zamknięty przez zmianę upływu czasu, i zamknięty sferami izolacyjnymi, aby zamęt, zniekształcenie i demoniczna siła z tego świata, która wynikła z upadku, nie płynęła już tak, jak zawsze płynęła do wszechświata, aby przestała płynąć, dlatego że mogłaby zniszczyć wszechświat cały, dlatego zostało to zamknięte. Ale wszechświat poza Ziemią, poza tą przestrzenią superpozycji, w dalszym ciągu funkcjonował i istniał w przestrzeni zwykłego czasu, gdzie doświadczał tego doświadczenia własnego życia na podłożu rozumu, a nie perfidnego zła. I dochodził do pewnego poziomu intelektualnego doświadczania czyli wykorzystywania wszechświata do budowania maszyn czasu, przekraczania barier, przemieszczania się przez możliwość marszczenia przestrzeni; doszli do krańca swoich możliwości, poznali cały wszechświat i w tym momencie zostało im tylko poznanie, że wszystko jest zimne, puste, nie do życia. A oni żeby przeżyć, muszą niszczyć coraz więcej wszechświata, ponieważ entropia dobiera się wszędzie; muszą coraz więcej energii zużywać, aby powstrzymać entropię ich technologii. Te istoty zużywają całe planety, całe układy słoneczne, aby pozyskać energię do zatrzymania entropii swojego świata, który wymaga coraz większej i większej energii do tego, żeby po prostu przetrwał; aż wreszcie już nie mogą tego zrobić, i wołają Synów Bożych: dajcie nam możliwość życia w innym świecie, bo ten świat już nie nadaje się do życia, znaleźliśmy koniec, ale wiemy że jest początek, my go nie znamy, ale wiemy że on jest, że przyjdzie Człowiek i nas ocali. Tutaj jest zderzenie dwóch jakby historii: jednocześnie technologia na najwyższym poziomie, na poziomie szczytowym, gdzie nie ma niczego, co by się jej oparło; i jednocześnie oczekują pojawienia się proroka, wybranego przez Boga, spośród ludu, i jak Mojżesza posłanego. Mojżesz powiedział: Bóg wybierze z ludu proroka swojego, jak mnie, i pośle w owym czasie; czyli nie mówi o sobie, ale o czasach późniejszych, daleko późniejszych. Więc tu nagle pojawia się w tej sytuacji oczekiwanie proroka, oczekiwanie proroctw, które ich mogą uratować – zderzenie dwóch światów: pragmatyka, i tajemnica proroctw, która jest poza rozumieniem matematycznym i takim typowo logicznym, a jednocześnie temu już tylko ufają, i wiedzą że to jest prawda, bo wszystko inne przestało już działać. J 5:6-8: „Gdy Jezus ujrzał go leżącego i poznał, że czeka już długi czas, rzekł do niego: «Czy chcesz stać się zdrowym?» Odpowiedział Mu chory: «Panie, nie mam człowieka, aby mnie wprowadził do sadzawki, gdy nastąpi poruszenie wody. Gdy ja sam już dochodzę, inny wchodzi przede mną». Rzekł do niego Jezus: «Wstań, weź swoje łoże i chodź!»”

Łk 12:48: „Ten zaś, który nie zna jego woli i uczynił coś godnego kary, otrzyma małą chłostę. Komu wiele dano, od tego wiele wymagać się będzie; a komu wiele zlecono, tym więcej od niego żądać będą.”

