UZDRAWIANIE DUCHOWE

Ireneusz Wojciechowski

„Wchodzimy istotnie do odpoczynku my, którzy uwierzyliśmy” Hbr 4.3

Od początku Bóg uczynił człowieka istotą dwojga światów. Jesteśmy jednocześnie istotą Ziemi i istotą Nieba. Synowie Boży są istotami obojga światów, ale w pełni świadomi Boskiej Tajemnicy – Boskiego pochodzenia, bo zrodzeni w Niebie przez Boga Ojca w Chrystusie Jezusie, o czym mówi list św. Pawła do Efezjan „ Jesteśmy bowiem Jego dziełem, stworzeni w Chrystusie Jezusie dla dobrych czynów, które Bóg z góry przygotował, abyśmy je pełnili.” ( Ef: 2;10) Wszyscy mogą powiedzieć, że uwierzyli Chrystusowi, ale uwierzyć Chrystusowi oznacza, żeby wierzyć, że nie mamy żadnego grzechu, że jesteśmy czyści, doskonali, niewinni, jesteśmy nowym stworzeniem, jesteśmy istotami dwojga światów; świata nieba i świata ziemi. Świata nieba, aby pójść na ziemię i panować na niej w imię Boga. Jest taki chłopiec z Włoch – prorok, który nigdy w Polsce nie był, a cały czas mówił o tym, że chce mieszkać w Polsce, że czuje się Polakiem, chce poznać Polskę, urodził się 03.05. – w dzień Świętej Marii Matki Bożej Królowej Polski. On mówił bardzo dużo o Polsce, o świętości, że Polska została wybrana jako naród wypróbowany w ogniu, że przed niczym się nie cofnie, kiedy nastąpi atak, to wypróbowanie w ogniu stanie się jej tarczą,  Polacy staną się tak silni i tak potężni, że nikt nie będzie mógł im zrobić krzywdy, ponieważ są wypróbowani w ogniu i jak złotnik odcedza złoto, tak Polacy zostali odcedzeni w ogniu i są tym właśnie narodem – przygotowanym na walkę potężną na życie, ale nie na śmierć, ponieważ śmierć już przeżyli. Mówił, że rozpocznie się to wszystko kiedy pojawi się coś na „a” –  Atlas – kometa. Przedstawia tę sytuację, że nastąpią na ziemi – w Polsce, na świecie – ogromne przemiany. Ta wizja jest spójna z tym, co ja dostrzegam już od jakiegoś czasu, przestrajany jest cały układ słoneczny, cały czas się przemienia, cały czas następuje transformacja. Jesteśmy w czasie ogromnych zmian, czyli rozdzielenia i to rozdzielenie zbiera żniwo ogromnie mocno. To jest rozdzielenie pomiędzy naturą wewnętrzną i naturą zewnętrzną człowieka. Do tej pory natura podziemna, ta demoniczna, bez granic czerpała z duchowej natury człowieka, nie widząc w tym żadnego problemu, tylko matacząc umysł człowieka, aby szedł z własnego wyboru za czymś, co jest mu, z punktu widzenia Boga, niepotrzebne. Bóg spowodował tę sytuację, że mocą swoją zabrał duchową naturę – porwał ją w powietrze. W Liście do Tesaloniczan jest napisane, że będziemy porwani w powietrze. (1 Tes 4:17) Ludzie myślą, że będą porwani w sposób fizyczny, lecz św. Paweł mówi o porwaniu w powietrze naszej duchowej natury. I to porwanie w powietrze jest właśnie w tym czasie, kiedy nastąpiła sytuacja porwania ducha naszego, który stał się autonomiczny, z punktu widzenia ludzkiego, czyli samodzielny w taki sposób, że człowiek chce nim kierować, ale nie może. Kiedy uświadamiamy sobie, że jesteśmy całkowicie nowym stworzeniem – istotami całkowicie świadomymi tej inności, ale nie inności w sensie, że nie jesteśmy ludźmi. Przeciwnie! Jesteśmy bardziej człowiekiem, niż kiedykolwiek, bardziej ludzcy, bardziej uczuciowi – Boscy. Uświadamiając sobie, że porwanie w powietrze, to właśnie to, że Chrystus Pan porywa nas dla prawdy, dla Siebie i dla nas i czyni człowieka tym, którym został od początku świata uczyniony i musi nim być. Natura demoniczna zostaje z niczym, rozpada się; bez granic czerpała z mocy duchowej, a natura podświadoma – demony, wmawiały pięknej córce ziemskiej, że mogą brać ile chcą, brała więc będąc zwiedzioną, brała z Mocy Bożej bez granic. Okazuje się, że było to nieustanne sprzeniewierzanie i w tym momencie Bóg odcina tę sytuację, mówi – koniec!, nie dam już niczego więcej(Oz 2:11) Ponieważ koniec nastał czasu i musi powrócić właściwa forma czasu – prawdziwa forma czasu, czyli prawdziwy bieg czasu. Ziemia musi wejść ponownie w czas wszechświata, który oczekuje