Wszystko należy do Boga – nie ma rzeczy, które same o sobie stanowią – wszystko Bóg czyni. Jesteście coraz głębiej zanurzeni w tej przestrzeni, która była jakoby nadświadoma, a w tej chwili jest przestrzenią obecności Ducha Bożego, On działa w tym miejscu właśnie i w tym miejscu zaczyna panować, i gdy On panuje, zaczynacie odczuwać, że naturalnym waszym stanem jest objawienie wierności Bogu, które nie jest wysiłkiem, tylko jest naturalną realizacją waszych potrzeb. Bóg zmienił potrzeby, Bóg zmienił stan wewnętrzny, Bóg zmienił ducha – bo to chodzi o ducha, nie chodzi o to, że zmienił psychikę, zmienił umiejętność czy zdolność, zmienił ducha – tamten duch przestaje istnieć a pojawia się nowy duch. I gdy jest nowy duch, to ten duch jest naturalną myślą człowieka i człowiek działając w tym duchu, odczuwa naturalną swoją potrzebę, potrzebę bycia właśnie opanowanym, łagodnym, wiernym, dobrym, uprzejmym, niosącym pokój, radość i miłość – to jest jego natura i nie chce niczego innego. Tak jak nadświadomość wpływała na człowieka swoją nadrzędną, podświadomą przestrzenią ustanowioną przez autorytet, tak w tym momencie Chrystus Pan, będąc właśnie tym przez was przyjętym Autorytetem, i łączycie się z tym autonomicznym stanem waszym, ustanowionym przez Boga, ponieważ Bóg pociągnął waszą naturę ku Doskonałości Bożej. Ten stan autonomiczny on uczynił główną pracę, dlatego że to czego nie mogliście pokonać, w tym momencie autonomiczny stan zrobił to odgórnie – wznosi się ku Doskonałości Bożej a wy odczuwacie, że właśnie autonomiczny stan duchowy, który już nie jest związany z wami w wyniku waszej woli, tylko wy jednoczycie się z Bogiem, idziecie ścieżką już wyznaczoną, oczyszczoną i wygładzoną przez Boga, ponieważ dla tego stanu autonomicznego jest to zwyczajna droga spacerowa. Gdy łączycie się z Chrystusem Panem, to autonomiczny stan nie może być zatrzymany przez was, bo nie macie na niego wpływu, ale natomiast możecie go wybrać, połączyć się z naturą Boską, zjednoczyć się z Bogiem, zjednoczyć się z tą autonomiczną mocą, być w tym miejscu, w tym Duchu, tylko być zjednoczonym. I w tym momencie jesteśmy w tej doskonałej sytuacji, tylko trzeba się zgodzić, trzeba chcieć. Jesteście w tym miejscu, czyli musieliście pokonać przeszkody, wykonać ogromną pracę w Łasce, aby być. Ta praca jest wykonana; dla was jest to pokonanie wszystkich sił, które chciały was odwieźć od tego wyboru. Wy jednak chcecie zjednoczyć się z autonomicznym stanem duchowym, i gdy się jednoczycie – to jest ten stan, który Bóg powołuje – w tym momencie odczuwacie momentalną zmianę. Kiedy się łączymy z tą naturą zaczynamy odczuwać to, co Bóg nam daje – obdarowanie mocą Bożą, która nas dotyka i porywa nas, czujemy to porwanie. Dla ludzi na tej ziemi, my giniemy w sinej dali, ale ona nie jest sina, ona jest niebieska, w niebieskiej dali. Oddalamy się, wznosimy się, kierujemy się do serca, ponieważ Bóg jest niezmiernie blisko nas, bo w naszym sercu. Rz 10: 8 Ale cóż mówi: Słowo to jest blisko ciebie, na twoich ustach i w sercu twoim. Ale jest to słowo wiary, którą głosimy. Chrystus przychodzi do naszego serca. Bóg patrzy na serce; wielkość serca; potęga serca, oddania i ufności jest dla Boga wielkością a nie zewnętrzny wzrost, zewnętrzny wzrost nic nie oznacza, bo najważniejsze jest to, co wewnętrzne. Cóż człowiek zabierze do Nieba? – zabierze do Nieba tylko miłość i dobroć, którą uczynił drugiemu człowiekowi. Nie przeminie miłość, którą obdarowywał drugiego człowieka, która uczyniła drugiego człowieka