UZDRAWIANIE DUCHOWE

Ireneusz Wojciechowski

„Pan jest wspomożycielem moim, nie ulęknę się, bo cóż może mi uczynić człowiek?” Hbr 13.6

Zobaczyłem anioła, ogromnego, potężnego, wielkiego anioła. On był tak ogromny, tak potężny, i jaśniał blaskiem ogromnym. Był ogromnie potężny. – Kim on jest? Bóg do mnie mówi: to Ty, tam wysoko, tam, do czego cię tam kieruję i przeznaczyłem, nie wiesz o tym, ale mi ufasz, więc ci to objawiłem; nie pokazuję nikomu innemu, ponieważ by nie uwierzył, że to on. Nie pojął by, że człowiek ma tak potężną moc, że jest ogromem i Bóg mu dał tak potężną siłę, że dosłownie wyrywa góry z korzeniami. Bo człowiek jest stworzony aniołem. Nie fizyczny człowiek, ale ten który przez wiarę staje się Synem Bożym, zrodzony w Chrystusie Jezusie jako nowy człowiek, zrodzony z niezniszczalnego nasienia, dzięki Słowu Boga, które jest Żywe i trwa. Jesteśmy tą istotą. Jak bardzo wielu ludzi o tym kompletnie nie pamięta, i chodzą jak ludzie bez pamięci, nie mając pamięci o swojej tożsamości. Jezus Chrystus nam ją ujawnia, wskazuje nam tożsamość naszą: „Nikogo też na ziemi nie nazywajcie waszym ojcem; jeden bowiem jest Ojciec wasz, Ten w niebie” (Mt 23:9). To jest nasza tożsamość – naszym Ojcem jest Bóg. Dlatego nie nazywajcie nikogo na ziemi waszym ojcem, bo nie macie tutaj ojca, Ojcem waszym jest Bóg, bo jesteście Synami Bożymi. Są ludzie na ziemi, którzy są tylko cieleśni, i oni mają tu ojców, ci którzy są ziemskimi i z ciała, ale wy nie jesteście z ciała, i nie macie tu ojców, jesteście duchami z mocy Ducha Bożego. Więc nie gubcie i nie traćcie tej tożsamości świętej, bo wasza tożsamość nie jest cielesna, ale duchowa. Pamiętajcie o tym, że wasza tożsamość jest w Niebie. Macie tożsamość niebiańską, dlatego że tam jest wasz Ojciec. Synostwo Boże jest bliżej niż człowiek może to pojąć, bo ono jest w nim w tej chwili, ponieważ sam Chrystus umieścił w człowieku tę moc. Proszę zauważyć: 95% a może więcej człowieka to duchowa natura, 3-5% to ziemska. I człowiek nie może ulegać tej ziemskiej, aby niszczyć tą duchową, ale ta duchowa musi w pełni istnieć, aby tą niewielką ziemską nawrócić. Bo ta ziemska ma w sobie tę potęgę, którą Chrystus Pan, Bóg Ojciec i Duch Święty, chce wydobyć, ponieważ tam jest kawałek Nieba – piękna córka ziemska, żona Boga – aby Ziemia, która ma nosić tylko i wyłącznie Synów Bożych, aby ich nosiła. Bo Synowie Boży są prawdziwymi i prawowitymi mieszkańcami Ziemi, którzy mają Ojca w Niebie, aby objawić też tym na Ziemi – Ojca który jest w Niebie. 1 P 1:3-4: „Niech będzie błogosławiony Bóg i Ojciec Pana naszego Jezusa Chrystusa. On w swoim wielkim miłosierdziu przez powstanie z martwych Jezusa Chrystusa na nowo zrodził nas do żywej nadziei: do dziedzictwa niezniszczalnego i niepokalanego, i niewiędnącego, które jest zachowane dla was w niebie.”

Dn 12:2: „Wielu zaś, co posnęli w prochu ziemi, zbudzi się: jedni do wiecznego życia, drudzy ku hańbie, ku wiecznej odrazie.”