Znamy z Pisma Świętego, że Jezus Chrystus pocił się krwawym potem. Jego ciało przeżywało ogromny stan niezrozumienia, stan rozdarcia, rozbicia, nie może znikąd znaleźć wsparcia. Ale okazuje się, że wsparcie jest w Jezusie Chrystusie, w Jego oddaniu, w Jego głębokiej ufności Bogu Ojcu, bo tylko On pozostał. Ludzie często nie chcą zobaczyć, że wszystko jest pracą, zadaniem, doświadczeniem i próbą, tylko tym że ktoś robi im krzywdę. Chcą oskarżać wszystkich innych ludzi za swój problem, który wyniknął z ich postępowania, ponieważ nie rozumieją że wszystko jest ich pracą, zadaniem, doświadczeniem i próbą, i nie ma sytuacji, które by były złe; złe są tylko dla tych, którzy mają własne plany. Ścieżki Boże są zawsze proste, zawsze idą we właściwym kierunku, zawsze są doskonałe i nie ma tam żadnych problemów; kręte są dla tych, którzy mają inne zamiary. Są ludzie, którzy oskarżają Boga, że ich niszczy, okrada, podkłada kłody pod nogi, i że czeka na ich upadek. Ale takich sytuacji nie ma! Ten stan jest potrzebny tylko po to, żeby człowiek odnalazł łaskę, żeby się umocnił w Chrystusie Panu. Bóg nie stawia przed ludźmi rzeczy trudnych, stawia przed każdym człowiekiem to, co jest jemu potrzebne w danej chwili, i daje też łaskę, aby mógł to unieść. Wszystkie sprawy są pracą, zadaniem, doświadczeniem i próbą, a ci którzy wierzą Bogu, wiedzą że taka jest prawda, i że nie ma tu żadnych trudów, jest tylko zwiększenie ufności Bogu, co powoduje, że otwiera się serce. Kiedy uwaga człowieka jest oparta tylko na samym wzroku i kiedy Bóg jest tylko obrazem jego myśli, to trzyma się własnego obrazu, który sobie wykreował, i patrzy czy on cały czas jest. Ale ten obraz nie jest prawdziwy! Człowiek nie może tego rozpoznać, gdy nie ufa Bogu. Wpatruje się we własny obraz, a szatan bardzo łatwo zamienia mu te obrazy, i ten człowiek nie rozpoznaje prawdy. Kiedy serce jego jest martwe i nieskore do ufności, to on nie rozpozna, że ten obraz jest martwy; nie będzie wiedział. Musi mieć żywe serce i nieustanną łączność z Żywym Bogiem, wtedy momentalnie rozpoznaje, że nie jest to prawda. My nie możemy nigdy zapominać o tym, co Chrystus uczynił, i że każdy człowiek jest doskonały w Chrystusie, i nie możemy w żaden sposób tego odbierać i ujmować chwały Chrystusa, którą dał temu i każdemu człowiekowi. Mimo że on o nią nie dba, to my musimy wiedzieć, że On jest w nim, i nie możemy dokładać się do jego próżności, do jego niepamięci. Ale kiedy wiemy, że jest to człowiek, w którym istnieje Chrystus Pan, stajemy się autonomicznym wzrostem jego duchowej natury, i my dbamy o jego wzrost przez świadomość, że jest doskonały w Jezusie Chrystusie. Bóg ma plany dla człowieka, a nie dla diabła, który ma swój plan, jeśli chodzi o miejsce Ziemi, która jest superpozycją; wszystko utrzymać w obrazie iluzji. Kilka lat temu w czasie wykładów Duch Boży przedstawił, że szatan przestanie się ukrywać, wyjdzie na powierzchnię. I zaczęło to się dziać – wyszedł na powierzchnię i zaczął niszczyć wszystko dookoła, chcąc zniszczyć ludzi, duchową naturę. Ale duchowy człowiek zaczął powstawać coraz głębiej, dlatego że opór czyli zło, budzi moc chwały. I gdy moc powstaje, miecz się budzi. Gdy ciemność hasa, Synowie Boży sięgają po miecz Boży, to jest Słowo Pańskie, które w tej chwili triumfuje. My wiemy o tej sytuacji, ale musimy trwać w wyborze, nie tylko wiedzieć, bo wiedza nie wyzwala, wyzwala pełne oddanie Bogu, bo On zna drogę. 1 Kor 10:13: „Pokusa nie nawiedziła was większa od tej, która zwykła nawiedzać ludzi. Wierny jest Bóg i nie dozwoli was kusić ponad to, co potraficie znieść, lecz zsyłając pokusę, równocześnie wskaże sposób jej pokonania abyście mogli przetrwać.”

2 P 3:17: „Wy zatem, umiłowani, wiedząc o tym wcześniej, strzeżcie się, abyście dając się uwieść błędom tych, którzy nie szanują praw Bożych, własnej stałości nie doprowadzili do upadku.”