na pojawienie się właśnie świata, który został oddzielony od tamtego świata czasem. I ten czas zrównał się i został przywrócony ponownie do tego stanu i na ziemi zaczęli rodzić się ludzie prawdziwi – rodzący się Mocą Ducha Zbawczego – pojawiają się Synowie Boży. I superpozycja właśnie się otwiera, aby tę prawdę, która mówi o dwojgu światów, aby ona stała się rzeczywistością, żeby Niebo i Ziemia stały się całością, jak to powiedział Bóg w Księdze Izajasza: „Tak mówi Pan: «Niebiosa są moim tronem, a ziemia podnóżkiem nóg moich. Jakiż to dom możecie Mi wystawić i jakież miejsce dać Mi na mieszkanie?” (Iz:66;1) Więc tutaj mówi Bóg o tym, że ziemia i niebo jest naturą obojga światów, ale jako jeden świat zjednoczony, ponieważ Bóg jest na Niebiosach, a jego stopy dotykają ziemi, czyli jest to całość. Am 5:8: „To Ten, który uczynił Plejady i Oriona, który przemienia ciemności w poranek, a dzień w noc zaciemnia, Ten, który wzywa wody morskie i rozlewa je po powierzchni ziemi – Pan jest imię Jego.”

Dn 7:9: „Patrzałem, aż postawiono trony, a Przedwieczny zajął miejsce. Szata Jego była biała jak śnieg, a włosy Jego głowy jakby z czystej wełny. Tron Jego był z ognistych płomieni, jego koła – płonący ogień.”

Są trzy stany istnienia, jeśli chodzi o czasy, kiedy Jezus chodził po ziemi i o dzisiejszy czas także. Jest stan, kiedy uczniowie wierzą całkowicie, jest stan kiedy św. Tomasz może uwierzyć, kiedy zobaczy, i są faryzeusze, którzy zobaczyli i nie uwierzyli, nie tylko zobaczyli i nie uwierzyli, a jeszcze zwalczali to co zobaczyli i jeszcze innych nakłaniali do tego, żeby nie wierzyli temu co widzą. Św. Tomasz jest w sytuacji kiedy Chrystus Pan przez swoją obecność daje mu możliwość świadomego wyboru Boga. Daje mu zdolność woli, aby mógł tą wolą dokonać wyboru. Który jest najlepszy, jaki to był najlepszy wybór? „Pan mój i Bóg mój” Święty Tomasz dokonał wyboru. Jakiego? – Bóg mu dał wolę, a św. Tomasz oddał Jemu wolę, bo tylko ten wybór jest najdoskonalszy. Bóg całkowicie daje św. Tomaszowi wgląd w sytuację jego natury podświadomej, wgląd w jego naturę rozumu, umysłu. Daje mu poznać umysłem wszystkie te sprawy, które go otaczają, w których się znalazł i przywraca mu ponownie zdolność woli wyboru. Św. Tomasz doświadcza, poznaje i mówi: „Bóg mój i Pan mój” – Uwierzyłeś, bo zobaczyłeś, błogosławieni,  którzy nie widzieli a uwierzyli, i przez ten wybór św. Tomasz istnieje w gronie tych, którzy uwierzyli, przyjmuje Chwałę Bożą. Faryzeusze, mimo że widzą prawdę umysłami swoimi, to nie dokonują wyboru dobrego, tylko najgorszego jaki może być, czyli nie chcą Boga, nie chcą przywrócić Chwały Bożej. Św. Piotr także ostatecznie przyjmuje Chwałę Bożą, przechodzi o wiele cięższą próbę niż św. Tomasz. Chrystus posyła go do stanu, który jedynie umożliwia przejrzenie, czyli oddaje go w ręce swojej woli, która dokonuje wyboru – nie znam go, nie znam go, co ode mnie chcecie, nie znam go. I gdy kur zapiał, nagle przeniesiony jest do innego stanu duchowego – stanu Boskiego. Chrystus z nim jest i mówi – pozwoliłem ci poznać twoją ciemną naturę. Czy chcesz wejść do radości swojego Pana? Cóż mi pozostało? To co miałem nie uratowało mnie, a ratuje to, co Ty mi dałeś od samego początku i co odnalazłem; a żeby to odnaleźć musiałem wszystko utracić. Mogłem wybrać miłość, ale wybrałem – utracić wszystko i żeby tylko Miłość została. Święty Jan wybrał miłość i w ten sposób nic nie utracił, ale z miłości zanurzył się w Chwale Bożej, zostawiając to wszystko, ponieważ jest nic nie warte, a Bóg dał mu wszystko, bo wszystko już go nie zepsuje. Jesteśmy zdolni do wyboru, bo Bóg zwrócił nam zdolność wyboru – tam w głębinach i dokonujemy wyboru za nią w niej, za nią z nią, bo to już nie jest tylko nasz wybór, a także jej wybór. Razem z nią jesteśmy jedną naturą, czyli ona przez miłość jest zjednoczona z nami tak głęboko, że idzie za swoim umiłowanym i dokonuje wyboru takiego, jaki dokonuje umiłowany, umiłowany idzie ku Chrystusowi – ja