Nasze spotkania, one ukazują nam naszą tożsamość, a ci którzy nie chcą tej tożsamości poznać, to są ludzie którzy bardzo mocno przywiązali się do swojej zmysłowej natury, do swojej pożądliwości, do swojej zmysłowości, do swojej umiejętności, która nic im nie przyniesie i przemija. Jesteśmy w okresie bardzo wielkich przemian. Nastąpiło rozdzielenie, które dotyka ludzi, rozdziela ich samych. Ich natura ciemności, ich natura zmysłowa, natura pożądliwości ciała, pożądliwości oczu i pychy tego życia – czerpała z Bożej mocy duchowej swojej duszy, nieograniczone ilości mocy. Rozdzielenie spowodowało, że momentalnie to zostało odcięte, i nie ma już czerpania, a Bóg wzywa duchową naturę do siebie, i ta natura staje się autonomiczna, czyli niezależna od potrzeb człowieka, od emocji, i nawet ich nie słyszy, ponieważ Bóg wzywa ją ku doskonałości. W tej chwili ludzie na świecie doświadczają tej sytuacji. I gdy człowiek przez swoje postępowanie jest połączony z naturą duchową i żyje w światłości, bo wybrał Boga zanim nastąpiło rozdzielenie; wtedy dzieją się tylko dobre rzeczy; czuje szczególną opiekę Bożą, szczególny stan pomocy i doglądania przez Boga, odczuwa szczególny stan wzrostu, radość, miłość i rozszerzającą się chwałę – to się dzieje. A ta część ciemna się rozpada, i jemu to odpowiada, bo rozpada się to, co go dręczyło. Ale ci, którzy są po stronie ciemnej, i czerpali bez granic z mocy duchowej, oni zostali w tej chwili całkowicie odcięci; rozdzielenie spowodowało, że nagle pojawia się lęk, niepokój, rozdarcie. Bo człowiek doświadcza teraz wewnętrznie rzeczywistości, która się dzieje na zewnątrz, ona dotyka już naszego wewnętrznego stanu. Ponieważ przyszedł czas superpozycji, czyli czas otwarcia prawdziwej tajemnicy Ziemi, gdzie Ziemia i Niebo zostały stworzone jako jedyna natura całości i Ziemia objawia pełnię chwały Bożej. Dlatego została stworzona tylko dla Synów Bożych. Więc nie może na Ziemi żyć nikt inny jak tylko Syn Boży. Tej ciemnej demonicznej naturze starczy jeszcze energii na trzy miesiące, a później nastąpi rozpad. Ale Synami Bożymi mogą być wszyscy. Dlaczego nie chcą być? Wszyscy są przecież przez Boga uczynieni zdolnymi do Synostwa Bożego, nie ma człowieka, który by nie był zdolny kierować się Duchem Bożym. Mamy wybór Światłości w każdej chwili, Bóg nas nie opuścił, ale szczególnie jest w tej sytuacji. On jest nieustannie. Łk 8:16-17: „Nikt nie zapala lampy i nie przykrywa jej garncem ani nie stawia pod łóżkiem; lecz stawia na świeczniku, aby widzieli światło ci, którzy wchodzą. Nie ma bowiem nic ukrytego, co by nie miało być ujawnione, ani nic tajemnego, co by nie było poznane i na jaw nie wyszło.”

Dn 12:3: „Mądrzy będą świecić jak blask sklepienia, a ci, którzy nauczyli wielu sprawiedliwości, jak gwiazdy przez wieki i na zawsze.”