przemienionym i ukazała mu jego wewnętrzne życie. Bóg ukazuje nam, że mamy inne Życie, że mamy życie wewnętrzne, prawdziwe; Bóg ukazuje nam nasze Wieczne Życie, że mamy inne życie, że wewnątrz życie jest doskonałe, Życie Wieczne, nieprzemijające, a Bóg jest naszym Ojcem. To jest ten autonomiczny stan, gdzie dzieje się wszystko samo, zawsze się działo samo, i dlatego Jezus Chrystus mówi: Bądźcie jak dzieci, a wszystko się stanie samo. Do tego zawsze Bóg zmierza: Zjednoczcie się ze Mną a wszystko się stanie samo. Czyż dzieci sieją, piorą, gotują, sprzątają? – nic z tego nie robią a wszystko mają! Bądźcie jak dzieci, Ja wszystko zrobię. Bądźcie jak dzieci, nie starajcie się naprawiać siebie beze Mnie i Mnie w sposób taki, jak rozumiecie, tylko słuchajcie Mnie jak się naprawić. Naprawić się należy tak, żeby Mnie wybrać, a Ja was naprawię, a wy będziecie Mnie słuchać, jak się naprawić i będziecie uzdrowieni. Mt 11:28-30: „Przyjdźcie do Mnie wszyscy, którzy utrudzeni i obciążeni jesteście, a Ja was pokrzepię. Weźcie moje jarzmo na siebie i uczcie się ode Mnie, bo jestem cichy i pokorny sercem, a znajdziecie ukojenie dla dusz waszych. Albowiem jarzmo moje jest słodkie, a moje brzemię lekkie».”
Iz 65:1: „«Przystępny byłem dla tych, co o Mnie nie dbali, tym, którzy Mnie nie szukali, dałem się znaleźć. Mówiłem: „Oto jestem, jestem!” do narodu, który nie wzywał mego imienia.”
W ostatnim czasie, jak sami dostrzegacie, rozdzielenie dotyka wszystkich, nawet tych, którzy w żaden sposób nie pojmują tej sytuacji – deszcz, który zsyła Bóg pada na wierzących i niewierzących. Ludzie wycofują się, uciekają od relacji ze światem, bo tam spotykają to, kim są; przedtem im to nie przeszkadzało, że świat tak wygląda, że świat jest taki, jaki jest, że oni są takimi jakimi są, ale kiedy stało się to jawne, zobaczyli z czym się konfrontują i nie mają pojęcia skąd to się wzięło, ale to byli zawsze oni. Ludzie nie dostrzegają, że cały czas są pod wpływem oddolnych sił, które manipulują nimi i wywołują w ich psychice ich potrzeby; ci ludzie tych potrzeb nie rewidują, oni chcą usilnie tę potrzebę zrealizować, dlatego, że chcą uzyskać spokój. To nie jest spokój wewnętrzny, oni chcą to pożądanie zrealizować i wtedy wewnętrznie są jakoby spełnieni, ale kiedy zaczynają dostrzegać sytuację podziemną, która w tej chwili się dzieje, nie są w stanie w żaden sposób z tym się zgodzić, uważają to za atak na nich. Ich pragnienia zaczynają ukazywać, skąd pochodzą. Grzech Adama jest nadrzędną siłą działającą w umyśle człowieka i to jest ten stan rozdzielenia; na tym wyższym poziomie, który jest poza przestrzenią rozumienia, pojmowania, panuje nad ludźmi, którzy nie uwierzyli – Adam, jego władza. Adam, działając z nadrzędnej siły, jak to jest powiedziane w Rz 8: 3 Co bowiem było niemożliwe dla Prawa, ponieważ ciało czyniło je bezsilnym, [tego dokonał Bóg]. On to zesłał Syna swego w ciele podobnym do ciała grzesznego i dla grzechu wydał w tym ciele wyrok potępiający grzech. Tu jest ukazane bardzo wyraźnie, że człowiek nie jest w stanie tego usunąć, dopiero mógł usunąć to Chrystus, i dlatego ludzie, którzy podlegają temu wpływowi, oni nie są w stanie temu zaprzeczyć, oni podlegają władzy, która nad nimi panuje. To jest taka sama sytuacja, jak z Ewą – kiedy Ewa podjęła decyzję złą, zaczęła słuchać Adama, nie Boga, to wtedy jej słowo z mocy Boga jeszcze dane, panowało nad nią i nie mogła ona tego słowa u siebie usunąć, ono nad nią panowało. Tylko Chrystus Pan mógł usunąć nas spod władzy tego słowa.