też biegnę razem z nim i dlatego jest powiedziane „Murem jestem ja a piersi me są basztami odkąd stałam się w oczach jego jako ta, która znalazła pokój. (Pnp:8;10). Biegnie za nim i w radości wznosi się w jednej naturze. Pokonany jest ogień, który w niej płonie. Ten ogień we mnie płonął, czułem jej ogromne cierpienie, z którego ona nie zdawała sobie sprawy, ale on przemienił się we mnie. Bóg przemienił go miłością i jest ogniem radości, o którym mówi święty Paweł: „Do aniołów zaś powie: Aniołów swych czyni wichrami, sługi swe płomieniami ognia.” ( Hbr:1;7) Dlatego mówi Chrystus Pan – przyniosłem ogień na ten świat i czekam aż zapłonie – aż człowiek stanie się płomieniem ognia niosącym ogień na ten świat. Większość ludzi żyjących na tym świecie, żyje emocjami, pragnieniami i innymi historiami i nie czują jak płonie ich dusza, ale gdy dzisiaj Duch Boży otwiera tę przestrzeń i daje im poznanie ich duszy, to są wściekli na wszystko, co dookoła istnieje, płoną i niczym nie są w stanie się ugasić, są wściekli coraz bardziej, mimo że to są ich decyzje, to oni są; szatan nie pozwala człowiekowi wykonywać pracy ponieważ mówi, że to inni robią tę krzywdę, ale Chrystus mówi – łaska Cię ugasi, przyjmij łaskę, łaska jest mocą prawdy i doskonałości, ona cię wypełni i uczyni cię ogniem chwały. Hbr 12:28-29: „Dlatego też otrzymując niewzruszone królestwo, trwajmy w łasce, a przez nią służmy Bogu ze czcią i bojaźnią! Bóg nasz bowiem jest ogniem pochłaniającym.”

Dn 7:10: „Strumień ognia się rozlewał i wypływał od Niego. Tysiąc tysięcy służyło Mu, a dziesięć tysięcy po dziesięć tysięcy stało przed Nim. Sąd zasiadł i otwarto księgi.”

Dzisiejszy świat szuka możliwości, aby zapanować nad tymi wszystkimi siłami i nad tym wszystkim, co się w tej chwili dzieje, zapanować nad Mocą Bożą, zapanować nad całą tą Tajemnicą, aby nie była ona Tajemnicą, tylko jego mocą i dlatego prawda staje się towarem – drogim towarem. My dostajemy prawdę darmowo, ale ta prawda, którą Bóg nam przedstawia, jest ukazywana przez ten świat jako kłamstwo, dzisiejszy świat nie jest w stanie tego zdzierżyć, ale my przedstawiamy ją w sposób jasny; są dowody. Corpus delicti – zapis kartagiński z 418 roku mówi o dowodach, Bóg objawił kłamstwo drugiego kanonu i przestępstwo kościoła. I teraz można powiedzieć o kościele słowami Mojżesza, które skierował do Aarona „Cóż ten lud ci uczynił, że sprowadziłeś na niego tak wielkie zło, tak straszny grzech i tak straszny upadek” Dostrzegam taką sytuację – gdybyśmy spojrzeli na wulkan i odwrócili go do góry podstawą, wtedy u góry jest szeroki, na dole stoi na kalderze jest w kształcie stożka. Widzę, że cała ziemia jest pokryta czymś w rodzaju popiołu, szlamu – ciemności wielkiej grubości; a Polska, szczególnie wszyscy ci, którzy uwierzyli, są w miejscu tego odwróconego wulkanu, czyli wybity jest lej o stromych zboczach, aż do samego dna pięknej córki ziemskiej. Jesteśmy na samym dole, ale z góry światło płynie, aż do samego dołu, wchodząc do samej głębi tego miejsca. Nastąpiła sytuacja tego rodzaju, że cała przestrzeń ciemności, która spowija świat tutaj już nie istnieje. My jesteśmy w miejscu całkowitego otwarcia naszej wewnętrznej natury, gdzie jesteśmy na samym dnie świadomymi Synami Bożymi, będąc na dole razem, w pięknej córce ziemskiej, wypełniamy dzieło zadane przez Boga. Przywracamy jej nasze winnice, a naszymi winnicami jest Pokój Boży. Jest powiedziane: Mt 5:9: „Błogosławieni, którzy wprowadzają pokój, albowiem oni będą nazwani synami Bożymi.”  