Ciało jest miejscem, gdzie dojrzewa prawdziwy człowiek. Zewnętrzna część tego ciała przemija, ale wewnętrzna rośnie, kiedy my się skupiamy na Bogu, na Życiu, na chwale, na doskonałości, bo tą prawdziwą Bożą naturę może zobaczyć tylko wewnętrzny człowiek, bo on ma kontakt z Bogiem. Kiedy stajemy się wewnętrznym człowiekiem, przestaje nas interesować pożądliwość ciała, pożądliwość oczu i pycha tego życia. Jest natomiast realizacja duchowa ciała, która jest w tym ciele. Ono zewnętrznie tak samo wygląda, tylko że Boska natura przenika każdą część tego ciała, i to ciało w ten sposób przeniknione będąc mocą Bożą, staje się inną naturą. Dla ludzi z zewnątrz jesteśmy tymi samymi ludźmi, dla Boga innymi i dla siebie innymi. Kiedy zbliżamy się do Boga, zaczynamy Go dostrzegać, czuć Jego obecność, dlatego że ta natura ziemska jest obudzona w naturze Boskiej wewnętrznej, tej która postrzega prawdę Bożą. I wewnętrzny człowiek staje się żywy, pojmujący, rozumiejący, staje się współczujący, i staje się jednością z Bogiem, bo z Boga pochodzi. Bóg stworzył człowieka z Miłości, z Życia, ze swojego Życia, które ma inną naturę; „bo człowiek patrzy na to, co widoczne dla oczu, Pan natomiast patrzy na serce” (1Sm 16:7). Bóg patrzy na serce, i serce człowieka jest dla niego najważniejsze, bo serce to wszystko. I pytają się: jak mam to zrobić? Zwyczajnie, wykonuj polecenia Boga, bo to ciało potrzebuje twojego ratunku. To ciało ma w sobie życie wewnętrzne, które Bóg widzi, ty go nie dostrzegasz, bo nie patrzysz oczami Bożymi. Musisz spojrzeć oczami Bożymi, abyś zobaczył ciało wewnętrzne, wewnętrznego człowieka, jesteś nim i gdy jesteś nim, zaczynasz postrzegać świat inaczej. A wtedy poznają was, że jesteście w Chrystusie, ponieważ nie ma w was złości, agresji, nienawiści, emanujecie światłem, miłością, chwałą, doskonałością, radością, i nie ma w was emocji. Bo emocje, to jest udręczona piękna córka ziemska, która czeka na wasze przybycie, czeka na chwałę, którą Chrystus Pan obiecał jej; a wy pójdźcie i wejdźcie w przestrzeń nakazaną, tam gdzie w tym momencie wściekłość, agresja, nienawiść, i nie dajcie się; ale dajcie chwałę, którą macie, bo ona jest silniejsza, niż wszystko tamto. Ta chwała działa w was, i wtedy otwiera się potęga Życia. Ef 3:14-16: „Dlatego zginam kolana moje przed Ojcem, od którego bierze nazwę wszelki ród na niebie i na ziemi, aby według bogactwa swej chwały sprawił w was przez Ducha swego wzmocnienie siły wewnętrznego człowieka.”

Dn 12:4: „Ty jednak, Danielu, ukryj słowa i zapieczętuj księgę aż do czasów ostatecznych. Wielu będzie dociekało, by pomnożyła się wiedza».”