Zauważcie, jaka jest różnica między czasami, które w tej chwili mijają, a czasami które teraz przychodzą – wcześniej mogliśmy wierzyć, nie mając ku temu potrzeby wynikającej ze strachu, z przemocy, z trwogi, przedtem wiara była dlatego, że ludzie kierowali się do Chrystusa, bo Mu uwierzyli i kochają Boga, a jednocześnie Mu uwierzyli, że uwolnił ich od grzechu. W owym czasie, którzy wierzyli, oni wierzyli dlatego, bo Bóg dla nich jest Prawdziwy, Żywy i Doskonały i wchodzą do Królestwa Niebieskiego. I było powiedziane: przyjdą czasy, że ludzie poznają rzeczywistość swoją, poznają sytuację w jakiej się znajdują, będą rozumieli, że Bóg istnieje, ale będą wołali „gdzie te czasy wiary, gdzie nie musieliśmy odczuwać swojej pustki, swojego cierpienia, swojego chaosu, tego, kim jesteśmy naprawdę, gdzie te czasy?”. Chcieliby cofnąć ten czas, pięć, dziesięć lat do tyłu, aby odczuwać ten stan, który jest stanem jakoby wolnego wyboru a nie przymusu, wynikającego „albo uwierzysz, albo zginiesz”. Czyli jest to trwoga, która się pojawia w tej chwili i ludzie odczuwają tę trwogę – zamiast kierować się ku Bogu, to chcą wydrapać drugiemu człowiekowi oczy, oskarżają ich o swoją sytuację, mimo że wszystko jest pracą, zadaniem, doświadczeniem i próbą, którą Bóg przed nimi stawia, nie stawia przed nimi niczego więcej, a szatan chce ugrać to, żeby miał swoje w taki sposób, że ludzi straszy: to nie Bóg, to twoje problemy, to nie Bóg, to inny cię atakuje. W ten sposób szatan oddala człowieka od jedności z Bogiem, ponieważ wtedy nie będzie mógł walczyć z problemem. A wystarczy ufność, nie żadna siła, moc, ale wystarczy ufność – przez ufność Bogu, Bóg nas przyobleka w zbroję gdy jesteśmy Synami Bożymi, jesteśmy w mocy Ducha Świętego umocnieni, a jednocześnie stajemy się całkowicie umocnieni duchowo, i w ten sposób staje się to wszystko przemienione. Jesteśmy w tym czasie, kiedy ludzie mogą tego wyboru dokonać. Ef 6:10-11: „W końcu bądźcie mocni w Panu – siłą Jego potęgi. Obleczcie pełną zbroję Bożą, byście mogli się ostać wobec podstępnych zakusów diabła.”
Iz 65:9: „Z Jakuba wywiodę potomstwo, z Judy – dziedzica mych gór. Moi wybrani odziedziczą krainę i moi słudzy mieszkać tam będą.”