I to jest właśnie Pokój na ziemi, to jest właśnie Światłość, która wstępuje od góry przez naszą głęboką wiarę, że jesteśmy czyści, doskonali, niewinni. Przestrzeń wybita w ziemi, aż do samego dna, jest ogromna i tam jest świat podziemny, ale on nie jest podziemny, tylko jest już oświetlony przez Niebo, przez światłość niebieską. Grubość tej ciemności jest jak najwyższe góry, a my tam będąc wewnątrz, na dole jesteśmy miastem w tym świecie, ludźmi – narodem sprawiedliwym dochowującym wierności, którego charakter stateczny kształtuje Święta Maria Matka Boża, bo Bóg jej zaufał, ponieważ Ona przeznaczona jest od zarania dziejów do tego, aby jej potomstwo zmiażdżyło głowę szatanowi, o czym napisane jest w Księdze Rodzaju: „Wprowadzam nieprzyjaźń między ciebie i niewiastę, pomiędzy potomstwo twoje a potomstwo jej: ono zmiażdży ci głowę, a ty zmiażdżysz mu piętę». ( Rdz: 3;15) Jesteśmy świadomi emocji, jesteśmy świadomi pragnień, jesteśmy świadomi zakus, ale jesteśmy świadomi też tego, że możemy na to nie pozwolić i to jest Moc Chrystusa w nas, którą żyjemy. Czym to jest? To jest zdolność pokonywania grzechu, czyli człowiek stając się synem Bożym pokonuje grzech w miejscu jego powstania – tam w głębinach. Wstępuje do głębin, i jak jest powiedziane, w jednym z psalmów, które Bóg Ojciec pozwolił mi napisać, o mieczu, który sięga do źródła ciemności, aby je całkowicie zniszczyć – stacza bitwę o przeżycie w Bogu, Chrystusie Panu Duchu Świętym. Jesteśmy tam – w samym środku pięknej córki ziemskiej- i zachowując pełnię Chrystusa, pełnię Mocy Jego, jesteśmy w stanie pokonać te ataki wściekłe, działające w tej przestrzeni, niosąc światłość do głębin. Jesteśmy Ogniem Światłości i ten ogień diabelski ustępuje pod potęgą Ognia Światłości. Ten ogień jest ogniem, który daje nam zdolność świadomości naszych emocji, naszych pragnień, świadomości naszych wyborów i tego w czym jesteśmy. Chrystus Pan uśmiercił złego ducha, którego dzisiejszy świat nakazuje ratować, chce go ratować tylko dla swojej potrzeby dla nicości, a stratą jedyną jest najważniejsza rzecz – człowiek i dusza. Ten świat w takiej postaci nie ma żadnej wartości, wartość ma dopiero wtedy, kiedy pojawia się człowiek obojga światów, bo jesteśmy istotami dwojga światów. Tak jak Jezus Chrystus jest Bogiem, który zstępuje na ziemię i jest istotą dwojga światów i w obydwóch światach jest Panem, tam i tu. Tam jest w Pełni, tu się objawia i też jest w Pełni. Przywraca nam tę tajemnicę, abyśmy my dokonali tego dzieła, mówiąc w jednej z Ewangelii „Nie sądźcie, że przyszedłem znieść Prawo albo Proroków. Nie przyszedłem znieść, ale wypełnić”. (Mt:5;17) Bóg stworzył nowego człowieka w Chrystusie Jezusie, aby świat doświadczył zmiany czasu, przywrócenia właściwego biegu czasu i przywrócenia właśnie Chwały Nieba, aby świat zewnętrzny i świat wewnętrzny, czyli świat poza murami Wielkiego Domu stał się jednym światem, żyjącym tym samym biegiem czasu. Przywrócić właściwy bieg czasu – jest taki psalm w którym jest napisane o Danielu : „Idź Danielu i przywróć właściwy bieg czasu, bo nie ma już czasu, bo na człowieka Nieba przyszedł już czas”. . Mimo, że jesteśmy istotami wewnętrznie nieśmiertelnymi, to jednocześnie zewnętrznie czującymi i też odczuwającymi różne sytuacje tego świata. Wzmocnienie wewnętrznego człowieka jest tylko przez Chrystusa i przez pełnię oddania, a jesteśmy wtedy Synami Bożymi, kiedy wypełniamy dzieło Synów Bożych – pokonujemy nasze – ale w tym momencie pięknej córki ziemskiej – pragnienia, które są sprzeczne z wartościami Bożymi. Wybieramy Boga, a wybierając Go oddajemy mu wolę. Bóg stawia nas w głębinach, abyśmy mogli dokonać wyboru, a dokonujemy go gdy wybieramy Boga. Bóg spowodował, że jesteśmy w przestrzeni nieznanej, niewidzialnej, przestrzeni która była przestrzenią całkowicie zamkniętą. Staliśmy się tymi, którzy mogą tam dokonywać wyboru, czyli postawił nas w głębinach i jednocześnie otworzył przestrzeń pięknej córki ziemskiej, otworzył świat podziemny i jednocześnie uczynił nas w pełni świadomymi swoich emocji, dał nam zdolność woli, ale musimy pamiętać o tym, że nie jest ona umiejętnością naszą, ale wynika z tego, że Chrystus Pan w nas mieszka. I to On dał nam pełną zdolność woli i decyzji, możliwości skierowania się ku boskiej naturze. Rz 1:17: „W niej bowiem objawia się sprawiedliwość Boża, która od wiary wychodzi i ku wierze prowadzi, jak jest napisane: a sprawiedliwy z wiary żyć będzie.”