Kiedy człowiek uwierzy bezwzględnie w Chrystusa Pana, przyjmuje Ducha Chrystusowego, i on nie musi tego rozumieć, bo to Chrystus w nim rozumie, pojmuje, i ten człowiek nagle pojmuje to wszystko w jednej chwili. Dzisiaj, gdy człowiek uwierzy, że Chrystus Pan w nim mieszka jako żywy Duch czyli Duch Boży, staje się wtedy Synem Bożym – w tym momencie, kiedy uwierzy tak bezwzględnie, jak dziecko małe wie, że jego mama jest jego mamą i nie potrzebuje dowodów, bo dla niego to jest naturalna sytuacja. My mamy uwierzyć tak właśnie naturalnie, że Chrystus i Duch Święty w nas istnieje. A wtedy pozostawiamy swoje plany – plany agresywnej zdobyczy, agresywnego pożądania, agresywnego wkraczania w jakieś sytuacje; i wszystko się dzieje łagodnie, wszystko w prawdzie, wszystko w miłości. Więc chodzi o to, aby porzucić agresywną naturę, bo nie pochodzi od Boga. U Chrystusa nigdy nie widzieliśmy agresywnej natury. Chrystus nigdy agresywnie nie postępuje i nie postępował, zawsze był łagodny, zawsze doskonały. Nawet, kiedy był ukrzyżowany, gdy wisiał na Krzyżu, i faryzeusze do Niego mówili: to za karę, że mówiłeś że jesteś Bogiem, Bóg Cię ukrzyżował. A Chrystus mówi tak: Ojcze Mój Niebieski, nie poczytuj im tego grzechu, ponieważ nie wiedzą co czynią, mówią abym z Krzyża zszedł, a Ja jestem po to, aby oni przez ten Krzyż byli zbawieni. I wybaczał im w tej sytuacji, ponieważ Jego niewybaczenie, chociaż jest to niemożliwe, byłoby nie do uwolnienia, nie do przekroczenia. Dlatego nikomu nie zatrzymał grzechu, bo moc Jego jest nie do pokonania, taki człowiek już by nie był do uratowania – dlatego nikogo nie potępił, ale wszystkich zbawił, ponieważ moc Jego jest tak potężna, że nikt nie może jej przekroczyć, a jeśli wszystkich odkupił, to nikt nie może przekroczyć tej mocy Odkupienia; tylko sam człowiek się jej może sprzeciwiać. Wiemy, że od Boga, że od Chrystusa nie otrzymamy potępienia, bo nie po to przyszedł: „Albowiem Bóg nie posłał swego Syna na świat po to, aby świat potępił, ale po to, by świat został przez Niego zbawiony” (J 3:17). Dlatego musimy być świadomi, że każdy ma wybór światłości, i nie ma człowieka który został potępiony, bo nikt w tym świecie nie może być potępiony przez innego człowieka, chyba że potępia się sam. Potępienie polega na tym, że człowiek udaremnia łaskę Bożą względem siebie, czyli udaremnia zdolność opanowania, łagodności, wierności Bogu, dobroci, uprzejmości, cierpliwości, pokoju, radości i miłości; udaremnia, nie chce tych rzeczy, traktuje to jako jakiś banał, jako historię niedorzeczną. Ale każdy ma tę zdolność, a jeśli nie chce mieć tej zdolności, to sam sobie kłody pod nogi rzuca i wtedy jest ogromny problem; ale i wtedy Chrystus Pan jest z nim mówiąc takie słowa: „Dzieci moje, piszę wam to dlatego, żebyście nie grzeszyli. Jeśliby nawet kto zgrzeszył, mamy Rzecznika wobec Ojca – Jezusa Chrystusa sprawiedliwego. On bowiem jest ofiarą przebłagalną za nasze grzechy, i nie tylko nasze, lecz również za grzechy całego świata” (1J 2:1-2). Jezus Chrystus uśmiercił naszego złego ducha, ciało złe uśmiercił, i musimy pamiętać, że nie ma już starego człowieka. Jest tylko nowy święty i doskonały. I ten nowy święty doskonały, nie wymaga uwolnienia od grzechów, bo ich nie ma – jest nowy. 1 P 2:22-24: „On grzechu nie popełnił, a w Jego ustach nie było podstępu. On, gdy Mu złorzeczono, nie złorzeczył, gdy cierpiał, nie groził, ale oddawał się Temu, który sądzi sprawiedliwie. On sam, w swoim ciele poniósł nasze grzechy na drzewo, abyśmy przestali być uczestnikami grzechów, a żyli dla sprawiedliwości – Krwią Jego ran zostaliście uzdrowieni.”

Dn 12:7: „I usłyszałem męża ubranego w lniane szaty i znajdującego się nad wodami rzeki. Podniósł on prawą i lewą rękę do nieba i przysiągł na Wiecznie Żyjącego: «Do czasu, czasów i połowy [czasu]. To wszystko dokona się, kiedy dobiegnie końca moc niszczyciela świętego narodu».”