Izraelici szli przez pustynię, Bóg dawał im jedzenie, mannę, przepiórki, ubrania im się nie niszczyły. W owym czasie mówili, że Bóg ich straszy, ale On ich nie straszył – On ich wywiódł z domu niewoli. Bóg im dawał wszystko, cały czas się nimi opiekował, a oni wołali „chcemy jedzenia dla emocji, chcemy fałszywego boga, żeby się nakarmiła nasza bestia”. Ratuje ich Bóg a oni, będąc uratowani, wołają pokarmu dla demona. I dzisiejszy świat tak wygląda, to jest to samo wyjście, które przychodzi. W tej chili wychodzi natura emocjonalna, ta natura pięknej córki ziemskiej zwiedzionej. Teraz jest to drugie wyjście, wyjście natury wewnętrznej, i dlatego człowiek w tym momencie konfrontuje się z tą naturą, która musi zostać wydobyta z udręczenia. Izraelici będąc w Egipcie, oni nieustannie modlili się o to, żeby Bóg ich stamtąd wyzwolił. Pragnęli tego wyjścia cielesnego i wewnętrznego, właściwie cielesnego chcieli. Kiedy wyszli, gdzieś zaczęła się odzywać ta natura podświadoma, że chcą ponownie starego boga. Gdy wyszli na pustynię z powodu tego, że Bóg wyzwolił ich zewnętrznie, to wewnętrznie byli w dalszym ciągu niewolnikami. Nie stali się niewolnikami wewnętrznego tylko Jozue i Kaleb. Można powiedzieć, że Mojżesz także nie, chociaż dlatego nie wszedł do Nowej Ziemi, umarł na górze Nebo, zobaczył tylko to miejsce, dlatego że zawahał się, uderzając laską w skałę, gdzie Bóg powiedział „uderz, a wypłynie woda i ludzie się jej napiją”, zawahał się i musiał uderzyć dwa razy, żeby woda wypłynęła. I Bóg mówi: Z tego powodu, że się zawahałeś, zobaczysz Ziemię Obiecaną, ale do niej nie wejdziesz i to będzie twoja pokuta. Oczywiście Mojżesz wchodzi do Nieba, ponieważ wiemy o tym, że Jezus Chrystus wchodząc na górę Tabor, spotyka się z Mojżeszem i Eliaszem, jako istotami świętymi z Nieba zstępującymi, których zakrywa obłok i rozmawiają w tajemnicy, gdzie zabrał też trzech uczniów – Jana, Piotra i Jakuba, którzy dziwią się tej sytuacji. Moc, w której się znaleźli przekracza ich pojmowanie, przekracza ich rozumowanie. Ciekawą sytuacją jest to, że my w tej chwili jesteśmy w podobnej przestrzeni, tak jak był św. Piotr, św. Jan i św. Jakub, w podobnej przestrzeni umysłowej, duchowego doświadczenia, które obnaża naturę tą duchową. Odczuwam bardzo wyraźnie, że jesteśmy ponownie w tym miejscu, gdzie dzieją się te przemiany. To wyjście sprzed 3300 lat było wyjściem fizycznym, a w tej chwili jest to wyjście emocjonalne. Dzisiaj człowiek, który zewnętrznie jest człowiekiem jakoby Bogobojnym, a tę jego bogobojność jak widać? – przez rosnące za każdym rogiem kościoły, zbudowane z cegły czy z betonu. A Bogobojność tak naprawdę to, że człowiek jest Świątynią. 1 Kor 3: 16 Czyż nie wiecie, żeście świątynią Boga i że Duch Boży mieszka w was? W Dziejach Apostolskich jest napisane, że Bóg nie mieszka w świątyni zbudowanej ręką ludzką, On mieszka w Świątyni Żywego Boga. Czy ta Świątynia już nie istnieje?! Nie! Ona w dalszym ciągu istnieje, tylko że wykorzystano ludzką łatwowierność i ludzką niewolę, aby zapędzić ich do kościołów z betonu i żeby nie stali się sami Istotami Żywymi, które mieszkają w Świątyni Świętej, a w tej Świątyni mieszkają tylko Synowie Boży. Bóg ma o to żal do człowieka, i pretensje, że człowiek nie rodzi natury zbawczej i naturą zbawczą Ziemi nie wypełnia. Ziemię przejęli ci, którzy budują materialne kościoły dla swoich ciał, jakoby rzekomo wierzą, a Świątynia prawdziwa stoi pustkami. Prawdziwa Świątynia, którą jest Chrystus stoi pustkami, mimo że na Ziemi wszyscy zostali odkupieni i wszyscy są Synami Bożymi, i wszyscy mogą do tej Świątyni wejść, bo ona czeka na nich, bo jest dla nich zbudowana, dla nich jest ta Świątynia, ale dzisiejszy świat wszystko robi, aby nikt tam nie trafił i nie byli Synami Bożymi.