Dn 7:13: „Patrzałem w nocnych widzeniach: a oto na obłokach nieba przybywa jakby Syn Człowieczy. Podchodzi do Przedwiecznego i wprowadzają Go przed Niego.”

Jeżeli więc ustami swoimi wyznasz, że JEZUS JEST PANEM, i w sercu swoim uwierzysz… – czyli staniesz się Synem Bożym-… że Bóg Go wskrzesił z martwych – osiągniesz zbawienie. Bo sercem przyjęta wiara prowadzi do usprawiedliwienia, a wyznawanie jej ustami – do zbawienia.” (Rz:10;9-10) Jeśli staniesz się Synem Bożym, będziesz postępował zgodnie z sercem i Sprawiedliwość Bożą będziesz objawiał wszelkim istotom, a jednocześnie sam będziesz pozostawał w radości serca, w którym panuje Chrystus, Bóg i Duch Święty. Kiedy jesteśmy umocnieni w Chrystusie Panu i Bogu Ojcu będąc jednocześnie zwyczajnymi ludźmi, jesteśmy nieustannie skonfrontowani ze światem, staczamy bitwę w tym świecie o Życie nie tylko swoje, ale Życie wszystkich istot. Wprowadzamy doskonałą jakość życia przez zwyczajne życie w Bogu, ponieważ o jakość dba Bóg, który mieszka w naszym sercu, nie pozbawia nas życia, ale nadaje mu jakość i sens najwyższy, jaki może istnieć. «Jeśli kto przychodzi do Mnie, a nie ma w nienawiści swego ojca i matki, żony i dzieci, braci i sióstr, nadto i siebie samego, nie może być moim uczniem. Kto nie nosi swego krzyża.. – nie stoczy bitwy z losem zwycięsko -… a idzie za Mną, ten nie może być moim uczniem. (Łk:14;26-27) Bóg stawia przed nami pracę, ale daje nam pełną siłę, aby ją wykonać. Musimy mieć świadomość, że im więcej pracy, tym więcej łaski. Synostwo Boże objawia się tą tajemnicą, że jesteśmy w stanie stawiać opór grzechom, czyli podszeptom potrzeb ciała, które chciałoby realizować swoje pragnienia, swoje historie z upadku wzięte, ale ten opór stawiamy tylko i wyłącznie mocą Chrystusa, mocą Boga Ojca, mocą Ducha Świętego, który daje nam swojego Ducha, abyśmy mogli oprzeć się tym grzechom i całkowicie zwalczyć. Rozumiejąc tę sytuację, że mamy możliwość dokonania wyboru, odrzucenia pragnień, emocji, zmysłowości, pożądliwości ciała, pożądliwości oczu, pychy tego życia, jesteśmy w stanie tego dokonać, ale co się wtedy dzieje? Bóg przywraca nam wolę tam w głębinach. Jedyną doskonałą decyzją, jedyną prawdziwą i właściwą decyzją, gdy Bóg nam przywraca wolę, jest oddać jemu ją ponownie, ponieważ to jest jedyna dobra nasza decyzja, bo stajemy się dziećmi, ale już jako dorośli – SYNOWIE BOŻY. Dzieci nie mają swojej woli, dzieci stają się w pełni oddane i posłuszne. I będąc dzieckiem rozumiemy sens bycia właśnie dzieckiem – nie ponosimy konsekwencji błędów, lecz żeby ich nie ponosić, to trzeba oddać się Bogu, a On rządzi i staje się naszą głową, a głowa wtedy jest doskonała i rządzi w sposób doskonały. Wydobycie pięknej córki z udręczenia jest odnalezieniem najdoskonalszego