Wszystko co się dzieje, dzieje się pod kontrolą Boga, i kiedy jesteśmy ufni całkowicie Bogu, to wszystko co się dzieje, dzieje się we właściwy sposób. Ponieważ Bóg przed nikim nie stawia niczego, co by było dla niego za wielkie, za duże, niewłaściwe i nie w tę stronę. Kiedy Synowie Boży stają pośrodku wewnętrznego życia, to nie dlatego, że tam chcą iść, tylko dlatego że są posłuszni i są posłani. Nie zastanawiają się dokąd idą, tylko idą tam, gdzie Bóg ich posyła, Chrystus Pan i Duch Święty. A są pośrodku pięknej córki ziemskiej, tego świata zaprzepaszczonej świątyni, która musi odzyskać ponownie chwałę Bożą, i Boską światłość, Potęgę i Moc. Tam w środku, są dookoła diabły, które krzyczą: dlaczego niszczysz nam to miejsce naszego targu i naszej rozpusty? I szatan tam nieustannie czyha, aby człowiek zwrócił tylko uwagę na coś innego. Ale Synowie Boży, stając tam pośrodku, nie są do pokonania, bo są światłością i nie walczą, swoją mocą, ale trwają nieustannie w jedności z Bogiem; a piękna córka ziemska do Synów Bożych mówi takie słowa: „Nie patrzcie na mnie, żem śniada, że mnie spaliło słońce. Synowie mej matki rozgniewali się na mnie, postawili mnie na straży winnic: a ja mej własnej winnicy nie ustrzegłam” (Pnp 1:6) – bo oni odeszli od prawdy Bożej, skupili się na zmysłowości, pożądliwości ciała, pożądliwości oczu i pychy tego życia, i kazali mi strzec tego upadku jako winnicy swojej; i ja swojej winnicy nie ustrzegłam. Czyli ona mówi w taki sposób: ja jestem mocą, a oni powiedzieli – powielaj nam to co ci dajemy, aby było bez liku tego. Dzisiaj ludzie mówią: skąd się wzięło tyle tego problemu? – dlatego że powiela ona, to co macie; jeśli byście mieli chwałę, to by powielała chwałę. Ludzie nie zdają sobie sprawy, że jej stan, jest ich samopoczuciem, jak się ona czuje, tak się mają, i jak o nią dbają – jak się starają, to dobrze się mają. Czyli opieka nasza w Imię Boga nad nią jest wymiernym stanem równowagi naszej psychiki, naszego ducha i naszego całego ciała, i całej istoty naszej wewnętrznej. I gdy my jesteśmy w nieustannym stanie równowagi, oddania Bogu, i ufni Bogu nieustannie, to natura wewnętrzna pięknej córki ziemskiej, otrzymuje pełny stan zaopiekowania przez Synów Bożych. I jej stan, jest rzeczywistym stanem samopoczucia całego człowieka, tego cielesnego wewnętrznego człowieka, do którego przenika moc natury cielesnej duchowej – z mocy duchowej. Bo tam następuje przekształcenie, przemienienie mocy duchowej na moc cielesną duchową, i ożywienie tego co duchowe. A to duchowe jest samopoczuciem naszym, naszym stanem wewnętrznego istnienia, ufności, oddania i doskonałości. A ona, przez to że jej udzielamy ratunku i wsparcia, opiekuje się teraz właściwymi winnicami, które dają jej Synowie Boży, i przez zachowanie pokoju, strzeże też własnej winnicy. Tym pokojem są Synowie Boży, bo oni dają jej siebie, właściwie Boga, bo ich nie ma, jest Chrystus! Jak mówi Święty Paweł: nie ja już żyję, ale żyje we mnie Jezus Chrystus. Święta Maria Matka Boża, Chrystus Pan, Duch Święty, Anioł Stróż, pilnują aby nasze serce oddawało się Chrystusowi Panu, i aby nie zbłądziło, aby coś się tam innego nie zdarzyło. Synów Bożych prowadzi Duch Boży, i nie zastanawiają się gdzie iść, tylko się odnajdują tam gdzie są posłani, nie myślą dokąd idą, tylko idą tam, gdzie ich Bóg posyła, i są tam bo Bóg ich tam posłał, i Bóg jest z nimi. Łk 19:12-13: „Mówił więc: «Pewien człowiek szlachetnego rodu udał się w kraj daleki, aby uzyskać dla siebie godność królewską i wrócić. Przywołał więc dziesięciu sług swoich, dał im dziesięć min i rzekł do nich: „Zarabiajcie nimi, aż wrócę”.”