Dzisiejszy czas jest czasem wyjścia emocjonalnego. Przedtem, gdy Izraelici oczekiwali wyjścia z Egiptu, modlili się dziesiątkami lat, aby Bóg ich wysłuchał, dał im Mojżesza i Mojżesz ich wyprowadził. Dzisiaj przychodzi ten czas, ale już przez Boga wyznaczony i przez Boga już kierowany – Bóg porywa w powietrze duchowe natury człowieka, one nie mogą nic uczynić, one są autonomiczne, niezależne od człowieka, od jego potrzeby; one mają już autonomię, one wznoszą się, dlatego że zostały wezwane do Boga Ojca. Iz 26:18-19: „Poczęliśmy, wiliśmy się z bólu, jakbyśmy mieli rodzić; ducha zbawczego nie wydaliśmy ziemi i nie przybyło mieszkańców na świecie. Ożyją Twoi umarli, zmartwychwstaną ich trupy, obudzą się i krzykną z radości spoczywający w prochu, bo rosa Twoja jest rosą światłości, a ziemia wyda cienie zmarłych.”
Iz 65:13: „Dlatego tak mówi Pan Bóg: Oto moi słudzy jeść będą, a wy będziecie łaknąć. Oto moi słudzy pić będą, a wy będziecie cierpieć pragnienie. Oto moi słudzy weselić się będą, a wy będziecie wstyd odczuwać.”
Czuję jak odchodzi ten okropny duch Laodycei, odsuwa się, a tam pojawia się coraz głębsze Światło. Rozmawialiśmy o tej sytuacji, że do 11 maja nastąpi głębokie otwarcie się Światła, ale ci którzy są w ciemności, będą w jeszcze głębszej ciemności, a ci którzy są w Światłości, będą w większej Światłości, bo 11 maja następuje rozdzielenie bardzo głębokie, takie do końca rozdzielenie, i to rozdzielenie będzie już zbierało swoje żniwo. Naprawdę odczuwam ogromną zmianę, w tej chwili odchodzi ta straszna ciemność i zaczyna zwodząca górna część całkowicie się odsuwać i zaczyna pojawiać się Światło, ono jest – to jest tak jak, gdy jest deszczowy dzień, to nad chmurami cały czas świeci słońce, nad chmurami cały czas jest upał i jest tam jasno, ciepło, bezchmurnie – i w tym momencie też Słońce świeciło cały czas, Boskie Słońce i kiedy odsuwają się chmury, zaczyna pojawiać się Światło i czuję je bardzo wyraźnie jak ono coraz silniej się wydobywa, coraz bardziej się ujawnia. I w ten sposób odnajdujecie bardzo ciekawą sytuację – uświadamiacie sobie, że wasza walka nic nie daje, ponieważ dokładanie umiejętności do umiejętności nic nie daje. Głównym elementem jest oddać się Duchowi Świętemu, stać się dzieckiem, które wszystko umie. Oz 14: 10 Któż jest tak mądry, aby to pojął, i tak rozumny, aby to rozważył?» Bo drogi Pańskie są proste: kroczą nimi sprawiedliwi, lecz potykają się na nich grzesznicy. Jesteście jak chmury gromonośne i gradowe, gdzie nieustannie ujawniacie temu światu, że ma problem, a wy mimo że jesteście tymi chmurami, to was nie dotyczą jej ciemności, bo jesteście tą mocą Bożą, która dla tego świata właśnie jest gradem i gromem. Zaczynacie coraz głębiej odczuwać jedyną możliwość wyjścia, że tą jedyną możliwością wyjścia jest właśnie to, że ufając coraz głębiej Bogu, po prostu czujecie jak On was do siebie zabiera. Czyli gdzie? – do swojej Świątyni, a tam w dalszym ciągu żyjecie. Kiedy Duch Święty nas wzywa do siebie, to zostawiamy cały przybytek cielesny. Izraelici