naszego „samopoczucia” w Chrystusie Panu, aby być uzbrojonym w pełni w Moc Bożą i iść w chwale ku Doskonałości Bożej wypełniać Dzieło Pańskie dla wszystkich tych, którzy oczekują przybycia Synów Bożych, jak obiecał Chrystus, że wyzwoli wszystkich, którzy są we więzieniu – duchy niegdyś nieposłuszne za dni Noego. Chrystus mówi o ratunku pierwszego świata, jesteśmy posłani z drugiego świata do pierwszego świata, bo drugi świat powstał dla ratunku pierwszego świata. I ten pierwszy świat jednoczy się z drugim światem, ponieważ Synowie Boży jednoczą się z piękną córką ziemską, przez wypełnienie Dzieła Bożego, stają się w Pełni jedną istotą. Oni mają winnice w postaci chwały i pokoju, a ona jest tą, która rozszerza winnice ich, chwałę i pokój. Dlatego jest napisane w Pieśni nad pieśniami: „Nie patrzcie na mnie, żem śniada, że mnie spaliło słońce. Synowie mej matki rozgniewali się na mnie, postawili mnie na straży winnic: a ja mej własnej winnicy nie ustrzegłam. (Pp:1;6). Ona swojej winnicy nie mogła ustrzec, synowie mojej matki – teraz upadli aniołowie, wyrzekli się Boga Ojca, objęli się klątwą. Wstąpili na górę Hermon i tam zbezcześcili piękną córkę ziemską, każąc jej rozszerzać zmysłowość ciała – pożądliwość ciała, pożądliwość oczu i pychę tego życia – to są winnice i ona swojej winnicy nie mogła ustrzec. Więc gdy Synowie Boży wstępują w przestrzeń winnic, czyli przestrzeń świata podziemnego, niosą Winnice Pańskie, czyli Chwałę Bożą, Pokój Boży, a ona będąc tam właśnie tą, która jest zniewolona przez upadłych aniołów, wydobywana jest przez Synów Bożych, Synowie Boży posłani jako zwycięzcy, przenikają ją mocą, a ona odwraca się do Zwycięzcy i rozszerza już Pokój i Chwałę emanując potężną mocą Winnic Pańskich, aby te winnice emanowały Chwałą Bożą, aż za granice Wielkiego Domu, sięgając do całego wszechświata – do tych, którzy oczekują na objawienie się właśnie Wielkiego Domu, czyli superpozycji, czyli Boga, który z Nieba zstępuje i na ziemi podnóżek jego w Pełni w Chwale obcuje, gdzie doświadczają wszyscy jego Potęgi i Światłości, gdzie przemienia się wszystko, a zło jest całkowicie mieczem czyli Słowem Bożym zniszczone, aż do samego źródła ciemności. Iz 27:2-5: „W ów dzień [powiedzą]: Winnica urocza! Śpiewajcie o niej! Ja, Pan, jestem jej stróżem; podlewam ją co chwila, by jej co złego nie spotkało, strzegę jej w dzień i w nocy. Nie czuję gniewu. Niech Mi kto sprawi [w niej] ciernie i głogi! Wypowiem mu wojnę, spalę je wszystkie razem! Albo raczej niech się uchwyci mojej opieki, i zawrze pokój ze Mną, pokój ze Mną niech zawrze!”

Dn 7:27: „A panowanie i władzę, i wielkość królestw pod całym niebem otrzyma lud święty Najwyższego. Królestwo Jego będzie wiecznym królestwem; będą Mu służyły wszystkie moce i będą Mu uległe”.”