2 P 3:18: „Wzrastajcie zaś w łasce i poznaniu Pana naszego i Zbawiciela, Jezusa Chrystusa! Jemu chwała zarówno teraz, jak i do dnia wieczności! Amen.”

Bóg stawia przed nami nowe zadania, a my musimy się nieustannie dostosowywać, nieustannie przez łaskę budzimy w sobie całkowicie nowe wewnętrzne przebudzenie mocy wiary, przez coraz głębsze umocnienie, staczamy przez łaskę, przez wiarę, bitwę ze złem; to nas buduje. Brak tego powoduje, że człowiek ginie, bo brak walki, jest też brakiem poszukiwania jedności ze światłością, i przez to nie możemy się rozwijać. Gdy człowiek wszystko otrzymuje, nie rozwija się, gdy otrzymuje nieustannie wszystko co by chciał, i nie wymaga od siebie, to jest początek zagłady, dlatego że nie dostosowuje się, nie wymaga od siebie, nie pokonuje, nie buduje duchowej natury, która jest niezmiernie ważna, a właściwie najważniejsza w człowieku. Kiedy ona trwa w Bogu i jest chwałą niebieską, jest chwałą Boską, to jest istotą, która przez głęboką wiarę w Boga staje się całkowicie osadzona, odnaleziona w nowej naturze Boskiej, naturze wewnętrznej. I ta natura wewnętrzna staje się mieszkaniem dla naszej świadomości, naszego życia, naszego postrzegania, pojmowania, rozumienia – dla wiary! – dla życia! – tam jest miejsce poznawania Boga. Ciało nie poznaje Boga, nie potrafi tego. Ale wewnątrz tego ciała jest ciało Boskie, do którego mamy pełny dostęp; a nie tylko dostęp, ale nakaz tam pójścia. Więc to ciało Boskie, przez nasze wymaganie staje się dla nas dostępne, i nim się stajemy, i w pełni ono objawia swoją tożsamość – naszą tożsamość, i w tej tożsamości w pełni jesteśmy odnalezieni. To ciało w pełni odbiera zapłatę niebieską, która ukazuje, że te wszystkie sprawy wewnętrzne duchowe, i wymaganie od siebie, kieruje nas do wewnętrznego człowieka, który jest żywy i prawdziwy. Dlatego wymagajcie od siebie i nieustanne poszukujcie łaski! Dlaczego poszukiwanie łaski? Łaska jest możliwością dostępu do mocy Boskiej nieograniczonej. Łaska Boga jest to zdolność człowieka do jednoczenia się ze światłością, z prawdą i miłością, gdzie Bóg uczynił nas do tego zdolnymi. I trwając w tej właśnie mocy, w tej właśnie chwale, nie złorzeczymy nikomu z powodu tego co się dzieje, nie złorzeczymy że ucisk przychodzi z zewnątrz, ale trwamy w Bogu z całej siły. A Bóg nie krzywdzi nas, bo jest miłością, i my mając w sobie Boga nie krzywdzimy siebie i innych; ale szatan doznaje krzywdy, bo nie ma tego co by chciał. Szatan nieustannie chce zachować świat demoniczny na tym świecie, ponieważ uważa że Ziemia mu się należy, że Ziemia jest jego miejscem. Ale w tej chwili Ziemia powraca do superpozycji, do chwały Bożej, i staje się ponownie w pełni objawiona; i przychodzi czas, gdzie ludzie zaczynają się mnożyć na Ziemi, ponieważ mają ducha zbawczego. I już Bóg nie ogranicza życia człowieka, ale daje mu wieczne życie, dlatego że Duch Boży przebywa w człowieku, który objawia tajemnicę Boga, która została mu powierzona, aby rodziły się córki. I rodzą się córki; rodzą się na chwałę! Pnp 1:2-4: „Niech mnie ucałuje pocałunkami swych ust! Bo miłość twa przedniejsza od wina. Woń twych pachnideł słodka, olejek rozlany – imię twe, dlatego miłują cię dziewczęta. Pociągnij mnie za sobą! Pobiegnijmy! Wprowadź mnie, królu, w twe komnaty! Cieszyć się będziemy i weselić tobą, i sławić twą miłość nad wino; [jakże] słusznie cię miłują!”