wyszli z Egiptu, a Bóg kazał im pożyczyć od Egipcjan złote zastawy, więc oni pożyczyli te złote zastawy, a w nocy kazał im uciekać – materialnie byli uposażeni, a musieli zostawić zmysłową naturę, bo to zmysłowa natura Izraelitów spowodowała to, że byli w niewoli Egipcjan i zmysłowa natura Izraelitów była powodem tego, że byli w niewoli Babilonu, nie fizyczna – zmysłowa, pożądliwość, i z powodu pożądliwości Nabuchodonozor był siedem okresów czasu w udręczeniu, ale Bóg się nim opiekował – zauważcie. Izraelici porzucając naturę zmysłową, niczego nie tracą. Wychodząc z Egiptu, otrzymali wszystko to, co zewnętrzne, ale musieli pozostawić wszystko to, co wewnętrzne. Ten czas był po to, aby porzucili wewnętrzną naturę, która jest naturą, której Bóg im nie zabiera; muszą sami ją zostawić – bo to jest wybór, to jest być opanowanym, łagodnym, wiernym, dobrym, uprzejmym, cierpliwym, niosącym pokój, radość i miłość, wybrać Boga. Jeśli ktoś jest więźniem Boga, jak św. Paweł, i tego nie chce, to będąc więźniem, wcale nie cieszy się z tego; św. Paweł jest więźniem i cieszy się z tego wiezienia, ponieważ doświadczył Miłości Chrystusowej, która wyzwoliła go od niego samego. W tym momencie my także jesteśmy w tej sytuacji, kiedy wchodzimy ku doskonałości Bożej. Bóg nie zabiera nam życia, tylko zabiera pożądliwość ciała, pożądliwość oczu i pychę tego życia, zabiera wszystko to, co ciało dręczy. Rz 5: 3 Ale nie tylko to, lecz chlubimy się także z ucisków, wiedząc, że ucisk wyrabia wytrwałość, 4 a wytrwałość – wypróbowaną cnotę, wypróbowana cnota zaś – nadzieję. 5 A nadzieja zawieść nie może, ponieważ miłość Boża rozlana jest w sercach naszych przez Ducha Świętego, który został nam dany. Rz 8: 18 Sądzę bowiem, że cierpień teraźniejszych nie można stawiać na równi z chwałą, która ma się w nas objawić. Ma się w nas objawić chwała. Co to oznacza? Bóg mówi w taki sposób: Gdy zejdziecie do głębin i wydobędziecie piękną córkę ziemską, zobaczycie jaką ona jest chwałą. Ona się ma w was objawić, w was się ma objawić ta chwała, chwała dla wszelkiego stworzenia, potęga niesienia chwały i objawienie Boga w każdym miejscu, w całym wszechświecie; we wszystkim. Chwała jej, pięknej córki ziemskiej, Żony Boga, która objawia swoją chwałę przez Chrystusa Pana, bo my jesteśmy po to, aby tę chwałę jej zanieść, a On, Chrystus chwałę tę objawi w niej i ona się stanie w pełni z nami zjednoczona. Musimy odwrócić tę sytuację „synowie mej matki zezłościli się na mnie i kazali mi pilnować winnic, a ja mej własnej winnicy nie ustrzegłam” (Pnp 1: 6), w tej chili Synowie Boży przychodzą i dają jej winnice chwały a te winnice chwały stają się jej chwałą i naszą chwałą. Pnp 5:1: „Wchodzę do mego ogrodu, siostro ma, oblubienico; zbieram mirrę mą z moim balsamem; spożywam plaster z miodem moim; piję wino moje wraz z mlekiem moim. Jedzcież, przyjaciele, pijcie, upajajcie się, najdrożsi!”
Iz 65:17: „Albowiem oto Ja stwarzam nowe niebiosa i nową ziemię; nie będzie się wspominać dawniejszych dziejów ani na myśl one nie przyjdą.”