Nowy świat w tym momencie zaczyna się zradzać przez ludzi, którzy dokonują wyboru pokonywania grzechu, który jest do pokonania przez Synów Bożych, przez człowieka, który uwierzył i stał się Synem Bożym i dokonuje dzieła w swojej naturze najgłębszej, w pięknej córce ziemskiej. Ogromna radość osadziła się w głębinach i zapuszcza potężne korzenie, jak drzewo Nabuchodonozora, aby wszelkie stworzenie mogło się skryć w ramionach Tego, który stworzył wszystko. Nasz Bóg jest Prawdziwy, Żywy mieszka w Niebie i jesteśmy Królestwem i Świątynia Bożą, w której On zamieszkał, co zaświadcza o tym, że gdzie On jest, grzechu nie ma. I też czas przestaje istnieć, bo czas wynika ze stosunku przeszłości i przyszłości. Czas istnieje dlatego, że pamiętamy. Pamiętamy jakieś wydarzenia sytuacje, jakieś historie, ale kiedy ich nie pamiętamy, tylko żyjemy w Chrystusie, to Bóg pamięta, przywraca nam pamięć, abyśmy pamiętali to, co pamiętać mamy; nie pamiętamy tego, czego nie potrzebujemy pamiętać. Jeśli Bóg pamięta, to tak jakbym powiedział – ja nie muszę swojej drogi znać, wystarczy, że Bóg ją zna, a ja znam Boga, więc znam drogę, bo idę zawsze za Nim, za tym, który zna drogę. Droga do Boga jest zawsze drogą właściwą i  drogą doskonałą. Przychodzi już czas, już emanuje, już przemienia, ukazuje nam gród – prastare miasta, które się odbudowują. „W ów dzień śpiewać będą tę pieśń w Ziemi Judzkiej: «Miasto mamy potężne; On jako środek ocalenia sprawił mury i przedmurze. Otwórzcie bramy! Niech wejdzie naród sprawiedliwy, dochowujący wierności; jego charakter stateczny Ty kształtujesz w pokoju, w pokoju, bo Tobie zaufał. Złóżcie nadzieję w Panu na zawsze, bo Pan jest wiekuistą Skałą! Bo On poniżył przebywających na szczytach, upokorzył miasto niedostępne, upokorzył je aż do ziemi, sprawił, że w proch runęło: podepcą je nogi, nogi biednych i stopy ubogich».” (Iz:26;1-6) „W ów dzień Pan ukarze swym mieczem twardym, wielkim i mocnym, Lewiatana, węża płochliwego, Lewiatana, węża krętego; zabije też potwora morskiego. W ów dzień [powiedzą]: Winnica urocza! Śpiewajcie o niej! Ja, Pan, jestem jej stróżem; podlewam ją co chwila, by jej co złego nie spotkało, strzegę jej w dzień i w nocy. Nie czuję gniewu. Niech Mi kto sprawi [w niej] ciernie i głogi! Wypowiem mu wojnę, spalę je wszystkie razem! Albo raczej niech się uchwyci mojej opieki, i zawrze pokój ze Mną, pokój ze Mną niech zawrze! (Iz:27;1-5) Synostwo Boże jest to ta natura, która dokonuje wyboru porzucenia zmysłowości, pożądliwości ciała, pożądliwości oczu i pychy tego życia, czyli dokonuje wyboru doskonałości. Jesteśmy w tej sytuacji, że ci wszyscy ludzie, którzy są w przestrzeni błota, jakoby ogromnej ilości złota, są nieustannie w ciemnościach, ponieważ zakrywają je popioły starego świata, gdzie nie dotarli do głębi starego świata, aby wykopać i odsłonić stary świat. Zakryci popiołami i resztkami gruzu starego świata, żyją w otchłani upadku starego świata, nie chcąc pamięci i prawdy nowego świata, który Chrystus Pan objawił im dla ratowania starego świata. To jest życie dla nich i dla tamtego stworzenia, życie które Bóg obiecał każdemu stworzeniu. Mówię o Chrystusie, o Chwale, o Prawdzie, o Miłości, i nadal będę to czynił, ale będę to czynił z mocą, prawdą i miłością i ukazywał bezgrzeszność z całej siły, aby ci którzy nieustannie mówią, że grzech panuje, żeby nie mieli sposobności do chlubienia się tak jak ja. To mówi św. Paweł, ale my także idziemy jak oni, ponieważ uwierzyliśmy Chrystusowi przez św. Pawła. Św. Paweł przedstawił – wiara się rodzi z tego co się słyszy, a słyszy się słowa Chrystusa – a słowa Chrystusa docierają do nas bezpośrednio z Mocy Bożej, Chrystus Pan uczynił nas zdolnymi do słyszenia ich wewnętrznie i nie kształtujemy się wg tego, co słyszymy uszami, ale słyszymy to wewnętrznie, czujemy to Duchem wewnętrznym i dlatego jesteśmy zdolni sprzeciwiać się własnym emocjom, własnym pragnieniom i usuwać je całkowicie. To oznacza obecność Synostwa Bożego. Ci którzy nie potrafią tego uczynić – nie są Synami Bożymi – to jest pewnego rodzaju sprawdzian. Jeśli nie potrafią tego czynić, tylko wpadają w zawiść, agresję, nienawiść są po prostu w stanie zapalczywości, przechodzą wszelkie pojęcie zła, zaświadczają tylko do czego należą.  