Mówię o zapomnianej całkowicie historii człowieka. Mówię o prawdzie o człowieku, a jest tak bardzo odległa, że ludzie którzy są „mądrzy” w tym świecie, zwalczają ją jak tyfus, uważając że to są największe bzdury. Okazuje się, że walczą bo wiedzą, że to jest prawda. Bo po cóż walczyć z czymś co nie istnieje? A jeśli istnieje, to walczą, i walka ta ukazuje, że to istnieje, a boją się że może zostać odkryte. Bo czyż nie jesteśmy ludźmi, którzy zostali przez Boga Ojca stworzeni całkowicie jako Synowie Boży? Dzisiejszy świat wszystko zrobił, aby ludzie tego nigdy nie znaleźli i się o tym nie dowiedzieli. Dlatego dzisiaj, gdy potężna siła działa, i Synowie Boży budzą się i powstają – to dzisiejszy kościół grzeszników i śmierci, z wielką nienawiścią chce ich zniszczyć mówiąc: po co? – spowiadajcie się – udaremniajcie łaskę Bożą względem siebie. Natura ciemności na tej Ziemi, czyli natura upadłych aniołów, też została ukryta – przez dzisiejszy kościół. Ziemia stworzona jest tylko dla człowieka świętego czyli dla Synów Bożych. Ziemia nie jest stworzona dla diabła, szatana, Lucyfera czy kogoś innego. Ziemia jest jedyną w swoim rodzaju planetą we wszechświecie. Jedyną, nie dlatego że może z innej skały jest zbudowana, albo inaczej się obraca, czy przechylona jest inaczej. Nie! Zjednoczona jest w superpozycji razem z Niebem, razem z Niebem przez „splątanie kwantowe”. Ziemia i Niebo stanowią jedną naturę, na górze i na dole. I Ziemia objawia tajemnicę życia doskonałego Nieba, czyli na Ziemi jest tajemnica Nieba – piękna córka ziemska, która ma w sobie chwałę Bożą, ma w sobie potęgę stworzenia i stwarzania. Chrystus Pan odkupił człowieka, aby mógł się oprzeć upadkowi ówczesnych aniołów, i ją wydobyć, aby ona się już nie opiekowała winnicami tamtych upadłych, tylko żeby objawiała chwałę Bożą, która ma się rozszerzać na cały wszechświat, bo oczekują inne istoty, które doszły do końca i śmierć im zagląda w oczy – czekają na Synów Bożych, którzy mają przyjść, a jakoś ich nie widać. Jesteśmy stworzeni Synami Bożymi i mamy pełnię chwały Bożej – dla człowieka ziemskiego jest to niewyobrażalne pojęcie natury, którą ma. Więc nie zdążamy tą drogą dlatego, że ją rozumiemy, ale idziemy tą drogą dlatego że Chrystus Pan nas prowadzi i idziemy za Nim. I jesteśmy tutaj nie dlatego, że wiedzieliśmy dokąd zmierzamy, tylko dlatego że Jemu ufaliśmy, a On nas poprowadził w te miejsca. Panie, któż by tu trafił gdyby nie Ty, to są drogi tajne, tajemne i zamknięte, któż może tę drogę poznać, jeśli nie pójdzie za Tobą, jest nie do odgadnięcia. Któż pozna drogi Pańskie, jeśli On nie poprowadzi nimi. Któż pozna drogi Pańskie? Panie, pozwoliłeś mi usiąść u Twych stóp; połóż nieprzyjaciół moich, ponieważ nastają na moją głowę, chcą mnie zniszczyć, chcą mnie zawlec do nory swojej. A ja ufam Tobie Panie Boże, pokonaj ich. I właśnie to się dzieje – Bóg łamie ich pychę. Ps 86:4-11: „Rozraduj życie swego sługi, bo ku Tobie, Panie, wznoszę moją duszę. Ty bowiem, Panie, jesteś dobry i pełen przebaczenia, pełen łaskawości dla wszystkich, którzy Cię wzywają. Wysłuchaj, Panie, modlitwę moją i zważ na głos mojej prośby! Wołam do Ciebie w dniu mego utrapienia, bo Ty mnie wysłuchujesz. Nie ma wśród bogów równego Tobie, Panie, ani czegoś takiego jak Twoje dzieło. Przyjdą wszystkie ludy, które stworzyłeś, i Tobie, Panie, pokłon oddadzą, i będą sławiły Twe imię. Boś Ty jest wielki i działasz cuda: tylko Ty jesteś Bogiem. Naucz mię, Panie, Twej drogi, bym postępował według Twojej prawdy; skłoń moje serce ku bojaźni Twojego imienia!”