Gdy Bóg daje ogromną pracę, to daje jeszcze większą Łaskę, i wiedzmy o tym, że jeśli dał ogromną pracę, to dał też ogromną Łaskę, i gdy się jednoczymy z Łaską, to Łaska momentalnie się objawia. Łaska podobna jest do świeżego powietrza dotleniającego płuca, mózg, momentalnie człowiek ożywa, może iść następne kilometry, jest jak pokarm dla Eliasza, po którym szedł następne czterdzieści dni, dzień i noc. Łaska jest Duchem Boga, ogromną, potężną siłą, która duchowo momentalnie daje człowiekowi duchową, potężną siłę i momentalnie jest człowiek odnaleziony, a gdy ufa, to Łaska w nim napełnia każdą komórkę i człowiek żyje. Bóg od nas nie wymaga umiejętności – umiejętność gubi ludzi. Żadne dziecko niczego nie umie. Proszę zauważyć Ewangelię św. Tomasza: Starzec w swych dniach nie zawaha się spytać siedmiodniowego chłopca o miejsce życia i żyć będzie. – Jak tu żyć, chłopcze siedmiodniowy? – Mnie pytasz jak żyć? Ja nic nie wiem, ja tylko znam miłość! – Teraz rozumiem, co to znaczy „stańcie się jak dzieci”, czyli nic nie wiedzcie, oprócz tego, co przynosicie; przynosicie miłość, przynosicie prawdę, przynosicie doskonałość, jesteście miłością. Wtedy starzec zrozumiał, że to jest wszystko, czego człowiek potrzebuje, bo to jest jedyny glejt i przepustka do Nieba – Miłość. Inne rzeczy są bezwartościowe, niepotrzebne. Pomocą niezmierną dla nas wielką jest wołanie: Panie Boże, uczyń mnie nikim, słabym, bezsilnym, niezaradnym, bezradnym, bezbronnym – czyli uczyń mnie dzieckiem; dziecko jest takie – jest nikim, słabym, bezsilnym, niezaradnym, bezradnym, bezbronnym, a jednocześnie uczyń mnie dorosłym człowiekiem, który będzie jak dziecko ufny, oddany, uległy i niewinny – czyli uczyń mnie dorosłym i abym był taki jak dziecko, które jest nikim, słabym, bezsilnym, niezaradnym, bezradnym, bezbronnym, i żebym cieszył się ufnością, uległością, doskonałością i niewinnością. W tym momencie nasza natura wewnętrzna jest ogromną ufnością Bogu; wściekłość, która tam może się pojawiać, jest to zły duch, który chce mieć to miejsce, które tam jest, czyli piękną córkę ziemską, a w tym momencie tam się pojawia Bóg, czyli my przyjmujemy Boga. To jest bardzo ciekawa sytuacja, przyjmujemy właściwy stan, ale to zawsze do nas należy ten wybór. Mimo, że ta część jest maluteńka, drobna, to o nią walczy cały wszechświat, aby ta część wybierała to, co wybrać musi, a musi wybrać Boga. Gdy ta część wybiera Boga, to ona się przyodziewa, przyodziewa się w pełnię chwały – panna młoda przyodziana w szaty godowe, welon na głowę jej założyli, aby przed miłością jej oblicze skrywała, do tej chwili, gdy przed miłością je odkryła; przed Bogiem, przed Chrystusem, przed Doskonałością.
Rozpoczyna się na Ziemi tajemnicza sprawa – zaczynają się mnożyć ludzie! Mają się mnożyć właściwi, ci którzy są wiecznie żywi, którzy mają Wieczne Życie, bo Ziemia jest dla nich, tych którzy mają Wieczne Życie. Zostawcie ten świat i pójdźcie ku chwale, bo Magnificat czeka: Dusza moja wielbi Pana i duch mój raduje się w Bogu, Panu moim. Czeka prawdziwa rajska natura, prawdziwa chwała, prawdziwe istnienie, rozpoczyna się droga, rozpoczyna się prawdziwa natura prawdziwego istnienia, doskonałego istnienia. 1 J 3: 2 Umiłowani, obecnie jesteśmy dziećmi Bożymi, ale jeszcze się nie ujawniło, czym będziemy. Wiemy, że gdy się objawi, będziemy do Niego podobni, bo ujrzymy Go takim, jakim jest. 3 Każdy zaś, kto pokłada w Nim tę nadzieję, uświęca się podobnie jak On jest święty.