Synowie Boży to ci, którzy uwierzyli Chrystusowi Panu, zstępując do głębin, niosą Chwałę, niosą Światłość, niosą Pokój wewnętrzny zaświadczając o tym, że nimi na pewno są. Ci, którzy w ciszy i spokoju w głębiny się zanurzają, będąc w Chwale Bożej, odsuwając emocje, odsuwając pragnienia tego świata i całą historię przeszłą, która tworzy czas. Piramida odzwierciedla upływ czasu. Na szczycie skupiają się wszystkie 4 ściany i te wszystkie 4 ściany mają początek w jednym punkcie, gdzie wszystko ustaje, czas ustaje, przestrzeń ustaje, wszystko ustaje – bo tam jest jeden punkt. Z tego punktu wychodzi czas i przestrzeń, czyli pojawiają się ściany, aż do podstawawy, która tworzy cały kształt i obrys piramidy. Piramida ma w sobie matematyczną wysokość, tutaj odzwierciedla ona tak zwany punkt bez czasu, czyli jesteśmy połączeni ze szczytem i połączeni z dołem, pomimo że świat jest jak piramida, czyli im bardziej schodzi do dołu to rozszerza się przestrzeń ścian. Poruszając się w dół i w górę po matematycznej wysokości ściany się schodzą lub rozchodzą. Stosunek ścian w zależności czy się wznosimy czy opadamy po wysokości jest czasem – jest to odniesienie się do tego co było i do tego co będzie. Im bardziej schodzimy do dołu piramidy, to ta przestrzeń, coraz bardziej się zwiększa, aż do podstawy piramidy. Czyli czas stwarza się przez stosunek przeszłości do przyszłości. Kiedy jesteśmy u szczytu wysokości, to dla nas piramida nie istnieje – jesteśmy punktem i dlatego nie ma dla nas ani przeszłości ani przyszłości, bo nie mamy stosunku, ani do lewej, ani do prawej strony piramidy. Jesteśmy tylko wysokością, a właściwie punktem; pozostajemy tylko w tym punkcie. Będąc bez przeszłości i bez przyszłości jesteśmy także bez czasu, czas przestaje w nas istnieć, po prostu nie oddziałuje już. Jezus Chrystus, uwalniając nas od grzechu, wyzwolił nas też spod wpływu czasu. Więc to grzech, czyli odnoszenie się do pamięci grzechu tworzy czas, a ten świat potrzebuje czasu, aby istniał, więc potrzebuje grzechu, potrzebuje pamięci człowieka, tego kim człowiek był i wymyślania historii kim mógłby być. W ten sposób świat który istnieje, istnieje tylko dlatego, że istnieją pragnienia ludzi. Kiedy przestaje istnieć czas, przestaje istnieć też przestrzeń, kiedy istnieje człowiek bez grzechu przestaje istnieć czas, przestaje istnieć też ten świat – on nie ma przyczyny istnienia bo nie ma podstawy, która mogłaby go poruszyć. Synostwo Boże jest bardzo groźne dla tego świata, nie dlatego że jest, ale dlatego, że może wypełnić Prawo. Dlatego, gdy Synowie Boży schodzą do głębin panują, bo są i wykonują dzieło. W naturalny sposób żyją, żyją i dają Życie – idę tam dać Życie, idę tam objawić Życie, idę tam rozświetlić światłością, idę tam – jestem światłem, idę i świecę, jaśnieję. Bóg poświęca Syna Swojego z miłości do człowieka, bo człowiek jest bardzo ważny dla objawienia Miłości Bożej, dla wypełnienia dzieła, które obiecał wszelkiemu stworzeniu, że ono, mimo że materialne, to także Boga oglądać będzie Bo stworzenie z upragnieniem oczekuje objawienia się synów Bożych. Stworzenie bowiem zostało poddane marności – nie z własnej chęci, ale ze względu na Tego, który je poddał – w nadziei, że również i ono zostanie wyzwolone z niewoli zepsucia, by uczestniczyć w wolności i chwale dzieci Bożych.” ( Rz:8;19-21) Dla Boga najważniejsze jest, aby wszelkie stworzenie poznało swojego Stworzyciela, swojego Ojca, a my którzy mamy Ojca w Niebie mamy dopełnić tego dzieła, aby ono wiedziało, że nie jest sierotą, że ma Ojca, który o nie dba, o wszelkie stworzenie, aby też materialna natura, która w sobie ma tajemnicę Życia, która przed ciałem skryta, przez ciało nie może być odnaleziona, ale przez tego, który do ciała posłany, aby tajemnicę Życia, która w nim skryta wydobyć, bo jest to dar nad dary i moc Życia przed nim skryta i dla niego uczyniona, aby Żył. Łk 22:35-38: „I rzekł do nich: «Czy brak wam było czego, kiedy was posyłałem bez trzosa, bez torby i bez sandałów?» Oni odpowiedzieli: «Niczego». «Lecz teraz – mówił dalej – kto ma trzos, niech go weźmie; tak samo torbę; a kto nie ma, niech sprzeda swój płaszcz i kupi miecz! Albowiem powiadam wam: to, co jest napisane, musi się spełnić na Mnie: Zaliczony został do złoczyńców. To bowiem, co się do Mnie odnosi, dochodzi kresu». Oni rzekli: «Panie, tu są dwa miecze». Odpowiedział im: «Wystarczy».”